Lis (02.08.2015)

 

Grzegorz Bierecki wróci do klubu PiS

Grzegorz Bierecki (fot.ilustracja materiału z tygodnika “Wprost“)Grzegorz Bierecki (fot.ilustracja materiału z tygodnika “Wprost“)
Grzegorz Bierecki, senator i założyciel SKOK Stefczyka, wróci do klubu PiS – dowiedział się tygodnik „Wprost”.
Powrót zawieszonego senatora do klubu PiS jest niemal przesądzony. – Kwestia bardziej dni niż tygodni. Na pewno do końca wakacji wróci do klubu – twierdzą nasze źródła w klubie PiS. – Grzegorz (Bierecki) będzie startował w wyborach do Senatu. Dziwnie by to wyglądało, gdyby nadal był zawieszony w klubie. Inny rozmówca dodaje: – Temat SKOK, który lansuje przez prawie pięć miesięcy PO, się wypalił. Ludzie go nie rozumieją. A jeśli już, to kojarzą go bardziej z Komorowskim i PO niż z nami. Oficjalnie startu i przywrócenia senatora Biereckiego do klubu w PiS nikt nie chce potwierdzić. Ale kilka dni temu Stanisław Karczewski mówił: – Senator Bierecki jest bardzo dobrym senatorem, współpracuję z nim, jest świetnym fachowcem. I może będzie startował do Senatu.

Grzegorz Bierecki został zawieszony w prawach członka klubu PiS w marcu 2015 r., po publikacjach m.in. „Wprost” i „Gazety Wyborczej” na temat majątku zlikwidowanej w 2010 r. Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, która kontrolowała system SKOK. Jak wynikało z dokumentów Komisji Nadzoru Finansowego, zgromadzony przez fundację majątek nie trafił do np. Kasy Krajowej SKOK, a przekazany został do spółki, której właścicielem jest kilka osób, w tym Bierecki. Cztery lata temu w wyborach do senatu Bierecki startował jako kandydat bezpartyjny popierany przez PiS. Mimo że mieszka na Pomorzu, to startował z Białej Podlaskiej. Teraz, jak twierdzą nasi rozmówcy w PiS, ma ubiegać się o mandat senatora w swoich rodzinnych stronach. O start w wyborach parlamentarnych i przywrócenie Biereckiego w prawach członka klubu PiS chcieliśmy zapytać Mariusza Błaszczaka, szefa klubu. To on zawiesił senatora w marcu 2015 r. Poseł nie odbierał od nas telefonu. Również Bierecki był dla nas nieosiągalny.

Wprost.pl

Dlaczego Andrzej Duda nie przemawiał na Powązkach? Gronkiewicz-Waltz: „Nie ma takiego zwyczaju”

ks, 02.08.2015
– Nie ma takiego zwyczaju, żeby prezydent elekt wygłaszał przemówienie podczas uroczystości – mówiła prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz odnosząc się do uroczystości 71. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
Hanna Gronkiewicz-Waltz

Hanna Gronkiewicz-Waltz (Kuba Atys / Agencja Gazeta)

 

– Zawsze zabierają głos dwie osoby: Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy – przypomniała Gronkiewicz-Waltz w „Faktach po Faktach” w TVN 24. – Po śmierci Lecha Kaczyńskiego w 2010 roku również nie przemawiał prezydent elekt Bronisław Komorowski, tylko pełniący obowiązki prezydenta marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna – dodała.

Wcześniej Jacek Sasin z PiS wytknął prezydent Warszawy, że „nie była w stanie wznieść się ponad podziały” i nie pozwoliła Andrzejowi Dudzie przemówić na uroczystościach 71. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

Gronkiewicz-Waltz: Nie ma w Polsce dwuwładzy

– Małgorzata Sadurska [prawdopodobnie przyszła szefowa kancelarii Andrzeja Dudy] wystąpiła w imieniu prezydenta elekta o możliwość złożenia wieńca na Powązkach i o przemówienie. W pierwszym przypadku odpowiedź była twierdząca. W przypadku drugiej – odmowna – powiedziała Gronkiewicz-Waltz.

– Jest tylko jeden prezydent urzędujący do 6. sierpnia. Później pan prezydent może dowolnie mówić. Nie ma w Polsce dwuwładzy – podsumowała. – Ważne są procedury. Nic więcej nie mam do dodania – zakończyła.

„Jak można akceptować takie zachowanie? To zdziczenie”

Gronkiewicz-Waltz odniosła się też do gwizdów na cmentarzu. – My, politycy Platformy Obywatelskiej, jesteśmy do tego, niestety, przyzwyczajeni – powiedziała Gronkieiwcz-Waltz. Dodała, że pani marszałek Kidawa-Błońska powiedziała: „dobrze, że tym razem na nikogo nie pluli”. – A zdarzało się – zapytał prowadzący. Gronkieiwcz-Waltz potwierdziła.

Odniosła się tez do wypowiedzi Jacka Sasina i profesora Piotra Glińskiego. – Nie rozumiem, jak oni mogą w jakikolwiek sposób usprawiedliwić takie zachowania na cmentarzu, albo je akceptować. To świadczy po prostu o jakimś kompletnym zdziczeniu – mówiła.

Prezydent Warszawy skomentowała też warszawskie listy PO w wyborach do Sejmu. Brak Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Rafała Trzaskowskiego na warszawskich listach tłumaczyła tym, że są to „liderzy o charakterze ogólnopolskim”. – Jeśli w którymś mieście lista będzie słaba, to pani premier obsadzi je tymi osobami – powiedziała Gronkiewicz-Waltz. – Naszym liderem jest Ewa Kopacz i to jest nasz najważniejszy lider – dodała.

DlaczegoDuda

gazeta.pl

Tomasz Lis: Bardzo chciałbym się mylić, ale…

 mcia/TL, 02-08-2015
Tomasz Lis redaktor naczelny

Tomasz Lis  /  fot. Marcin Kaliński

Czy ktokolwiek, kto myśli w miarę logicznie, naprawdę uważa, że Jarosław Kaczyński, od lat marzący o pełnej władzy, a od pięciu lat o wielkiej zemście, ograniczy się do roli obserwatora i cheerleadera pana Dudy i pani Szydło?

„W fantastycznym humorze jest chyba prezes Kaczyński. Siedzi sobie w gabinecie przy Nowogrodzkiej i z uśmiechem patrzy, jak Polska zbliża się do punktu, w którym spadnie w jego ręce tak, jak spada z drzewa dojrzałe jabłko“ – pisze w we wstępniaku Tomasz Lis i zastanawia się jaki będzie to Kaczyński i czy to możliwe, że głową państwa będzie kręcił ktoś inny niż głowy właściciel?

Redaktor naczelny „Newsweeka“ nawiązuje do niedawnych bulwersujących wypowiedzi w Radiu Maryja na temat odchodzącego prezydenta Komorowskiego. „Jeśli wierzyć słuchaczom Radia Maryja i szlachetnemu kapłanowi radiu temu dyrektorującemu. Komorowski zdrajca, gorszy niż Hitler (Hitler też miał swoich profesorów, jak rezolutnie zauważył ojciec dyrektor). Oto w pełnej krasie katolicki głos w twoim domu, głos głupoty, podłości, nienawiści i kołtunerii, echem odbijający się w tylu parafiach i biskupich pałacach.“ Zdaniem Tomasza Lisa delegitymizacja prezydentury Bronisława Komorowskiego ze strony PiS trwała przez całą jego kadencję, po przegranych wyborach partia poszła jeszcze dalej -przystąpiła do dehumanizacji prezydenta. „Miarą tego, jakim człowiekiem jest i jakim prezydentem był Bronisław Komorowski, jest to, że seanse nienawiści organizowane przez pospolite kanalie znosił z godnością“ – podsumowuje.

Według Tomasza Lisa dotychczasowe posunięcia prezesa PiS nie pozostawiają złudzeń, że niechętnie podzieli się władzą.

A jakim prezydentem będzie Andrzej Duda? Według Tomasza Lisa dotychczasowe posunięcia prezesa PiS nie pozostawiają złudzeń, że niechętnie podzieli się władzą. „Czy ktokolwiek, kto myśli w miarę logicznie, naprawdę uważa, że Jarosław Kaczyński od lat marzący o pełnej władzy, a od pięciu lat o wielkiej zemście, ograniczy się do roli obserwatora i cheerleadera pana Dudy i pani Szydło?“ – pyta retorycznie redaktor naczelny „Newsweeka“.

Czytaj także: Tomasz Lis: Andrzej Duda – strażnik biskupiego baldachimu>>>

Jeśli więc Jarosław Kaczyński władzy nie odda, jak będzie ją sprawował i czego dotyczyć będą zmiany w Konstytucji? „Wątpliwe, by prezes chciał teraz systemu prezydenckiego, bo nawet pokorny elekt, któremu można meblować kancelarię, mógłby znaleźć w sobie odwagę pozwalającą choć spróbować się urwać się ze smyczy“ – przewiduje i zastrzega, że takie same szanse ma Beata Szydło jako potencjalny kanclerz. „Jeśli Kaczyński zdecyduje się na skupienie w jednych rękach całej władzy wykonawczej, mogą to być tylko jego ręce. A wtedy Dudzie rzeczywiście pozostaną żyrandol i procesje. Kaczyński nie może więc wprawdzie odwołać Dudy, ale może go całkowicie zmarginalizować. Wystarczy zmienić konstytucję, w czym prezesowi chętnie pomoże muzyk Kukiz. Za drobne tantiemy“ – tłumaczy potencjalne posunięcia prezesa PiS.

Polska Jarosława Kaczyńskiego to „Stambuł i Budapeszt nad Wisłą, czyli marginalizowana opozycja, tłamszone niezależne media, ograniczenie władzy sądowniczej.

Zdaniem redaktora naczelnego „Newsweeka“ Polska Jarosława Kaczyńskiego to „Stambuł i Budapeszt nad Wisłą, czyli marginalizowana opozycja, tłamszone niezależne media, ograniczenie władzy sądowniczej.“ Wzorce może Kaczyński kopiować z putinowskiej Rosji – „narodowe media, narodowe kino, narodowe wychowanie plus wspieranie narodowego Kościoła, wszakże z zastrzeżeniem, że tron wprawdzie pomaga ołtarzowi, ale to ołtarz służy tronowi. (…) Kroi się katolickie państwo narodu polskiego pod jednolitym przywództwem duchowo-politycznym“ – pisze Tomasz Lis.

Czas kampanii wyborczej będzie czasem „strzelania z armat“ nie tylko przez polityków, ale także zaangażowany Kościół: od biskupów po proboszczów. Po wygranych wyborach Kaczyński i jego partia zdradzi swoje prawdziwe zamiary. „Pani Beata Szydło prezentując się na konwencji PiS, powiedziała autoironicznie: „No i wyszło szydło z worka”. Z całym szacunkiem, jeszcze nie wyszło. Ale naprawdę wyjdzie.“

Newsweek.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s