In vitro 3 (10.07.2015)

 

Senat przyjął ustawę o in vitro. Przeważyły trzy głosy

Patryk Strzałkowski, 10.07.2015
Senatorowie nie poparli wniosku o odrzucenie ustawy o leczeniu niepłodności. W kolejnym głosowaniu Senat przyjął ustawę większością 46 głosów do 43 przeciwko. Teraz ustawa trafi do prezydenta, który może ją podpisać, skierować do Trybunału Konstytucyjnego lub odmówić podpisania.
Wyniki głosowania ws. in vitro

Wyniki głosowania ws. in vitro (Senat.gov.pl)

 

Dziś, w piątek, Senat zajął stanowisko w sprawie ustawy o in vitro. W pierwszym głosowaniu wniosek o jej odrzucenie w całości nie został przejęty. Drugi wniosek – o przyjęcie jej bez poprawek – poparła większość senatorów.

Za przyjęciem ustawy głosowało 43 senatorów PO oraz trzech niezależnych – Marek Borowski, Włodzimierz Cimoszewicz i Kazimierz Kutz. Z kolei aż dziewięcioro senatorów Platformy zagłosowało przeciwko przyjęciu ustawy o in vitro.

senat

Przeciwko ustawie byli wszyscy obecni w parlamencie senatorowie PiS, dwaj z senatorów niezależnych oraz reprezentanci PSL i Zjednoczonej Prawicy.

senat

A poniżej pełna lista senatorów, którzy głosowali przeciw przyjęciu ustawy o in vitro.

in vitro

Biuro Legislacyjne Senatu podkreślało w opinii do ustawy, że zapłodnienia in vitro są regulowane we wszystkich państwach europejskich poza Cyprem, Andorą i Rumunią. W tych krajach leczenie metodą in vitro nie jest jednak zakazane.

Zobacz też: Kuszenie Ewy w raju, wrota piekieł i wymuszony onanizm, czyli… 9 „złotych” cytatów senatorów z debaty o in vitro>>>

Senat

Co stanie się w zależności od wyniku głosowania?

Po tym, jak Senat przyjął ustawę bez zmian, marszałek Sejmu przekazuje ją teraz prezydentowi do podpisu. Prezydent podpisuje ustawę, jeżeli nie budzi ona jego zastrzeżeń, i zarządza publikację w „Dzienniku Ustaw”.

Ustawa wchodzi w życie po 14 dniach od jej opublikowania. Prezydent może też odmówić podpisania ustawy i przekazać ją z powrotem do Sejmu lub skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego.

14-godzinna debata w Senacie

Środowa debata w Senacie na temat ustawy o in vitro trwała blisko 14 godzin, od 11 do pierwszej w nocy. Projekt nowego prawa podzielił senatorów, zgłoszono wiele poprawek, były wnioski o przyjęcie ustawy bez poprawek oraz o odrzucenie jej w całości. Po tym skierowano ją ponownie do komisji zdrowia, która zajęła się nią w czwartek.

Senator Jan Maria Jackowski (PiS) stwierdził, że nawet jeśli ustawa ta wejdzie w życie, na pewno szybko zostanie uchylona ze względu na wątpliwości konstytucyjne. Jego zdaniem dyskryminuje ona życie ludzkie ze względu na sposób poczęcia. Z kolei Bogdan Pęk (PiS) nazwał ustawę ideowym przekrętem stulecia. Przekonywał, że w trakcie procedury in vitro tworzy się jedno życie kosztem innych.

Ustawa budziła także zastrzeżenia niektórych senatorów PO. Stanisław Hodorowicz (PO) zapowiedział, że nie będzie w stanie poprzeć ustawy, gdyż – jak ocenił – jest to metoda inżynieryjna, a nie medyczna, sprowadza człowieka do roli produktu i pozbawia go „atrybutu cudu natury”. Z kolei Alicja Chybicka (PO) zgłosiła wniosek o przyjęcie ustawy bez poprawek. Przekonywała, że ustawa – nawet nie najlepsza – jest lepsza niż brak regulacji.

Komisja zdrowia była przeciwna ustawie

Wcześniej senacka komisja zdrowia opowiedziała się za odrzuceniem w całości ustawy o leczeniu niepłodności. W trakcie posiedzenia nieobecnych było dwóch senatorów PO, a Helena Hatka (PO) wstrzymała się od głosu. Zapowiedziała też zgłoszenie szeregu poprawek.

Na posiedzeniu komisji za odrzuceniem ustawy opowiedziało się pięciu senatorów, trzech było temu przeciwnych, a jedna osoba – Hatka – wstrzymała się od głosu.

Po posiedzeniu tłumaczyła, że zamierza zgłosić szereg poprawek, które – w jej ocenie – sprawią, że ustawa będzie m.in. zgodna z konstytucją, „dużo lepsza” i że będzie „traktowała w sposób podmiotowy dziecko”. Pytana, czy swoje propozycje konsultowała z klubem PO, uchyliła się od odpowiedzi. Powiedziała jedynie, że trwają rozmowy na ten temat z innymi senatorami PO i ma nadzieję, że poprze je większość z nich.

Tysiące wiernych modliło się o odrzucenie projektu przez Senat

Przed głosowaniem w Senacie tysiące osób modliło się i pościło w intencji senatorów, aby odrzucili projekt ustawy o in vitro. W samej tylko nowennie wzięło udział blisko 1800 osób i 600 klasztorów – informuje „Nasz Dziennik”.

Uczestnicy prosili o „dary mądrości i roztropności, męstwa i pobożności” dla polityków. Wierzyli, że „Bóg uwzględni tak dużą dawkę modlitwy”. Zgłoszenia do dziewięciodniowych modłów napłynęły nie tylko z Polski, ale też z Austrii, Ameryki, Rosji – podawała gazeta.

Ustawa przyjęta przez Sejm mimo sprzeciwu prawicy

Dwa tygodnie temu Sejm uchwalił ustawę o leczeniu niepłodności, która reguluje m.in. zasady stosowania zapłodnienia metodą in vitro. Wcześniej posłowie odrzucili wszystkie poprawki oraz wnioski mniejszości, zmierzające m.in. do wprowadzenia możliwości stosowania in vitro wyłącznie przez małżeństwa, ograniczające liczbę zapładnianych komórek jajowych i wprowadzające przepisy karne za tworzenie zarodków poza organizmem kobiety.

Wśród większości głosującej za ustawą byli prawie wszyscy posłowie PO (5 głosowało przeciw), a także parlamentarzyści SLD, Twojego Ruchu i posłowie niezrzeszeni. Przeciw byli wszyscy posłowie PiS oraz inni przedstawiciele prawicy, a także część PSL.

Co zakłada ustawa o in vitro?

W myśl rządowej ustawy:

1) Z procedury in vitro będą mogły korzystać osoby w związkach małżeńskich oraz osoby we wspólnym pożyciu, potwierdzonym zgodnym oświadczeniem.

2) Leczenie niepłodności tą metodą będzie mogło być podejmowane po wyczerpaniu innych metod leczenia, prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy.

3) Ustawa dopuszcza zapłodnienie maksymalnie sześciu komórek jajowych. Zezwala na dawstwo zarodków, zabrania zaś ich tworzenia w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie.

4) Uchwalone przez Sejm przepisy zakazują preimplantacyjnej diagnostyki genetycznej w celu wyboru cech fenotypowych, w tym płci dziecka, chyba że wybór taki pozwoli uniknąć ciężkiej, nieuleczalnej choroby.

5) Ustawa zakazuje niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju – grozić będzie za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

Zobacz też: In vitro. Ile kosztuje szansa na dziecko?>>>

 

gazeta.pl

senatPrzyjął

To nie zapłodnienie na szkle odbiera nam naszą godność. To wy ją nam odbieracie [LIST]

Anna Krawczak*, 10.07.2015
In vitro - Senat przyjął ustawę regulującą zapłodnienie pozaustrojowe

In vitro – Senat przyjął ustawę regulującą zapłodnienie pozaustrojowe (fot. tvp.info)

Wierzę, że przyjdzie dzień, kiedy politykowi do wyboru na senatora czy posła nie wystarczy poparcie księdza proboszcza. Być może wtedy się ogarniecie i zdobędziecie na spóźnioną refleksję, że postawiliście na złego konia: trzeba było stawiać na swoich obywateli, a nie na bezżenną i bezdzietną grupę, która od 25 lat szantażuje nas politycznie i zmienia Polskę w skansen, a nie w kraj przyjazny ludziom wraz z całą ich różnorodnością. Kraj, w którym chciałoby się mieszkać i żyć.
Gdy Sejm przegłosował ustawę, otworzyliśmy z mężem szampana. Oglądając relację z dyskusji senackiej i czytając stenogramy, upewniłam się, że nie powinnam była tamtego dnia wznosić toastu.

Spór symboliczny, ale dotyczący wolności

Dla większości Polaków dyskusja o in vitro nabrała znamion sporu symbolicznego i zastępczego jednocześnie. Widzialnym tego znakiem była zupełna społeczna nieskuteczność odwołania do in vitro w kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego. Tak, Andrzej Duda chciał penalizacji metody in vitro, ale otwórzmy nowy rozdział, Polsce potrzeba zmian. Poza tym in vitro dotyczy garstki.

Przeciwnie, ograniczanie wolności dotyczy nas wszystkich niezależnie od tego, na którym poziomie zachodzi. Sytuacja, w której aktywny polityk wspiera penalizację jednej z metod leczenia stosowanej od 38 lat na całym świecie, której efektem stały się narodziny ponad sześciu milionów ludzi oraz szczęście ich rodziców, dziadków, kuzynów i przyjaciół (proszę dodać sobie kolejne miliony), powinna być sytuacją groźną dla każdego kraju, który ma inne plany aniżeli zostanie satelickim państwem Watykanu.

Polsce ten scenariusz najwidoczniej nie zagraża. Senat się wziął za ustawę i udowadnia nam wszystkim dobitnie, że nigdy nie powinniśmy go likwidować, jest bowiem ostatnią deską ratunku dla dobrego imienia Sejmu. Bo niżej upaść chyba już nie można.

Debatuje się więc w Senacie nad tym, czy dzieci można wymodlić i czy „środki koncepcyjne” wywołują niepłodność. Pyta się zupełnie serio, czy dzieci ludzi bezpłodnych przekażą bezpłodność dalej (bezpłodność to całkowita niemożność prokreacji, określa ją na przykład brak macicy lub brak plemników w nasieniu, in vitro tu nie pomoże, genetycznych dzieci nie będzie). Grozi „otwarciem wrót piekielnych” i grzechem onanizmu. Dla przypomnienia: tak, wciąż jesteśmy w XXI wieku i mieszkamy w kraju, który zgodnie z konstytucją jest krajem neutralnym światopoglądowo. Chyba wyłącznie deklaratywnie.

Uczmy się na błędach innych krajów

Jeden z najbardziej konserwatywnych porządków prawnych, austriacki, właśnie się zliberalizował: można mrozić zarodki, dozwolone jest dawstwo, z inseminacji i in vitro mogą korzystać również kobiety samotne i pary homoseksualne. Włochy od 2004 roku walczą z fatalnym włoskim prawem, tak zwaną Ustawą 40, która doprowadziła ich do Trybunału Praw Człowieka (Włochy przegrały) i szeregu wyroków Sądu Konstytucyjnego.

Obecnie we Włoszech można już mrozić zarodki, wykonywać diagnostykę na zarodkach i stosować dawstwo. Niemcy są tak skuteczne w swoim prawie bioetycznym, że obywatele niemieccy krążą po całej Europie, szukając leczenia za granicami kraju, aby mieć w ogóle szansę na dziecko i nie stracić przy tym własnego zdrowia.

To wszystko ponownie nie dotyczy Polski i poziomu wiedzy medycznej naszych posłów i senatorów. Pod przykrywką „etycznego kompromisu” próbuje się nam wciskać rozwiązania, które w innych legislacjach europejskich zostały całkowicie skompromitowane: właśnie we Włoszech, w Austrii i w Niemczech. Za które obywatele tych krajów płacili zwiększonym odsetkiem poronień, ciążami mnogimi i dziećmi trafiającymi na oddziały intensywnej opieki neonatologicznej, ponieważ w imię świętej ideologii transferowano po trzy zarodki, narażając dzieci na konsekwencje wcześniactwa. A kobiety płaciły zdrowiem.

Przeklęta selekcja

Dziś wiemy, i mamy na to ponad 37 tysięcy zrecenzowanych publikacji, że metoda in vitro jest metodą bezpieczną, mrożenie zarodków jest dla nich bezpieczne i zwiększa ich szanse, że dzieci urodzone w wyniku in vitro nie różnią się niczym od dzieci osób płodnych. Ryzykiem ciążowym jest sama niepłodność rodzica i jego na ogół wyższy wiek, ponieważ niepłodność trwa długo, diagnozuje się ją czasem latami i kiedy człowiek dociera w końcu do ginekologa, nie ma 25 lat, a raczej znajduje się w grupie 35-40.

Wiemy też – i to od lat 60., od badań Hertiga i Leridona – iż popularne określenie „negatywnej selekcji zarodków” dotyczy każdego z nas. Za każdym z nas stoi statystycznie 3-5 embrionów sprokurowanych przez naszych rodziców, które obumarły w macicach naszych matek i zostały wydalone wraz z miesiączką. Ponieważ owszem, NATURA SELEKCJONUJE. Lub Bóg, jeśli ktoś woli.

I dotyczy to każdego żyjącego ssaka, do czego nie potrzeba było zapłodnienia in vitro, wystarczył mechanizm ewolucji rozrodu. Na 100 proc. zapłodnień urodzi się jedynie 30 proc. dzieci, reszta zarodków będzie mieć uszkodzenia chromosomalne, nie będzie mieć potencjału stania się człowiekiem i po prostu się nie rozwinie. Metoda in vitro nie wprowadza tu żadnej nowości: jedne zarodki się rozwiną i urodzą, inne obumrą na szkle i się nie urodzą.

Człowiek nie ma na to żadnego wpływu, więc przestańcie obdarowywać nas pomysłami w rodzaju transferowania obumarłych zarodków (senator Hatka) w nadziei, że jednak cudownie zmartwychwstaną w macicy.

Zdrowie kobiet kontra instrukcja polskiego Episkopatu

Grupa dojrzałych pań i panów senatorów udowadnia nam od dwóch dni, że zdrowie obywateli jest zerową wartością w obliczu instrukcji Polskiego Episkopatu. Grzmi, iż sprzeciwia się „wielokrotnym ejakulacjom kobiet” (senator Ryszka).

Jestem matką dwóch synów i osobą niepłodną. Dzięki metodzie in vitro urodził się mój młodszy syn.

Przez wiele lat aktywnie walczyłam, aby zmieniać społeczną świadomość i podnosić poziom wiedzy. Stowarzyszenie Nasz Bocian, którego jestem członkinią i przewodniczącą, organizowało wysłuchania w Sejmie pokazujące, w jaki sposób stosuje się mowę nienawiści wobec naszych dzieci. Pokazywaliśmy slajdy i ulotki polskich organizacji związanych z Kościołem katolickim, które przyrównywały niepłodne kobiety do inseminowanych krów i informowały, iż „wylewamy dzieci do kibla”. Przedstawialiśmy relacje samych dzieci mówiących o tym, że te słowa nie padają w próżnię, że realnie ranią i odbierają im poczucie godności.

Przynosiliśmy głos od 90 tysięcy pacjentów i rodziców adopcyjnych skupionych wokół naszego Stowarzyszenia na największym europejskim portalu dla osób niepłodnych. Politycy najwidoczniej woleli słuchać kogoś innego. Nie nas – ludzi, którzy ich wybierali.

Kto odbiera godność

To nie zapłodnienie na szkle odbiera nam naszą godność. To wy ją nam odbieracie, szanowni senatorowie RP, udowadniając po raz kolejny, że wcale nie służycie 78 proc. waszych obywateli popierających metodę in vitro. Służycie swoim księżom proboszczom i własnej ignorancji, choć nie wybieraliśmy was w tym celu – wybieraliśmy was, abyście chronili nasze wolności i dobra obywatelskie, a przynajmniej, abyście nam ich nie odbierali.

Godność odbieracie nam również wy, szanowni hierarchowie polskiego Kościoła katolickiego. Diagnozowaliście u naszych dzieci „bruzdy dotykowe”, nazywaliście je „realizacją idei Frankensteina”. Zawsze z tym samym świątobliwym grymasem troski nad naszymi rodzinami i ich godnością, choć lepiej byście się przysłużyli godności człowieka, zajmując się sprawą księdza, którego kochanka rodziła dziecko na plebanii, podczas gdy ojciec tego dziecka słuchał muzyki w pokoju obok i nie udzielił jej pomocy. Dziecko zmarło. Ksiądz został odesłany do innej parafii.

Tyle o wysokich standardach moralnych, których głosicielami jesteście, mając swoje kurialne dywany wypiętrzone ukrytymi pod nimi brudami. I wcale nie zamierzacie się z nich rozliczać, za to wchodzicie do naszych domów, oceniając, kto z nas ma godność, a kto jej nie ma.

Mam dość!

W tym kraju nie ma miejsca dla mojej rodziny i dla każdej rodziny, która nie wpisuje się w idealistyczny model sakramentalnego, płodnego małżeństwa z dwójką dzieci.

Mam nadzieję, że inni też będą mieli dość. Że zobaczycie wreszcie ludzi wychodzących z niedzielnych nabożeństw i mówiących wam głośno podczas kazania: „Wara od moich dzieci! Nie macie prawa!”. Że usłyszycie kiedyś w Senacie i w Sejmie głos wściekłego rodzica i dotrze do was bezmiar naszego gniewu, na który pracowaliście przez lata, lekceważąc nasze opinie, nasze uczucia, nasze potrzeby.

Wierzę, że przyjdzie dzień, w którym nawet wasz ksiądz proboszcz nie zagwarantuje wam potrzebnego przedwyborczego poparcia, agitując z ambony w dniu wyborów. Być może wtedy się ogarniecie i zdobędziecie na spóźnioną refleksję, że postawiliście na złego konia: trzeba było stawiać na własnych obywateli, a nie na grupę bezżennych i bezdzietnych duchownych, którzy od 25 lat szantażują nas politycznie i zmieniają Polskę w skansen, a nie w kraj przyjazny ludziom wraz z całą ich różnorodnością. Kraj, w którym chciałoby się mieszkać i żyć.

Ustawa przeszła w głosowaniu. Ja jednak wstydzę się za was: jako matka, jako obywatelka, jako kobieta i jako działaczka pacjencka. Jako człowiek.

*Anna Krawczak, przewodnicząca Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”

ustawaOinVitro

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s