Ka (23.04.2015)

 

Ksiądz Oko znowu o genderze: Dzieci chodzą na lekcje „seksdeprawacji”, a „rodziców zamyka się w więzieniach”

Daria Krotoska, 23.04.2015
Ks. Dariusz Oko w Zielonej Górze

Ks. Dariusz Oko w Zielonej Górze (Agata Michalak)

Zdaniem ks. Oko gender należy traktować jako „nową formę totalitaryzmu, uderzająco podobną do marksizmu”. Jak tłumaczył, „obie totalitarne ideologie chowają się pod płaszczykiem nauki”. W wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” stwierdził, że jeżeli gender dopuszcza istnienie płci kulturowej, to znaczy, że dopuszcza również wszystkie „dewiacje seksualne takie jak pedofilia czy kazirodztwo”. Za przykład podał Niemcy, gdzie jego zdaniem „4-latki uczone są masturbacji, a 10-latki technik seksu gejowskiego”.
Znany ze swoich kontrowersyjnych wypowiedzi na temat gender ks. dr. hab. Dariusz Oko znowu bije na alarm. W wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” przekonywał, że pod przykrywką nauki, badacze tacy jak Judith Butler, przemycają do codzienności ideologię, której celem jest maksymalizowanie przyjemności seksualnej.Za przykład podał Niemcy, gdzie jego zdaniem „4-latki uczone są masturbacji, a 10-latki technik seksu gejowskiego”. „Kiedy rodzice nie godzą się, by ich pociechy brały udział w takich lekcjach, interweniuje policja. Rodziców zamyka się w więzieniu, a dzieci siłą odwozi do domów dziecka i na lekcje seksdeprawacji” – opowiadał.

Gender jak marksizm

Zdaniem ks. Oko gender należy traktować jako nową formę totalitaryzmu, uderzająco podobną do marksizmu. Jak tłumaczył, obie totalitarne ideologie chowają się pod płaszczykiem nauki. Podkreślił, że nawet papież Benedykt XVI twierdzi, że w gruncie rzeczy gender jest nawet gorszy, ponieważ niszczy wartości rodzinne, kluczowe dla chrześcijaństwa. Mimo to, zdaniem księdza, obie ideologie są ze sobą połączone. Dodał, że to nie przypadek, że czołowi polscy „genderyści” tacy jak Jan Hartman, Magdalena Środa, czy Małgorzata Fuszara to ludzie, których sposób myślenia przypomina ten reprezentowany przez marksistów.

Kazirodztwo

Ksiądz Oko przestrzega przed kazirodztwem. Stwierdził, że jeżeli gender dopuszcza istnienie płci kulturowej, to znaczy, że dopuszcza również wszystkie dewiacje seksualne takie jak pedofilia czy kazirodztwo. „Gender jest w dużym stopniu ideologią dla tych ateistów, dla których bogiem stał się seks” – dodał. Nadmienił, że o takich praktykach pozytywnie wypowiadały się piewczynie zbrodniczej ideologii, rzeczone już profesorki Środa i Fuszara.

Dodał, że w Szwajcarii i Australii lobby LGBTQ stara się już o zalegalizowanie takich zachowań. „Jeśli ktoś zgodził się na apoteozę homoseksualizmu, to jutro będzie zmuszony do apoteozy kazirodztwa” – tłumaczył. Zaznaczył, że najbardziej znanym przypadkiem walki o zalegalizowanie kazirodztwa są niemieccy Zieloni, którzy – jak dodał – przez lata toczyli wojnę o zalegalizowanIe również pedofilii.

In vitro

Nikogo raczej nie zdziwi, że do in vitro ksiądz Oko ma stosunek co najmniej sceptyczny. Projekt ustawy o sztucznym zapładnianiu nazwał niekonstytucyjnym, ponieważ, jak twierdzi, łamie on zapis o ochronie życia ludzkiego – chodzi oczywiście o niszczenie embrionów, które poprzez zamrożenie „wcześniej czy później kończą swoją egzystencję”. Dodał również, że jest wiele innych dalece bardziej skutecznych metod walczenia z bezpłodnością, na przykład skrupulatniejsze planowanie, czego wiele par w ogóle nie bierze pod uwagę.

Cały wywiad do przeczytania w „Gościu Niedzielnym”.

Zobacz także

TOK FM

Rząd USA: Nie przepraszać Polski

Bartosz T. Wieliński, Mariusz Zawadzki (Waszyngton), 23.04.2015
Prezydent Barack Obama<br /><br />
(z lewej)<br /><br />
i James Comey na uroczystości objęcia przez Comeya stanowiska szefa FBI.<br /><br />
Waszyngton, 28<br /><br />
 października 2013 r.

Prezydent Barack Obama (z lewej) i James Comey na uroczystości objęcia przez Comeya stanowiska szefa FBI. Waszyngton, 28 października 2013 r. (CHARLES DHARAPAK/ASSOCIATED PRESS)

Dyrektor FBI James Comey miał przeprosić Polaków za słowa o „wspólnikach w Holocauście”. Ale nie spodobało się to w Białym Domu
Afera zaczęła się od słów, które Comey wypowiedział 15 kwietnia w waszyngtońskim Muzeum Holocaustu: „Zwykli ludzie, którzy kochali swoje rodziny, zanosili zupę choremu sąsiadowi i chodzili do kościoła, pomagali w mordowaniu Żydów na masową skalę. (…) Ci mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i innych miejsc uważali, że nie robią nic złego”.W Polsce zostało to zrozumiane jako oskarżenie Polaków – całego narodu – o współwinę za Holocaust. Szef MSZ Grzegorz Schetyna mówił, że oczekuje od władz USA przeprosin. Nie pomogły zapewnienia ambasadora Stephena Mulla, że „słowa dyrektora FBI nie wyrażają poglądów amerykańskiego rządu”. Ani wyjaśnienia rzeczniczki Departamentu Stanu, że „dyrektor nie sugerował, iż Polska odpowiada za Holocaust”.Jak dowiedziała się „Wyborcza”, stosowne przeprosiny zostały nawet napisane przez jeden z departamentów rządu USA. Z intencją, żeby ogłosił je Comey: „Upamiętniając 6 milionów żydowskich ofiar Holocaustu, źle się wyraziłem, opisując kontekst tamtych wydarzeń. W pełni zdaję sobie sprawę, że winowajcą nie jest Polska, która została zniszczona, była okupowana, zniewolona i sterroryzowana”.

„Wyborcza”dowiedziała się, że list z przeprosinami nie spodobał się w Białym Domu. Uznano (nie wiadomo, na jakim szczeblu), że „nie należy go publikować”. Wczoraj rzecznik Białego Domu Mark Stroh odmówił nam komentarza i odesłał do FBI. A rzecznik FBI Paul Bresson stwierdził: – Nie znam pochodzenia tego dokumentu [z przeprosinami], ale na pewno nie powstał on w FBI ani nawet nie wyraża precyzyjnie naszego stanowiska.

Dyrektor Comey odniósł się do sprawy niejako przymuszony – podczas wizyty w Knoxville zapytała go o Polskę lokalna telewizja. – Nie mówiłem, że Polska odpowiada za Holocaust. Żałuję, że wymieniałem jakiekolwiek kraje, bo to oderwało uwagę od mojej głównej myśli – stwierdził. Zapytany, czy przeprosi, odparł: – Nie. Martwię się, że w niektórych krajach zostałem źle zrozumiany…

Dość podobna historia zdarzyła się trzy lata temu, gdy prezydent Barack Obama użył sformułowania „polskie obozy zagłady”. Również oczekiwaliśmy dobitnych przeprosin, ale skończyło się na mocno opóźnionym liście Obamy do prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wyjaśniał w nim, że niefortunnego sformułowania użył nieumyślnie, i ubolewał z powodu błędu.

Dlaczego tak trudno zdobyć się na „przepraszam”? Administracja Obamy uchodzi za nieprzyjazną względem Izraela i musi dmuchać na zimne, by nie sprawiać wrażenia, że jest wroga wobec Żydów w ogóle. Ostatnio konflikt się zaostrzył, bo USA negocjują z Iranem w sprawie jego programu atomowego, a temu sprzeciwia się Izrael.

Wielu Żydów w USA i Izraelu ma złe zdanie o Polakach (jak były premier Izraela Icchak Szamir, który twierdził, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”). Mówił też o tym „Wyborczej” Adam Zucker, amerykański reżyser filmu „The Return” – o Polakach szukających żydowskich korzeni (przedstawia współczesną Polskę bardzo pozytywnie). Na spotkaniach z publicznością w USA atakowali go starsi Żydzi (niektórzy z nich mają zresztą powody, by nie darzyć nas sympatią). Oni uznaliby przeprosiny za „wspieranie wspólników w Holocauście” i za kolejny dowód rzekomego antysemityzmu Obamy.

Wszystko to jest absurdalne, bo cóż ma prawda o Holocauście do sporów z rządem Izraela, ale sprawia, że Obama i jego ludzie znaleźli się na polu minowym. I postanowili się nie ruszać, co w tym wypadku oznacza – milczeć.

– To pokazuje, jak postrzega nas Ameryka. O partnerstwie nie ma tu mowy. Oburzający dowód braku szacunku – mówi wysoki rangą polski dyplomata.

„Wyborcza” zdobyła treść przeprosin FBI, których Polacy nie usłyszą

Co dokładnie powiedział 15.04 Comey w Muzeum Holocaustu

Zobacz także

wyborcza.pl

Szef FBI: Żałuję, że powiązałem Polskę z Niemcami. Polska nie ponosi odpowiedzialności za okrucieństwa nazistów

tw, PAP, 23.04.2015
List dyrektora FBI Jamesa Comeya

List dyrektora FBI Jamesa Comeya (MSZ)

Żałuję, że powiązałem Polskę z Niemcami. Państwo polskie nie ponosi odpowiedzialności za okrucieństwa, których dopuszczali się naziści – napisał dyrektor FBI James Comey w liście przekazanym ambasadorowi RP w Waszyngtonie Ryszardowi Schnepfowi.

Jak poinformował rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski, szef FBI spotkał się w środę ze Schnepfem w Waszyngtonie, by wyjaśnić sprawę swej wypowiedzi w Muzeum Holocaustu. Według Wojciechowskiego, w trakcie spotkania Comey przekazał odręczny list, w którym wyraża żal z powodu zaistniałej sytuacji i stwierdza, że Polska nie ponosi odpowiedzialności za zbrodnie nazistów.

„Dziękuję za nasze dzisiejsze spotkanie. Cenię naszą przyjaźń z Polską. Jak już mówiłem, żałuję, że powiązałem w mojej wypowiedzi Polskę z Niemcami, gdyż Polska została zaatakowana i była okupowana przez Niemcy. Państwo Polskie nie ponosi odpowiedzialności za okrucieństwa, których dopuszczali się naziści. Żałuję, że użyłem nazw konkretnych krajów, ponieważ moja argumentacja miała charakter uniwersalny i dotyczyła ludzkiej natury” – napisał szef FBI.

Dyrektor FBI: ludzie bohatersko stawiali opór nazistom

Wczoraj dyrektor FBI pierwszy raz publicznie wypowiedział się na temat kontrowersji, jakie wywołało jego przemówienie o Holocauście. Comey powiedział, że żałuje, iż wymieniał nazwy państw, ale nie przeprosił Polski i podtrzymał swoją opinię o kolaboracji z nazistami.

– Nie powiedziałem, że Polska była odpowiedzialna za Holocaust. W pewnym sensie żałuję bardzo, że w ogóle wymieniałem jakiekolwiek kraje, bo to oderwało uwagę niektórych od mojej głównej myśli – powiedział Comey, zapytany przez kanał Wate-TV, lokalną telewizję powiązaną z siecią ABC. Zgodnie z relacją umieszczoną na portalu tej telewizji, Comey, zapytany, czy przeprasza Polskę za swe słowa, powiedział „nie”.

Comey przyznał natomiast, że „martwi się trochę”, iż w niektórych krajach został źle zrozumiany. – Nie ma wątpliwości, że ludzie w Polsce bohatersko stawiali opór nazistom, a niektórzy ludzie bohatersko chronili Żydów, ale nie ma również wątpliwości, że w każdym kraju okupowanym przez nazistów byli ludzie, którzy kolaborowali z nazistami” – dodał.

Bulwersujące słowa w przemówieniu

Comey w przemówieniu w Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, przedrukowanym w dzienniku „Washington Post” z okazji Dnia Pamięci o Holokauście wyraził opinię, że najbardziej przerażającą lekcją Holokaustu jest to, iż pokazał on, że ludzie są w stanie zrezygnować z indywidualnej moralności i przekonać się do prawie wszystkiego, poddając się władzy grupy. „W ich mniemaniu mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i wielu, wielu innych miejsc nie zrobili czegoś złego. Przekonali siebie do tego, że uczynili to, co było słuszne, to, co musieli zrobić” – dodał Comey.

Słowa te zostały dość powszechnie skrytykowane w Polsce. Oburzenie w tej sprawie wyrazili m.in. prezydent Bronisław Komorowski i premier Ewa Kopacz. Schnepf kilka dni po wystąpieniu Comeya wysłał do niego list „w związku z niedopuszczalną wypowiedzią dyrektora FBI, który w swoim wystąpieniu zasugerował współodpowiedzialność Polaków za Holokaust”, a ambasador USA w Polsce Stephen Mull został wezwany w niedzielę do złożenia wyjaśnień w MSZ.

Szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna oczekiwał od władz USA zamknięcia sprawy wypowiedzi Comeya i mówił, że Polska liczy na przeprosiny za „niefortunne słowa”.

Zobacz także

TOK FM

Były szef Gminy Żydowskiej o oburzeniu na słowa szefa FBI. „Powinniśmy popatrzeć na własną historię”

Piotr Kadlčík odpowiada na słowa szefa FBI.
Piotr Kadlčík odpowiada na słowa szefa FBI. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Absolwent najstarszego po Harwardzie College of William and Mary. Doktorat z prawa uzyskał w Chicago Law School. Jako prokurator współuczestniczył w legendarnym już śledztwie przeciwko rodzinie Gambino.

Gdy w 2006 ujawniono podsłuchy obywateli amerykańskich przez NSA , już jako Wiceprokurator Generalny, zagroził rezygnacją ze stanowiska, jeśli ta sprawa nie będzie zbadana. Plotka głosi, że na biurku w jego gabinecie stoi oprawione w ramkę zapotrzebowanie FBI na założenie podsłuchu Martinowi Lutherowi Kingowi – „tak żeby pamiętać, że Biuro może postępować źle”.

Jego przemówienie w Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie wywołało w Polsce burzę. Słuchając wypowiedzi niektórych polityków, można przypuszczać, że wizja desantu Marynarki Wojennej na Manhattan byłaby dla nich całkiem do przyjęcia.

Ale, czy rzeczywiście Dyrektor FBI – jedna z najważniejszych osób w administracji prezydenta Obamy – świadomie oskarżył Polaków i Węgrów o współodpowiedzialność za Zagładę? Jedno faktycznie nie ulega wątpliwości – Dyrektor Comey nie wie za wiele o Holokauście. I niemało tej wiedzy mu się przyda.

W swoich rozważaniach zadaje pytanie, jak to się stało, że ludzie podobni do niego, chodzący do kościoła i dający na tacę, kochający mężowie i ojcowie, mogli zrobić coś takiego. Jedyne, co przychodzi mu do głowy, to jakaś forma zbiorowego szaleństwa, za którą poszli inni. To moim zdaniem jest najpoważniejszy z jego błędów.

Koncepcja narodu, który poszedł za garstką szaleńców była w Niemczech jeszcze w latach siedemdziesiątych ostro zwalczana. Mówiono wtedy jasno – my jako naród jesteśmy odpowiedzialni. Czy współcześni Niemcy myślą podobnie – no, różnie bywa.

Dalej jego wizja Holokaustu staje się, jak to czasem się mawia w środowiskach śledczych – rozwojowa. Mordercy z Niemiec, a potem już współsprawcy z Polski, Węgier i wielu, wielu innych krajów.

Fakt – wymienienie jednym tchem Zagłady, Niemców, Węgrów i Polaków, a następnie “wielu innych” w dosyć mętnie sformułowanym zdaniu mogło wywołać negatywne reakcje. Ale czy rzeczywiście proporcjonalną do skali popełnionego błędu?

Polacy nie są odpowiedzialni za Holokaust. Tak samo jak Polska nie jest antysemickim krajem. Ale tak jak miewaliśmy (i miewamy) w Polsce antysemitów, tak samo byli w niej tacy, którzy zgodnie z prokuratorskim myśleniem stali się „współsprawcami” – choć przecież osobiście nie zabili żadnego Żyda. Korzyścią ze współsprawstwa czasem był litr spirytusu, cukier lub w najgorszym razie ubrania zabitych ofiar.

Byli też i inni, aktywni; strzałokrzyżowcy na Węgrzech, Hlinkova Garda na Słowacji, Ustasze, Szaulisi, Żelazna Gwardia, milicja Petaina. Była też i granatowa policja – formacja, o której roli na obrzeżach Zagłady wiemy dziś niemało. I jest moim zdaniem bez znaczenia, że nie działała ona z ramienia rządu – jak na Węgrzech, Słowacji czy we Francji.

W gruncie rzeczy jest gorzej – dawna Policja Państwowa, której zadaniem było chronienie obywateli przed bezprawiem, samorzutnie zajęła się tropieniem Żydów – współobywateli. I nie tylko Żydów. Rodzinę Ulmów, Sprawiedliwych, których los przywołuje się nad wyraz często, wydał Niemcom właśnie granatowy policjant.

Proszę przyjąć jako fakt zupełnie realny, że przygniatająca większość kraju jest nastawiona antysemicko […]. Różnice dotyczą tylko taktyki postępowania […]. Antysemityzm jest obecnie postawą szeroko rozpowszechnioną.

To nie jest fragment z przemówienia Comeya. To słowa generała Grota-Roweckiego. Jak dziś na nie reagujemy?

To prawda, że Dyrektorowi przydałaby się jeszcze jedna wizyta w Muzeum Holokaustu. Przyjazd studyjny do Polski też mu pewnie nie zaszkodzi. Ale zastanówmy się czasem, czy zanim nie rozpoczniemy wypełniać luk w wykształceniu innych, nie powinniśmy popatrzeć na swoją własną historię.

Sine ira et studio (bez niechęci i bez sympatii).

Na koniec wiersz. Jeden z tych , który towarzyszy mi od dawna, wstyd przyznać, jako jeden z nielicznych. Jego autorką była Zuzanna Ginczanka (Gincburg). Ten wiersz napisała przed śmiercią. Wydana Niemcom przez gospodynię u której mieszkała. Jedną ze „współsprawców z Polski”.

Non omnis moriar – moje dumne włości,
Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,
Prześcieradła rozległe, drogocenna pościel
I suknie, jasne suknie pozostaną po mnie.
Nie zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,
Niech więc rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,
Chominowo, lwowianko, dzielna żono szpicla,
Donosicielko chyża, matko folksdojczera.
Tobie, twoim niech służą, bo po cóż by obcym.
Bliscy moi – nie lutnia to, nie puste imię.
Pamiętam o was, wyście, kiedy szli szupowcy,
Też pamiętali o mnie. Przypomnieli i mnie.
Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo:
Kilimy i makaty, półmiski, lichtarze –
Niechaj piją noc całą, a o świcie brzasku
Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota
W kanapach, materacach, kołdrach i dywanach.
O, jak będzie się palić w ręku im robota,
Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,
Chmury prutych poduszek i obłoki pierzyn
Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;
To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym
I uskrzydlone nagle w aniołów przerobi.

naTemat.pl

Przepraszam Polaków za Michała Karnowskiego

Wojciech Maziarski, 23.04.2015
Michał Karnowski

Michał Karnowski (Fot. Wojciech Olkuśnik)

Szef FBI James Comey nagadał bzdur, sugerując, że Niemcy, Węgrzy i Polacy ponoszą taką samą odpowiedzialność za zagładę Żydów w czasie II wojny światowej. W reakcji na to portal wPolityce.pl, wyrażający poglądy najgłupszej części tzw. prawicy w Polsce, natychmiast nagadał podobnych bzdur, sugerując, że za słowa Comeya odpowiedzialność ponosi „Gazeta Wyborcza”.
Nawet przeprowadził sondę: „Czy tzw. pedagogika wstydu, uprawiana od 25 lat m.in. przez >>Gazetę Wyborczą <<, >> Tygodnik Powszechny<< inne media, sprzyja upowszechnianiu na świecie kłamstwa wiążącego Polskę i Polaków z Holocaustem?” – zapytał czytelników. Nie wiadomo, kto personalnie zadał to pytanie, bo nikt się pod nim nie podpisał, ale ja obstawiałbym któregoś z błyskotliwych braci Karnowskich. Ich publicystyczny dorobek zdradza wyraźne pokrewieństwo ze stylistyką i zawartością intelektualną tej redakcyjnej sondy.Natomiast równie błyskotliwy kandydat PSL na prezydenta RP Adam Jarubas oświadczył, że jego zdaniem to nie „Gazeta Wyborcza” ponosi odpowiedzialność za wypowiedź Comeya: „Tak się kończy polityka wiecznego przepraszania za nie nasze winy w wykonaniu polityków Unii Wolności” – zakomunikował. A potem poleciał po nazwisku i w Radiu ZET doniósł na Bronisława Komorowskiego.”Pedagogika wstydu”, „polityka wiecznego przepraszania” – te slogany robią dziś karierę w obozie neoendeckim i w kręgach cwaniaków politycznych, którym się wydaje, że zyskają popularność, biadoląc i grając na nucie narodowej krzywdy: o jejku, jejku, wszyscy nas prześladują, a my tacy biedni i poczciwi, i jeszcze sami sobie głowę posypujemy popiołem, zamiast pięściami w pierś zadudnić, niczym King Kong Europy.A jakież to fakty kryją się za tym rzekomym „nieustannym przepraszaniem”?

List biskupów polskich do niemieckich z roku 1965 ze słynną frazą „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Uchwała Senatu z 1990 r. potępiająca wysiedlenie Ukraińców z Polski południowo-wschodniej na Pomorze po II wojnie światowej w ramach akcji „Wisła”. Przeprosiny wypowiedziane w 2001 r. przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego za mord dokonany na żydowskich mieszkańcach Jedwabnego.

Ani „Gazeta Wyborcza”, ani Unia Wolności nie istniały w 1965 r., więc nie mogły napisać biskupom listu. Unia Wolności nie istniała też w 1990 r., gdy Senat przepraszał za akcję „Wisła”. Aleksander Kwaśniewski nie należał ani do Unii Wolności, ani do redakcji „Gazety Wyborczej”. Wszyscy oni wypowiedzieli w imieniu narodu polskiego słowa skruchy i żalu za winy przeszłości, by oczyścić stosunki z Niemcami, Ukraińcami, Żydami. A także – by oczyścić nasze własne sumienia. By nikomu do głowy nie przyszło, że aprobujemy działania przodków palących współobywateli w stodole czy wysiedlających całe wioski. Za takie rzeczy należy przepraszać, choćby nie wiem jak się to nie podobało Adamowi Jarubasowi czy braciom Karnowskim.

Właściwie za Jarubasa i Karnowskich też wypadałoby przeprosić. Ja mogę za Michała Karnowskiego, z którym przed laty pracowałem w jednej redakcji. Jego brata Jacka i Adama Jarubasa niech ktoś inny weźmie na swoje sumienie, bo sam tyle nie udźwignę.

Zobacz także

wyborcza.pl

Idą wybory, czyli dlaczego Jarosław Kaczyński zmienia zdanie o SKOK-ach

Agata Kondzińska, 23.04.2015
Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński (Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta)

Odkąd do kampanii wyborczej wdarł się temat SKOK-ów, prezes PiS wykonuje akrobacje, żeby nie zająć jasnego stanowiska. Decyzja o zawieszeniu senatora Grzegorza Biereckiego w klubie PiS była pragmatyczna i podyktowana wyborczym kalendarzem. Jarosław Kaczyński mógł go wyrzucić, ogłosić, że zamyka przed nim wyborcze listy, a tylko pogroził palcem i zażądał wyjaśnień.
Pielęgnowana przez lata symbioza PiS ze SKOK-ami na chwilę zawisła na kołku. Kaczyńskiemu przyszło to o tyle łatwiej, że w pamięci mógł mieć doniesienia o politycznych ambicjach senatora i jego zwolenników, którzy mieli typować Biereckiego na następcę Kaczyńskiego.Jak bardzo uwiera prezesa PiS temat SKOK-ów, okazało się przy okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej. Kaczyński dziękował wszystkim „bez których sprawa, o którą walczymy, byłaby nie do wygrania”. Wymieniał nazwiska niektórych księży, media o. Tadeusza Rydzyka, media Tomasza Sakiewicza. A nie wymienił braci Kranowskich i ich mediów powiązanych ze spółkami SKOK – portalu wPolityce.pl i tygodnika „wSieci”.Prezes PiS milczał też w marcu i nie komentował informacji „Wyborczej” o działaniach Dariusza Stefaniuka, prezydenta Białej Podlaskiej i jednego z najbliższych współpracowników Biereckiego. To on zlecił obsługę prawną magistratu kancelarii od lat związanej ze SKOK- -ami. Dopiero miesiąc później, w ostatni poniedziałek, na pytanie dziennikarki TVP Lublin Kaczyński ostro potępił tę praktykę: – Ta sprawa będzie przedmiotem rozmowy w partii, być może nawet ostrych decyzji dyscyplinarnych – mówił Kaczyński. I dodał, że włącznie z usunięciem z partii.Jednak już we wtorek zmienił zdanie. Na portalu wPolityce.pl (wydawanym przez spółkę Fratria, której większościowym udziałowcem jest firma Apella należąca do SKOK Holding) już nie wyrzucał Stefaniuka z partii: – Atak na prezydenta Stefaniuka i podejmowane przez niego próby naprawy sytuacji w mieście, w którym działo się w przeszłości bardzo źle, nie dziwi – przekonywał.

Skąd ta zmiana? – Otrzymałem nie tylko pisemne wyjaśnienia i precyzyjne odpowiedzi na podnoszone w mediach zarzuty, rozmawiałem także z prezydentem Dariuszem Stefaniukiem. Wyjaśnił mi, na czym te sprawy polegają, o co tu naprawdę chodzi – tłumaczy Kaczyński.

W tej SKOK-owej historii nie jest jednak ważne to, co się wydarzyło z poniedziałku na wtorek między rozmową z TVP a z prawicowym portalem. Ważne jest to, że od środy jest nowy tygodnik „ABC” – wydawany przez spółkę Fratria. Tę samą, której udziałowcem jest spółka Apella należąca do SKOK Holding. I znów Kaczyński, którego partia przez lata wspierała „spółdzielców” Biereckiego, postąpił pragmatycznie i zgodnie z kalendarzem wyborczym.

Po groźbach, wyjaśnieniach, z którymi pospieszyli i Bierecki, i Stefaniuk, Kaczyński połknął żabę, by na miesiące nadchodzącej kampanii parlamentarnej zyskać medialnego sojusznika i finansowego dobrodzieja.

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: