Duda (06.08.2015)

 

Prezydent na deklarację niezależności się nie zdobył. Nie było Ukrainy i Smoleńska

Paweł Wroński, 06.08.2015
Andrzej Duda mówił dużo o budowie wspólnoty, deklarował wiele rzeczy. A pokrycie obietnic?

Andrzej Duda mówił dużo o budowie wspólnoty, deklarował wiele rzeczy. A pokrycie obietnic? (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

W orędziu prezydenta Andrzeja Dudy ciekawsze okazało się to czego nie powiedział, niż to co powiedział. To co powiedział w dużej części bowiem przypominało jego patetyczne deklaracje na wiecach w kampanii wyborczej. Były więc głodne dzieci na wsi, prześladowani przedsiębiorcy, fatalna służba zdrowia i ludzie, oraz Polacy, którzy podczas podróży z nadzieją mówili mu co i jak zmienić, by kraj rozkwitł.
Gdy niespełna dziesięć lat temu urząd obejmował Lech Kaczyński – do którego w przemówieniu Andrzej Duda się odwołał – wygłosił 23 grudnia 2005 roku bardzo istotne dla niego i jego formacji przemówienie programowe. Stwierdził m.in. wówczas, że „nie będzie się kierował lojalnością wobec nikogo więcej poza lojalnością wobec Polski”. Co po słynnym meldunku „panie prezesie melduje wykonanie zadania” zostało uznane jako podkreślenie niezależności od PiS i Jarosława Kaczyńskiego.

Przeczytaj cały tekst orędzia prezydenta Dudy

Nowy prezydent na taką deklarację niezależności się nie zdobył. Złośliwi mogą dojść do wniosku, że zadanie przejęcia władzy przez PiS nadal wykonuje.

Andrzej Duda mówił dużo o konieczności budowy wspólnoty tych, którzy na niego głosowali i nie głosowali. Ludzi wierzących i niewierzących, o poszanowaniu poglądów. Zadeklarował chęć współpracy z każdym rządem, ministrem spraw zagranicznych i ministrem obrony narodowej.

Tego rodzaju deklaracje należy przyjąć pozytywnie, choć Andrzej Duda w żaden sposób nie określił płaszczyzny tej współpracy – choćby poprzez utrzymanie konsultacyjnej roli Rady Bezpieczeństwa Narodowego, do której Bronisław Komorowski zapraszał opozycję.

Lech Kaczyński dziesięć lat temu stawiał w orędziu przed sobą wielkie cele. Mówił, że państwo nieprawidłowo wykonuje swoje zadania i dlatego musi być oczyszczone i przebudowane. Mówił o konieczności „moralnej odnowy”. Przemówienie Lech Kaczyński wygłaszał z kartki i widać było, że długo nad nim pracował, był do niego dobrze przygotowany.

Nowy prezydent mówił niestety bez kartki.

Wyraźnie poruszał się też na niższych orbitach niż jego poprzednik i mentor. Nic nie mówił o „oczyszczeniu”, „moralnej odnowie”.

Co warte odnotowania nie porównywał nawet własnego wysiłku do wysiłku pokolenia „podnoszącego Polskę z ruin”. Gdyby zresztą oddzielić elementy propagandowe od merytorycznych, dotyczących sprawowania funkcji głowy państwa, jego przemówienie zamiast rewolucji mówiło raczej o kontynuacji. Zapowiedział utrzymanie procesu modernizacji sił zbrojnych z czasów poprzednika. Działanie na rzecz zwiększenia gwarancji NATO. Zapowiedział korekty w polityce zagranicznej, a nie rewolucję.

Prezydent – co można uznać za pozytyw – nie mówił już nic o wyjściu Polski z „głównego nurtu” polityki Unii Europejskiej o skończeniu z „polityką na kolanach”. Wskazywał na konieczność wzmocnienia współpracy regionalnej i budowy rady ds. Polonii – co można uznać za pomysł interesujący.

Zaskakujące jest, że w przemówieniu nie pojawiło się nawet słowo na temat sytuacji na Ukrainie i polskiej polityki wschodniej. To najważniejsze geopolityczne wyzwanie dla Polski. To już kolejne wystąpienie nowego prezydenta, który te sprawy wyraźnie pomija.

Zastanawiający jest także brak jakiegokolwiek odniesienia do katastrofy smoleńskiej i dotyczącej tej sprawy śledztwa. Do tej pory o staraniach o sprowadzenie wraku i czarnych skrzynek Tu-154 rytualnie mówił prezydent, premier i szef MSZ w wystąpieniach dotyczących priorytetów polskiej polityki zagranicznej.

Andrzej Duda zaprezentował się jako polityki „niezłomny”. To autoreklamowe określenie pojawiło się dwukrotnie, a prezydent używał go z upodobaniem. Niezłomność ma również dotyczyć wykonania jego obietnic z okresu kampanii wyborczej: zwiększenia kwoty wolnej od podatku, oraz obniżeniu wieku emerytalnego. Niestety nie powiedział, jak to zrobi, a raczej powiedział, że uczyni to za pomocą „wiary”. To na razie musi wystarczyć.

Bo jak powiedział – prezydent „Andrzej Duda obejmuje dziś urząd prezydenta i wierzę, że się uda”.

Zobacz także

czegoWorędziu
wyborcza.pl

Pierwsze wrażenia

Nie podobało mi się nadmiernie orędzie prezydenta Andrzeja Dudy. Zanadto przypominało wystąpienie na partyjnej konwencji. Nie podobało mi się, że prezydent dziękując poprzednikom z nazwiska wymienił tylko jednego, Lecha Kaczyńskiego.

Nie podobało mi się, gdy prezydent dwa razy powiedział, że jest niezłomny. Choć, z drugiej strony może dobrze, że tak niezwykle wysoko ustawił sobie poprzeczkę. Przez pięć lat będziemy mieli wiele okazji, by tę niezłomność oceniać, a deklaracje prezydenta zweryfikować.

Nie podobało mi się, gdy prezydent mówił o sobie w trzeciej osobie „Dziś prezydentem jest Andrzej Duda”. Zwykle używanie tej formy świadczy o wybitnie dobrym, nadmiernie dobrym samopoczuciu.

Podobało mi się, gdy prezydent Duda mówił o potrzebie odbudowy wspólnoty oraz wzajemnego szacunku. To wielkie zadanie, biorąc pod uwagę, że jego kampania była oparta na zorganizowaniu niezwykłej akcji zohydzania Bronisława Komorowskiego.

Nie podobało mi się, bardzo mi się nie podobało, gdy część posłów PO buczała słysząc fragment wystąpienia o głodujących dzieciach i zwijającej się Polsce powiatowej. Mogły im się te fragmenty nie podobać, ale dawanie temu wyrazu w taki sposób jest wybitnie niegrzeczne.

Nie podobało mi się, że pod lichym pretekstem w uroczystościach nie wziął udziału Donald Tusk. Z założenia powinien w nich wziąć udział.

Dzisiejsze wydarzenie było ważne, bo oczywiście ważna jest zmiana prezydenta. Dzisiejsze oceny, także ta powyższa wielkiego znaczenia jednak nie mają. Prezydent Duda ma przed sobą 1800 dni urzędowania. Ostateczna i jedynie istotna recenzja nadejdzie, gdy dojdzie do kolejnych wyborów. Recenzentem będzie cały naród.

Prezydentowi Dudzie życzę powodzenia. A przede wszystkim tego, by mile zawiedzeni jego prezydenturą byli ci, którzy witają ją i jego ze sceptycyzmem albo z wielkimi obawami.

pierwszeWrażenia

naTemat.pl

Palikot ostro o Dudzie: To niebezpieczny człowiek

Janusz Palikot mocno krytycznie ocenił przemówienie Andrzeja Dudy przed Zgromadzeniem Narodowym. Wskazywał, że zabrakło jakiejkolwiek wzmianki o stosunkach z Niemcami, z którymi łączą nas silne więzi gospodarcze. – To jest niebezpieczny człowiek, jeśli on będzie się kierował uprzedzeniami Jarosława Kaczyńskiego, to może być niebezpieczne – przestrzegał lider Twojego Ruchu.

naTemat.pl

Janusz Palikot: Defensywa Komorowskiego doprowadziła do nieszczęścia, jakim jest Duda

defensywna
5 sierpnia 2015

Defensywna prezydenta Bronisława Komorowskiego doprowadziła do nieszczęścia, jakim jest Andrzej Duda, człowiek bez kwalifikacji i przygotowania – ocenił w środę na dzień przed objęciem urzędu przez nowego prezydenta lider Twojego Ruchu Janusz Palikot.

Palikot na konferencji prasowej ocenił kończącą się kadencję Komorowskiego. W ocenie Palikota w 2010 r. był „potrzebny ktoś taki jak Bronisław Komorowski”. „Ktoś, kto nie doprowadzi do eskalacji wojny polsko-polskiej, wojny, która jak mogłaby wyglądać, łatwo sobie wyobrazić dodając do wszystkich zachowań, gestów, tez politycznych Jarosława Kaczyńskiego i kierownictwa PiS oręż prezydenta Rzeczpospolitej. To byłoby piekło” – mówił.

Jak podkreślił, sam fakt, że prezydentem był Komorowski, był dobry dla Polski, bo – jak argumentował Palikot – wyszliśmy bez szwanku z największej emocji od lat, jaką była tragedia smoleńska.

Ale w ocenie Palikota prezydentura Komorowskiego jest rozczarowująca. Lider Twojego Ruchu podkreślił, że dowodem na to jest to pokonanie Komorowskiego przez Andrzeja Dudę, który – jak wymieniał – jest „człowiekiem bez kwalifikacji, nieprzygotowanym do pełnienia tej funkcji w żaden sposób, bez doświadczenia zawodowego”.

Jego zdaniem Duda będzie prezydentem partyjnym i „wojującego katolicyzmu”. „Wszystko wskazuje na to, że to będzie kiepska, licha, partyjna i prokościelna prezydentura. Tak przynajmniej można ocenić na podstawie jego zachowań po wyborach, a jeszcze przed objęciem tej funkcji” – mówił Palikot.

„To, że ktoś taki, tak słaby kandydat, został prezydentem jest najbardziej surową brutalną oceną pięciu lat prezydentury Bronisława Komorowskiego” – zaznaczył Palikot. „Defensywna prezydentury Bronisława Komorowskiego zaowocowała tym nieszczęściem, jakim jest Andrzej Duda” – mówił.

Wskazywał, że słabością prezydentury Komorowskiego był brak ofensywy ustawodawczej w zakresie poszanowania równości m.in. w sprawie związków partnerskich, in vitro, szybkiej ratyfikacji konwencji antyprzemocowej.

