In vitro 2 (10.07.2015)

 

Jednak nas zaleje. Poziom oceanów wzrośnie o co najmniej 6 m

Tomasz Ulanowski, 10.07.2015
Według wyliczeń naukowców do końca tego wieku poziom oceanów wzrośnie o 6 metrów

Według wyliczeń naukowców do końca tego wieku poziom oceanów wzrośnie o 6 metrów (Satori / 123RF)

Tak wynika z pracy międzynarodowego zespołu naukowców, którą publikuje najnowsze „Science”. Ludzkość, coraz liczniej zasiedlającą wybrzeża, czekają ciekawe czasy.
W ostatnim raporcie Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) naukowcy ostrzegali, że średni poziom morza podskoczy w tym wieku o 26-98 cm.

Część klimatologów uważa jednak te prognozy za zbyt ostrożne. Wyliczają, że do końca XXI w. ocean może spuchnąć nawet o 1,5 m.

Tak czy inaczej uczeni są jednak zgodni, że wzrost poziomu morza nie skończy się razem z końcem obecnego stulecia. Przede wszystkim nie zanosi się bowiem na szybkie ograniczenie przez ludzkość emisji gazów cieplarnianych do atmosfery, które są przyczyną obecnych globalnych zmian klimatu.

Co gorsza, jak wynika z pracy opublikowanej właśnie w tygodniku „Science”, ociepliliśmy klimat Ziemi już tak mocno (wg IPCC o 0,85 st. C w ciągu ostatniego wieku), że nawet gdybyśmy dziś przestali pompować do atmosfery gazy cieplarniane, w najbliższych stuleciach średni poziom morza będzie dalej mocno się podnosił.

Jak mocno?

Prof. Andrea Dutton, geolog z Uniwersytetu Florydy w Gainesville, i jej koledzy z Niemiec, Kanady, Singapuru, USA i Wielkiej Brytanii, dokonali metaanalizy badań z ostatnich trzech dekad na temat poziomu morza w ciągu ostatnich 3 mln lat.

Naukowcy piszą, że 125 tys. lat temu, kiedy średnia temperatura Ziemi była tylko o parę dziesiątych stopnia wyższa do dzisiejszej, poziom morza był o co najmniej 6 m wyższy niż dziś. Potem klimat zaczął się schładzać, a czapy lodowe w Arktyce (ocenia się, że obecny lądolód Grenlandii ma co najmniej 100 tys. lat) i na Antarktydzie zaczęły rosnąć.

Niestety, nie zanosi się na to, żeby obecne ocieplenie zatrzymało się na dzisiejszych temperaturach. Wg różnych scenariuszy przygotowanych przez IPCC i opartych na możliwych emisjach gazów cieplarnianych (głównie dwutlenku węgla, którego rocznie ok. 36 mld ton ulatuje ze wszystkich kominów i rur wydechowych świata) do końca wieku średnia temperatura Ziemi wzrośnie o dalsze 0,3-4,8 st. C.

Jak piszą naukowcy, 400 tys. lat temu, kiedy średnia temperatura naszej dziś planety była podobna do dzisiejszej albo nawet do 1 st. wyższa, średni poziom morza był o 6-12 m wyższy niż dziś.

Co ciekawe, podczas obu tych okresów stężenie CO2 w powietrzu wynosiło tylko 280 ppm (cząstek na milion) – dzisiaj wynosi 400 ppm. Na ocieplenie wpływały więc głównie inne czynniki – związane z orbitą Ziemi i nachyleniem jej osi obrotu w stronę Słońca.

Uczeni piszą, że ostatni raz tak wysoki poziom dwutlenku węgla w atmosferze był aż 3 mln lat temu. Nie zdołali jednak ustalić, jaki dokładnie był wtedy średni poziom morza – na pewno jednak co najmniej o 6 m wyższy.

– Nasze badania pokazują, że wielkie czapy lodowe przykrywające dziś Antarktydę i Grenlandię zostały wybite z równowagi – podkreśla prof. Dutton. – Mimo że tak poważny wzrost średniego poziomu morza nie zdarzy się w ciągu jednej nocy, potrzebujemy otrzeźwienia – lód zmagazynowany w rejonach polarnych jest bardzo wrażliwy na wzrost temperatury, ku któremu zmierzamy w najbliższych dekadach.

Nikt dziś tak naprawdę nie wie, jak szybko będą topnieć Antarktyda i Arktyka. Warto jednak pamiętać, że gdyby cały lód spłynął z Grenlandii, średni poziom morza podniósłby się o 7 m. A gdyby spłynął z Antarktydy, na której siedzi od przeszło 30 mln lat – aż o 60 m. Najbardziej wrażliwa na ocieplenie jest Antarktyda Zachodnia, która odpowiadałaby za 5-7-metrowy wzrost średniego poziomu morza.

Właśnie, „średniego”. Lokalnie może on być wyższy. Co więcej, podczas spiętrzeń sztormowych (a z powodu globalnego ocieplenia sztormy będą mocniejsze niż dziś) morza podnoszą się o kilka metrów, a kilku-, kilkunastometrowe fale wlewają się daleko w głąb lądu.

Obecnie blisko połowa ludzkości żyje maksymalnie w odległości 150 km od morza. Kilkaset milionów ludzi mieszka na terenach położonym nie wyżej niż 10 m ponad oceanem. Wielomilionowe aglomeracje położone są nad samym morzem albo w deltach rzek – to m.in. Miami, Nowy Jork, Nowy Orlean, Szanghaj, Dhaka w Bangladeszu, Dżakarta, Tokio, Singapur, Londyn. Wraz ze wzrostem liczby ludzi na świecie (dzisiaj jest nas 7,2 mld, pod koniec wieku Ziemię może zamieszkiwać nawet 13 mld ludzi), wybrzeża będą coraz gęściej zasiedlone.

Dlatego wyniki naukowej „kwerendy” opublikowanej w najnowszym wydaniu tygodnika „Science” są mocno niepokojące.

Zobacz także

wyborcza.pl

Senat (jednak) przegłosował ustawę o in vitro. Przeważyły trzy głosy

ps, 10.07.2015
Senat przyjął ustawę o in vitro

Senat przyjął ustawę o in vitro (Fot. AG)

Senat przyjął ustawę o leczeniu niepłodności większością trzech głosów – 46 do 43.

 

Dziś (w piątek) Senat zajął stanowisko w sprawie ustawy o in vitro. W pierwszym głosowaniu wniosek o jej odrzucenie w całości nie został przejęty, drugi – o przyjęcie jej bez poprawek – poprała większość senatorów. Klub PO opowiada się za tym drugim rozwiązaniem.

Biuro Legislacyjne Senatu podkreślało w opinii do ustawy, że zapłodnienia in vitro są regulowane we wszystkich państwach europejskich poza Cyprem, Andorą i Rumunią. W tych krajach leczenie metodą in vitro nie jest jednak zakazane.

Co stanie się w zależności od wyniku głosowania?

Po odrzuceniu ustawy przez Senat jest ona przekazywana z powrotem do Sejmu z zaznaczeniem, iż Senat nie wyraża zgody na daną ustawę. Teraz przyszłość ustawy jest w rękach posłów. Sejm może nie zgodzić się na odrzucenie ustawy przez Senat. Jest do tego potrzebna bezwzględna większość głosów.

Jeżeli Senat przyjmie ustawę bez zmian, marszałek Sejmu przekaże ją teraz prezydentowi do podpisu. Prezydent podpisuje ustawę, jeżeli nie budzi ona jego zastrzeżeń i zarządza publikację w „Dzienniku Ustaw”. Ustawa wchodzi w życie po 14 dniach od jej opublikowania. Prezydent może też odmówić podpisania ustawy i przekazać ją z powrotem do Sejmu, lub skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego.

Gdyby Senat wniósł poprawki do ustawy, trafi ona do z powrotem Sejmu, by ten wniesione poprawki rozpatrzył.

„Przekręt stulecia”, „piekielne wrota” i 14 godzin debaty

14-godzinna debata w Senacie

Środowa debata w Senacie na temat ustawy o in vitro trwała blisko 14 godzin, od 11 do pierwszej w nocy – podczas niej padały „złote” cytaty m.in. o „wrotach piekieł”. Projekt nowego prawa podzielił senatorów, zgłoszono wiele poprawek, były wnioski o przyjęcie ustawy bez poprawek oraz o odrzucenie jej w całości. Po tym skierowano ją ponownie do komisji zdrowia, która zajęła się nią w czwartek.

Senator Jan Maria Jackowski (PiS) stwierdził, że nawet jeśli ustawa ta wejdzie w życie, na pewno szybko zostanie uchylona ze względu na wątpliwości konstytucyjne. Jego zdaniem dyskryminuje ona życie ludzkie ze względu na sposób poczęcia. Z kolei Bogdan Pęk (PiS) nazwał ustawę ideowym przekrętem stulecia. Przekonywał, że w trakcie procedury in vitro tworzy się jedno życie kosztem innych.

Ustawa budziła także zastrzeżenia niektórych senatorów PO. Stanisław Hodorowicz (PO) zapowiedział, że nie będzie w stanie poprzeć ustawy, gdyż – jak ocenił – jest to metoda inżynieryjna, a nie medyczna, sprowadza człowieka do roli produktu i pozbawia go „atrybutu cudu natury”. Z kolei Alicja Chybicka (PO) zgłosiła wniosek o przyjęcie ustawy bez poprawek. Przekonywała, że ustawa – nawet nie najlepsza – jest lepsza niż brak regulacji.

 

Komisja zdrowia była przeciwna ustawie

Wcześniej senacka komisja zdrowia opowiedziała się za odrzuceniem w całości ustawy o leczeniu niepłodności. W trakcie posiedzenia nieobecnych było dwóch senatorów PO, a Helena Hatka (PO) wstrzymała się od głosu. Zapowiedziała też zgłoszenie szeregu poprawek.

Na posiedzeniu komisji za odrzuceniem ustawy opowiedziało się pięciu senatorów, trzech było temu przeciwnych, a jedna osoba – Hatka – wstrzymała się od głosu.

Po posiedzeniu tłumaczyła, że zamierza zgłosić szereg poprawek, które – w jej ocenie – sprawią, że ustawa będzie m.in. zgodna z konstytucją, „dużo lepsza” i że będzie „traktowała w sposób podmiotowy dziecko”. Pytana, czy swoje propozycje konsultowała z klubem PO, uchyliła się od odpowiedzi. Powiedziała jedynie, że trwają rozmowy na ten temat z innymi senatorami PO i ma nadzieję, że poprze je większość z nich.

Tysiące wiernych modliło się o odrzucenie projektu przez Senat

Przed głosowaniem w Senacie tysiące osób modliło się i pościło w intencji senatorów, aby odrzucili projekt ustawy o in vitro. W samej tylko nowennie wzięło udział blisko 1800 osób i 600 klasztorów – informuje „Nasz Dziennik”.

Uczestnicy prosili o „dary mądrości i roztropności, męstwa i pobożności” dla polityków. Wierzyli, że „Bóg uwzględni tak dużą dawkę modlitwy”. Zgłoszenia do dziewięciodniowych modłów napłynęły nie tylko z Polski, ale też z Austrii, Ameryki, Rosji – podawała gazeta.

Ustawa przyjęta przez Sejm mimo sprzeciwu prawicy

Dwa tygodnie temu Sejm uchwalił ustawę o leczeniu niepłodności, która reguluje m.in. zasady stosowania zapłodnienia metodą in vitro. Wcześniej posłowie odrzucili wszystkie poprawki oraz wnioski mniejszości, zmierzające m.in. do wprowadzenia możliwości stosowania in vitro wyłącznie przez małżeństwa, ograniczające liczbę zapładnianych komórek jajowych i wprowadzające przepisy karne za tworzenie zarodków poza organizmem kobiety.

 

Wśród większości głosującej za ustawą byli prawie wszyscy posłowie PO (5 głosowało przeciw), a także parlamentarzyści SLD, Twojego Ruchu i posłowie niezrzeszeni. Przeciw byli wszyscy posłowie PiS oraz inni przedstawiciele prawicy, a także część PSL.

Co zakłada ustawa o in vitro?

W myśl rządowej ustawy:

1) Z procedury in vitro będą mogły korzystać osoby w związkach małżeńskich oraz osoby we wspólnym pożyciu, potwierdzonym zgodnym oświadczeniem.

2) Leczenie niepłodności tą metodą będzie mogło być podejmowane po wyczerpaniu innych metod leczenia, prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy.

3) Ustawa dopuszcza zapłodnienie maksymalnie sześciu komórek jajowych. Zezwala na dawstwo zarodków, zabrania zaś ich tworzenia w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie.

4) Uchwalone przez Sejm przepisy zakazują preimplantacyjnej diagnostyki genetycznej w celu wyboru cech fenotypowych, w tym płci dziecka, chyba że wybór taki pozwoli uniknąć ciężkiej, nieuleczalnej choroby.

5) Ustawa zakazuje niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju – grozić będzie za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

TOK FM

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s