2.

 

Kolejne 16 mln zł z budżetu państwa na Świątynię Opatrzności

mpw, 17.12.2014
Błyszcząca w słońcu miedź na kopule Świątyni Opatrzności Bożej

Błyszcząca w słońcu miedź na kopule Świątyni Opatrzności Bożej (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Wniosek o przeznaczenie takiej kwoty z budżetu przeznaczonego na kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego złożyła w imieniu klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej posłanka Izabela Katarzyna Mrzygłodzka z Wałbrzycha.
Według wniosku, który upublicznił na Twitterze poseł Przemysław Wipler (Nowa Prawica), pieniądze miałyby zostać przeznaczone na budowę Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego powstające pod kopułą Świątyni Opatrzności w warszawskim Wilanowie.W tym roku finansowanie tej inwestycji pieniędzmi podatników wzbudziło ogromne kontrowersje. Wtedy wyszło na jaw, że Ministerstwo Kultury – rozdzielając 20 mln zł na poprawę infrastruktury kulturalnej wśród 73 instytucji – aż jedną trzecią wszystkich środków – 6 mln zł – przekazało na muzeum w świątyni. Beneficjentem tamtej dotacji była bezpośrednio archidiecezja warszawska. I nie tylko tej: w sumie od 2008 r. Ministerstwo Kultury przekazało na budowę muzeum w Świątyni Opatrzności już 44 mln zł.

Zobacz także

warszawa.gazeta.pl

Plaga onanistów za kółkiem na amerykańskich drogach?

Mariusz Zawadzki, Waszyngton, 17.12.2014
Zasypane śniegiem autostrady w Pennsylvanii. Kierowcy mają różne sposoby, by przeczekać korki. Niektóre niebezpieczne

Zasypane śniegiem autostrady w Pennsylvanii. Kierowcy mają różne sposoby, by przeczekać korki. Niektóre niebezpieczne (Andy Colwell / AP (AP Photo/Erie Times-News, Andy Colwell))

TO WŁAŚNIE AMERYKA. Wprawdzie stan Południowa Dakota anulował kontrowersyjną kampanię w radiu i na billboardach, ale palący problem pozostaje.
Są prawdopodobnie na każdej amerykańskiej drodze, choć trudno ich złapać na gorącym uczynku. Czasami to się wszakże udaje.Nuda na międzystanowych autostradach

13 października br. pasażerowie autobusu jadącego drogą 146 pod Bostonem z przerażeniem zauważyli, że w szarym pikapie na sąsiednim pasie kierowca trzyma na kierownicy tylko jedną rękę, a drugą się masturbuje. Kierowca autobusu zawiadomił przez telefon stanową policję, która ruszyła w pościg za onanistą. Okazał się nim niejaki Robert H. Donnelly, 53-latek zamieszkały przy ulicy Farnum Road w Smithfield w stanie Rhode Island, w domu pod numerem 246. W USA policja podaje adresy aresztantów, dlatego teraz każdy może sobie zobaczyć na Google Maps, gdzie mieszka nieszczęśnik, który został oskarżony o zuchwały czyn lubieżny. Rozprawę wyznaczono na 14 stycznia.

Sprawę opisał lokalny portal „Worcester Telegram and Gazette”.

Poza dużymi ośrodkami miejskimi natężenie ruchu w USA nie jest wielkie – ani na wielopasmowych międzystanowych autostradach, ani na wąskich lokalnych szosach. Długie dystanse, nuda i pusta jezdnia wytwarzają pokusę, której niektórzy mężczyźni najwyraźniej nie potrafią się oprzeć. Niektórzy czują się przy tym całkowicie bezkarni – jak np. niejaki Cory Evans z Florydy, który jechał autostradą 95, czyli główną drogą ciągnącą się wzdłuż całego wschodniego wybrzeża USA, z opuszczonymi spodniami i bezczelnie, nawet demonstracyjnie, zabawiał się przyrodzeniem. Kiedy wyprzedzali go inni kierowcy, dodawał gazu, żeby jechać równo z nimi i epatować swoim zachowaniem. Kiedy zwalniali, również Evans zwalniał, nie dając przymusowym widzom wytchnienia. Ale przeliczył się, bowiem jeden z nich zawiadomił stanową policję. Kiedy został zatrzymany, był już ubrany w spodnie, ale rozporek miał wciąż rozpięty. Został oskarżony o nieprzyzwoite obnażanie się w miejscu publicznym.

Także kierowca miejskiego autobusu

Niestety, onaniści grasują nie tylko na względnie pustych highwayach za miastem. 21 lipca br. niejaki George Simpson, kierowca miejskiego autobusu kursującego z New Jersey do Nowego Jorku, rozpiął rozporek tuż przed wjazdem do tunelu Lincolna, który jest jedną z najbardziej uczęszczanych dróg na Manhattan, i zaczął się masturbować. – Nie mogłem uwierzyć własnym oczom! – opowiada nowojorski bibliotekarz, który siedział z przodu autobusu i z poczucia obywatelskiego obowiązku wyciągnął telefon komórkowy, żeby nagrać kierowcę.

– Na kierownicy trzymał tylko jedną rękę, a momentami nawet żadnej! – relacjonuje oburzony bibliotekarz, który zarejestrował cały akt samogwałtu, łącznie z wytryskiem w środku tunelu Lincolna, i przekazał nagranie policji.

Kierowca został natychmiast zawieszony i oskarżono go o czyn lubieżny oraz lekkomyślne narażenie innych na obywateli na uszkodzenie ciała (gdyby doszło do wypadku). Pasy w tunelu Lincolna są bardzo wąskie – czego korespondent „Wyborczej” wielokrotnie sam doświadczył – i nawet w samochodzie osobowym z dwiema rękami na kierownicy przejazd nie należy do łatwych, a co dopiero w dużym autobusie, kiedy kierowca jednocześnie się onanizuje. – Powinien był poczekać na przerwę na lunch i zrobić to w toalecie – mówi na portalu NY Daily News jego sąsiadka.

Aż 11 proc. kierowców?

Jednostkowe przypadki nie wystarczą oczywiście, żeby oszacować skalę problemu. Cztery lata temu prowadzono obserwację z kamery na dwóch skrzyżowaniach – w Nowym Jorku i na Florydzie. Okazało się, że 11 proc. młodych mężczyzn tam przejeżdżających trzymało tylko jedną rękę na kierownicy, a zaś druga spoczywała – lub manipulowała – przy rozporku.

Nie jest jasne, czy ten szokujący rezultat był znany władzom stanu Południowa Dakota, które przed obecną zimą zdecydowały się na niecodzienną, dwuznaczną kampanię na billboardach i w radiu . Przy drogach pojawiły się duże tablice z napisami „Don’t jerk and drive” oraz „Think before you jerk”. Ponieważ „jerk off” jest w języku angielskim slangowym określeniem na masturbację, można to przetłumaczyć jako „Nie trzep podczas jazdy” oraz „Pomyśl, zanim zaczniesz trzepać”.

Wszakże „jerk” oznacza również „szarpać”, w tym kontekście chodzi o szarpanie kierownicą, dlatego billboardy można przetłumaczyć jako „Nie szarp (kierownicą) podczas jazdy” i „Pomyśl, zanim zaczniesz szarpać kierownicą”. W Południowej Dakocie zima jest zwykle ostra, dlatego kierowcy często wpadają w poślizg i najgrosze, co wtedy mogą zrobić, to szarpać kierownicą.

Z dala od pobocza i od nieczystości

Kampania była krytykowana przez obywateli i lokalnych polityków. – Ta dwuznaczność jest straszliwie niestosowna ze strony policji – mówił deputowany do stanowej Izby Reprezentantów republikanin Mike Verchio. M.in. po jego interwencjach lokalne władze w ostatni czwartek zdecydowały się usunąć billboardy. – Postanowiłem anulować kampanię – wyjaśnia Trevor Jones, sekretarz stanowego Departamentu ds. Bezpieczeństwa Publicznego. – To jest ważny komunikat i nie chcę, żeby dwuznaczna aluzja rozpraszała od naszego celu, jakim jest ratowanie życia na drogach…

Oficjalna wykładnia jest zatem taka, że chodziło o „szarpanie kierownicą”, a drugie znaczenie dopowiedzieli sobie prześmiewcy, których jak wiadomo nigdzie, nawet w Południowej Dakocie, nie brakuje. Wcześniej jednak, w rozmowie z lokalną gazetą „Argus Leader”, stanowy urzędnik przyznawał, że dwuznaczność billboardów była zamierzona. – Przekaz kampanii jest taki: kierowcy trzymajcie się z dala od pobocza i trzymajcie wasze myśli daleko od nieczystości – wyjaśniał Lee Axdahl, dyrektor urzędu ds. bezpieczeństwa na autostradach.

Przerwanie kampanii wywołało tu i ówdzie krytykę, bo choć wywoływała uśmieszki, to jednak przekaz, w obydwu interpretacjach, docierał do kierowców. A chodzi nie tylko o plagę onanizmu na drogach. W niedawnej ankiecie przeprowadzonej na University of South Dakota jedna trzecia studentów przyznała się, że uprawiała seks w samochodzie podczas jazdy.

Zobacz także

Wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s