Palikot oczekiwał także od prezydenta Komorowskiego promowania „innej polityki gospodarczej”. Jego zdaniem prezydent mógł zaproponować m.in. podwyższenie płacy minimalnej i kwoty wolnej od podatku. „Stąd zapłacił cenę za politykę rządu w tym zakresie, ponieważ sam się za bardzo na tym tle nie wyróżniał” – podkreślił.

Współprzewodniczący TR uznał także, że referendum 6 września zarządzone zostało „niefortunnie”, a jego przedmiotem powinny być inne kwestie, np. likwidacja Senatu, który w jego ocenie jest „politycznym muzeum”, ograniczenie liczby posłów, wprowadzenie euro.

Palikot dodał, że „paradoksalnie” Komorowski ma szanse bycia najlepszym byłym prezydentem.

„Dzisiaj takim nie jest, oceniany jest raczej na dole tych rankingów. Jeśli przez najbliższe cztery lata błędów, zacietrzewienia, upartyjnienia i budowania państwa wyznaniowego przez Andrzeja Dudę i PiS, Bronisław Komorowski stanie jako były prezydent na wysokości zadania, może się okazać, że jego miniona prezydentura nabierze nowego blasku, o który dzisiaj go raczej nie posądzamy” – podsumował Palikot.

W czwartek Bronisław Komorowski zakończy 5-letnią kadencję. Tego dnia zaprzysiężony zostanie Andrzej Duda. Duda pokonał Komorowskiego w II turze wyborów uzyskując 51,55 proc. głosów.

PAP

interia.pl

Andrzej Duda zdradza skład Kancelarii. Małgorzata Sadurska, Adam Kwiatkowski. Kto jeszcze?

mkd, PAP, 06.08.2015
Andrzej Duda zdradził, kogo wybrał na najbliższych współpracowników. Małgorzata Sadurska będzie szefową Kancelarii Prezydenta, Adam Kwiatkowski – szefem gabinetu, Maciej Łopiński – szefem zespołu doradców. Za sprawy zagraniczne będzie odpowiadał Krzysztof Szczerski, a za sprawy kultury – Wojciech Kolarski.
Zaprzysiężenie Prezydenta RP Andrzeja Dudy

Zaprzysiężenie Prezydenta RP Andrzeja Dudy (Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

 

Uroczyste powołanie kancelarii ma się odbyć w piątek.

PAP spytała prezydenta Dudę, kto będzie pracował w jego kancelarii i czy szefową kancelarii będzie posłanka Małgorzata Sadurska.

– Tak. Pani Sadurska była kiedyś ministrem w kancelarii premiera, ma doświadczenie parlamentarne i w pracy w administracji. Będą ze mną współpracować osoby absolutnie oddane sprawom, gotowe się poświęcić pracy i służbie RP. Pomogą w realizacji odważnego, ale rozsądnego programu zapowiedzianego w kampanii prezydenckiej – powiedział prezydent.

Poinformował, że ministrem odpowiedzialnym za sprawy zagraniczne będzie Krzysztof Szczerski, a szefem prezydenckiego gabinetu zostanie Adam Kwiatkowski. – Szefem zespołu doradców będzie Maciej Łopiński. Za sprawy kultury będzie odpowiadał Wojciech Kolarski – dodał prezydent.

Małgorzata Sadurska

Małgorzata Sadurska jest posłanką PiS już trzecią kadencję. Od czerwca do listopada 2007 r. była sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera; była członkiem Krajowej Rady Sądownictwa w latach 2006-2007; jest prawnikiem – absolwentką Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Adam Kwiatkowski

Adam Kwiatkowski jest posłem PiS od 2011 roku. Jest absolwentem Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1994-2006 był radnym dzielnicy Praga Południe; w latach 2006-2011 radnym m.st. Warszawy.

Maciej Łopiński

Również Maciej Łopiński jest posłem po raz pierwszy. Był bliskim współpracownikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego znał od czasów pierwszej Solidarności; w kancelarii Kaczyńskiego od grudnia 2005 roku do lipca 2007 roku odpowiadał za politykę medialną. Potem został szefem gabinetu prezydenta.

Po katastrofie smoleńskiej stanął na czele Ruchu Społecznego im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Łopiński jest absolwentem filologii polskiej, którą ukończył na Uniwersytecie Gdańskim. Po studiach pracował jako nauczyciel, później został dziennikarzem. W 1981 r., na znak protestu w związku z wprowadzeniem stanu wojennego, wystąpił z PZPR. W stanie wojennym redagował „Solidarność – Pismo Regionu Gdańskiego” oraz doradzał władzom „Solidarności”.

Krzysztof Szczerski

Krzysztof Szczerski jest profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalizującym się w zakresie polityki zagranicznej, integracji europejskiej i administracji publicznej. Jako polityk w rządzie Jarosława Kaczyńskiego pełnił funkcję wiceministra spraw zagranicznych oraz wiceministra w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, a w latach 2009-2010 był członkiem Rady Służby Cywilnej. Od 2011 r. jest posłem.

Wojciech Kolarski

Wojciech Kolarski do tej pory był szefem biura europosła Andrzeja Dudy i radnym Krakowa. Studiował filozofię i socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz European Studies na Sussex University; harcerz i wolontariusz w Duszpasterstwie Osób Niepełnosprawnych.

 

andrzejDudaUjawnia

gazeta.pl

Duda kończy przemówienie i… najpierw gromkie oklaski prawicy, reszta posłów wstaje z opóźnieniem

past, 06.08.2015
– Andrzej Duda obejmuje dziś urząd prezydenta i wierzę, że się uda – zakończył swoje wystąpienie nowy prezydent. Do owacji od razu poderwali się posłowie prawicy, a reszta sali wstała dopiero po chwili. Z brawami ociągali się też członkowie rządu – poza Januszem Piechocińskim.
http://www.gazeta.tv/plej/19,114871,18510809,video.html?embed=0&autoplay=1

 

Posłowie z prawej stroni sali zaczęli oklaski po wystąpieniu Andrzeja Dudy wraz z ostatnimi słowami nowego prezydenta. Jednak pozostała cześć parlamentarzystów – co widać na nagraniu z Sejmu – wstała dopiero po chwili.

Dziś uroczystości zaprzysiężenia Andrzeja Dudy. Czytaj relację na żywo na Gazeta.pl>>>

Także członkowie rządu wstali do owacji z opóźnieniem. Pierwszy powstał wicepremier i szef PSL Janusz Piechociński, a reszta ministrów – dopiero po chwili. Również były już prezydent Bronisław Komorowski klaskał raczej bez entuzjazmu, a później, poproszony przez dziennikarzy o komentarz, stwierdził jedynie, że nie chce się wypowiadać, gdyż dzisiejszy dzień „należy do Andrzeja Dudy”.

Gdy większość obecnych w Sejmie posłów i senatorów zakończyła już owację, posłowie prawicy wciąż klaskali.

gazeta.pl

Nowy prezydent Andrzej Duda: „Musimy zacząć naprawiać Rzeczpospolitą”. I odwołuje się do Lecha Kaczyńskiego i Jana Pawła II

mkd, PAP, 06.08.2015
Andrzej Duda złożył w czwartek przed Zgromadzeniem Narodowym przysięgę prezydencką. Formalnie objął tym samym urząd prezydenta. Po zaprzysiężeniu wygłosił orędzie do zgromadzonych w Sejmie i do narodu.
http://www.gazeta.tv/plej/19,114871,18511030,video.html?embed=0&autoplay=1

 

Tekst przysięgi brzmi: „Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem”.

Duda zakończył przysięgę, dodając: „Tak mi dopomóż Bóg”.

„Dziękuję moim rodakom”

– Chciałbym powiedzieć z tego miejsca jedno, dziękując za wybór, dziękując za tą obecność: uczynię wszystko, żeby nie zawieść oczekiwań! Dotrzymam zobowiązań wyborczych, które składałem, choć wielu w to wątpi – powiedział.

– Jestem człowiekiem niezłomnym, człowiekiem wiary. Wierzę, że to możliwe i zdołam to zrobić – dodał.

Wśród swoich najważniejszych zobowiązań wymienił przygotowanie i złożenie projektu ustawy o podwyższeniu kwoty wolnej od podatku i ustawy obniżającej wiek emerytalny. – Pamiętam o tym. Nie zapomniałem, mimo że zostałem już wybrany na urząd prezydenta – podkreślił.

– Mówię dziś do ludzi o różnych poglądach, o różnym światopoglądzie, wierzących i niewierzących – proszę o wzajemny szacunek, byśmy szanowali swoje prawa, oczywiście bez narzucania ich innym – zwracał się w czwartek w parlamencie prezydent Andrzej Duda. Podkreślał, że trzeba odbudować wspólnotę.

Powiedział, że Polska i Polacy potrzebują naprawy. – I to naprawdę w wielu obszarach. To służba zdrowia, to codzienny poziom życia wielu rodzin, to dzieci, których wiele dzisiaj nie dojada, zwłaszcza na obszarach wiejskich – powiedział. Gdy padły słowa o głodnych dzieciach, część posłów na sali zaczęła buczeć.

„Odbudować wspólnotę”

Jak powiedział Duda, Polacy mówili mu podczas spotkań o swych troskach i problemach. – Jednym z podstawowych oczekiwań jest to, byśmy zaczęli odbudowywać wspólnotę. Ludzie marzą o takiej wspólnocie, jaka wśród Polaków powstała w latach 80., w czasach Solidarności – mówił nowo zaprzysiężony prezydent.

– Dlatego mówię dziś do ludzi o różnych poglądach, o różnym światopoglądzie, wierzących i niewierzących – proszę o wzajemny szacunek, byśmy szanowali swoje prawa, oczywiście bez narzucania ich innym, ale byśmy umieli te prawa nawzajem szanować – powiedział Duda.

– Proszę, żebyśmy umieli szanować się nawzajem. Mówię o tym zwłaszcza tu, w sali sejmowej, mówię do polskich polityków, mówię to także do siebie. Chciałbym, żebyśmy budowali wzajemny szacunek, bo to szacunek musi być podstawą wspólnoty. A tylko wtedy, gdy będziemy wspólnotą, jesteśmy w stanie naprawić Polskę – kontynuował.

Jego zdaniem obecnie nie tylko Polska, ale przede wszystkim Polacy „tej naprawy bardzo potrzebują, i to w wielu obszarach”.

„Naprawić Rzeczpospolitą”

– Musimy zacząć naprawiać Rzeczpospolitą – podkreślał.

– Polska polityka zagraniczna nie powinna podlegać rewolucji, ale potrzebuje korekty, która powinna polegać na zwiększeniu aktywności – oświadczył nowo zaprzysiężony prezydent. Jak zaznaczył, korekta ta powinna polegać na zwiększeniu aktywności.

– Ta korekta to mówienie o naszych celach, naszych aspiracjach, to przedstawianie naszego punktu widzenia w sposób spokojny, ale zdecydowany i jednoznaczny, poprzez komunikowanie tego partnerom w przestrzeni międzynarodowej – powiedział prezydent.

Duda powiedział, że wierzy w dobre współdziałanie z rządem, Sejmem i Senatem, a także z Parlamentem Europejskim oraz polskimi przedstawicielami w Unii Europejskiej.

Zdaniem prezydenta w sferze międzynarodowej Polska w ciągu ostatnich 26 lat odniosła dwa wielkie sukcesy: członkostwo w NATO i w UE. Zaznaczył, że Polacy w zdecydowanej większości są z tego zadowoleni. Jak zaznaczył, Polska dzięki tym wydarzeniom nie tylko symbolicznie, ale też geopolitycznie przesunęła się ze Wschodu na Zachód.

Jak podkreślił, spójność europejską trzeba budować tak, by także polskie sprawy były uwzględniane. – W ten sposób powinniśmy budować jedność Sojuszu Północnoatlantyckiego – dodał nowo zaprzysiężony prezydent.Walka z emigracją– Podjąłem decyzję, że w ramach Kancelarii Prezydenta powstanie biuro ds. Polonii i Polaków za granicą. Trzeba podtrzymywać łączność z młodymi za granicą; stwarzać warunki do ich powrotu dla Polski; dlatego trzeba wzmacniać polskie placówki dyplomatyczne – tłumaczył Duda.- Największym problem są wyjeżdżający od lat z Polski młodzi ludzie – powiedział Duda.Prezydent podkreślał konieczność wzmocnienia polskiej gospodarki, podniesienia jakości życia w Polsce, pomocy polskim przedsiębiorcom. – By nie mówili, że państwo jest wobec nich opresyjne, żeby mieli więcej wolności, więcej swobody działania, by mieli wsparcie od państwa, ale takie, z którego korzystają wtedy, kiedy chcą, a nie mówili, że państwo zastawia na nich pułapki – mówił.„Jedność z NATO”

Duda w orędziu opowiedział się za budowaniem i pilnowaniem „jedności Sojuszu Północnoatlantyckiego”. – To jest niezwykle ważne dla Polski – podkreślił.

Podkreślił znaczenie budowy silnej i dobrze wyposażonej armii. Zadeklarował też współdziałanie z ministrem obrony narodowej. – Ale będzie także aktywność. I wierzę w to, że będziemy mogli działać wspólnie dla dobra Rzeczypospolitej w tym zakresie – zaznaczył prezydent.

Jako zadanie na najbliższy czas wymienił „wzmocnienie gwarancji sojuszniczych w Sojuszu Północnoatlantyckim”. – I tutaj sprawę trzeba postawić jednoznacznie – potrzebujemy większych gwarancji ze strony NATO, nie tylko my jako Polska, cała Europa Środkowo-Wschodnia w obecnej sytuacji geopolitycznej, trudnej, jak państwo doskonale wiecie. Potrzebujemy większej obecności NATO w tej części Europy, także w naszym kraju – podkreślił Duda.

Przypomniał, że podjął już na ten temat rozmowy jeszcze jako prezydent elekt – rozmawiał z przedstawicielami innych krajów, także naszych sojuszników w NATO oraz przedstawicielami Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wspomniał też o inicjatywie „Newport Plus”.

– Jan Paweł II mówił: wymagajcie od siebie, nawet jeśli inni od was nie wymagają. Ja powiem tak: ludzie od nas wymagają – powiedział Andrzej Duda.

dudaPrzemawia

gazeta.pl

Jaki będzie prezydent Duda

not. AGKO, GROH, ES, 05.08.2015
Andrzej Duda

Andrzej Duda (Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta)

Prezydent elekt Andrzej Duda złoży przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i rozpocznie pięcioletnią kadencję. To, jakim prezydentem będzie Duda, jest wielką zagadką, bo 43-letni były europoseł PiS nie był dotąd pierwszoplanowym politykiem swojej partii. Zapytaliśmy polityków, politologów oraz prawników o to, jakie mają oczekiwania wobec nowego prezydenta.
Marek Borowski – senator, b. wicepremier i minister finansów, b. marszałek Sejmu
Andrzej Duda wygrał wybory, składając albo nierealne, albo szkodliwe obietnice. Zapowiadał także, że Polska – aby zaznaczyć swą odrębność i tożsamość – będzie stawać sztorcem Unii Europejskiej (bo tak należy czytać dziwaczne hasło, iż „nie będziemy płynąć w głównym nurcie”).Jednocześnie swoimi wypowiedziami i postępowaniem daje on do zrozumienia, że w ramach swoich uprawnień będzie kształtował prawo zgodnie z oczekiwaniami Episkopatu, ignorując to, że państwo powinno uwzględniać różne światopoglądy obywateli. To wszystko zniechęca mnie do formułowania jakichkolwiek życzeń i nadziei. Będę się cieszył, jeśli mój pesymizm okaże się przesadny.Włodzimierz Cimoszewicz – senator, b. premier, b. marszałek Sejmu, b. minister sprawiedliwości i szef MSZ
Mówiąc szczerze, moje oczekiwania wobec nowego prezydenta są, delikatnie to ujmując, umiarkowane. Spodziewam się, że będzie to prezydentura kiepska, niesamodzielna i pozbawiona głębokiego zrozumienia skali odpowiedzialności wobec społeczeństwa, skoncentrowana na własnej promocji oraz sondażach, nieprzewidywalna w relacjach z zagranicą.Byłbym bardzo zaskoczony:
– gdyby okazało się, że prezydent Duda rozumie, iż jego prawdziwym zwierzchnikiem są obywatele, a nie prezes, gdyby zdobył się na odrzucenie większości tradycyjnych PiS-owskich bredni o wrogim świecie i niepokalanym narodzie polskim,
– gdyby odróżniał Pana Boga, w którego wierzy, od urzędników tego Boga,
– gdyby zapraszał gejów do Pałacu Prezydenckiego nie jako egzotyczne zwierzęta, przy których sam pokaże, jaki jest łaskawy i otwarty, ale po to, żeby zaangażować się na rzecz krzewienia tolerancji i akceptacji różnic,
– gdyby zdjął klapki ze swoich oczu i pomógł wielu rodakom zrobić to samo, by zobaczyć, jak szybko zmienia się świat dookoła,
– gdyby, rozumiejąc swoją rolę strażnika konstytucji, bronił tej, która jest, a nie przyłączał się do awanturniczych pomysłów wywracania ustroju do góry nogami, bo ktoś lekce sobie waży głos narodu wyrażony w referendum konstytucyjnym z 1997 roku.Polska powinna przystąpić do drugiego etapu przemian, akcentując konieczność modernizacji i zwiększania skuteczności w każdej dziedzinie. Wszystko powinniśmy robić lepiej niż dotychczas i – oby jak najczęściej – lepiej niż inni. To wymaga wyobraźni, wysiłku, konsekwencji oraz koncentracji. Potrzebne jest uświadomienie większości społeczeństwa tej konieczności i stworzenie warunków zachęcających ludzi do działania w takim kierunku. Nie wolno nam tracić czasu i energii na ciąg dalszy wojenki polsko-polskiej, na kłótnie o historię, na odgrywanie się nie wiadomo za co.Jednocześnie wobec pojawienia się realnych zagrożeń dla naszego bezpieczeństwa ze strony agresywnej Rosji powinniśmy prowadzić aktywną, pragmatyczną do szpiku kości politykę zagraniczną. Prezydent, choć jest tylko wykonawcą polityki definiowanej przez rząd, może bardzo pomóc. Jeśli pan Duda okaże, że tak właśnie pojmuje prezydenturę i potrafi takie myślenie potwierdzić faktami, to za jakiś czas będę gotów publicznie przyznać, że jest to pozytywne zaskoczenie. Obawiam się jednak, że nie będę miał okazji do odwołania swoich krytycznych uwag.Ludwik Dorn – b. wicepremier i szef MSWiA w rządzie PiS, b. marszałek Sejmu, poseł niezrzeszony
Wydaje mi się, że prezydentura Andrzeja Dudy przypadnie na czas dla Polski trudny, a dla samego prezydenta czas bardzo wymagający. Skala wyzwań wewnętrznych i zewnętrznych będzie przypominała początek lat 90. i przerośnie skalę, z jaką mierzyli się jego poprzednicy: Bronisław Komorowski, Lech Kaczyński i Aleksander Kwaśniewski. W dodatku wewnętrzne zablokowanie sceny politycznej i prawdopodobnie przyszłego Sejmu sprawi, że prezydent będzie najważniejszym adresem w Polsce. Zapowiada prezydenturę aktywną, ale pojawią się, nie tylko ze strony jego obozu politycznego, oczekiwania dalej idące: by był realnym centrum decyzyjnym państwa. Nie tak konstytucja opisuje rolę prezydenta, więc Andrzej Duda będzie musiał się wykazać przenikliwością i diabelską wręcz zręcznością.

W takiej sytuacji wobec prezydenta mam dwa życzenia. W odróżnieniu od swoich poprzedników, którzy urząd obejmowali w pełni ukształtowani politycznie, pan prezydent jest politykiem nie do końca dojrzałym. Nie przeszedł pełnego politycznego cyklu przemian: od larwy przez poczwarkę do motyla. Jest na etapie przepoczwarzania się. Nie spotkał się dotąd z sytuacją i okolicznościami, w których musiał podejmować decyzje brzemienne w skutki dla siebie, ale przede wszystkim dla państwa, na własne ryzyko i własny rachunek. Jak każdy pewnie będzie popełniał błędy, a proces dojrzewania i przepoczwarzania się jest trudny i bardzo bolesny. Życzę mu zatem odporności na ból i hartu ducha.

Życzenie drugie, z pierwszym powiązane, jest takie, by nie dał się uwieść pokusie, że pewien krąg ludzi zapewni mu ciepełko. Zaniepokoiło mnie, gdy prezydent mówił o swojej ekipie, używając takich rozmiękczających określeń jak to, że ma być sympatycznie, fajnie, że to ma być krąg przyjaciół. Jak się jest prezydentem, to wśród współpracowników nie ma przyjaciół. Powinien powstać zespół przeniknięty wspólnym duchem, braterstwem broni, lojalny wobec zwierzchnika. Ale to nie są oferujący ochronną warstwę ciepła przyjaciele. Prezydent musi zaakceptować to, że będzie koniec końców samotny. Życzę zatem Andrzejowi Dudzie, by w tej samotności „strzegł się oschłości serca, kochał dąb zimowy”.

prof. Antoni Dudek – politolog i historyk UKSW
Funkcja prezydenta wskutek złego rozwiązania przyjętego w naszej konstytucji obciążona jest istotną wadą. Prezydent dysponuje bowiem niezwykle silnym mandatem politycznym pochodzącym od milionów Polaków wybierających go na ten urząd, dla zdobycia którego musi składać obietnice daleko wykraczające poza konstytucyjne uprawnienia przypisane głowie państwa.

Dla prezydenta przewidziano w naszym ustroju głównie rolę wielkiego hamulcowego wyposażonego w prawo weta oraz kierowania ustaw do Trybunału Konstytucyjnego. Skuteczność inicjatywy ustawodawczej, w którą również wyposażono prezydenta, jest wszak całkowicie uzależniona od poparcia większości parlamentarnej. Dlatego życzę Andrzejowi Dudzie jak najlepszych relacji z nowym Sejmem oraz wyłonionym przez niego rządem.

Dotychczasowa historia III RP pokazała, że przy naszym poziomie kultury politycznej kohabitacja wpływa bardzo destrukcyjnie na funkcjonowanie państwa. Mam też nadzieję, że działania nowego prezydenta na rzecz odbudowy wspólnoty będą dotyczyły także tych Polaków, którzy na niego nie głosowali, a bez których nie uda się nam zbudować powszechnego szacunku, którym powinien być obdarzony urząd Prezydenta RP oraz sprawująca go osoba. Nie chciałbym, aby za pięć lat Andrzej Duda, gdy zapewne stanie do walki o reelekcję, doczekał się sytuacji, w której konkurent postawi mu na mównicy chorągiewkę PiS lub portret prezesa tej partii. Uwolnienie się od zobowiązań wobec własnego obozu politycznego było dużym wyzwaniem dla wszystkich poprzedników Dudy. Będzie też dla niego.

prof. Ewa Łętowska – pierwsza rzecznik praw obywatelskich, prawnik
Od prezydenta Dudy chciałabym, by wyciągnął właściwe wnioski z prawidłowej diagnozy Janusza Wojciechowskiego na temat wad działania sądownictwa: że sądy są aroganckie, niesprawiedliwe, a sprawiedliwość jest niedostępna dla słabych. Życzyłabym sobie, żeby odrzucił fałszywe recepty naprawy typu: pobieranie próbek moczu od sędziów, rewizje nadzwyczajne czy supersąd ludowy w Sądzie Najwyższym. Prezydent stoi na straży konstytucji, więc też prawa do sądu. Mógłby zorganizować autentyczną debatę (nie odświętną imprezkę!) z KONKRETNYMI wnioskami o tym, jakie błędy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości sprawiają, że sprawiedliwość trzeba sobie w Polsce wyszarpywać. I żeby potem pilnował ich stopniowego usuwania.

Aleksander Smolar – politolog, prezes Fundacji Batorego
Do dzisiaj mało wiemy o poglądach Andrzeja Dudy i o tym, jakiej koncepcji prezydentury będzie hołdował. Być może sam tego jeszcze nie wie. Dopiero się dowiemy, jaki będzie jego stosunek do państwa prawa, do problemów gospodarki i finansów, do spraw polityki zagranicznej. Czy będzie wprowadzał w życie idee Jarosława Kaczyńskiego? Czy też – czego bym mu życzył – będzie się wznosił ponad partię, z której się wywodzi, myśląc o interesach całej pluralistycznej wspólnoty narodowej, o konieczności jej integrowania i rozwoju, wykorzystując wyjątkowe szanse, jakie ciągle posiadamy?

Brak miejsca nakazuje mi skoncentrowanie się na jednym problemie. Dotyczy on idei, której rządy PiS – jeśli jesienią dojdzie on do władzy – będą podporządkowane. PiS miał radykalną fazę budowy IV RP – nieliberalnej, mściwej demokracji; fazę postsmoleńską – paranoicznej wizji spisków, delegitymizowania osiągnięć 25 lat i władz RP, zapowiedzi zemsty. Nie wątpię, iż idee obu tych okresów znajdą się w języku i działaniach – także represywnych – nowej władzy. Podstawowy jednak zręb jej ideologii będzie, obawiam się, tworzony w symbiozie z najbardziej konserwatywnymi siłami Kościoła, które zdają się dzisiaj w polskim katolicyzmie dominować.

Wicemarszałek Senatu z PiS uważał za naturalne to, że premier Kopacz, która nie chce żyć w państwie wyznaniowym, którego nie przewiduje konstytucja RP, „widocznie chce wyjechać do jakiegoś innego kraju”.

Czy prezydent RP też uważa, że Polska pod rządami PiS będzie państwem wyznaniowym, z którego powinni wyjechać ludzie inaczej myślący? Czy koncentracja uwagi dostojników Kościoła na życiu intymnym obywateli, wokół gender, związków partnerskich, zapłodnienia in vitro czy obrony przed przemocą w rodzinie, będą też wyznaczały horyzont ideowy nowej partii rządzącej? Ile ustaw będzie PiS wspólnie z biskupami zmieniać zgodnie z sugestią senatora Koguta?

Prezydent Duda powinien stać na straży praworządności i nie dopuścić do nadużywania prawa. Może odegrać ważną rolę w niedopuszczeniu do łamania zasady konstytucyjnej: do klerykalizacji polityki i polityzacji Kościoła.

jakiBędziePrezydent
wyborcza.pl

List do Prezydenta Andrzeja Dudy

Szanowny Panie Prezydencie, z okazji objęcia urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej pragnę złożyć Panu serdeczne gratulacje. Chciałbym także prosić, aby przyjął Pan z tej okazji moje najlepsze życzenia.

Oprócz tego, aby pełnienie tej funkcji było dla Pana źródłem osobistej satysfakcji, chciałbym życzyć Panu, aby było ono także powodem do zadowolenia dla wszystkich obywateli. Wszystkich, a nie tylko sympatyków Prawa i Sprawiedliwości. Ja sam rzecz jasna nie głosowałem na Pana, ale w pełni szanuję demokratyczny werdykt wyborców. Niemniej muszę wskazać, że od dziś jest Pan Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, a nie jednej jej części.

Pragnę także życzyć Panu odpowiedzialności w realizacji swoich obietnic wyborczych. Wiem, że jest Pan teraz w trudnej sytuacji, bo obiecywał Pan rzeczy niemożliwe do zrealizowania. Ma Pan trudny wybór – albo uczciwie Pan powie obywatelom, że niektórych obietnic się nie da zrealizować, albo będzie Pan próbował uczynić z Polski drugą Grecję. Osobiście i w imieniu wielu wyborców, którym temperatura kampanii wyborczej nie zakłóciła trzeźwej oceny sytuacji, apeluję o wybranie pierwszej z tych możliwości. Jest ona lepsza dla Polski, a dla odpowiedzialnego polityka po prostu uczciwsza.

Chciałbym także Panu życzyć, aby podjął Pan zadanie wspierania budowy Polski nowoczesnej. Polska nowoczesna nie powinna być krajem taniej pracy. Nie może być krajem, w którym władza jest sprawowana przez oderwane od obywateli aparaty partyjne. Nie może być krajem, w którym rozdział Kościoła od państwa pozostaje pustym sloganem. W każdej z tych spraw może pan odegrać wielką pozytywną rolę, ale może Pan być także hamulcowym pożądanych przez większość Polaków zmian.

Życzę Panu, Panie Prezydencie, aby wybrał Pan drogę ku nowoczesnej Polsce.

listDoPrezydentaDudy

naTemat.pl

Twarda prawica walczy z dżihadem

Wojciech Maziarski, 06.08.2015
Łukasz Warzecha

Łukasz Warzecha (Fot. Wojciech Olkuśnik / AG)

Słuchaj, Europo: twardym trzeba być i męskim, jak Łukasz Warzecha. Na stronie wPolityce.pl, która jest organem braci Karnowskich, wali prosto z mostu, na czym polega problem z uchodźcami. Dlaczego nie należy ich przyjmować. Dlatego, że „to kwestia cywilizacyjnego sporu między rozmiękłą, zeunuchowaciałą Europą a ekspansywnym islamem”.
Ale jak Europa może być nierozmiękła, skoro głos decydujący mają w niej pięknoduchy, jak Jean-Claude Juncker, czy tuzy intelektu o umysłowości egzaltowanej dziesięciolatki, jak Róża Thun. Tako rzecze Warzecha, a jego mądre słowa proste i męskie są.W czasie lektury nadzieja i ukojenie na nas spływają, że jednak nie wszystko jeszcze stracone. Że Europa wprawdzie nam rozmiękła i zeunuchowaciała, ale szczęściem mamy w Polsce organ braci Karnowskich, który twardy jest i nierozmiękły. A w nim takie postacie jak Warzecha Łukasz. Spójrzcie tylko: klata jak kaloryfer, bicepsy sprężyste, pięści jak stal, wzrok sokoli, umysł jasny i patriotyczny.Nie on jeden taki. Mają tam całą drużynę twardzieli. Feusette Krzysztof – tors męski, szczęka kwadratowa, barki potężne. Jachowicz Jerzy – twarz wiatrem wysmagana, ciało krzepkie, myśl krystaliczna. Janecki Stanisław – istna brzytwa intelektu i wzorzec męskości. A Pyza Marek? A Ziemkiewicz, a Zaremba…U Karnowskich wszyscy tacy. Twardzi i błyskotliwi. Innych tam nie uświadczysz. To opłacana przez SKOK-i krynica narodowej mądrości i rezerwuar prawdziwie męskich genów. Oni nas z pewnością obronią przed dżihadem i imigrantami.Pytanie tylko, czy przed Platformą nas obronią. Bo przy Platformie Obywatelskiej Państwo Islamskie to kaszka z mleczkiem. Nie mudżahedini, ale raczej naziści tu przychodzą na myśl. „Dzika furia w ataku na polską firmę SKOK przypomina hitlerowskie Niemcy i ataki na mienie żydowskie” – alarmuje Ryszard Makowski, kolejna gwiazda z organu Karnowskich. Też tytan intelektu i kwintesencja nierozmiękłości. „Może nie doprowadzi to do powtórki czegoś na podobieństwo Kryształowej Nocy” – pociesza struchlałego czytelnika, ale zaraz ostrzega, że Platforma pewnie zorganizuje bojówki, które wybiją szyby w oddziałach SKOK.Szyby? O, święta naiwności! Zagłada nadciąga, a wy się o szyby martwicie? Czyż nie widzicie, co się naprawdę kroi? Śląsk, Łódź, Wrocław Krąży Ewa Kopacz po kraju, usypia czujność narodu. A gdy nikt się nie będzie spodziewał, uprowadzi pendolino i wbije się w siedzibę jakiegoś SKOK-u.Brońmy się więc. Czujni bądźmy. Twardzi i męscy, jak Łukasz Warzecha.

Zobacz także

twardymTrzebaByć

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: