Środa (15.04.2015)

 

Olejnik pyta Grabarczyka o Durczoka. Minister: Trzeba zmienić przepisy dotyczące molestowania

mw, 15.04.2015
Minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk

Minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk (Fot. Sawomir Kamiski / Agencja Gazeta)

Minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk przyznał w Radiu ZET, że polskie przepisy dotyczące molestowania seksualnego są niedoskonałe i należałoby je zmienić. Zapowiedział, że taka zmiana jest możliwa, gdy resort przeanalizuje zapisy antyprzemocowej konwencji Rady Europy.
Olejnik pytała Grabarczyka, czy – tak jak sugerują polscy biskupi – przestrzeganie istniejącego prawa nie wystarczyłoby do skuteczniejszej ochrony kobiet przed przemocą.

– Nikt sobie z tym zjawiskiem nie poradził do końca. Gdyby świat znalazł cudowną receptę, ta konwencja nie byłaby potrzebna. Walka dobra ze złem jest czymś permanentnym – mówił Grabarczyk. Bronił też prezydenta przed zarzutami, że skoro ratyfikował konwencję, to nie jest dobrym katolikiem.

– Znam pana prezydenta dość długo, jeszcze z czasów wspólnego członkostwa w Unii Wolności, i wiem, że on nie zmienia poglądów. W kwestii swojego stosunku do Kościoła nie jest chorągiewką. Prezydent reprezentuje wszystkich Polaków. Podczas ostatecznego ratyfikowania konwencji zacytował listy osób poszkodowanych i powiedział, że jest wrażliwy na tego rodzaju głosy – stwierdził Grabarczyk.

Monika Olejnik pytała też o sprawę Kamila Durczoka. Prokuratura „z braku znamion czynu zabronionego” odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie molestowania seksualnego dziennikarek, którego miał się dopuścić były szef „Faktów”.

– Mój zastępca, minister Wojciech Węgrzyn zwraca uwagę na niedoskonałość polskiego ustawodawstwa w zakresie molestowania. Także z tej analizy konwencji antyprzemocowej będą wynikały wnioski, które niewykluczone, że przyjmą formę projektu zmiany ustaw. Nie powinno być wątpliwości w tym zakresie – mówi Grabarczyk. – Prawo musi nadążać za życiem. Czasami dokonujemy zmiany pod wpływem impulsu, jakiejś sytuacji, która bulwersuje opinię publiczną. Czasem pod wpływem kampanii społecznych. Te zmiany sprawiają, że ustawy miewają niedoskonałe zapisy – mówił Grabarczyk.

Minister sprawiedliwości przyznał też, że niepokoją go przecieki z prokuratury w sprawie śledztwa smoleńskiego.

– Gospodarzem postępowania są prokuratorzy i to oni decydują, które informacje można ujawnić opinii publicznej. Wówczas sytuacja jest klarowna. Być może gdyby od początku polityka informacyjna była inna, byłoby mniej wątpiących – mówił Grabarczyk. Tłumaczył też, że błędy były nieuniknione. – Bezpośrednio po katastrofie była hekatomba. Nigdy w polskiej historii organy nie badały takiej sprawy. Błędy były nieuniknione, ale najważniejsze, żeby wyciągać wnioski.

Zobacz także

wyborcza.pl

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,128015,17755719,Ewa_Kopacz_w_Poranku_Radia_TOK_FM.html

Nocne wilki w Polsce? Kopacz w TOK FM: Prowokacja. Jeśli będzie niebezpiecznie, po to jest prawo, by je stosować

Krzysztof Lepczyński, 15.04.2015
Ewa Kopacz w Poranku Radia TOK FM

Ewa Kopacz w Poranku Radia TOK FM (AG)

– Zapowiedź przejazdu traktuję jako prowokację – mówiła o „Nocnych wilkach” Ewa Kopacz. Przyznała, że nie wiadomo, czy rosyjscy motocykliści ubiegają się o wizy wjazdowe do Polski. – Jeśli to ma zaburzyć nasze bezpieczeństwo, po to jest prawo, aby się nim posługiwać – zapowiedziała jednak. Kopacz w emocjonalnym tonie zarzuciła też politykom PiS ingerowanie w prywatne życie Polaków.
Premier Ewa Kopacz była gościem Dominiki Wielowieyskiej w Poranku Radia TOK FM. Prezentujemy najważniejsze wątki z rozmowy.Ewa Kopacz w Poranku Radia TOK FM. Zobacz relację na żywo >>>

Przejazd „Nocnych Wilków” przez Polskę

Wielowieyska pytała szefową rządu, czy przejazd przez Polskę rosyjskich motocyklistów z grupy „Nocne wilki” zostanie zablokowany. – Zapowiedź przejazdu traktuję jako prowokację – zaznaczyła Kopacz. – Ostatnią decyzję w tej sprawie podejmie celnik wpuszczający ich na teren kraju – podkreśliła.

Premier wyjaśniła, że według informacji MSZ liderzy grupy nie ubiegali się ani o polską, ani o niemiecką wizę. Nie wiadomo jednak, czy zrobili to inni członkowie grupy, których nazwiska nie są znane. – Nie jesteśmy dziś w stanie sprawdzić, czy te osoby ubiegały się o wizę, nawet w kraju docelowym – mówiła o motocyklistach Kopacz. – Jeśli to ma zaburzyć nasze bezpieczeństwo, narazić Polaków na przykrości, po to jest prawo, aby się nim posługiwać – podkreśliła Kopacz, pytana o eskortę czy zabezpieczenie przejazdu.

Pakiet onkologiczny

– Lekarze mówią, że pakiet onkologiczny to porażka – wskazywała Wielowieyska. – Chciałabym, żeby wiarygodną ocenę temu rozwiązaniu wystawili przede wszystkim pacjenci. Bo pakiet onkologiczny miał skrócić kolejki, pozwolić szybciej rozpoznawać choroby nowotworowe. I to pacjenci mają czerpać korzyści – odparła Kopacz. Zaznaczyła, że dziś spotyka się z ministrem zdrowia i szefem MSZ. – Kiedy przyjedzie do mnie minister zdrowia, rozłoży papiery, będę do dyspozycji i uczciwie przedstawię sytuację – zapowiedziała. Jednocześnie zaznaczyła, że jeśli do poprawnego działania pakietu będą potrzebne pieniądze, to „one się znajdą”.

Kopacz obiecała też, że nie będzie podwyższała składki zdrowotnej. – Dzisiaj najprostszym rozwiązaniem, ci którzy nie chcą podejmować się trudnych zadań, mówią: najlepiej dosypać pieniędzy – stwierdziła premier.

Ustawa o in vitro

– Z całym szacunkiem dla opinii Kościoła i episkopatu, polskie prawo tworzy demokratycznie wybrany parlament. To oni zdecydują, czy to prawo będzie obowiązujące – skomentowała Kopacz naciski Kościoła ws. ustawy o in vitro. Premier podkreśliła, że ustawa jest kompromisem, na który Polska „zasłużyła”.

– Mam wrażenie, że moi koledzy z opozycji boją się tego kompromisu jak diabeł święconej wody. Może lepiej się czują w wiecznej walce, kłótni, spisku, niż w tworzeniu prawa dla ludzi, którzy dzisiaj chcą się cieszyć macierzyństwem, ojcostwem – podkreśliła Kopacz.

Premier w emocjonalnym tonie zarzuciła PiS brnięcie w absurdy w sprawie in vitro. Wytknęła konserwatystom, że chcieli więzienia dla pacjentów i pozbawienia prawa wykonywania zawodu dla lekarzy stosujących tę metodę. – Brakuje mi pytania do polityków PiS, kto im dał moralne prawo, żeby mówić Polakom, jak mają żyć, ile mają mieć dzieci, kogo mają kochać. Gdzie oni mają kwalifikacje, żeby dawać takie drogowskazy moralne? Może dzisiaj nie urządzajcie Polakom na siłę życia. Niech Polacy korzystają z wolności, którą dała im demokracja. Niech podejmą decyzje w swoim sumieniu – mówiła Kopacz.

Katastrofa smoleńska

Wielowieyska pytała, czy PO nie dała się „zepchnąć do defensywy” podczas obchodów piątej rocznicy katastrofy smoleńskiej. – Nie sądzę. Obchodziła z klasą, spokojnie, nie dzieląc Polaków, pokazując jak upamiętniać tych, którzy zginęli, w dobry sposób – przekonywała Kopacz.

Prowadząca zarzucała premier, że nie wykazała dostatecznej inicjatywy w sprawie pomnika smoleńskiego. Pytała, czy nie powinien on jednak stanąć na Krakowskim Przedmieściu, jak chce część rodzin smoleńskich i polityce PiS. I czy premier nie powinna była naciskać na stołecznych radnych PO. – Dzisiaj moi radni to ludzie, którzy samodzielnie myślą i podejmują decyzje. Żyję w kraju demokratycznym i nie tylko radnym, ale i każdemu Polakowi nie zabraniam samodzielnego podejmowania decyzji – odparła Kopacz. – Sprawmy, żeby pomnik był miejscem jednoczenia, nie dzielenia Polaków. I to jest wysiłek! – zakończyła.

Zobacz także

TOK FM

 

Razem: przeciw przemocy!

Magdalena Środa, 15.04.2015
Andrzej Duda po poniedziałkowej ratyfikacji ponownie stwierdził, że konwencja jest sprzeczna z polską tradycją i wszczepia nam obce wzorce<br /><br />
kulturowe.

Andrzej Duda po poniedziałkowej ratyfikacji ponownie stwierdził, że konwencja jest sprzeczna z polską tradycją i wszczepia nam obce wzorce kulturowe. (Fot. Kornelia Głowacka-Wolf / Agencja Gazeta)

Zastanawiam się, skąd w tylu niezależnych, mających władzę i stanowiska mężczyznach tyle nienawiści wobec konwencji chroniącej kobiety i dzieci przed przemocą.
Kandydat Duda po jej poniedziałkowej ratyfikacji ponownie stwierdził, że konwencja jest sprzeczna z polską tradycją i wszczepia nam obce wzorce kulturowe. Rzeczywiście. Bicie jest bardziej zgodne z naszą tradycją, a bezpieczeństwo kobiet i dzieci to stan „obcy kulturowo”.Rozumiem, że kandydat Duda musi tak mówić, bo najgrubszy ze sznurów, na których wisi jego możliwy sukces w wyborach prezydenckich, trzymają hierarchowie. A hierarchowie ciągle są na konwencję zawzięci. Rzecznik Episkopatu ks. Kloch wygłosił w poniedziałek kuriozalną opinię, że „przemoc jest większa tam, gdzie działa konwencja”. Nie! Tam, gdzie działa konwencja, większa jest świadomość zła przemocy i potrzeby walki z nią, a nie pokora, bierność i bezradność wobec krzywdy, tak kultywowane przez „polską tradycję”.Ataki hierarchów na konwencję wzmacniają to, z czym Kościół walczy, czyli przekonanie, że religia przyczynia się do przemocy wobec kobiet. Gdy kilka lat temu wyraziłam taką opinię, wywołało to skandal, a oprócz tego dostałam ok. 2 tys. listów od kobiet, które pisały, że są ofiarami przemocy albo jej świadkami, że idą z tym do księdza (bo do kogóż miałyby iść?) „wyspowiadać się” z bólu i cierpienia, a ksiądz mówi, żeby wszystko przetrzymały, bo rodzina jest najważniejsza. Pociesza ofiary, sprawców rozgrzesza. Tak mniej więcej wygląda walka z przemocą w Kościele. I dlatego przemoc jest tak niewidoczna.

Może gdyby hierarchowie energię, środki i inwencję włożone z walkę z nieistniejącą ideologią gender zaangażowali w walkę z istniejącą przemocą wobec kobiet i dzieci, przemoc by się zmniejszyła? Może gdyby księża zajęli się z ambon problemem przemocy tak energicznie, jak zajmują się np. „zamachem smoleńskim”, to świadomość, że przemoc jest zła, byłaby większa?

Gdyby Kościół organizował kampanie edukacyjne na wsi, gdyby zaangażował w nie katechetów, gdyby choć raz na kwartał proboszczowie mieli obowiązek napominać wiernych podczas mszy, by nie stosowali przemocy wobec słabszych, gdyby w seminariach duchownych wprowadzono zajęcia informujące, czym jest przemoc i jak z nią walczyć (oraz że walczyć trzeba) – to może konwencja rzeczywiście byłaby niepotrzebna? Wszak Jezus przyszedł na świat, by walczyć właśnie z przemocą, nie z gender.

Na szczęście prezydent Bronisław Komorowski wykazał się wiedzą, zdrowym rozsądkiem i troską o słabszych – i konwencję ratyfikował. Teraz trzeba ją szybko wcielić w życie. Jak najszybciej powinien zacząć działać ogólnopolski telefon zaufania. Trzeba powołać instytucje i stworzyć mechanizmy, które chronią ofiary przemocy i małoletnich świadków. Trzeba zorganizować wiele kampanii edukacyjnych, by kobiety, dzieci, ludzie starsi i zależni wiedzieli, że przemoc w każdej formie jest zła i niezgodna z jakąkolwiek tradycją, że każdy ma prawo do bezpieczeństwa, a obowiązkiem państwa jest prawo to zapewnić. Do roboty. Razem: przeciw przemocy!

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s