06.05.2015

 

Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP

1/11
Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP

Sławomir Kamiński/AG

Andrzej Duda – cytat z debaty prezydenckiej w TVP1

Wszystkie zdjęcia

  • Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP
  • Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP
  • Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP
  • Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP
  • Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP
  • Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP
  • Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP
  • Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP
  • Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP
  • Debata prezydencka. Najciekawsze cytaty kandydatów na prezydenta RP

gazeta.pl

Debata prezydencka TVP. Kukiz wystawił dla Komorowskiego krzesełko, Korwin-Mikke zapowiedział, że może wycofać się z wyborów

Martyna Trykozko, 05.05.2015
Debata prezydencka TVP

Debata prezydencka TVP (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Debata prezydencka TVP dobiegła końca. Wzięło w niej udział 10 kandydatów – wszyscy oprócz prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jeden z uczestników, Paweł Kukiz, wystawił dla niego symbolicznie krzesełko rybackie.

 

1. Wstęp – przedstawienie kandydatów

Na początek kandydaci dostali po kilkadziesiąt sekund na stwierdzenie, dlaczego startują w wyborach prezydenckich. Kandydat PiS Andrzej Duda obiecał, że kiedy zostanie prezydentem, cofnie ustawę podwyższającą wiek emerytalny i wprowadzi podwyższenie kwoty wolnej od podatku. – Jeżeli tego nie zrobię, podam się do dymisji – obiecał.

Paweł Kukiz wyjaśnił, że ma „dość neoarystokracji partyjnej”. – Ubolewam nad tym, że nie ma wśród nas prezydenta Komorowskiego – stwierdził, po czym obok swojego podium postawił symboliczne małe krzesełko rybackie dla prezydenta.

Kandydatka SLD Magdalena Ogórek powiedziała, że startuje „po to, żeby pokazać, że kobiety też mogą walczyć”. – Ta kampania już przebija szklane sufity – stwierdziła, dodając, że chce walczyć o lepsze życie dla młodych ludzi i przedsiębiorców. Grzegorz Braun jest przede wszystkim przeciwny „wpychaniu Polski w wojnę ukraińską”, chce też przywrócić Polsce godło orła „z czasów, jeszcze zanim masoneria opatrzyła go swoimi gwiazdeczkami, otworzyła mu koronę itp.”. Kandydat PSL Adam Jarubas zapewnił, że wyrasta z „etosu codziennej, rzetelnej pracy na polskiej ziemi” oraz w samorządzie terytorialnym.

Następny w kolejności Paweł Tanajno podkreślił, że „nie jest politykiem”. – Jako zwykły obywatel mam dość tego politycznego bałaganu i niesprawnej administracji państwowej – stwierdził. Chce między innymi zachęcić obywateli do tworzenia wspólnych list do Sejmu.

– Państwo wiecie, jak jest, tylko myślicie, że się mylicie – zaczął Janusz Korwin-Mikke, dodając następnie, że na jego wiece przychodzą dziesiątki tysięcy ludzi. Marian Kowalski, kandydat Ruchu Narodowego, wspomniał o swojej partii i podkreślił, że całe życie pracuje na swoje utrzymanie, a politykę uprawia za własne pieniądze. Jacek Wilk jako kolejny stwierdził, że jest spoza politycznego układu, dodając, że „zna problemy zwykłych ludzi”. Ostatni w wylosowanej kolejności wstępu Janusz Palikot stwierdził z kolei, że wszyscy pozostali kandydaci to konserwatyści. – Z nimi nic się nie zmieni, będzie tak, jak jest, dokładnie tak samo – powiedział.

2. Bezpieczeństwo i gospodarka

Pierwsza merytoryczna część debaty dotyczyła tego, jaka może być rola prezydenta na forum unijnym i światowym, oraz tego, jak Polska w UE może gwarantować nam poczucie bezpieczeństwa – z wykorzystaniem narzędzi konstytucyjnych prezydenta.

Wywołany jako pierwszy do odpowiedzi Marian Kowalski stwierdził, że przede wszystkim jest stanowczo przeciwny zaangażowaniu Polski w konflikt na Ukrainie. – Z tego konfliktu musimy się wymiksować, zwłaszcza że w Kijowie rządzi banderowski reżim – stwierdził, dodając, że prezydent nie może z dnia na dzień zmieniać swojego stosunku do sąsiednich państw i rządów. – Jako prezydent postuluję prowadzenie polityki cynicznej i wyrachowanej – takiej, w której na pierwszym miejscu będzie nasz interes – stwierdził z kolei Paweł Tanajno, tłumacząc, że oficjalnie powinniśmy prowadzić politykę przyjazną względem Rosji, ale za kulisami dbać wyłącznie o własny interes.

Andrzej Duda podkreślił konieczność prowadzenia własnej polityki międzynarodowej, w przeciwieństwie do polityki „płynięcia w głównym nurcie”. – Powinniśmy współpracować z naszymi partnerami, ale jednocześnie nie pozwalać odbierać sobie tego, co nam się należy – stwierdził. Wspomniał też o prowadzeniu większej współpracy z Polonią za granicą, która mogłaby wspierać nasze interesy na arenie międzynarodowej.

– Nie silna armia, a silna gospodarka – powiedział Janusz Palikot, podkreślając, że siła i niepodległość naszego kraju zależą od silnej gospodarki, ale też od wspierania polskiej kultury. Jacek Wilk mówił z kolei o zawieraniu sojuszy politycznych, wojskowych i gospodarczych. – Jeśli chodzi o Unię Europejską, to musimy już myśleć o tym, co po Unii Europejskiej. Unia Europejska się najprawdopodobniej rozpadnie, ponieważ już jest tworem, który nie jest oparty na równowadze Berlin – Paryż, tylko są coraz większe ciśnienia od środka – powiedział, sugerując, że Polska powinna umacniać porozumienia z państwami tzw. międzymorza, ale także z Chinami. Na koniec dodał, podobnie jak Andrzej Duda, że należy wykorzystać potencjał Polaków mieszkających za granicą i wprowadzić polonijne okręgi wyborcze.

– Wykreowaliśmy wizerunek Polaków rusofobów. Tak nie jest, zdecydowanie się temu sprzeciwiam. Polacy chcą spokojnych relacji ze wszystkimi sąsiadami. Nie możemy sobie pozwolić na to, by względem mocarstwa atomowego wymachiwać szabelką, a to czynimy – powiedziała Magdalena Ogórek, omawiając kwestię relacji z Rosją. Dodała, że Polska spełnia zbyt małą rolę na arenie międzynarodowej.

– Jeśli chcemy, żeby nas traktowano poważnie, z szacunkiem – chodzi o takie kraje jak Niemcy, USA, Rosja – to i my musimy poważnie traktować takie kraje jak Węgry, Słowacja czy Czechy – stwierdził Adam Jarubas, mówiąc o naszym stosunku do najbliższych sąsiadów. Uważa on, że Polska odgrywa na tej arenie zbyt małą rolę, i wspomniał, podobnie jak Ogórek, że parlament ukraiński w dniu wizyty Bronisława Komorowskiego przyjął uchwałę upamiętniającą żołnierzy UPA. Jest on zwolennikiem baz NATO w Polsce wschodniej, zwiększania liczebności armii i produkcji wyposażenia dla polskiego wojska na terenie Polski.

Janusz Korwin-Mikke, podobnie jak Kowalski, mówił o tym, że Polska nie powinna angażować się w spór pomiędzy Ukrainą a Rosją. – Mogłoby to uratować pokój światowy. Bo ludzie prą do wojny światowej – stwierdził. Paweł Kukiz w pierwszej kolejności zadbałby o „odbudowę polskiej armii i jej odurzędniczenie”. Stwierdził też, że polska armia powinna korzystać z broni produkowanej w Polsce.

3. Polityka społeczna i rozwój gospodarczy

Ta część debaty dotyczyła problemów różnych grup społecznych w Polsce. Jak przyznał prowadzący, prezydent nie ma dużych uprawnień w kwestii polityki społecznej, ale każdy z kandydatów ma w swoim programie propozycje na ten temat. Kandydaci zostali poproszeni o wskazanie, który z problemów społecznych jest dla nich najważniejszy i jak można mu zaradzić, a także jak stymulować gospodarkę.

Dla Pawła Kukiza jako pierwsze w kolejności powinno nastąpić obniżenie podatków. – W normalnych, rozwiniętych państwach, które istnieją praktycznie, a nie teoretycznie, gospodarkę stymuluje klasa średnia. U nas jej praktycznie nie ma – dodał. Stwierdził, że poza obniżeniem lub likwidacją niektórych podatków należałoby zwiększyć z kolei opodatkowanie zagranicznych sklepów wielkopowierzchniowych, które szkodzą małym i średnim firmom.

Paweł Tanajno najpierw skrytykował chwalenie się polityków wzrostem PKB. – PKB to nie jest zasługa polityków, to jest efekt pracy Polaków, to twój, obywatelu, sukces, to twoje zasługi – powiedział, dodając, że prezydent powinien skupić się na sprawnym i uczciwym funkcjonowaniu aparatu państwowego. Janusz Palikot wytknął kandydatowi PSL, że jego partia od lat ma wpływ na polską gospodarkę, a mimo to jest ona w złej kondycji. Skrytykował też stan administracji państwowej.

– Ja jestem praktykiem prawa. Ja wiem, jakie to jest bagno. Do samej ustawy o VAT wydano w Polsce 120 tys. interpretacji – stwierdził z kolei Jacek Wilk, krytykując polskie prawo podatkowe, które chciałby zmienić, zapewniając, że ma do zaproponowania konkretne rozwiązania. O zmianie prawa podatkowego – w całości – mówiła też oczywiście Magdalena Ogórek. Kandydatka SLD chce również, aby najbiedniejsi mieli większy wpływ na to, jak wydawane są ich pieniądze. – Do tej pory jest tak, że to władza za nich decyduje – czy mają pomalowany chodnik, czy nie mają na leki i na jedzenie – stwierdziła.

Andrzej Duda podkreślił konieczność wsparcia polskich rodzin wspomnianą już wcześniej wyższą kwotą wolną od podatku, wspominając też o reformie służby zdrowia i dopłacaniu 500 zł na każde dziecko w ubogich rodzinach. – Polacy zostali oszukani reformą wieku emerytalnego. Młodzi muszą wrócić z zagranicy – dodał na koniec. Janusz Korwin-Mikke wymienił konieczność likwidacji podatku dochodowego oraz podatku od kupna i sprzedaży.

4. Wizja państwa

W kolejnej części kandydaci mieli zaprezentować długoterminowy plan zmian dla państwa, wytłumaczyć, jakie zmiany chcieliby wprowadzić, oraz powiedzieć, jak wygląda ich wizja Polski za 50 lat.

Magdalena Ogórek obiecała stanie na straży konstytucji i niewetowanie ustaw dotyczących spraw światopoglądowych. – Jeżeli wyobrazimy sobie wojsko polskie jako świetny samochód i na tył tego samochodu wsiada premier, z przodu siedzi minister obrony i tam co pięć lat na jego kolana siada prezydent, i minister obrony dodaje gazu, prezydent hamuje, to w taki sposób to nie pojedzie, mówiąc kolokwialnie. Dlatego tutaj potrzeba zmian – stwierdziła, odnosząc się do polskiego modelu konstytucyjnego.

Janusz Korwin-Mikke stwierdził konieczność zmiany konstytucji oraz innych ustaw. Następnie odniósł się do propozycji jednomandatowych okręgów wyborczych. – Ja się chcę wycofać z tych wyborów i poprzeć pana Kukiza, jeżeli oczywiście to się sprawdzi. Możemy to sprawdzić za dwa dni, kiedy są wybory w Wielkiej Brytanii, gdzie są jednomandatowe okręgi wyborcze. Gdyby wybory były proporcjonalne, to Konserwatyści mieliby 208 mandatów, Labourzyści 195, a UKIP miałby ich 91. Otóż ja oświadczam, że się wycofam z tych wyborów, jeżeli UKIP dostanie nawet nie 91, a 40 mandatów, Labourzyści dostaną mniej niż 200, a Konserwatyści mniej niż 215. Panie Pawle, powiem więcej. Ja się wycofam z tych wyborów, jeśli UKIP dostanie chociaż 20 mandatów – zapewnił. Dodał jednak, że jeśli się okaże, że tak nie jest, a system JOW umacnia władzę dwóch najważniejszych partii, to Kukiz powinien powiedzieć, że „dał się omamić maniakom JOW”, i zrezygnować ze swojego postulatu.

– Daję słowo honoru, że jeśli to zadziała, to ja się pojutrze wycofuję z wyborów – zapewnił. – A ja panu daję słowo, że jeśli pan zostanie królem, to ja się z JOW-ów wycofam – odparł żartem Kukiz.

– Nie ma systemów idealnych – stwierdził później. – Najpierw musimy odbudować podmiotowość, musimy być narodem, który ma bierne prawo wyborcze i gdzie obywatele decydują o tym, co dzieje się z państwem – dodał.

– Mamy najgorszą konstytucję w historii – stwierdził z kolei Jacek Wilk. – Musimy ją napisać od nowa – podkreślił, tłumacząc, że w Polsce nie istnieje trójpodział władzy, co negatywnie wpływa na przyjmowanie ustaw i sądownictwo.

Po tym, jak na koniec tej części debaty kandydaci wykorzystali pozostały im czas, jeszcze raz odezwał się Janusz Korwin-Mikke. – Ja mam jeszcze dwie sekundy! – twierdził. Zdziwiło to prowadzącego, który sądził, że Korwin-Mikke wykorzystał cały przysługujący mu czas. – Ale… – zaczął, po czym lider partii KORWiN wykrzyknął z uśmiechem: – Precz z biurokracją!

5. Podsumowanie

Na koniec kandydaci zostali poproszeni o wymienienie najważniejszych i najpilniejszych spraw, którymi zajęliby się zaraz po objęciu prezydentury.

Jako pierwszy odpowiedział Andrzej Duda, który zadeklarował aktywną, odważną i rozważną prezydenturę. Paweł Kukiz wspomniał o odpowiedzialności polityków przed obywatelami i przeczytał fragment listu otwartego rodziny Olewników do kandydatów na prezydenta. Magdalena Ogórek obiecała naprawę polskiego prawa i ograniczenie biurokracji, a Grzegorz Braun zadeklarował chęć zamknięcia prezydenta, pani premier i Donalda Tuska do więzień. Adam Jarubas wymienił dokończenie reformy samorządowej.

Paweł Tanajno zasugerował, żeby wyborcy oddali głos na osobę specjalizującą się w zarządzaniu, a Janusz Korwin-Mikke domagał się przewietrzenia salonów. Marian Kowalski z Ruchu Narodowego wśród priorytetów wymienił gospodarkę i rolnictwo. Jacek Wilk podkreślił interesy młodych ludzi i przyszłego pokolenia, a Janusz Palikot po raz kolejny odciął się od konserwatyzmu pozostałych kandydatów, siebie stawiając w roli jedynego kandydata postępowego.

Debata minęła więc bez większych kontrowersji czy incydentów. Kandydaci w większości powtórzyli poglądy i obietnice zawarte w ich programach wyborczych, a nieobecność Bronisława Komorowskiego została podkreślona tylko przez Pawła Kukiza oraz Pawła Tanajnę, który w związku z tym kilkakrotnie upominał się o dodatkowy czas.

Zaproszenie przyjęło 10 kandydatów

TVP na debatę prezydencką zaprosiła wszystkich 11 kandydatów. Urzędujący prezydent Bronisław Komorowski od początku zapowiadał, że nie weźmie udziału w debacie wszystkich kandydatów, uzasadniając to tym, że taka rozmowa byłaby wyłącznie „płytką awanturą”. Zadeklarował, że weźmie udział w debacie z drugim kandydatem, jeśli dojdzie do drugiej tury. Czytaj więcej >>>

Przed samym rozpoczęciem debaty wicedyrektor programu pierwszego TVP Andrzej Godlewski zapowiedział, że wszyscy kandydaci, którzy potwierdzili obecność, stawili się w studiu.

gazeta.pl

Andrzej Duda bez paliwa. Jego kampania od Wielkanocy nie istnieje, a lepsze spoty robi nawet Komorowski

Kampania Andrzeja Dudy mocno straciła na dynamice.
Kampania Andrzeja Dudy mocno straciła na dynamice. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Andrzej Duda zdominował pierwsze tygodnie kampanii prezydenckiej. Jego sztab nie szczędził pieniędzy i zaskakiwał pomysłami. Ale chyba źle rozplanował siły, bo od świąt Dudzie właściwie nie udało się narzucić tematu dyskusji. Zamiast gonić urzędującego prezydenta, sam ogląda się do tyłu wypatrując Pawła Kukiza.

Nadgonienie dystansu do Bronisława Komorowskiego: to był jedyny cel Andrzeja Dudy na kampanię prezydencką. Początkowo się udawało. Kandydat wcześnie zaczął jeździć po kraju i robić najważniejszą rzecz w kampanii: ściskać setki rąk. Następnie urządzona z rozmachem konwencja wyborcza sprawiła, że Duda stał się zawodnikiem I ligi, a nie tylko młodym placebo Jarosława Kaczyńskiego.

Pościg
Kolejne sondaże pokazywały, że Duda szybko zyskuje poparcie i nadrabia dystans do Komorowskiego. Choć przewaga walczącego o reelekcję prezydent była spora, dynamika zmian pozwalała politykom PiS na optymizm. W przeciwieństwie do statecznego, czy wręcz nieco leniwego kandydata PO, Duda pokazywał, że mu zależy, że walczy i że się nie oszczędza.

Pozytywnie zaskakiwał także sztab wyborczy, który nie tylko przygotował bajecznie drogą konferencję, ale i był w stanie zorganizować mniejsze i tańsze wydarzenia, które przyciągały uwagę mediów. Takim było otwarcie Muzeum Zgody im. Bronisława Komorowskiego, które naświetlało niekorzystne dla poszczególnych grup obywateli zmiany w prawie podpisane przez urzędującego prezydenta.

Komorowski w defensywie
Udana – choć nieco oderwana od bieżących zainteresowań ludzi i aktualnych deklaracji prezydenta – była dyskusja o euro. Otwarcie sklepu, wielka akcja ulotkowa i celne spoty sprawiły, że o wprowadzeniu wspólnej waluty mówiły największe media, że to Duda narzucał temat dyskusji, znowu spychając Bronisława Komorowskiego do defensywy.

Sztab sięgał też po narzędzia niewykorzystywane dotychczas w polskiej kampanii na taką skalę. Przede wszystkim Twitter i postawienie nie tylko na dziennikarzy, ale na blogerów i liderów opinii. Duda zaprosił ich na konwencję, a także do swojego wyborczego autobusu. By zadbać o dobre nagłośnienie swojej wizyty w Londynie kandydat także ich ze sobą zabrał. Tak samo było później z wyjazdem na sesję Parlamentu Europejskiego.

Zeszło powietrze
Duda gonił, Komorowski stał w miejscu. Jedyną obawą sztabu PiS mogło być silny start kampanii prezydenta. I choć rzeczywiście Bronisław Komorowski w końcu ruszył w trasę, a jego spotkania przyciągały więcej osób niż niewielkie wiece Dudy, na pewno nie było to coś, co zagwarantowałoby kandydatowi PO reelekcję. Problem kampanii Dudy leży bowiem nie w sile Komorowskiego, ale w słabości Dudy.

Bo po Wielkanocy kandydat PiS zupełnie stracił inicjatywę. Jego sztabowi nie udaje się przebić z żadną inicjatywą. Bo wystąpienie na temat polityki zagranicznej było tylko reakcją na przemówienie ministra spraw zagranicznych w Sejmie. Trudno też uznać za udane i ciekawe spotkanie z rodzinami w jednej z warszawskich kawiarni. Takich spotkań kandydaci odbywają w kampanii dziesiątki, a fakt, że wokół kręcą się dzieci i wygląda słodko nikogo już nie zachwyci.

Niewymuszone błędy
Co więcej, kandydat i sztab zaczynają popełniać błędy. Całkowicie odpuścił ostatnią sesję PE w Strasburgu. Goniący kandydat nie może sobie pozwolić, by na dwa tygodnie przed wyborami zniknąć na dwa dni. Jego sztab próbował to zamaskować prezentując nowe hasło, ale to był kolejny błąd. Bo po co zmieniać promowane przez ponad dwa miesiące hasło na gorsze („Godne życie w bezpiecznej Polsce”? Tym bardziej, że przypomina ono hasło głównego konkurenta. Pokazuje, że Duda gra na boisku narysowanym przez Komorowskiego.

Choć w ostatniej fazie kampanii prezydentowi pomaga kalendarz i rząd (przetarg na uzbrojenie, Majówka, uroczystości zakończenia II wojny światowej), to Duda nie robi nic, by zminimalizować swoje straty. A jeśli robi, to nieudolnie. We wtorek sztab Komorowskiego pokazał uderzający w Dudę spot, przypominający jego wypowiedzi o in vitro. Dzień wcześniej Duda wypuszcza mało ciekawy spot pokazujący łany zbóż i obrazki z kolejnych spotkań. To spot tak ogólnikowy i nudny, jak wcześniejsze produkcje Komorowskiego.

Nietrafione ciosy
Jednak na kilka godzin przed debatą kandydatów gdzieś w sztabie Dudy zapada decyzja, by odwinąć się prezydentowi i także wypuścić negatywny spot. W szufladzie leżał filmik o sprzedaży lasów. To sprawa od kilkunastu miesięcy żyje w prawicowych mediach. Opiera się na jednej depeszy, która zawiera relację z trzeciej ręki amerykańskiego dyplomaty, który twierdzi, że Komorowski chce sprywatyzować Lasy Państwowe i oddać pieniądze Żydom. Spot Dudy jest dobry technicznie, ale zupełnie nie trafi do wyborców poza czytelnikami „Gazety Polskiej” i „w Sieci”. Poza tym został zupełnieprzykryty medialnie przez debatę.

Ona zresztą też z punktu widzenia kandydata PiS okazała się niewypałem. Duda był tylko jednym z 10 kandydatów, jak wszyscy miał 10 proc. czasu i uwagi. Poza tym nie wykorzystał ich, by powiedzieć coś nowego, poza deklaracją, że jeśli w ciągu roku nie złoży w Sejmie ustawy cofającej podwyżkę wieku emerytalnego, to zrezygnuje z prezydentury. Tyle że sam projekt jeszcze nic nie zmienia. Duda został zepchnięty w cień i nie ożywił swojej kampanii.

Ostatnia prosta dla Komorowskiego
Przyczyny? Na pewno zmęczenie sztabu i kandydata. Zbyt długo kontynuowano objazd po małych miejscowościach, co w końcówce kampanii było męczące, a mało efektywne (i efektowne) medialnie. Poza tym uderzenie na początku było tak mocne, że stopniowe podnoszenie tempa i emocji stało się niemożliwe, musiały one opaść. Wszystko wskazuje, że źle rozplanowano też finansowanie kampanii – media podawały, że sztabowi powoli kończą się środki.

Dlatego tak dużą wagę miała debata w TVP. Duda mógł się pokazać jako sprawny retorycznie i ofensywny kandydat. Tymczasem nie wchodził w polemiki, a w dodatku kilkakrotnie pogubił się w wypowiedziach, co tylko spotęgowało wrażenie sztuczności. Teraz, kiedy do ciszy wyborczej zostało mniej niż 100 godzin, trudno będzie, by losy kampanii się odwróciły. A słaby
wynik 10 maja znacznie utrudni kampanię przed drugą turą.

naTemat.pl

 

 

 

Dobry kumpel i ojciec, aktywny kibic

Anna Malinowska, 06.05.2015
Krystian Dziedzic, brat Dawida, wraz ze swoją dziewczyną złożą wniosek o adopcję synka Dawida Aleksa

Krystian Dziedzic, brat Dawida, wraz ze swoją dziewczyną złożą wniosek o adopcję synka Dawida Aleksa(GRZEGORZ CELEJEWSKI)

Miasto mówi o nim: Dawid Dziedzic, 27 lat. Od dziecka kochał piłkę nożną. Troskliwy ojciec, samotnie wychowywał syna. Dobry kumpel. Czasem wypił piwo, krzyknął, gdy wracał z meczu. Ale czy to grzech?
Osiedle Wojska Polskiego w Knurowie. Zadbane, kolorowe czteropiętrowe bloki, czyste trawniki, boisko „orlik”, kościół, szkoła. Największe blokowisko w mieście. Wszyscy trzymają się tu razem. Niewielu stąd wyjechało. O swoim osiedlu mówią: tu się dobrze żyje. A kibole? Marzena Rudzewicz, dyrektorka ZS nr 1, największej szkoły na osiedlu, zapewnia: – Nigdy nie mieliśmy z nimi problemu. Żadnych bójek czy ustawek.Ksiądz Jan Buchta, od 22 lat proboszcz parafii Matki Bożej Częstochowskiej: – Raz ktoś wymalował sprejem na murze kościoła napis „Concordia Hooligans”. Ale żeby kibole coś tu robili, próbowali rządzić!? Nie, nie przypominam sobie…

– U nas nie ma szalikowców. Ludzie grają w piłkę i chodzą na mecze – zapewnia nastolatki na „orliku”.

Skąd więc się wzięli w ostatnią sobotę? Kto na meczu Concordii Knurów z Ruchem Radzionków biegał po murawie? Kto rzucał w policję kamieniami i koktajlami Mołotowa? I co z nimi robił Dawid Dziedzic?

Flaga to symbol przewagi

– Nie mam pojęcia, jak doszło do zamieszek. Byłem z dziewczyną. Od innych wiem, że Dawid zbiegł na murawę po flagę Radzionkowa – mówi Łukasz, najlepszy przyjaciel.

Po co 27-letniemu mężczyźnie flaga? – To taki rytuał. Bierze się flagę przeciwnika, później się ją pali. W ten sposób pokazuje się swoją przewagę. Nic więcej – wyjaśnia Łukasz. – Czy za to powinno się zabijać człowieka? – pyta.

Na murawie stadionu Concordii płoną znicze, obok czarno-białe zdjęcie uśmiechniętego młodego mężczyzny. – Brat osierocił sześcioletniego Aleksa. Matka chłopca zostawiła i Dawida, i swoje dziecko. Poszła do innego. Dla Dawida to był cios, ale zawziął się w sobie. Spotkał inną dziewczynę, zaręczyli się, szukali mieszkania. Brat z Aleksem mieszkali z naszymi rodzicami – mówi Krystian Dziedzic.

Tomasz Pawlik, rzecznik gliwickiego sądu okręgowego, potwierdza: – Dwa lata temu to ojcu dziecka zostały przyznane prawa rodzicielskie.

Krystian: – Teraz to ja razem ze swoją dziewczyną będziemy składać wniosek o adopcję Aleksa.

Kochaliśmy Brazylijczyków

Krystian pokazuje zdjęcia brata: – Od dziecka kochał piłkę nożną. Ja pracuję w knurowskich wodociągach, mamy tam firmową drużynę. Dawid grał z nami. Od zawsze chodził na mecze Concordii. Tyle.

Łukasz dodaje, że w niemal 40-tysięcznym Knurowie chłopcy od najmłodszych lat grają w piłkę, potem chodzą na mecze, kibicują. Wszyscy się znają. – Dawida znam od dziecka. Gdy byliśmy mali, w mieście nie było porządnego boiska. Graliśmy na łące, na asfalcie. Bramki układaliśmy z kamieni. W piwnicy urządziliśmy klub. Plakaty Ronaldo i innych piłkarzy. Najbardziej kochaliśmy Brazylijczyków. Dawid piłkę miał we krwi – opowiada Łukasz.

A zadymy i ustawki?

– Zanim urodził mu się syn, lubił wypić piwo przed meczem – słyszymy na „orliku”.

– Czasem piwko strzelił, krzyknął coś przed blokiem po meczu – dodaje Łukasz. – Ale odkąd ma dziecko, starał się być odpowiedzialny. Nie był nawet notowany przez policję.

– To prawda – potwierdza Marek Słomski, rzecznik gliwickich policjantów. – Ale był aktywnym kibicem.

Czy kiedykolwiek otrzymał zakaz stadionowy? – Nie – mówi rzecznik.

Mężczyźni czują euforię

Po narodzinach syna Dawid zaczął pracować w firmie zajmującej się kowalstwem artystycznym. Nie przelewało się, ale wystarczało na spokojne życie.

Łukasz: – Ale poszedł na mecz. Niepotrzebnie wbiegł na murawę. Nie wiem, co w niego wstąpiło. Adrenalina? Pobiegł za tłumem? Ale za samo zejście na boisko nikogo się przecież nie zabija! Prawdziwi kibice wiedzą, że piłka nożna jest jak nałóg. Huśtawka emocji. A jak się słyszy śpiew kibiców na trybunach, to aż ciarki przechodzą po plecach. Euforia! Wielu mężczyzn tak czuje.

Krystian rozkleja na osiedlu klepsydry. Pogrzeb w czwartek. Do Knurowa mają przyjechać tysiące kibiców z różnych klubów, również spoza Polski. Przyjaciele Dawida zapewniają, że będzie sztama ponad podziałami.

– Nie co dzień ginie się na boisku. Kiedy i gdzie coś podobnego się zdarzyło? – pytają koledzy Dawida przy płonących zniczach. Obiecują, że nie zostawią bez pomocy małego Aleksa. Chłopak może na nich liczyć. Założyli konto, przelewają pieniądze, zbierają na nagrobek dla Dawida. Jedna z firm pogrzebowych zaoferowała, że za pochówek nie weźmie pieniędzy. Będzie spokojnie?

Krystian i jego narzeczona Aleksandra proszą o spokój: – Ze względu na synka Dawida prosimy, by w czasie pogrzebu nie doszło do rozróby. Rodzina i tak sporo już przeszła. Ja o śmierci brata dowiedziałem się z Facebooka, rodzice z telewizji. Nie wiemy, co się stało na tym stadionie. Wiemy tylko, że Dawid nie żyje.

Zobacz także

wyborcza.pl

Lemański versus Hoser. Kuriozalny spór o koncelebrę. Dwie kurie, trzy oświadczenia

Michał Wilgocki, 06.05.2015
Msza żałobna w bazylice<br />
św. Jana Chrzciciela. Pierwszy z lewej ks. Wojciech Lemański, pierwszy z prawej abp Henryk Hoser

Msza żałobna w bazylice św. Jana Chrzciciela. Pierwszy z lewej ks. Wojciech Lemański, pierwszy z prawej abp Henryk Hoser (Leszek Szymański / AP Photos)

Ks. Lemański został suspendowany w sierpniu 2014 r. Nie może nosić sutanny ani pełnić czynności kapłańskich. Ale suspensa jeszcze nie działa, bo ksiądz odwołał się od decyzji abp. Henryka Hosera. Sprawa jest już w Sygnaturze Apostolskiej, najwyższej watykańskiej instancji. Dopiero po jej wyroku kara nabierze lub straci moc. Watykańskie młyny mielą powoli, więc niewykluczone, że proces potrwa kilka lat.
Usunięty z parafii w Jasienicy ksiądz ma też zakaz wypowiadania się w mediach. Unika więc rozgłosu i publicznych koncelebr. Wyjątek zrobił w Wielki Czwartek, kiedy wziął udział w mszy w katedrze warszawsko-praskiej. W poniedziałek postanowił modlić się za prof. Bartoszewskiego. Jak twierdzi – wpłynął na to osobisty list od profesora. List ze słowami poparcia dla ks. Lemańskiego prof. Bartoszewski wysłał w ubiegłym roku, tuż po zamknięciu przez abp. Hosera kościoła w Jasienicy.Władze kościelne i tzw. niepokorni publicyści sytuację widzą inaczej. Gdy kamery pokazały księdza Lemańskiego, podniosły się głosy oburzenia, że ksiądz koncelebruje bezprawnie, bo został suspendowany, i że „lansuje się” nad trumną.

– To, że rozmawiamy o księdzu Lemańskim, a nie o profesorze Bartoszewskim, świadczy, iż jego obecność nie służyła głównemu celowi wydarzenia – mówił wczoraj „Wyborczej” Mateusz Dzieduszycki, rzecznik kurii warszawsko-praskiej. Zarzuca Lemańskiemu, że celowo skupił uwagę na sobie.

Jak więc należało godnie uczcić pamięć przyjaciela? – Mógł zająć miejsce wśród wiernych – odpowiada Dzieduszycki.

Kuria wydała w sprawie kilka oświadczeń. Najpierw, jeszcze w trakcie uroczystości, Dzieduszycki twierdził, że ksiądz Lemański z nikim nic nie uzgadniał. Jednak kilka godzin później Dzieduszycki i ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik archidiecezji warszawskiej (na jej terenie odbywał się pogrzeb), wydali oświadczenie, że władze kościelne zostały poinformowane o udziale Lemańskiego „bezpośrednio przed uroczystością”.

– Ksiądz arcybiskup zobaczył księdza Lemańskiego w zakrystii i bardzo się zdziwił. Ze względu na rangę uroczystości postanowił jednak nie reagować – tłumaczy Dzieduszycki.

Tymczasem ks. Lemański twierdzi, że już tydzień przed pogrzebem profesora biskup warszawski wyraził zgodę na jego koncelebrę.

Rzecznicy dodają, że choć suspensa na razie nie obowiązuje, to „od decyzji sumienia zależało, czy stosowną rzeczą będzie włączenie się do liturgii pogrzebowej”.

Abp. Hoserowi musiało to nie wystarczyć, bo wczoraj kuria warszawsko–praska wydała jeszcze jedno oświadczenie: „Dla uniknięcia sytuacji powodujących we wspólnocie Kościoła dezorientację, niejasność, a nawet zgorszenie biskup warszawsko-praski zaleca, aby na terenie diecezji ks. Lemański powstrzymał się od celebracji publicznych”. Kuria przypomina, że księża z diecezji mają prawo odmawiać Lemańskiemu udziału w mszach.

Co na to archidiecezja warszawska? Ks. Śliwiński odsyła do wczorajszego, wspólnego i łagodniejszego, oświadczenia.

W ten sposób abp Hoser oficjalnie usankcjonował ostracyzm, jaki spotyka księdza Lemańskiego. Księża z diecezji warszawsko-praskiej od miesięcy nie dopuszczają go do ołtarza. Jeden z nich odesłał go między wiernych podczas pogrzebu przyjaciela.

Ksiądz Lemański odprawia codzienne msze święte w domu swojego ojca, gdzie mieszka. Od lipca 2013 r. nie ma żadnego źródła utrzymania. Po suspensie cofnięto mu propozycję zatrudnienia w centrum neuropsychiatrii w Zagórzu. Kuria proponowała zasiłek, ale ks. Lemański go nie przyjął.

Dwie sprawy – zakaz pełnienia czynności w Jasienicy i zakaz wypowiadania się w mediach – ksiądz ostatecznie przegrał w Watykanie, ponieważ zabrakło mu pieniędzy na sądowe kaucje – po 1550 euro każda. W sprawie suspensy zapowiada, że się nie podda i jeżeli Watykan nie zwolni go z kosztów, poprosi przyjaciół o pomoc.

Zobacz także

wyborcza.pl

Czy twój kot cierpi na zespół Toma i Jerry’ego?

Margit Kossobudzka, 06.05.2015
Szesnastoletni kot birmański, który cierpi na kocią padaczkę odruchową wywoływaną dźwiękami. Brał udział w odkryciu nowej choroby

Szesnastoletni kot birmański, który cierpi na kocią padaczkę odruchową wywoływaną dźwiękami. Brał udział w odkryciu nowej choroby (SARIE GILBERTSON)

Z takim pytaniem w internetowej ankiecie brytyjscy weterynarze zwrócili się do właścicieli kotów na całym świecie. Okazało się, że problem wcale nie jest marginalny i dotyka wielu starszych kotów.
Niedawno pisałam o specjalnej muzyce stworzonej dla kotów. Miała ona działać na zwierzęta uspokajająco. Okazuje się jednak, że niektóre koty mogą bardzo źle reagować na pewne dźwięki z ludzkiego otoczenia. Pod wpływem wyjątkowo wysokich tonów dostają czegoś w rodzaju ataku padaczki.Jakiś czas temu międzynarodowa organizacja miłośników kotów International Cat Care zwróciła się do brytyjskich weterynarzy specjalizujących się w neurologii z prośbą o wyjaśnienie kilkunastu dziwnych przypadków kotów dostających drgawek w odpowiedzi na określone domowe dźwięki. Ale lekarze rozkładali ręce. Nigdy wcześniej nie spotkali się z takim schorzeniem.

Jednak problem nie dawał im spokoju i weterynarze wraz z londyńskim specjalistą od farmakologii zdecydowali się zbadać to zjawisko. Wysłali do znanych im właścicieli kotów prośbę, by opisali, czy ich czworonóg także cierpi na dolegliwość, którą roboczo nazwano „zespołem Toma i Jerry’ego”. Skala odzewu zaskoczyła uczonych. Okazało się, że to wcale nie jest marginalny problem.

Niektóre starsze koty są nadwrażliwe na bardzo wysokie dźwięki. Co ważne – powstające podczas normalnej domowej krzątaniny. Brzęk kluczy, mycie naczyń czy szykowanie do szkoły dzieciom śniadania powodowało, że nagle ukochany kot dostawał napadu drgawek.

Weterynarze wybrali spośród zgłoszonych przypadków takich zachowań 96 kotów, u których zaobserwowano najbardziej dobitne dowody występowania tej nieopisanej jeszcze choroby. Fachowo nazwano ją „feline audiogenic reflex seizures”. Nie jestem weterynarzem, ale tę nazwę można przetłumaczyć jako: „kocia padaczka odruchowa wywoływana dźwiękami”. Brzmi to znacznie groźniej niż „zespół Toma i Jerry’ego”.

Na podstawie kwestionariuszy, które wypełnili właściciele kotów, uczeni ustalili najczęstsze dźwięki, jakie wywołują napady drgawkowe:

* zgniatanie/pakowanie jedzenia w folię aluminiową (występowało u 82 na 96 kotów);
* szczęk metalowej łyżeczki o ceramiczny talerzyk czy miskę (79 na 96 kotów);
* brzęk szkła o szkło (72 na 96 kotów).
* A w dalszej kolejności: zgniatanie papierowych lub plastikowych torebek; stukanie w klawiaturę komputera lub klikanie myszką; stukanie monet o metalowe klucze, piłowanie paznokci…

Skala napadów w tej chorobie jest różna – od pojedynczych skurczów mięśni po ciężkie przypadki z utratą przytomności przez kota, sztywnością i atakami padaczkowymi, które mogą trwać nawet kilkanaście minut.

Wyniki tych badań zostały opisane w „Journal of Feline Medicine and Surgery”. Skąd taka dziwna kocia reakcja? Lekarze mają pewną hipotezę. Myszy i szczury komunikują się ze sobą przy pomocy ultradźwięków, więc koty ewoluowały tak, by je usłyszeć. Być może to wrażliwość na te wysokie dźwięki u niektórych starszych kotów przyczynia się do napadów drgawkowych. Choroba pojawia się bowiem z wiekiem – cierpią na nią koty średnio około 15. roku życia. Stąd weterynarze do tej pory zapewne mylili objawy tej choroby z innymi, a najczęściej składali je na karb ogólnego starzenia się kota. Wszystkie koty są na to podatne, także te nierasowe, jednak najbardziej koty birmańskie (takiej rasy było aż 30 z 96 badanych kotów).

Jak pomóc zwierzakowi? Trzeba chronić go przed wysokimi dźwiękami. Poza tym świetnie działają też niektóre leki podawane kotom chorym na „tradycyjną” padaczkę.

To naprawdę niesamowita historia – pokazuje, jak w obecnych czasach można uzyskiwać dane na ogromną skalę od społeczności internetowej. I jednocześnie dowodzi, że weterynarze powinni uważnie słuchać, co właściciele mówią o swoich zwierzętach. W końcu to my jesteśmy z nimi 24 godziny na dobę i znamy je od podszewki.

Zobacz także

wyborcza.pl

Komentatorzy polityczni: Debatę można streścić w słowach „jest tak, a musi być inaczej”

wah, dt, 05.05.2015
W TVP odbyła się debata dziesięciu kandydatów w wyborach na prezydenta Polski

W TVP odbyła się debata dziesięciu kandydatów w wyborach na prezydenta Polski (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

W TVP odbyła się debata dziesięciu kandydatów w wyborach na prezydenta Polski. W ocenie komentatorów „przekaz debaty był skierowany do nieobecnego prezydenta Komorowskiego”. – Obejrzeliśmy znaną układankę – mówili komentatorzy.
Po debacie Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej” stwierdził, że debacie „otrzymaliśmy układankę ze znanych elementów”. – Niemal każdy z kandydatów chciał zmienić konstytucję, co drugi z nich mówił, że chce pisać prawo od nowa. To były klocki powtarzane przez każdego. Widzieliśmy kandydatów spiętych, przerysowanych. Recytowali swój tekst niezależenie od tego, jakie było pytanie. Wiele danych podawanych w tej debacie było nieprawdziwych – ocenił Wroński.Zobaczyliśmy jednego profesjonalnego polityka i dziewięciu amatorówStwierdził, że podczas debaty „zobaczyliśmy jednego profesjonalnego polityka i dziewięciu amatorów. Tym profesjonalistą był Janusz Palikot. – I cóż z tego, skoro ten kandydat się nie liczy? – mówił Wroński.

– Ten przekaz był skierowany do nieobecnego prezydenta Komorowskiego, który z szacunku do 25-lecia wolności uczynił swój znak firmowy.

Z kolei Andrzej Stankiewicz z „Rzeczpospolitej” stwierdził, że „powinniśmy podnieść próg podpisów wymaganych do kandydatury”. – Andrzej Duda nie zyskał na tej debacie, jestem rozczarowany jego występem. On nawet nie wszedł w interakcję. Nie pokazał swojej dominacji nad tą grupą polityków. W każdej części mówił o tych samych elementach. Stankiewicz dodał, że „jeśli ktoś myślał, że Kukiz rzucił rękawicę, to nie do końca. On trochę się pogubił”.

Prof. Maciej Mrozowski stwierdził, że „debata nie pomnoży nikomu stanu posiadania”. – Ale uderzało mnie co innego. Czy jeśli ktoś się wdrapuje na szczyty władzy, to musi mieć plan strategiczny. A ich plan streszczał się w słowach: jest tak, a musi być inaczej. To płaskie. Albo więc ci ludzie nie myślą strategicznie, albo wiedzą, że to nierealne i grają na frustracjach i prostym myśleniu. To niestety nie wróży dobrze.

„To się nie dzieje”

Debata była także intensywnie komentowana na Twitterze. Zdaniem Andrzeja Rozenka Janusz Korwin-Mikke logiką „zabił ideę Jednomandatowych okręgów wyborczych, czym zaszkodził Pawłowi Kukizowi.

Nie zgodził się z nim Konrad Piasecki. „Czytam że Korwin nadgryzł Kukiza. Błagam. Przy całym szacunku – ilu z widzów wiedziało co to JOW-y, UKiP i ogarnęło ten wywód – napisał.

Użytkownicy Twittera raczej nie byli zgodni co do tego, kto najlepiej wypadł w debacie.

Byli natomiast dosyć jednogłośni w ogólnej ocenie debaty, którą uznali za – delikatnie mówiąc – słabą.

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: