PiS (21.04.2015)

 

Na kim chcą wzorować się kandydaci?

Kwestionariusz prezydencki Gazeta.pl

Kandydaci o politycznych wzorach do naśladowania (Gazeta.pl)

Wszystkim kandydatom na prezydenta, którym udało się zebrać 100 tys. podpisów i zarejestrować swoje kandydatury, przesłaliśmy jednobrzmiące kwestionariusze dotyczące ważnych dla Polski spraw. Większość odesłała swoje odpowiedzi – będziemy je publikować w najbliższych tygodniach. Dziś prezentujemy, kogo uważają za swój polityczny wzór do naśladowania.

10 maja Polacy będą wybierać prezydenta. Być może masz już swojego kandydata, być może wciąż się wahasz albo w ogóle nie zamierzasz iść na wybory. Tak czy inaczej, chcemy pomóc Ci w podjęciu wyborczej decyzji. Jakakolwiek by ona nie była, niech będzie świadoma. Dlatego wraz z MamPrawoWiedziec.pl rozpoczęliśmy akcję Twój Głos.

W ramach naszego przedsięwzięcia zgromadziliśmy pytania do kandydatów przesyłane nam przez internautów i naszych partnerów (o czym więcej na stronie Gazeta.pl/twojglos). Wkrótce emitować będziemy filmy z odpowiedziami kandydatów. W międzyczasie, wysyłając nasze kwestionariusze do sztabów, sami zapytaliśmy o ważne dla Polski sprawy.

Nasze kwestionariusze trafiły do wszystkich pretendentów do urzędu prezydenckiego, którzy zebrali 100 tys. podpisów i zarejestrowali swoje kandydatury (kandydaci, których nie ma na powyższej grafice, nie odpowiedzieli na zadane pytania). Odpowiedzi będziemy publikować w najbliższych tygodniach. Poprzednie kwestionariusze dotyczyły bezpieczeństwa i baz NATO w Polsce oraz refundacji in vitro. Dziś przedstawiamy, kogo kandydaci uważają za swój polityczny wzór do naśladowania.

 

 

kwestionariusz wzory polityczne

 

gazeta.pl

Jaś Kapela: W obronie Michała Witkowskiego [KOMENTARZ]

Jaś Kapela*, 21.04.2015
Michał Witkowski w masce gazowej na Fashion Weeku w Łodzi. Tego samego dnia wystąpił w furażerce z symbolami SS

Michał Witkowski w masce gazowej na Fashion Weeku w Łodzi. Tego samego dnia wystąpił w furażerce z symbolami SS (MAŁGORZATA KUJAWKA)

Zdecydowana większość SS-manów służących w Auschwitz-Birkenau nigdy nie została pociągnięta do odpowiedzialności. Może przynajmniej Michaśkę uda się skazać?
Pisarzowi Witkowskiemu udała się rzecz niesamowita. Ledwiezałożył filuterną, różową czapeczkę z logo zbrodniczej organizacji SS, plastikowym klaunem, czarnymi piórami i owocowymi przypinkami, a tak dobrze udało mu się wypromować nazizm, że internauci życzą mu śmierci w komorach gazowych, przerobienia na mydło i wielu innych podobnych rzeczy.

Zapisaliśmy sobie w Kodeksie karnym, że kto propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa albo nawołuje do nienawiści na tle różnicy narodowościowych i kilku innych, podlega karze więzienia do lat dwóch. Na szczęście Polacy są narodem nastawionym pokojowo i demokratyczynie, więc prawie nikt takich okropnych rzeczy w Polsce nie robi. W końcu Polacy ratowali Żydów i robili to tak sprawnie, że właściwie nie wiadomo czemu doszło do ich masowej eksterminacji na naszym terytorium.

Po lekcji Auschwitz nikt już nie śmiał propagować tutaj faszyzmu. Przynajmniej do pewnego czasu. W 2002 r. prokuratura stwierdziła popełnienie ośmiu takich przestępstw. Ale sytuacja powoli zaczyna się zmieniać. W 2013 stwierdzono ich już 267, a w 2014 – 391. W 2015 już nawet jawne cioty obnoszą się bezwstydnie po Fashion Weekach z symbolami SS na głowie. Faszyzm podnosi głowę.

I teraz, dla odmiany, wcale nie ironizuję. Naprawdę w Polsce i na świecie narasta nienawiść i ksenofobia. Stronę „Nie dla islamizacji Europy” polubiło już dwieście tysięcy Polaków. Marcin Meller w swoim programie cieszy się, że nie mamy w Polsce licznej mniejszości muzułmańskiej. Ja się natomiast martwię, że mamy liczną większość uważających się za liberałów krypofaszytów, którzy chcieliby rozkazywać ludziom, gdzie mają mieszkać, jak mają żyć, w co wierzyć i jakie zakładać kapelusiki.

Oburzanie się jest łatwe. Daje natychmiastową przyjemność. Nie trzeba się wgłębiać w szczegóły, zastanawiać się nad kontekstem, śledzić, analizować. Właściwie nic nie trzeba, żeby potępić i wysmarować gniewny komentarz na fejsie. Sam lubię to robić. Lubi to też Jacek Dehnel, który rozpętał całą aferę wskazując, że założenie przez Michaśkę fikuśnego kapelusika to żenada, a sam pisarz jest kompletnym, szkodliwym, nadętym idiotą. Specjalista od stylu upomina modowego blogera, co należy zakładać, a co nie.

Moda to w ogóle dziedzina, w której lubimy się wypowiadać, bo prawie każdy może powiedzieć, że coś mu się podoba. Albo nie. Dehnelowi w sukurs szybko przyszli inny specjaliści od stylu i lifestyle’u. Witkowskiego potępiła Ewa Chodakowska, Filip Chajzer, a Andrzej Saramanowicz napisał, że jest brzydki. Sprawą zajął się Pudelek. Cebule poszły w ruch. Pod zdjęciami Witowskiego możemy obecnie znaleźć komentarze różnych osób, wśród których Witkowski najwyraźniej skutecznie rozpropagował faszyzm i nienawiść na tle orientacji seksualnej (co akurat w Polsce przestępstwem nie jest). Michał Korzeń pisze: „Ktoś ci powinien porządnie przypierdolić w ten pusty łeb baranie, za czapkę SS i tym bardziej za opaskę AK idioto jak ja Cię spotkam to dam Ci w pysk, obiecuję.” Paweł Boniek dodaje: „Chore wynaturzenie. Niech się obnosi z tym w swoim nienormalnym, pedalskim otoczeniu, a nie… Do gazu i na mydło…” Łukasz Stachor stwierdza: „Powinni zabić to ścierwo” i wkleja mema z księdzem oraz podpisem „zabij to zanim złoży jaja”. Przypomnijmy, że rozchodzi się o założenie różowego kapelusika na pokazie mody. Czy rzeczywiście pamięć o ofiarach zagłady wymaga takich ostrych słów? Czy same ofiary byłyby zadowolone, że mają takich obrońców?

Nie przekonuje mnie argument, że założenie różowego kapelusika z symbolem SS jest wyrazem braku szacunku dla ofiar Holocaustu. W końcu w tej furażerce paraduje znana ciota, która pewnie sama mogłaby wylądować w komorze gazowej, gdyby urodziła się w mniej sprzyjających czasach. Czy nie jest to raczej symbol i dowód tryumfu nad zbrodniczą ideologią? Nazizm przegrał. Geje mogą szargać ich symbole i pozować z nimi wpiętymi w kapelusik między plastikowym klaunem i farbowanymi piórami na ściance na Fashion Weeku.

Podobną strategię zastosował czarny raper Kanye West, chodząc w kurtce z flagą konfederatów. Wtedy też wybuchło powszechne oburzenie. West tłumaczył, że „flaga konfederatów reprezentuje niewolnictwo, więc sobie ją wziął i teraz jest jego flagą”. Michaśka też wziął symbol opresji i wrzucił go sobie na różową czapkę, ośmieszając w ten sposób ludzi, dla których faszyzm jest poważną ideą.

Chciałbym tak myśleć, ale obserwując komentarze celebrytów i internautów widzę, że się nie da. Ciągle rządzi nami pogardliwa powaga, która każe nam najpierw piętnować i złorzeczyć, a dopiero potem pomyśleć, czy ten, kim pogardzamy, rzeczywiście na tę pogardę zasłużył. Czy zresztą ktokolwiek zasługuje na życzenie mu śmierci za założenie jakiegolwiek kapelusika? Okazuje się, że symbole są dla nas jednak ważniejsze niż ludzie.

Chciałbym żyć w kraju, gdzie oskarżony o propagowanie faszyzmu nie był pisarz, który lubi przebieranki i kontrowersyjne sposoby na promowanie nowej książki. Oczywiście chciałbym też żyć w kraju, gdzie książek nie trzeba promować w kontowersyjny sposób. Żyję za to w kraju, gdzie istnieje organizacja, która w swojej deklaracji programowej ma wpisane „Odrzucenie demokracji liberalnej jako reżimu wrogiego Cywilizacji Europejskiej” i w imię takich haseł demoluje co roku Warszawę podczas Marszu Niepodległości. Na szczęście nikt tego nie uznaje za propagowanie faszyzmu ani innego ustroju totalitarnego. To tylko deklaracja programowa, a nie złowieszczy różowy kapelusik.

Jaś Kapela – pisarz, felietonista, członek zespołu „Krytyki Politycznej”

Zobacz także

wyborcza.pl

 

Austria nie wie co zrobić z rodzinnym domem Hitlera. „Pielgrzymują tu wycieczki neonazistów”

Wah, bart, 21.04.2015
Dom w Braunau - miejsce urodzenia Adolfa Hitlera

Dom w Braunau – miejsce urodzenia Adolfa Hitlera (KIRSCHNER / FACE TO FACE / REPORTER//EAST NEWS)

Adolf Hitler urodził się 20 kwietnia 126 lat temu w Braunau, niewielkim mieście w północno-zachodniej Austrii. Od lat jego dom jego urodzin jest miejscem pielgrzymek neonazistów, a Austriacy nie mają pomysłu, co zrobić z budynkiem.
Ludzie w Braunau skarżą się, że na ulicy częściej można usłyszeć pytanie: „Gdzie jest dom Hitlera?” niż „Gdzie znajduje się najbliższa stacja benzynowa?”. Wszyscy jednak dokładnie znają adres budynku. To pięćsetletnia dwupiętrową kamieniczka przy Salzburger Vorstadt 15. Adolf Hitler przyszedł tu na świat 20 kwietnia 1889 r. i spędził pierwsze lata życia.Po anszlusie Austrii w 1938 r. naziści założyli w kamienicy centrum kulturalne NSDAP. W 1945 r. budynek próbowano wysadzić, ale uniemożliwili to amerykańscy żołnierze. Już kilkanaście lat po wojnie budynek stał się jednak miejscem pielgrzymek neonazistów z całej Europy. Jak mówił BBC, miejscowy nauczyciel „w celach adoracyjnych przybywały tu nie tylko wycieczki z Niemiec, ale też Włoch czy Francji”.

Widząc, co się dzieje, już w 1972 roku rząd Austrii wynajął kamienicę i od tej pory co miesiąc płaci jej właścicielom 4,8 tys. euro (z pieniędzy podatników). W wynajmowanych lokalach działała już m.in. księgarnia, szkoła, bank, a w końcu ośrodek dla niepełnosprawnych. Niektóre mieszkania podnajmowali też mieszkańcy Braunau, ale ze względu na stan techniczny budynku od początku XXI wieku zaczęli się wynosić. Od 2011 roku budynek stoi pusty, a co roku 20 kwietnia w państwie powraca debata, co zrobić z nieruchomością.

Muzeum albo centrum dla imigrantów

Lewica widziałaby tu muzeum totalitaryzmu, które demaskowałoby dzieło Hitlera, a rząd od kilku lat forsuje pomysł ustanowienia tam centrum integracji imigrantów. Umowa z właścicielem zakłada, że miejsce może być wykorzystywane w celach „społecznych i edukacyjnych”.

Na muzeum nie godzą się mieszkańcy Braunau. – Tak, jesteśmy rodzinnym miastem Hitlera, ale nie jesteśmy odpowiedzialni za nazizm – mówił telewizji Deutsche Welle historyk Andreas Maislinger.

Z kolei według informacji burmistrza Waidbachera dyskutowane jest umieszczenie w budynku szkoły ludowej i tzw. pomocy ludowej, placówki socjalnej bliskiej austriackim socjaldemokratom. – Uważam, że jest to dobre i dalekosiężne rozwiązanie – konstatuje Waidbacher. – Powinniśmy się tylko zastanowić, czy taka socjalna placówka nie zostanie wykorzystana do nadania budynkowi pozytywnego wizerunku – mówi.

Były i pomysły zburzenia

Austriaccy Zieloni proponują natomiast, aby „państwo odkupiło dom Hitlera od obecnych właścicieli i w końcu go zburzyło”. – W Europie odradzają się ruchy skrajnej prawicy, a dom urodzin Hitlera staje się dla nich magnesem – mówił dziennikowi „Kurier” rzecznik ugrupowania Harald Walser.

Koncepcja Zielonych przypomina pomysł, jaki trzy lata temu rzucił Franc Klincewicz, wiceprzewodniczący komisji obrony w rosyjskiej Dumie. Poseł, a zarazem wysoki funkcjonariusz Jednej Rosji, partii Władimira Putina, stwierdził wtedy, że „zbiera już pieniądze na zakup nieruchomości”. Jak szacował, potrzeba na ten cel 2 mln euro.

Jednak na propozycję rosyjskiego polityka Austriacy zareagowali chłodno. Zresztą kamienicy zburzyć nie można, gdyż ze względu na wiek wpisana jest do rejestru zabytków, a poza tym obecni właściciele wcale nie myślą o jej sprzedaży.

Wygląda na miłą kobietę, ale nikt nie wie, co myśli

Tegoroczna odsłona austriackiej debaty na temat domu Hitlera dotyczy właśnie obecnej właścicielki kamienicy, 65-letniej Gerlinde Pommer. Jak ocenił w „Kurierze” sędzia federalny Heinz Mayer, „właścicielka specjalnie nie remontuje budynku, przez co wyprowadzili się z niego wszyscy najemcy, wraz z ośrodkiem dla niepełnosprawnych”. W ten sposób pusty budynek przyciąga wyłącznie neonazistów. – Pommer wygląda na miłą kobietę, ale w rzeczywistości nikt nie wie, jakie ma plany wobec kamienicy i czy zdaje sobie sprawę ze swojej odpowiedzialności – twierdził z kolei Markus Simbocks, lokalny aktywista.

Zobacz także

wyborcza.pl

„Ciało kobiety to gleba, w której będzie wzrastało nowe życie. On jest dawcą życia, siewcą”

Aneta Bańkowska, 21.04.2015
http://www.gazeta.tv/plej/19,103085,17788720,video.html?embed=0&autoplay=1
Seks bez ślubu akceptują głównie najsłabsi uczniowie, dziewica to dziewczyna, która „nie rozmienia się na drobne”, a gdy pomagasz koleżance w geometrii, nie złość się, „że tak wolno myśli albo czegoś nie pamięta” – to fragmenty książek do WDŻ, dopuszczonych do użytku przez MEN. Czego jeszcze uczniowie dowiadują się z tych podręczników? Sprawdziliśmy to.

Podręczniki szkolne do wychowania do życia w rodzinie zaprzeczają faktom, szerzą mity i stereotypy oraz bagatelizują tematykę profilaktyki zdrowotnej – alarmowały w marcu Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton”.

My przeanalizowaliśmy, czego uczniowie dowiadują się z dopuszczonych do użytku książek z serii „Wędrując ku dorosłości” pod redakcją Teresy Król. Powyższy tekst zawiera wybrane cytaty z książek, z których korzystają uczniowie podstawówki, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych:

1. „Dziewczyna powinna zdawać sobie sprawę, że więcej niż chłopiec płaci za nietrafny wybór, bo nie ma równości w naturze. On jest dawcą życia, „siewcą”, natomiast jej ciało „glebą”, w której będzie wzrastało nowe życie. Postawa chłopców, którzy stają się ojcami, bywa różna”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 97)

2. „Pierwszy partner seksualny, choćby przypadkowy, stanie się wzorem, z którym będziecie porównywać waszego późniejszego małżonka. Dlatego chłopcom zwykle zależy na tym, by jego żoną została taka dziewczyna, która wcześniej ‚nie próbowała'”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 96)

3. „Wiadomo jednak, że nie chodzi tu tylko o mały fałd błony dziewiczej, ale o coś więcej. To ‚coś’ to integralność osoby ludzkiej. Integralny znaczy związany z całością; to dziewczyna, która ‚nie rozmienia się na drobne’. Ona należy do siebie i całą siebie ofiaruje temu jednemu, ukochanemu na całe życie. On również – całego siebie dla niej”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 97)

4. „I tak, jeśli zdecydujesz się pomóc koleżance w geometrii, zdobądź się na cierpliwość i wyrozumiałość, choć może cię irytuje, że tak wolno myśli albo czegoś nie pamięta”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 64)

5. „Dla wielu młodych ludzi masturbacja jest problemem; przyznają, że czują się z tym źle i chcieliby umieć się od niej powstrzymać. Nie dramatyzując problemu, dobrze byłoby potraktować go w kategoriach zadania: „Wiem, że to jest zachowanie niedojrzałe, chcę osiągnąć dojrzałość, więc podejmuję trud uporania się z nim”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 55)

6. „Stosowanie środków antykoncepcyjnych jest uzależnieniem losu swego i dziecka od techniki i farmacji. Jeśli pomimo stosowania antykoncepcji zaistnieje ciąża, kobieta przenosi odpowiedzialność za ten fakt na lekarza, który zalecił dany środek, lub producenta. Czuje się oszukana, zaś poczęte dziecko nazywa „wpadką” i traktuje jak intruza”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 154)

7. „Dziewczyna szuka miłości w kategoriach romantycznych. Jest wrażliwa na słowa i dotyk. Jeżeli chłopak mówi ciepło i czule obejmuje, dziewczyna otwiera swoje serce i wyobraźnię. Wydaje się jej, że to już ten jedyny, wspaniały i na całe życie. Planuje, jaką będzie miała ślubną suknię, pantofelki, bukiet…”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 92)

8. „Prezerwatywy. Skuteczność w zapobieganiu ciąży: niezbyt wysoka, z powodu częstych wad technicznych (nieszczelność, pękanie) oraz wypadków zsuwania się w czasie stosunku. (…) U niektórych mężczyzn stosowanie prezerwatywy powoduje osłabienie doznań seksualnych”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 156)

9. „W grupie osób stosujących NPR [naturalne metody planowania rodziny – przyp. red.] rzadziej pojawia się objaw ‚znudzenia seksualnego’, zdecydowanie niższy jest też wskaźnik rozpadu związków”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych red. Teresa Król (s. 176)

10. „Dominantą psychiki kobiecej jest pragnienie miłości, które u kobiety przejawia się jako ważna potrzeba. Równocześnie występuje u niej pragnienie spotkania takiego mężczyzny, z którym mogłaby stworzyć trwały związek małżeński i posiadać potomstwo oraz który opiekowałby się nią i ich dziećmi”.Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych red. Teresa Król (s. 47)11. „Pytanie o warunki podjęcia współżycia seksualnego unaoczniło, że najwyższą akceptację seksu pozamałżeńskiego wykazali uczniowie najsłabiej uczący się, a najmniejszą osoby wierzące”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 191)

12. „‚Pigułki „dnia następnego'”, czyli tzw. antykoncepcja awaryjna – ze względu na mechanizm działania zostaną one omówione w dziale dotyczącym środków wczesnoporonnych”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 160)

13. „Z powyższych rozważań jasno wynika, że najwłaściwszym miejscem dla inicjacji seksualnej jest małżeństwo”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 194)

14. „Nie zaleca się natomiast stosowania tamponów – młode dziewczęta są bardziej od dorosłych kobiet podatne na infekcje dróg rodnych, a tampony temu sprzyjają. Lepiej więc z nich zrezygnować lub pozostawić ich stosowanie na wyjątkową okazję”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum red. Teresa Król (s. 51)

15. „Ginekolog to nie dentysta – regularne kontrole w Waszym wieku nie są konieczne. Jeśli dziewczyna czuje się zdrowo i ma kogoś zaufanego, kto odpowie na pytania czy rozwieje jej wątpliwości (najlepiej, by była to mama), wizyta jest niepotrzebna”.

Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas V-VI szkoły podstawowej red. Teresa Król (s. 65)

MEN: Podstawa programowa WDŻ jest skonstruowana w sposób naukowy

Co o podręcznikach do wychowania do życia w rodzinie sądzi Ministerstwo Edukacji Narodowej? W komentarzu przesłanym Polskiej Agencji Prasowej resort podkreślił, że podstawa programowa WDŻ „jest skonstruowana w sposób naukowy, pozbawiony narracji światopoglądowej”. Jak zaznaczono, „obowiązkiem szkoły jest przekazywanie pełnej i rzetelnej informacji, zgodnie ze stanem wiedzy, wolnej od uprzedzeń i stereotypów”.

Resort edukacji przypomniał również, że warunkiem dopuszczenia podręcznika do użytku są pozytywne opinie rzeczoznawców.

Zobacz także

TOK FM

Skończmy z tą histerią

Jest tylko jedna rzecz zdecydowanie gorsza niż niemądra i ignorancka wypowiedź szefa FBI o współodpowiedzialności Polski za Holocaust. To kilkudniowa już ogólnonarodowa histeria wokół tej wypowiedzi, zdradzająca niestety nasze kompleksy i prowincjonalizm.

Wypowiedź szefa FBI rzeczywiście całkowicie go kompromituje. Nie wydaje mi się jednak, że czterdziestomilionowe państwo musi się trząść w posadach, a media trząść z wielkiego oburzenia, z powodu jednej wypowiedzi szefa amerykańskich policjantów.

Z całym szacunkiem, nie widzę powodu, dla którego ważny przedstawiciel amerykańskiej władzy nie może być głąbem. Owszem, może. Tak jak może być nim przedstawiciel władzy polskiej albo, dajmy na to, czeskiej.

Oczywiście, nie znaczy to, że podobne ekscesy należy ignorować. Słusznie więc postąpił nasz ambasador w Waszyngtonie, domagając się przeprosin, słusznie na dywanik do MSZ wezwano amerykańskiego ambasadora w Warszawie. Słusznie też szef MSZ domaga się przeprosin od szefa FBI.

Nie bagatelizuję całego zdarzenia ani nie odmawiam racji protestującym. Słusznie państwo polskie reaguje na zakłamywanie historii. Rozumiem też reakcję emocjonalną. Gdy mieszkałem w USA do szewskiej pasji doprowadzało mnie, gdy słyszałem o genetycznie antysemickich Polakach, którzy za Holocaust współodpowiadają. Jasne, antysemitów u nas nie brakowało, endecja i część Kościoła katolickiego metodycznie ten antysemityzm podsycały, oczywiście było Jedwabne, były i „inne Jedwabne”, byli szmalcownicy i było ich wielu. Z czego nikt rozsądny nie powinien oczywiście wyciągać wniosków o współodpowiedzialności Polski i Polaków za Holocaust, który był pomysłem niemieckim, przez Niemców zrealizowanym.

Zgadzam się więc z większością opinii, które w całej tej nieszczęsnej sprawie zostały wypowiedziane. Niepokoi mnie jednak skala histerii.

Halo, halo, to był szef FBI, osoba ważna, ale bez przesady. Naprawdę jest wręcz komiczne, gdy dwa dni z rzędu wypowiedź niedokształconego ignoranta rozpoczyna wszystkie telewizyjne dzienniki w Polsce. To jest przecież kompletna groteska i absolutna utrata jakichkolwiek proporcji.

W programach publicystycznych posłowie i europosłowie, ministrowie i doradcy, księża i rabini. I trwa konkurs – kto głośniej wykrzyczy, że Polaka obrażono, winę nam przypisano, naród skrzywdzono. Wszystko to 20 dni przed wyborami prezydenckimi, podobno ważnymi. Jaja to jakieś czy co?To jest jakieś marne przedstawienie jak z Gombrowicza.

Zaprotestowaliśmy, ok, domagamy się przeprosin, ok, nie powinniśmy odpuścić, ok, ale skąd to rozgorączkowanie? Naprawdę jeden głupek nie jest w stanie ani zmienić historii, ani spaprać nam wizerunku.

Nawiasem mówiąc szef FBI odwalił kawał dobrej roboty. O jego wyskoku poinformowały liczne media, jest więc dziś o wiele bardziej prawdopodobne niż jeszcze kilka dni temu, że kolejny ananas nie będzie bredził tak jak szef FBI.

Upokorzono Polskę? Nie, po prostu jakiś facet FBI pokazał, że jego IQ nie jest tak imponujące jak wzrost (ponad dwa metry). I tyle.

Mnie tam inne rzeczy upokarzają. Mnie upokarza kampania prezydencka, w której wyzwanie urzędującemu prezydentowi rzuciła jakaś prześmieszna koalicja przeciętniaków, kukieł, błaznów, chyba wariatów i wariatów ewidentnych.

Mnie upokarza myśl, że dziś tak jak wczoraj, rok temu i za rok, w instytucie onkologii w Warszawie, setki umęczonych ludzi czeka w kolejce po życie, lekarstwo i konsultację. Mnie upokarza, że urzędnik skarbowy jest w moim kraju panem życia i śmierci przedsiębiorców. Mnie upokarza, że na wyrok w duperelnej sprawie czekam od lat. To mnie upokarza.

Natomiast jakiś gamoń z FBI upokorzyć mnie nie jest w stanie. Tak samo jak nie jest według mnie w stanie upokorzyć 40 milionów ludzi i całego kraju.

W związku z tym proponuję, byśmy przestali lewitować, zeszli na ziemię, odzyskali miarę rzeczy i nie wygłupiali się z tą całą histerią. Poza wszystkim nasze kompleksy i prowincjonalizm powinno się ukrywać, a nie eksponować.

 naTemat.pl

Rzeczniczka Departamentu Stanu stara się tłumaczyć szefa FBI. Byłem na wystawie, którą widział Comey

Mariusz Zawadzki, Waszyngton, 21.04.2015
James Comey

James Comey (Evan Vucci / AP (AP Photo/ Evan Vucci, File))

Rzeczniczka Departamentu Stanu USA mówi, że dyrektor FBI nie chciał sugerować, że Polska odpowiada za Holocaust. Nasz rząd oczekiwał bardziej zdecydowanych przeprosin.
W sobotnim artykule w Washington Post dyrektor FBI James Comey napisał m.in., że „zwykli ludzie, którzy kochali swoje rodziny, zanosili zupę choremu sąsiadowi i chodzili do kościoła, pomagali złym ludziom w mordowaniu Żydów na masową skalę. Ci mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i innych miejsc uważali, że nie robią nic złego”.W Polsce odebrano to jako twierdzenie, że Polacy współodpowiadają za Holocaust. Amerykański ambasador w Warszawie został wezwany przez MSZ. Jego szef Grzegorz Schetyna powiedział, że oczekuje od władz USA zamknięcia sprawy Comeya, tzn. przeprosin za „niefortunne słowa”. Jeszcze w poniedziałek.Wcześniej ambasador Stephen Mull zapewniał, że słowa Comeya nie są stanowiskiem amerykańskiego rządu. – Dyrektor FBI nie miał zamiaru sugerować, że polska odpowiada za Holocaust – wyjaśniała wczoraj rzeczniczka Departamentu Stanu USA Marie Harf podczas cotygodniowej konferencji prasowej. – Zawsze podziwialiśmy wysiłki niezliczonych Polaków, Węgrów i innych mieszkańców w okupowanej Europie, by ratować Żydów przed nazistami…Ale pytana, czy będą jakieś oficjalne przeprosiny, Harf stwierdziła, że „nie ma nic do dodania”.

Niefortunne słowa Comeya są inspirowane wystawą pt. „Some were neighbours” („Niektórzy byli sąsiadami”) w waszyngtońskim Muzeum Holocaustu. Opowiada ona – przy pomocy starych zdjęć i nagranych wspomnień świadków – o tym, jak zwykli ludzie przyglądali się zagładzie Żydów, a niektórzy nawet stali się wspólnikami hitlerowców.

Widziałem tę wystawę – jest bardzo dobra i wyważona. Historie Żydów zdradzonych i zamordowanych przeplatają się z historiami Żydów uratowanych przez sąsiadów. Jest dobitnie powiedziane, że Polacy – i inne narody – również byli ofiarami Niemców. Nie ma prostego oskarżenia, że sąsiedzi przyglądali się zagładzie i ze strachu nic nie zrobili. Wyraźnie wyjaśnione jest, że za ratowanie Żydów Niemcy karali śmiercią całą rodzinę.

Dyrektor Comey zatem najpewniej oglądał wystawę jedynie pobieżnie. Prof. Władysław Bartoszewski, były więzień Auschwitz, komentował: – Ten pan w Stanach Zjednoczonych zajmuje się tyle samo sprawami żydowskimi w Europie Zachodniej, ile ja Kolumbią…

Różnica jest taka, że Bartoszewski się nie wypowiada o Kolumbii.

Ambasador Polski w USA Ryszard Sznepf, który wcześniej krytykował Comeya, pytany wczoraj o komentarz stwierdził: – Na tym etapie nie komentujemy więcej bulwersującego nas wszystkich zdarzenia. Koncentrujemy się na uzyskaniu satysfakcjonującej nas reakcji…

Największe wrażenie na wystawie „Niektórzy byli sąsiadami” robią opowieści morderców lub świadków masowych egzekucji. Pewien Ukrainiec wyjaśniał np., że kiedy mordowali całe rodziny, to najpierw z dobrego serca zaczynali od rodziców, bo „to byłoby straszne dla ojca czy matki oglądać śmierć dziecka”, a dopiero zabiwszy rodziców, mordowali dzieci. Pewien Polak widział taką egzekucję: – Niemcy strzelali z ckm-ów na wysokości korpusu dorosłego człowieka, dlatego rodzice zwykle od razu ginęli, a dzieci, które kurczowo się ich trzymały, wpadały z nimi do wykopanego rowu. Niemcy niestarannie dobijali te dzieci, w zasadzie zasypywali je żywcem. Dlatego jeszcze przez kilka minut ziemia, która przykryła ciała, się ruszała – to dzieci rozpaczliwie próbowały wydostać się na powierzchnię.

W pamięć zapada również nagranie upokarzającej kary, jaką wymierzono pewnej młodej polskiej dziewczynie, która uwiodła „wyższego rasowo Niemca”. Na ulicy, w obecności sąsiadów, ogolono ją na łyso.

Autorzy wystawy nie sugerują jedynie słusznych ocen. Pokazują np. zdjęcie gapiów obserwujących deportację Żydów z pewnego niemieckiego miasteczka. Podpis pod zdjęciem jest w formie otwartych pytań do zwiedzających: „Co myślą gapie? Czy przez sam fakt, że tam są, stają się wspólnikami zbrodni?”. Zresztą na okładce przewodnika po muzeum, rozdawanego przy wejściu, jest napisane: „To muzeum nie jest odpowiedzią. Jest pytaniem”.

Zobacz także

wyborcza.pl

Czarnecki: Śpiewamy „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”, bo chcemy Polski, gdzie nikt nie cenzuruje śpiewu w kościele

Ryszard Czarnecki przekonuje, że wolna Polska będzie wtedy, gdy każdy będzie mógł śpiewać co chce i nikt nie będzie mu za to czynił wyrzutów.
Ryszard Czarnecki przekonuje, że wolna Polska będzie wtedy, gdy każdy będzie mógł śpiewać co chce i nikt nie będzie mu za to czynił wyrzutów. Fot. Parlament Europejski

Politycy PiS przekonują nas, że żyjemy w zniewolonym kraju. – Kraj, w którym można śpiewać co się chce i nikt nie robi afery z powodu „wróć nam Panie” – mówi w „Bez autoryzacji” Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego z ramienia PiS. Mówi też, że wierzy w mocny finisz kampanii Andrzeja Dudy.

Śpiewa pan „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie” czy „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”?

Ryszard Czarnecki: Chce pan zmienić zawód z dziennikarza na cenzora? Takie przypadki w historii PRL-u były. Pan chce podążać tą drogą. Chcemy Polski, w której nie ma cenzury i nie ma cenzurowania tego, co kto śpiewa w kościele i co mówi w domu. Kraj, w którym można śpiewać co się chce i nikt z tego powodu nie robi afery.

Od polityka można oczekiwać, że jego czyny i słowa będą miały logiczne wytłumaczenie i uzasadnienie. Zastanawiam się jakie jest uzasadnienie śpiewania wersji z czasów okupacji czy PRL-u.

Rozumiem, że nawiązuje pan do Andrzeja Dudy. Będę go bronił. Andrzej Duda, tak jak szereg Polaków, uważa, że z wolnością i demokracją mamy problemy. Zauważają to również osoby z zewnątrz i instytucje międzynarodowe. OBWE przysyła nam misję na wybory, a wcześniej tego nie robiła. Pod tym względem mamy w Polsce regres. Musi się pan pogodzić z tym, że niemała część Polaków tak właśnie uważa.

Mówią tak też politolodzy i socjolodzy. Polecam panu lekturę wywiadu socjologa oficjalnie popierającego Bronisława Komorowskiego, byłego wicemarszałka Sejmu Jacka Kurczewskiego, który w weekendowym „Dzienniku Gazecie Prawnej” mówi o problemach z wolnością i tym, co się nie udało. Skoro mówi to człowiek popierający Bronisława Komorowskiego, to musi pan sobie uświadomić, co robią ludzie, którzy go nie popierają.

Oczywiście, że nie jesteśmy idealną krainą płynącą mlekiem i miodem. Ale między koniecznością zmian a brakiem wolności jest przepaść.

To pańska opinia. Skoro sam pan mówi, że mamy wolny kraj, niech pan pozwoli ludziom śpiewać, co chcą, jak chcą i kiedy chcą.

Kampania wyborcza Andrzeja Dudy została dobrze zaplanowana? Do wyborów 19 dni, a wasz kandydat utknął w objeździe po powiatach, który jest mało efektywny. Nie powinien go zacząć wcześniej, by teraz mieć już czas na działania bardziej przebijające się do mediów?

Na kompleksową ocenę kampanii przyjdzie czas, uważam, że jest ona znacznie lepsza, niż niektórzy się spodziewali. Jest ona robiona siłami partii i Andrzej Duda postawił na kontakt z Polakami. Przejechał najwięcej kilometrów ze wszystkich, spotkał się z największą ilością wyborców, uścisnął największą ilość rąk. To pokazuje, że nie boi się kontaktu z Polakami i że to go nie wyprowadza z równowagi, jak Bronisława Komorowskiego, siedzącego tylko w Pałacu Namiestnikowskim i przyzwyczajonego tylko do pochlebstw.

Prezes Kaczyński stwierdził, że kampania Dudy „jest dobra, choć mogłaby być lepsza”. Dostrzega pan jakieś pola, gdzie mogłoby być lepiej?

Na to przyjdzie czas po wyborach. Poza tym zawsze może być lepsza. Jak wygrałem kampanię w wyborach europejskich w Wielkopolsce, co zdarzyło się kandydatowi PiS pierwszy raz, też miałem poczucie, że kampania była dobra, choć mogłaby być lepsza.

Chętnie podywaguję o plusach i minusach kampanii Andrzej Dudy wtedy, kiedy sztabowcy Bronisława Komorowskiego zaczną dywagować o plusach i minusach jego kampanii, która – myślę, że tutaj będę obiektywny – jest znacznie mniej dynamiczna niż kampania kandydata Prawa i Sprawiedliwości.

To prawda, ale przypominam sobie jak politycy PiS mówili, że najpierw zbudowanie rozpoznawalności i dorównanie do poparcia PiS, a później sięganie po wyborców spoza PiS i gonienie Bronisława Komorowskiego. No i gdzie ten drugi etap?

Przypomina mi pan dziennikarza sportowego, który w trakcie biegu na 10 km już przy 8 km mówi, że zawodnik z drugiego miejsca powinien być bliżej lidera. Przypomnę panu Igrzyska Olimpijskie w Moskwie i finisz Bronisława Malinowskiego w biegu na 3000 m z przeszkodami, który dopiero na ostatnim okrążeniu wyprzedził Tanzańczyka Filberta Bayi. To kwestia decyzji dr. Andrzeja Dudy jak rozkłada siły.

Dotychczasowa kampania była intensywna i droga, według wielu doniesień, kandydat ma już mało zasobów, także pieniężnych i nie może sobie pozwolić na ostry finisz.

Wierzę w ostry finisz Andrzeja Dudy. A to, że trzeba oszczędzać siły jest oczywiste, bo przed nami druga tura. Przypominam, że śp. prof. Lech Kaczyński wyraźnie przegrał w pierwszej turze z Donaldem Tuskiem, ale jego finisz był celujący.

naTemat.pl

PiS zaskarża konwencję antyprzemocową do Trybunału Konstytucyjnego. „Dokument ściśle ideologiczny”

WB, PAP, 21.04.2015
Prezydent RP podpisuje konwencję antyprzemocową

Prezydent RP podpisuje konwencję antyprzemocową (Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta)

Prawo i Sprawiedliwość zaskarży tzw. konwencję antyprzemocową do Trybunału Konstytucyjnego. Według posłów PiS konwencja godzi w podstawową, chronioną konstytucyjnie wartość, jaką jest rodzina.
Podczas konferencji w Sejmie poseł Małgorzata Sadurska zaprezentowała wniosek do TK przygotowany przez klub PiS i Instytut na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.- Tak się stało, że prezydent Bronisław Komorowski, wpisując się w kampanię wyborczą, szukając głosów lewicowego elektoratu, pośpieszył się z ratyfikacją, a nie wykorzystał swojego prawa, a nawet obowiązku, które ma jako prezydent – gdy są wątpliwości, jeżeli chodzi o zgodność aktu prawnego z konstytucją, prezydent powinien zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego – powiedziała Sadurska.

– Prezydent tego nie uczynił, więc my jako posłowie PiS złożymy wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Chcemy, żeby Trybunał potwierdził nasze opinie i wielu konstytucjonalistów – dodała.

PiS: Konwencja narusza konstytucję

We wniosku do TK napisano m.in., że konwencja narusza art. 18 konstytucji, zgodnie z którym „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”.

Według PiS konwencja jest również sprzeczna z art. 25., który stanowi, że władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

W opinii PiS złamany został także art. 48 ustawy zasadniczej mówiący że: „rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania”.

– Konwencja ma ładny tytuł. Wszyscy się zgadzamy, że należy walczyć z przemocą. Ale jest to dokument ściśle ideologiczny. To dokument, który narzuca pewien światopogląd, prowadzi do redefinicji płci, który godzi w podstawową wartość w naszym społeczeństwie, jaką jest rodzina. Rodzina jest chroniona konstytucyjnie – przekonywała Sadurska.

Brak ratyfikacji byłby „hańbą międzynarodową”

Prezydent ratyfikował w połowie kwietnia konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Bronisław Komorowski ogłosił swą decyzję w siedzibie Centrum Praw Kobiet – organizacji, która pomaga ofiarom przemocy.

Mówił wówczas, że nie wyobraża sobie, że Polska mogłaby nie ratyfikować konwencji. – To byłaby hańba międzynarodowa – powiedział wtedy Komorowski. Przekonywał, że w tej sprawie nie można kierować się kalkulacją polityczną, ale trzeba stać po stronie ofiar.

Konwencja Rady Europy została uchwalona w 2011 r. w Stambule. Ma ona chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze.

Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 r. W kwietniu 2014 r. rząd podjął uchwałę ws. przedłożenia jej do ratyfikacji i przyjął projekt odpowiedniej ustawy. Sejm uchwalił ją w lutym b.r., a Komorowski podpisał ją 14 marca. Polska jest 17. krajem Rady Europy, który ratyfikował konwencję.

Uderzenie w rodzinę, tradycję i religię

Konwencja wzbudziła w Polsce kontrowersje. Jej przeciwnicy – m.in. przedstawiciele Kościoła i prawej strony sceny politycznej – podnoszą argumenty o jej niekonstytucyjności. Wyrażali również obawy, że uderzy ona w tradycyjnie rozumianą rodzinę, a także polską tradycję i religię.

Ich obawy budzą głównie zapisy o konieczności wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn oraz o tym, że kultura, zwyczaje, religia, tradycja lub tzw. honor nie mogą być uznawane za usprawiedliwiające akty przemocy. Wątpliwości tych nie rozwiały wielokrotne wypowiedzi m.in. przedstawicieli rządu – np. odpowiedzialnej za przygotowanie dokumentów ratyfikacyjnych pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Małgorzaty Fuszary – że zapisy te dotyczą innych kręgów kulturowych niż nasz, a przemoc domowa nie jest wpisana w polską tradycję.

Zobacz także

TOK FM

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: