Debata (17.05.2015)

 

Komorowski wygrał, Duda był drugi, a nawet trzeci. Najsłabsi – dziennikarze [ZAWADZKI Z WASZYNGTONU PUNKTUJE DEBATĘ]

Mariusz Zawadzki, Waszyngton, 18.05.2015
Debata Prezydencka w TVP

Debata Prezydencka w TVP (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

DEBATA PREZYDENCKA. Na wypadek, gdyby ktoś był zainteresowany opinią człowieka, który oglądał ponad dwadzieścia debat w wyborach prezydenta USA, załączam uwagi po niedzielnej debacie Komorowski – Duda:
1. Komorowski wygrał, Duda był drugi, albo nawet trzeci, a najsłabsi byli prowadzący dziennikarze – Dorota Gawryluk i Krzysztof Ziemiec.

2. Na początku Komorowski był trochę słabszy, perorował – jak mu się często zdarza – urzędniczą nowomową („emerytom należy dać funkcjonować”). Duda mówił prostym i zrozumiałym językiem. Ale potem Komorowski się rozkręcił, zaczął mówić jak człowiek, a do tego bardziej konkretnie i kompetentnie. Zdecydowanie wygrał „pojedynek”, tzn. kiedy wzajemnie zadawali sobie pytania.

3. Duda raz leżał na deskach – po pytaniu Komorowskiego: „Czemu od dziewięciu lat blokuje pan etat na Uniwersytecie Jagiellońskim?” Kandydat PIS, który podaje się za obrońcę bezrobotnych, zapowietrzył się i był w stanie jedynie powtarzać: „Panie prezydencie”. Komorowski popełnił drobny błąd taktyczny – po zadaniu tego pytania powinien na dłużej zamilknąć, żeby stało się oczywiste, że rywal nie ma żadnej sensownej odpowiedzi. Ale i tak było jasne, że Duda został wyliczony.

4. Ponieważ po fatalnej kampanii Komorowski uchodził za „nieporadnego”, „ospałego” itp., jego zwycięstwo wydało się tym większe. Spacer do pulpitu Dudy z pisemnymi dowodami jego transgresji dodatkowo zaprzeczył „ospałości” Komorowskiego i dowiódł, że jest on zdolny do działań nieszablonowych. Pod koniec prezydent nieco przesadził – atakował zepchniętego do narożnika rywala trochę prześmiewczo i ironicznie. Z kolei Duda był poważny cały czas; tak bardziej przystoi w takich okazjach.

5. Pytanie o Jedwabne („Dlaczego w oficjalnym piśmie napisał pan, panie prezydencie, że nie zawsze byliśmy tylko ofiarami II wojny?”) było ze strony Dudy – jak należy domniemywać – próbą zdobycia wyborców Grzegorza Brauna i innych kandydatów egzotycznych. Odpowiedź Komorowskiego była znakomita, szczera i mądra (przypomniał m.in. list polskich biskupów z 1965 roku: „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”). Duda powinien się wstydzić za cios poniżej pasa, ale być może osiagnął cel.

6. Największy błąd Komorowskiego: powinien częściej podkreślać, że – choć ostatnie 25 lat to wielki sukces – to jednak nie wszystko się udało. Np. że młodzi zostali z tyłu, bez pracy itp. Tego Komorowski nie robił, a przynajmniej nie dość dobitnie. Dlatego dalej będą go oskarżać, że jest „oderwany od rzeczywistości” lub że jest „obrońcą elit i ludzi, którym się udało”.

7. Duda miał kilka chwytliwych, populistycznych stwierdzeń jak np. „Polacy nie chcą pracować aż do śmierci” (tzn. nie podoba im się podwyższenie wieku emerytalnego). I zadał Komorowskiemu kilka mocnych, celnych ciosów, np. „diametralnie zmienił pan zdanie z piątku na poniedziałek” (w sprawie zmian w konstytucji i referendum). Dlatego nie przegrał z kretesem.

8. Spodziewano się, że Komorowski będzie ględził, tymczasem ględzili prowadzący dziennikarze. „Teraz ja zadaję pytanie i brzmi ono następująco”. „Czas na moje pytanie”. „Na moje pytanie pierwszy będzie odpowiadał Andrzej Duda”. Takimi meta-wstawkami i ciągłym wyjaśnianiem reguł zabierali czas i zabijali tempo. Kiedy wywiązywała się ostrzejsza wymiana zdań między kandydatami – co z tego, że wbrew regułom! – przywoływali ich do porządku. A przecież dziennikarze są po to, żeby oddać pole uczestnikom debaty, a nie ją dusić. Z drugiej strony, obojgu prowadzących trzeba przyznać, że byli obiektywni i nie faworyzowali żadnego z kandydatów.

9. Najbardziej odporni na fakty sympatycy PIS-u, żeby wmówić sobie, że ich kandydat wygrał debatę, musieli przeprowadzić następujący, dosyć karkołomny proces myślowy: „agresywny i arogancki prezydent, któremu zajrzało w oczy widmo utraty władzy, wściekle atakował uprzejmego i koncyliacyjnego Andrzeja, niestrudzonego obrońcę zwykłych, uczciwych Polaków”. Ślady takiego rozumowania były widoczne na prawicowych portalach zaraz po debacie.

10. Na najważniejsze pytanie, czy wczorajsze zwycięstwo Komorowskiego przyniesie mu istotny zastrzyk głosów w niedzielę, nie znamy niestety odpowiedzi. Wyborców Kukiza raczej nie zdobędzie; oni albo nie pójdą na drugą turę albo zagłosują na Dudę. Czy pozostałych – w tym nieobecnych w pierwszej turze – przekonał, że nie jest tylko „wujkiem od pilnowania żyrandola”? Trudno powiedzieć. Szkoda, że nikt nie zrobił sondażu tuż po debacie. W USA jest to standard. I słusznie, bo dobrze byłoby wiedzieć jak oceniają debatę „zwykli” widzowie, a nie tylko zawodowi dziennikarze i dyżurne gadające głowy.

11. Pytanie o milicjanta, którego za młodu, czyli w czasach PRL, planował rzekomo zamordować Komorowski, było z kosmosu. Ktokolwiek podpowiedział Andrzejowi Dudzie, żeby je zadać, powinien zostać wsadzony w najbliższą rakietę startującą z kosmodromu Bajkonur i z powrotem odesłany na orbitę okołoziemską. Na plus Dudzie trzeba zapisać, że zadawał owo pytanie jakoś bez przekonania – najwyraźniej już wypowiadając je zdał sobie sprawę, że jest idiotyczne.

Zobacz także

wyborcza.pl

 

KOMOROWSKI wygrał. Ale to nie koniec

Zwolennicy prezydenta Bronisława Komorowskiego mają prawo i do ulgi i do satysfakcji. Prezydent tę debatę wygrał i to absolutnie zdecydowanie. Ale największym błędem byłoby wyciąganie z tego wniosku, że wygrał już także wybory. Nie. Wybory są za tydzień.

Triumfalizm jest zawsze nonsensowny. Tym bardziej, gdy maraton trwa. Tylko głupiec określa wynik na półmetku. Ale nie będę hipokrytą i nie będę ukrywał – Bronisław Komorowski wypadł lepiej niż przewidywali najwięksi optymiści. Wypadł rewelacyjnie.

Na początku debaty myślałem, że to kwestia pierwszego bloku tematycznego. Na polityce zagranicznej urzędujący prezydent z założenia zna się lepiej niż jego rywal. Ale tak było także w dalszej części debaty, blok po bloku, temat po temacie, pytanie po pytaniu.

Nie wiem co było bardziej zaskakujące. To jak bardzo ofensywny i doskonale przygotowany jest prezydent, czy też to jak kompletnie bezradny jest kandydat PIS-u.

Andrzej Duda dostał ciężki cios na początku debaty. Nie złapał oddechu do końca. Państwo prowadzący pomagali mu jak mogli. A to pytanie o odrzucane wnioski referendalne, a to pytanie o korzyści z transformacji. Ale i im miny rzedły całkowicie.

W akcie przerażenia, gdy Komorowski dopytywał Dudę i usiłował uzyskać od niego odpowiedź na proste pytanie, prowadzący próbowali ratować Dudę, przerywając Komorowskiemu. Nic z tego. Tego wieczoru nikt nie mógł pomóc Dudzie. Bronisław Komorowski wystartował w formacie jeden na trzech. Wygrał pięć do jednego.

Znakiem desperacji Dudy było powoływanie się na fakt, że ma doktorat (to tak jak pani doktor Ogórek) i podpieranie się, to już desperacja totalna, papieżem Janem Pawłem II. Dałby sobie lepiej pan Duda spokój z papieżem, dałby spokój papieżowi.

To było starcie prezydenta RP i męża stanu z juniorem, który nie sprawia wrażenia, że dorósł nie tylko do urzędu, ale nawet do kandydowania. Pamiętam wrażenie knockoutu, jaki Jarosławowi Kaczyńskiemu zafundował 8 lat temu Donald Tusk. Dziś to był knockout brutalny. Duda spędził na deskach całą debatę.

Ale przestrzegam. Nie wierzę, że Duda jest aż tak słaby jak to wyglądało dziś. W drugiej debacie będzie na pewno lepszy. Prezydenta czeka ciężka walka. Bardzo ciężka.

Mimo fatalnej kampanii, fatalnego sztabu, który wynegocjował fatalne warunki debaty, prezydent wszedł na ring i wygrał. Rywal jest na linach, ale to nie koniec. Komorowski musi pójść za ciosem, bo nie wierzę, że Duda nie powalczy. Gdyby nie powalczył, okazałby się najsłabszym finalistą wyborów prezydenckich, jakiego Polska widziała.

Tak czy owak, walka trwa. Będzie ciężka. Wynik wciąż niewiadomy.

naTemat.pl

Rozmowa Wojtunika z Bieńkowską w „Do Rzeczy”. Kluczowe fragmenty

17.05.2015

SIENK

W najnowszym wydaniu „Do Rzeczy” można zapoznać się ze stenogramami z rozmowy Pawła Wojtunika z Elżbietą Bieńkowską, która odbyła się w „Sowie i Przyjaciołach” w ubiegłym roku. Dziennikarze tygodnika przez całą niedzielę podkręcali atmosferę wokół publikacji. Przedstawiamy jej kluczowe fragmenty. Padają w nich mocne słowa pod adresem niektórych polityków: o Janie Burym mówi się per „skurwiel”, o Januszu Piechocińskim: „debil”. Poruszane są liczne, ciekawe wątki.

Jak pisze Cezary Gmyz: „Najbardziej wstrząsający wątek tej rozmowy pojawia się we fragmencie, w którym Bieńkowska z Wojtunikiem omawiają zachowanie Bartłomieja Sienkiewicza podczas odbywającej się dzień przed ich spotkaniem – czyli 4 czerwca 2014 r. – uroczystości na placu Zamkowym z udziałem prezydenta USA Baracka Obamy”.

Fragment o podpaleniu budki pod ambasadą rosyjską:

Paweł Wojtunik: – Do mnie się nie odzywał, jak na koordynatora dwumiesięczna cisza w rozmowach.

Elżbieta Bieńkowska: – Tak. P.W.: – Mnie jest z tym dobrze… E.B.: Tak, tak. P.W.: Bo mam czas. Nie muszę nigdzie jeździć. Widzę, jak on gania Łuczak… [chodzi o Dariusza Łuczaka, szefa ABW – przyp. red.] E.B.: Tak, tak, tak. P.W.: W piętkę, ledwo się wyrabia, jak co pięć minut telefon… E.B.: Tak, tak. P.W.: Znaczy Bartek ma ze mną taki problem, że Bartek się nauczył zarządzać wszystkim przez telefon. Nawet jak siedzieliśmy na tej trybunie, to szef BOR-u do niego telefonem, czy śmigłowiec nie może dalej latać. No ja pierniczę. No to minister. Jak on do mnie zadzwonił, czy może śmigłowiec dalej latać czy nie. Jakbym go pierdyknął telefonem. E.B.: Ha, ha, naprawdę? P.W.: Stołeczny dostaje telefon, żebyśmy… E.B.: Ale jaja, ale jaja, ale jaja. P.W.: Widzisz, ale facet nauczył ich, że on dzwoni i on im rozkazuje. I tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką… wiesz z takiego… E.B.: Taką koncepcję, tak, tak.

P.W.: Z takiego zarządzania ręcznego są same problemy. Tym bardziej dla ministra, który nie ma takich uprawnień, on nie ma uprawnień.

Jak zauważa Gmyz: „Wojtunik, który wiele lat był policjantem i szefem CBŚ, najprawdopodobniej odnosi się do wydarzeń z 11 listopada 2013 r. Wówczas w czasie Marszu Niepodległości pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej w Warszawie spłonęła budka strażnicza stojąca przed wjazdem do rezydencji ambasadora. Następnego dnia po marszu Bartłomiej Sienkiewicz krytykował w mediach jego organizatorów”.

O sytuacji w górnictwie: „Ministerstwo Gospodarki miało w dupie górnictwo”

E.B.: Zadzwoniłam do Włodka, czy skończyły się sprawy górnicze, przy których szarpią nam, mieszają… Ponieważ nie chcę się nimi zajmować, a chcę, bo mieszkam, i chciałabym, żeby jakoś tam szło, ale było wczoraj spotkanie i Włodek mówi „Skończyliśmy, ale siedzimy jeszcze w ministerstwie”. A ja pomyślałam, kurde, może i pojechałam do tego ministerstwa, a tam normalnie siedzą i piją w ogóle wódkę (śmiech) cztery osoby i skończyłam z nimi ten dzień świąteczny… Mówię ci, żenada z tym całym górnictwem i z tą gospodarką, po prostu takie zaniedbania… Prawda jest taka, że właściciel, czyli Ministerstwo Gospodarki, generalnie w dupie miało całe górnictwo przez całe siedem lat. Były pieniądze, a oni, wiesz, pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali, sam wiesz, ile zarabiali i nagle pierdyknęło. A ja to słyszałam naprawdę od roku, to na pewno. Tylko to nie jest moja kompetencja… Jest Tomek, który ma się tym zajmować, Tomczykiewicz. Tak zaczęli do mnie z tą kompanią chodzić, no to jest kwestia wszystkich spółek, nie tylko kompanii, która jest w sytuacji tak tragicznej…

P.W.: Masz pomysł, jak z tego wyjść? E.B.: Nie ma żadnego dobrego pomysłu.

Wojtunik o Janie Burym: „skurwiel”:

P.W.: Jakie ja przeszukania zrobiłem dwa dni temu… W ministerstwie… U Kluzikowej. E.B.: Kluzikowa mnie działa na system… P.W.: Ona jest w porządku, tylko ma jedną wadę polityczną, ona się z tym Burym zadaje. E.B.: Ona się zadaje z Burym? P.W.: Teraz może mniej, ale Buremu się wydaje, że ona się zadaje, że go słucha. Ma skurwiel… E.B.: Mnie się wydaje, że ona wie, kto to jest Bury. P.W.: On się na nią powołuje…

Bieńkowska o „debilu Piechocińskim”:

Jak pisze Cezary Gmyz: „Szef CBA i wicepremier podczas spotkania rozmawiali też o głośnych problemach z zakupionym przez Polskę pociągiem Pendolino. Bieńkowska się martwiła, że za dużo mówi o tym drugi wicepremier – szef ludowców”.

Bieńkowska: – Teraz mamy cały czas jazdę z tym Pendolino, nie… Ale wiesz… Ja mówię no nie, utną mi język w grudniu, bo ja cały czas mówię: w grudniu Pendolino pojedzie po polskich torach… Według mnie… Z naszej strony nie ma wyjścia… A głupi Piechociński po prostu to chyba wiesz… Debil jeden… Ale stary, on się o tym pięć razy wypowiedział, wiesz, i podkręca temat, rozumiesz? Podkręca temat, że za mną gonią z mikrofonami co z Pendolino… I to jest no niestety najgorsze. Wojtunik, odpowiadając, stwierdził: – Pendolino, tak nie badając sprawy, to jest jedna rzecz słaba. Generalnie Alstom ma problemy wszędzie i Alstom już miał problemy.

Wojtunik zabiega o zwiększenie budżetu dla CBA, Bieńkowska: „Ile tam chcesz?”:

P.W.: Nie chcę tego poruszać, ale wiesz, dzisiaj niechcący rozmawiałem z Tomkiem Siemoniakiem i rozmawiałem też ze Szczurkiem, jak mu tam na imię? E.B.: Mateuszem [chodzi o ministra finansów – przyp. red.]. P.W.: I rozmawiałem też z Sienkiewiczem. Jakbyś mogła szepnąć, jakby cię pytali, ciepłe słowo na temat naszego budżetu… E.B.: No. P.W.: To bym Ci był niezmiernie wdzięczny… Ja w tym roku ludziom nie miałem jak zapłacić premii na święta 200, 300 zł. Po prostu jesteśmy w sytuacji zerowej… Ja już wystąpiłem do Szczurka o zwiększenie budżetu, natomiast Sienkiewicz rzucił takie hasło: „Wiesz, konsultuj to ze mną, bo bez mojej zgody to żadnej zmiany nie będzie”. E.B.: Ile tam chcesz? P.W.: 10, 20 milionów, to nie jest w skali państwa wielka kwota. E.B.: Nie ma sprawy.

– To bzdura i absurd. Nie wierzę, by jakikolwiek urzędnik państwowy mógł takie bzdury powtarzać – mówi tygodnikowi „Do Rzeczy” Bartłomiej Sienkiewicz.

300polityka.pl

„Nokaut”, „nie spodziewałem się”. Tymi ripostami Komorowski odzyskał przychylność komentatorów [6 RIPOST]

psm, 17.05.2015
Cytaty z debaty prezydenckiej

Cytaty z debaty prezydenckiej (TVP 1)

„Kiedy pan jest sobą? Kiedy pana poglądy są stabilne? Kiedy się zmieniają?” – między innymi takimi ripostami Bronisław Komorowski zaskoczył Andrzeja Dudę w pierwszej prezydenckiej debacie. Wielu komentatorów było zaskoczonych, jak dobrze przygotowany był urzędujący prezydent.

Takiego ostrego starcia raczej się nie spodziewaliśmy. Duda i Komorowski po raz pierwszy stanęli do debaty ze sobą. Jeszcze na początku nie zapowiadało się na emocjonującą walkę. Ale potem szala przechylała się na stronę Bronisława Komorowskiego. Prezydent przekonał, że jest mocno w grze przed drugą turą wyborów.

Skąd tak dobre oceny występu prezydenta? To był festiwal jego ripost. Komorowski punktował Andrzeja Dudę niemal w każdym zdaniu. Niektóre z jego ciosów były naprawdę mocne. Oto one:

O „Polsce w zgliszczach”

„Cały świat pokazuje Polskę jako przykład pozytywny, a pana partia mówi, że to zgliszcza, i pan jeszcze śpiewa: ‚Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie’, zamiast prosić pana Boga o błogosławieństwo i być mu wdzięcznym za wolną Polskę”.

O bezrobociu młodych

„Wspomniał pan, że nie należy blokować możliwości zatrudnienia młodych ludzi. A niech pan powie: czy pan przypadkiem od dziewięciu lat nie blokuje etatu na uczelni wyższej w Krakowie? I to jest ta właśnie różnica między teorią a praktyką…”

 

O zmienności poglądów Dudy„Kiedy pan jest sobą? Kiedy pana poglądy są stabilne? Kiedy się zmieniają? W sprawach takich jak in vitro, jak dopłaty dla rolników, jak limity CO2? Czy w zależności od kampanii wyborczej, czy do europarlamentu, czy wybory prezydenckie w Polsce. Zmienia pan co wybory swoje poglądy! A kiedy pan mówi prawdę w kwestiach Smoleńska? Czy wtedy, kiedy pan mówi, że to był wybuch, zamach? Czy wtedy, kiedy pan chowa gdzieś w komórce na zapleczu politycznym Antoniego Macierewicza i inne osoby, które mają radykalne poglądy na tę sprawę?”Na zarzut, że miał chcieć zabić milicjanta w PRL-u

„Panie pośle, ja byłem radykałem. W czasach, kiedy była walka z komunizmem. Miałem bardzo niemądre pomysły, kiedy moim guru był pana kolega partyjny Antoni Macierewicz. Tylko ja się z radykalizmu wyspowiadałem i wyleczyłem. I panu też tego życzę – stwierdził prezydent”.

Po ataku Dudy ws. słów Komorowskiego o Jedwabnem

„Gdyby pan chciał robić zarzuty z pytań o przepraszanie za trudne sprawy, to musiałby pan zacząć od polskich biskupów, którzy mówili przebaczmy i prosimy o przebaczenie. To jest postawa chrześcijańska, która powinna nam wszystkim dać wiele do myślenia”.

O obietnicach wyborczych Dudy

„Obiecuje pan kolejny raz różne rzeczy, których pan nigdy nie zrobi. Jaki jest sens mieszania w głowach Polakom, opowiadania o tym, że obietnice na dwieście kilkadziesiąt miliardów może pan zrealizować? Chyba że podniesie pan podatki – tak jak na Węgrzech – do 27 proc.? A, to może. Tylko niech to państwo rozważą, czy to ma ręce i nogi”.

Zobacz także

TOK FM

Debata prezydencka. Cięte riposty, kartki z „dowodami”… Co zapamiętamy z pierwszego starcia? [4 RZECZY]

Aneta Bańkowska, 18.05.2015
Debata Bronisław Komorowski - Andrzej Duda

Debata Bronisław Komorowski – Andrzej Duda (Fot. TVP Info)

Debata Komorowski-Duda w TVP i Polsacie. Kandydaci na prezydenta dostarczyli telewidzom wielu emocji: były ostre wymiany zdań, nieoczekiwany gest wobec polityka PiS, a także zarzuty poparte „dowodami” przyniesionymi do studia. Oto najlepsze momenty wieczornej debaty.

W niedzielny wieczór kandydaci na prezydenta starli się w pierwszej debacie przed II turą wyborów. Były oskarżenia o kłamstwa i wyciąganie kartek z „dowodami”, nieoczekiwane riposty Bronisława Komorowskiego, a także życzenia urodzinowe dla Andrzeja Dudy. Co zapamiętamy z debaty TVP1 i Polsatu?

1. Niespodziewany tryumf Komorowskiego

Tak emocjonującej walki między kandydatami nie spodziewał się nikt. Wielu komentatorów nie kryło zaskoczenia tym, jak dobrze przygotowany do debaty był urzędujący prezydent; Komorowski pokazał, że wraca do wyborczej gry, a dzięki festiwalowi ripost szala wygranej przechyliła się na jego korzyść.

Debata Duda kontra Komorowski [MINUTA PO MINUCIE] >>>

„Wspomniał pan, że nie należy blokować możliwości zatrudnienia młodych ludzi. A niech pan powie: czy pan przypadkiem od 9 lat nie blokuje etatu na uczelni wyższej w Krakowie? I to jest ta właśnie różnica między teorią a praktyką…”, „Obiecuje pan kolejny raz różne rzeczy, których pan nigdy nie zrobi. Jaki jest sens mieszania w głowach Polakom?”, „Kiedy pan jest sobą? Kiedy pana poglądy są stabilne? Kiedy się zmieniają?” – to tylko niektóre z celnych uwag urzędującego prezydenta.

2. Życzenia dla Andrzeja Dudy… I błyskawiczna riposta kandydata

Pierwsza debata prezydencka przyjęła nieoczekiwany obrót już na samym początku. Po przegranej w pierwszej turze wyborów Komorowski oświadczył, że nie zadzwonił z gratulacjami do swojego konkurenta, bo „nie ma takiego zwyczaju, a walka trwa”.

Najmocniejsze cytaty z debaty prezydenckiej [ZOBACZ] >>>

Teraz urzędujący prezydent wykorzystał część czasu przeznaczonego na odpowiedź na pierwsze zadane mu pytanie, by pogratulować zwycięstwa Dudzie i złożyć mu życzenia urodzinowe. Kandydat PiS był wyraźnie zaskoczony, ale nie przegapił okazji do przypuszczenia ataku na Komorowskiego. – Dziękuję za przybycie. Prosiłem pana 4 miesiące o debatę, ale na szczęście dzięki głosom wyborców jest pan dzisiaj tutaj – przypomniał, nawiązując do nieobecności prezydenta podczas debaty przed pierwszą turą.

 

3. „Debatę prezydencką wygrywa MamPrawoWiedziec.pl”Podczas starcia kandydatów Komorowski wytykał kandydatowi PiS, że teraz obiecuje on wsparcie dla rolników, a przed wyborami do europarlamentu był orędownikiem odchodzenia od wspólnej polityki rolnej. Gdy Duda odpierał te oskarżenia, prezydent – wbrew protestom dziennikarzy – zszedł z mównicy, by podać swojemu rywalowi wydruk z poglądami posła, zebranymi przez portal MamPrawoWiedziec.pl przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. – Proszę bardzo, to są pana poglądy. A kto ma wątpliwości, może zajrzeć na tę stronę – mówił.
Źródło: TVP

– Ja nic takiego nie powiedziałem, okłamuje pan widzów – odcinał się Duda. – To pan obiecywał rolnikom, że będzie walczył o zwiększenie dopłat bezpośrednich, a później pana koledzy z PSL mówili, że tego nie da się zrobić, bo trzeba by zabrać pieniądze francuskim i niemieckim rolnikom – atakował kandydat PiS.

Debata prezydencka. Ostre starcie Dudy i Komorowskiego [ZOBACZ] >>>

Krótko po tym, jak prezydent wspominał o portalu MamPrawoWiedziec.pl, strona przestała działać. Internauci zwracali uwagę, że serwery organizacji mogły nie wytrzymać niespodziewanego nawału użytkowników. „Debatę wygrywa mamprawowiedzieć.pl” – pisali na Twitterze.

4. Bezstronni prowadzący dużym atutem debaty

Tuż po ogłoszeniu nazwisk prowadzących debaty – dziennikarza TVP1 Tomasza Ziemca i dziennikarki Polsat News Doroty Gawryluk – pojawiły się oskarżenia dotyczące ich prawicowych poglądów, z racji których mieliby faworyzować kandydata PiS. – Formuła ustalona przez oba sztaby nie dopuszcza tendencyjnych pytań i zachowań, puszczania do kogokolwiek oka czy ciosów poniżej pasa. Takich rzeczy absolutnie nie ma prawa być – zapewniał w rozmowie z portalem Gazeta.pl Ziemiec.

Rzeczywiście, zarówno sam plan debaty, jak i podejście prowadzących było bardzo profesjonalne. Dziennikarze pilnowali restrykcyjnie czasu przeznaczonego na odpowiedzi, dbali też o to, by kandydaci nie wchodzili sobie w słowo. „Przepraszać powinni ci, którzy sugerowali, ze Gawryluk i Ziemiec będą stronniczy” – napisał na Twitterze Michał Majewski z „Wprost”.

Zobacz także

TOK FM

Budka: nie wierzę, że PiS ma twarz Andrzeja Dudy

Rozmawiali Renata Grochal, Mariusz Jałoszewski, Sławomir Kamiński, 18.05.2015
Borys Budka, nowy minister sprawiedliwości

Borys Budka, nowy minister sprawiedliwości (FB/BorysBudka)

PiS to nadal prezes Kaczyński i wiceprezes Macierewicz. Jesienią istnieje realne zagrożenie, że oni powrócą. Boję się, że wtedy zostałaby zahamowana droga integracji z Unią Europejską, dobrych relacji z sąsiadami i rozwoju gospodarczego – mówi nowy minister sprawiedliwości Borys Budka
RENATA GROCHAL, MARIUSZ JAŁOSZEWSKI: Ma pan pozwolenie na broń?BORYS BUDKA: Nie, nigdy nie starałem się o pozwolenie na broń, nie widziałem takiej potrzeby.A zegarek wart 30 tys. złotych?

– Też nie! Mam ten sam zegarek od 18. roku życia, z grawerem: „Borysowi – rodzice”. Mam też zegarki do biegania, ale one są warte kilkaset złotych. Natomiast oświadczenia majątkowe składam od 2002 r., odkąd zostałem radnym, i pilnuję, by były one rzetelne i czytelne, a każda złotówka miała pokrycie.

Czy PO jest partią aż tak zepsutą, skoro minister sprawiedliwości poświadcza nieprawdę, by zdobyć zezwolenie na broń? Co się z wami stało w ciągu tych ośmiu lat?

– Ubolewam nad każdym takim przypadkiem. To wyjątki, choć niestety bardzo medialne.

Mamy aferę z pozwoleniem na broń, zegarek Nowaka, aferę taśmową, kilometrówki Sikorskiego. Jak to wszystko świadczy o partii, którą pan reprezentuje?

– Na pewno nie przynosi to nam chluby, dlatego trzeba szybko reagować w takich sytuacjach. Wątpliwości co do osób sprawujących funkcje publiczne nie mogą być bagatelizowane. Nie ferujemy jednak wyroków, od tego są sądy. Wierzę, że sprawa ministra Grabarczyka szybko się wyjaśni.

Czym dla pana jest PO? Trampoliną do ministerialnej kariery?

– Należałem do Unii Wolności, PO to moje drugie ugrupowanie. Uważam, że jest to najbardziej racjonalna i dobra dla kraju formacja polityczna.

Ma jakieś minusy?

– Na pewno nie potrafiliśmy się przebić do świadomości Polaków, jak wiele dobrych rzeczy zrobiliśmy przez ostatnie osiem lat. Np. to Platforma wprowadziła te słynne jednomandatowe okręgi wyborcze w 2011 r. do Senatu, a potem w wyborach samorządowych na poziomie gmin.

Popiera pan JOW-y?

– Stawianie tezy, że JOW-y są lekarstwem na wszystko, jest całkowicie błędne. Gdyby patrzeć na to od strony stabilizacji państwa, jednomandatowe okręgi do Sejmu na pewno byłyby w interesie PO. Czy byłyby w interesie demokracji? Mam wątpliwości, bo w systemie JOW-ów, co widać na przykładzie Wielkiej Brytanii, nawet ktoś z poparciem 20 proc. może nie mieć szans na mandat. W wyborach senackich dwie największe partie – PO i PiS – obsadziły 94 na 100 senatorów.

Co pan sądzi o pomyśle prezydenta, by robić referendum w sprawie JOW-ów?

– Sama idea referendum jest słuszna, inną kwestią jest to, czy jest to dobry pomysł w tak gorącym okresie.

Dlaczego prezydent przegrał pierwszą turę?

– Część osób jest zmęczona rządami PO i prezydent zapłacił za to cenę. Poza tym kampania była za bardzo oderwana od wyborców, choć sam Bronisław Komorowski jest świetny w bezpośrednim kontakcie z ludźmi. Miałem okazję to obserwować na różnych spotkaniach.

Jednak takiej agresji jak wobec prezydenta nie było w stosunku do żadnego kandydata. Na spotkania z wyborcami przyjeżdżali przeciwnicy i je dezorganizowali. Ale tak jest, że ten, kto sprawuje urząd, zbiera cięgi. Niektórzy sztabowcy chyba za bardzo uwierzyli, że zaufanie społeczne przełoży się na wynik wyborów. Jak widać, jest to złudne przekonanie.

Roman Giertych mówi, że prezydentowi zaszkodziło podpisanie konwencji antyprzemocowej oraz to, że tak mocno się opowiedział za in vitro. – Nie wierzę, by prezydentowi zaszkodziło racjonalne podejście do tego, że trzeba zwalczać przemoc w rodzinie, i to, że w sposób otwarty i czytelny, bez zmieniania poglądów, wypowiada się w sprawie in vitro. Komorowski w tych dwóch kwestiach zawsze był wiarygodny, nie zmieniał zdania jak niektórzy kandydaci.Jednak sprowadzanie kampanii wyborczej do problemu in vitro czy konwencji antyprzemocowej jest nieporozumieniem. To są bardzo ważne problemy społeczne, ale nie najważniejsze.

Jakie pan ma stanowisko w tej sprawie?

– Głosowałem za ratyfikacją konwencji antyprzemocowej. Nigdy nie karałbym też więzieniem osób, które pragną mieć dzieci, a jedyną szansą ich posiadania jest dla nich zapłodnienie in vitro. Równocześnie jestem przeciwnikiem możliwości genetycznej ingerencji czy też programowania zarodków. Dlatego rządowy projekt w sprawie in vitro uważam za dobry, kompromisowy. Jego przyjęcie będzie lepsze od tego, co mamy w tej chwili.

Czy PO powinna się zająć związkami partnerskimi, co odkłada od ośmiu lat?

– Związki partnerskie to nie jest dla mnie najważniejsza sprawa. Jednak gdyby trzeba było głosować, nie sprzeciwiałbym się temu, by zapewnić osobom, które pozostają w nieformalnych związkach, ich zalegalizowanie. Natomiast samo małżeństwo to dla mnie zawsze związek kobiety i mężczyzny.

Jest pan liberałem czy konserwatystą? Bo raczej nie jest pan lewoskrzydłowym PO.

– Nie jestem. Nie mam tak konserwatywnych poglądów jak np. minister Biernacki [b. minister sprawiedliwości], ale też dostrzegam korzenie i naszą tradycję. Opowiadam się za rozdziałem Kościoła od państwa. Te rozwiązania, które są w naszej konstytucji, są bardzo dobre. Natomiast nie manifestuję swojego wyznania czy poglądów, bo sprawuję funkcję publiczną.

Jest pan za rozdziałem prokuratury od rządu? Jako poseł wypowiadał się pan o tym krytycznie.

– To była emocjonalna wypowiedź na Twitterze, gdy prokuratorzy w ubiegłym roku weszli do redakcji „Wprost”. Powstało wtedy medialne wrażenie, oczywiście niezgodne z rzeczywistością, że prokuratura działa na polecenie rządu. Zasada rozdziału jest bardzo dobra, prokuratura powinna być apolityczna. Mamy złe doświadczenia sprzed kilku lat, gdy w okresie rządów ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry prokuratura była wykorzystywana do celów politycznych.

Minister Gowin chciał z powrotem wziąć śledczych pod kontrolę rządu.

– Można rozważać takie rozwiązania, ale dyskusja o tym powinna się odbywać w gronie ekspertów po wyborach parlamentarnych. Teraz takich pomysłów nie ma i na pewno resort nie będzie ich zgłaszał.

Prokurator generalny Andrzej Seremet apeluje do rządu, by odłożyć wprowadzenie od 1 lipca reformy procedury karnej, która z sądu zrobi arbitra przyglądającego się potyczce prawnej prokuratora z oskarżonym lub jego obrońcami. Mówi, że prokuratura nie jest gotowa na tę rewolucję.

– Minister sprawiedliwości nie może zmienić tego terminu. Chcę jednak wysłuchać wszystkich argumentów i wtedy być może przedstawię swoją opinię większości parlamentarnej, która może zmienić ustawę. W tej chwili nie widzę takiej potrzeby.

Zmiana modelu procesu karnego jest niezbędna. Ubolewam, że blisko dwuletni okres na przygotowanie się do tej reformy nie został w pełni wykorzystany przez prokuratorów.

Nie ma pan obawy, że jak już wejdzie ta rewolucja, to korzystniej w procesach będą wypadali bogaci, których będzie stać na dobrego adwokata?

– Dobrze przygotowany prokurator, dobrze poprowadzone postępowanie przygotowawcze, dobre argumenty i niezawisły sąd są gwarantem tego, że jeżeli osoba jest winna, to poniesie za to zasłużoną karę. Sąd nadal będzie miał możliwości, by dążyć do wyjaśnienia sprawy, a nie postępować tylko w sposób formalny.

Przeciwnicy nowej procedury karnej chyba nie dostrzegają, że dziś niektóre procesy toczą się nawet kilkanaście lat. Musimy dążyć do tego, by wymiar sprawiedliwości funkcjonował w sposób efektywny i szybki, a kary były nieuchronne. Temu mają służyć zmiany zarówno w procedurze karnej, jak i kodeksie karnym.

Problem z powolnością procesów wynika z tego, że sądy są nierównomiernie obłożone sprawami. Największe zatory są w Warszawie i dużych miastach. Rząd PO w osobie ministra Gowina chciał zlikwidować małe sądy, ale pod naciskiem PSL wycofał się z pomysłu.

– Pomysł Gowina był dobry, chodziło w nim o równomierne obciążenie pracą sędziów w skali całego kraju. Niestety, wykonanie było gorsze. Źle przeprowadzono konsultacje społeczne, brakowało dyskusji ze środowiskiem sędziowskim. Sposób przeprowadzenia reorganizacji i niewłaściwa komunikacja sprawiły, że nagle minister Gowin miał przeciwko sobie całą opozycję plus PSL.

Czyli źle, że prezydent z pana poprzednikiem min. Grabarczykiem to odkręcili?

– Jestem demokratą. Jeżeli duża część społeczeństwa źle odbiera pewne rzeczy, to trzeba reagować. Jednak doprowadzenie do tego, by sędziowie byli równomiernie obciążeni pracą, jest konieczne. Należy to robić w drodze dialogu, np. przesuwając etaty sędziowskie za zgodą sędziów.

Boi się pan powrotu PiS?

– Nie, ale dla Polski nie byłoby to dobre rozwiązanie. Nie wierzę, że PiS ma twarz Andrzeja Dudy. PiS to nadal prezes Kaczyński i wiceprezes Macierewicz. Jesienią istnieje realne zagrożenie, że oni powrócą. Boję się, że wtedy zostałaby zahamowana droga integracji z Unią Europejską, dobrych relacji z sąsiadami i rozwoju gospodarczego.

Mieliście osiem lat, by rozliczyć IV RP. Osądzono tylko wiceprezesa PiS Mariusza Kamińskiego za wykreowanie przez CBA afery gruntowej. Ziobrę przed Trybunałem Stanu chcecie stawiać dopiero teraz.

– Nigdy nie pałałem żądzą odwetu. Najważniejsze przez te osiem lat było zapewnienie sprawnego funkcjonowania państwa. Przygotowanie wniosku o Trybunał Stanu wymagało czasu, by zgromadzić dowody. Żałuję, że wcześniej nie pokazaliśmy społeczeństwu, co w tamtym czasie było złe. Teraz dużo osób o tym nie pamięta.

Czy zgłoszony przez PO pomysł odsunięcia prokuratora generalnego od występowania w sprawach w Trybunale Konstytucyjnym to zemsta polityczna za to, że zajmował krytyczne stanowisko wobec rządu i prezydenta?

– To bzdura. Prokurator generalny pojawił się w Trybunale dlatego, że był jednocześnie ministrem sprawiedliwości i reprezentował rząd. Po rozdzieleniu tych funkcji rząd już nie występuje w TK. Obligatoryjny udział prokuratora w każdym postępowaniu nie jest zasadny. Ale prace nad tym projektem w Sejmie wciąż trwają, więc zakres zmian nie jest przesądzony.

W sprawach najważniejszych dla państwa zawsze opowiadam się za dialogiem i znalezieniem najlepszego rozwiązania.

Zobacz także

wyborcza.pl

Debata wyborcza. W 80 minut dookoła Polski

Wojciech Czuchnowski, 18.05.2015
Andrzej Duda wchodzi do studia telewizyjnego przed niedzielną debatą.

Andrzej Duda wchodzi do studia telewizyjnego przed niedzielną debatą. (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

W pierwszej debacie telewizyjnej poprzedzającej drugą turę wyborów prezydenckich bardziej ofensywny był Bronisław Komorowski.
W 80-minutowym starciu przed kamerami TVP i Polsatu Andrzej Duda kilka razy musiał uchylić się od odpowiedzi na pytania prezydenta Komorowskiego.Obaj kandydaci byli dobrze przygotowani, ale nie byli w stanie dochować reguł, wpadali sobie w słowo i przerywali wypowiedzi. Całkowicie zdominowali prowadzących dyskusję dziennikarzy – Dorotę Gawryluk (Polsat) i Krzysztofa Ziemca (TVP).

Tylko sam początek był spokojny. Prezydent, który w wyniku losowania zabrał głos jako pierwszy, pogratulował Dudzie zwycięstwa w I turze. Złożył mu też życzenia urodzinowe, zastrzegając jednak, że „nie może życzyć spełnienia wszystkich marzeń”.

Zaraz potem przystąpił do ataku: – Pana ugrupowanie łamie zgodę narodową niezbędną do zapewnienia Polsce bezpieczeństwa w związku z napiętą sytuacją za granicą wschodnią. Zwracając się do Dudy, cały czas podkreślał, że jest „kandydatem PiS”, „posłem PiS” i był „w rządzie PiS”, podczas gdy on „nie ma nad sobą żadnego prezesa”.

Gdy Duda tłumaczył, że dla bezpieczeństwa Polski potrzebne są bazy NATO na terenie naszego kraju, Komorowski znów wrócił do czasów rządów PiS, przypominając, że wtedy w Polsce „nie było ani jednego amerykańskiego żołnierza”, a dziś jest ich już większa grupa. – Nie sztuka mówić o bazach, sztuką jest je zorganizować – pouczał kandydata PiS i w dalszym ciągu dociskał, że „w czasach rządów PiS na armię przeznaczano 4 mld zł, a dzisiaj jest to 8 mld, z czego 6 mld dla polskiego przemysłu zbrojeniowego”.

Duda kontrował zarzutem, że rządy PO „zdemontowały polską armię” i „nie słychać było wtedy głosu sprzeciwu ze strony prezydenta”.

Przy pytaniu o to, jak Polska ma stać się liderem w naszym regionie Europy, Duda przypominał, że „my, Polacy, nieśliśmy palmę pierwszeństwa w procesie wyzwolenia spod rosyjskiego buta, a pomógł nam Ojciec Święty Jan Paweł II”.

Komorowski odpowiadał, że „Polska nigdy nie miała tak mocnej pozycji w NATO i w Europie”, a sąsiadom imponujemy „wzrostem produktu krajowego w czasach, gdy wszędzie panuje kryzys”.

Przy pytaniu o to, „jak zakończyć wojnę polsko-polską”, Duda deklarował, że nie będzie nikogo odrzucał i każdego będzie szanował i z każdym będzie się spotykał.

– O zgodzie łatwo jest mówić, trudniej ją realizować – odpowiadał Komorowski, przypominając projekt PiS współautorstwa Dudy, w którym przewidziana jest kara dwóch lat więzienia za niezgodne z przepisami stosowanie procedury zapłodnienia in vitro. – Sięganie po kodeks karny w takiej sprawie to brak szacunku dla ludzi myślących inaczej – powiedział.

A potem wrócił do kwestii bezpieczeństwa państwa. Przypomniał, że jako prezydent zaprosił PiS do udziału w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, ale PiS tego zaproszenia nie przyjął. – Pańska partia jest jedyną, która nie chciała uczestniczyć w dialogu na temat bezpieczeństwa ojczyzny. Nie wiem dlaczego – zwracał się do Dudy. Ten nie skontrował.

Przy kwestii bezrobocia i emigracji młodych ludzi prezydent znów nawiązał do rządów partii Dudy. – Od czasów rządów PiS liczba miejsc pracy zwiększyła się o 2 mln. To nie koniec, ostatnio przedstawiłem pomysł 100 tys. miejsc pracy dla młodych ludzi. Od 2016 r. będą mieli gwarancję zatrudnienia – mówił. A potem zestawił liczby: że za czasów PiS z Polski emigrowało 600 tys. ludzi rocznie, a obecnie jest to 50 tys.

Duda ripostował: – W tamtych latach prowadziłem zajęcia i nie słyszałem od moich studentów, że nie mają szans na godne życie. Dzisiaj słyszę to w każdym mieście, gdzie spotykam się z ludźmi. Do czego mają wracać? Do kraju, gdzie nie ma dla nich perspektyw?

Dodał, że głównym beneficjantem zmian w Polsce po roku 1989 jest „prezydent Komorowski i jego środowisko”.

Komorowski odczekał parę minut i gdy temat pracy dla młodych wydawał się wyczerpany, nieoczekiwanie zapytał Dudę, dlaczego, skoro tak dba o perspektywy młodych ludzi, sam od dziewięciu lat blokuje etat na wyższej uczelni w Krakowie. To był kolejny moment, w którym Duda nie wiedział, co odpowiedzieć.

Temperatura dyskusji rosła. Duda zarzucał Komorowskiemu, że razem z PO chce, by „Polacy pracowali do śmierci”, i dlatego – łamiąc obietnice wyborcze – podniósł wiek emerytalny.

Komorowski odpowiadał, że to PiS i Duda chcą „zniszczyć reformę emerytur i podnieść podatki do 27 proc.”. Duda pytał, dlaczego prezydent nie ujawnił ekspertyz, które zostały dla niego wykonane w związku z ograniczeniem składek na OFE. Komorowski przypomniał, że w czasach, gdy Duda był ministrem w kancelarii Lecha Kaczyńskiego, posłużył się ekspertyzami SKOK-ów, by uniemożliwić na dwa lata zewnętrzną kontrolę Kas, które wspierają prawicę. Dodał też, że „kolega partyjny Dudy”, szef SKOK sen. Grzegorz Bierecki, „wyprowadził z Polski 65 mln zł pieniędzy SKOK-ów do Luksemburga, który jak na razie nie jest częścią Polski”.

Ostatnia część debaty, w której kandydaci nawzajem zadawali sobie pytania, była już ostrym starciem, podczas którego dochodziło do bezpośrednich sporów. Komorowski zarzucał Dudzie polityczną hipokryzję w dwóch sprawach: dotacji unijnych dla rolnictwa i stosunku do likwidacji kopalń. Pokazywał wydruki wypowiedzi Dudy, w których ten był przeciw dotacjom i za polityką klimatyczną, która musiałaby doprowadzić do ograniczenia wydobycia węgla kamiennego.

Duda odpowiadał, że to kłamstwo oraz że „zawsze bronił polskiego rolnika i górnika”. Wtedy Komorowski wyszedł zza swojego stołu i dał mu kopie jego wypowiedzi, potem śmiał się, że Duda nie chce się do nich ustosunkować.

Poważnie zrobiło się przy pytaniu Dudy o wypowiedź prezydenta z 2011 r. Na uroczystościach upamiętniających mord w Jedwabnem prezydent powiedział wtedy, że Polacy, „naród ofiar, był także narodem sprawców”. – Jak wygląda pana polityka obrony dobrego imienia Polski? – pytał, sugerując, że ta wypowiedź była dla Polski poniżająca.

– Ten, kto nie dostrzega tego, co zdarzyło się w Jedwabnem, zamyka oczy na prawdę historyczną. Polsce jest potrzebna prawda. Trzeba stanąć w prawdzie, choćby była ona bolesna, po to by pojednać się z innym – odpierał mocnym głosem Komorowski. Przypomniał, że w 1966 r. polscy biskupi wygłosili apel do Niemców „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. – To jest prawdziwie chrześcijańska postawa – podkreślał. – To pana środowisko nie zrobiło nic, by zmierzyć się z prawdą historyczną i budować lepszą przyszłość – oskarżał.Duda, broniąc się przed zarzutami Komorowskiego w sprawie in vitro, dwa razy przywołał autorytet „Ojca Świętego Jana Pawła II”. Komorowski protestował: – Niech pan tu nie włącza papieża do wyborów.Zarzucał Dudzie, że w kampanii obiecuje ludziom rzeczy, których nie będzie w stanie wykonać. – Jaki jest sens mieszania w głowach Polaków? – pytał.

W ostatnim słowie Komorowski przedstawiał się jako kandydat „kompromisu, zgody, bezpieczeństwa i doświadczenia”, zaś o Dudzie powiedział, że stoją za nim „nieufność, spiski, odwrót od Unii Europejskiej i konflikt z sąsiadami, i Antoni Macierewicz”.

Duda wolał ogólne przesłanie: obiecał obniżyć wiek emerytalny i zmniejszyć podatki dla najuboższych. – Czas na powrót do uczciwej polityki, czas, by władza wreszcie słuchała obywateli – mówił.

Następna – ostatnia przed wyborczą niedzielą – debata telewizyjna odbędzie się w czwartek na antenie TVN.

INTERNETOWA OPINIA PUBLICZNA

Arek: Brawo, Komorowski – odrobił (i jego sztab) lekcję! Wyborcy PiS-u powinni teraz to przemyśleć, jeśli potrafią.

Ewa: To chyba jakiś żart, prezydent nie umie konkretnie odpowiedzieć na zadawane mu pytania. To Duda mówił o konkretach.

Agnieszka: Żaden kandydat nie jest moim kandydatem, ale w debacie Komorowski punktuje Dudę, aż miło.

Agnieszka: Jak dla mnie obydwaj kandydaci są fifty-fifty. Obaj nie zawsze mówią konkretnie, niedokładnie odpowiadają na pytania, odnosząc się zbyt często do rządów partii, z których się wywodzą. Pytania trafione, odpowiedzi takie sobie.

Monika: Duda splata politykę z religią. Nie tego oczekuję od prezydenta. Nauki Jana Pawła II to kwestia mojej wiary i mojego sumienia, i panu Dudzie wara od tej sfery życia.

Niezapowiedziany: Kiedy Duda został zapytany o beneficjentów 25-lecia, to zaskakujące, że zmienił temat na innowacje. Bo trochę ich jest, a że beneficjenci to w domyśle PiS, „układ” i generalnie oszuści, to Duda, wymieniając ich, naraziłby się na utratę części elektoratu. Generalnie stopa życiowa jest lepsza niż w PRL, więc ci, którym się poprawiło (relatywnie do świata), to beneficjenci zmian ustrojowych… i układanka, jak to jest fatalnie, nagle okazałaby się mistyfikacją.

Iwona: Podobało mi się pytanie Komorowskiego, sam siebie wkopał na temat zmiany zdania. Duda, jesteś górą, tekst z Churchillem wywołał u mnie dreszcze. Gdzie nasz prezydent był przez swoją kadencję, skoro nic dobrego nie zrobił, tylko wspólnie z partią PO pogrążył Polskę?

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: