PiS (09.06.2015)

 

Kościół przyjął dokumenty ws. obrony przed pedofilią. „Szeroko otwieramy się na zgłaszanie nadużyć”

olg, PAP, 09.06.2015
Ks. Adam Żak

Ks. Adam Żak (Fot . Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Kościół szeroko otwiera się na zgłaszanie przypadków nadużyć seksualnych wobec nieletnich – powiedział koordynator Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży, o. Adam Żak. Dziś zaprezentowano dokumenty ws. ochrony przed wykorzystaniem seksualnym.

 

Jeden z dokumentów zawiera wytyczne w sprawie postępowania z przypadkami seksualnego wykorzystania dzieci i młodzieży, drugi jest poświęcony profilaktyce. Dokumenty opracowywano od 2011 r., obowiązują od marca 2015 r.

– To jest dokument, który aplikuje normy Kościoła powszechnego wydane przez Stolicę Apostolską do warunków prawa polskiego, do warunków kulturowych i społecznych” – powiedział dziennikarzom o. Żak.

 

„Kościół jest zainteresowany oczyszczeniem”

Podkreślił szerokie otwarcie Kościoła na zgłoszenia przypadków nadużyć. – Uświadamiamy sobie to coraz wyraźniej, że zgłaszanie krzywdy tego rodzaju, jakim jest wykorzystanie seksualne w wieku dziecięcym czy dorastania, jest bardzo trudne. Trwa lata, nieraz dziesiątki lat, zanim staje się możliwe wypowiedzenie takiego doświadczenia. To dotyczy nie tylko wykorzystania seksualnego przez duchownych – tłumaczył koordynator.

– Pojawienie się tego dokumentu w publicznej formie daje wszystkim – społeczeństwu, wierzącym, duchownym, ale przede wszystkim ofiarom – pewność prawa, działań Kościoła, zasad, na których się on opiera – wyjaśnił o. Żak.

Podkreślił, że wytyczne stanowią zachętę do tego, żeby wyjaśniać przypadki wykorzystania seksualnego nieletnich. – Kościół jest zainteresowany oczyszczeniem. To jest też jedno z przesłań do ofiar. Zgłaszanie krzywdy nie jest przez Kościół traktowane jak „niedobra przysługa”, tylko jako pomoc w oczyszczeniu – powiedział jezuita.

Jak mówił, procedury zawarte w wytycznych stoją na straży dobra, które zostało naruszone, oraz zmierzają do tego, by naprawić krzywdę.

Badania psychologiczne

Wytyczne zawierają trzy aneksy, które uszczegóławiają kwestie dotyczące troski o ofiary, procedurę postępowania oraz zasady formacji duchownych i profilaktyki.

– Troska o ofiary nadużyć seksualnych to podstawowy akt sprawiedliwości ze strony wspólnoty Kościoła, odczuwającej ból i wstyd z powodu krzywdy wyrządzonej dzieciom i młodzieży – cytował fragment wytycznych sekretarz generalny KEP, bp Artur Miziński.

Prymas Polski abp Wojciech Polak podkreślił, że prewencja nadużyć seksualnych wobec nieletnich powinna być nie dodatkową, lecz integralną częścią zaangażowania Kościoła w pracę z dziećmi i młodzieżą i musi się rozwijać.

Częścią profilaktyki ma być rozeznanie kandydatów do seminariów, obejmujące m.in. badanie psychologiczne. Jak powiedział prymas, dokument o zasadach formacji i profilaktyki wskazuje na konieczność zwrócenia jeszcze większej uwagi w tych badaniach jeszcze na sferę psychoseksualną.

– Poziom diagnozy musi wykluczyć patologie. Nie może powodować, że osoba o tego typu skłonnościach będzie przyjęta do formacji – wyjaśnił arcybiskup.

– Zasady formacji i profilaktyki mają zmierzać głównie i przede wszystkim do tego, żeby seminarium opuszczały osoby o dojrzałej osobowości, osoby z emocjonalnością zrównoważoną, także osoby, które wybierając celibat z głębokiego przekonania, za tym się opowiadają – powiedział Polak.

Zobacz także

TOK FM

 

„Tęsknię za Kaczyńskim i Macierewiczem”

red, 09.06.2015
http://www.gazeta.tv/plej/19,103454,18083527,video.html?embed=0&autoplay=1
Joanna Mucha o tęsknocie za „schowanymi” liderami PiS oraz tym, że rozumie, że urzędnicy, które zadają „idiotyczne” pytania irytują ludzi.

– Bardzo tęsknię za Jarosławem Kaczyńskim i Antonim Macierewiczem. Już jest czas, żeby wrócili, pokazali się i powiedzieli, co mają do powiedzenia – mówiła w Poranku Radia TOK FM Joanna Mucha. – Bo jak się nie pojawią, to przegracie – stwierdził Jan Wróbel.

Zdaniem posłanki PO scena polityczna po wyborach prezydenckich się zmieniła. Głównie miała na myśli spektakularny sukces Pawła Kukiza, który do wyborów szedł z jawnie antysystemowymi hasłami. – Wnikliwie próbowałam przemyśleć, z czego wynika niezadowolenie ludzi, którzy na niego głosowali. Ci ludzie mają poczucie, że w Polsce wszystko się załatwia i poczucie, że państwo nie jest fair w stosunku do nich – komentowała Mucha w TOK FM.

 

Zobacz także

TOK FM

 

Zbigniew Stonoga szaleje w słabym państwie

Wojciech Czuchnowski, 09.06.2015
Osobny problem to nazwiska funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy latem 2014 r. zatrzymali kelnerów i Falentę. Dane te też zostały ujawnione, chociaż chroni je ustawa o ABW. Także są w udostepnionych przez Zbigniewa Stonogę plikach

Osobny problem to nazwiska funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy latem 2014 r. zatrzymali kelnerów i Falentę. Dane te też zostały ujawnione, chociaż chroni je ustawa o ABW. Także są w udostepnionych przez Zbigniewa Stonogę plikach (Fot. Rados?aw J üwiak / AG)

To, co zrobił Zbigniew Stonoga, nie ma nic wspólnego z wolnością słowa. Niczego nie odkrywa i nie przynosi nowych informacji. Za wyciekiem tego typu informacji nie stoi żaden interes społeczny. To zwykłe przestępstwo i to przeciwko co najmniej kilku artykułom kodeksu karnego. Nie mogę zrozumieć, dlaczego minister Cichocki z prok. Seremetem zamiast dywagować po nocy, co tu zrobić, nie zarządził natychmiastowego zatrzymania Stonogi, który na jego oczach właśnie popełniał poważne przestępstwo.

Publikacja w sieci pełnych akt ze śledztwa podsłuchowego nie jest zwykłym wyciekiem materiałów prokuratury. Zbigniew Stonoga, autor tego wyczynu, podał do wiadomości publicznej pełne dane, w tym adresy pokrzywdzonych osób, informacje o chorobach niektórych podejrzanych, numery telefonów i chronione ustawą nazwiska funkcjonariuszy ABW, z których wielu będzie teraz musiało zmienić tożsamość lub miejsce zamieszkania.

To, co zrobił Stonoga, nie ma nic wspólnego z wolnością słowa. Niczego nie odkrywa i nie przynosi nowych informacji. Za wyciekiem tego typu informacji nie stoi żaden interes społeczny. Jest to zwykłe przestępstwo i to przeciwko co najmniej kilku artykułom kodeksu karnego. Za samo ujawnienie danych operacyjnych agentów ABW grozi kara do 2 lat więzienia. Za podanie do publicznej wiadomości chronionych ustawą danych teleadresowych oraz informacji o chorobach nawet 3 lata z ustawy o ochronie danych osobowych.

Dlatego szokuje mnie postawa, jaką w tej sprawie przyjęło polskie państwo. Koordynator służb specjalnych Jacek Cichocki mówi w RMF, że już wczoraj w nocy „analizował z prokuratorem generalnym” skutki wycieku. W tym czasie Stonoga wrzucał kolejne pliki.

Prokuratura dzisiaj oświadcza, że będzie sprawę „analizować” i zapewne zostanie wszczęte śledztwo Tymczasem od 24 godzin Stonoga wypuszcza kolejne dokumenty, kpiąc sobie z prawa i zapowiadając nowe publikacje.

Nie mogę zrozumieć, dlaczego minister Cichocki z prokuratorem Seremetem zamiast dywagować po nocy, co tu zrobić, nie zarządził natychmiastowego zatrzymania Stonogi, który na jego oczach właśnie popełniał poważne przestępstwo.

Popełnia je dalej, więc nie rozumiem, dlaczego prokuratura spokojnie mówi, że „analizuje” i „się zastanowi”. Zamiast działać, to znaczy Stonogę wsadzić do pudła, a jego serwer zamknąć i zabezpieczyć.

Nie rozumiem, co się dzieje. Nie ma nic bardziej demoralizującego od sytuacji, gdy przestępca jawnie łamie prawo, a państwo bezsilnie na to patrzy.

Zobacz także

wyborcza.pl

Balcerowicz o Dudzie: Jego obietnice bez pokrycia upodabniają Polskę do Grecji [U LISA]

ks, 08.06.2015
Leszek Balcerowicz

Leszek Balcerowicz (Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

– Składanie obietnic bez pokrycia upodabnia Polskę do Grecji – powiedział prof. Leszek Balcerowicz w programie Tomasz Lis na żywo. – Obietnice Andrzeja Dudy są nie do zrealizowania. Jeżeli każdemu się mówi, że coś dostanie, to w końcu każdemu trzeba będzie zabrać. Chyba że ktoś wierzy w gruszki na wierzbie – dodał.

– Partie polityczne nie mówią o problemach Polski. To prowadzi nas do modelu greckiego – mówił Balcerowicz. Wyjaśnił, że to, co Polskę upodabnia do Grecji, to składanie obietnic bez pokrycia. – Andrzej Duda miał o wiele lepszą kampanię wyborczą, ale zaowocowało to gorszym produktem dla Polski. Jego obietnice są nie do zrealizowania. Jeżeli każdemu się mówi, że coś dostanie, to w końcu każdemu trzeba będzie zabrać. Chyba że ktoś wierzy w gruszki na wierzbie – dodał.

Balcerowicz powiedział też, że jeśli PO będzie okopywać się na pozycjach, które ją osłabiły, to wybory parlamentarne może wygrać PiS. – Jakimi hasłami PO zdobyła silną pozycję? Hasłami wolnorynkowymi. A gospodarka w wydaniu PO to PiS bis – mówił. – Jeśli PO chce utrzymać swoich ideowych wyborców, to nie przez ruchy upodabniające ją do politycznego konkurenta – dodał.

 

Balcerowicz: Polska potrzebuje miejsc pracyA co jest Polsce potrzebne według Leszka Balcerowicza? – Polska potrzebuje miejsc pracy. Ale tego przez zaklęcie się nie zrobi. Trzeba zmiany, by przedsiębiorcy mogli tworzyć więcej miejsc pracy – mówił. Powiedział też, że potrzebny jest program, który wyzwoli z Polaków energię, a ta z kolei umożliwi rozwój rynku i społeczeństwa obywatelskiego.- A może Polacy nie chcą, żeby wyzwalać z nich energię, tylko żeby państwo dało? – pytał prowadzący Tomasz Lis.- Niektórzy nie chcą, ale to ludzie, którzy mają mało czasu na zastanawianie się nad programami poszczególnych partii – odpowiedział Balcerowicz. – Polska potrzebuje rozwoju, a nie rozdawnictwa. Polska nie powinna wpadać w dryf, który będzie nas osłabiał w czasach niebezpiecznych – dodał i przypomniał, że za naszą wschodnią granicą panuje wojna.

NowoczesnaPL? „Ja nie organizuję tego ruchu”

Balcerowicz odniósł się też do ruchu Ryszarda Petru NowoczesnaPL. – Ja nie organizuję tego ruchu. Ten ruch budowany jest przez młodych ludzi. Ale gdyby narodziła się silna organizacja, to zastanowiłbym się, co mogę zrobić, żeby im pomóc – powiedział.

Profesor powiedział jednak, że popiera postulaty NowoczesnejPL. Również opowiada się za dwukadencyjnością posłów i senatorów. – Ograniczenie liczby kadencji jest fundamentalnie ważne. Potrzeba mniej urzędników, za to bardziej opłacanych i lepiej wykwalifikowanych. Uważam, że demokracja, w której dominują dożywotni politycy, nie jest dobrą demokracją – mówił Balcerowicz.

Zobacz także

TOK FM

Barbara Nowacka: lewica musi pokazać zbiór wartości, a nie ulegać postulatom antysystemowym

Barbara Nowacka wierzy, że lewica znajdzie się w Sejmie nowej kadencji.
Barbara Nowacka wierzy, że lewica znajdzie się w Sejmie nowej kadencji. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Polska lewica potrzebuje energicznego działania, ale – wbrew pozorom – przed jesiennymi wyborami nie wszystko stracone – mówi w „Bez autoryzacji” Barbara Nowacka z Twojego Ruchu. – Aby przekonać wyborców, trzeba pokazać konsekwentny zbiór wartości, a nie ulegać tylko i wyłącznie postulatom antysystemowym – podkreśla.

W czym tkwi problem polskiej lewicy? Obecnie, na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi, jest w głębokim dołku…

Myślę, że za długo jako lewa strona sceny politycznej zajmowaliśmy się sobą. To dobry moment, aby zakończyć wreszcie wojnę domową, choć konsolidacja polskiej lewicy niekoniecznie musi mieć miejsce. Najważniejsze jest prawdziwe działanie programowe – według zasad w myśl maksymy: „wolność-równość-braterstwo”.

Jeśli się buduje lewicową alternatywę, musi być zachowana równowaga wolności do samostanowienia. Prawdziwe postulaty polskiej lewicy są związane z takimi hasłami jak m.in. praca dla młodych, godziwe emerytury, kwoty wolne od podatków, reforma służby zdrowia.

Proszę wyobrazić sobie czarny scenariusz dla SLD: partia nie wchodzi jesienią do Sejmu. Co się wtedy dzieje?

Myślę, że jednak dzisiejsze sondaże nie pokazują rzeczywistych preferencji polskiego społeczeństwa. Sądzę, że lewica będzie jednak w Sejmie reprezentowana, bo uważam, że powinno znaleźć się dla niej miejsce.

Aby przekonać wyborców, trzeba pokazać w konsekwentny zbiór wartości, a nie ulegać tylko i wyłącznie postulatom antysystemowym. Trzeba normalnie ze sobą rozmawiać, odzyskiwać zaufanie, rozmawiać o preferencjach i potrzebach Polaków. Jest wiec dla polskiej lewicy szansa.

Alternatywą dla SLD miał być Ruch Palikota…

Ugrupowanie istnieje od kilku lat, z czasem przekształcił się w Twój Ruch. Jednym z powodów rozpadu była nie do końca ukształtowana ideowość. Wiadomo przy tym, że pierwsze wejście do Sejmu przeważnie bywa trudne.

A jak Pani ocenia nowe propozycje na lewicy, takie jak Wolność i Równość profesorów Hartmana i Środy, czy chociażby Partia Razem, nazwaną „partią prekariuszy”?

Są ciekawe, ale np. inicjatywy dwojga profesorów to ruch, a nie partia. Z kolei Partia Razem to ruch młodych ludzi. Ale czy partia, która odnosi się wyłącznie do młodzieży, a nie do wszystkich wykluczonych grup Polaków, odniesie sukces?

Leszek Miller, lider nie tylko SLD, ale i człowiek nr 1 polskiej lewicy od lat, ogłosił ostatnio, że przestanie być przewodniczącym Sojuszu. Kto będzie nowym liderem ruchu lewicowego?

Jednym z problemów jest to, że często SLD utożsamiane jest z całą lewicą, podczas gdy po tej stronie sceny politycznej dzieje się wiele ciekawych rzeczy. Naturalne jest jednak, że liderzy się pojawiają i znikają, często „tworzą się” w trakcie boju.

Celowo pytałem o nowego lidera, który pociągnie całą lewicę. Znajdzie się ktoś taki?

Ważną postacią jest przecież Robert Biedroń, obecny prezydent Słupska. Mam nadzieję, że gdy tylko skończy swoją misję, zaangażuje się w politykę krajową. Jest też Janusz Palikot, ciekawie, sprawnie, wręcz wizjonersko myślący polityk. Jest Anna Grodzka.

Jeśli będzie szansa na sensowny dialog, do głosu dojdą młodzi. Wszystko się zmienia, „starzy” prędzej czy później i tak będą ustępowali.

naTemat.pl

Zbigniew Stonoga opublikował akta ze śledztwa ws. afery podsłuchowej. Prokuratura szuka źródła wycieku

Zdjęcia akt opublikował na Facebooku Zbigniew Stonoga
Zdjęcia akt opublikował na Facebooku Zbigniew Stonoga Fot. Gazeta Stonoga / Facebook.com

Prokuratura zajmie się wyciekiem akt ze śledztwa dotyczącego afery podsłuchowej. Fotografie akt opublikowała na Facebooku związana ze Zbigniewem Stonogą „Gazeta Stonoga”. Upublicznione dokumenty zawierają m.in. zapiski kelnerów, którzy zakładali podsłuchy, zeznania przesłuchanych osób oraz ich dane osobowe. Wyciekły nawet dane szefa CBA Pawła Wojtunika.

– To jest bardzo zła sytuacja. Same przecieki dewastują ład, który wszyscy powinniśmy chronić (…) To największy tego typu wyciek z akt śledztwa w historii. Wczoraj w nocy rozmawiałem z prokuratorem generalnym i zgodziliśmy się, że czynności są niezbędne. Rozmawiałem także z szefem ABW i poprosiłem o bardzo pilną analizę – powiedział radiu RMF FM Jacek Cichocki, szef Kancelarii Premiera i koordynator służb specjalnych.

Prokuratorzy starają się teraz dowiedzieć, kto był źródłem wycieku. Reporter RMF FM ustalił, że zgodą na wykonywanie fotokopii akt objętych było co najmniej kilka osób, w tym niektórzy podejrzani oraz poszkodowani. Do zgody na wykonanie fotokopii dołączono informację o odpowiedzialności karnej za ich opublikowanie. Do akt mieli dostęp zarówno pracownicy prokuratury, jak i ABW.

Śledztwo w sprawie założonych w dwóch warszawskich restauracjach podsłuchów prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

W związku z aferą, która ujawniła treść prywatnych rozmów prominentnych polityków oraz biznesmenów, śledczy postawili zarzuty biznesmenom Markowi Falencie i Krzysztofowi Rybce oraz zatrudnionym w restauracjach Łukaszowi N. i Konradowi L.

naTemat.pl

Prawo i Sprawiedliwość niszczy wewnętrzna walka frakcji? „Wygrana Dudy naruszyła układ sił w partii”

"Gazeta Wyborcza" pisze o walce frakcji w PiS.
„Gazeta Wyborcza” pisze o walce frakcji w PiS. Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Wydaje się, że Prawo i Sprawiedliwość ma przed sobą świetlaną przyszłość, choć niewykluczone, że sukces wyborczy Andrzeja Dudy zwiększył nie tylko oczekiwania partii, ale wzajemnie poróżnił jej członków. Większe wpływy ma zdobywać tzw. frakcja cywilna, stawiająca na łagodniejszy kurs w polityce – pisze „Gazeta Wyborcza”.

„Frakcja cywilna”, w której na czoło wysuwają się tacy politycy jak m.in. Jacek Sasin, rywalizować ma z „frakcją CBA”, gdzie czołową postacią jest były szef Biura Mariusz Kamiński. Obaj ponoć pragną zwiększyć swoje wpływy w Warszawie, Sasin już wcześniej – rzekomo nie po myśli Kamińskiego – walczył o prezydenturę w stolicy. Oficjalnie zaprzecza jakoby istniał w partii jakiś wewnętrzny spór.

Tymczasem jedna z osób znajdujących się blisko partii, na słowa której powołuje się „GW”, mówi, że w współpracownicy Kaczyńskiego toczą ze sobą rywalizację. – Niespodziewana wygrana z Bronisławem Komorowskim naruszyła dotychczasowy układ sił w partii – cytuje jego słowa gazeta.

Atmosferze w PiS nie sprzyjają z pewnością spekulacje na temat osoby, która po jesiennych wyborach parlamentarnych staną na czele rządu. Sporym echem w świecie polskiej polityki odbiła się wczorajsza informacja „Super Expressu” o możliwej rezygnacji Jarosława Kaczyńskiego z funkcji prezesa PiS. Dziennik poszedł w swych dywagacjach dalej i wysunął na stanowisko przyszłego premiera byłą już szefową sztabu wyborczego Andrzeja Dudy – Beatę Szydło.

Prezydent-elekt wypowiadał się o niej ostatnio w samych superlatywach. Coraz częściej pojawia się opinia, że gdyby scenariusz z Szydło jako premierem został zrealizowany, Kaczyńskiego zadowoliłby się posadą marszałka Sejmu.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”

naTemat.pl

Zbigniew Stonoga publikuje setki dokumentów. To akta afery taśmowej? Cichocki: Największy wyciek w historii

ks, 09.06.2015
Zbigniew Stonoga

Zbigniew Stonoga (Fot. YouTube.com)

Zbigniew Stonoga opublikował akta, jak twierdzi, afery podsłuchowej. W udostępnionych materiałach są zeznania świadków – m.in. Jana Kulczyka czy szefa CBA Pawła Wojtunika. – To największy wyciek w polskiej historii – komentował Jacek Cichocki w RMF FM. Prokuratura nie potwierdziła jeszcze autentyczności dokumentów.

– Akta prokuratorskie afery podsłuchowej trafiły do sieci przez chińskie serwery – tłumaczy Zbigniew Stonoga. Kontrowersyjny biznesmen opublikował dokumenty na swoim profilu na Facebooku . Nie zadbał jednak o to, by utajnić dane osobowe, numery telefonów osób przesłuchiwanych i postronnych. Można też odnaleźć m.in. adres zamieszkania szefa CBA.

W materiałach opublikowanych przez Stonogę znajdują się zdjęcia urządzeń podsłuchowych, przesłuchania świadków – m.in. kelnera Łukasza N., biznesmena Jana Kulczyka czy szefa CBA Pawła Wojtunika.

 

Cichocki: To największy wyciek w polskiej historiiProkuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która prowadzi postępowanie w sprawie afery taśmowej, jeszcze nie potwierdziła autentyczności tych akt. Rzeczniczka potwierdziła, że dziś prokuratura wyda oświadczenie w tej sprawie. Jeśli akta są autentyczne, Stonodze za publikację grożą prokuratorskie zarzuty – podaje Radio Zet.- To bezprecedensowa sytuacja w historii polskich wycieków. To największy wyciek z akt śledztwa w polskiej historii – mówi szef kancelarii premiera i koordynator służb specjalnych Jacek Cichockiw Kontrwywiadzie RMF FM. Potwierdził też, że wczoraj konsultował się w tej sprawie z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem i szefem ABW. – Zgodziliśmy się, że czynności prokuratury są niezbędne w tej sprawie – dodał.Cichocki podkreślił, że sprawą zajmuje się już prokuratura i to ta instytucja będzie podejmować w tej sprawie czynności. – Jeśli chodzi o publikowanie materiałów w internecie, to Polska na szczęście jest wolnym krajem – dodał. Powiedział też, że ujawnienie akt sprawy to czyn nakazujący największe potępienie. – To dewastowanie podstawowego systemu funkcjonowania instytucji – podkreślił.Dziennikarze na TwitterzeŚrodowisko dziennikarskie również zareagowało na Twitterze. Adam Ozga z TOK FM:Agnieszka Burzyńska z „Wprost”:Tomasz Skory z RMF FM:

Afera taśmowa. Falenta zatrzymany

W sprawie tzw. afery taśmowej jest obecnie prowadzonych pięć postępowań. Główne – dotyczące nagrywania, a potem upublicznienia rozmów nagranych w dwóch warszawskich restauracjach – toczy się w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga.

Miesiąc temu bohater afery podsłuchowej Marek Falenta oraz Krzysztof Sz. i Piotr Z. zostali zatrzymani przez warszawską prokuraturę. W czerwcu 2014 r. prokuratura postawiła zarzuty zlecania podsłuchów biznesmenom Markowi Falencie i Krzysztofowi Rybce oraz Łukaszowi N. i Konradowi L. – kelnerom pracującym w restauracjach, w których dokonywano podsłuchów. Falenta nie przyznał się do tych zarzutów i zapewniał, że jest niewinny.

Falenta miał kupić nagrania od kelnerów restauracji Sowa i Przyjaciele i przekazać je za czyimś pośrednictwem tygodnikowi „Wprost”, w czym miał mu pomagać jego szwagier Krzysztof Rybka. Prokuratura, jak informował jego adwokat, „uprawdopodobniła winę” milionera.

Zobacz także

TOK FM

PiS szykuje się do zmiany wyborczej twarzy

Iwona Szpala, 09.06.2015
Jarosław Kaczyński i Beata Szydło

Jarosław Kaczyński i Beata Szydło (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Jarosław Kaczyński marszałkiem Sejmu, a Beata Szydło premierem? To jeden z wariantów po pewnym – zdaniem polityków PiS – zwycięstwie w wyborach do Sejmu

– Prezes nie podjął jeszcze decyzji, czy będzie szefem rządu – mówi nam polityk ze ścisłego otoczenia Kaczyńskiego. Powodem może być to, że w zamówionych z myślą o jesiennych wyborach badaniach wizerunkowych prezes PiS wypadł źle, co ma też wpływ na jego przyszłe decyzje. Takie przynajmniej informacje krążą w partii.

– Niestety, media zrobiły z szefa potwora, a PiS idzie do wyborów z założeniem zdobycia samodzielnej większości. Jarosław ma zbyt silny elektorat negatywny, po prostu nie może być liderem kampanii – podkreśla jeden z polityków PiS zaprzyjaźniony z prezesem Kaczyńskim.

Podobnie jak inni działacze, z którymi rozmawialiśmy, zastrzega anonimowość. I tak jak inni rozmówcy nie umie rozstrzygnąć, czy promowanie Beaty Szydło to polityczna strategia, czy coś więcej. – Mieliśmy rozmowę i wydaje mi się, że szef naprawdę jest gotów na oddanie premierostwa – twierdzi. Dodaje, że Kaczyński od wyborów prezydenckich jest ciągle w doskonałym nastroju, prezydentem elektem Andrzejem Dudą jest zachwycony, kipi pomysłami oraz taką energią, że „daj Boże zdrowie”. – Będziemy jeszcze przekonywać szefa, że tylko on może być premierem. Mamy czas do kongresu programowego na początku lipca w Katowicach – wyjaśnia nasz rozmówca.

Inny polityk PiS podkreśla, że Kaczyński od dawna poszukiwał człowieka, który mógłby go zastąpić w roli szefa rządu w przypadku wygrania wyborów. Przypomina o spekulacjach wokół senatora Grzegorza Biereckiego, współtwórcy systemu Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, czy kandydaturę prof. Piotra Glińskiego na premiera technicznego, który jednak finalnie przepadł, bo „brakowało mu temperamentu rasowego polityka”.

– A Beata Szydło jest sprawna i lojalna – przekonuje jeden z posłów PiS. Podkreśla, że w partii szefowej prezydenckiej kampanii Andrzeja Dudy pamięta się to, jak dobrze się zachowała w czasie konfliktu prezesa Kaczyńskiego ze Zbigniewem Ziobrą, gdy był jeszcze w PiS.

– Ziobro próbował wprowadzać stronników do prezydium klubu parlamentarnego, a Szydło, choć była związana politycznie ze Zbyszkiem, stanęła po stronie Jarosława Kaczyńskiego – wspomina poseł PiS. – To technokratka. Osoba, która głęboko wnika w tematy. Nie jest łatwym przeciwnikiem.

Nie wszystkim w partii podoba się to, że po jednej udanej kampanii Szydło przebojem weszła do politycznej pierwszej ligi. – Dla Beaty zaszczytem jest już to, że wymienia się ją jako kandydatkę na premiera – zauważa polityk z kierownictwa PiS. – Decyzji jeszcze nie ma. W finale daję Beacie Szydło 10 proc., a 90 proc., że premierem będzie Jarosław Kaczyński. Znamy prezesa i wiemy, czym dla niego jest polityka. On chce naprawdę zmieniać Polskę.

Gdyby jednak Kaczyński rzeczywiście postawił na Szydło, część działaczy widzi go w fotelu marszałka Sejmu. W tej roli zachowałby zasadniczy wpływ na krajową politykę. – Z tym że szerszej dyskusji na ten temat w partii nie było – zaznacza nasz rozmówca. – O takim scenariuszu mówi się jako o czymś naturalnym, jeśli chodzi o naszego prezesa. Oczywiście, jeśli nie zdecyduje się na bycie premierem.

Tylko PiS, PO i Kukiz

Paweł Kukiz i jego nieistniejące jeszcze ugrupowanie z poważną szansą na bycie trzecią siłą w Sejmie, w którym znalazłyby się jeszcze PiS i PO – wynika z sondażu CBOS po II turze wyborów prezydenckich.

Partię Jarosława Kaczyńskiego poparłoby 33 proc., a Platformę – 31 proc. pytanych. Przez ostatni miesiąc obie nieco straciły – odpowiednio 2 i 3 pkt proc. Na ugrupowanie Kukiza chce zagłosować 14 proc. – to aż o 10 pkt proc. więcej niż w maju.

5-proc. progu wyborczego nie przekroczyłyby SLD (4 proc. poparcia), NowoczesnaPL Ryszarda Petru (3 proc.), partia Janusza Korwin-Mikkego (2 proc.) i PSL (1 proc.).

Sondaż z 26 maja – 3 czerwca, losowy, reprezentatywny, ogólnopolski, 988 dorosłych Polaków.

KNYSZ

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: