15.12.14

 

„Materiał informacyjny o demonstracji partii opozycyjnej nie powinien być prześmiewczy!”

Anna Siek, 15.12.2014
Agnieszka
Romaszewska-Guzy

Agnieszka Romaszewska-Guzy (Fot. Wojciech Olkuśnik/AG)

Szefowa Biełsat TV, Agnieszka Romaszewska-Guzy, jest przekonana, że PiS może wygrać wybory parlamentarne. Najbardziej może w tym pomóc „zużywanie się” PO. Dziennikarka jest oburzona sposobem relacjonowania sobotniego marszu. – To było coś tak skandalicznego, że z obrzydzeniem na to patrzyłam – oceniła materiał Macieja Knapika dla Faktów TVN.
Agnieszka Romaszewska-Guzy jest przekonana, że Prawu i Sprawiedliwości uda się wygrać wybory parlamentarne. Szefowa Biełsat TV od razu zaznaczyła, że nie jest pewna, czy partii Jarosława Kaczyńskiego uda się zdobyć poparcie, które wystarczy do samodzielnego rządzenia.

Jak mówiła w „Poranku Radia TOK FM”, w zdobywaniu poparcia wyborców nie pomoże PiS radykalizacja. A kluczem do sukcesu może być to, że rządząca od 2007 roku Platforma Obywatelskiej „zużywa się”. Jak każda partia rządząca.

Elementem walki o wyborców był sobotni marsz zorganizowany w Warszawie. Romaszewska-Guzy przyznała, że nie była przekonana do pomysłu organizowania protestu – dotyczącego sfałszowanych wyborów – akurat w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Wątpliwości rozwiało przemówienie Jana Olszewskiego odczytane podczas manifestacji.

– Według byłego premiera chodzi o pewną walkę o demokrację, której największą zdobyczą są wolne wybory. Jeśli więc są poważne wątpliwości, co do wolnych wyborów, a nie widać, żeby władza się tym martwiła, to jest to dobry moment, by demonstrować – wyjaśniła szefowa Biełsat TV.

„Odrażające”

Romaszewska-Guzy skrytykowała sposób relacjonowania marszu. Szczególnie nie spodobał jej się materiał Macieja Knapika w niedzielnych Faktach TVN. – To coś tak skandalicznego, że z obrzydzeniem na to patrzyłam. Dobór rozmówców był groteskowy. Pokazanie marszu było groteskowe. Kiedyś też pokazywano zwariowane staruszki i zakonnice, jak relacjonowano wizyty papieża – mówiła.

Dziennikarki nie przekonały argumenty gospodyni „Poranka Radia TOK FM”, że materiał był prześmiewczy i skupiał się na postaci Joachima Brudzińskiego, który z mikrofonem w ręku zagrzewał manifestantów do skandowania haseł.

– Materiał informacyjny o demonstracji opozycyjnej nie powinien być prześmiewczy. A jeśli jest, to trzeba wiedzieć, że się prowokuje nienawiść ludzi. Bo się szydzi z ludzi – ripostowała Romaszewska-Guzy.

Błąd

Według dziennikarki sejmowa większość zrobiła błąd, odrzucając w pierwszym czytaniu przygotowany przez PiS projekt zmian w Kodeksie wyborczym. – Projektu nie skierowano nawet do prac w komisji. Tym samym powiedziano, że mamy supersystem wyborczy. Doprowadził do tego, co się wydarzyło, ale jest super. To zdumiewające, że wszyscy się zajmują tym, że PiS protestuje. A nikt nie zajmuje się tym, co zrobić, żeby kolejne wybory nie odbyły się takim skandalem jak ostatnie – mówiła w „Poranku Radia TOK FM”.

Zobacz także

 

TOK FM

Lisicki ubolewa, że opozycja w Polsce nie ma łatwiej od innych partii. „Zamiast korzystać ze swoistej taryfy ulgowej”

Piotr Markiewicz, 15.12.2014
Jarosław Kaczyński podczas przemówienia 13 grudnia

Jarosław Kaczyński podczas przemówienia 13 grudnia (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

„Opozycja w Polsce jest na cenzurowanym” – ubolewa we wstępniaku najnowszego numeru „Do Rzeczy” Paweł Lisicki. Naczelny pisma krytykuje to – nadmierne jego zdaniem – recenzowanie opozycji, zamiast władzy.
Lisicki, który był w komitecie „honorowym” partyjnego marszu Prawa i Sprawiedliwości, utyskuje w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”, że „niektóre media” poświęcają całą uwagę opozycji, zamiast przyglądać się głównie władzy.Naczelny tygodnika widzi zagrożenie w zbyt silnie skoncentrowanej władzy. „Zbyt silna władza skupiona w rękach jednej partii, jednej grupy, jednego towarzystwa łacno się wyradza, korumpuje; miast troszczyć się o interes wspólny, dba o swój jedynie i swoich popleczników” – pisze.

I przechodzi do sedna: jego zdaniem przed tego rodzaju „zepsuciem” chronić miał system wolnych mediów. A nie chroni, ponieważ „niektóre wielkie polskie media zachowują się tak, jakby rządziła opozycja. To jej poświęcają ciągłą uwagę. Węszą i sprawdzają, dopytują się i prześwietlają”.

Opozycja bez taryfy ulgowej

Paweł Lisicki broni marszu, które zorganizowało PiS. Podkreśla, że to „najbardziej banalny pod słońcem element w systemie demokratycznym”, a nie żadne „podpalanie państwa”. „Opozycja miast korzystać ze swoistej taryfy ulgowej, jest w Polsce, odwrotnie, na cenzurowanym” – ubolewa autor.

Na podobny problem, ale z innej strony, zwrócił ostatnio uwagę w TOK FM Tomasz Lis. Jednak zdaniem naczelnego „Newsweeka” powód, dla którego media zajmują się Jarosławem Kaczyńskim, jest zgoła inny. „Kaczyński przez to, jak funkcjonuje, unicestwia realną politykę w Polsce. Polega to na tym, że przestajemy poświęcać energię na ocenę tego, co władza robi. Cała przestrzeń publiczna jest przepełniona strachem przed rządami wariatów” – przekonywał.

Cały komentarz Lisickiego w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”.

Zobacz także

TOK FM

Na marszu PiS Komorowski jak Jaruzelski. „Jakby nie pamiętali, że prezydent siedział wtedy w więzieniu”

Anna Siek, 15.12.2014
Dominika Wielowieyska

Dominika Wielowieyska (MICHAŁ ŁEPECKI)

Dominika Wielowieyska jest poruszona tym, że uczestnicy marszu PiS obrażali prezydenta Komorowskiego. – Zobaczyłam zdjęcie plakatu. Prezydent pokazany jest jak gen. Jaruzelski, czytający obwieszczenie o stanie wojennym. Wstrząsające – oceniła w TOK FM.
Dla Dominiki Wielowieyskiej sobotni marsz zorganizowany przez PiS nie zaskoczył. Bo po raz kolejny prezes Jarosław Kaczyński przekonywał, że „Polska jest ułomna, gdyby naprawdę panowała demokracja to wybory wygrałby PiS”.- Jarosław Kaczyński ciągle tłumaczy swoje porażki tym, że ktoś inny jest winny, że demokracja jest nie taka, że Platforma Obywatelska jest partią, która nie ma legitymacji do rządzenia – mówiła dziennikarka „Gazety Wyborczej” w TOK FM.

Wielowieyska nie kryje, że na jej ocenę sobotniej demonstracji duży wpływ mają zdjęcia, które dziś zobaczyła w „Super Expressie”. – Uczestnicy marszu nieśli wstrząsające plakaty, na których Bronisław Komorowski pokazany był jak gen. Wojciech Jaruzelski, w mundurze, czytający obwieszczenie o wprowadzeniu stanu wojennego. Jakby uczestnicy marszu zapomnieli, że Bronisław Komorowski siedział wówczas w więzieniu. Wstrząsające – oceniła.

Incydenty

Według rzecznika PiS, transparenty porównujące prezydenta Komorowskiego do gen. Jaruzelskiego to były incydenty. – Szybko były zdejmowane. Wypraszaliśmy takie osoby – mówił Marcin Mastalerek w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Przekonywał, że organizatorzy marszu czuwali, by w czasie demonstracji dominowały biało-czerwone flagi i róże w takich kolorach. I oskarżał PO, że przed laty w czasie manifestacji organizowanych przez będącą w opozycji Platformę, można było zobaczyć plakaty „z szubienicą i powieszonym śp. Lechem Kaczyńskim czy z hasłem” Kaczki na stół”.

Lisicki nie rozumie

Wielowieyska skrytykowała też Pawła Lisickiego, który w najnowszym numerze „Do Rzeczy” krytykuje media, które zajmują się przede wszystkim opozycją. A jak zauważa szef tygodnika, „w większości systemów demokratycznych media głównie patrzą na ręce rządzącym”.

– Paweł Lisicki jak zwykle pisze, jakby kompletnie nie rozumiał zarzutów wobec Jarosława Kaczyńskiego. Narzeka, że media zajmują się prezesem PiS a nie rządem. A to przecież Jarosław Kaczyński nie porusza tematów, które są dziś w Polsce najważniejsze – uważa Dominika Wielowieyska.

Zobacz także

TOK FM

Żakowski o polskiej lewicy: Wsteczna, konserwatywna i bojaźliwa. „Czas zabić Millera. Politycznie!”

Krzysztof Lepczyński, 15.12.2014
Jacek Żakowski

Jacek Żakowski (Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta)

SLD? „Postkomuniści, którzy zataczają się od ściany do ściany”. Twój Ruch? „Głęboko nieuczciwa partia”. Jacek Żakowski mówił w Radiu TOK FM o fatalnej kondycji lewicy i jej nadziejach na przyszłość. – Może już czas, by zabić Millera? Oczywiście politycznie! – zastanawiał się.
Po fatalnych dla lewicy wynikach wyborów samorządowych, w których SLD stracił trzecią część mandatów w sejmikach, a Twój Ruch w ogóle nie zarejestrował w nich list, pojawiło się pytanie: co z tą lewicą? Odpowiadał na nie gość Karoliny Lewickiej w Radiu TOK FM, Jacek Żakowski, publicysta „Polityki” i prowadzący Poranki Radia TOK FM.Karolina Lewicka: Dlaczego lewica w Polsce jest słaba?Jacek Żakowski: – Nie tylko w Polsce. Jest słaba w krajach postkomunistycznych, bo scena polityczna jest tam okupowana przez partie postkomunistyczne. W Polsce ta sytuacja jest wyraźna. SLD, którego tożsamość ideowa jest nieczytelna, zatacza się od ściany do ściany. I blokuje miejsce, które jakieś porozumienie lewicowe w naturalny sposób by wypełniło. Drugi problem to słynna zdrada lewicy, czyli tak zwana nowa, neoliberalna lewica z Blairem i Schroederem.

Odklejenie się od postulatów socjalnych.

– I teza, że najpierw trzeba stworzyć, a potem dzielić. To wszystko spowodowało, że także na Zachodzie lewica jest w kiepskim stanie, jak na europejską tradycję.

A jeszcze kilka lat temu mówiono o wiośnie lewicy.

– Tak się wydawało po kryzysie. Nie da się jednak wrócić do lewicy z lat 70. czy 90., bo świat się zmienił. Ale jak się patrzy na Hiszpanię, tam powstaje poważna nowolewicowa formacja zdolna do integrowania szeroko rozumianego prekariatu. Także w Polsce wybory samorządowe pokazały dużo takich propozycji.

Ruchy miejskie?

– W Warszawie 20 proc. w wyborach zebrali kandydaci lewicowi, z czego SLD 4,5 proc. To pokazuje przesuwanie się proporcji. Może w wielkich miastach przesuwa się to dynamiczniej, ale i na wsi wygrywa PSL, który w sensie ekonomicznym i modernizacyjnym jest partią dość lewicową. To partia konserwatywno-lewicowa. Na ogół opisuje się to jako pozytywny populizm.

Wróćmy do problemów lewicy. Robert Krasowski pisze o „paradoksie Giedroycia”. Wskazuje, że przez całe ubiegłe stulecie Polską rządziła lewica, która zdawała sobie sprawę, że zarządza prawicowym społeczeństwem. Wiedział to Piłsudski, wysiadając z czerwonego tramwaju, wiedzieli komuniści, godząc się na papieskie pielgrzymki. Krasowski opisuje lewicę po 1989 jako tę, która spoglądała na społeczeństwo z góry, z wyżyn władzy. Nie wyrosła z buntu, kontestacji, tylko z władzy. Dlatego nie potrafi się teraz odnaleźć.

– Trudno o bardziej powierzchowny sąd. Tradycja polityczna polskiego społeczeństwa nie jest prawicowa, to przede wszystkim tradycja lewicy. W dzisiejszych polskich kategoriach nawet wiele nurtów endeckich byłoby nazwanych lewicowymi. Potem rzeczywiście komuniści zrobili swoje, wyznaczając linię podziałów: albo jesteś lewicowy, albo jesteś katolikiem. Byli katolicy, którzy próbowali się temu przeciwstawić, jak Turowicz czy Mazowiecki. Ale doprowadziło to do zepchnięcia Kościoła katolickiego na prawą stronę sceny politycznej. Rzeczywiście Kościół stał się rozsadnikiem takiego, nie wiem, jak to powiedzieć, wstecznictwa…

Zaścianka?

– Konserwatyzmu w złym znaczeniu, lęku przed zmianami. Duża część społeczeństwa ma się czego bać, a Kościół w Polsce nigdy nie występował w obronie społecznie pokrzywdzonych, nie tworzył jakiejś społecznej wizji państwa. To ponura spuścizna totalitaryzmu. Jednak jeśli badać wartości Polaków, istnieje grupa 30 proc., która reprezentuje lewicowy światopogląd.

Niektórzy mówią skromniej, o 20 proc.

– Zależy jak się bada. Bo jeśli wyklucza się z tej grupy osoby wierzące albo intensywnie praktykujące, ona się bardzo redukuje. Ale nie ma przecież sprzeczności między katolicyzmem a lewicowością. Lepsze są kategorie stosowane przez Amerykanów: postawa liberalna i konserwatywna. Zadeklarowanych konserwatystów też mamy tylko ok. 20 proc.

A diagnoza Dmowskiego, który mówił, że mamy tyko katolicką koncepcję państwa, bo świeckiej nie potrafiliśmy stworzyć?

– To piękna metafora, bo Polacy uczyli się czytać od księży. Ta chrześcijańska, katolicka mentalność sprzyja konserwatywnej postawie. Bo katolicyzm ma wizję wyraźnej hierarchii: pan Bóg, papież, biskupi, proboszcz, wikary, organista i lud. To jest głęboko zakorzenione. Brak reformacji to duży ciężar przy modernizacji.

A kiedy kończył się złoty wiek, triumfowała kontrreformacja katolicka.

– I ten katolicyzm stał się synonimem tożsamości.

 

Polak katolik.

– Nie mieliśmy wyjścia. Tu nas okupowali protestanci, tu prawosławni, trzeba się było jakoś zidentyfikować. Ale był też inny problem, który odgrywa do dziś ogromną rolę. Polska jest jednym z niewielu krajów w Europie, w którym lud nigdy nie zdobył władzy. Jak dostał władzę, to albo od Sowietów, albo po 1989 roku jakoś od historii, spadło z nieba. Nigdy nie zdobyliśmy Bastylii, Pałacu Zimowego, nigdy nie zrobiliśmy Tea Party.

W narodzie nie ma poczucia sprawstwa.

– Właśnie. Została kultura niewolnika, pisze o tym prof. Leder.

Czyli chłopa pańszczyźnianego.

– Co mentalnie jest tożsame z niewolnictwem. Ten chłop zrzędzi, ale oczekuje opieki od pana. To postawa konserwatywna, poszukująca fundamentalnego bezpieczeństwa w braku zmiany.

Dlaczego lewica nie ma teraz umiejętności wsłuchiwania się w głos oburzonych?

– Ależ ma! A co robi kandydat PiS na prezydenta Warszawy, obiecując bezpłatną komunikację? To bardzo lewicowy postulat.

Tylko partia prawicowa.

– Nie wiem, czy partia jest prawicowa. To partia eurosceptyczna, demokracjosceptyczna, jednocześnie populistyczna.

Czyli konserwatywna światopoglądowo, lewicowa gospodarczo.

– Ale czy naprawdę taka konserwatywna światopoglądowo? Czy rzecznik partii światopoglądowo konserwatywnej opowiada o długości swojego przyrodzenia? Nie. Ta partia korzysta z sojuszu z bardzo radykalnymi tradycjonalistami, dzięki temu ma wsparcie Kościoła. Ale ma też wiele populistyczno-lewicowych elementów. Choć jak dochodzi do władzy, to o nich zapomina.

A co z SLD i Twoim Ruchem?

– Twój Ruch to była partia głęboko nieuczciwa, zwłaszcza jej liderzy. Prawicowy polityk, wydawca prawicowego pisma, który wymyślił, że będzie udawał człowieka lewicy. To się nie mogło udać. A SLD to klasyczna partia postkomunistyczna. Nie udało jej się zmienić tego syndromu, uzyskać lewicowej tożsamości. To widać po stanowisku SLD w sprawach obyczajowych.

Jest bardzo zachowawcze. Zresztą, ma się wrażenie, że SLD, PSL i PiS trzymają się sukni swojego proboszcza.

– Ja nie mam do nich o to pretensji, każdy ma prawo trzymać się takiej sukni, jakiej chce. Ale nie powinien łudzić wyborców, że ma lewicowe oblicze. Duża część polskiej lewicy tradycyjnie była związana z katolicyzmem i nie ma w tym nic złego.

Nie zgodził się pan z Krasowskim. A Zygmunt Bauman? Jego zdaniem prawica wygrała z lewicą wojnę kulturową. I podaje przykłady: lekarstwem na wszystkie bolączki jest wzrost produkcji mierzony przez PKB. Szczęście ludzi związane jest z konsumpcją. I merytokracja: jeśli się nauczysz kilku języków, wysilisz, masz szanse na świetlaną przyszłość. Wszystkie te mity zostały sfalsyfikowane, ale lewica nie potrafiła się w tym odnaleźć.

– Te trzy tezy to tradycyjne lewicowe przekonania. Lewica w Polsce i Europie padła ofiarą swojego sukcesu: przekazała prawicy swoje główne postulaty.

I została z niczym.

– Zachowała się konserwatywnie. Trwała przy swoich postulatach, zamiast rozglądać się dokoła i pytać: jakie postulaty byłyby dziś lewicowe? Przykładem jest stosunek do antysemityzmu, który był gigantycznym problemem w XX wieku, ale dziś to problem marginalny. Przedmiotem dyskryminacji są już zupełnie inne kultury i narody. Trzeba iść w tym kierunku, ale lewica się tego boi, bo to niepopularne. Szowinizmy, skrajne nacjonalizmy, które się odnoszą do Czeczenów, Romów, mają silne zaplecze w dużych grupach społecznych. Kto radykalnie się przeciwko nim wypowie, ponosi znaczne straty polityczne.

 

Prawica też sobie poradziła z tym problemem. Czterech papieży powiedziało jednoznacznie, że nie można łączyć bycia katolikiem i antysemitą.

– To zaklęcia. Bo równocześnie akceptujemy antysemickie elementy w programach partii politycznych, biskupi przyjmują ich przedstawicieli. Tu nie ma istotnej różnicy między Watykanem a lewicą. Problemem więc w tym, że lewica nie szuka nowych ofiar rzeczywistości. Bo istotą lewicowości jest stanie po stronie skrzywdzonych przez aktualną rzeczywistość, nie przez rzeczywistość 200 lat temu. Nie upominałbym się więc dziś o chłopów pańszczyźnianych, ale chłopów w PGR-ach. A lewica ma ich w nosie.

I możemy chyba mówić o pogrzebie tych, którzy uważają się za lewicę. Na jesieni 2015 możemy już zbierać pieniądze na wieniec.

– A może wcześniej. Liczę, że SLD, mający sporo młodych polityków, którzy myślą o swojej karierze, odkryje, że powstały nowe siły polityczne i można je zintegrować. Tak jak kiedyś zrobił to Kwaśniewski, tworząc SLD.

Dlaczego nie wyczuwają tych zmian?

– To problem wszystkich partii.

Odpuściły młodych?

– Wręcz przeciwnie. Trzymają młodych w uścisku. Mówię o starszych panach w moim wieku, którzy fascynują się młodymi, dobrze zapowiadającymi się chłopcami. Błyskawicznie wynoszą ich wysoko i tam większość tych chłopców się fatalnie marnuje. Takim przykładem jest Adam Hofman, moim zdaniem zdolny polityk, z którego mogło coś być, gdyby był sprawiedliwiej traktowany, gdyby przeszedł w życiu jakieś próby. W Polsce na wysokie partyjne pozycje wchodzą młodzi politycy, którzy niczego w życiu nie zrobili, nie wygrali niczego, nikogo nie pokonali.

Tylko doświadczyli łaski lidera.

– Pupile. A liderzy to mocni faceci. Miller przeżył transformację, to nie było takie proste. Tusk musiał działać w opozycji. Kopacz też trochę się męczyła. Kaczyński może wielkim bohaterem nie był, ale coś w tej opozycji robił. To są ludzie, którzy przeszli próbę charakterów. Zahartowana stal. I oni sobie biorą pieszczochów. To spory problem. Ale dziś panowie Napieralski i Olejniczak, zahartowani tym tęgim laniem…

…niesprawiedliwym, skoro było 15 proc., a dziś jest już tylko 8…

– Ale może im to dobrze zrobiło? Może będą mocniejszymi facetami? Bo byli za delikatni, nie byli macho jako Miller. Obaj mają dużo lepsze kompetencje, by stać na czele partii, niż kiedy stali. Olejniczak w Parlamencie Europejskim fantastycznie się rozwinął. I niech się rozwija, to młody człowiek. Ale może już czas, by zabić Millera? Oczywiście politycznie! Bo oni muszą wygrać z Millerem, nie mogą dostać tego z łaski. I jak wygrają, mogą wrócić do pomysłu, żeby się dogadywać z innymi lewicowymi formacjami.

Zobacz także

 

TOK FM

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s