Zelnik (01.05.2015)

 

“Szantaż i terror”, zwolnienie za krytykę PiS. Bartłomiej Maślankiewicz ujawnia kulisy pracy w TV Republika

Bartłomiej Maślankiewicz opowiedział w sieci o pracy w TV Republika
Bartłomiej Maślankiewicz opowiedział w sieci o pracy w TV Republika Fot. Portal Telewizja Republika / youtube.com

Bartłomiej Maślankiewicz, były dziennikarz TV Republika, który zasłynął relacją z Marszu Niepodległości, na swoim wideoblogu opowiedział o tym, co dzieje się za kulisami prawicowej telewizji. Według niego sytuacja pracujących w niej dziennikarzy jest „dramatyczna” – m.in. ze względu na warunki płacowe i podejście kierownictwa do tematów politycznych. – Po tym, jak do programu sylwestrowego został mi zaproponowany jako gość Antoni Macierewicz, powiedziałem, że to mój ostatni program – wspomina.

Maślankiewicz z końcem ubiegłego roku został zwolniony z redakcji telewizji kierowanej przez Tomasza Terlikowskiego. Teraz prowadzi videobloga, a jednym z tematów, które podjął, jest sytuacja w polskich mediach, także w Telewizji Republika.

Dziennikarz narzeka, że dziś „wydawcy i szefowie mediów terroryzują pracowników, szczują ich i trzymają na smyczy”. Przekonuje, że „dziennikarze stają się narzędziem polityków i innych dziennikarzy, którzy są z politykami skumani”. Taka diagnoza dotyczy wszystkich największych telewizji, ale byłego pracodawcy Maślankiewicza szczególnie.

– Od kilku dni dostaję informacje, co dzieje się w stacji, w jaki sposób ludzie są szantażowani i terroryzowani. Władze telewizji można nazwać władzami hipokrytycznymi totalnie. Jeśli krytykuje się władze za to, że zwykłym ludziom nie dają pieniędzy albo grabią państwo, to można za to krytykować, jeśli samemu nie robi się tego samego – opowiada o TV Republice.

Według niego niedawno wszyscy pracownicy stacji zostali poinformowani o tym, że ich pensje będą obcięte o 20 proc., co jest „zepchnięciem na granicę ubóstwa”. – Prawda jest taka, że dziennikarze zostali zastraszeni i postawieni pod ścianą. Nawet jeśli nikt ich nie zwolnił, nie pozostawił im wyboru. Większość pracowników zdaje sobie sprawę, że ich marne pensje są niczym w porównaniu do osób, które są w zarządzie – przekonuje.

Zastrzeżenia Maślankiewicza dotyczą nie tylko warunków zatrudnienia. Chodzi także o upolitycznienie telewizji. Dziennikarz opowiada historię koleżanki z TV Republika, która na portalu społecznościowym umieściła wypowiedź jednego z polityków o tym, że „w PO i PiS są tacy sami bandyci”. Ta sama koleżanka podzieliła się linkiem do informacji o posłance PiS, która z pomocą męża wyprowadziła pieniądze z jednego ze SKOK-ów.

– Zanim zdążyłem te informacje skomentować dowiedziałem się, że dziewczyna już nie pracuje. Nie tylko w TV Republika, ale też w tzw. „strefie wolnego słowa” – zaznacza Maślankiewicz. Dodaje, że skandalem jest zwolnienie za publikację treści „nie po myśli osób, które zarządzają stacją”.

– Hasło TV Republika to „masz prawo wiedzieć”. Wy macie prawo wiedzieć, co dzieje się w mediach – kwituje dziennikarz.

naTemat.pl

 

 

Prof. Chazan nie złamał prawa. Prokuratura umarza śledztwo ws. aborcji

ks, 01.05.2015
Prof. Bogdan Chazan

Prof. Bogdan Chazan (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Prof. Bogdan Chazan nie złamał prawa, gdy odmówił pacjentce wykonania aborcji, mimo medycznych wskazań. Tak zdecydowała warszawska prokuratura, która umorzyła śledztwo w tej sprawie – podaje TVP Info.

Prof. Chazan, dyrektor szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie – powołując się na klauzulę sumienia – odmówił wykonania aborcji u 38-letniej kobiety, choć były do tego wskazania medyczne ze względu na wady płodu. Kobieta zgłosiła się w 22. tygodniu ciąży, kiedy zabieg był jeszcze zgodny z prawem. Potem urodziła dziecko, które zmarło niedługo po porodzie.

W czerwcu ubiegłego roku prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w związku z odmową przeprowadzenia zabiegu usunięcia ciąży”. – Śledczy uznali jednak, że prof. Chazan nie złamał prawa i umorzyli postępowanie – podaje TVP Info.

Prof. Chazan został przesłuchany dwa tygodnie temu. Śledczy przesłuchali też lekarza prowadzącego pacjentki, której prof. Chazan odmówił przeprowadzenia aborcji. Biegli przeanalizowali też, czy ciąża i zdrowie kobiety były zagrożone. To jeden z warunków dopuszczalności legalnego usunięcia ciąży. TVP Info podaje, że badania śledczych wykazały, że poród nie zagrażał życiu i zdrowiu matki.

Chazan zwolniony ze szpitala

Prof. Chazan wielokrotnie podkreślał, że gdyby klauzula sumienia nie obowiązywała, to „lekarz stałby się wykonawcą zleceń pacjentów”. – Stałby się człowiekiem do wynajęcia do każdej roboty, także mokrej – ocenił.

Wcześniej, 21 lipca ubiegłego roku, prof. Chazan został zwolniony ze stanowiska dyrektora szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie. Otrzymał wypowiedzenie z decyzji prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. W uzasadnieniu ratusz podał, że dyrektor, nie będąc lekarzem prowadzącym pacjentki, nie mógł powołać się na klauzulę sumienia i odmówić jej zgodnej z przepisami aborcji. Pacjentka podkreślała, że lekarz nie wskazał innej placówki, gdzie mogłaby ten zabieg wykonać, do czego był zobowiązany. Konkurs na nowego dyrektora szpitala jest w toku. Jednak prof. Chazan walczy w sądzie o powrót na stanowisko.

Zobacz także

TOK FM

kościelneBeprawie

Kościelne bezprawie? O łamaniu zasady bezstronności państwa

01.05.2015

O tym, jak łamana jest konstytucyjna zasada świeckości państwa, oraz o prawnym uprzywilejowaniu Kościoła katolickiego mówi specjalista ds. prawa wyznaniowego.

Jarosław Kuisz: Pamiętam, jak kilka lat temu, podczas wielkiej konferencji na Wydziale Prawa i Administracji UW, w punktach wymieniał pan przypadki lekceważenia zasady świeckości państwa zapisanej w naszej konstytucji. Czy możemy przypomnieć, jakie były najważniejsze punkty wtedy i jak się rzeczy mają dziś, w 2015 r.? Czy sytuacja się poprawiła?

Paweł Borecki: Minęło blisko 7 lat i niewiele zmieniło się na lepsze. Wówczas skoncentrowałem się na przepisach wyznaniowych. Okazało się, że albo nie są one realizowane w ogóle, albo są realizowane w sposób niepełny. Podam przykład: zasada równouprawnienia związków wyznaniowych, zapisana w art. 25 ust. 1 Konstytucji, po kilku latach doczekała się pokrętnej interpretacji ze strony Trybunału Konstytucyjnego, całkowicie odbiegającej od intencji autorów przepisów wyznaniowych. Oni uważali, że równouprawnienie to stworzenie takich samych prawnych możliwości działania dla związków wyznaniowych. Trybunał natomiast uznał, że równouprawnienie to proces, który realizuje się w czasie, w związku z tym nie można żądać równouprawnienia tu i teraz, to może trwać nawet latami.

Poza tym sędziowie doszli do wniosku, że równouprawnienie to nie ścisła równość, a w konsekwencji dopuścili możliwość różnicowania praw i obowiązków związków wyznaniowych na podstawie cech uznanych za prawnie istotne w danym czasie przez organ stosujący prawo. Efekt jest taki, że z budżetu państwa finansowane są dziś liczne katolickie szkoły wyższe, w szczególności papieskie wydziały teologiczne. Jeśli chodzi o szkolnictwo mniejszości wyznaniowych, częściowo finansowane jest jedynie Prawosławne Seminarium Duchowne w Warszawie, podczas gdy KUL czy Uniwersytet Papieski w Krakowie są finansowane w całości, tak jak uczelnie publiczne, mimo że wpływ władz oświatowych na działalność tych placówek jest ograniczony.

Kilka miesięcy temu adwentyści, którzy mają swoją uczelnię w Podkowie Leśnej, zwrócili się do Rady Ministrów o podjęcie rozmów w celu uchwalenia ustawy, która wprowadziłaby takie same zasady dofinansowania z budżetu państwa ich placówki. Rada Ministrów odmówiła podjęcia negocjacji, uzasadniając, że o zawarcie stosownych umów, przewidzianych w art. 25, ust. 5 Konstytucji, wystąpił już cały szereg związków wyznaniowych, trzeba więc czekać w kolejce.

Innymi słowy, konstytucyjna zasada równouprawnienia nie jest realizowana…

Dokonała się jej szkodliwa reinterpretacja, która pozwala na hierarchizowanie wyznań. Szczytem tej piramidy jest Kościół katolicki. To zrozumiałe ze względów historycznych i społecznych, ale niezrozumiałe z prawno-konstytucyjnych. Drugim co do wielkości jest Kościół prawosławny, więc czasami udaje mu się coś wywalczyć. Tak nie powinno być! Decyduje przede wszystkim oportunizm klasy politycznej, która chce zaskarbić sobie względy Kościoła instytucjonalnego, całkowicie ignorując przy tym konstytucyjne zasady wyznaniowe.

Czyli pierwszy punkt lekceważenia zasady świeckości państwa to kwestia równouprawnienia. Drugi to…?

Zasada bezstronności władz publicznych zapisana w art. 25, ust. 2 Konstytucji. Tu także niewiele się od 1997 r. zmieniło. Nadal – i to zjawisko narasta – w salach obrad organów kolegialnych władz publicznych od Sejmu do rad samorządowych wiszą symbole religijne. Nasila się też na szczeblu samorządu terytorialnego zjawisko poświęcania całych jednostek administracyjnych świętym postaciom sakralnym. Najbardziej skrajnym przypadkiem jest Olecko, oddane „teraz i w przyszłości Trójjedynemu Bogu w opiekę”.

Kto podjął tę decyzję?

Rada miasta. Pod opiekę Matki Bożej oddawane są miasta, poszczególnym świętym ofiarowane gminy. Ba, podobno także całe województwa, jak Podkarpackie. To kroki podejmowane przez władze publiczne, które powinny być neutralne. Ceremoniał publiczny od tak dawna ma otoczkę religijną, że przestaje to już kogokolwiek dziwić.

Czy nie przypomina nam to nieco standardów II RP?

Tak, ale II RP była państwem wyznaniowym, a dzisiejsza Polska w świetle Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r. oraz ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z 17 maja 1989 r. jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań. A zatem jest to praktyka niezgodna z prawem.

Druga rzecz to niezależność i autonomia państwa oraz związków wyznaniowych zapisana w art. 25 ust. 3 Konstytucji. Ograniczę się tylko do Kościoła katolickiego. Obserwowaliśmy ostatnio ogromny nacisk Kościoła instytucjonalnego na organy procedury ustawodawczej w celu wymuszenia nieratyfikowania konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niedopuszczenia ustawy regulującej problematykę in vitro.

Zdaniem niektórych hierarchów Kościoła, to przepisy godzące w katolicką moralność.

Jestem katolikiem i póki prawo mojego państwa nie nakazuje mi postępować wbrew moim normom religijno-moralnym, a jedynie stwarza taką możliwość tym, którzy moich przekonań nie podzielają, to mi to w niczym nie przeszkadza. Tymczasem Kościół instytucjonalny i związani z nim politycy oddziałują bezpośrednio na proces sprawowania władzy publicznej, w tym przypadku w zakresie ustawodawstwa. Wkraczają w sferę bezpośrednio należącą do immanentnej kompetencji państwa. Na przykład abp Henryk Hoser słał imienne listy do parlamentarzystów, w których nawoływał do przeciwdziałania regulacji metody in vitro i groził ekskomuniką. To szantaż.

Inny interesujący przykład – kilka lat temu prowadzono prace nad nowelizacją ustawy o imprezach masowych. Miała ona dopuścić m.in. sprzedaż piwa na stadionach. Jeden z biskupów, przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości, słał listy do izb parlamentarnych na każdym etapie procesu ustawodawczego. To ewidentny lobbing parlamentarny, niezgodny z zasadą niezależności państwa i Kościoła. Proszę sobie wyobrazić a contrario, że premier wysyłałby list do przewodniczącego Konferencji Episkopatu o treści: „Ja jako katolik żądam wprowadzenia małżeństw kleru, bo to zapewne będzie przeciwdziałać pedofilii”. Absurd! Premier nie jest tu kompetentny jako organ władzy państwowej, tak jak instytucje kościelne nie mają prawa ingerować w proces sprawowania władzy państwowej. Po to jest konkordatowa i konstytucyjna zasada niezależności państwa i Kościoła.

Jeszcze jeden ewidentny przykład: art. 25 ust. 5 Konstytucji. Czytamy tam, że „stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami”. Jak do tej pory zawarto jedną umowę między rządem a kościołem nierzymskokatolickim, był to Kościół prawosławny. Natomiast wnioski ponawiane przez niektóre wyznania, zebrałoby się kilkadziesiąt, żeby zrealizować wobec nich ten artykuł Konstytucji, są ignorowane. To martwa litera.

Tadeusz Mazowiecki mówił o przyjaznym rozdziale Kościoła od państwa. Czy mówienie o rozdziale „przyjaznym” było błędem? Może należało od samego początku mówić po prostu o „rozdziale Kościoła od państwa”.

Z punktu widzenia Konstytucji rozdział powinien być przyjazny, bo formułuje ona również zasady współdziałania państwa i związków wyznaniowych dla dobra wspólnego. Ta współpraca powinna być jednak prowadzona przy zachowaniu niezależności i autonomii obu podmiotów. Nie może być tak, że w ramach współpracy dochodzi do wasalizacji władzy publicznej na szczeblu ogólnopaństwowym czy lokalnym.

Pana zdaniem sytuacja jest zdecydowanie gorsza niż w latach 90.?

Wtedy aktywni byli hierarchowie przyjmujący pewne zasady Soboru Watykańskiego II. Żył Jan Paweł II, który w swoich encyklikach uznawał zasadę niezależności i autonomii, ba! dopuszczał neutralność światopoglądową państwa jako gwarancję wolności sumienia i wyznania. Wystąpienia prymasa Glempa z tego okresu są na tle retoryki dzisiejszego Episkopatu wystąpieniami intelektualisty, który potrafi uszczegółowić swoją refleksję. Na tle dzisiejszego polskiego Kościoła tamten prymas był człowiekiem kompromisu.

Obecnie polski Episkopat – czy nawet polski Kościół, którego jednym z głównych, faktycznych przywódców jest o. Rydzyk – wyznaje przedsoborową zasadę pośredniej władzy Kościoła w sprawach doczesnych. Nie uznaje autonomii porządku doczesnego – biskupi nie żądają uchwalania ustaw, które dopuszczałyby stosowanie katolickich norm moralnych. Żądają ustaw, które nakazywałyby stosowanie tych norm, niezależnie od poglądów pluralistycznego społeczeństwa. Przypominam, że tylko niecałe 40 proc. Polaków chodzi co niedzielę do kościoła!

Może Kościół katolicki tak właśnie reaguje na ten spadek liczby wiernych?

Możliwe, z pewnością jest gorzej niż jeszcze przed kilkunastoma laty. Mamy do czynienia z wyraźnym regresem, jeśli chodzi o realizację soborowych zasad stosunków państwo–Kościół. Zasad, które głosił Jan Paweł II. Uważam, że polska hierarchia kościelna „zdradziła” papieża, jeśli chodzi o jego zalecenia co do udziału kleru w polityce. Papież dopuszczał bezpośredni udział Kościoła w polityce tylko w dwóch przypadkach: w państwie totalitarnym, w którym społeczeństwo nie może się wypowiadać, i w państwie ze zorganizowaną przestępczością. Kościół miał tu pełnić rolę zastępczą.

Tymczasem dziś obserwujemy bezpośredni udział kleru różnych szczebli w polityce ogólnopaństwowej i lokalnej, mimo że interesy Kościoła instytucjonalnego i katolików nie są zagrożone. Chyba że jako zagrożenie traktujemy pozostawienie przez prawo państwowe możliwości wyboru, w tym wyboru zasad religijnych. Chce katolik je stosować – proszę bardzo, ale nie zmuszaj innych do podporządkowania się tobie.

To nie takie proste. Weźmy wspomniany już przykład in vitro – jeśli ktoś szczerze wierzy, że ta procedura prowadzi do pozbawiania życia zarodków, wówczas nie może się na nią zgodzić. I to niezależnie od tego, czy sam ową metodę stosuje czy nie.

Z punktu widzenia biologicznego ustalenie kwestii czy kilkunastokomórkowy zarodek jest człowiekiem budzi wątpliwości. W samym Kościele katolickim ta sprawa ewoluowała, jeszcze św. Tomasz z Akwinu uważał, że dusza w ciało wstępuje po kilkudziesięciu dniach od poczęcia. Islam uważa, że następuje to po 40 dniach od poczęcia. Ewangelie, a tym bardziej Stary Testament, nie mówią nic o in vitro, bo nie mogły mówić. Ten problem nie ma bezpośredniego rozwiązania w Piśmie Świętym. Dylematy bioetyczne rozwiązywane są ad hoc przez poszczególne wyznania, nie zawsze adekwatnie do oczekiwań społecznych. Człowiek współczesny jest w coraz większym stopniu ukształtowany przez pierwiastek racjonalny i oczekuje jednak jakiegoś argumentu racjonalnego, empirycznego. Jestem w stanie przyjąć, że zarodek jest zaraniem istoty ludzkiej. Ale czy to jest człowiek? Mam wątpliwości.

Pana zdaniem kwestia in vitro powinna w ogóle zostać uregulowana prawnie?

Tak, to sprawa zbyt poważna, by zostawić ją wolnemu rynkowi. Powinniśmy stworzyć minimum zabezpieczenia dla rodziców i dzieci. Obecnie żaden przepis prawny tego nie reguluje. To niedopuszczalne.

Ewa Kopacz zapowiedziała, że ustawa o in vitro zostanie uchwalona jeszcze przed wakacjami. Mimo oporów ze strony części środowisk katolickich, jednak ratyfikowano tzw. konwencję antyprzemocową. Z kolei Hanna Gronkiewicz-Waltz, znana przecież ze swoich konserwatywnych przekonań, podjęła decyzję o zwolnieniu prof. Bogdana Chazana. Może po 25 latach wolności, mimo wszystko, pomału rodzi się państwo polskie niezależne od Kościoła katolickiego?

Cały wywiad dostępny jest na kulturaliberalna.pl

Cały Temat Tygodnia o rozdziale Kościoła od państwa dostępny jest TUTAJ

dr hab. Paweł Borecki

Jeden z założycieli Polskiego Towarzystwa Prawa Wyznaniowego.

dr Jarosław Kuisz

redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”.

TOK FM

Jerzy Zelnik: Nie uważam wyborów za wiarygodne. Prezydent Komorowski to karierowicz

Jerzy Zelnik uważa prezydenta Komorowskiego za "urzędnika i karierowicza"
Jerzy Zelnik uważa prezydenta Komorowskiego za „urzędnika i karierowicza” Fot. Sławomir Kamiński / AG

– Nie uważam naszych wyborów za wiarygodne, od pewnego czasu. (…) Prezydent Bronisław Komorowski na mnie robi wrażenie człowieka, który celebruje własną osobę. To taki typowy urzędnik, karierowicz – przekonywał na antenie TVP Info Jerzy Zelnik, aktor, który publicznie poparł kandydata PiS na prezydenta Andrzeja Dudę.

W programie “Po przecinku” w TVP Info Zelnik spotkał się z Olgierdem Łukaszewiczem, kolegą po fachu, który w kampanii prezydenckiej stanął po stronie urzędującego prezydenta. Aktorzy dyskutowali o wyborach i tłumaczyli, skąd ich decyzja o zaangażowaniu w politykę.

– O tym, czy kogoś popieram publicznie decydują moje sympatie i antypatie, a także szacunek do urzędu prezydenta. Byłem raz w komitecie wyborczym prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mam sympatię do prezydenta Komorowskiego – mówił Łukaszewicz, który wystąpił ostatnio w spocie wyborczym Komorowskiego.

OLGIERD ŁUKASZEWICZ

Mamy katastrofę smoleńską, marszałek Sejmu obejmuje urząd prezydenta i własne szeregi mówią: to żyrandol. To mówili swoi, a ci na ulicy mówią: zdrajca, agent. Postanowiłem bronić Bronisława Komorowskiego, bo chcę, aby w państwie było jasno i czytelnie. Chcę zobaczyć na tym stanowisku człowieka, którego znam i jest przewidywalny. Wiem, że nie on rządzi i nie konkuruje z rządem.

Zelnik ripostował, że prezydentura Komorowskiego wcale nie jest prezydenturą aktywną, jakiej on by oczekiwał. Jak stwierdził, urzędujący prezydent “ogłasza zgodę, ale głównie z rządem, ogłasza bezpieczeństwo, ale głównie dla rządzących i dla oligarchii”.

– Nie uważam naszych wyborów za wiarygodne, od pewnego czasu. Wydaje mi się, że prezydent nie może mówić, że to szaleni ludzie podważają wiarygodność wyborów. Bo trzeba być po stronie tych, którzy kontrolują tę wiarygodność – zaznaczył.

Według aktora Komorowski „jest dosyć niemrawy, stosuje dużo banalnych chwytów”. – Na mnie robi wrażenie człowieka, który celebruje głównie swoją własną osobę. Po katastrofie smoleńskiej wydawało mi się, że przebiera nogami, aby jak najszybciej dowodzić. Nie budzi mojego zaufania. Znam go wiele lat – skwitował.

Sylwetkę Zelnika przedstawialiśmy w naTemat. Aktor znany m.in. z roli w „Faraonie” po latach kariery filmowej zaczął angażować się w politykę i stał się jednym z kluczowych artystów – zwolenników PiS. Bierze udział w manifestacjach, przemawia na marszach i wiecach, gości na imprezach organizowanych przez partię Jarosława Kaczyńskiego. „Stał się partyjnym funkcjonariuszem, karykaturalnym bojownikiem o wiarę” – mówią o nim niektórzy koledzy.

Źródło: TVP

naTemat.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: