Zelnik (27.05.2015)

 

Paradowska o nielegalnym pomniku Chrystusa w Poznaniu: To pomysł dla zwolenników pomnika smoleńskiego

toFantastyczny
dżek, 28.05.2015
http://www.gazeta.tv/plej/19,103454,18002357,video.html?embed=0&autoplay=1
– W ten sam sposób stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego – zwany dla niepoznaki pomnikiem Ofiar Katastrofy Smoleńskiej – na Krakowskim Przedmieściu. Droga przećwiczona w Poznaniu jest fantastyczna i godna powielenia – ironizowała w TOK FM Janina Paradowska, komentując sprawę nielegalnego pomnika.

 

Na pl. Mickiewicza w Poznaniu (najpewniej) nie stanie 5,5-metrowa figura Chrystusa jako część wystawy „Wdzięczni za niepodległość”. Jej pomysłodawcy nie złożyli wszystkich potrzebnych dokumentów, a urzędnicy odmówili wydania pozwolenia. Nie wiadomo jednak, czy wbrew zakazowi figura stanie w niedzielę na pl. Mickiewicza i czy w czwartek rozpocznie się montaż cokołu, na którym stanąć miał Chrystus.

– W ten sam sposób stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego – zwany dla niepoznaki pomnikiem Ofiar Katastrofy Smoleńskiej – na Krakowskim Przedmieściu – uważa Janina Paradowska. – Droga przećwiczona w Poznaniu jest fantastyczna i godna powielenia. Najważniejsza jest skuteczność. A figura jest koszmarna. Pochodzi z pracowni Michała Bartkiewicza spod Krakowa, który jest autorem licznych figur Jana Pawła II, które szpecą krajobraz w całej Polsce. Ta figura Chrystusa obraża Chrystusa – komentowała w Poranku Radia TOK FM Paradowska.

Zobacz także

TOK FM

Pomnik Chrystusa w Poznaniu. Nie ma zgody miasta, policja daje radiowóz

chrystus53
Tomasz Cylka, Tomasz Nyczka, Piotr Żytnicki, 27.05.2015
Figura Chrystusa - część poznańskiego pomnika Wdzięczności - w pracowni rzeźbiarza Michała Batkiewicza pod Krakowem

Figura Chrystusa – część poznańskiego pomnika Wdzięczności – w pracowni rzeźbiarza Michała Batkiewicza pod Krakowem (KOMITET ODBUDOWY POMNIKA WDZIĘCZNOŚCI)

Na pl. Mickiewicza w Poznaniu nie stanie 5,5-metrowa figura Chrystusa. Nie będzie też wystawy „Wdzięczni za niepodległość”. Jej pomysłodawcy nie złożyli wszystkich potrzebnych dokumentów, więc urzędnicy odmówili wydania pozwolenia.
W środę rano prezydent Jacek Jaśkowiak udzielał „Wyborczej” obszernego wywiadu, który ukaże się na naszych łamach w piątek. Pytany o figurę Chrystusa, którą na pl. Mickiewicza chce ustawić Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika Wdzięczności, powiedział: – Jestem zaskoczony zaproszeniem na niedzielne uroczystości, jakie wystosował do wiernych abp Stanisław Gądecki. Nie ma bowiem zezwoleń na montaż określonych konstrukcji, a wnioski złożone przez komitet są niekompletne i niespójne.Plastyk miejski: Kompozycyjny chaos

Tuż po naszym spotkaniu prezydent zwołał naradę. Byli na niej plastyk miejski, konserwator zabytków, szef wydziału architektury, inspektor nadzoru budowlanego i przedstawiciel policji. Według informacji „Wyborczej” Katarzyna Bolimowska, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich, poinformowała, że pomysłodawcy ustawienia figury Chrystusa nie spełnili wymogów, które im postawiono. Nie przedstawili bowiem m.in. opinii konserwatora zabytków i plastyka miejskiego. – Nie jestem w stanie wydać teraz ostatecznej opinii w tej sprawie, bo moje wątpliwości budzą forma i układ wystawy – mówi Piotr Libicki, plastyk miejski. – Mam zastrzeżenia do tej pięciometrowej wysokości statuy jako elementu wystawy. W bliskim sąsiedztwie pomników Poznańskiego Czerwca 1956 r. i Adama Mickiewicza figura spowoduje kompozycyjny chaos. Mówi się, że wystawa ma mieć charakter czasowy, ale uważam, że dbałość o ład przestrzenny powinna dotyczyć także takich czasowych elementów. Właściwe byłoby umieszczenie tam mniejszej makiety statuy, która byłaby proporcjonalna do plansz z ekspozycją i dopasowana do charakteru przestrzeni – tłumaczył nam po spotkaniu Libicki.

 

Z kolei Joanna Bielawska-Pałczyńska, miejski konserwator zabytków, w swojej opinii informuje komitet, że „z konserwatorskiego punktu widzenia nie można traktować kopii figury Chrystusa z pomnika Wdzięczności o wysokości 5,3 m i wadze ok. 2 ton jako standardowego elementu wystawy plenerowej. W obecnym kontekście przestrzennym placu zorganizowanym przez pomniki Adama Mickiewicza i Poznańskich Krzyży, umieszczenie kolejnego wielkogabarytowego monumentu budzi zastrzeżenia konserwatorskie”. W efekcie, Zarząd Dróg Miejskich jako zarządca pl. Mickiewicza nie wyraził zgody na ustawienie wystawy „Wdzięczni za Niepodległość”, a więc również figury Chrystusa.Policja przydzieli radiowóz

Członkowie komitetu nie kryją rozżalenia. Tym bardziej że na uroczystości chcieli zaprosić m.in. prezydenta elekta Andrzeja Dudę. Prof. Stanisław Mikołajczak, szef komitetu: – Jest dokumentacja z wydziału architektury, zgodnie z którą figura Chrystusa na pl. Mickiewicza nie będzie nikomu zagrażać. Wciąż mam nadzieję, że przy dobrej woli władz Poznania uda się uzyskać do niedzieli wszystkie zgody.

Czy to oznacza, że zaplanowane na niedzielę uroczystości, na które zapraszał abp Stanisław Gądecki, są aktualne? Ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik poznańskiej kurii, nie odbierał po południu telefonu. Nagraliśmy mu to pytanie na automatyczną sekretarkę, ale nie odpowiedział.

Decyzja ZDM w sprawie wystawy na pl. Mickiewicza nie jest jednak przeszkodą, by figura Chrystusa zgodnie z planem przejechała przez Poznań w niedzielne popołudnie. Trasa wiedzie z ul. Chartowo do centrum miasta. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji: – Prof. Mikołajczak zgłosił się do nas z prośbą o przydzielenie radiowozu, który pilotowałby kolumnę samochodów. Taki radiowóz zostanie przydzielony – mówi rzecznik.

W środę wieczorem członkowie komitetu zastanawiali się nad dalszymi krokami. Nie wiadomo, czy wbrew zakazowi figura stanie w niedzielę na pl. Mickiewicza i czy w czwartek rozpocznie się montaż cokołu, na którym stanąć miał Chrystus. Na czwartek komitet zapowiedział konferencję prasową.

miastoNie

Zobacz także

wyborcza.pl

 

Partia Razem. Nowa partia dla prekariuszy

millerPalikot
Sebastian Klauziński, 27.05.2015
Członkowie partii Razem, którzy skrzyknęli się w Warszawie

Członkowie partii Razem, którzy skrzyknęli się w Warszawie (Michał Radwański)

– Mamy dość lewicy, która lewicą jest tylko z nazwy. W naszej partii są pielęgniarki, mechanicy, miejska inteligencja i 30-latkowie na śmieciówkach – tak mówią organizatorzy nowej socjaldemokratycznej partii Razem.
Do kawiarni przy placu Trzech Krzyży w Warszawie idę z Marceliną i Wojtkiem. Marcelina pokazuje na okno kamienicy: – O, tutaj cztery miesiące temu się wszystko zaczęło. W pokoju, który wynajmuję, narzekaliśmy ze znajomymi, że nie mamy na kogo głosować. Ktoś rzucił pomysł, byśmy sami zrobili partię. Jeśli będzie nam szło tak jak do tej pory, to w październiku wystartujemy w wyborach.Sfrustrowani lewicowcy

W styczniu kilku warszawskich aktywistów na czele z Marceliną Zawiszą (wcześniej w Zielonych) napisało list wzywający do zjednoczenia lewicowych ruchów i wspólnego startu w wyborach. Od Krytyki Politycznej, przez Zielonych, po związkowców i Ruch Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza.

List rozesłali po znajomych, potem wrzucili do mediów społecznościowych. Okazało się, że podpisało go ponad dwa tysiące osób. Większość nigdy wcześniej nie angażowała się politycznie. Średnia wieku około 30.

Wojtek Kuśmierek zajmuje się „user experience” – czyli czynnikiem ludzkim w technologii (m.in. dostosowuje aplikacje tak, żeby były wygodne w użyciu), półtora roku pracował w Samsungu. – Byłem sfrustrowanym lewicowcem. Strasznie długo nie miałem na kogo głosować. A jak już zagłosowałem na Palikota, to szybko tego pożałowałem. Żyję na nie najgorszym poziomie, ale nie chcę, żeby ten poziom był szczytem marzeń Polaków. To ma być norma. Dlatego dołączyłem do partii Razem – mówi.

To my jesteśmy lewicą

Czym się różnią od Palikota i Millera? Marcelina: – Jesteśmy lewicą z programu, nie z nazwy. Miller, który pozwalał na więzienia CIA i wystawił w wyborach kandydatkę mówiącą wczesnym Korwinem, czy Palikot, zwolennik podatku liniowego? To nie jest lewica.

Szymon Surmacz, właśnie obronił licencjat: – Od marca, kiedy powstało Razem, do maja ponad tysiąc chętnych chciało zapisać się do Razem. W ostatni weekend zorganizowaliśmy w Warszawie kongres założycielski. Na Facebooku opublikowaliśmy skład nowo wybranego zarządu. Wpadł ktoś z laptopem i krzyknął, że licznik zgłoszeń oszalał. Ludzie, którzy śledzili nasze działania, obawiali się, że za chwilę wyciągniemy jakiegoś Rozenka albo Napieralskiego z kapelusza. Kiedy okazało się, że nic takiego się nie stało, odetchnęli i posypały się zapisy. Nie chcemy u siebie żadnych „znanych twarzy polskiej lewicy”, mamy ich dość. Jesteśmy oddolnym ruchem. Jak przyjdzie do nas Kalisz i powie, że chce iść z nami, to mu powiemy „spadaj”. Teraz zgłoszeń do partii mamy ponad trzy tysiące. Ostatnio Petru i Balcerowicz chwalili się, że ich Nowoczesna.pl ma dwa i pół tysiąca. Tyle że oni w mediach są cały czas, a nas nie było prawie wcale. U nas też z czasem powstanie stała grupa, która będzie reprezentować Razem na zewnątrz, ale te osoby muszą wyłonić się naturalnie – mówi Szymon.

Skąd mają pieniądze? Marcelina: – Wszystko zebraliśmy sami. Wprowadziliśmy zasadę, że jeżeli ktoś nie ma problemu z dorzuceniem kilku stówek, to zapraszamy do współudziału, a jeżeli kogoś nie stać na przyjazd – to zwracaliśmy koszty dojazdu.

Partia bez wodza

Jedno z haseł Razem brzmi: polityka może być inna. Nie chcą być partią z wodzem na czele.

Szymon: – Wolę być delegatem. Jeśli zostałem wybrany do Rady Krajowej, to wiem, że ja jestem żaglem, w który dmucha co najmniej 80 osób, które oddały na mnie głos. Jestem ich reprezentantem i jestem przez nich rozliczany. Wszystkie decyzje podejmujemy kolegialnie i to nas spaja.

Wojtek: – Jeśli chcesz reprezentować społeczeństwo, musisz mieć w partii sprzątaczy, mechaników, inteligentki, prekariuszki. Dopiero ten miks będzie reprezentatywny. Trzeba obalić mit, że polityka jest dla ludzi, którzy skończyli wyższą szkołę politykowania.

Szymon: – Funkcją posła jest bycie reprezentantem. Dlatego powinny być tylko dwie kadencje i dieta poselska ograniczona do wysokości trzech pensji minimalnych. Jeśli poseł wie, że jest tylko na dwie kadencje, to nie będzie się bawił w polityczne gierki, tylko zajmował się życiem zwykłych ludzi. Bo będzie wiedział, że kiedy kadencja minie, sam będzie z powrotem jednym z nich.

Marcelina: – Teraz mamy system, w którym ludzie decydujący o tym, jak żyje większość społeczeństwa, nie żyją tak jak większość społeczeństwa. Premier Danii może jeździć tramwajem do pracy. U nas? Przejeżdża premier albo prezydent na sygnale i kilka ulic zablokowanych. To absurd.

Prekariusze łączcie się

Wojtek: – Nasz wyborca to zwykły pracownik kopalni soli w Inowrocławiu, dziewczyna pracująca za grosze w Reserved albo programista na śmieciówce. My, pracownicy, potrzebujemy bezpieczeństwa. Potrzebujemy porządnego systemu socjalnego, żeby nie zostać na lodzie, kiedy spotka nas jakieś nieszczęście: choroba, zwolnienie z pracy. Dlatego chcemy sprawiedliwych podatków – stawki 75 proc. dla dochodów powyżej 500 tys. złotych rocznie i obniżenia podatków dla najbiedniejszych. Płatne staże, minimalna płaca godzinowa, ograniczenie śmieciówek, zakaz wyprowadzania pieniędzy do rajów podatkowych, większe podatki dla korporacji, wspieranie spółdzielni. To niektóre z naszych postulatów.

Katarzyna Paprota, publicystka i działaczka feministyczna: – Oczywiście, lewicą jesteśmy także obyczajowo, popieramy związki partnerskie czy prawo kobiet do decydowania o tym, czy chcą zostać matkami, ale tzw. sprawy światopoglądowe widzimy przez pryzmat ekonomiczny. Kobieta, która zarabia 4-5 tys. zł, może bez problemu przerwać ciążę. Wystarczy, że pojedzie do Niemiec albo na Słowację. Biedna kobieta będzie musiała urodzić. Nasz program jest po linii żołądka, nie po linii serca – nie będziemy bawić się w walkę z Kościołem.

Wojtek: – O ile sprawy światopoglądowe są poruszane w debacie publicznej, to mam wrażenie, że sytuacją ludzi na śmieciówkach nikt się nie interesuje. Dlaczego Palikot dostał trzy lata temu takie poparcie? Bo jechał na marihuanie i walce z Kościołem. Po te sprawy przez 25 lat nikt się nie schylił!

Jesteśmy iskierką

Marcelina: – Jasne, ktoś może nam zarzucić, że nasz program jest dziś nie do zrealizowania, nie ma na niego pieniędzy. Nasz program to jest wizja państwa, w którym chcielibyśmy żyć, żeby to osiągnąć, musimy walczyć o nasze postulaty.

Katarzyna: – Możemy być iskierką, która pokaże ludziom, że inna polityka jest możliwa. Przez te 25 lat nam wmawiano, że jesteśmy chwilowo zubożałymi Kulczykami, i dlatego taki model gospodarki jest dla nas dobry. Prawda jest taka, że większość z nas Kulczykami nie będzie. Ktoś w końcu musi się zająć sytuacją zwykłych pracowników. W momencie, w którym Szwecja zaczęła na serio prowadzić swoją politykę welfare state (politykę dobrobytu), była w tym miejscu, co Polska teraz. W Polsce też możemy zrobić Szwecję!

Razem nie chcą komentować wyników wyborów prezydenckich. – Konserwatywnemu wolnorynkowcowi z Unii Wolności gratulujemy zwycięstwa nad konserwatywnym wolnorynkowcem z Unii Wolności – ucinają.

Liderzy Razem u Żakowskiego: „Frustrację, która ma twarz Kukiza, można zagospodarować”

Zobacz także

wyborcza.pl

Mass turbacja. Co piszą o przemyśle pogardy „wSieci” braci Karnowskich

massTurbacja
Janusz Anderman, 27.05.2015

„wSieci”, wyd. nr 20/2015

Felieton Andermana z cyklu: „A poza tym…”
W ostatnim przed drugą turą wyborów prezydenckich numerze „wSieci” jedna połówka Karnowskich błysnęła taką myślą: „Śp. Lech Kaczyński chciał naprawiać Polskę. Zderzył się z przemysłem pogardy”.Uwaga o nowej gałęzi przemysłu jest nad wyraz słuszna w kontekście tego pisma, redagowanego przecież z niewymuszonym polotem i wymuskaną kulturą. Oto kilka cytatów z niezliczonych tekstów dotyczących prezydenta Komorowskiego, bohatera tego numeru:

„Pą Prezydą świetny! () Prezydentowa, jako osoba, która w tym związku nosi spodnie”.

„Za Bredzisławem w końcu jest Olek, Szaza, a może nawet Ola z zięciem”.

„Po tym, jak Pą Prezydą zgolił wąsa, a Kwas się tu i ówdzie zaokrąglił, w zasadzie obaj panowie są identyczni. Jest tylko różnica w mowie: jeden bełkocze, drugi bredzi”.

„Oddelegowali do sztabu Bredzisława swoich trzech najlepszych ludzi. I tak sztab Bronka zasilili Władysław, Kosiniak oraz Kamysz”.

„Nagle zobaczyliśmy, że mamy do czynienia z bezwolną kukiełką, którą trzeba sterować w najprostszych sytuacjach”.

„Lepiej by sobie już odpuścił kandydowanie i POddał wybory walkowerem”.

„Mnie będzie telewizja pokazywała, jak ustami ruszam, a pan będzie kucał za fotelem i mówił swoje przez mikrofon z filtrem zniekształcającym głos na mój”.

„Po trupach do władzy”.

„Tak jak kadencja Bronisława Komorowskiego się zaczynała, tak się kończy – w żenujący sposób, z pogardą i arogancją widoczną na każdym kroku”.

„Dzieci musieli wziąć, bo na Komorowskiego ludzie nie chcieli przyjść”.

„Przerażający obraz niekompetencji, braku empatii, braku osobowości człowieka, który piastuje najwyższe stanowisko w polskim państwie”.

„Wielbił Jaruzelskiego i wspierał WSI – polsko-kagiebowskie ramię Moskwy, ochoczo żyrował wszelkie bezeceństwa”.

„Fałszowanie wyników wyborów na masową skalę jest możliwe”.

„Zatem nadchodzi wolność”.

„Jego nieskrywana arogancja, buta, przekonanie o własnej wielkości nie mogły się spodobać”.

„Hymnem kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego powinna być popularna piosenka »Im więcej ciebie, tym mniej «”.

„Pan prezydent o kondycji intelektualnej polującego na kaczki myśliwego Elmera – Chłopka Roztropka ze »Zwariowanych melodii «”.

„Zamiast oglądać i słuchać szanownego prezydenta, zalecam wysłanie go tam, gdzie jego miejsce. Do Budy Ruskiej”.

„Od kilku dni drepcze ulicami Warszawy współczesny dziad proszalny. Umęczony, zasapany, prosi mieszczan o wspomożenie, oferując w zamian tradycyjną dziadowską gawędę”.

„Dzisiejszy Andrzej Duda przy wczorajszym Bronisławie Komorowskim to jak porsche przy klepanym polonezie”.

„Panie i panowie, już się nagrabiliście, zabezpieczyliście byt swoim dzieciom i wnukom, najwyższy czas ustąpić miejsca ludziom młodym”.

„Należy ich pognać, bo inaczej będziemy obywatelami narodu, który zostanie publicznie zgwałcony przez rosyjskie i niemieckie pomysły”.

I wreszcie, tak na wszelki wypadek: „Urzędujący prezydent może oczywiście zapewnić sobie ponowny wybór, ale będzie to zwycięstwo pyrrusowe, a na czele państwa stanąłby polityk poobijany i ośmieszony”.

Zobacz także

wyborcza.pl

Zelnik: „Rodzą się liczne dzieciaki z tego in vitro, koszmarnie chore, połamane”

past, 27.05.2015
Jerzy Zelnik

Jerzy Zelnik (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta;)

Aktor Jerzy Zelnik w TVN 24 odpowiadał na sugestie, że Andrzej Duda jako prezydent nie będzie sprzyjał np. osobom chcącym skorzystać z in vitro. Stwierdził, że dzieci urodzone dzięki tej metodzie „rodzą się chore i połamane”.

Zelnik mówił na antenie TVN 24 o tym, jak wg niego będzie wyglądać prezydentura kandydata PiS, i przekonywał, że Duda będzie „prezydentem wszystkich Polaków”.

Nie zgadzał się z wątpliwościami prowadzącego program Andrzeja Morozowskiego, że Duda „chyba nie będzie prezydentem ludzi, którzy chcą zapalić trawkę, lub par, które chcą mieć dzieci z in vitro”.

– In vitro to kwestia różnych pomysłów. Jest tu kwestia oszczędzania tych zarodków. Dla niektórych coś tak małego to nie człowiek, a dla mnie to jest człowiek – mówił Zelnik. – My traktujemy to tak, że coś małego to nie człowiek, że można to wyrzucić, zamrozić – dodał.„To jak leczenie ziołami zamiast antybiotykiem”– Ostatnio rodzą się liczne dzieciaki z tego in vitro, koszmarnie chore, połamane – stwierdził aktor. Proponował później innego typu metody, np. naprotechnologię (pochodzący z początku lat 90. sposób leczenia niepłodności, oparty na naturalnych metodach planowania rodziny).

Dodał też, że z naprotechnologią i in vitro jest jak „z leczeniem ziołami zamiast antybiotykiem” i po prostu wymaga to więcej cierpliwości.

– Znam ludzi, którzy mają dzieci z in vitro, i one są zdrowe – skontrował drugi gość programu, wokalista Maciej Maleńczuk. – Oczywiście, to nie jest zasada, nie chodzi o to, żeby in vitro zakazać – tłumaczył Zelnik.

Wypowiedź aktora wywołała oburzenie niektórych komentujących na Twitterze. „Aż trudno uwierzyć, że można takie bzdury opowiadać”, czytamy w jednym z wpisów.

Zobacz także

TOK FM

Duda: Zawsze mówiłem, że pomnik powinien stanąć przy Krakowskim Przedmieściu. A Ziobro sugeruje specustawę

jagor, past, 27.05.2015
Wieczor wyborczy Andrzeja Dudy

Wieczor wyborczy Andrzeja Dudy (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

– To na Krakowskim Przedmieściu zbierały się tysiące ludzi – mówi Andrzej Duda w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Zdaniem Zbigniewa Ziobry takie stanowisko Dudy „nie powinno być zaskoczeniem”. – Wyobrażam sobie, że powstanie w tej kwestii specustawa – powiedział w TVN24 Ziobro.

– Podejmę w tej sprawie działania, bo uważam, że ten pomnik powinien wreszcie stanąć i to w godnym miejscu – mówi Duda w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, który ukaże się w weekendowym wydaniu dziennika.

– Zawsze mówiłem, że pomnik powinien stanąć przy Krakowskim Przedmieściu, tam gdzie zbierały się tysiące ludzi. To Polacy w ten sposób wybrali dla niego miejsce – podkreśla prezydent elekt. – Będziemy na spokojnie rozmawiali, być może będzie trzeba rozpisać konkurs, przecież nie będę sam decydował – dodaje.

Duda krytykuje też lokalizację pomnika, proponowaną przez władze Warszawy, przy ul. Trębackiej i ul. Focha. – Co ona ma wspólnego z tragedią smoleńską? Nic. To pod Pałacem Prezydenckim zbierali się ludzie – stwierdza prezydent elekt.Ziobro: Wyobrażam sobie, aby w tej kwestii powstała specustawa– Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że prezydent Duda zajął takie stanowisko. Duda i jego środowisko polityczne od dawna twierdzili, że miejsce na pomnik smoleński jest przy Pałacu Prezydenckim, bo w tym miejscu setki Polaków dawało wyraz swojej żałobie – powiedział były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w TVN24, odnosząc się do wywiadu z Dudą.

Polityk dodał, że „wyobraża sobie, aby w kwestii pomnika smoleńskiego powstała specustawa” – To nie było zdarzenie incydentalne, tylko szczególne wydarzenie w naszej historii – dodał Ziobro.

– Nie sądzę, że najważniejszą kwestią dla Polaków i wyborców Dudy była kwestia, gdzie stanie pomnik. Samorząd Warszawy zaproponował określone miejsce i jestem przekonany, że ta kwestia nie jest sprawą najważniejszą dla nowego prezydenta – odpowiadał mu obecny minister sprawiedliwości Borys Budka.

Zobacz też: Andrzej Duda o katastrofie smoleńskiej [CYTAY]>>>

Andrzej Duda

Zobacz także

TOK FM

 

PiS stawia na Chrystusa w Poznaniu. Jak metodą faktów dokonanych stawiają Pomnik Wdzięczności

Tomasz Nyczka, 27.05.2015
Figura Chrystusa - część poznańskiego pomnika Wdzięczności - w pracowni rzeźbiarza Michała Batkiewicza pod Krakowem

Figura Chrystusa – część poznańskiego pomnika Wdzięczności – w pracowni rzeźbiarza Michała Batkiewicza pod Krakowem (KOMITET ODBUDOWY POMNIKA WDZIĘCZNOŚCI)

Ponadpięciometrowy Chrystus już jedzie na lawecie z Krakowa. Montaż w niedzielę. Ma stanąć – bez zezwolenia – w centrum Poznania. Bo tak chce „zaplecze intelektualne PiS”.
Na pomysł umieszczenia na pl. Mickiewicza odlanego z brązu Chrystusa wpadł Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu (zrzesza ok. 200 naukowców, powstał w 2011 r. na fali teorii spiskowych opisujących katastrofę smoleńską). Szefuje mu prof. Stanisław Mikołajczak. AKO to „zaplecze intelektualne dla PiS”, apelowało, by głosować na Andrzeja Dudę. Wielu członków AKO od lat startuje w wyborach z list PiS.Pomnik Chrystusa, który zamierzają postawić w centrum Poznania, odwołuje się do okresu międzywojennego. Stał wtedy na placu łuk triumfalny, wotum wdzięczności po odzyskaniu niepodległości – 22 na 12 metrów, a pod łukiem Chrystus. Kopię tego pomnika wraz z Chrystusem chcą właśnie odtworzyć członkowie AKO, bo oryginał zniszczyli hitlerowcy.Mikołajczak w 2012 r. powołał komitet budowy pomnika. Chciał, by stanął nad Jeziorem Maltańskim (bo na placu mało miejsca – są krzyże, Adam Mickiewicz i parking). Przeciwny był Ryszard Grobelny, były prezydent Poznania. Powoływał się na plany zagospodarowania przestrzennego. Komitet prosił o inne miejsce, Grobelny odmawiał. Nie dali za wygraną. Zebrali 25 tys. podpisów, by pomnik jednak stanął nad Maltą. Mieli ekspertyzy, w tym znanego architekta prof. Jerzego Gurawskiego. Da się pogodzić opalających się poznaniaków, wyścigi kajakowe i Chrystusa? Da się – napisał Gurawski. Miasto nieugięte, pomnika nie chce.

Jesienią zmienia się w Poznaniu władza. Prezydentem zostaje Jacek Jaśkowiak wspierany przez ruchy lewicowe. Jego zastępca wrzuca na Facebooku zdjęcie – w rękach trzyma tabliczkę z napisem: „Nie dla Pomnika Wdzięczności nad Maltą”. Jaśkowiak: – Pomnik nad Maltą powstałby wbrew prawu.

Ale komitet bez rozgłosu zleca odlew Chrystusa Michałowi Batkiewiczowi, rzeźbiarzowi spod Krakowa. To wzięty autor pomników Jana Pawła II, które stoją przy parafiach w całej Polsce. Komitet ogląda odlew z gliny, nie podoba się. Potem przyjeżdża sam metropolita poznański abp Stanisław Gądecki. – Jest piękny – mówi po poprawkach.

Mikołajczak ma nowy pomysł. Jeśli nie pomnik, to może najpierw figura Chrystusa na placu Mickiewicza? Ale jak, skoro rządzi Jaśkowiak? Komitet wymyśla wystawę „Wdzięczni za niepodległość”. Ma być na placu, a Chrystus będzie jej częścią. Pomóc mogłaby uchwała rady miasta, ale popierający wystawę PiS ma mniejszość.

5 maja. Kończy się sesja rady miasta. Części radnych PO nie ma. Czterej z SLD, przeciwni uchwale, siedzą w swoim pokoju, piją kawę. Jeden z nich dostaje SMS-a: „Wracajcie! Głosują Chrystusa!”. Wracają, ale za późno. Uchwała przechodzi, będzie wystawa i pomnik. Szef PiS w radzie miasta Szymon Szynkowski vel Sęk triumfuje: – Ten pomnik to jeden z najpiękniejszych symboli polskiej niepodległości!

Radni czują podstęp. Marek Sternalski z PO: – Jeśli ta figura stanie, będziemy mieć na placu Mickiewicza to, co warszawiacy mieli na Krakowskim Przedmieściu.

Prof. Mikołajczak: – Mam nadzieję, że prezydent nie zignoruje głosu radnych, głosu poznaniaków. Figura ma przyjechać z Krakowa na lawecie w niedzielę w pozycji leżącej. Poświęci ją abp Stanisław Gądecki. Ale pozostały jeszcze decyzje urzędnicze. Decyzji konserwatora zabytków nie ma, a jest niezbędna, bo plac Mickiewicza to strefa ochrony konserwatorskiej. Skoro tej nie ma, to zgody nie daje też Zarząd Dróg Miejskich.

W środę odbyło się spotkanie w urzędzie miasta. „Wystawie” podczas święcenia Chrystusa ma towarzyszyć nawet kilkaset osób. Będzie koncert patriotyczny. Prezydent nadal się na pomnik nie zgadza. Mówi, że to policja ma wyjaśnić, czy zgromadzenie nie zagrozi bezpieczeństwu. Podobnie zrobił Ryszard Grobelny, gdy odwołał przedstawienie „Golgota Picnic”, przeciwko któremu protestowały organizacje patriotyczne i kościelne. Skąd teraz niebezpieczeństwo? Protest przeciwko umieszczeniu figury Chrystusa zapowiedzieli anarchiści, będą też happenerzy i artyści.

Rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak radzi prezydentowi, żeby w sprawach samowoli zgłaszał się do nadzoru budowlanego. Policja nie zamierza utrudniać komitetowi instalowania na placu pomnika. Borowiak: – Prof. Mikołajczak zgłosił się do nas po policyjną obstawę korowodu samochodów i ją dostanie.

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy
Komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s