Lis (21.08.2015)

 

Majmurek: Referenda zmieniają demokrację w farsę. To pieniądze wyrzucone w błoto

ak, 21.08.2015
Działacze SLD rozpoczęli kampanię przeciwko JOW na prawobrzeżu Szczecina

Działacze SLD rozpoczęli kampanię przeciwko JOW na prawobrzeżu Szczecina

Publicysta krytykuje zarówno zwołanie przez Bronisława Komorowskiego pierwszego referendum, jak i pomysł prezydenta Dudy, by odbyło się drugie referendum: – Idea referendum już została ośmieszona. Zamiast demokracji mamy dyktowaną w rytm kampanii wyborczej plebiscytarną biegunkę – twierdzi Jakub Majmurek.
Publicysta „Dziennika Opinii” Krytyki Politycznej zwraca uwagę w swoim tekście, że prezydent Andrzej Duda podjął pierwszą ważną polityczną decyzję za swojej kadencji podtrzymując pomysł swojego poprzednika, by zwołać referendum w sprawie JOW-ów i finansowania Lasów Państwowych: – Nowy prezydent mógł anulować to szkodliwe, budzące liczne wątpliwości co do swojej konstytucyjności referendum zwołane przez Bronisława Komorowskiego. Zamiast tego zapowiedział jednak, że zwróci się do Senatu o rozpisanie kolejnego referendum, połączonego z wyborami parlamentarnymi, które zaplanowane są na 25 października – napisał.

„Wrześniowe referendum to wyrzucenie państwowych pieniędzy w błoto”

Majmurek uważa, że pomysł zorganizowania referendum przez Komorowskiego miał przekonać wyborców Pawła Kukiza, jednak tak naprawdę był „całkowicie błędnym odczytaniem ich intencji”. Publicysta podkreśla, że jeśli nie uda się osiągnąć przynajmniej pięćdziesięcioprocentowej frekwencji to referendum będzie nieważne a jego organizacja „wyrzuceniem państwowych pieniędzy w błoto”. Do tego przewiduje, że w razie gdyby, w co nie wierzy, zmobilizowano odpowiednią ilość głosujących to przegłosowaliby dwie najmniej korzystne opcje dla demokracji w Polsce – wprowadzenie JOW-ów i zaprzestanie finansowania partii politycznych z budżetu państwa.

 

„Rozmienianie mechanizmów demokracji bezpośredniej na drobne”

Majmurek sceptycznie odnosi się również do propozycji Dudy zrobienia drugiego referendum w dniu wyborów. Według publicysty pytania w nim zawarte „są rozmienianiem mechanizmów demokracji bezpośredniej na drobne”, ponieważ kwestii, o które mają być pytani obywatele nie da się rozwiązać na drodze plebiscytu. Stąd felietonista krytycznie podsumowuje decyzje byłego i obecnego prezydenta: – Jakakolwiek będzie decyzja Senatu, idea referendum już została ośmieszona. Zamiast święta demokracji, gdy naród wyraża swoją suwerenność w kluczowych dla siebie kwestiach, mamy dyktowaną w rytm kampanii wyborczej plebiscytarną biegunkę – stwierdził.

Wątpliwości co do zasadności referendów mają też konstytucjonaliści, o czym również wspomina Majmurek. Prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, mówił na antenie TVN24 , że referendum może być zarządzone wtedy, kiedy chodzi o problem szczególnie ważny dla państwa. Jednocześnie oceniał, że zadane we wrześniowym referendum pytania nie spełniają tego wymogu. Za przykłady takich ważnych kwestii prof. Zoll podał wejście do UE, przyjęcie euro, zatwierdzenie Konstytucji czy zmiany w jej treści.

Zobacz także

TOK FM

Komedia bardziej niż tragedia

Wiem, że antyczne odniesienia do obecnej sytuacji Grecji są używane tak często, że stało się to nudne. Jednak wczorajsza dymisja rządu premiera Ciprasa aż prosi się o porównanie z komediami Arystofanesa. Dlaczego? U Arystofanesa bowiem bohaterowie „wiedzieli”, że są postaciami teatralnymi, czyli świadomie odgrywali teatr.

