Ogórek (21.04.2015)

 

Jarosław Kaczyński ma zastrzeżenia do kampanii Dudy? „Oceniam ją jako dobrą, choć może być lepiej”

Jarosław Kaczyński ocenia, że kampania Andrzej Dudy "może być lepsza".
Jarosław Kaczyński ocenia, że kampania Andrzej Dudy „może być lepsza”. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Jarosław Kaczyński przez całą kampanię prezydencką jeździ po kraju i udziela się w mediach. Mobilizuje też lokalne struktury partii, by pomagały w prowadzeniu kampanii Andrzejowi Dudzie. Bo wydaje się, że ma do tego pewne zastrzeżenia. – Oceniam ją jako dobrą, choć może być lepiej. Zawsze może być lepiej – stwierdził prezes PiS pytany o opinię na temat kampanii swojego protegowanego.

Kampania Andrzeja Dudy straciła impet, bo po dwóch dużych konwencjach i kilku spotach kandydat utknął w mało efektywnym (i efektownym) objeździe po powiatach. Zdaje się to dostrzegać też prezes Prawa i Sprawiedliwości, który udzielił wywiadu TVP Lublin.

JAROSŁAW KACZYŃSKI

Oceniam ją jako dobrą, choć może być lepiej. Zawsze może być lepiej. Tutaj nasuwają się wspomnienia sprzed 10 lat. Wtedy ostatnia faza kampanii, przede wszystkim druga tura, chodziło o mojego śp. brata, była bardzo intensywna i przyniosła dobre rezultaty. Czytaj więcej

Zdaje się, że tej kampanii Jarosław Kaczyński nie uważa za wystarczająco intensywnej, by dogonić Bronisława Komorowskiego, tak jak Lech Kaczyński dogonił Donalda Tuska. Dlatego prezes jeździ po kraju, by mobilizować lokalne struktury do intensywnego włączania się w kampanię Dudy.

Kaczyński zdradził też jak wygląda strategia partii dotycząca badań sondażowych. – Prowadzone są dosyć oszczędnie. To znaczy są częste, ale to bardzo powierzchowne badania – stwierdził. Taka deklaracja prezesa PiS to spore zaskoczenie, bo choć oczywiście wszystkie ugrupowania robią sondaże, to dotychczas politycy PiS wytykali PO i Donaldowi Tuskowi, że jest od nich uzależniony. Jak widać sami także od sondaży nie stronią.

Źródło: TVP Lublin

 

Wybory prezydenckie 2015. Magdalena Ogórek – gwóźdź do trumny SLD?

 21.04.2015

Konferencja prasowa sztabu Magdaleny Ogórek – w Warszawie (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

Niecały miesiąc przed wyborami prezydenckimi Sojuszowi Lewicy Demokratycznej zaczyna się poważnie palić grunt pod nogami. „Magdalena Ogórek oszukała Leszka Millera: obiecywała promocję lewicowych postulatów, a zaczęła kokietować wyborców centrowych, liberalnych” – mówi „Wyborczej” prominentny polityk SLD. Pojawia się nawet teza, że partia może wycofać się z poparcia dla swojej kandydatki.

Sojusz oczywiście zaprzecza tym doniesieniom. Co więcej, oświadcza, że to „atak na kampanię wyborczą Magdaleny Ogórek wszystkich tych środowisk, które obawiają się o ostateczny wynik Bronisława Komorowskiego i usiłują osłabić kandydatkę Sojuszu”.

Widocznie do zwolenników Komorowskiego zalicza się też wielu polityków samego SLD. Zewsząd bowiem słychać koleje nieprzychylne głosy:

„Korwin ma konkurencję, która lata dalej i wyżej” – pisze związany z SLD Wojciech Szewko. „Chyba jednak czegoś nie rozumiem” – to z kolei zasiadająca w Radzie Krajowej Katarzyna Piekarska. „Kampania pani Ogórek ugrzęzła we mgle” – ocenia Sekretarz Generalny Sojuszu Krzysztof Gawkowski.

fot. Agencja Gazeta

Nic dziwnego, że politycy Sojuszu są zaskoczeni postawą swojej kandydatki na prezydenta. Kto jak kto, jednak ona od lat wydawała się wiernie oddana partii. Ale zacznijmy od początku.

