Drohobycz (29.04.15)

 

Zmarł Alfred Schreyer, uczeń Brunona Schulza, ostatni Żyd Drohobycza. Jeździł do niego cały świat

Paweł Smoleński, 28.04.2015
Alfred Schreyer, rok 2007

Alfred Schreyer, rok 2007 (TOMASZ WIECH)

Urodził się 8 maja 1922 r. w Drohobyczu. Jego ojciec był jednym z kierowników rafinerii w Jaśle. Alfred od 1934 r. uczył się w drohobyckim gimnazjum, a jego nauczycielem rysunku i prac ręcznych był Bruno Schulz. Schreyer stał się depozytariuszem pamięci o drohobyckim życiu pisarza.
Rodzina Schreyera zginęła w Holocauście. On sam przeżył obozy w Płaszowie, Groß-Rosen, Buchenwaldzie, Taneka i marsze śmierci. Mówił, że ocalił go śpiew: pewien SS-man, znając talent Alfreda, nie pozwolił go zastrzelić.

Po wojnie Schreyer wrócił do Drohobycza. Grywał na skrzypcach m.in. po restauracjach (koncertował także w Polsce w ostatnich latach). Był ostatnim polskim Żydem urodzonym w II Rzeczypospolitej i przez dziesięciolecia żyjącym w mieście nazwanym przez Hemara „półtora miasta”, bo żyło w nim 50 proc. Polaków, 50 proc. Żydów i 50 proc. Ukraińców, co było możliwe tylko w magicznym Drohobyczu Schulza.

Do Schreyera pielgrzymowali ludzie z całego świata. Miał wyśmienitą pamięć, znał tysiące anegdot o Drohobyczu. To on zasugerował, by fresków autorstwa Schulza, dziś eksponowanych w Jerozolimie, szukać pod tynkiem w domu należącym dawniej do gestapowca Feliksa Landaua (pan Alfred opisywał go jako potwornego bandytę).

Alfred Schreyer: Poczuwam się do polskości. Ale jestem też Żydem. Z tego powodu straciłem całą moją rodzinę [ROZMOWA Z 2011 ROKU]

Dbanie o pamięć Schulza nie było w Drohobyczu nagradzane. Radzieckie miasto nie potrzebowało pisarza, który był Żydem piszącym po polsku. Nie podobało się to też niektórym ludziom w niepodległej Ukrainie. A jednak inteligencja, wdzięk i upór Schreyera doprowadziły do tego, że Schulzem zainteresowali się młodzi Ukraińcy. To panu Alfredowi i im zawdzięczamy, że dzisiaj Drohobycz szczyci się pisarzem. Pan Alfred był odznaczony Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis i Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP.

*

Przed laty Schreyera odwiedził Janusz Gajos. Panowie porozmawiali chwilę, a aktor coraz bardziej bladł z wrażenia. Powiedział, że nawet w akademiach teatralnych w Polsce już nikt nie uczy tak wspaniałej polszczyzny, jaką na co dzień mówił Alfred Schreyer. Polszczyzna Schreyera była darem od Brunona Schulza.

Alfred Schreyer umarł w warszawskim szpitalu 25 kwietnia. Miał 93 lata.

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s