Bush (10.07.2015)

 

Wołek: Narasta żądza odwetu. Polska może się dostać pod rządy mściwej, nienawistnej ciemnoty

klep, 10.07.2015
http://www.gazeta.tv/plej/19,103454,18332870,video.html?embed=0&autoplay=1
– Nie chodzi o to, jaka partia wygra wybory, kto będzie premierem, ale jaka będzie Polska, czy dostanie się pod rządy ciemnoty, obskuranckiej, mściwej, nienawistnej ciemnoty – mówił o stawce jesiennych wyborów Tomasz Wołek w Poranku Radia TOK FM.

 

Publicyści w Poranku Radia TOK FM komentowali burzliwą dyskusję w Senacie o in vitro. Tomasz Wołek nie zostawił suchej nitki na senatorach, zwłaszcza opozycyjnego PiS.

– Narasta fala żądzy odwetu, rewanżu, obskurantyzmu, ciemnoty. Ta groźna fala może Polskę zalać. Stoimy w obliczu zmiany cywilizacyjnej, kulturowej, obyczajowej. Być może część ludzi przejrzy na oczy, dostrzeże, jaka jest stawka. Nie chodzi o to, jaka partia wygra wybory, kto będzie premierem, ale jaka będzie Polska, czy dostanie się pod rządy ciemnoty, obskuranckiej, mściwej, nienawistnej ciemnoty. Ta fala może jeszcze nas nie zalewa, ale już liże brzeg – mówił.

– Chciałbym powiedzieć, że redaktor Wołek histeryzuje. Ale tak nie jest – ocenił Tomasz Lis, redaktor naczelny „Newsweeka”. – To chłodna obserwacja – stwierdził Wołek.

Zobacz także

TOK FM

Grobelny konsulting, czyli jak były prezydent Poznania chce doradzać nowej władzy. Za pieniądze

Tomasz Nyczka, 10.07.2015
Ryszard Grobelny i Jacek Jaśkowiak

Ryszard Grobelny i Jacek Jaśkowiak (ŁUKASZ CYNALEWSKI)

Ryszard Grobelny chce doradzać nowym władzom Poznania. Ofertę swojej firmy konsultingowej przesłał do Urzędu Miasta. Prezydent Jacek Jaśkowiak: – Dziękuję, nie skorzystam
Kandydat Platformy Obywatelskiej Jacek Jaśkowiak zostaje prezydentem na początku grudnia zeszłego roku. Po 16 latach Ryszard Grobelny musi pożegnać się z fotelem prezydenta. Jest radnym sejmiku wojewódzkiego, wraca też na UAM, gdzie przez czas pełnienia funkcji prezydenta miał urlop.Zamierza też zająć się konsultingiem. Poznańska Grupa Konsultingowa zostaje wpisana do rejestru przedsiębiorców na początku kwietnia. Prezesem jest Grobelny, wiceprezesami jego dawni zastępcy: Dariusz Jaworski i Tomasz Kayser.Ryszard Grobelny chce doradzać w trzech obszarach

Pod koniec czerwca do Urzędu Miasta trafia pismo z ofertą współpracy od byłego prezydenta i jego firmy. Współpracować chcą PGK i Curulius Doradztwo Samorządowe. Ta druga to ogólnopolska firma, która doradza jednostkom samorządu terytorialnego. Na jej czele stoi Mateusz Klupczyński, prawnik, ekonomista i – jak sam o sobie pisze w portalu Linkedin.com – przez cztery lata wolontariusz Stowarzyszenia Wiara Lecha. Klupczyński z „Wyborczą” rozmawiać nie chce: – Nie mam w zwyczaju dyskutować o swoich sprawach biznesowych.

Co jest w ofercie, która trafia na plac Kolegiacki? „Doskonale rozumiemy codzienny trud Pańskiej pracy na rzecz lokalnej społeczności (…). Skomplikowane zagadnienia praktyki samorządowej niejednokrotnie wymagają wsparcia zewnętrznego” – pisze Grobelny w liście do prezydenta Jaśkowiaka. I dalej zachwala współpracowników. Wśród nich on sam, a także Tomasz Łęcki (były burmistrz Murowanej Gośliny), wspomniani już Kayser, Jaworski, Klupczyński i Hubert Goska, główny ekonomista firmy Curulius.

Grobelny chce doradzać Jaśkowiakowi w trzech głównych obszarach. Chodzi o restrukturyzację oświaty, strategie rozwoju i programy rewitalizacji oraz budownictwo komunalne.

– Pewne wątpliwości budzi to, że Grobelny jest radnym wojewódzkim, a Jaworski i Kayser są radnymi miejskimi – komentuje prof. Dorota Piontek, politolog z UAM. I zwraca uwagę na to, że w Polsce taka działalność biznesowa byłych samorządowców to wciąż nowość.

Jacek Jaśkowiak: Poważne firmy nie wysyłają takich ofert

Czy prezydent Jaśkowiak skorzysta z oferty Grobelnego? Wiadomo, że niedawno obaj panowie spotkali się. Grobelny miał namawiać Jaśkowiaka, by to z radnymi klubu PRO zawiązał koalicję. Prezydent wybrał jednak SLD.

– Nie zamierzam z tej oferty skorzystać. Poważne firmy z branży doradczej nie wysyłają tego typu ofert. Zaskakujące jest dla mnie przede wszystkim składanie oferty na doradztwo w zakresie rewitalizacji miasta, ponieważ w mojej ocenie degradacja historycznych dzielnic Poznania jest następstwem błędów popełnionych przez osoby składające ofertę – mówi „Wyborczej” prezydent Jaśkowiak.

A co na to sam Grobelny? Skąd pomysł, by doradzać prezydentowi Poznania? – Wysyłaliśmy taką ofertę do wielu samorządów, nie tylko w Wielkopolsce. Nie potrafię powiedzieć, do ilu – mówi Grobelny.

– Nie zadrżała panu ręka, gdy podpisywał pan to pismo do prezydenta Jaśkowiaka, swojego byłego konkurenta?

– Nie, w ogóle nie mam z tym problemu.

Tomasz Lewandowski, szef SLD w Poznaniu: – Po pierwsze, prezydent Grobelny przez rok od zakończenia pracy na rzecz Poznania nie może mu komercyjnie doradzać. Po drugie, sprawa ma wymiar kabaretowy. Byłoby absurdem, gdyby obecny prezydent korzystał z podpowiedzi osób, które zostały przez wyborców odsunięte od władzy w mieście. Przez 16 lat budownictwo komunalne leżało, bo Grobelny mieszkań nie chciał budować, a teraz chce w tej sprawie doradzać?

poznan.gazeta.pl

ryszardGrobelnyPisze

Wysłał żołnierzy na wojnę, a później wziął 100 tys. dol. gaży za odczyt dla kalekich weteranów. Kto? Prezydent Bush

Mariusz Zawadzki, Waszyngton, 10.07.2015
George W. Bush zainkasował 100 tys. dolarów za odczyt dla weteranów, którzy zostali kalekami podczas wojen w Iraku i Afganistanie

George W. Bush zainkasował 100 tys. dolarów za odczyt dla weteranów, którzy zostali kalekami podczas wojen w Iraku i Afganistanie (MIKE STONE / REUTERS / REUTERS)

Były prezydent George W. Bush zainkasował 100 tys. dolarów za odczyt dla weteranów, którzy zostali kalekami podczas wojen w Iraku i Afganistanie. Niektórzy uważają, że to skandaliczne.
Przemówienia i odczyty, za które byli prezydenci USA inkasują sześciocyfrowe kwoty w dolarach, nie są w USA żadną sensacją, tylko regułą. Jednak ten konkretny przypadek jest dość kontrowersyjny, bo to George W. Bush zdecydował o posłaniu amerykańskich żołnierzy do Afganistanu i Iraku. A po odejściu z urzędu wziął, jak ustaliła telewizja ABC, pieniądze od weteranów, którzy na tych wojnach – a więc po części z powodu jego decyzji – zostali kalekami.W 2012 roku czek na 100 tys. dolarów wystawiła byłemu prezydentowi teksaska fundacja charytatywna Helping a Hero, czyli Pomagając Bohaterom. Dodatkowo opłaciła mu przelot prywatnym odrzutowcem, co kosztowało dodatkowe 20 tys. dolarów. Rok wcześniej ta sama fundacja zapłaciła 50 tys. dolarów za odczyt Laurze Bush, czyli żonie George’a W.„Było super. Zgodził się obniżyć stawkę”Helping a Hero specjalizuje się w zapewnianiu domów weteranom, którzy stracili w Iraku i Afganistanie ręce albo nogi lub zostali w inny sposób ciężko okaleczeni. Dzięki udziałowi Busha w gali z 2012 roku fundacji udało się zebrać rekordowe 2,5 mln dolarów. Rok później, już bez byłego prezydenta, gala przyniosła tylko milion. Dlatego szefowie Helping a Hero wcale nie są na Busha obrażeni, lecz przeciwnie – wdzięczni i zadowoleni.

– To było super, bo zgodził się obniżyć swoją typową stawkę za odczyt z 250 tys. do 100 tys. – mówił w telewizji ABC Meredith Iler, były szef Helping a Hero. Jak wszakże ustalił portal Politico.com, wielkoduszność byłego prezydenta była nieco mniejsza, bo jego standardowa stawka wynosi od 100 do 175 tys. dolarów.

Niemniej jednak wydaje się, że wszystko jest w porządku – Bush dał solidną zniżkę fundacji i pomógł jej zebrać znacznie więcej pieniędzy, niż sam jej zabrał. Jednak np. były sekretarz obrony USA Robert Gates (pełnił urząd w drugiej kadencji Busha i pierwszej Obamy) w zeszłym roku wziął udział w gali Helping a Hero i nie wziął za to ani centa.

– To nie jest w porządku, żeby brał pieniądze za zbiórkę dla weteranów okaleczonych w wojnach, na które ich posłał – mówił o Bushu były żołnierz piechoty morskiej Eddie Wright, który w bitwie z irackimi rebeliantami pod Falludżą w 2004 roku stracił obie ręce. – Posłusznie wykonywałem, co rozkazał, dla niego i dla kraju. O to nie mam żalu. Ale te pieniądze to policzek w twarz!

Ford przetarł szlak, rekordzistą Clinton

Byli prezydenci USA zaczęli dorabiać publicznymi wystąpieniami do emerytury już prawie 40 lat temu. Ścieżkę przetarł Gerald Ford, który po odejściu z Białego Domu w 1977 roku inkasował początkowo po 10 tys. dolarów za przemówienie. Rekordzistą jest Ronald Reagan, który w 1989 roku – kilka miesięcy po zakończeniu drugiej kadencji – wziął 2 mln dolarów za dwa dwudziestominutowe wystąpienia w Japonii. Niektórzy oburzali się wtedy, że Reagan kupczy autorytetem i mirem, jakim cieszy się urząd amerykańskiego prezydenta.

O ile jednak Reagan jest rekordzistą w kategorii „stawka za pojedyncze przemówienie”, o tyle w kategorii długodystansowej niedościgłym mistrzem jest Bill Clinton, który po odejściu z Białego Domu na przemówieniach i innych wystąpieniach publicznych zarobił ponad 100 mln dolarów dla siebie osobiście, a dodatkowo jeszcze grube (nie do końca oszacowane) miliony dla swojej fundacji charytatywnej. Standardowa stawka Clintona za przemówienie to 200 tys. dolarów, ale zdarzało mu się brać i pół miliona (nie dla siebie, tylko dla fundacji).

Rzecznik Clintona zapewnił telewizję ABC, że nigdy nie brał on pieniędzy od weteranów ani fundacji charytatywnych wspierających weteranów. Ale również krasomówcza kariera Clintona jest krytykowana, bo dostawał pieniądze za przemówienia np. w Arabii Saudyjskiej czy Rosji – obydwa kraje nie są, jak wiadomo, czempionami demokracji i praw człowieka. Były prezydent broni się jednak, że fundacja zrobiła dzięki temu wiele dobrego – nawet jeśli zdobywała pieniądze z nieco kontrowersyjnych źródeł.

Wielkie mądrości? Złote rady? Nikt tego nie oczekuje

Miliony za przemówienia dostała również żona Billa, była pierwsza dama, pani senator i sekretarz stanu Hillary Clinton, która obecnie kandyduje na prezydenta. Również ona jest atakowana za honoraria, które brała np. od uniwersytetów, przyczyniając się tym sposobem do zwiększenia i tak już wysokiego czesnego dla studentów.

Oczywiście ludzie i organizacje, które płacą byłym prezydentom i osobom publicznym takie wyśrubowane stawki, nie oczekują, że usłyszą od nich jakieś wielkie mądrości czy złote rady. Raczej chcą dodać splendoru uroczystościom i kwestom, które organizują.

George W. Bush wypada wśród dawnych lokatorów Białego Domu dosyć blado – szacuje się, że za wystąpienia publiczne zgarnął łącznie coś około 30 mln dolarów. Co zresztą jest zrozumiałe – o ile bowiem Clinton i Reagan są uważani przez Amerykanów za najlepszych prezydentów w ostatnim półwieczu, o tyle Bush nieodmiennie występuje w czołówce rankingów na najgorszych przywódców. Z uwagi na to, że ochoczo i odważnie wysyłał cudze dzieci na wojny, choć sam nigdy prochu nie powąchał, złośliwi nazywali go „chicken hawk”, czyli „jastrzębiem kurczakiem” (tak samo nazywano zresztą wiceprezydenta Dicka Cheneya i sekretarza obrony Donalda Rumsfelda).

Zobacz także

wyborcza.pl

złotyInteresBusha

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s