Trzaskowski (02.06.2015)

 

Nauczyciel, tłumacz, polityk. Kim jest „nowy Tusk” Rafał Trzaskowski?

Rafał Trzaskowski, zdaniem wielu, jako jeden z nielicznych ma szansę uratować PO przed spektakularną klęską w jesiennych wyborach parlamentarnych.
Rafał Trzaskowski, zdaniem wielu, jako jeden z nielicznych ma szansę uratować PO przed spektakularną klęską w jesiennych wyborach parlamentarnych. Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta

Charyzmy nie można mu odmówić. Klasy też, choć wydaje się, że największy polityczny sprawdzian nadal przed nim. Pełniący obecnie funkcję wiceministra spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski wymieniany jest jako jeden z najważniejszych kandydatów do stołka szefa Platformy Obywatelskiej. I jeden z niewielu polityków, którzy mają szansę uratować partię przed spektakularną klęską w jesiennych wyborach parlamentarnych. – Młody, sprawny, inteligentny, jedyny chyba, który może obudzić ludzi – pisze o nim dziennikarz Marcin Meller.

Jeszcze wczoraj Rafał Trzaskowski był jednym z wielu polityków Platformy. Dziś jego nazwisko pojawia się w zupełnie innym, ale jakże ważnym dla partii kontekście – ratunku PO. Pośród wielu innych kandydatów do stołka zajmowanego obecnie przez Ewę Kopacz, Trzaskowski ma jeden niepodważalny atut. Należy mianowicie do pokolenia, którego stratę w majowych wyborach prezydenckich PO odczuło najsilniej – to 43-letni, świetnie wykształcony i pochodzący z rodziny z tradycjami facet. W dodatku prywatnie poukładany – ma żonę i dwoje dzieci. Jako polityk ma całkiem pokaźne doświadczenie i na dodatek zna, a przede wszystkim rozumie, cyfrowy świat. Są tacy, którzy uważają, że to właśnie te przymioty czynią z Trzaskowskiego fantastyczne koło ratunkowe dla tonącej Platformy.

– Ktoś taki byłby wspaniałym liderem – mówił niedawno w „Faktach po Faktach” konstytucjonalista Wojciech Sadurski. – To najlepszy kandydat.

Pochwał nie szczędzi mu też publicysta Marcin Meller:

marcinMeller

Kulturalny polityk
Rafał Trzaskowski urodził się 17 stycznia 1972 roku w Warszawie. Jest synem pianisty, kompozytora i krytyka muzycznego Andrzeja Trzaskowskiego, który stworzył muzykę do takich klasyków kina polskiego jak „Dreszcze” Wojciecha Marczewskiego, „Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni” Mieczysława Waśkowskiego czy „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza.

Przyrodnim – i niemalże dwadzieścia lat starszym – bratem polityka jest natomiast Piotr Ferster, szefujący krakowskiej Piwnicy pod Baranami. Sam wiceminister spraw zagranicznych także wątku artystycznego w życiu nie uniknął – jako dziecko występował w serialu telewizyjnym „Nasze podwórko” u boku Andrzeja Zaorskiego, Bożeny Dykiel, Witolda Pyrkosza czy Laury Łącz.

Na tym zresztą wyjątkowych osobistości w rodzinie nie koniec. Zasłużony, choć nieco w innej dziedzinie życia publicznego, był także pradziadek polityka – Bronisław Trzaskowski, wybitny językoznawca, który – jak mówi sam minister – w wolnych chwilach ochoczo zakładał pierwsze w Polsce żeńskie gimnazja.

Wykształcony polityk
Trzaskowski jednak, mimo tego artystycznego klimatu, ma do sprawowania rządów, chyba jako jeden z naprawdę niewielu na polskiej scenie politycznej, odpowiednie doświadczenie i wykształcenie. Uczył się m.in. w amerykańskiej Cranbrook-Kingswood High School czy australijskiej Marcellin College. Jest absolwentem Kolegium Europejskiego w Natolinie i Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Jako stypendysta w 1996 r. był też prestiżowym Oxfordzie, a sześć lat później także w paryskim Instytucie Unii Europejskiej ds. Badań nad Bezpieczeństwem. Ma tytuł doktora nauk politycznych – obronił go w 2004 r. na Uniwersytecie Warszawskim.

Zna pięć języków – angielski, francuski, hiszpański, rosyjski i włoski. Nic więc dziwnego, że w początkach swojej kariery pracował także jako tłumacz symultaniczny i nauczyciel… języka angielskiego. Do dziś zresztą jako pedagog pracuje. Jest wykładowcą m.in. w Collegium Civitas.

Trzaskowski od lat interesuje się i specjalizuje przede wszystkim w tematyce europejskiej. Nie dziwi więc także jego obecność w Parlamencie Europejskim, gdzie w latach 2009-2013 zajmował się m.in. sprawami związanymi z implementacją traktatów UE, unijnym budżetem, ochroną prywatności i Europejską Agendą Cyfrową. Wcześniej zresztą, bo już od 2004 r. dzisiejszy wiceszef MSZ pełnił funkcję doradcy przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego, Delegacji Platformy Obywatelskiej w Parlamencie Europejskim oraz Sekretarza Komitetu Integracji Europejskiej w gabinecie szefa Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.

Trzaskowski zatem w zakresie polityki zagranicznej na łeb na szyję bije wielu polityków z polskiej sceny politycznej. W dodatku nie udało mu się jak do tej pory wplątać w żaden skandal. Ma natomiast jeszcze jeden niepodważalny atut – zna i rozumie cyfrową rzeczywistość. Nie bez powodu wszak jesienią 2013 r. powołano go na stanowisko szefa resortu administracji i cyfryzacji (MAC). Opinii publicznej podpadł chyba tylko raz – gdy sprzeciwił się rejestracji Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. – Rejestrowanie tego typu związku to droga donikąd, bo zaraz zaczną się pojawiać kolejne parodie i będziemy je musieli rejestrować. A państwo polskie jest instytucją poważną – przekonywał Trzaskowski zajmujący ówcześnie stanowisko szefa MAC.

– To fantastyczny facet. Znakomity młody człowiek, energiczny, kompetentny. Doskonale rozumie świat cyfrowy, jest w tym pokoleniu, którego większość odmówiła zaufania Platformie – przekonuje Wojciech Sadurski.

Trzaskowski dobrze się kojarzy
Trzaskowski więc dobrze się kojarzy. Na razie przede wszystkim politykom, ale z pewnością wkrótce także szerszym rzeszom Polaków. Donald Tusk swego czasu stwierdził w rozmowie o nim: Talenty Rafała Trzaskowskiego są wręcz legendarne. Pochwał pod jego adresem nie szczędzą też internauci.

– Wystarczy spojrzeć na tego człowieka, by wiedzieć, że jest to polityk kompetentny, spokojny i życzliwy, który nawet z najbardziej ostrych polemik potrafi wybrnąć z klasą – ocenia w rozmowie z naTemat poseł Ligia Krajewska. I dodaje: – Jest świetną twarzą naszej partii i dobrym przedstawicielem Platformy. Swoją wiarygodność udowodnił już nie raz – podczas pracy w Parlamencie Europejskim, resorcie administracji i cyfryzacji, dziś w pracy w MSZ.

Trzaskowski jest też wymieniany jako kandydat na szefa sztabu wyborczego PO, ale ten scenariusz – jak zaznaczają eksperci – jest raczej mało prawdopodobny. By objąć kierownictwo sztabu polityk musiałby bowiem zrezygnować z zajmowanego obecnie stanowiska wiceszefa MSZ.

RENATA GROCHAL, „GAZETA WYBORCZA”

Według naszych rozmówców twarzą sztabu ma być polityk z pokolenia 30-latków. Krąży nazwisko Rafała Trzaskowskiego, ale musiałby on zrezygnować ze stanowiska wiceministra spraw zagranicznych, a to mało prawdopodobne, ponieważ przygotowuje Kopacz do posiedzeń Rady Europejskiej. Trzaskowski mówił nam wczoraj, że nie dostał propozycji kierowania sztabem, ale wspomoże sztab w kampanii internetowej, na którą PO chce położyć nacisk jesienią.

Pytanie co na temat wizji siebie w roli lidera PO sądzi sam Trzaskowski pozostaje otwarte. Nie jest też przesądzone, że taka zmiana pozwoli Platformie odzyskać stołek politycznego lidera w kraju. Jak w rozmowie z „Super Expressem” zaznaczał niedawno inny polityk PO, Bogusław Sonik, zmiana lidera partii bez zmian w samej PO będzie zwykłą kosmetyką.

Z kolei Krajewska mówi wprost: – Jako partia mamy liderkę, jest nią premier Ewa Kopacz i jej stanowisku nic nie zagraża.

naTemat.pl

NowoczesnaPL. Kto poza Ryszardem Petru ”jest wkurzony i uważa, że potrzeba zmian”?

Aneta Bańkowska, 02.06.2015
Kongres założycielski stowarzyszenia

Kongres założycielski stowarzyszenia „NowoczesnaPL” Ryszarda Petru (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Ryszard Petru, dotychczas ekonomista i bankowiec, postanowił czynnie zaangażować się w politykę. Co to jest NowoczesnaPL? I im jest 6 tysięcy osób, które się dołączyły do inicjatywy?

Według najnowszego sondażu Millward Brown dla TVN inicjatywa Ryszarda Petru, która nawet nie jest jeszcze partią, ma szansę „nieźle namieszać” na scenie politycznej: weszłaby do Sejmu z 10-procentowym poparciem jako czwarta i ostatnia siła (obok PiS-u, PO i również nieistniejącej jeszcze partii Kukiza).

Ryszard Petru: kim jest?

Twórcę NowoczesnaPL kojarzono dotąd głównie z ekonomią – to ekspert w zakresie makroekonomii, w latach 1997-2000 doradzał wicepremierowi i ministrowi finansów Leszkowi Balcerowiczowi. Na stronie stowarzyszenia można przeczytać, że w tamtym czasie „współtworzył nowy system emerytalny i założenia reformy finansów publicznych”.

Po zakończeniu współpracy z ówczesnym szefem Unii Wolności Petru pracował w Banku Światowym jako ekonomista ds. Polski i Węgier, doradzał też w kwestiach związanych z reformami emerytalnymi i finansami publicznymi w krajach regionu Europy Środkowo-Wschodniej i Azji Centralnej. W ostatnich latach pełnił m.in. funkcje głównego ekonomisty w BRE Banku i PKO BP.

Od maja 2011 roku Petru przewodniczy Towarzystwu Ekonomistów Polskich; dwa lata później objął także funkcję doradcy marszałka województwa dolnośląskiego ds. gospodarczych. W latach 90. należał do Unii Wolności – w 2001 roku bez powodzenia kandydował do Sejmu z list ugrupowania. Na tym skończyła się jego przygoda z polityką.

„Polska może być małymi Niemcami Europy”

Co sprawiło, że ekonomista zmienił zdanie i zdecydował się stanąć na czele inicjatywy, która – jak przewidują niektórzy eksperci – może być konkurencją dla PO? – Wkurza mnie to, co się dzieje w Polsce – opowiadał w rozmowie z Gazeta.pl. – Miller, Kaczyński, Piechociński, Kopacz, Tusk. Im się nic nie chce, im jest dobrze. A ja mam wizję, że Polska może być małymi Niemcami Europy – ocenił Petru. Jego celem w październikowych wyborach jest co najmniej wprowadzenie NowoczesnaPL do Sejmu.

Petru: Wkurza mnie to, co się dzieje w Polsce [CZYTAJ] >>>

Ekonomista chce tego dokonać przy wsparciu m.in. Leszka Balcerowicza, Władysława Frasyniuka i Andrzeja Olechowskiego. Jednak, jak deklaruje, nowe ugrupowanie to nie „drugi plan byłego wicepremiera”. – Czytam dzisiaj, że powstaje partia Balcerowicza i Petru, a to jest przede wszystkim inicjatywa młodych, energicznych ludzi, którym się coś chce. I Petru – podkreśla ekonomista.

Petru wspierają m.in. Wadim Tyszkiewicz i założyciel InPostu

Zainteresowanie inicjatywą jest spore: podczas niedzielnego kongresu na warszawskim Torwarze pojawiło się ponad 6 tysięcy osób z całej Polski. Kim są? – Ludzie z doświadczeniem życiowym. Z samorządu, przedsiębiorcy, działacze organizacji pozarządowych – opisywał sympatyków stowarzyszenia Petru.

Podczas kongresu ze sceny przemawiali także m.in. prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz, przedsiębiorca i założyciel firmy InPost Rafał Brzoska, Adam Kądziela z Zarządu Ogólnopolskiego Forum Młodych Lewiatan, szefowa działu politycznego „Kultury liberalnej” Karolina Wigura oraz toruńska działaczka społeczna i radna Joanna Scheurin-Wielgus.

Co powinniśmy wiedzieć o ugrupowaniu Ryszarda Petru? >>>

Spytaliśmy niektórych z nich, co sprawiło, że postanowili poprzeć Petru. – Będę wspierał każdą ideę, która z „mówienia o tym, że trzeba coś robić” przejdzie do fazy „zrobię, bo wiem jak” – wyjaśnia Rafał Brzoska.

36-letni szef InPostu jest milionerem, o którym mówi się, że „rzucił wyzwanie Poczcie Polskiej”. Po osiągnięciu sukcesu w kraju paczkomaty należące do jego firmy zaczęły podbijać też Europę. Biznesmen tłumaczy jednak, że „obecna sytuacja w Polsce wymaga zdecydowanych działań i gruntownych zmian”, a rzeczywistość, w której przestępca ma większe prawa niż obywatel płacący podatki, jest niedopuszczalna.

– Kiedy sam zaczynałem swój biznes, prowadzenie działalności gospodarczej należało do łatwiejszych, było bardziej przewidywalne. Dziś, niestety, państwo często zmienia przedsiębiorcom reguły w trakcie gry, na czym tracą wszyscy Polacy. Nie należę do radykałów, nie dążę za wszelką cenę do tego, by tylko dla zasady obracać wszystko do góry nogami. Z drugiej strony nie boję się szukać nowych rozwiązań, stawiać na innowacyjność i w ten sposób zwiększać standard życia Polaków, eliminując utrwalone w naszej gospodarce absurdy. Dlatego przekonujmy, walczmy, zmuszajmy przedstawicieli władzy, by stwarzali dobre, czyli jasne, przejrzyste, równe i sprawiedliwe warunki do prowadzenia biznesu. To nieprawda, że tych dwóch wartości nie da się dobrze wyważyć – podkreśla przedsiębiorca.

„Każda centrowa inicjatywa wydaje się być bardziej interesująca niż…”

Bardziej zachowawczo o ugrupowaniu Petru mówi Karolina Wigura. Socjolożka jest adiunktem w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, zasiada też w Radzie Programowej Kongresu Kobiet i zarządzie Fundacji im. Stefana Batorego. Jako dziennikarka publikowała swoje teksty m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej” i „Przeglądzie Politycznym”.

– Wyrażam sympatię w stosunku do Ryszarda Petru i stowarzyszenia – jak podejrzewam, podobnie jak inne osoby o liberalnych poglądach. To wsparcie dla powstającego ruchu społecznego. Robiłam to już w przeszłości, np. wspierając Kongres Kobiet. Każda centrowa i oddolna inicjatywa, która w tej chwili powstaje, wydaje się być znacznie bardziej interesująca niż populistyczne ruchy takie jak ten Pawła Kukiza – tłumaczy Wigura.

– Nie jestem jednak członkinią stowarzyszenia, nie zamierzam też kandydować z jego list ani zapisywać się do partii, która na pewno powstanie – zastrzega publicystka.

„Polacy są wkurzeni. Nadszedł czas zmian”

Swoje pełne poparcie dla inicjatywy zadeklarowała natomiast Joanna Scheurin-Wielgus. W zeszłorocznych wyborach samorządowych radna jako pierwsza kobieta walczyła o fotel prezydenta Torunia. To znana lokalna działaczka: jest współzałożycielką Stowarzyszenia Wyborcy oraz wiceprezesem Stowarzyszenia Rzeczpospolita Babska, stoi też na czele Fundacji Win-Win, która wspiera działania kulturalne i lokalnych artystów. Wcześniej przez wiele lat współpracowała z offowym Teatrem Wiczy.

– Doskonale rozumiem, że Polacy są wkurzeni na obecną sytuację społeczno-gospodarczą, na polityków, na niski poziom debaty politycznej. Nadszedł czas zmian. Dlatego wspieram ruch – zapewniła podczas kongresu .

Tyszkiewicz: Chciałbym budować Polskę nowoczesną i przyjazną

Najbardziej rozpoznawalnym mówcą kongresu był niewątpliwie Wadim Tyszkiewicz. Prezydent Nowej Soli zyskał medialną popularność po tym, jak wiosną 2014 roku ruszył w pościg za pijanym kierowcą, który śmiertelnie potrącił rowerzystę. Polityk zatrzymał mężczyznę i wezwał policję; potem całe zdarzenie opisał w emocjonalny sposób na Facebooku. – Skoro młotek, siekiera może być narzędziem zbrodni, dlaczego nie może być nim dwutonowe auto w rękach pijanego kierowcy? Tak, to są zabójcy – mówił później w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Tyszkiewicz krytykował też górnicze protesty i porozumienie z rządem. Prezydent Nowej Soli wskazywał, że inne sektory gospodarki nie są traktowane z równie wielką troską. – Górnicy dostają z ZUS trzy razy więcej niż inni Polacy. W czym ta reszta Polski jest gorsza? – pytał.

W niedzielę samorządowiec przedstawił na kongresie NowoczesnaPL swoją wizję kraju. – Chciałbym budować Polskę nowoczesną i przyjazną, wolną od politycznych połajanek, a skupioną na rozwoju, bezpieczną i sprawiedliwą. Mnie interesuje polityka samorządowa, gospodarcza, społeczna, taka, która daje konkretne efekty, pokazuje rozwiązania, przynosi rezultaty – przekonywał.

 

TOK FM 

Kukiz na drugim miejscu w sondażu. Przełom? „To gra na emocjach”, „wejdzie do parlamentu z tabunem nieznanych mu ludzi”, „lustrzane odbicie PiS” [3 OPINIE]

Martyna Trykozko, 02.06.2015
Kukiz w sondażu parlamentarnym wyprzedził PO. Czy ma szansę stworzyć realną siłę polityczną? – Nie popiera go żaden konkretny elektorat. On sam nie jest w stanie w tej chwili się w tym rozeznać – mówi socjolog Rafał Markowski. – Nie powinniśmy do tego podchodzić racjonalnie, bo gra się tu przede wszystkim na emocjach – stwierdza politolog Anna Materska-Sosnowska.
Na ugrupowanie Pawła Kukiza w wyborach parlamentarnych zagłosowałoby 20 proc. Polaków – tak wynika z najnowszego sondażu Millward Brown dla Faktów TVN. W Sejmie zająłby drugie miejsce po Prawie i Sprawiedliwości (25 proc.), zostawiając w tyle Platformę Obywatelską (17 proc.). To pierwszy od dłuższego czasu przypadek, kiedy PO i PiS nie zajmują dwóch pierwszych miejsc pod względem poparcia Polaków. Czy jesteśmy świadkami przełomu? Socjologowie są zgodni pod jednym względem: tak zróżnicowany elektorat trudno będzie okiełznać.Prof. Andrzej Rychard, socjolog, UW:

„Kiedy patrzę na te dwie nowe inicjatywy – na inicjatywę Pawła Kukiza i na inicjatywę Ryszarda Petru – to widzę je jako dwa lustrzane, acz zdecydowanie bardziej odległe od siebie, odbicia dwóch wielkich partii, które dominują na naszej scenie. To tak, jakby Kukiz był nowszą wersją PiS-u, a Petru nowszą wersją Platformy. Oni się różnią – Kukiz jest bardziej autentyczny, natomiast ma mniej zawartości, a u Petru jest zawartość, ale nie ma tej siły autentyczności ani nowości.

Komunikat Kukiza jest niespójny, bo jest tam i konserwatyzm, i anarchizm, jakiś antyliberalizm, elementy liberalizmu – to wszystko razem jest pomieszane, ale on paradoksalnie z tą niespójnością przekazu okazał się być spójny ze swoim niespójnym elektoratem. Bo ci, którzy na niego głosowali, też nie są ideologicznie spójni. Różnym spośród nich się nie podobają różne rzeczy, z różnych pozycji.

Nie wiem, czy on nie pozostanie w związku z tym ukryty pod jednym hasłem jednomandatowych okręgów wyborczych i czy nie będzie liczył na to, że ci wyborcy emocjonalnie na to hasło będą reagowali. Chyba im bardziej zacznie budować program, tym bardziej będzie to dla niego trudne. Problem z nim, tak jak z wieloma tego typu ruchami o charakterze populistycznym, polega na tym, że one diagnozę mają słuszną, natomiast terapię bardzo często obłędną.

Na miejscu pana Kukiza byłbym jeszcze bardzo ostrożny z tryumfowaniem. Ciekaw jestem, jak ten wynik będzie się dalej utrzymywał i współgrał z jego deklaracjami, które ostatnio mieliśmy szansę usłyszeć, że on w ogóle nie zamierza budować żadnej partii i że nie interesuje go polityka. To nie są słowa specjalnie mobilizujące dla zwolenników”.

Prof. Rafał Markowski, socjolog, UW:

„Nie ma w tym wyniku nic szczególnego, były wybory, na których nakręcono pewną koniunkturę, a ludzie jak zwykle przyznają się do zwycięzców. Zwycięzcą de facto tych wyborów był kandydat PiS-u, ale zwycięzcą moralnym i czymś nowym był Kukiz.

Jego wielki problem polega jednak na tym, że nie popiera go żaden konkretny elektorat, to są różne elektoraty. On sam nie jest w stanie w tej chwili się w tym rozeznać. Tam są młodzi, którzy zasadnie protestują przeciwko temu, że rynek pracy ich nie zasysa, tam są anarchiści i zadymiarze, którzy zawsze się znajdują, tam są ludzie w średnim wieku i starsi, którym coś się w życiu nie powiodło, są nacjonaliści i ksenofobi. Pan Kukiz ma gigantyczny problem, żeby z tego zlepka niezadowolonych z bardzo różnych powodów zrobić coś, co by było spójne.

Drugi problem polega na tym, że żeby naprawdę wystartować w wyborach do Sejmu, trzeba się zarejestrować we wszystkich okręgach, trzeba mieć struktury organizacyjne, mieć ludzi. Czasu jest bardzo mało, w związku z czym na jego listy trafią ludzie, nad którymi kompletnie nie będzie panował i nie będzie nawet wiedział, kim oni tak naprawdę są. Ale jeśli mu się to uda i jeśli wejdzie z tym tabunem nieznanych sobie ludzi do parlamentu, to następnie – ponieważ on deklaruje, że nie będzie zawierał żadnych koalicji – najprawdopodobniej partia, która wygra wybory i dostanie misję formowania rządu po prostu mu ukradnie kilkunastu-kilkudziesięciu posłów i dokooptuje ich do swojego obozu”.

Anna Materska-Sosnowska, politolog, UW:

„Co może zaoferować Kukiz? Zmianę. To jest hasło-klucz, które w moim przekonaniu wystarczy powiedzieć, czyli zmiana, teraz my zrobimy porządek, na razie nie mamy żadnego programu, a oprócz hasła wywoławczego ‚JOW-y’ nie wiemy wiele więcej. Pytanie, czy w takich ruchach populistycznych faktycznie program jest najważniejszy. W moim przekonaniu nie powinniśmy do tego podchodzić tak racjonalnie, bo gra się tu przede wszystkim na wywołanych emocjach.

Jeśli chodzi o listy, które Kukiz może stworzyć, to zdaje się, że to jest już dosyć jasne – są to przede wszystkim szeroko rozumiani samorządowcy z Dolnego Śląska i Śląska, gdzie on wygrał, mówi się też o Piotrze Guziale. To są często ludzie, którzy gdzieś tam wcześniej współpracowali z różnymi partiami z różnych stron. To już kiedyś jakiś sukces odniosło”.

Z kolei jeżeli partia rządząca zamierza być nawet w opozycji, to musi się przede wszystkim zabrać do walki. Jeżeli partie robiłyby tak jak w tej chwili Platforma, że po porażce kładą się i czekają na koniec, to ta scena ciągle by nam wirowała. Natomiast interesuje mnie też, jakie wyciągnie z tego wnioski PiS, bo 25 proc. dla PiS-u to nie są dobre notowania”.

TOK FM

Kidawa tłumaczy fatalne wyniki sondażowe PO. „Po porażce Komorowskiego wiedzieliśmy…”

klep, 02.06.2015
Małgorzata Kidawa-Błońska

Małgorzata Kidawa-Błońska (FRANCISZEK MAZUR)

Małgorzata Kidawa-Błońska tłumaczyła w Polskim Radiu fatalne wyniki sondażowe PO porażką wyborczą Bronisława Komorowskiego. – PO zdawała sobie sprawę, że po tych wyborach nasze notowania mogą spaść – mówiła. Rzeczniczka rządu siliła się na optymizm. – Od każdego wyniku można się odbić – stwierdziła.

W najnowszym sondażu Millward Brown dla Faktów TVN Platforma Obywatelska uzyskała katastrofalne poparcie w wysokości 17 proc. Wyprzedziły ją PiS (25 proc.) i nie istniejące jeszcze ugrupowanie Pawła Kukiza (20 proc.).

„Sondaże pokazują duże emocje”Małgorzata Kidawa-Błońska w Polskim Radiu tłumaczyła ten wynik przegranymi dla PO wyborami prezydenckimi. – Przegrana Bronisława Komorowskeigo spowodowała, że sondaże pokazują duże emocje w społeczeństwie – stwierdziła rzeczniczka rządu.

Kidawa-Błońska podkreślała, że w sondażu ujęto partie, które w praktyce jeszcze nie istnieją (chodzi o projekty Pawła Kukiza i Ryszarda Petru). Zaznaczyła też, że w PO prowadzona jest „reorganizacja”. Na dzisiejsze popołudnie planowane jest wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego PO, gdzie politycy mają rozmawiać m.in. o strategii przed wyborami parlamentarnymi i planach legislacyjnych. To będzie szczera rozmowa, a nie ścinanie głów – zapewniała dziennikarzy premier Ewa Kopacz.

„Gdybyśmy się oglądali na sondaże…”

– PO zdawała sobie sprawę, że po tych wyborach nasze notowania mogą spaść. Ale partia działa nie patrząc na notowania – mówiła Kidawa-Błońska. – Gdybyśmy się oglądali na sondaże, strach mógłby nas paraliżować – zaznaczyła. Pytana o to, czy pamięta tak słabe wyniki sondażowe PO, zaznaczyła że nie zapomniała początków partii. – Od każdego wyniku można się odbić – stwierdziła.

Zobacz także

TOK FM

„Czy Szydło będzie rozdawać karty? Miła, sprawna, bardzo bystra, ale i tak za jej plecami stoi Kaczyński”

Anna Siek, 02.06.2015
Beata Szydło i Andrzej Duda

Beata Szydło i Andrzej Duda ($fot. ukasz Gowala / Agencja Gazeta)

– Absolutnie mądrym posunięciem wydaje mi się pomysł, by Beata Szydło była kandydatką PiS na premiera. Ona kojarzy się wyborcom tylko dobrze. Ale mamy przykład Kazimierza Marcinkiewicza, który tak upoił się władzą, że szybko przestał być premierem – mówiła w TOK FM Renata Kim z „Newsweeka”. I przypomniała, że przed laty gwiazdą w PiS została ogłoszona Joanna Kluzik-Rostkowska. Ale jej kariera szybko się skończyła, m.in. oskarżeniami o zdradę.

Choć Renata Kim tak dobrze ocenia Beatę Szydło, nie ma wątpliwości, że „byłaby marionetką Kaczyńskiego”.

Ale według Elizy Olczyk, wiceprezes PiS nie grozi powtórzenie błędów ani Kluzik-Rostkowskiej, ani Kazimierza Marcinkiewicza. – Cechy osobowe Marcinkiewicza pretendowały go do tego, żeby był marionetką Kaczyńskiego. Szydło udało się okiełznać sztab wyborczy, który jest w czasie kampanii bardzo emocjonalnym gremium. Bardzo uczciwe, jak słyszałam, pilnowała wydawania pieniędzy. Od Kluzik-Rostkowskiej różni ja też to, że ma za sobą wygraną kampanię wyborczą.
Zobacz także

TOK FM

Postępowanie dyscyplinarne wobec gdańskiej radnej PiS?

Katarzyna Włodkowska, 02.06.2015
http://www.gazeta.tv/plej/19,114871,18023232,video.html?embed=0&autoplay=1
Wojewoda pomorski razem z kurator oświaty i rzecznikiem dyscyplinarnym dla nauczycieli zajmą się sprawą radnej PiS, która uczy historii w gdańskiej podstawówce – ustaliła „Wyborcza”. Anna Kołakowska razem z narodowcami protestowała w sobotę w przeciwko homoseksualistom i apelowała do policji, żeby „zajęła się tymi pedałami”, a wcześniej obraziła sąd oraz zorganizowała nielegalne zgromadzenie.
Gdańska radna PiS Anna Kołakowska, rocznik 1964, jak sama pisze, pasjonuje się „turystyką pieszą zainspirowaną historią”. Sympatyzuje z Obozem Narodowo-Radykalnym, od roku uczy historii w Szkole Podstawowej nr 65 w Gdańsku. W sobotę – razem z narodowcami – pojawiła się na Marszu Równości w Gdańsku ubrana w czarną bluzę z napisem na plecach: „Lepiej być martwym niż czerwonym”. Z megafonem w ręku przekonywała, że „homoseksualizm jest przejawem zepsucia moralnego i upodobaniem” oraz że jest „dumna, że żyje w Polsce, bo może się temu przeciwstawić!”.- „Jeśli tego nie zrobimy, to wkrótce ulicami tego miasta przejdą także pedofile i zoofile!” – mówiła.

 

– „Pedofile, pederaści to są Unii entuzjaści. Biedroń! Co? Ty kur…!” – odkrzyknął jej tłum narodowców.

Potem wraz z mężem, wykładowcą Uniwersytetu Gdańskiego Andrzejem Kołakowskim oraz dwójką swoich dzieci próbowała zablokować legalnie zwołany marsz, siadając na jezdni. Do policji zwracała się wtedy – pod okiem kamer – z apelem: „Zróbcie porządek z tymi pedałami, a nie z nami”. Ostatecznie Kołakowscy – w związku ze swoim uporem – zostali wyniesieni do radiowozu.

Nauczycielka ubliża sądowi

Zgodnie z Kartą nauczyciela „nauczyciel ma kształcić i wychowywać w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka” oraz „dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów. Ustawa mówi także, że „Nauczyciele podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za uchybienia godności zawodu nauczyciela”.

22 maja br. nauczycielka Kołakowska, w trakcie odczytywania wyroku uznającego za winną jej 18-letnią córkę Marię wykroczenia przeciwko porządkowi i spokojowi publicznemu (w trakcie zeszłorocznego odczytu tekstu dramatu „Golgota Picnic” dziewczyna rozpyliła substancję o nieprzyjemnym zapachu w siedzibie „Krytyki Politycznej”) i krzyczała: „Precz z komuną”, „Jeszcze przyjdzie czas, że was rozliczymy!”, „Dzieci Stalina!”. Oczywiście wszystko to pod okiem kamer ogólnopolskich mediów, a sędzia z niezrozumiałych powodów nie wymierzyła radnej kary porządkowej.

W ubiegły czwartek z kolei, na sesji rady miasta stwierdziła, że „Tadeusz Mazowiecki włączał się w kampanię nienawiści”, co oburzyło prezydenta Gdańska.

Układ i Mazowiecki

Dzień po tym wydarzeniu skontaktowałam się z dyrektor Szkoły Podstawowej nr 65 w Gdańsku, gdzie Kołakowska uczy historii. – Jestem zażenowana stanem wiedzy władz Gdańska, a nie wiedzą pani Anny Kołakowskiej – odpowiedziała mi wtedy dyrektor Jolanta Kwiatkowska-Reichel, a wypowiedź ta jest autoryzowana. – Zgadzam się, że Tadeusz Mazowiecki to postać kontrowersyjna, więc nie jest wskazane, by wyznaczać taką osobę na patrona szkoły. Wystarczy przypomnieć politykę „grubej kreski”, przez którą nie rozliczono władz komunistycznych. Potem te same osoby, w wyniku powiązań polityczno-biznesowych, doprowadziły nasz kraj na skraj upadku.

Dyrektor, dopytywana, jakie osoby ma na myśli, rzuciła, że jako dziennikarka „Wyborczej” powinnam to wiedzieć, i dodała: – Pan Mazowiecki czystych rąk nie miał, a Okrągły Stół był układem.

Pytana o ocenę wydarzenia w sądzie, odpowiedziała: – Nie byłam świadkiem tego wydarzenia. Ale powiem, że Marysia, osoba bardzo kulturalna i grzeczna, zachowała się jak trzeba. Gdybyśmy nie byli krajem chrześcijańskim, ale muzułmańskim, taka Krytyka Polityczna już by nie istniała, a jej członkowie nie żyli.

I zapewniła, że nie pojawiają się żadne zastrzeżenia co do lekcji historii prowadzonych przez radną Kołakowską.

– Realizuje program i pracuje dużo więcej, niż powinna – mówi pani dyrektor. – Mamy zwalniać i zostawiać miernych, ale wiernych? Tylko pytanie, komu wiernych? Osobiście na lekcjach historii dowiadywałam się o Katyniu, mimo że było to zakazane. Dziś też mamy dążyć do ukrywania prawdy? I coś pani powiem, dosyć tego! W Polsce zapanowała schizofrenia polityczno-historyczna. Z jednej strony politycy PO czczą Narodowy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych, z drugiej składają kwiaty na grobach czerwonoarmistów. W końcu oddaje się hołd ofiarom reżimu komunistycznego, ale dlaczego każe się czcić ich oprawców?!

Nauczycielka z zarzutami

Ostatnie zdanie nawiązuje do marca br., kiedy to Anna Kołakowska protestowała przeciwko uroczystościom związanym z obchodami „Powrotu Gdańska do Macierzy” z udziałem władz miasta na Cmentarzu wojennym żołnierzy Armii Sowieckiej.

– W tej sprawie prowadzone jest postępowanie w sprawie o wykroczenie – mówi Aleksandra Siewert, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. – Chodzi o nielegalne zgromadzenie. Jedna osoba usłyszała zarzut jego zwołania bez wymaganego pozwolenia, za co grozi kara aresztu lub grzywny. Sprawa jest w toku.

Tą osobą, która usłyszała zarzut, jest właśnie radna Kołakowska.

Zgodnie z Kartą nauczyciela oraz Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej Wojewoda Pomorski lub Kurator Oświaty na wniosek Wojewody może wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec nauczyciela uchybiającego godności nauczycielskiej. Jednym ze źródeł wiedzy o uchybieniu godności może być informacja prasowa.

– Wojewoda Ryszard Stachurski nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie – informuje Roman Nowak, rzecznik wojewody. – Ale w najbliższych dniach będzie o tych wydarzeniach rozmawiał z Pomorską Kurator Oświaty oraz Rzecznikiem Dyscyplinarnym dla Nauczycieli przy Wojewodzie Pomorskim.

Z wnioskiem o postępowanie dyscyplinarne może też zwrócić się dyrektor szkoły.

– W pracy mam dużo obowiązków i nie będę na zawołanie rzucać wszystkiego i zajmować się mniejszościami seksualnymi zamiast uczniami – napisała do mnie w poniedziałek dyrektor Jolanta Kwiatkowska-Reichel w odpowiedzi na pytanie o wydarzenia na Marszu Równości.

To był długi e-mail z opisem minionego weekendu oraz planami na kolejne dni, w związku z którymi z panią Kołakowską w najbliższym czasie pani dyrektor się nie spotka. – Wyjeżdżam na Kaszuby, aby w gronie przyjaciół uczcić zwycięstwo Andrzeja Dudy.

Zobacz także

 

gazeta.pl

Rafał Trzaskowski: Musimy pokazać, że cholernie nam zależy i że nie jesteśmy sytymi kotami

Rafał Trzaskowski chce pokazać, że politycy PO nie są "sytymi, zadowolonymi kotami".
Rafał Trzaskowski chce pokazać, że politycy PO nie są „sytymi, zadowolonymi kotami”. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Rafał Trzaskowski, wiceszef dyplomacji i nowa twarz Platformy Obywatelskiej rozlicza 8-letnie rządy swojej partii i wyznacza kierunki zmian, które w nadchodzących wyborach parlamentarnych mają uratować dołującą w sondażach formację. –Tu chodzi o jasną, klarowną opcję i propozycję dla wyborców: przekonanie ich, że dalej warto głosować na PO. (…) Powinniśmy się skoncentrować na tym, żeby lepiej rozmawiać z obywatelami i umieć przekonać ich do tego, że nie jesteśmy sytymi, zadowolonymi z siebie kotami. Jeżeli tego nie zrobimy, to może być niewesoło – mówił w TVP INFO.

Polityk uważa, że PO ma się czym chwalić, a dwie kadencje u steru władzy były udane. Problemem jest za to komunikacja, partia nie potrafi dotrzeć z pozytywnym przekazem do wyborców. – Ale nie za pomocą pewnych wskaźników, bo to najwyraźniej nie trafia do wszystkich wyborców. Trzeba rozmawiać otwartym językiem z obywatelami i to jest to co będziemy musieli robić – stwierdził.

Według niego strategia PO przed zbliżającymi się wyborami ma również pokazać różnicę między partią Ewy Kopacz, a Prawem i Sprawiedliwością, chociaż, jak zaznacza, nie chodzi tutaj o klasyczny chwyt „straszenia PiS-em”, tylko o zaakcentowanie tych obszarów, które najlepiej ilustrują rozbieżności programowe.

Trzaskowski domaga się też jasnej deklaracji personalnych od partii Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem polityka PiS powinien zawczasu odsłonić wszystkie karty i powiedzieć, kto zostanie premierem i kto wejdzie do rządu, jeśli ugrupowanie Kaczyńskiego odniesie zwycięstwo. Na razie szef opozycyjnej partii nie wypowiadał się wprost o powyborczym scenariuszu. Kaczyński pytany o ewentualnego następcę unika mówienia wprost. –Sprawa jest otwarta. Nie jest powiedziane, że to ja zostanę premierem – mówił ostatnio w TV Republika.

Wiceszef MSZ powiedział też, że rekordowo wysokie poparcie dla Pawła Kukiza może być chwilowym efektem, a w długofalowej perspektywie, wyborcy powiedzą mu w końcu: sprawdzam. – Teraz jest pytanie, jaką ma ofertę dla obywateli. Bo jeżeli ta oferta ma mówić ja się buntuję, sprzeciwiam się temu systemowi i tak naprawdę nie mam nic do zaoferowania, to w pewnym momencie obywatele zaczną zadawać pytania o wiarygodność – przewiduje.

Źródło: TVP INFO

naTemat.pl

Wkurzeni na wszystko

Katarzyna Kolenda-Zaleska, „Fakty” TVN, 02.06.2015
Młodzież jest wkurzona, więc poszła i zagłosowała na Pawła Kukiza.<br /><br /><br /><br />
Paweł Kukiz też jest wkurzony, więc<br /><br /><br /><br />
wystąpił przeciwko klasie politycznej i politycznym elitom

Młodzież jest wkurzona, więc poszła i zagłosowała na Pawła Kukiza. Paweł Kukiz też jest wkurzony, więc wystąpił przeciwko klasie politycznej i politycznym elitom (fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta)

Wszyscy w Polsce są dziś wkurzeni. Modnie jest być wkurzonym. Na wszystko.
Młodzież jest wkurzona, więc poszła i zagłosowała na Pawła Kukiza. Paweł Kukiz też jest wkurzony, więc wystąpił przeciwko klasie politycznej i politycznym elitom. Wkurzony jest elektorat Platformy, więc został w domu i nie zagłosował na BronisławaKomorowskiego. Wkurzony jest też elektorat prawicowy, że od ośmiu lat nie rządzi, więc zagłosował na Andrzeja Dudę. Wkurzeni są prawicowi publicyści, bo nie są mainstreamem – choć są. Wkurzeni są wszyscy na rytualne polityczne bitwy, z których nic nie wynika. To akurat zrozumiałe.Ogólnie ludzie są wkurzeni na polityków, bo wydaje im się, że to darmozjady, że okopali się na swoich stanowiskach. Młodzież jest wkurzona na starych, bo ci okupują wszystkie posady – i w polityce, i w mediach, i w biznesie – a dla nich brakuje miejsca. Są tak wkurzeni, że odesłali na emeryturę niezłego prezydenta. Są wkurzeni na byłych opozycjonistów, którzy mieli szansę na własną rewolucję. Są tak wkurzeni, że zrzucają ich z piedestałów w odmęty niepamięci. Dlatego są wkurzeni na 25 lat wolności, bo choć mają wolność, to ta wolność nie spełnia ich oczekiwań, a tę wolność przecież także oni kształtują. Chcieliby mieć na nią większy wpływ.Wkurzenie widać najmocniej w internecie, bo tam wkurzać się można do woli i licytować, kto się wkurzy bardziej i kogo bardziej obrzuci się błotem. Taka nowa moda. Bardziej dosadnie, bardziej po chamsku.Wkurzeni są przedsiębiorcy, bo rząd i Platforma ich zawiodły. Na tyle są wkurzeni, że założyli stowarzyszenie, żeby instytucjonalnie dać wyraz wkurzeniu.Wkurzeni są bywalcy symbolicznego placu Zbawiciela, bo jak nie być wkurzonym, skoro wszyscy są wkurzeni. Młodzi są wkurzeni na Kościół, więc rezygnują z chodzenia do Kościoła. O ile łatwiej jest swoją nieobecność i obojętność usprawiedliwiać wkurzeniem.

Wkurzenie to dziś stan umysłu. Jak ktoś nie jest wkurzony, to znaczy, że coś z nim nie tak. Ktoś zadowolony, uśmiechnięty wydaje się podejrzany.

Nie lekceważę tego, co się ujawniło po wyborach prezydenckich. Tego podskórnego fermentu i tlącego się wewnętrznego buntu, który niewielu dostrzegło. Tego poczucia beznadziei w pięknym przecież świecie, który zapomniał o solidarności i pędził do przodu bez oglądania się na boki.

Wkurzenie ma w sobie coś z romantycznych uniesień, a jak wiadomo, to nam zawsze wychodziło najlepiej. Pozytywistyczna praca była mordęgą pozbawioną emocji.

I tylko mam jedną wątpliwość. Na ile to wkurzenie jest dziś autentyczne, a na ile jest modą wynikającą z braku chęci przyjęcia odpowiedzialności. Chcę zrozumieć tę wściekłość, to oburzenie, ten kryzys w postrzeganiu świata. Nie będzie to chyba łatwe, bo być może odchodzi w przeszłość świat, który znamy.

Przez ostatnie trzy tygodnie czytam rozprawy socjologów i publicystów, by zrozumieć powstanie tej międzypokoleniowej wyrwy, która wyklucza porozumienie. Pewne diagnozy są oczywiste, ale też nie wyjaśniają wszystkiego. Może faktycznie czas na wymianę elit. Może faktycznie czas na przemodelowanie tego wszystkiego, co się udało osiągnąć. Zburzyć wszystko i budować na nowo. Tylko czy burzenie to jest najlepsza droga?

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: