PiS (07.05.2015)

 

Duda o wybuchu w Smoleńsku: „Konsultowałem się ze znajomym rodziców…”

WB, 07.05.2015
Andrzej Duda podczas debaty w TVN24 stwierdził, że wierzy w wybuch w Smoleńsku. Powołał się na eksperta, który miał orzec, że „tylko bardzo potężne ciśnienie (…) może spowodować, że oderwą się drzazgi metalu”. Potwierdzeniem tej tezy ma być fakt, że gdy z taką prędkością rozbija się samochód, to „nie odpadają z niego drzazgi metalu”.

 

– Skąd ma pan pewność, że doszło do wybuchu? – pytała Pochanke. Duda powołał się na słowa eksperta, który uważa, że „tylko bardzo potężne ciśnienie, niewspółmierne do tego typu uderzenia, może spowodować, że oderwą się drzazgi metalu”. – Ja się staram na to patrzeć logicznie. Gdyby samolot uderzył zwyczajnie… – zaczął Duda. – Nie uderzył zwyczajnie, uderzył z ogromną prędkością – przerwała mu dziennikarka. – 200 km/h. Zdarza się, że samochód rozbija się z taką prędkością. Nie odpadają drzazgi metalu – dodał.

Duda stwierdził, że przekonała go ekspertyza tego naukowca. – Konsultowałem się też ze znajomym moich rodziców. Mam to szczęście, że rodzice są profesorami w krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. I on mi to potwierdził – powiedział.

Rosyjsko-niemieckie kondominium

Justyna Pochanke zauważyła, że Duda nie protestował, gdy – podczas debaty – Grzegorz Braun mówił, że Polska jest „rosyjsko-niemieckim kondominium”. – Postanowiłem zachować się w sposób spokojny. Zachowanie klasy polega na tym, żeby się nie kłócić – stwierdził Duda.

Gdy dziennikarka przypomniała, że Jarosław Kaczyński również nazwał Polskę „kondominium”, Duda powiedział, że prezes PiS miał na myśli, że „w Polsce splatają się różne interesy gospodarcze”.

Pytany o poglądy kontrkandydatów, Duda zadeklarował również, że nie chciałby mieć „nic wspólnego politycznie z Januszem Korwin-Mikkem”. Pytany, czy będzie protestować, jeśli Prawo i Sprawiedliwość zechce wejść w koalicję z partią KORWiN, odpadł: – Nie sądzę, żeby do takiej koalicji doszło.

Poglądy zbieżne z poglądami Jana Pawła II

Bogdan Rymanowski zapytał z kolei o kwestie więzienia za in vitro. – Moje poglądy są zbieżne z poglądami świętego Jana Pawła II – wyjaśnił kandydat PiS. Podkreślił przy tym, że chodziło o karanie lekarzy. – Pojawiają się bezczelne informacje, że przewidywano karanie rodziców. Nigdy tego nie przewidywano, nigdy bym się pod tym nie podpisał – stwierdził.

Czy więc Duda zmienił zdanie? – Moje poglądy ewoluują. Jestem w stanie zrozumieć, że rola prezydenta jest zupełnie inna niż Andrzeja Dudy. Gdybym był dotknięty tym problemem, to nie chciałbym skorzystać z procedury in vitro – zadeklarował.

Lech Kaczyński nie dopuściłby do aneksji Krymu?

Monika Olejnik pytała, czy Duda – jako prezydent – przyjąłby zaproszenie Putina do Moskwy. – Niechętnie bym korzystał. Musi być stanowisko wspólnoty Zachodu wobec tego, co robi Rosja na Ukrainie. Nie był bym zainteresowany, dopóki to się nie skończy – odpowiedział.

Dziennikarka zauważyła natomiast, że podawany przez Dudę za przykład prezydent Orban chce znieść sankcje. – To jest problem Węgrów. Nie sądzę, aby Orban był tak bardzo sprzyjający Rosji, gdyby Węgrzy nie byli energetycznie uzależnieni od Rosji. Nie zgadzam się z tym, ale rozumiem – mówił.

Zdaniem kandydata PiS „prezydent Kaczyński prowadziłby znacznie bardziej ostrożną politykę, baczniej obserwowałby Rosję i wcześniej podejmowałby interwencję dyplomatyczną”. – I sądzi pan, że Lech Kaczyński uchroniłby Ukrainę przed aneksją Krymu? – pytała Olejnik. – No, w Gruzji wojnę, działając razem z innymi politykami, zatrzymał. Agresja rosyjska się zatrzymała – odpowiedział Duda.

„Proszę pytać Jarosława Kaczyńskiego”

– Czy możemy się obudzić w mniejszej Polsce? – pytała Olejnik. Gdy Duda stwierdził, że prawdopodobnie nie, Olejnik przypomniała, że to słowa Jarosława Kaczyńskiego sprzed 5 lat, kiedy stwierdził, że zagraża nam Angela Merkel. – My zawsze musimy mieć przeświadczenie, że pokój nie jest nam dany na zawsze – skomentował to Duda.

– Czy Angela Merkel jest agresorem? – dopytywała dziennikarka. – Proszę się zapytać Jarosława Kaczyńskiego – uciął i dodał, że ubiega się o urząd prezydenta, który ma być ponadpartyjny.

Sprawa SKOK-ów

Ostatnia kwestia, którą poruszyła Monika Olejnik, wywołała ostrą wymianę zdań. – Kiedy pan zabiegał o to, by zatrzymać sprawy SKOK-ów, pan Bierecki zdążył wyprowadzić te pieniądze – uważa dziennikarka. – Ja już odpowiedziałem na to pytanie i bardzo proszę, by pani nie manipulowała. Prezydent Kaczyński skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego i ten po trzech lat stwierdził jej niezgodność z konstytucją – oburzył się Duda.

Zobacz także

TOK FM

Poseł PiS umorzył podatki biznesmenowi. On taki biedny nie był

Karol Adamaszek, 07.05.2015
Jarosław Stawiarski wolał być posłem niż zastępcą burmistrza Kraśnika (tu podczas pełnienia funkcji)

Jarosław Stawiarski wolał być posłem niż zastępcą burmistrza Kraśnika (tu podczas pełnienia funkcji) (UM Kraśnik)

Zastępca burmistrza Kraśnika, a obecnie poseł PiS Jarosław Stawiarski umorzył 41 tys. zł zaległych podatków przedsiębiorcy, który narzekał, że finanse jego firmy są w opłakanym stanie. Ten sam biznesmen według CBA następnego dnia po decyzji polityka PiS odżył – kupił od miasta nieruchomość za 136 tys., a jeszcze wcześniej inną za 83 tys. Obu panów łączy interes z przeszłości
– Czy znam pana Kazulę? Znam pół Kraśnika. To był komercyjny wynajem pomieszczeń, ale krótki, bo drogi. Z panem Kazulą nigdy się nie fraternizowałem. Wódki z nim nie piłem – zaznacza w rozmowie z „Wyborczą” poseł Jarosław Stawiarski z Kraśnika.

Kontrahenci nie płacą, pracownicy kradną?

W maju ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Lublinie dostała materiały z Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Najwięcej zastrzeżeń agentów wzbudziła decyzja z 19 marca 2012 r. w sprawie P.H. MOTO-GAMA Mirosław Kazula. W imieniu burmistrza Kraśnika jego zastępca, a obecnie poseł Jarosław Stawiarski pozytywnie rozpatrzył wniosek o umorzenie firmie Kazuli 41,5 tys. zł niezapłaconych podatków od nieruchomości za 2011 r.

Przedsiębiorca, który kilka lat wcześniej wynajmował biuro parlamentarzyście Prawa i Sprawiedliwości, tłumaczył się, że płynność finansową jego biznesu zachwiali kontrahenci (nie płacili za towar) i nieuczciwi pracownicy (sprzeniewierzyli 100 tys. zł).

CBA stwierdziło, że z pieniędzmi u Kazuli nie było wcale tak źle. Dzień po umorzeniu podatku kupił za 136,5 tys. zł nieruchomość należącą do gminy, a jeszcze w grudniu 2011 r., gdy również miał być „spłukany”, inną za 83 tys. zł.

W sumie w 2011 r. burmistrz Kraśnika Mirosław Włodarczyk i jego zastępca Stawiarski dali ulgi w spłacie należności 11 podmiotom (w tym m.in. zakładom metalowym, Bumarowi produkującemu amunicję), co uszczupliło dochody budżetu Kraśnika o kwotę 324 tys. zł.

Niezorientowany, niedoinformowany

Sprawą pod kątem możliwego przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków zajął się prokurator Marcin Kołodziejczyk.

Wezwał na przesłuchanie Stawiarskiego, ale co jest rzadkie, uprzedził polityka, że może odmówić zeznań, jeśli narażą go na odpowiedzialność karną. Taką klauzulę stosuje się, gdy śledczy nie mają dowodów pozwalających na przedstawienie komuś zarzutów, ale nie wykluczają, że takie mogą się pojawić. – Zeznałem, że znałem pana Kazulę – podkreśla polityk PiS.

Poseł powiedział prokuratorowi Kołodziejczykowi, że były przesłanki, by podjąć decyzję korzystną dla przedsiębiorstwa Kazuli. Zaprzeczył, by wiedział, że ten inwestuje, a jednocześnie ubiega się o pomoc publiczną. Przyznał, że gdyby miał taką świadomość, wniosek Mirosława Kazuli zostałby oddalony. Biznesmen zaś utrzymywał, że po prostu brał kredyty.

Coś dziwnego

Kołodziejczyk śledztwo właśnie umorzył. Uznał, że władze Kraśnika nie złamały prawa podatkowego. Miały wprawdzie swobodę w przyznawaniu ulg, ale była obwarowana wieloma wymogami formalnymi. Ewentualne przestępstwo mogło być według Kołodziejczyka popełniono tylko umyślnie. Tymczasem ani burmistrz Włodarczyk, ani jego zastępca Stawiarski nie działali ze złej woli, musieli pogodzić często sprzeczne interesy prywatne z dbałością o stan budżetu Kraśnika.

W uzasadnieniu umorzenia przyjęto, że ratusz nie musiał wiedzieć o interesach Kazuli, który jednocześnie chciał ulg w spłacie podatków, ale też inwestował. To o tyle dziwne, że kupował przecież od gminy. Prokurator przekonuje, że to „wkalkulowane ryzyko błędu”.

lublin.gazeta.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s