Boro (29.04.2015)

 

5 lat więzienia dla ojca za zgwałcenie 2-letniej córki

 29.04.2015

5 lat więzienia dla ojca za zgwałcenie 2-letniej córki

Foto: Robert Zaputowicz / TVN 24 | Video: Robert Zaputowicz / TVN 24 PomorzeMeżczyźnie grozi 15 lat więzienia

35-latek oskarżony był o zgwałcenie swojej 2-letniej córki. Miał się również znęcać nad pozostałymi członkami swojej rodziny. Proces zakończył się już na pierwszej rozprawie. Piotr G. przyznał się do winy. Sąd skazał go na 5 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.

Proces 35-latka rozpoczął się i zakończył w Sądzie Okręgowym w Elblągu. Mężczyzna przyznał się do winy. Rozprawa została przeprowadzana za zamkniętymi drzwiami. Przesłuchano tylko matkę dziecka.- To był naprawdę ekspresowy proces. Niespełna po dwóch godzinach był już wyrok. Sąd zdecydował, że mężczyzna najbliższe 5 lat spędzi w więzieniu – mówi Maciej Cnota, reporter TVN 24, który relacjonuje tę sprawę.

Wyrok nie jest prawomocny.

Dziecko trafiło do szpitala

Minął rok od brutalnego gwałtu. Matka dziewczynki twierdzi, że tamtego dnia jej mąż był pod wpływem alkoholu. Pił z kolegami w pobliżu sklepu. Podobno często mu się to zdarzało. Potem wrócił do domu i na chwilę się położył. Kiedy nikogo nie było w domu poszedł do swojej dwuletniej córki i ją zgwałcił.

Dziecko trafiło do Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. Lekarze nie mieli wątpliwości, obrażenia dziewczynki wskazywały na to, że została zgwałcona. Powiadomiono policję, a ta następnego dnia aresztowała ojca dziecka.

Po uzyskaniu opinii biegłych z zakresu medycyny, a także innych opinii specjalistycznych prokuratorzy postawili Piotrowi G. zarzut zgwałcenia 2-letniej córki i spowodowanie obrażeń ciała na czas powyżej siedmiu dni. Mężczyźnie grozi za to od 3 do 15 lat więzienia. Ponadto 35-latek odpowie również za znęcanie się fizyczne i psychiczne nad rodziną. Ten czyn jest zagrożony karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Okazało się, że 35-latek miał już problemy z prawem. Był karany za przestępstwa przeciwko mieniu. Znęcał się też nad swoją rodziną. Oprócz Nikoli miał jeszcze dwóch synów. W 2012 roku rodzinie założono niebieską kartę, ale została ona zawieszona, kiedy Piotr G. trafił do więzienia.

GOPS pomagał?

Rodzina G. korzystała z pomocy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Iłowie. Od 2007 roku kozystali z zasiłków okresowych czy darmowych posiłków dla dzieci. Pracownicy GOPS mieli też odwiedzać rodzinę.

– Nie było żadnych niepokojących sygnałów czy śladów, które świadczyły o tym, że w tej rodzinie dochodziło do przemocy – mówił wówczas jeden z pracowników GOPS-u. Tym samym  zdaniem GOPS-u nie było powodów, by odwiesić niebieską kartę.

TVN24.pl

Były wychowanek ośrodka sióstr boromeuszek chce miliona odszkodowania. Był bity i gwałcony

olg, PAP, 29.04.2015
Zakonnice

Zakonnice (Fot. AG)

Miliona złotych zadośćuczynienia i 2,5 tys. zł comiesięcznej renty domaga się dla jednego z byłych wychowanków ośrodka opiekuńczego sióstr boromeuszek w Zabrzu jego pełnomocnik. Pozew w tej sprawie trafił do warszawskiego sądu okręgowego.

Agnieszka F., czyli siostra Bernadetta – która kierowała ośrodkiem – w procesie karnym została kilka lat temu prawomocnie skazana na dwa lata więzienia za znęcanie się nad wychowankami. Paweł był jedną z ofiar.

Adwokat nie wziął wynagrodzenia

Adwokat Przemysław Rosati, który reprezentuje Pawła, powiedział, że za cierpienia wychowanka domaga się solidarnej zapłaty od Kongregacji Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza, Agnieszki F. oraz PZU, czyli ubezpieczyciela Kongregacji.

– W dalszym ciągu jesteśmy otwarci na ugodę, choć druga strona dotychczas nie wykazywała takiej woli. Żądania finansowe w pozwie naszym zdaniem są adekwatne do krzywd wyrządzonych Pawłowi. Nie można deprecjonować takich wartości, jak zdrowie, życie czy godność. Wychowankowie ośrodka mieli w nim znaleźć ciepło i spokój, spotkało ich molestowanie, przemoc fizyczna i psychiczna – powiedział mec. Rosati.

Przypomniał, że okrutne traktowanie w ośrodku było praktykowane przez wiele lat i nikt na to nie reagował. Adwokat reprezentuje Pawła, nie pobierając wynagrodzenia. Zdecydował się zająć sprawą po informacjach w mediach na ten temat i lekturze akt.

Koszmar wychowanków

Paweł trafił do ośrodka boromeuszek, gdy miał dwa lata. Był bity i gwałcony przez starszych wychowanków, z którymi siostry zamykały go w pokoju. Dyrektorka nie reagowała na jego skargi. Ośrodek opuścił dopiero w wieku 14 lat, gdy o wszystkim opowiedział nauczycielce.

W 2011 r. gliwicki sąd okręgowy skazał s. Bernadettę na bezwzględną karę dwóch lat więzienia. Zaostrzył wyrok sądu rejonowego, który wymierzył karę w zawieszeniu. Mimo prawomocnego wyroku Agnieszka F. przez lata nie trafiała jednak do więzienia. Sąd odraczał jej karę po wnioskach, w których skazana powoływała się na stan zdrowia i wiek. Trafiła do niego dopiero po orzeczeniu sądu w Zabrzu z kwietnia 2014 r., który nie zgodził się na warunkowe zawieszenie kary.

Siostry przeprosiły

Siostra Bernadetta, która zaskarżyła tę decyzję, w ostatniej chwili – gdy miało być rozpoznawane jej zażalenie – cofnęła swój wniosek. Przesłała do sądu pismo, w którym przeprosiła za swoje czyny i poprosiła o wybaczenie tych, których z jej powodu dotknęło cierpienie, ból czy poczucie zgorszenia.

„Głęboki ból” wyraziły też, pod koniec kwietnia ub.r., siostry boromeuszki. Przeprosiły za cierpienie podopiecznych ośrodka. Przeprosiny wystosowała też przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek s. Claret Król.

Prokuratura oskarżyła s. Bernadettę m.in. o bicie podopiecznych i przyzwalanie na przemoc, także seksualną, między wychowankami. Druga odpowiadająca w procesie zakonnica została skazana na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu.

Według prokuratury b. dyrektorka i jej podwładna zlecały wykonanie kar fizycznych na dzieciach innym wychowankom oraz same stosowały wobec podopiecznych przemoc fizyczną i psychiczną. Sprawa obejmowała łącznie 20 zarzutów dotyczących okresu od stycznia 2005 do stycznia 2006 r.

Jeden z zarzutów dotyczył gwałtu na chłopcu, którego Agnieszka F. zamknęła na noc w pokoju z dwoma innymi wychowankami. Zdaniem prokuratury okoliczności wskazują, że zakonnica zaniedbała wówczas swe obowiązki, pomagając w ten sposób w tzw. doprowadzeniu do poddania się czynności seksualnej osoby poniżej 15. roku życia.

Sprawa boromeuszek ujawniona po zabójstwie 8-latka

Prokuratorskie śledztwo w sprawie przemocy w ośrodku boromeuszek było konsekwencją innego postępowania prowadzonego przez gliwicką prokuraturę – w sprawie zabójstwa w lutym 2006 r. ośmioletniego Mateusza z Rybnika. Ciała chłopca dotąd nie odnaleziono.

Jeden z oskarżonych o dokonanie tej zbrodni, Tomasz Z., był wychowankiem ośrodka boromeuszek. Oskarżony tłumaczył, że jego postawę ukształtował fakt bycia świadkiem, a później także uczestnikiem gwałtów, do których dochodziło w ośrodku.

Najbardziej wstrząsający reportaż 2015 roku. Książka „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?” jest dostępna tutaj >>

gazeta.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s