Duda (05.05.2015)

 

Andrzej Duda miał przyjść do TOK FM. Zrezygnował. Sztab Ogórek odwołuje wizytę w Radiu ZET

apa, 05.05.2015
Andrzej Duda, Magdalena Ogórek

Andrzej Duda, Magdalena Ogórek (fot. MAREK PODMOKŁY, ŁUKASZ GOWALA)

Andrzej Duda i Magdalena Ogórek mieli wziąć dziś udział w programach radiowych. Sztaby obojga kandydatów odwołały jednak umówione wizyty.
Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta nie przyszedł na umówioną rozmowę do Radia TOK FM. – Po prostu wystraszył się Dominiki Wielowieyskiej –komentował w Poranku Radia TOK FM Jan Wróbel, który razem z dziennikarką „Gazety Wyborczej” i prowadzącą Poranki w TOK FM miał przeprowadzić wywiad z Andrzejem Dudą.

– Jak państwo widzą, mainstreamowe media źle traktują przedstawicieli PiS, a zwłaszcza Andrzeja Dudę, bo nie dość, że nie zapraszają go do programów, to czasem robią rzecz bardziej obrzydliwą, podłą i śmierdzącą intrygą na wiele kilometrów – zapraszają – stwierdził. Biuro prasowe Andrzeja Dudy odwołało wizytę wczoraj wieczorem.

Czytaj: Debata bez Ogórek i Komorowskiego

W ostatniej chwili z wizyty w Radiu ZET zrezygnowała dziś Magdalena Ogórek. Kandydatka SLD miała wziąć udział w przedwyborczym cyklu, w którym słuchacze zadają pytania kandydatom na prezydenta.

Tomasz Kalita ze sztabu Magdaleny Ogórek: – Chciałem przeprosić przede wszystkim wszystkich słuchaczy. Czasem takie sytuacje się zdarzają. Bardzo szanujemy państwa stację i państwa słuchaczy. Bardzo prosimy o zrozumienie – powiedział Radiu ZET Tomasz Kalita.

W Polskim Radio Ogórek przeprosiła słuchaczy. Wyjaśniła, że przygotowuje się do wieczornej debaty prezydenckiej.

ogórekwPR1

Jeszcze wczoraj rzecznik sztabu SLD Tomasz Kalita przekonywał, że ich kandydatka na debatę nie przyjdzie. – Ta debata ma sens tylko z prezydentem Komorowskim – mówił.

Zobacz także

wyborcza.pl

 

Andrzej Duda, czyli w normalnym kraju

Starosta Melsztyński, 04.05.2015

Widać coś takiego jest w polskiej atmosferze, że po kilku dniach oddychania nią człowiek, jakby od niechcenia – a przecież się zarzekał, że on nigdy, przenigdy – zaczyna myśleć tym najbardziej zgranym szablonem polskiej dyskusji politycznej: bo w normalnym kraju, to…

Obejrzałem więc wywiad z kandydatem na prezydenta Andrzejem Dudą. Po co ja to nieszczęsny zrobiłem, ojojoj, mogłem wyciągnąć któryś z kryminałów z rozpakowanej właśnie biblioteki i oddać się słodkiej lekturze, albo zrobić coś pożytecznego z prowizorką i chaosem ze wszystkich stron napierającymi na mnie.

http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/dzis-wieczorem/wideo/04052015/19647208#

Widzę, że dzielne brygady poparcia kandydata Dudy już się szykują z widłami maszerować na siedzibę TVP (dziwny budynek na ulicy biskupa Woronicza), inni lżą dziennikarkę najgorszymi słowy, wyzywając ją od prostytutek. Gratuluję kandydatowi zwolenników.

O co poszło? O to co w normalnym kraju jest codziennością. To nie jest tak, że w dojrzałych demokracjach (kolejny szablon myślowy, którym ignoranci wymachują jak maczugą) nie ma partii populistycznych, obiecujących wszystko za darmo, zmniejszone podatki i zwiększone wydatki. Ale żądna z tych partii nie pretenduje na poważnie do objęcia władzy i wprowadzania w życie swoich pomysłów. Gdzieś tam w centrum są dwie poważne, nudne partie, które debatują na podstawie ekspertyz (a, kandydat Duda nie potrafił powołać się na żadne ekspertyzy – o, jaka szkoda) o podniesieniu podatków o 2% i zwiększeniu wydatków o 10 miliardów lub odwrotnie. Wtedy przedstawiciel partii konseratywnej pyta z krzywym uśmieszkiem – a skąd weźmiecie na to pieniądze? – a przedstawiciel partii socjaldemokratycznej odpowiada – podniesiemy podatki dla najbogatszych – i już w tej samej chwili rozumie, że jego partia przegrała wybory, bo ci najbogatsi to między innymi elita robotnicza, a oni nie lubią jak im urocze wille w uroczych okolicach obkładają podatkiem katastralnym.

Noale są też partie populistyczne, jakaś skrajna lewica, jacyś zieloni, i jeśli wynik wyborów tak zdecyduje stają się członkami koalicji rządzącej, a wtedy większość społeczeństwa nastawia się na przetrwanie tych najbliższych 4-5 lat do nastęnych wyborów.

No więc żadne z tych populistycznych partii nie śmiga nawet w pobliżu 30% poparcia z możliwością wygrania wyborów – chyba, że jesteśmy w Grecji.

Więc dziennikarka Beata Tadla zapytała kandydata Andrzeja Dudę o to skąd ten zdobędzie środki na realizację swoich obietnic i przedstawiła swoje ekspertyzy, te ekspertyzy, których kandydat zapomniał wykuć na blachę, bo ich nigdy na oczy nie widział, z których wynikało, że koszt reform wyniósłby 250 miliardów zł w ciągu prezydenckiej, pięcioletniej kadencji. Na tym, moi drodzy, polegało jej niebywałe chamstwo, że zapytała kandydata w jaki sposóbb obciąży nakładami swoich wyborców, by zrealizować nierealne/kosztowne obietnice. Cios był poniżej pasa, udawała podstępnie, że bierze Dudę na poważnie.

Wyszło z Dudy, że on nigdy nie uprawiał rzeczywistej polityki i pytania były dla niego abstrakcją. Kandydatura go przerasta. Na nic zdadzą się wysiłki sztabu, skoro kandydatowi brak doświadczenia w kuchni politycznej.

Noale za kandydatem Dudą czają się jeszcze bardziej egzotyczni kandydaci, piosenkarz Kukiz czy pani od historii Magda Ogórek.

Sami tego chcieliście.

salon24.pl

 

Duda nie przyszedł do TOK FM. Wróbel ironizuje: mainstreamowe media nie zapraszają go, ale czasem robią rzecz bardziej podłą. Zapraszają

dżek, 05.05.2015
http://www.gazeta.tv/plej/19,103454,17861350,video.html?embed=0&autoplay=1
Dominika Wielowieyska wczoraj irytowała się, że PiS narzeka, że ich kandydata nie widać w telewizji publicznej, ale zaproszenie do studia Andrzeja Dudy jest niezwykle trudne. Radość TOK FM, że w końcu się to udało, trwała krótko. Wczoraj wieczorem biuro prasowe wizytę odwołało. Jan Wróbel ma swoją koncepcję na ten temat.
Kandydat PiS na prezydenta nie przyszedł na umówioną rozmowę do radia TOK FM. – Po prostu wystraszył się Dominiki Wielowieyskiej – komentował w Poranku Radia TOK FM Jan Wróbel, który razem z dziennikarką „Gazety Wyborczej” i prowadzącą Poranki w TOK FM miał przeprowadzić wywiad z Andrzejem Dudą. – Jak państwo widzą, mainstreamowe media źle traktują przedstawicieli PiS, a zwłaszcza Andrzeja Dudę, bo nie dość, że nie zapraszają go do programów, to czasem robią rzecz bardziej obrzydliwą, podłą i śmierdzącą intrygą na wiele kilometrów – zapraszają.Już wczoraj w programie Wielowieyska przewidziała, że Duda do radia nie przyjdzie.

TOK FM

PiS szykuje się do walki z fałszerstwami. Wytyczne dał prezes

Iwona Szpala, 05.05.2015
Jarosław Kaczyński wyłania się zza zasłony podczas wyborów samorządowych

Jarosław Kaczyński wyłania się zza zasłony podczas wyborów samorządowych (ADAM STĘPIEŃ)

Korpus Ochrony Wyborów – struktura PiS do walki z fałszerstwami przy urnach – ma silną reprezentację w Warszawie. I poradnik, jak zachować czujność.
Do niedzielnych wyborów prezydenckich PiS przygotowywał się od miesięcy. I nie chodzi tylko o kampanię Andrzeja Dudy. Ponieważ w kierownictwie partii panuje opinia, że wybory mogą być fałszowane, PiS postanowił wysłać sympatyków w teren. W tym celu powstał Korpus Ochrony Wyborów, który ma pomagać ochotnikom czuwającym w komisjach wyborczych. Wystąpią oni w dwóch rolach: członków komisji oraz mężów zaufania.Kaczyński pisze, jak hartowała się partia

Wytyczne już zimą dał prezes Jarosław Kaczyński. W liście otwartym przekonywał działaczy, że „morale i siła” partii „hartowały się w trudnych czasach, wśród nieustannych ataków”. I choć te zostały odparte, a PiS jest świetnie przygotowany do rządzenia, to warunki wciąż są trudne. Prezes przestrzegał, że „uczciwość liczenia głosów w trakcie wyborów jest dalece niepewna”. Temu właśnie ma zaradzić KOW, struktura zorganizowana, z biurem centralnym, biurami okręgowymi i rzeszą pełnomocników. Wyznaczeni do niej działacze PiS od tygodni prowadzili nabór na pilnujących przebiegu głosowania. W Warszawie to spore wyzwanie. Komisji jest 888, więc potrzebnych jest blisko 1,8 tys. chętnych. – Mamy komplet członków komisji. Cały czas rekrutujemy jeszcze mężów zaufania, w tej chwili mamy 80 proc. obsady – informuje Krzysztof Skalski, szef Korpusu w Warszawie. Członkowie pracują w komisjach za pieniądze, siedzą za stołem. Mężowie to wolontariusze, przyglądają się temu, co się dzieje wokół urny.

Nabór to nie koniec. Prezes Kaczyński napisał w liście, że PiS „czeka ogromna praca przeszkolenia ochotników, nikt nie powinien iść do komisji, jeśli nie został wyposażony w wiedzę, co w jakich okolicznościach robić, z kim się kontaktować, jakie metody stosują ci, którzy dopuszczają się nadużyć”.

Jak patrzeć na ręce

Trwają więc szkolenia, prowadzi je m.in. Skalski. Pytamy, na co zwraca uwagę uczestnikom wykładów. – Na sposób liczenia głosów – odpowiada. – To zadanie całej komisji, bo wtedy jej członkowie kontrolują się wzajemnie. Niestety, w praktyce bywa tak, że członkowie dzielą się kartami i liczą głosy samodzielnie, przy osobnych stołach. „Najmocniejsi” zawodnicy wychodzą do oddzielnych pokoi. To jest niezgodne z ordynacją wyborczą.

Co ma w takiej sytuacji zrobić przeszkolony? – Domagać się, by w protokole z głosowania znalazła się wzmianka o sposobie liczenia – instruuje Skalski. Zapowiada, że partia surowo potraktuje swoich ludzi w komisjach, którzy dostrzegą nieprawidłowości i przymkną na nie oko, a potem sprawa wyjdzie na jaw dzięki czujnym mężom zaufania.

Wszyscy wyszkoleni członkowie KOW dostają od partii wyciąg z przepisów prawa wyborczego oraz specjalną listę. To wykaz czynności, które musi wykonać komisja wyborcza. Rolą przedstawiciela KOW jest obserwacja oraz wypełnianie rubryk „tak” lub „nie”.

W edukację członków komisji oraz mężów zaufania zaangażowali się też Solidarni 2010 Ewy Stankiewicz. To jedna z organizacji, które współpracują z PiS. Solidarni 2010 są na miesięcznicach na Krakowskim Przedmieściu, uczestniczą w demonstracjach organizowanych przez partię Kaczyńskiego. Teraz przypilnują wyborów. Właśnie wydali poradnik praktyczny o tym, jak zabezpieczyć się przed fałszerstwami przy urnie. Krzysztof Skalski: – Poradnik Solidarnych 2010 znam, oceniam go dobrze. Z tym że jest to materiał Ruchu Kontroli Wyborów (RKW), z którym jako Komitet Obrony Wyborów (KOW) współpracujemy nieformalnie. PiS też przygotował podobny materiał, ale go nie upublicznia.

Podejrzana jest nawet… miła atmosfera

Solidarnych 2010 zajmuje praktyka. Co ich zdaniem może być podejrzane? Okazuje się, że nawet „bardzo miła atmosfera w komisji”. Autorzy poradnika przypominają członkom komisji, że urzędnicy i reszta komisji nie są ich kolegami. W dodatku członków komisji „często wystawia PO lub SLD, pomyślcie o tym, zanim im zaufacie i zostawicie dokumenty w ich rękach!” – apelują Solidarni 2010.

Potem w poradniku opisują możliwe dialogi wśród członków komisji. Wersja pierwsza: „Pan jest tak bardzo zmęczony/głodny/zapracowany. Proszę iść do domu/na obiad i niczym więcej się nie przejmować. My to zrobimy za pana”. Wersja druga: „Wiem, że pani musi się zająć dziećmi. Może już pani iść. My sobie poradzimy”. Co powinien zrobić członek KOW lub RKW, który usłyszy takie słowa? Musi mieć w tyle głowy, że „natarczywe zachęcanie do tego [opuszczenia komisji – przyp. red.] jest sygnałem, iż coś jest planowane pod waszą nieobecność”. Członek KOW lub RKW musi więc odpowiedzieć: „Bardzo dziękuję za troskę, ale muszę tu być. To moja praca/za to mi płacą”. I zostać do końca liczenia głosów.

Inna sytuacja z poradnika. Urzędnik pracujący przy wyborach może spróbować przejąć protokoły z głosowania. Powie wtedy: „My mamy doświadczenie, zrobimy to szybciej/lepiej” albo: „Kolega napisze ten protokół w drugim pokoju. On musi mieć spokój i ciszę, aby się skupić”. Co robić? Nigdy nie przekazywać takich obowiązków, zaś urzędnikowi rzucić: „Mam prawo tutaj być. Dlaczego chce pan pisać ten protokół pod moją nieobecność? Czyżby miał pan coś do ukrycia?”.

Solidarni 2010 radzą też, by niczego nie podpisywać in blanco i nie poddawać się presji czasu, kiedy ktoś powie: „PKW i dziennikarze już czekają na wyniki”.

„Chaos nigdy nie jest przypadkowy”

Kolejny punkt poradnika – „Gdzie się podziały protokoły”. To przypomnienie, że trzeba być czujnym, bo może się zdarzyć tak, że protokołów z liczenia głosów, które chwilę wcześniej leżały na stole, nigdzie nie ma. Instrukcje: „Dokumenty trzeba mieć pod stałą kontrolą (…). Natychmiast zażądajcie odpowiedzi na pytanie, kto i co robi z dokumentami (…)”. Członkowie KOW i RKW muszą pamiętać, że „chaos nie jest tworzony przypadkowo” i że łatwo jest w nim „zgubić” kilkaset głosów”.

Opracowanie zawiera też garść uwag o organizacji pracy członka komisji. Na przykład o tym, co zrobić, kiedy trzeba wyjść do toalety albo zjeść obiad. Tu pomocą mają służyć mężowie zaufania. „Kiedy jest was dwóch, w czasie gdy pani/pan idzie na obiad”, to kontrola trwa nieprzerwanie. Solidarni 2010 zachęcają, by „trochę wcześniej się poznać i nabrać do siebie zaufania”. Ale te znajomości należy ograniczyć do grona osób reprezentujących kandydatów prawicowych: Andrzeja Dudę, Mariana Kowalskiego i Pawła Kukiza. Ta strategia została nazwana „Zasadą trzech”. Dzięki niej w każdej komisji „możemy liczyć na trzech mężów zaufania”, co zdecydowanie wzmocni nadzór.

Długopis kusi nieuczciwych

Poradnik Solidarnych 2010 podnosi też kwestię liczenia głosów. „Stanowczo proście o zsunięcie stołów na środek pomieszczenia i wysypanie na nie wszystkich głosów z urny (…). Pamiętajcie też, że długopis w ręce kusi osoby nieuczciwe do unieważniania głosów. W trakcie liczenia wolno mieć tylko ołówki”. Standardem powinno być też pilnowanie urny i listy wyborców, bo wtedy nikt nie dosypie głosów. Tu sygnałem alarmowym mogą być np. próby „wyręczania was w waszej pracy, wmawiania wam, że nie znacie się na tym, co robicie”. By kontrola przebiegała bez zakłóceń, należy wziąć jedzenie i picie na cały dzień. Na kartce zanotować strategiczne numery telefonów („w stresie możecie zapomnieć tych numerów”). Ważna jest też komórka z dobrym aparatem fotograficznym: to dzięki niej każdy kontrolujący będzie mógł zebrać niezbite dowody na wyborcze fałszerstwa.

Zobacz także

warszawa.gazeta.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s