Dokładnie to samo działo się w Grecji od kilkudziesięciu lat. Politycy mieli pełne przekonanie, że są aktorami, których zadaniem jest wywołanie emocji widzów (wyborców). Powiedzmy szczerze – świadomie kłamali, żeby wygrywać wybory. Cipras nie zrobił nic innego, aby zwyciężyć w styczniu tego roku. Okłamał Greków, że wynegocjuje z pożyczkodawcami częściowe odstąpienia od bolesnych reform.Odgrywał potem rolę nieustępliwego negocjatora, aby na koniec zgodzić się na praktycznie takie warunki, jak proponowała Unia. Wcześniej przeprowadził referendum, żeby później postąpić niezgodnie z wolą Greków. Jednak nie wszyscy posłowie jego partii mieli świadomość, że grają w komedii i Cipras stracił większość. W konsekwencji Grecy mają wybory 9 miesięcy po poprzednich, w których najprawdopodobniej znowu wygra Siriza.

Oczywiście sytuacja nie jest śmieszna, ale też i komedie Arystofanesa dotyczyły spraw poważnych. Ważniejsze jest jednak to, że obecne wybory w Polsce przypominają coraz bardziej Grecję. Festiwal populizmu przekracza granice zdrowego rozsądku, a przecież de facto kampania jeszcze się nie rozpoczęła. Wiem, że wielu Polaków śmieje się dziś z polityków, którzy są lub byli u władzy. Jednak komedia ta leży całkiem blisko tragedii. Za dwa miesiące będziemy decydowali, czy utkniemy w dzisiejszym bałaganie i marazmie, czy uporządkujemy Polskę i dokonamy skoku cywilizacyjnego. Skoku, który zapewni nam warunki życia porównywalne z najbardziej rozwiniętymi krajami. Głosowanie na populistów niestety musi skończyć się tak, jak w Grecji, a im dłużej trwa teatr, tym upadek jest boleśniejszy. Pamiętajmy o tym 25 października.

komediaBardziejNiżTragedia

naTemat.pl

Zakazać referendów w kampanii wyborczej!

Od kilku miesięcy uczestniczymy w kabaretowym wręcz festiwalu referendów. Referendalną szopkę rozpoczął prezydent Bronisław Komorowski, a teraz kampanijny pomysł poprzednika rozwija twórczo prezydent Andrzej Duda.

Nikt nie ma wątpliwości, że proponowane przez nich referenda służyły i służą kampanii wyborczej. Instrumentalne wykorzystywanie referendów dla kampanii wyborczej jest szkodliwe dla Polski. Dlatego dla przywrócenia właściwej, zapisanej w Konstytucji rangi referendum, potrzebna jest zmiana prawna, zgodnie z którą referendum może być przeprowadzone nie później niż na pół roku przed wszelkimi wyborami. Ponieważ w tej kadencji nie ma już szans na zmiany prawne, jeżeli będę miała taką możliwość, w przyszłej kadencji złożę odpowiedni projekt, który zakaże takich praktyk. Czas skończyć z praktykami obliczonymi jedynie na wynik w wyborach.

naTemat.pl

Marek Migalski: Prezydent Duda to najbardziej partyjny prezydent jakiego mieliśmy

Marek Migalski uważa, że referendum jest nieistotne z punktu widzenia interesu społecznego.
Marek Migalski uważa, że referendum jest nieistotne z punktu widzenia interesu społecznego. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Prezydent Duda chce rozszerzenia referendum i zorganizowania go w tym samym dniu, w którym będą się ważyć losy przyszłego składu Sejmu. Marek Migalski, politolog i były polityk nie ma wątpliwości, że tym gestem prezydent po raz kolejny pokazuje swoją polityczną przynależność. – Duda to najbardziej partyjny prezydent po roku 90′. Nawet nie stara się tego ukryć.

Czy tak jak większość komentatorów uważa Pan, że propozycja prezydenta Andrzeja Dudy była podyktowana partyjną solidarnością z partią Jarosława Kaczyńskiego?
W moim przekonaniu, to nic innego, jak chęć pomocy dla Prawa i Sprawiedliwości w jeszcze większym zwycięstwie nad Platformą Obywatelską. Andrzej Duda pokazał tym gestem, że wbrew składanym wielokrotnie deklaracjom, w dalszym ciągu nie odciął pępowiny łączącej go swoją macierzystą partią. To wsparcie dla Kaczyńskiego utrzyma się przez kilka najbliższych tygodni – czyli do wyborów parlamentarnych.

Gestem symbolicznym było już przekazanie Beacie Szydło swojego „Dudabusa”, który szybko został przemianowany na „Szydłobusa”. Nie twierdzę, że takie zaangażowanie w pomoc partii Jarosława Kaczyńskiego jest czymś złym i że polityk wywodzący się z jakiejś partii nie ma prawa tego robić. Zauważam jedynie, że stoi to w całkowitej sprzeczności z deklaracjami, które Duda składał w trakcie kampanii prezydenckiej i ten fakt należy stanowczo podkreślić. W takim kontekście hasło: „Prezydent wszystkich Polaków” traci sens.

Mam wrażenie, że Andrzej Duda jest jednym z najbardziej upolitycznionych prezydentów w naszej historii. Od 90′ roku nie mieliśmy bardziej partyjnej głowy państwa. Jedynym politykiem na tym stanowisku, który nie był związany z żadną partią był Lech Wałęsa. Aleksandrowi Kwaśniewskiemu udawało się być politykiem ponadpartyjnym. Lechowi Kaczyńskiemu nie udała się ta sztuka, podobnie jak Bronisławowi Komorowskiemu, a Andrzej Duda nawet nie próbuje. Wszystko co robi, ma służyć partii.

Skoro niemal każdy były prezydent miał silny partyjny rodowód, to czy wyborcom to tak naprawdę przeszkadza? Może hasło „prezydent wszystkich Polaków” wcale się u nas nie sprawdza, a elektoratowi podoba się przywódca o silnych poglądach?
Nie wykluczam, że tak właśnie jest. Nie uważam, że prezydentury partyjne są czymś złym. One mogą być na pewno pomocne w realizacji jakiś przedsięwzięć. Prezydent we współpracy z formacją, która ma większość jest w stanie zrobić więcej niż prezydent i partia, która ma większość, ale którym ze sobą nie po drodze.

Taki układ, w którym prezydent i formacja rządząca wywodzą się z tego samego obozu może przyczynić się do tego, że idee przez nich reprezentowane uda się wcielić w życie, w tym może być polityczny sens. Podkreślę tylko raz jeszcze, że Duda dawał jasno do zrozumienia, że będzie ponadpartyjny.

Z wyborcami jest tak, że jeśli zadalibyśmy im pytanie wprost: „czy prezydent ma być ponadpartyjny czy partyjny?”, to zdecydowana większość opowie się za tym tym pierwszym.

Nie ma Pana wrażenia, że nadchodzące referendum, a być może dwa referenda wyborców w ogóle nie obchodzą? Politycy się ekscytują, ale zwykły Kowalski…
Wyborcy lubią, kiedy daje im się narzędzia do decydowania, lubią też, kiedy pyta się ich o zdanie. Przykład pierwszy z brzegu – zawsze chętnie deklarują, że chcą iść do wyborów w większym stopniu niż dzieje się to w rzeczywistości.

Na tydzień przed wyborami 70 proc. społeczeństwa deklaruje, że stawi się przy urnie, a ostateczna frekwencja jest przecież daleka od ich zapowiedzi. Podobnie jest z referendum. Wyborcy cieszą się, że ktoś ich chce o coś pytać, ale tak naprawdę nie zamierzają wcale na nie pójść. Nawet jeśli Duda przeforsuje swój pomysł z połączeniem referendum z wyborami parlamentarnymi, to nadal nie gwarantuje tego, że ono będzie wiążące.

Dlaczego Pana zdaniem wyborcy nie pójdą na referendum?
Przede wszystkim dlatego, że referendalne pytania są nieistotne społecznie. Prezydent Duda zrobił ten sam błąd co wcześniej Komorowski – dodał kolejne pytania pozbawione społecznego znaczenia. Te pytania są trzeciorzędne z punktu widzenia interesu publicznego. Z jednym wyjątkiem – pytaniem o obniżenie wieku emerytalnego.

Art. 125 Konstytucji mówi o tym, że referendum może być organizowane tylko w sprawach istotnych dla państwa – właśnie tak brzmi zapisana w dokumencie formuła. Jestem przekonany, że referendum z 6 września mogłoby być konstytucyjnie podważone. Te trzy pytania, które nam zadano nie są w moim przekonaniu istotne dla państwa.

Druga sprawa jest taka, że te pytania, a raczej odpowiedzi na nie są absolutnie przewidywalne. 90 proc. z tych, którzy pójdą na referendum opowie się za JOW-ami, podobnie będzie w przypadku zniesienia finansowania partii z budżetu państwa i tyle samo odpowie twierdząco na trzecie pytanie. To samo dotyczy tych pytań, które chce dodać Duda. Gdybyśmy poprosili ludzi o wypowiedź w sprawie aborcji, eutanazji, małżeństw homoseksualnych, legalizacji marihuany, to wynik referendum byłby nie do przewidzenia i byłby z pewnością istotny z puntu widzenia społecznego interesu. Nie musielibyśmy się też martwić o frekwencję. Po co zadawać ludziom pytania, na które znamy odpowiedź? To pieniądze wyrzucone w błoto.

Nie ma Pan wrażenia, że PiS zmonopolizowało temat referendum. To oni zdają się nadawać ton debacie i czy inne partie mogą ewentualnie ugrać tutaj coś dla siebie?
To co pani mówi, jest przede wszystkim dowodem na wielkie umiejętności polityczne Jarosława Kaczyńskiego. Ten polityk z referendum, które wcale nie jest mu na rękę, zrobił z tego wydarzenia coś, co promuje jego partię. To świadczy o fenomenalnych zdolnościach politycznych Kaczyńskiego i beznadziejnych Pawła Kukiza. Referendum miało być pułapką na PiS i pokazało, że w polityce nie ma sytuacji beznadziejnych, z których nie da się wyjść obronną ręką. Teraz referendum stało się pułapką na Platformę.

Jeśli teraz politycy PO odmówią prezydentowi organizacji referendum 26 października, to obróci się to przeciwko nim. Widzę w tej sytuacji dwa wyjścia dla Platformy. Pierwsze to szybkie odrzucenie propozycji prezydenta w Senacie, kiedy do wyborów będzie jeszcze trochę czasu, a drugie to zaproponować dopisanie własnych pytań do tych „pisowskich”. To byłby sygnał, że Platforma nie tylko torpeduje pomysł prezydenta i PiS, ale jeszcze ma coś do zaoferowania od siebie.

prezydentDudaToNajbardziej

naTemat.pl

Były prezes TK w jednym zdaniu o referendum Dudy: „Prezydent nie wziął pod uwagę Konstytucji”

WB, wideo: TVN24/x-news, 21.08.2015
Pytania referendalne, które zaproponował Andrzej Duda nie dotyczą spraw ważnych dla państwa, a jedynie dla niektórych obywateli – uważa prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Jego zdaniem takie referendum byłoby niekonstytucyjne.
http://www.gazeta.tv/plej/19,114871,18603332,video.html?embed=0&autoplay=1

 

Jestem rozczarowany tym, że prezydent nie wziął pod uwagę Konstytucji (…) Referendum może być zarządzone, kiedy chodzi o problem szczególnie ważny dla państwa – mówił Zoll w TVN24, w komentarzu do oświadczenia prezydenta Andrzeja Dudy na temat referendum.

– To nawet nie chodzi o sprawy ważne dla obywateli, bo przyznaję, że sprawy, które są przedmiotem pytań są ważne dla niektórych obywateli. To ma być sprawa szczególnie ważna dla państwa – powiedział, mając na myśli pytania o Lasy Państwowe, obowiązek szkolny sześciolatków i obniżenie wieku emerytalnego. Jako przykład zagadnień, o których obywatele powinni decydować w referendum Zoll podał wejście kraju do Unii Europejskiej, zmianę konstytucji czy przyjęcie nowej waluty.

Zdaniem byłego prezesa TK, referendum zarządzone z inicjatywy Bronisława Komorowskiego, tylko pytanie o JOW-y, „ma pewien element wartości referendalnej”. Nadal uważa jednak, że zostało ono „źle sformułowane”.

– Konstytucja rezerwuje referendum dla bardzo wąskiego zakresu spraw. A my zaczynamy się referendum bawić, i to jest zabawa polityczna. To może doprowadzić do zniszczenia tych resztek kultury politycznej, którą mamy, i do bardzo znacznego wykrzywienia wyników wyborów – tłumaczył Zoll.

Konstytucjonalista uważa, że nadmiar referendów „wyłącza parlament”. Wyraził też nadzieję, że „Senat stanie na wysokości zadania i nie zgodzi się na przeprowadzenie referendum 25 października – podsumował.

Duda chce, by odbyły się dwa referenda. W drugim pytania o… jego obietnice wyborcze >>>

 

profZollRozjeżdża

gazeta.pl

Panie Prezydencie, z całego serca dziękuję!

Panie prezydencie, naprawdę dziękuję. Miał Pan szansę udowodnić, że jest Pan prezydent prezydentem wszystkich Polaków. I udowodnił Pan. Jest Pan prezydentem wszystkich Polaków. Wystąpienie cudowne, zabrakło mi tylko jednego, ale to drobiazg, to jakoś tam jednak usłyszeliśmy – Panie prezesie, melduje wykonanie zadania.

Prezydent Duda słucha Polaków. Szczególnie tych co lubią PIS. I słucha swej partii. Wiadomo, legitymację można porzucić, ale serce nie sługa. Pan prezydent wsłuchał się wiec w głos pana Kaczyńskiego, pani Szydło, imć Mastalerka, w głos żyjących z mącenia Polakom w głowach
państwa Elbanowskich i w głos dwóch leśników, po czym doszedł do wniosku, że referendum musi być. Bez sensu, głupiutkie, ale toć Duda sługą jest.

Pytanie o obniżenie wieku emerytalnego jest idiotyczne. Polski na to nie stać. Pan prezydent Duda powinien to wiedzieć. No ale co tam wiedza i liczby. Gdyby Duda nie robił Polaków w konia przez kilka miesięcy, to nie byłby prezydentem, ale zwykłym Dudą.

Pytanie o obniżenie wieku szkolnego albo dokładniej, powrót do dawnego rozwiązania jest idiotyczne. Rozumiem, że rodzina Elbanowskich literalnie z mącenia ludziom w głowach żyje, ale ich pomysły są albo niemądre albo skrajnie idiotyczne. W bólach wprowadzono naukę dla sześciolatków, by nasze dzieci mogły rywalizować za jakiś czas z dziećmi z innych krajów, ale Elbanowscy zorganizowali rzeszę histeryków, by rozwiązanie istniejące w większości krajów europejskich obalić. Pan prezydent chce, by Polacy odpowiedzieli na pytanie czy są za debilizmem czy nie. Czekamy na odpowiedz.

Nikt nie chce sprzedawać państwowych lasów. Ale PIS-owskie sługusy za pieniądze biedaków, które Bierecki wypompował do Luksemburga, od roku bełkoczą, że ktoś je chce sprzedać. No to zróbmy referendum, Proponuję dodać pytanie o polskie plaże, jeziora i Bałtyk. Równie idiotyczne.

Proponuję panu Dudzie, by wsłuchując się w głos ludu zadał jeszcze inne pytania.

1. Czy jesteś za płaceniem podatków?
2. Czy jesteś za tym, by niscy mężczyźni byli wyżsi?
3. Czy jesteś za tym, by zarobki Polaków wzrosły o, niech będzie, 500 procent
w ciągu miesiąca?

Panie prezydencie Duda, społeczeństwo uważa te kwestie za ważne. Musi być kolejne  referendum.

Prezydent Duda mnie nie zawiódł. Wyciągnięty z cylindra królik Kaczyńskiego musi spłacać długi. Wobec Kaczyńskiego, Dudy – bis, wobec rodzinki Elbanowskich. Za chwilę wobec episkopatu. I tak jest dobrze. Czyste sytuacje są najlepsze. Nie ma żadnego prezydenta  wszystkich Polaków Dudy. Jest funkcjonariusz PIS, Andrzej Duda, którego pan prezes w swym kaprysie, oddelegował na stanowisko prezydenta, co Polacy przyklepali w stanie pomroczności jasnej. Tak jest lepiej. Żadnych wątpliwości, żadnych złudzeń.

paniePrezydencie

 

DudaChceKolejnegoReferendum

naTemat.pl

Duda chce kolejnego referendum. W dniu wyborów. Pytania? Emerytury, lasy, sześciolatki

past, PAP, 21.08.2015
Andrzej Duda

Andrzej Duda (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że zwróci się do Senatu z wnioskiem o rozpisanie kolejnego referendum, tym razem 25 października, w dniu wyborów parlamentarnych. Pytania miałyby dotyczyć kwestii wieku emerytalnego, prywatyzacji lasów oraz obowiązku szkolnego sześciolatków.

 

Już za nieco ponad dwa tygodnie – w niedzielę 6 września – zgodnie z inicjatywą prezydenta Komorowskiego – odbędzie się ogólnokrajowe referendum. Teraz Andrzej Duda chce, żeby przeprowadzono drugie referendum. Miałoby odbyć się w dniu wyborów parlamentarnych, 25 października – poinformował Duda w telewizyjnym wystąpieniu.

Duda chce pytań m.in. o Lasy Państwowe i wiek emerytalny

W referendum zarządzonym przez Komorowskiego Polacy odpowiedzą na trzy pytania, dotyczące wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, finansowania partii politycznych z budżetu i wprowadzenia zasady rozstrzygania wątpliwości co do przepisów podatkowych na korzyść obywatela.

Duda chce, by w drugim referendum poruszono trzy kolejne kwestie: zniesienie obowiązku szkolnego sześciolatków, obniżenie wieku emerytalnego i ochronę Lasów Państwowych przed prywatyzacją. Są to jedne z najważniejszych obietnic wyborczych prezydenta, a także Prawa i Sprawiedliwości. Wcześniej Beata Szydło apelowała do Dudy o poszerzenie pierwszego referendum o te pytania.

Aby odbyło się drugie referendum, potrzebna jest zgoda Senatu. Prezydent przekazuje projekt postanowienia o referendum, w którym znajduje się treść pytań oraz termin przeprowadzenia referendum. Po tym senatorowie mają 14 dni na wyrażenie zgody na referendum.

„Taka jest wola milionów Polaków”

Prezydent podkreślił podczas wystąpienia, że kilka dni temu spotkał się z przedstawicielami inicjatyw obywatelskich. – Reprezentują oni sześć milionów Polaków, którzy podpisali się pod wnioskiem o referendum – powiedział.

Duda argumentował, że „obowiązek posyłania do szkoły sześciolatków wywołał liczne kontrowersje”, z kolei podwyższenie wieku emerytalnego „doprowadziło do zmian w życiu wszystkich pracujących obywateli”. W kwestii Lasów Państwowych prezydent zaznaczył, że „są jednym z ostatnich niesprywatyzowanych zasobów narodowych”.

– Taka jest wola milionów Polaków. Zwracam się do Senatu z wnioskiem, by poddać te kwestie pod referendum – powiedział Duda. – Referendum w połączeniu z wyborami do Sejmu i Senatu będzie znacząco tańsze niż przeprowadzone w osobnym terminie – dodał.

Zobacz także

TOK FM

Reklamy

%d blogerów lubi to: