Miss (27.05.2015)

 

Jaśkowiak zwolni Jędrzejewskiego? Chcą tego politycy PO

pż, cyt, boj, 26.04.2015
Jakub Jędrzejewski

Jakub Jędrzejewski (ŁUKASZ CYNALEWSKI)

Zarząd wielkopolskiej Platformy Obywatelskiej nakłaniał w sobotę prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka, by zdymisjonował swojego zastępcę Jakuba Jędrzejewskiego. Powód? Opisane przez „Wyborczą” nieprawidłowości w spółce Szpitale Wielkopolskie, którą kierował Jędrzejewski. Prezydent miał być „pod wrażeniem” dokumentów, które zobaczył

W sobotę zarząd regionu Platformy Obywatelskiej wezwał Jędrzejewskiego, by w trybie natychmiastowym zawiesił swoje członkostwo w partii do czasu wyjaśnienia sprawy. Tym bardziej że nowe władze spółki zawiadomiły prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jędrzejewskiego.

Chodzi o decyzję rady nadzorczej spółki Szpitale Wielkopolski, która podważyła 10 faktur z 2014 r. podpisanych przez Jędrzejewskiego, kiedy ten był jej prezesem. Chodzi o łączną kwotę ok. 150 tys. zł wydaną m.in. na promocję i marketing, a także organizację pikników. Co najmniej połowę tej kwoty dostał klubfitness Red Oak nad Maltą, w którym regularnie ćwiczy Jędrzejewski. Jego szefem jest bliski kolega partyjny wiceprezydenta.

Prezydent namawiany do odwołania Jędrzejewskiego

– Rozmawialiśmy o tym na zarządzie wojewódzkim bardzo długo. Wniosek był jasny: wiceprezydent powinien zachować się honorowo i zawiesić swoje członkostwo w partii do czasu wyjaśnienia sprawy. Niejasności są bardzo duże, nikt z nas nie przesądza o winie, ale taka sytuacja jest niedopuszczalna – mówi Leszek Wojtasiak, wiceszef wielkopolskiej Platformy.

Członkiem zarządu wojewódzkiego jest także Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, który zapoznał się ze wszystkimi budzącymi wątpliwości dokumentami. Według nieoficjalnych informacji „Wyborczej” władze wojewódzkie chciałyby, by Jaśkowiak rozstał się z Jędrzejewskim, ale żadnych bezpośrednich nacisków nie było.

Według innych źródeł, podczas posiedzenia zarządu prezydent Jacek Jaśkowiak był wprost namawiany do odwołania Jędrzejewskiego ze stanowiska wiceprezydenta. – Padały argumenty, że brak reakcji może zaszkodzić wizerunkowi Platformy, a zarzuty są zbyt poważne, by udawać, że ich nie ma – opowiada nam osoba znająca szczegóły spotkania.

Jaśkowiak „pod wrażeniem” dokumentów

Według naszego rozmówcy Jaśkowiak „był pod wrażeniem” dokumentów, z którymi się zapoznał. Zapowiedział, że jeszcze w sobotę spotka się z Jędrzejewskim, by rozmawiać o sprawie. Jaką podejmie decyzję? Czy podporządkuje się stanowisku partii? Przypomnijmy, że Jędrzejewski był najbliższym współpracownikiem Jaśkowiaka w kampanii wyborczej, podczas gdy wielu czołowych polityków Platformy nie angażowało się w tę kampanię. Już po wyborach Jędrzejewski miał namawiać Jaśkowiaka do uniezależnienia się od własnej partii. – Decyzja należy do prezydenta. Ale dobrze by było, żeby zapadła przed poniedziałkową sesją sejmiku, na której będzie gorąco – mówi nam jeden z członków rady regionu PO. Jeśli Jędrzejewski będzie szedł w zaparte, to wniosek o jego zawieszenie przygotują sami członkowie Platformy.

Wiceprezydent Jędrzejewski nie złożył zarządowi PO żadnych wyjaśnień. – Gdyby o to poprosił, na pewno mógłby przedstawić swoją wersję wydarzeń – mówi Wojtasiak.

A Jędrzejewski o czy innym

W niedzielę po południu Jakub Jędrzejewski rozesłał do mediów oświadczenie. Nie odnosi się w nim jednak do zarzutów, związanych z podejrzanymi fakturami dla klubu fitness Red Oak nad Maltą. Wymienia jedynie działania, jakie podejmował jako prezes spółki Szpitale Wielkopolski. Zarzuca obecnej prezes spółki ujawnianie dokumentów „objętych tajemnicą przedsiębiorstwa” i sugeruje, że trwa akcja „zdyskredytowania jego osoby”.

poznan.gazeta.pl

Stronnicza apolityczność, czyli o ludziach z AKO [FELIETON]

Krzysztof Podemski, 26.04.2015
Obchody 81. rocznicy powstania Obozu Narodowo-Radykalnego w Poznaniu

Obchody 81. rocznicy powstania Obozu Narodowo-Radykalnego w Poznaniu (PIOTR SKÓRNICKI)

„Stronnicza apolityczność” to oksymoron. Podobnie jak „ciepłe lody” czy „bogaty nędzarz”. Określenie to jednak dobrze opisuje postawę dwóch poznańskich dyrektorów placówek naukowych.
Szef PAN-owskiej Biblioteki Kórnickiej, profesor historii wynajmuje wnętrza Pałacu Działyńskich parafaszystowskiej organizacji. Parę tygodni wcześniej inny profesor, dyrektor poznańskiego Muzeum Narodowego odmawia wynajęcia sali w ratuszu komitetowi wyborczemu urzędującego Prezydenta RP. W internecie można obejrzeć zdjęcia, na których głowa państwa wraz z Prezydentem Poznania i senatorami RP spotykają się z mieszkańcami pod zaryglowanymi ratuszowymi drzwiami.

Parteitag w placówce akademickiej

Te dwa wydarzenia łączy nie tylko miejsce, jakim jest Stary Rynek. Przede wszystkim oba są kuriozalne. Nie ma chyba innego kraju w Unii Europejskiej, w którym hajlująca partia odbywałaby swój parteitag w placówce akademickiej. Ani takiego, w którym najważniejszej osobie w państwie odmówiono by spotkania w publicznym budynku. Obie instytucje nie są jakimiś dyrektorskimi folwarkami. PAN podlega Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Muzeum Narodowe Ministerstwu Kultury. Dyrektorzy obu placówek usprawiedliwiają swoje decyzje… troską o ich polityczną neutralność. Dyrektor Biblioteki w imię tej rzekomej bezstronności deklaruje, że przestrzeń instytucji, którą kieruje udostępnia wszystkim chętnym, bez względu na ich polityczne barwy. Dyrektor Muzeum z kolei twierdzi, że z tego właśnie powodu nie wpuszcza doń żadnej siły politycznej. Tymczasem obaj są liderami Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego oraz Komitetu Wyborczego Andrzeja Dudy.

Obaj dyrektorzy mają jako osoby prywatne oczywiste prawo wierzyć w spisek Tuska z Putinem i oklaskiwać Macierewicza. Nie wolno im natomiast wykorzystywać powierzonych funkcji do celów politycznych. Sytuacja, w której Prezydent Polski stoi jak petent pod zamkniętymi drzwiami publicznego budynku jest skandaliczna. Zawsze. Obojętnie, czy dotyczy to Bronisława Komorowskiego, czy któregoś z jego poprzedników. Prezydent, także ponownie kandydujący na ten urząd, ma prawo do spotkania z wyborcami w przestrzeni publicznej. Takie samo prawo mają też jego konkurenci, o ile tylko respektują podstawowe reguły liberalnej demokracji. Wśród ubiegających się o najwyższą funkcję w Polsce niektórzy niszowi kandydaci warunku tego nie spełniają.

Pałac Działyńskich to jeden z symboli obywatelskiego, patriotycznego Poznania. Tu w czasie zaborów spotykała się poznańska elita. W jego salach organizowano wykłady akademickie i przygotowywano powstanie wielkopolskie.

Profesor działa świadomie

Obóz Narodowo-Radykalny to autorytarna, totalitarna partia czerpiąca wzory z włoskiego faszyzmu. W okresie międzywojennym faszyzm był popularny w niektórych prawicowych i kościelnych kręgach. W moim prywatnym archiwum przechowuję przedwojenną ulotkę z pieczątką „Drukarnia i Księgarnia św. Wojciecha. T.z.e.p. Poznań, Plac Wolności 1”. Reklamuje ona książkę „Wartości Ducha. Myśli wyjęte z pism i przemówień Benita Mussoliniego”, Katowice, Księgarnia i Drukarnia Katolicka S.A.. Wewnątrz znajduje się m.in. następujący passus: „Tłumacz dziełka, p. Maciej Loret, w przedmowie cytuje zdanie Mussoliniego: »Naród będzie moralnym, jeśli będzie religijnym; a jeśli będzie moralnym, będzie silnym «. Nuta ta przebrzmiewa przez wszystkie odezwania wielkiego męża stanu. Mussolini ze swych poglądów na Kościół katolicki wysnuł konsekwencje najtrudniejsze, bo osobiste”.

ONR powstał w kwietniu 1934 r. i po czterech miesiącach został przez władze Drugiej Rzeczypospolitej zdelegalizowany. Piętnaście lat wcześniej podobny los spotkał Komunistyczną Partię Polski. Nie wyobrażam sobie celebrowania w demokratycznej Polsce rocznicy powstania KPP. A przecież ONR i KPP różniły symbole i hasła, ale łączyło dążenie do obalenia republiki, nienawiść do liberalnej demokracji, wiara w „jedynie słuszną” ideologię, nawoływanie do przemocy, polityczne zabójstwa. Do obu skrajnych partii zdarzało się należeć w młodości nawet porządnym ludziom, ale same ideologie oraz praktyki faszyzmu i komunizmu były zbrodnicze. Tragiczne doświadczenia ubiegłego wieku dowodzą, że oba konkurujące ze sobą totalitaryzmy były bardzo podobne. Jeden z liderów ONR-Falangi, Bolesław Piasecki robił karierę w PRL zakładając w 1947 r. PAX, ugrupowanie reżimowych katolików. „Jest ONR-u spadkobiercą partia” pisał o PZPR u schyłku lat 50. Czesław Miłosz w „Traktacie poetyckim”. Totalitarną ideologię ONR-Falanga poddał wiwisekcji Jan Józef Lipski w wydanej w londyńskim „Aneksie” książce, której tytuł „Katolickie Państwo Narodu Polskiego” oddawał istotę tej rodzimej wersji faszyzmu.

Może tych kompromitujących dziejów ONR nie znać buntująca się przeciwko establishmentowi młodzież, która w poszukiwaniu wzorów sięga do zmitologizowanej przeszłości. Profesor historii działa jednak świadomie.

Działyńscy przewracają się w grobie.

poznan.gazeta.pl

 

Skandal wokół Miss Wielkopolski. Wygrała wycieczkę „w pakiecie był nocleg ze sponsorem”

socha, 26.04.2015
Maja Nizio w 2014 roku

Maja Nizio w 2014 roku (Screen z Youtube.com)

W weekend finału Miss Wielkopolski 2015 ubiegłoroczna zwyciężczyni oskarża organizatora konkursu o bulwersujące zachowanie i praktyki. Dowodem mają być zapisy rozmów i nagranie.

W 2014 roku poznanianka Maja Nizio wygrała konkurs Miss Wielkopolski, a w nagrodę miała m.in. pojechać do Hiszpanii. Po roku opowiada, że do wyjazdu nie doszło, bo w”pakiecie był nocleg ze sponsorem” w jednym pokoju. Była Miss oskarża organizatora, że, gdy odmówiła wspólnego wyjazdu ze sponsorem, została kompletnie bez nagrody, a nawet dodatkowo ukarano ją za bunt. Dowodem mają być zrzuty ekranowe rozmów prowadzonych z organizatorem przez komunikator Facebooka. W odpowiedzi Grzegorz Ostrowski opublikował oświadczenie, w którym zarzuca Nizio fabrykację dowodów i próbę wyłudzenia pieniędzy.

Sytuacje, w których Organizator powinien wstawić się za dziewczynami, gdy te były obrażane, wyzywane zdarzały się notorycznie i za każdym razem z jego ust padała taka sama odpowiedz: To tylko biznes! – napisała Nizio na Facebooku.

Irytuje się, że nikogo nie obchodzi los dziewczyn, że traktowane są jak produkt i że można nimi manipulować.

W momencie, gdy się temu przeciwstawią, bądź nie dają sobą pomiatać, zostają odsunięte od konkursu pod byle pretekstem – dodaje.

Z długiego postu bije żal modelki, urażonej zmarnowanym czasem („dziękuję za rok, w którym mnie nie promowałeś”) i dziewczyny zawiedzionej człowiekiem, „któremu ufała i zwierzała się”. Nizio skarży się, że pozbawiono ją korony i okazji, by przekazać ją w ręce następczyni. W podobnym tonie o Ostrowskim pod koniec stycznia wypowiedziała się uczestniczka TVN-owskiego „Top Model”, Marcela Margerita Leszczak, druga wicemiss Wielkopolski w 2011 roku.

Odradzam wszystkim współpracy z Grzegorzem Ostrowskim. Krętacz i matacz. Siódmy miesiąc czekam na pieniądze. Grzesiu, przez Twoją nieuczciwość nałogowo tracę wiarę w ludzi, nałogowo – napisała na Facebooku.

Na swój profil wrzuciła też link do oskarżeń Nizio, opatrując go komentarzem: „Przeczytajcie to dziewczyny i w końcu zrozumcie na jakich zasadach wszystko funkcjonuje”.

Grzegorz Ostrowski w oświadczeniu informuje o zgłoszeniu sprawy na policję. Jednocześnie broni dobrego imienia sponsora. Rzekomo właśnie sponsora dotyczyć ma wykonane bez zgody i wiedzy uczestników nagranie dźwiękowe z hotelu. Wszystko wskazuje, że odbywał się tam jeden z etapów zeszłorocznego konkursu. Jest to zapis rozmowy między pracownikiem hotelu a osobą określaną mianem sponsora imprezy. Pracownik denerwuje się sposobem, w jaki prowadzone były rozmowy z młodymi dziewczynami i sugeruje m.in., że nakłaniano do seksu osoby nieletnie.

socha

Zobacz także

plotek.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s