Cofnijmy się do grudnia 2003 roku. Wtedy to 24-letnia Miss Śląska, Magdalena Ogórek,bierze udział w programie „Spełniamy marzenia”, w którym telewidzowie proszą gwiazdy o spełnienie swojego marzenia. Poznaje tam Józefa Oleksego. Premier pyta ją, czy chciałaby zostać aktorką bądź modelką. – Jeżeli chodzi o zawody czysto kobiece, to jestem z wykształcenia nauczycielką historii, więc może na tym poprzestańmy – odpowiada Ogórek, ucinając temat. Nie wspomina, że ma już na koncie epizodyczne role telewizyjne oraz udział w sesjach zdjęciowych.

Później wielu powie, że to właśnie Oleksy ściągnął swoją fankę do polityki. Ogórek jednak już latem 2003 roku odbywa miesięczny staż w Kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Kolejne „polityczne” stanowisko w jej CV to staż w Kancelarii Premiera Leszka Millera. Stąd trafia do MSWiA, pod skrzydła Ryszarda Kalisza. Żadne ze stanowisk nie jest jednak stanowiskiem publicznym – donosi po latach „Polityka”.

W 2008 roku Ogórek znajduje zatrudnienie w gabinecie ówczesnego przewodniczącego Sojuszu, Grzegorza Napieralskiego. Dziś SLD lubi zapewniać, że była tam doradcą czy też dyrektorem gabinetu. Sam Napieralski mówi jednak wprost – była sekretarką.

Po szczeblach partyjnej kariery Ogórek pnie się powoli, ale uparcie – następnym wyzwaniem, jakie sobie stawia, nie jest już żaden staż czy posada sekretarki. To wybory do Sejmu.

W 2011 roku Ogórek startuje z drugiego miejsca rybnickiej listy SLD. W swoim ogłoszeniu na Facebooku, deklaruje: „Chcę być dla Państwa, dla Was”. Na nieliczne głosy poparcia odpisuje krótko: „dziękuję bardzo”.

Ostatecznie zdobywa 3751 głosów. Nie zostaje posłanką.

Bank watykański, chwilówki, medyceusze, znaleziska archeologiczne

Po wyborach znika, by pojawić się w nowej roli – doradcy zarządu w spółce Autostrada Wielkopolska, należącej do Jana Kulczyka i konsultantki w Narodowym Banku Polskim. „Do jej obowiązków należało m.in. wyszukiwanie ciekawostek historycznych i redagowanie magazynu pracowniczego. Tematy od Sasa do Lasa: bank watykański, chwilówki, medyceusze, znaleziska archeologiczne” – czytamy w „Newsweeku” o pracy Ogórek w NBP.

Niedługo później kandydatka SLD zaczyna pojawiać się w mediach, jako komentator spraw Kościoła. Wpływ papieża na Polskę, tajemnica spowiedzi, określenie „co łaska” czy walka z pedofilia – takie zagadnienia porusza podczas swoich wizyt w mediach.

W maju 2014 roku zostaje współprowadzącą magazynu „Świat” w TVN24 Biznes i Świat, a kilka miesięcy później dostaje swój autorski program „Atlas świata”. Nie zabawia w nim długo. Wraz z prezentacją kandydatury Ogórek, jej umowa z TVN BiŚ uległa rozwiązaniu.

9 stycznia 2015 roku

To wtedy rozpoczyna się nowy rozdział w życiu Magdaleny Ogórek. Ubrana w żółtą sukienkę stoi w świetle kamer obok Leszka Millera i słucha, jak ten ogłasza, że zostaje ona kandydatką Sojuszu na prezydenta Polski. Kilka lat wcześniej zapewne nawet nie marzyła o takiej chwili.

Dziennikarze są oczywiście zaskoczeni, chcą zadawać pytania, ale Miller ,po krótkim oświadczeniu, kończy wystąpienie.

Zaskoczenie w mediach szybko przechodzi w niesmak. Tego dnia bowiem cała Polska, a SLD w szczególności, żyje tragiczną wiadomością – rankiem zmarł Józef Oleksy. Czy Miller nie mógł darować sobie obwieszczania swojej nowiny akurat dziś? Czy to nie mogło poczekać choćby do jutra? – pytają komentatorzy. Widocznie – zdaniem szefa SLD – nie.

Kolejne pytania ws. Ogórek pojawiają się szybko. Media błyskawicznie prześwietlają jej życiorys, wielu bezlitośnie krytykuje wystawienie na prezydenta osoby bez jakiegokolwiek politycznego dorobku. Dlaczego Miller zdecydował się akurat na tę kandydaturę?

Większość komentatorów obstawia, że szef SLD wystawia maskotkę, którą będzie dowolnie kierował z tylnego siedzenia.Miller miał przekonanie, że to miła dziewczynka,która będzie pokornie słuchać jego poleceń” – pisze Andrzej Stankiewicz w „Rzeczpospolitej”.

fot. Agencja Gazeta

Krok tak kontrowersyjny, jak zrozumiały – sam przewodniczący SLD nie cieszy się dużą sympatią, a jednocześnie – jak mówi się w SLD – obawia się, że pozwalając na kandydaturę kogoś z partii, wychowa żmiję na własnej piersi.

Zdaniem Włodzimierza Cimoszewicza Miller nie chciał też znaleźć się w sytuacji, gdy „wszyscy w SLD wskazaliby na niego”. – Miller wie, że jego wynik mógłby być fatalny. Notowania SLD są jakie są, a sam Leszek po różnych woltach w karierze politycznej jest mało przekonujący. W jego przypadku to mogłaby być katastrofa – mówił „Newsweekowi”.

Z różnych powodów odpadają kolejni kandydaci – skonfliktowany z władzami Grzegorz Napieralski, choć powtórzenie jego wyniku z 2010 roku byłoby dużym sukcesem, Wojciech Olejniczak, o którego kandydaturze jeszcze w grudniu rzecznik SLD mówił, że jest „niemal pewna”, Ryszard Kalisz, który odmówił Millerowi.

Dalej także Joanna Senyszyn i Katarzyna Piekarska, obie wymieniane jeszcze pod koniec ubiegłego roku jako potencjalne kandydatki na prezydenta. Ubieganie się o ten urząd ponoć odradza Piekarskiej sama Ogórek. 9 stycznia zaskoczenie Piekarskiej musi być więc spore.

Sztab, nie-sztab

Kandydaturę szerzej nieznanej Ogórek miał zaproponować Millerowi Leszek Aleksandrzak. Wielkopolski baron SLD i – jak głosi wieść – człowiek swojego przewodniczącego, kimkolwiek ten aktualnie jest.

Aleksandrzak zostaje szefem sztabu Ogórek. Na papierze. W terenie nie ma go wcale. U boku kandydatki pojawia się jedynie przy triumfalnym ogłoszeniu liczby zebranych podpisów poparcia, które akurat odbywa się w siedzibie komitetu Ogórek, w centrum Warszawy.

W mediach Aleksandrzak ma tylko jedno większe „wejście”, zresztą zupełnie nieudane. Po tym, jak Magdalena Środa krytykuje Ogórek („to kompromitacja i obniżenie rangi tych wyborów, ośmieszenie partii” – mówi na antenie Radia ZET), baron, który podkreśla, że jest „zaangażowanym rzecznikiem kobiet w polityce”, oznajmia: „Nie przystoi kobiecie, by tak brutalnie atakować drugą kobietę”.

Osobą, która w otoczeniu Ogórek pojawia się znacznie częściej, jest Tomasz Kalita, rzecznik sztabu, dyrektor Centrum Medialnego SLD i szef Centrum Ignacego Daszyńskiego, niezbyt prężnie działającego think tanku. Wiecznie uśmiechnięty sprawia wrażenie dumnego ze swojej roli oraz z samej kandydatki.

fot. Agencja Gazeta

Początkowo, kandydatura Ogórek jest w SLD sporym zaskoczeniem, o czym można przeczytać nawet na stronie Sojuszu. – Dowiedzieliśmy się z telewizji – mówi nam osoba z partii.

Mimo wszystko SLD wchodzi w nowe buty i stawia na niepohamowaną propagandę sukcesu. Politycy przekonują, że wierzą nie tylko w wygraną Ogórek w wyborach – kandydatka Sojuszu ma wygrać w cuglach, już w pierwszej turze, miażdżąc innych kandydatów.

Putin czeka na telefon

Ona sama tymczasem chowa się przed mediami. Przedstawienie programu zostaje powszechnie skrytykowane ze względu na brak merytoryki („Wymieszanie aktualnych problemów obecnych w mediach” –pisze „Dziennik”, „Korwin-Mikke w spódnicy” –„Natemat”) i autentyczności („Fantom zaczął żyć własnym życiem” – „Newsweek”, „Malujące się na twarzach działaczy zwątpienie” – „Polityka”).

Przez kilka dni pojawiają się też żarty z jej przemówienia – o Putinie, który czeka na telefon Magdaleny Ogórek, prezydenturze wszystkich stażystów i marionetce w rękach Millera (jakże się pomyliliśmy!). Ogórek znika.

Podczas gdy pozostali kandydaci dwoją się i troją, by zaistnieć w mediach, co rusz organizują konferencje, ona odmawia jakichkolwiek wywiadów. Ba – nie odpowiada nawet na zadawane drogą mailową pytania dziennikarzy. Sztab, Miller i sama kandydatka starają się bronić tej postawy – Ogórek rzekomo nie chce tracić czasu na bezwartościowe dyskusje w programach publicystycznych, ona chce być bliżej swoich wyborców

Pytania kandydatce Sojuszu mają więc zadawać nie dziennikarze, ale Polacy. „Jestem dla Was. Piszcie!” – zapewnia na swoim profilu na Facebooku.

Tysiąc pytań bez odpowiedzi

Od 9 lutego, kiedy odpowiednia opcja pojawia się na profilu, wyborcy zadają jej przeszło tysiąc pytań. Jeszcze na konwencji Ogórek zapewnia, że czyta wszystkie wiadomości. Maile także. Sami wysyłamy jej więc maile z pytaniami. Po miesiącu odpowiada tylko na jedną, dotyczącą akurat ratyfikacji konwencji antyprzemocowej, z kilku wiadomości. W trzech zdaniach: „Uprzejmie dziękujemy za zainteresowanie. Dr Magdalena Ogórek zadeklarowała, iż jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej podpisałaby akt ratyfikacji konwencji antyprzemocowej. Serdecznie zachęcamy Panią do zapoznania się z wygłoszonym w dniu 7 marca br. podczas IV Sejmiku Kobiet Lewicy wystąpieniem dr Magdaleny Ogórek, które dostępne jest na profilu”.

Na Facebooku do tej pory żadne z pytań zadanych przez wyborców nie doczekuje się oficjalnej (widocznej na profilu) odpowiedzi.

fot. Agencja Gazeta

Gdy już dziennikarze niemal tracą nadzieję na jakąkolwiek komunikację z Ogórek, ta nieoczekiwanie udziela wywiadu. 9 marca, dokładnie dwa miesiące po prezentacji i miesiąc po konwencji, pojawia się w zielonogórskim Radio Zachód, gdzie recytuje kwestie z „expose” – problem emigracji, zmiana prawa, rozmowa z Putinem. Niedługo później jest kolejny wywiad, tym razem w telewizji. Wypowiedzi niedoszłej prezydent nadal pozostawiają wiele do życzenia, ale powoli zaczyna pojawiać się kolejny problem – tym razem dotyka on już bezpośrednio największych orędowników kandydatki Sojuszu. Ogórek bowiem widocznie zaczyna się wymykać spod kontroli. „Marionetka” Millera nagle wyraźnie zaznacza, że dziękuje SLD za wsparcie, ale jest kandydatką bezpartyjną.

Co więcej, nie kreuje się nawet na wyborcę Sojuszu.

– Pani jest wyborcą lewicy? – pyta dziennikarka Radia Gdańsk. – Przede wszystkim jestem kandydatką niezależną, wspieraną przez Sojusz Lewicy Demokratycznej – odpowiada. Dziennikarka pyta raz jeszcze i słyszy: – Ja przede wszystkim jestem kandydatką na urząd prezydenta, kandydatką niezależną, kandydatką wszystkich Polaków.

Do końca audycji nie udaje się „wyciągnąć” odpowiedzi.

 

W Sojuszu atmosfera robi się coraz bardziej napięta.

Joanna Senyszyn

„Kiedy się od kogoś bierze pieniądze, nie ma mowy o niezależności” – komentuje na Twitterze postawę Ogórek Joanna Senyszyn. Niedługo później wiceprzewodnicząca Sojuszu mówi również, że, choć partia miała przekazać pieniądze na kampanię prezydencką w trzech transzach, ostatnia nie zostanie Ogórek wydana.

Członkini Zarządu Krajowego i szefowa Forum Kobiet SLD, Monika Pniakowska, także nie kryje poirytowania sytuacją:

„Skoro kandydatka Magdalena Ogórek jest kandydatką niezależną i – jak sama mówi – nie głosuje na lewicę, to jako kobieta lewicy, członkini ZK SLD i przewodnicząca Forum Równych Szans i Praw Kobiet nie czuję się dalej w obowiązku firmować, wspierać i ciągle tłumaczyć jej „dziwnych” wypowiedzi. Będąc nauczycielką chcę pozostać w oczach moich uczniów wiarygodna, a jako polityczka przede wszystkim wierna moim lewicowym ideałom, o których nie mam problemu mówić głośno” – pisze Pniakowska na swoim profilu na Facebooku.

Z kolei Joanna Senyszyn uważa, że Leszek Miller „powinien ją przywołać do porządku”. – Nawet zwróciłam się o zorganizowanie spotkania ścisłego kierownictwa partii, żeby omówić ten przedziwny przypadek – powiedziała.

fot. Agencja Gazeta

Problem zdiagnozował… Janusz Korwin-Mikke. – Pani Magdalena Ogórek mówi bardzo mało, ale mówi smacznie i jak mówi, to w zasadzie mówi to samo co my. Jest po prostu bardziej łagodna. Jeśli pani Ogórek czuje, że ma serce po prawej stronie, to zapraszamy ją do siebie i oczywiście wszelkie należne jakieś tam jej miejsce dla niej znajdziemy – stwierdził.

Poparcie dla Ogórek spada

Na starcie mogła liczyć na 6 procent, a w najlepszym wypadku nawet 8 procent poparcia. Działacze SLD mogli bez narażania się na śmieszność mówić, że kandydatka ma szansę na dwucyfrowy wynik. Teraz? Trzy procent to najwyższe poparcie na jakie można liczyć. To o połowę mniej niż SLD w ostatnim sondażu preferencji partyjnych, a przecież Ogórek miała właśnie rozszerzać elektorat Sojuszu.

Sytuację ratować próbuje jeszcze Kalita. Tłumaczy m.in, że urząd prezydenta zobowiązuje do „schowania partyjnych legitymacji” i deklaruje, że programy partii i kandydatki mają „wiele punktów zbieżnych”.

Ale fakt, że Ogórek wymknęła się Sojuszowi spod kontroli, potwierdzają nasi rozmówcy. – Kandydatka o wszystkim decyduje sama – mówi ważny polityk partii, a inny dodaje: – Władze zapomniały uzgodnić z Ogórek wspólną wersję. Może nie spodziewano się, że jej „niezależność” zajdzie aż tak daleko?

Jakby to powiedział Zyzio Krzepicki, sekretarz Nikodema Dyzmy: „Moim zdaniem, panie prezesie, nie ma takiego wielkiego spryciarza, który by nie znalazł większego, co go nabije w butelkę”.

Do 10 maja, czyli daty wyborów prezydenckich, zostało niewiele czasu. Wtedy okaże się, kto był większym spryciarzem.

gazeta.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: