PO (06.08.2015)

 

„WSJ” po inauguracji Dudy: Polska skręca w prawo

ar, pap, 06.08.2015
Andrzej Duda z małżonką w Sejmie podczas uroczystości inaugurujących jego prezydenturę

Andrzej Duda z małżonką w Sejmie podczas uroczystości inaugurujących jego prezydenturę (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Zaprzysiężenie Andrzeja Dudy na nowego prezydenta to pierwszy krok w kierunku większego skrętu Polski w prawo – pisze w czwartek „Wall Street Journal”. Zwraca uwagę, że nowy prezydent chce prowadzić bardziej aktywną i zdecydowaną politykę zagraniczną.
Nowojorski dziennik „Wall Street Journal” napisał w czwartek w wydaniu internetowym o „wyjątkowo stanowczej mowie inauguracyjnej”. „WSJ” podkreślił, że…

wyborcza.pl

”Economist” pyta: ”Czy Duda osunie się w ekscentryczną szorstkość Kaczyńskiego?”

06.08.2015

Inaugurację Dudy komentuje też „The Economist„. I pisze, że Polska nigdy nie była „tak bogata, bezpieczna i wolna”, ale pod przywództwem Dudy dziedzictwo sukcesu ostatnich 26 lat stanie pod znakiem zapytania.

„Sojusznicy Polski pytają, jaką twarz zaprezentuje światu partia Dudy, Prawo i Sprawiedliwość” – pisze brytyjski tygodnik. „Czy [Duda] zachowa rozsądny centryzm z czasów kampanii, czy osunie się w ekscentryczną szorstkość lidera partii, Jarosława Kaczyńskiego?” – pyta. I podkreśla, że dla Polski rządzonej przez Dudę najistotniejszy będzie „test Niemiec” – czyli relacje z Berlinem.

„Nic nie ucieszyłoby bardziej Rosji, niż polsko-niemiecki rozwód” – zaznacza „The Economist”.

Zaskakujące jest, że w przemówieniu nie pojawiło się nawet słowo na temat sytuacji na Ukrainie i polskiej polityki wschodniej. To najważniejsze geopolityczne wyzwanie dla Polski. To już kolejne wystąpienie nowego prezydenta, który te sprawy wyraźnie pomija – pisze w komentarzu po wystąpieniach Andrzeja Dudy publicysta Gazety Wyborczej Paweł Wroński.

Zastanawiający jest także brak jakiegokolwiek odniesienia do katastrofy smoleńskiej i dotyczącego tej sprawy śledztwa. Do tej pory o staraniach o sprowadzenie wraku i czarnych skrzynek Tu-154 rytualnie mówił prezydent, premier i szef MSZ w wystąpieniach dotyczących priorytetów polskiej polityki zagranicznej.

gazeta.pl

Przekręcić króla, czyli na intronizację Andrzeja Dudy [VARGA]

Krzysztof Varga, 05.08.2015
Andrzej Duda

Andrzej Duda (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Król jest poczciwym lamusem, na pasku premiera chodzącym, lecz z pomysłem, by się z tego paska widowiskowo urwać.

Przechodzę obecnie trudny okres, gdyż zakończył się piąty sezon serialu „Gra o tron” i na sezon szósty czekać trzeba aż do wiosny przyszłego roku, dać tu muszę jedynie krótką refleksję związaną z owym piątym sezonem. Jednym z mocnych wątków jest pojawienie się pewnej sekty religijnej zwanej Wróblami, która – jak to każda sekta, a w zasadzie każda religia – niebywałą wagę przywiązuje do moralności i duchowej odnowy. Wróble hołdują skromności i ubóstwu, chodzą w mnisich habitach, demonstrując przy tym nieustannie swoje żelazne zasady etyczne i retorycznie je eksponują, na ich czele stoi wybitnie skromny przywódca zwany Wielkim Wróblem, który pomaga biednym i głosi konieczność walki z wszelkim występkiem i amoralnością. Podła Cersei z paskudnego rodu Lannisterów, jedna z najbardziej wrednych postaci serialu, postanawia użyć Wróbli do swych celów i daje im broń oraz przywileje, co kończy się tym, że Wróble tworzą bojówki, dokonując ataków na wszystkich, którzy w ich mniemaniu odpowiednio moralni nie są, wprowadzają rygorystyczne rządy, wtrącają do inkwizycyjnego więzienia każdego, kto im w jakiś sposób zagraża, w końcu nawet samą Cersei wsadzają do lochu, a następnie nagą, pobitą i upokorzoną przepędzają przez miasto, co akurat mnie nie przejęło specjalnie, gdyż od początku życzę jej jak najgorzej. Tyle że wstrząsnąć może cyniczna bezwzględność Wróbli, którzy na ustach mają miłość bliźniego i miłosierdzie, zaś w rękach broń, a w działaniu przemoc i nienawiść. Tak się kończy zbytnie zbliżenie władzy z każdą hierarchią kościelną, historię ową daję tu ku rozwadze kolejnym rządom, aby pamiętały, iż często religia wyłącznie o zabezpieczenie własnych interesów dba i nie uchyli się przed żadną zdradą i podłością, a każdy, kto świecką władzę dzierży, lecz próbuje hierarchii religijnej się podlizać, łatwo stać się może ich marionetką bądź ofiarą.

„Gra o tron” będzie trwać jeszcze trzy sezony

Za „Grą o tron” zatem tęsknił będę prawie rok, podobnie sprawy się mają z czwartym sezonem „House of Cards”, który do obejrzenia także będzie dopiero za niecały rok, że o innych serialach już nie wspomnę. Ratuję się zatem jak się da, mianowicie rzuciłem się do czytania kolejnej książki Michaela Dobbsa z cyklu „House of Cards” – na kanwie pierwszego tomu nakręcono dwa sezony serialu z Kevinem Spaceyem, sezon trzeci był już inwencją własną amerykańskich scenarzystów, wszak pojawiał się w nim prezydent Rosji Pietrow, wielce podobny do Putina. Pierwszą książkę Dobbsa uważam za wzorcową jeśli idzie o literaturę zwaną fikcją polityczną, przeczytałem ją zachłannie i z żalem, iż w Polsce takich rzeczy się nie produkuje, a przecież zdawałoby się, iż nasza bagnista, cyniczna i kłamliwa polityka jest materiałem wręcz dla takiego pisania wymarzonym. Dziwne, że wielka jest w Polsce produkcja różnych fikcji historycznych, a współczesnej porządnej fikcji politycznej nie ma wcale.

Teraz zatem rzuciłem się do lektury książki „House of Cards. Ograć króla” i mimo iż rzecz ukaże się na naszym rynku dopiero za miesiąc, już teraz daję z niej sprawozdanie, a za pretekst uznaję zaprzysiężenie i oficjalne objęcie urzędu prezydenta przez Andrzeja Dudę, które dokładnie dziś, 6 sierpnia, następuje. Zdaje mi się, że to okazja do napisania o „Ograć króla” wręcz idealna, tym bardziej że w powieści mamy do czynienia z właśnie intronizowanym nowym królem angielskim i nowym Wielkiej Brytanii premierem – sytuacja niemal lustrzana do naszej, gdzie mamy nowego prezydenta, a po zbliżających się wyborach nowego premiera mieć będziemy. Co prawda Polska nie jest monarchią mimo usilnych starań kilku szaleńców – pomijam tu nawet tych, którzy na króla Polski intronizować usiłują Jezusa Chrystusa – ale poniekąd rolę króla w Polsce odgrywa prezydent, stąd konflikt król – premier, jaki w książce Dobbsa występuje, jakoś przełożyć da się na polskie relacje między prezydentem a premierem. Inna znacząca różnica na tym polega, że w „Ograć króla” mamy walkę dwóch, a nawet trzech mężczyzn (bo w powieściowej Anglii mężczyzna na tronie zasiada), a w polskich realiach doświadczamy prezydenta męskiego, ale premiera żeńskiego, i tak też po wyborach zostać może, bez względu na to, kto wygra, choć ja w nieustannym strachu żyję, iż jednak jesienią nie kobieta na stanowisku premiera się usadowi, ale jak najbardziej dobrze nam znany mężczyzna.

Rozmowa z Michaelem Dobbsem: Powiem pani, co się wydarzy, a potem panią zabiję

Jako że żyjemy jednak w królestwie sondaży, gdzie codziennie nowe, zaskakujące wyniki badań preferencji partyjnych się publikuje, daję tu cytat z magnata medialnego, jednego z bohaterów powieści Dobbsa, Benjamina Landlessa: „Sondaże to broń w wojnie domowej. Można nimi odstrzelić rząd, pokazać, że moralność społeczeństwa poszła w diabły”. Z sondażami bowiem jest tak jak z artykułami o klimacie i meteorologii: jednego dnia czytam w prasie, że lodowce topią się błyskawicznie i morza zaleją wkrótce wszystkie przybrzeżne miasta od Nowego Jorku po Gdańsk, a następnego dnia dowiaduję się, że czeka nas gwałtowne ochłodzenie i nowa mała epoka lodowcowa.

Intryga „Ograć króla” zaczyna się w ten sposób, że do Landlessa, który trzyma w rękach wielki procent brytyjskiej prasy, przybywa rezolutna Amerykanka Sally, która zajmuje się badaniem opinii publicznej. Landless powiada: „Badania opinii to nie obiektywna analiza, tylko wiadomości. Newsy. Jak naczelny chce rozkręcić numer, zamawia u takich ludzi jak pani przeprowadzenie jakichś badań. Wie, jakie chce mieć odpowiedzi i jaki zamieścić nagłówek, potrzebuje tylko trochę danych statystycznych, żeby nadać temu wszystkiemu posmak autentyczności”. Landless ma szanse na jeszcze więcej brytyjskiego rynku prasy, gdyż obiecał mu to w zamian za poparcie nasz ulubiony Francis Urquhart – znany z serialu jako Frank Underwood – który właśnie został owym premierem. Jednak frajer, kto wierzy Francisowi, bo ten Landlessa przekręca i po objęciu urzędu odmawia mu poparcia, co więcej – przejmuje amerykańską kreatorkę sondaży, aby do swoich celów jej badań używać. Król zaś jest poczciwym lamusem, na pasku premiera chodzącym, lecz z pomysłem, by się z tego paska widowiskowo urwać. Niby jest młody, nowy na tronie, sympatyczny i miły, ale zupełnie od cynicznego premiera uzależniony, a Urquhart stara się go zgnoić metodami, jakie znamy z działalności naszego ulubionego Underwooda. Do tego biskupi z ambon wyrażają niepokój, czy król jest w istocie chrześcijaninem, ponieważ z szacunkiem wypowiada się o innych religiach; całe szczęście polscy biskupi nie będą mieli wątpliwości, że nasz nowy król jest chrześcijaninem, takich wątpliwości, jakie mieli w kwestii ustępującego, przegranego króla, którego chrześcijaństwo kwestionują konsekwentnie.

Zdradzić nie mogę, jak powieść się kończy, tyle mogę powiedzieć, że zupełnie zaskakująco, a wręcz szokująco, co najlepszą dla książki Dobbsa jest rekomendacją i co mi sprawiło niebywałą satysfakcję. Platformie przed wyborami dedykuję zaś zdanie wypowiedziane w powieści przez zausznika Urquharta, niejakiego Tima Stampera: „Dzień, w którym rząd zaczyna równo traktować swoich przyjaciół i wrogów, jest dniem, w którym przestaje mieć przyjaciół” – być może ktoś pojmie w Platformie sens tych słów, choć pewien wcale nie jestem.

Wideo „Dużego Formatu”, czyli prawdziwi bohaterowie i prawdziwe historie, Polska i świat bez fikcji. Wejdź w intrygującą materię reportażu, poznaj niezwykłe opowieści ludzi – takich jak Ty i zupełnie innych.

W ”Dużym Formacie” czytaj:

Jak umrzeć, to tylko razem. Tajemnica strzałów na Saskiej Kępie
Rodzice zawsze mówili, że jedno nie będzie umiało żyć bez drugiego. Spodziewałem się takiej wersji: mama, schorowana, umrze pierwsza. Tata po paru dniach będzie chciał popełnić samobójstwo. Wymyśliłem już całą mowę, by go zatrzymać

Woodstock. Trzy Przystanki
Zawada, Kwaśniewski, Orliński. Trzech naszych reporterów i trzy opowieści z festiwalu Przystanek Woodstock

Słynny plakacista Michał Batory tropi ludzkie obsesje
Czasem nie wiem, czy piję kawę w Warszawie, czy w Paryżu, mam wrażenie, że pracuję w jakiejś Francjo-Polsce albo Polsko-Francji

Czułem ten zapach 40 lat… Wspomnienia z Hiroszimy i Nagasaki
Nie słyszała żadnego dźwięku. Nagle niebo po prostu zmieniło kolor. Na jasnoniebieski. Jak spokojny ocean w słoneczny dzień. To był najpiękniejszy kolor, jaki w życiu widziała

Operatorzy żurawi zakładają związek. Jak będzie trzeba, staną budowy w całej Polsce
Mówią, że chcą odzyskać godność. Na razie będą rozmawiać, potem zaczną grozić

Przekręcić króla, czyli na intronizację Andrzeja Dudy [VARGA]
Król jest poczciwym lamusem, na pasku premiera chodzącym, lecz z pomysłem, by się z tego paska widowiskowo urwać

CzyKtośWPlatformie

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s