06.05.2015 (2)

 

Wybory prezydenckie. CBOS: w II turze wybory wygrywa Komorowski. Dobry wynik kandydata Dudy

jagor, PAP, 06.05.2015
Swieto Narodowe 3 Maja

Swieto Narodowe 3 Maja (Fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Wybory prezydenckie. W II turze wyborów prezydenckich – jeśli do niej dojdzie – wygrałby urzędujący prezydent Bronisław Komorowski z wynikiem 51 proc. – wynika z kwietniowego badania CBOS. Na kandydata PiS Andrzej Dudę głosowałoby 34 proc. badanych.

 

W kwietniowym badaniu Centrum zapytało respondentów, kogo poprą w II turze, zakładając, że do niej dojdzie oraz że będą w niej rywalizować prowadzący w sondażach kandydaci: Komorowski i Duda.

Według badania za reelekcją prezydenta Komorowskiego opowiedziałoby się 51 proc. wyborców – o 14 punktów proc. mniej niż w lutym. Duda w kwietniu otrzymałby z kolei 34 proc. – o 15 punktów proc. więcej niż przed dwoma miesiącami. 7 proc. respondentów nie miało zdania, na kogo oddałoby swój głos (o 2 punkty proc. mniej niż w lutym). Głos nieważny oddałoby 3 proc. pytanych. 5 proc. deklarowało, że nie poszłoby na wybory.

Czas działa na niekorzyść prezydenta Komorowskiego

CBOS podkreśla, że „urzędujący prezydent od początku kampanii wyborczej uchodzi za faworyta nadchodzących wyborów, jednak czas nie działa na jego korzyść”. „O ile na początku roku prawie dwie trzecie badanych (65 proc.) deklarowało chęć poparcia Bronisława Komorowskiego w ewentualnej II turze, o tyle w kwietniu swój wybór potwierdziła nieco ponad połowa” – zauważa Centrum.

Jak dodaje, mimo że największy konkurent Komorowskiego w tym czasie zyskał nowych zwolenników, przewaga prezydenta nad Dudą pozostaje wystarczająco wysoka, by utrzymał on „pozycję prawdopodobnego zwycięzcy dogrywki”.

W II turze poparcie części elektoratu PiS

Komorowskiego w II turze poparłaby zdecydowana większość elektoratu PO (96 proc.), a także większość wyborców SLD (67 proc.) i PSL (63 proc.). Jego reelekcję poparłoby też 13 proc. wyborców PiS.

Na Dudę zagłosowałoby w II turze 85 proc. elektoratu PiS, a także co trzeci wyborca PSL (32 proc.) i co piąty SLD (20 proc.). Kandydat PiS otrzymałby 3 proc. głosów zwolenników Platformy.

Komorowski mógłby liczyć także na 43 proc. głosów osób bez preferencji partyjnych, które deklarują, że nie pójdą na wybory parlamentarne. Na Dudę oddałaby głos prawie co trzecia taka osoba (29 proc.).

Wśród wyborców deklarujących chęć głosowania w I turze na Pawła Kukiza, Janusza Korwin-Mikkego bądź Magdalenę Ogórek więcej zwolenników ma Duda. Według badania kandydata PiS w „dogrywce” poparłoby 53 proc. wyborców Kukiza, Komorowskiego – 36 proc. Duda mógłby też liczyć na głosy co drugiego zwolennika Korwin-Mikkego (52 proc.) i prawie co trzeciego Ogórek (29 proc.). Urzędujący prezydent otrzymałby z kolei głos co drugiego wyborcy Ogórek (50 proc.) i co dziesiątego (11 proc.) zwolennika Korwin-Mikkego.

Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo w dniach od 16 do 22 kwietnia na liczącej 1027 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Zobacz także

TOK FM

„Poważny kandydat jest tylko jeden”. A jak będzie druga tura? „To może być przygrywka do nowego rozdania”

psm, 06.05.2015
http://www.gazeta.tv/plej/19,103087,17868588,video.html?embed=0&autoplay=1
Co będzie sukcesem Andrzeja Dudy? Sama druga tura. Aleksander Kwaśniewski, były prezydent, oceniał szanse głównego oponenta urzędującego Bronisława Komorowskiego. Razem z Anną Materską-Sosnowską i Jerzym Baczyńskim był gościem Daniela Passenta w audycji „Goście Passenta”.
Według ostatniego sondażu TNS Polska dla „Wiadomości” TVP Bronisław Komorowski uzyskał 39 proc. poparcia. Obecny prezydent w ciągu miesiąca stracił aż siedem punktów procentowych. Ale wciąż jest na pierwszym miejscu. Na drugim trzyma się niezmiennie kandydat PiS Andrzej Duda z 25-procentowym poparciem. Najwięcej jednak zyskał Paweł Kukiz – aż pięć punktów procentowych, co daje mu wynik 11 proc. poparcia.

TOK FM

Bronisław Komorowski w TOK FM. Żakowski zaczyna: „Kiepsko idzie panu ta kampania…”

Piotr Markiewicz, 06.05.2015
http://www.gazeta.tv/plej/19,103087,17869494,video.html?embed=0&autoplay=1
Debata? Żenująca. A kampania? Skąd spadek z blisko 60 proc. poparcia do około 40? Na te pytania w ramach akcji „Usłysz swojego prezydenta” odpowiadał Bronisław Komorowski. A przepytywali – Janina Paradowska i Jacek Żakowski.
Na początek krótki komentarz prezydenta do debaty telewizyjnej, w której on sam nie wziął udziału. – Ręka boska mnie chroniła, żeby nie dać się przekonać i iść na tę debatę, bo dla mnie to była sytuacja na żenującym poziomie – podkreślił prezydent.

Dlaczego żenująca? – Ze względu na sposób prezentacji. Każdy kandydat mówił po dwie minuty – to nie jest najlepszy pomysł. A po drugie – jeden kandydat przyszedł z krzesełkiem, drugi przyniósł orła, trzeci przyszedł w krótkich rękawach. Najmniej było tam wiedzy i doświadczenia z zakresu tego, jak państwo funkcjonuje – stwierdził prezydent.

Komorowski o swojej kampanii

Skąd się wzięło spadające poparcie w ostatnich miesiącach? – Coś panu kiepsko idzie ta kampania… – zagaił Jacek Żakowski. – To przecież znany mechanizm. Prezydent ma pozycję ponadpartyjną. Tak powinno być i tak jest. I prezydenci budują swoją pozycję, adresując swoje działania do ludzi o bardzo różnych poglądach, sympatiach i antypatiach partyjno-politycznych. Natomiast wybory prezydenckie są tak skrojone, że prezydent staje się raptem kandydatem partyjnym – mówił Komorowski w TOK FM.

– Sympatie ludzkie zaczynają się więc dzielić wedle szwów sympatii partyjnych. One się po prostu inaczej rozkładają – dodał prezydent. – W drugiej turze zawsze też się odkształcają proporcje. Tak było w każdych wyborach, w których startował prezydent, który miał sympatię wykraczającą poza sympatię jednego środowiska politycznego – podkreślił Komorowski.

Komorowski o polityce zagranicznej

– Mieć własną politykę to m.in. umieć wykorzystać to, co się ma. A my mamy członkostwo w NATO i w UE. To jest nasz przepotężny oręż polityczny. Jak ktoś chciałby w imię własnej polityki rezygnować z tak potężnych argumentów i narzędzi działania, to po prostu nie rozumie polityki. Polska polityka ma sens, jeżeli jest nakierowana na realizację naszych celów poprzez UE i NATO.

– Duda ma pewien kłopot – bo [jego] środowisko jest eurosceptyczne, niechętne, jego zaplecze nie lubi integracji europejskiej. Trudno mu więc zaakceptować, że jednym z głównych narzędzi polskiej polityki jest Unia Europejska. I tak powinno pozostać – dodał Komorowski.

A zarzut o zbyt dużym zaangażowaniu Polski w sprawy ukraińskie? – Pomysł na politykę cyniczną nie bardzo Polsce przystoi – stwierdził prezydent. – Nie tak dawno sami zabiegaliśmy o poparcie świata ludzi wolnych dla naszej wolności. I sami z dumą podkreślamy szczególne zobowiązania, jeżeli chodzi o działania na rzecz wolności innych, także w naszym sąsiedztwie.

– Polski interes polega na tym, żeby Ukraina nie stała się Rosją. Bo jak się stanie Rosją, to już będzie za późno, także dla ochrony naszej wolności – dodał. – Nie należy histeryzować, tylko robić swoje. Z jednej strony trzeba stawiać na to, że antyzachodnia polityka rosyjska się wypali i się skompromituje. Trzeba bronić Ukrainy przed wchłonięciem jej przez Rosję, przed ograbieniem z ziem. Trzeba jednocześnie modernizować Polską armię, budować skuteczny system obronny jako cząstkę NATO. Trzeba też ratować enklawy współpracy, które są między Polską a Rosją.

Komorowski o Ogórek i kwocie wolnej

Prezydent odniósł się też do postulatu podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Np. Magdalena Ogórek chce ją podnieść do 20 tys. zł. – A czemu ta pani tak się ogranicza? Może 50? Albo 100? Czemu nie? Na tym polega szaleństwo kampanii – że każdy może zgłaszać pomysły uszczęśliwiania ludzi bez oglądania się na logikę funkcjonowania państwa i budżetu.

– Kwota wolna od podatku jest pożądana i wartościowa z punktu widzenia pobudzania rynku i mechanizmu zachęty do zarabiania pieniędzy i od tej strony powinna być rozpatrywana. Natomiast jeżeli to robią kandydaci na prezydenta, to jest to dziwne, bo kandydat powinien oceniać propozycje rządowe, bo rząd odpowiada za budżet. Prezydent z mocy konstytucji nie podpisuje budżetu, nie ma prawa go wetować. Może doradzać rządowi w tym zakresie. Jeżeli kandydaci tego nie wiedzą i opowiadają bajki, jakby kandydowali na premiera, to jest to element kompromitacji politycznej.

Dalej prezydent o Ogórek: – Ta pani nawet nie wie tego, że nastąpiła zmiana ustawowa, która wynika z konstytucji, że na wypadek wojny armia podlega prezydentowi. Dlatego prezydent powinien wiedzieć cokolwiek o armii.

Komorowski o TTIP

A co z TTIP? – Należy dyskutować i serio traktować coś, co jest faktem, a nie pożądaną możliwością. Bo do pożądanej możliwości można przygotowywać opinię publiczną. I to się robi, bo jest prezentowany pogląd, że pożądanym kierunkiem dalszej integracji świata zachodniego jest właśnie traktat obejmujący całość świata zachodniego.

– Ale żeby móc prowadzić debatę, to trzeba debatować nad czymś, co jest dojrzałym projektem. A tego jeszcze nie ma – podsumował prezydent.

Zobacz także

 

TOK FM

Wielki talent, trudne relacje i śmierć. Andrzej Seweryn i Dawid Ogrodnik zagrają Beksińskich

mko, 06.05.2015
Dawid Ogrodnik i Andrzej Seweryn

Dawid Ogrodnik i Andrzej Seweryn (Agencja Gazeta)

Producenci zapowiadali, że „wstydu nie będzie” i rzeczywiście, w obsadzie „Ostatniej Rodziny” opowiadającej o relacjach, życiu i śmierci Zdzisława i Tomka Beksińskich znalazły się interesujące nazwiska: ojca zagra Andrzej Seweryn, a w syna wcieli się Dawid Ogrodnik.
„Ostatnia Rodzina” w reżyserii Jana P. Matuszyńskiego, autora nagradzanego na świecie dokumentu „Deep Love”, ma opowiadać losy legendarnego polskiego malarza Zdzisława Beksińskiego (1929-2005) i dziennikarza muzycznego oraz tłumacza Tomka Beksińskiego (1958-1999). Tego pierwszego zagra Andrzej Seweryn („Różyczka”, „Ziemia obiecana”), drugiego – znany m.in. z „Chce się żyć” i „Idy” Dawid Ogrodnik. W obsadzie znaleźli się również: Aleksandra Konieczna („Mur”), która zagra żonę Zdzisława – Zofię Beksińską oraz Andrzej Chyra („Dług”, „Komornik”), który sportretuje postać marszanda, Piotra Dmochowskiego.Scenarzyści filmu będą starali się pokazać ich niezwykle trudne relacje, czas ekranowy poświęcą również ostatnim chwilom ich życia. Twórcy zapowiadają, że akcja filmu będzie rozgrywała się na przestrzeni 28 lat, a fabuła skoncentruje się przede wszystkim na warszawskim okresie życia rodziny Beksińskich.

Blisko sześć lat po samobójczej śmierci syna, zapowiedzianej przez niego w jego ostatniej audycji w grudniu 1999 r., Zdzisław Beksiński został zamordowany we własnym mieszkaniu w Warszawie. Fatum? Rodzinna klątwa? Spełnienie ponurej przepowiedni? Przyczyna była o wiele bardziej przyziemna. Policja ustaliła, że motywem zabójstwa był zwykły rabunek.

Scenariusz „Ostatniej Rodziny” autorstwa Roberta Bolesto w 2010 roku znalazł się w finale prestiżowego konkursu scenariuszowego Hartley-Merrill. Za zdjęcia do filmu będzie odpowiadał Kacper Fertacz („Hardkor Disko”), zaś scenografią zajmie się Jagna Janicka („Hiszpanka”, „Pod Mocnym Aniołem”).

„Ostatnia Rodzina” pojawi się na ekranach kin w 2016 roku.

Zobacz także

 gazeta.pl

[NOWE FAKTY] Morderstwo Wiktorii z Krapkowic było przypadkowe [WIDEO, ZDJĘCIA]

Anna Pawlak, 06.05.2015
http://www.gazeta.tv/plej/19,114871,17870705,video.html?embed=0&autoplay=1
Zabójstwo Wiktorii z Krapkowic: policja zatrzymała wczoraj ws. śmierci 15-latki 17-letniego mieszkańca powiatu krapkowickiego. Dzisiaj został przesłuchany i przedstawiono mu zarzuty: rozboju i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, co doprowadziło do śmierci dziewczyny. Według śledczych podejrzany mieszkaniec Gogolina nie chciał zabić Wiktorii, a tylko ukraść jej telefon.
17-latek został zatrzymany we wtorek w swoim domu. – To mieszkaniec powiatu krapkowickiego, który został zatrzymany w wyniku pracy specjalnej grupy policjantów powołanej właśnie do szukania zabójcy 15-latki – mówiła dziś rano nadkom. Marzena Grzegorczyk, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Dzisiaj od rana był przesłuchiwany w opolskiej prokuraturze. Lidia Sieradzka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu, poinformowała, że 17-latek nie usłyszał zarzutu zabójstwa. – W trakcie śledztwa ustalono, że bezpośrednim zamiarem zatrzymanego nie było pozbawienie życia 15-letniej Wiktorii – tłumaczy. Ustalono, że W., mieszkaniec Gogolina (ze względu na to, że nie ma ukończonych 18 lat, prokuratura nie podaje jego imienia, tylko pierwszą literę nazwiska), napadł na Wiktorię, by ukraść jej telefon komórkowy. Po przesłuchaniu przez prokuratora młody mężczyzna usłyszał zarzut dokonania rozboju oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 15-letniej Wiktorii, co doprowadziło do śmierci pokrzywdzonej. – Pewnym jest, że nastolatka już nie żyła, gdy jej ciało zostało wrzucone do przepompowni ścieków – mówi Lidia Sieradzka. Ze względu na dobro śledztwa prokuratura nie ujawnia, czy podejrzewany przyznał się do winy, nie informuje również czy złożył w tej sprawie obszerne wyjaśnienia ani czy wcześniej znał Wiktorię, czy była ona przypadkową ofiarą.

Odpowie jak dorosły

Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj Sąd Rejonowy w Strzelcach Opolskich zdecyduje, czy 17-latek zostanie tymczasowo aresztowany. Zgodnie z procedurami po zatrzymaniu przez policję na 48 godzin sąd ma jeszcze dodatkowe 24 godziny na rozpatrzenie wniosku prokuratury. Pierwsze decyzje w sprawie zatrzymanego sąd już podjął. – Ustalono, że w chwili popełnionego czynu W. nie miał ukończonych 17 lat, dlatego Prokuratura Rejonowa w Strzelcach Opolskich zwróciła się do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich o uzyskanie zgody na pociągnięcie nieletniego do odpowiedzialności na podstawie Kodeksu postępowania karnego, czyli na zasadach, jakim podlegają osoby, które popełnią przestępstwo po ukończeniu 17. roku życia. Taką zgodę sąd wydał – mówi Sieradzka. Również ze względu na dobro śledztwa prokuratura nie ujawnia, czy planuje w tej sprawie jeszcze jakieś zatrzymania. Zarzuty, jakie postawiła 17-latkowi prokuratura, grożą karą pozbawienia wolności do 12 lat, ale w przypadku nieletniego sprawcy kara ta nie może być większa niż 8 lat.

Wiktoria zaginęła 7 marca

Wiktoria Cichocka nie wróciła do domu dwa miesiące temu. Po ponad 10-dniowych poszukiwaniach jej ciało znaleziono 18 marca w przepompowni ścieków w Krapkowicach, kilkaset metrów od bloku, w którym mieszkała.

Powołany przez prokuraturę biegły z zakresu medycyny sądowej nie ustalił dokładnie, co było przyczyną śmierci 15-latki z Krapkowic. Dlatego śledczy zlecają kolejną ekspertyzę.

Sprawą zajął się policyjny zespół złożony z doświadczonych funkcjonariuszy, którzy mają na koncie wiele rozwiązanych spraw dotyczących zabójstw. Zespół został powołany na początku kwietnia.

W sprawę zaangażowany był też były detektyw Krzysztof Rutkowski. Twierdził, że za śmierć dziewczyny może odpowiadać ktoś, kto ją znał.

Co więcej, nie było to pierwsze morderstwo w Krapkowicach w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.

Zobacz także

gazeta.pl

USA: 15 lat odsiadki za chwilę namiętności?

Mariusz Zawadzki, Waszyngton, 06.05.2015
Plaża

Plaża (Fot. 123RF)

TO WŁAŚNIE AMERYKA! Floryda zamierza przykładnie ukarać parę, która uprawiała seks na plaży.
W poniedziałek ława przysięgłych uznała parę niefortunnych kochanków – 40-letniego kulturystę Jose Caballero i 20-letnią Elissę Alvarez – winnymi czynu lubieżnego i bezwstydnego. Dopuścili się go, jak relacjonuje lokalny dziennik”Bradenton Herald”, na plaży niedaleko Sarasoty na Florydzie. Wkrótce sąd wyda wyrok – grozi im do 15 lat więzienia (w USA wymierzanie kary jest dwustopniowe; najpierw ława przysięgłych orzeka, czy oskarżony jest winny, a jeśli tak, to potem sędzia wyznacza wyrok).Obrady przysięgłych trwały zaledwie kwadrans, bo też materiał dowodowy nie pozostawiał wątpliwości. Na sali rozpraw odtworzono nagranie wideo, na którym widać, jak Alvarez dosiada Caballero w pozycji określanej w poradnikach seksualnych jako „na jeźdźca”.

Ów incydent miał miejsce 20 lipca ub.r. o trzeciej po południu, a zarejestrowała go na swoim iPhonie niejaka April Champ, która na plaży Bradenton występowała podówczas w charakterze babci. Opiekowała się dwójką wnucząt w wieku dwóch i czterech lat. Bogu ducha winne dzieci pierwsze zauważyły dwójkę bezwstydnych kochanków i poprosiły babcię o wyjaśnienie, „co oni robią”. – Powiedziałam im: idźcie zbierać muszle! – zeznawała Champ w sądzie. Ale sama nie zajęła się zbieractwem, lecz wyciągnęła komórkę i pomimo – jak należy się domyślać – obrzydzenia, jakie wywołali w niej Alvarez i Caballero, włączyła przycisk nagrywania.

Podczas rozprawy kochankowie utrzymywali, że nie uprawiali seksu, a jedynie Alvarez tańczyła i podskakiwała na Caballero, żeby go obudzić. – Takie wymówki są obrazą dla inteligencji wszystkich zebranych na sali – mówił prokurator Anthony Dafonseca.

Choć skazańcy nie poznali jeszcze wyroku, to jedno jest już pewne – zostali wpisani na listę przestępców seksualnych. Znajdą się na niej razem z gwałcicielami, pedofilami i wszelkimi możliwymi dewiantami. Lista jest powszechnie dostępna w internecie. Amerykańscy pracodawcy rutynowo sprawdzają, czy kandydaci do pracy przypadkiem nie są na tej liście. To samo robią właściciele mieszkań lub domów, zanim wynajmą je nowemu lokatorowi.

Dla Caballero prokuratura domaga się maksymalnego wyroku, ponieważ już wcześniej był karany za handel kokainą. Jego dziewczyna, dotąd niekarana, może liczyć na łagodniejsze potraktowanie – zapewne pójdzie siedzieć na kilka miesięcy (prokuratura będzie się domagała tylko dwóch miesięcy).

Jak mówił po orzeczeniu przysięgłych obrońca skazańców Ronald Kurpiers, oboje skazańcy są zdruzgotani. Nie należy się im dziwić – 15 lat to zapewne surowsza kara niż na np. baty, jakie w Arabii Saudyjskiej wymierza się za bezwstydne zachowanie lub cudzołóstwo.

Dlaczego zatem w kraju, który jest liderem demokratycznego świata, spotykają plażowych kochanków tak ciężkie szykany? – Mamy tutaj wielu turystów, którzy przyjeżdżają nawet z Zachodniej Wirginii. Muszą czuć się u nas bezpieczni. Nasza społeczność musi dać wyraźnie do zrozumienia, że takie zachowania nie będą tolerowane – wyjaśnia prokurator Dafonseca.

Pozostaje jedynie cieszyć się, że w Polsce kary za seks w miejscu publicznym są niższe. W artykule 51 kodeksu wykroczeń czytamy, że „kto zakłóca spokój, porządek publiczny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Na plaży w Sopocie Alvarez i Caballero zapewne dostaliby tylko mandat.

Zobacz także

wyborcza.pl

„Pobożne życzenia i deklaracje polityczne na poziomie teleturniejów lub popijaw studenckich”. Szostkiewicz o debacie

Anna Siek, 06.05.2015
Adam Szostkiewicz, publicysta ''Polityki''

Adam Szostkiewicz, publicysta ”Polityki” (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Dla Adama Szostkiewicza z „Polityki” debata w TVP to kolejny argument za zmianą zasad wyboru prezydenta. „Wiem, że raz przyznanych praw w demokracji się nie cofa. Ale zgadzam się z tymi, którzy proponują powrót do systemu przedwojennego, w którym prezydenta RP wybierał parlament” – napisał na blogu.
„Przez półtorej godziny usłyszeliśmy pobożne życzenia i obietnice (niepoparte podaniem źródeł ich sfinansowania, zwłaszcza że często mówiono o obniżaniu lub likwidacji tych czy innych podatków), deklaracje polityczne na poziomie teleturniejów wiedzy obywatelskiej lub popijaw studenckich, bon moty w rodzaju od Wilczka do Wilka albo bez Boga ano do proga, no i naturalnie lawinę zarzutów i pretensji do obecnej władzy” – tak Adam Szostkiewicz podsumował prezydencką debatę w telewizji publicznej.Zdaniem publicysty tygodnika „Polityka” całej winy za poziom dyskusji nie można zrzucić na 10 kandydatów, którzy przyjęli zaproszenie TVP.

„Przyjęta formuła – dziennikarz prowadzi, ale nie pyta ani nie komentuje – pozwoliła Grzegorzowi Braunowi nie spotkać słowa sprzeciwu, gdy wzywał publicznie do uwięzienia polityków PO. Takie votum na 1050-lecie chrztu Polski” – ocenił.

Czas na zmiany

Według Szostkiewicza trzeba się poważnie zastanowić nad zmianami dotyczącymi prawa wyborczego. „Wiem, że raz przyznanych praw w demokracji się nie cofa. Ale obecna kampania prezydencka budzi mój prywatny sprzeciw tak mocny, że zgadzam się z tymi, którzy proponują powrót do systemu przedwojennego, w którym prezydenta Rzeczpospolitej wybierał parlament. Wtorkowa pseudodebata tylko mnie w tym utwierdziła” – napisał na blogu publicysta.

„Małpi cyrk. Erupcja demagogii zalała całą Warszawę” – komentatorzy TOK FM ostro o debacie>>>

Zobacz także

TOK FM

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s