08.05.2015 (2)

 

Czy pies może mieć katolicki pogrzeb?

2015-05-08 14:20

pb (KAI/catholicherald.co.uk/lavenir.net) / Auvelais / KAI

Belgijski biskup Rémy Vancottem stanął w obronie księdza, który odprawił nabożeństwo przy trumnie psa. Ordynariusz Namur wyjaśnił, że nie był to katolicki pogrzeb, a duchowny modlił się jedynie w intencji właścicieli czworonoga, którzy opłakiwali jego stratę, gdyż byli ze swym psem emocjonalnie związani, i chciał im okazać współczucie. Jednocześnie hierarcha przeprosił wszystkich, u których to wydarzenie wywołało niepokój.

Ks. Francis Lallemand przewodniczył tej ceremonii 22 kwietnia w kościele pw. św. Wiktora w Auvelais około 30 km na południe od Brukseli. Zwłoki Miss Chiwy, 11-letniej suki rasy chihuahua spoczywały w białym koszu ustawionym na katafalku przed głównym ołtarzem świątyni. W kościele zgromadzili się miłośnicy psów wraz ze swymi pupilami.

Duchowny, który jest dziekanem w Auvelais, zgodził się na nabożeństwo na prośbę właścicieli psa, aby okazać „troskę Chrystusa o wszystkie osoby poranione”. – Śmierć tego zwierzęcia was zraniła. Chcieliśmy wam pomóc odzyskać życiową siłę – mówił ks. Lallemand do właścicieli Miss Chiwy podczas modlitwy.

W rozmowie z portalem lavenir.net wyjaśnił, że nie była to Msza w intencji zmarłego. Decyzję o odprawieniu nabożeństwa podjął, wziąwszy pod uwagę popularność tego konkretnego psa. Miss Chiwa była bowiem wielokrotnie – wraz ze swymi właścicielami – gościem programów telewizyjnych w Belgii, gdzie stała się gwiazdą.

Ks. Lallemand sam jest właścicielem psa, wabiącego się Horace. Zapewnił, że nabożeństwo było inicjatywą jednorazową i więcej się nie powtórzy.

Niedziela.pl

Wybory 2015. Komorowski o Dudzie: „Po co wmontowywać papieża w takie kretyńskie pomysły, jak więzienie za in vitro?”

Mig, 08.05.2015

ŁUKASZ GŁOWALA

Wybory 2015: – Polityk, który nie ma własnych poglądów i potrafi ich bronić, tylko się zasłania autorytetem papieża, jest niepoważny – tak prezydent Bronisław Komorowski skwitował w TVN24 odwoływanie się przez Andrzeja Dudę do Jana Pawła II w sprawach etycznych.

 

Wybory 2015. – Andrzej Duda mówił, że jego autorytetem w sprawach etycznych jest Jan Paweł II. A kto jest pana autorytetem? – zapytał prowadzący program w TVN24 Bogdan Rymanowski.

– Niepoważny jest polityk, który nie ma własnych poglądów i potrafi ich bronić, tylko się zasłania autorytetem papieża – odpowiedział prezydent. – Więc ja przyniosłem specjalnie projekt o zakazie zapłodnienia pozaustrojowego i manipulacji ludzką informacją genetyczną, pod którą jest podpis pana Dudy, pani Szydło, Jarosława Kaczyńskiego, gdzie są te 2 lata więzienia – dodał. I zaatakował Dudę:

– Po co wmontowywać papieża w tego rodzaju kretyńskie pomysły, jak karanie więzieniem za stosowanie metody n vitro? Nie można się zasłaniać papieżem, bo to nieetyczne, to jest ze stratą dla pamięci świętego polskiego papieża – podkreślał prezydent.

Komorowski: Duda zmienia poglądy w zależności od sondaży

Komorowski zarzucił też swojemu kontrkandydatowi z PiS, że zmienia swoje poglądy, m.in. ws. in vitro. – Ja nic nie muszę udawać, w kwestiach in vitro moje poglądy są znane od lat, nie zmieniam ich – zapewniał. – To mój kontrkandydat je zmienia w zależności od tego, co przeczytał w sondażach. Nie potrafi się odnieść do własnej zmiany poglądów – stwierdził. I skwitował:

– Można przeprosić, powiedzieć: „bardzo mi przykro, okazało się ,że sondaże są na tyle ważne, że ja wycofuję się ze swoich poglądów, wycofuję swój podpis pod projektem ustawy, która miała karać lekarzy za in vitro latami więzienia, unieważniam własne poglądy. Tylko tej odwagi nie ma, coś kombinuje, coś powołuje się na papieża, zamiast powiedzieć, że się pomylił albo że zmienia poglądy w zależności od tego, jak wiatr wieje – dodał.

Kwestia Sumlińskiego: „To człowiek skrajnie niewiarygodny”

Podczas rozmowy w TVN24 prowadzący zadał Komorowskiemu pytanie pochodzące od czytelnika – o Wojciecha Sumlińskiego, dziennikarza, w którego procesie zeznawał jako świadek i który ostatnio wydał książkę „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”. – Wojciech Sumliński to człowiek w stu procentach niewiarygodny, więc nawet niech pan o niego nie pyta – odpowiedział wyraźnie zdenerwowany prezydent. – Są ciekawsze książki do czytania. Nie warto pytać o książkę niewiarygodnego człowieka, który jest oskarżony o korupcję – dodał.

W dalszej części rozmowy Komorowski rozwinął temat Wojskowych Służb Informacyjnych i ich likwidacji przez Antoniego Macierewicza. – To była głupota. W żadnym kraju nie zdarzyło się, by zlikwidowano wywiad i kontrwywiad wojskowy – podkreślił. Stwierdził, że WSI należało reformować, ale nie rozwiązywać. – Moi koledzy, którzy głosowali „za”, popełnili grzech naiwności – stwierdził.

„Zrobiłem dla młodych ludzi bardzo dużo”

W dalszej części rozmowy Rymanowskiego na fotelu prowadzącego zmieniła Monika Olejnik. Prezydent mówił m.in., że likwidacja OFE uratowała emerytury młodego pokolenia. Podkreślał, że on sam zrobił sporo dla młodzieży, wspominał o polityce prorodzinnej i innowacyjności gospodarczej. Był też pytany o kwestię legalizacji związków partnerskich.

– Nie należy robić ludziom przesadnych nadziei. W konstytucji zapisano, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Nie podejmuję się działać wbrew konstytucji – odpowiedział prezydent. Zastrzegł jednak, że warto wprowadzać do prawa przepisy, które ułatwią życie parom pozostającym w związkach partnerskich.

TOK FM

SIENKIEWICZ: Kapitał zwyciężył pracę

08.05.2015

Państwa demokratyczne są na morzu turbokapitalizmu ostatnim szańcem wolności

Piszę ten tekst parę dni po pierwszym maja, gdzie nowe wydarzenia zatarły wszystkie okołoświąteczne doniesienia. Ale obraz Święta Pracy nie daje mi spokoju.

Raz, przez swój żałosny charakter. Jakaś trybunka, grupka kilkudziesięciu osób z umierającego SLD. Jedyny komunikat, że przywódca tej masy upadłościowej chwalił kandydatkę polskiej lewicy na prezydenta. Kandydatkę, która się nawet nie pofatygowała na skromną uroczystość. I nie chodzi tu o porównanie z PRL-owskim przepychem obchodów 1 maja. Raczej o faktyczne obumarcie święta, które przestało nieść za sobą jakiekolwiek symboliczne znaczenie.

Drugi powód to zdziwienie. Polska to kraj, w którym praca, jej dostępność, płace, formy zatrudnienia i ochrona są prawie że codziennym tematem wypowiedzi polityków. I przedmiotem prywatnych rozmów Polek i Polaków. A jednak praca nie znajduje uznania w powszechnej gotowości do uzewnętrznienia tego problemu. Więc albo z pracą w Polsce nie jest tak źle, jak się powszechnie wydaje (i są na to dowody), albo realne problemy są gdzie indziej niż w relacji praca – kapitał.

Być może jest tak, że jeśli kapitał przenosi dowolną produkcję tam, gdzie są niższe koszty pracy, a w szczycie kryzysu ubiegłej dekady to nie socjaliści wygrywali wybory w Europie, ale ugrupowania prawicowe, to wniosek może być tylko jeden. Taki, że to kapitał zwyciężył pracę. Toteż trudno się dziwić, że święto 1 maja nie ogniskuje już żadnych emocji. Przegrani zostają w domach.

Ale czy to oznacza, że powinniśmy się pogodzić z triumfem kapitału, którego współczesne imię to „rynki finansowe”? Przyjąć do wiadomości, że wygrał lepszy (silniejszy, parafrazując Piketty’ego)? Mam wątpliwości. Jest bowiem taka sfera, która musi być dla demokracji liberalnej sferą nie do poddania, można rzec – do krwi ostatniej. Jest nią wolność.

Flirt amerykańskich firm informatyczno-komunikacyjnych z chińską cenzurą przed paru laty, pomoc dla Kremla w identyfikowaniu niepokornych przez zachodnie portale, władze europejskich koncernów wołające o „normalność” w stosunkach z Rosją po aneksji Krymu i wschodnich okręgów Ukrainy (czyli niewprowadzanie sankcji) czy wreszcie stulenie uszu przez koncern Sony wobec północnokoreańskiego szantażu hakerskiego za krytykę reżimu w jednej z komedii to tylko garść najbardziej wyrazistych przykładów. Przykładów na oczywistą prawdę, że liderzy współczesnego kapitalizmu, wielkie globalne korporacje, nie stoją po tej samej stronie, co państwa demokratyczne. A to tym państwom koncerny zawdzięczają swój wzrost i ochronę ich interesów.

Moment, w którym interesy państwa i korporacji się rozchodziły do tej pory zauważano przede wszystkim w zakresie praktyk monopolistycznych lub unikania podatków. Ale powyższe przykłady ten rozziew pokazują na o wiele bardziej podstawowym poziomie. W relacji dyktatura – kapitalizm powstaje coraz częściej rodzaj wspólnoty interesów, każący przyglądać się temu zjawisku z coraz większym zaniepokojeniem. Bez względu na to, jak dużym poparciem społecznym ta dyktatura się cieszy. Do tego dochodzi szczególne natężenie hipokryzji. Otóż kodeksy koncernów pełne są różnego rodzaju form pilnowania równowagi rasowej, płciowej czy ekologicznej itp. A wszystko z duchem epoki podpowiadającej liderom światowego kapitalizmu prowadzić firmę w sposób odpowiadający etycznym prądom współczesnego Zachodu (praktyki CSR).

Dopóki mamy do czynienia z naciskiem koncernów na rzecz zniesienia sankcji, jest to zwyczajnie niemoralne. Można powiedzieć, że to tylko powtórzenie – w nowej odsłonie – casusów znanych z niechlubnej historii, w tym z czasów II wojny światowej czy ochoczej kooperacji zachodniego kapitału ze Związkiem Sowieckim. Albo – jak to bywało zawsze – dostaw uzbrojenia dla wszelkiej maści reżimów, zawsze gotowych wydać pieniądze na śmiercionośne zabawki.

Jednak coraz częściej kompromisy z dyktaturami w trosce o dochody zawierają koncerny, które żyją z „nośników” wolności. Internet i kultura (nawet w wydaniu pop) – dwa obszary definiowane jako sfery niezbywalnych wolności Zachodu, poniekąd ukoronowanie tych swobód, które zasadzają się na wolności jednostki, praw politycznych i osobistych.

W krajach liberalnej demokracji swoboda przekazu informacji i swoboda ekspresji w kulturze (nawet jeśli niskich lotów) jest zabezpieczeniem tych podstawowych praw. I dlatego media oraz kultura cieszą się szczególną ochroną. Co więcej, ich społeczna rola jest niepodważalna właśnie dlatego, że stanowią rodzaj kontroli i nadzoru nad rządzącymi. Ale wystarczy, by to była Rosja, Chiny, Korea Północna czy inna tego typu państwowość, a zasady pękają. Kodeksy się kruszą i pozostaje jedyna wartość: zysk. Bez wolności. Okazuje się, że to, co miało sprawować społeczną kontrolę nad władzą, samo jest poza kontrolą i demokratycznym mandatem. Bo rządzi tym kapitał.

Może warto mieć te przypadki w pamięci, by docenić, że państwa demokratyczne, wraz z całym swoim uwikłaniem w konieczności i, czasami, nadużycia rządzących, są na morzu turbokapitalizmu ostatnim szańcem wolności. Bo wspomniane przykłady to przecież tylko czubek góry lodowej. Zabór prywatności przez koncerny informatyczne, spekulacje rynków finansowych, które już dawno odesłały do lamusa opowieści, że cena towaru to dynamiczny dialog popytu i podaży (bo czynnik spekulacyjny coraz częściej dyktuje ceny w skali globalnej) czy wreszcie wpływ wielkiego kapitału na decyzje rządów i organizacji międzynarodowych – to rzeczywistość, w której żyjemy.

I właśnie z tej perspektywy warto wsłuchać się uważnie w te głosy z Polski, które wołają „jeszcze więcej swobody dla kapitału, jeszcze mniej państwa – bo ono zawsze jest złe i przeszkadza”. Wolność, jeśli ma mieć swój dobroczynny sens, musi być dla wszystkich, nie tylko dla wybranych – to przecież liberalne credo.

Wyznawcy prymitywnie pojmowanego kapitalizmu nie są w stanie tego zrozumieć.

Kiedy więc myślę o 1 maja, zastanawiam się, czy to święto nie powinno zmienić swego charakteru. Czy nie powinno zastąpić zwietrzałego napięcia między pracą a kapitałem, troską o relacje kapitał – wolność? I czy nie powinniśmy, my ludzie liberalnych demokracji, w ten dzień majowy przestrzegać przed takim rodzajem obecności kapitału, który nieuchronnie, krok po kroku, nam tę wolność odbiera?

W takim kontekście w jednym miejscu spotkać się mogą i ludzie lewicy, liberałowie, państwowcy, i zaangażowani społecznie chrześcijanie. Wszyscy ci, dla których pojęcie wolności nie jest jedynie pustym słowem, rodem z kodeksów „społecznej odpowiedzialności biznesu”.

*Bartłomiej Sienkiewicz – dyrektor Instytutu Obywatelskiego

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

TOK FM

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s