Franciszkanie (19.12.14)

 

Pawłowicz chciała w Sejmie wprowadzić świąteczny nastrój. Ale się chamy nie poznały

Tomasz Piątek, 19.12.2014

Tydzień kończy Piątek

TYDZIEŃ KOŃCZY PIĄTEK. Do nieprzyjemnego incydentu doszło na sali sejmowej. Posłanka Pawłowicz chciała wprowadzić atmosferę wigilijną, rozpoczynając tam wieczerzę już przedwczoraj. Niestety, spotkała się z chamstwem.
Wprawdzie to, co jadła, nie bardzo wyglądało na postne uszka z karpiem. Raczej na WieśMaca. Ale już parę ładnych lat temu biskupi ogłosili, że katolik może wieczerzać mięsnie. Najważniejsze, że nie zabrakło słomy. Wylazła z butów, oczywiście posłom lewicy. Wiadomo: czerwona hołota Millera i naćpana hołota Palikota. Mieli chamskie pretensje do posłanki, że wypowiada się w Sejmie z pełnymi ustami. A ona tylko krzyknęła: „Ty chamie!”.

Święta, czas ludzi dobrej woli. Mój ulubiony tygodnik „wSieci” życzy nam, by nas zalała miłość Dzieciątka. I w związku z tym dwie strony dalej pisze, że Słupsk „jest dziurą, z której śmieją się nawet w Koszalinie” i w której „pedałuje Biedroń”. Tak żartują sobie Zalewski z Mazurkiem, przebrani na zdjęciu jeden za Mikołaja, drugi za choinkę. Ogłosili też, że marszałek Sikorski ma siostrę, która głupio zachowuje się na fejsie, a koledzy mówią na nią „Siksa”. Nie zmyślam, naprawdę to napisali. I to w Święta. Chyba żywią jakąś rozpaczliwą nadzieję, że kogoś tym rozśmieszą.

Ale czymże są Mazurek z Zalewskim przy Łysiaku? Felietonista „Do Rzeczy” w wigilijnym numerze użala się nad dyktatorem Syrii Asadem. A zaraz potem prorokuje, że z muzułmanami „konflikt zbrojny na obszarze Europy jest nieuchronny, aż jedna cywilizacja unicestwi drugą. Boże Dziecię, Narodzone dla nas – spraw, by to nasza cywilizacja wygrała ten bój!”. Naszyzm wigilijny. A może nasizm.

Każdy sobie karpia skrobie. Jeśli chodzi o zawłaszczanie Jezusa, przebiła wszystkich „Fronda” z Robertem Gwiazdowskim. Gwiazdowski jest jednym z tych kilku starszych panów, którzy wciąż występują w telewizji jako uznani ekonomiści. Aczkolwiek on ekonomistą nie jest, tylko prawnikiem. A teraz objawił się także jako teolog. W felietonie pt. „Chrystus z karabinem na ramieniu” Gwiazdowski pisze tyle ciekawych rzeczy, że aż wypunktuję. Jego zdaniem Jezus:

– popiera zabijanie socjalistów;

– potępia układy zbiorowe z pracownikami;

– uczy, że „inwestycje raz generują straty, a raz zyski; zysków można się spodziewać, gdy inwestycje padną na żyzną glebę potrzeb konsumentów” (chodzi o Przypowieść o Siewcy);

– uczy nas, żebyśmy nie płacili niektórych podatków (chodzi o ten fragment, w którym Jezus mówi, żebyśmy płacili podatki).

Gwiazdowski pisze też, że głównym orędownikiem socjalizmu był Judasz. I powołuje się na fanatycznego antysemitę Michalkiewicza, według którego socjalistycznym szkodnikiem był też starotestamentowy Józef. Przewrotny i zły (wiadomo, Żyd) Józef zrujnował starożytnych Egipcjan interwencjonizmem państwowym. Bo sen faraona o tłustych i chudych krowach to była zmyłka. A opowieść o głodzie panującym we wszystkich krajach, przed którym Józef uratował Egipt, to komunistyczna propaganda. Trwająca od wieków propaganda i spisek, w którym uczestniczy Autor Biblii. Panie Robercie, jeżeli On jest w tym spisku, to proponuję się przyłączyć.

Ciekawe, że „Fronda” zamieściła ten przedziwny tekst (najpierw opublikowany na osobistym blogu Gwiazdowskiego), oskarżający Biblię o kłamstwo, i to „socjalistyczne”. No ale „Fronda” to pismo katolickie, a dla katolików Biblia ze swymi prawdami nie jest najważniejsza. Ważniejszy jest papież. Chociaż teraz frondziarze zwalczają też papieża. To w końcu co jest źródłem ich, jakby to ładnie nazwać, wielkiej pewności siebie?

Ale jeszcze większą pewnością siebie wykazała się partia Zielonych. Jej aktywiści pod centrami handlowymi rozdają pocztówki wigilijne. Ale takie zaadresowane do premier Kopacz i z gotowym tekstem. Z prośbą, żeby Polacy już nie musieli brać chwilówek na Święta, tylko więcej zarabiali. A dokładnie: żeby pani premier podniosła płacę minimalną.

Chyba im się gendery pomyliły: pani premier nie ma brody i nie nazywa się Mikołaj, tylko Ewa. Oczywiście, to prawda, że Polacy pracują cztery-pięć godzin dłużej niż Niemcy, a zarabiają trzy i pół razy mniej (podaję za Eurostat i Statistisches Bundesamt). Ale właśnie dlatego ekonomiści bardzo nas chwalą. A oni, jak ten Gwiazdowski, znają się na wszystkim. Przecież chcemy, żeby wciąż nas chwalili.

Wesołych Świąt!

Zobacz także

wyborcza.pl

Agent Tomek oskarżony przez prokuraturę m.in. w sprawie „willi Kwaśniewskich”

pap, wach, 19.12.2014
Były agent CBA, poseł Tomasz K.

Były agent CBA, poseł Tomasz K. (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Były agent CBA i poseł Tomasz K. został oskarżony o przekroczenie uprawnień podczas czynności operacyjnych ws. m.in. tzw. willi Kwaśniewskich. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.
W piątek Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w Warszawie podała, że skierowała akt oskarżenia przeciw Tomaszowi K. i Mirosławowi G. do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia.Jak podała rzeczniczka prokuratury Renata Mazur obu oskarżonym prokurator zarzucił przekroczenie uprawnień przy wykonywaniu czynności służbowych w ramach operacji prowadzonej w 2009 r. przez CBA i nakłanianie prezesa zarządu Wydawnictw Naukowo-Technicznych do przyjęcia korzyści majątkowej. Tomasza K. oskarżono dodatkowo o przekroczenie uprawnień przy realizowaniu w 2009 r. czynności służbowych związanych z zakupem kontrolowanym nieruchomości w Kazimierzu Dolnym.

Uzasadnienie aktu oskarżenia utajniono z uwagi na informacje niejawne, na których jest oparte. W maju K. (niezrzeszony, kiedyś PiS) usłyszał zarzuty w tej sprawie. W lutym br. sam zrzekł się immunitetu w związku z zarzutami, które prokuratura chce postawić jemu i b. szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu (PiS) – immunitetu Kamińskiego Sejm nie uchylił.

Chodzi o sprawy b. prezesa Wydawnictw Naukowo-Technicznych Bogusława Seredyńskiego, a także operacji w tzw. sprawie willi Kwaśniewskich. Seredyński mówił, że kilka razy odmówił przyjęcia pieniędzy od dwóch udających biznesmenów agentów CBA, w tym K. W końcu podrzucili mu – jak mówił – 10 tys. euro po upojeniu go alkoholem w jego mieszkaniu. Następnie zażądał od nich spisania umowy na taką – jak się tłumaczyli – „pożyczkę”, po czym został zatrzymany.

„Działaliśmy legalnie”

W maju K. (poseł niezrz., kiedyś PiS) usłyszał zarzuty w tej sprawie. – Zarzuty prokuratury są śmieszne, banalne i na wyraźne zamówienie polityczne, a przy tym łatwe do obalenia” – mówił.

W lutym br. sam zrzekł się immunitetu w sprawie zarzutów, jakie prokuratura chciała stawiać jemu i b. szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu (PiS). W czerwcu br. Sejm nie zgodził się na uchylenie immunitetu Kamińskiego; przeciw wnioskowi prokuratury głosowało siedmiu posłów PO, a 16 wstrzymało się od głosu. W lipcu z tego powodu umorzono śledztwo ws. Kamińskiego (dziś – wiceprezesa PiS).

Gdy w 2013 r. prokuratura kierowała wniosek do Sejmu wobec dwóch posłów, podawała, że w trwającym od 2010 r. śledztwie ustalono, iż we wnioskach do sądu i Prokuratora Generalnego o zgodę na działania operacyjne CBA z lat 2007-2009 zamieszczano „nierzetelne informacje”. Działaliśmy legalnie, kierowaliśmy się interesem publicznym – twierdzili wtedy Kamiński i K.

Potem Mazur sprecyzowała, że zarzuty wobec Kamińskiego dotyczą „doprowadzenia do wdrożenia kontroli operacyjnych bez podstawy faktycznej i prawnej” oraz „doprowadzenia bez podstawy faktycznej i prawnej do zakupu kontrolowanego nieruchomości w Kazimierzu”. Te działania godziły nie tylko w interes publiczny, ale także w interes prywatny osób, wobec których te operacje były skierowane – dodała. Prokurator podkreśliła, że organa władzy muszą działać „w granicach prawa”.

Kamiński wystąpił o kontrolę operacyjną 32 razy

W sierpniu br. Pisaliśmy w „Gazecie Wyborczej”, że Kamiński mimo „braku prawnych i faktycznych podstaw” miał – w ramach operacja pn. „Krystyna” – zlecać agentom inwigilację otoczenia pary prezydenckiej i być może także ich. Kamiński miał też naruszyć ustawę o CBA, która pozwala służbom na zakładanie podsłuchów bez zgody sądu w „sytuacjach niecierpiących zwłoki”. A takich sytuacji w tej sprawie według prokuratury nie było. Ponadto szef CBA miał wprowadzać w błąd sądy i prokuratora generalnego, informując, że pieniądze na dom w Kazimierzu Kwaśniewscy uzyskali z przestępstwa – a nie miał dowodów ani na to, ani na to, że dom do nich należy. CBA miało się opierać na słowach Józefa Oleksego o plotkach nt. „lewej” willi Kwaśniewskich, nagranych podczas jego rozmowy z Aleksandrem Gudzowatym.

Według informacji „GW” Kamiński zaczął tajną operację, choć nie miał „wiarygodnych informacji o przestępstwie”, a „kontrolowany zakup” willi przez agentów CBA przeprowadził, nie mając do tego podstaw, bo dom nie pochodził z przestępstwa. Zakup kontrolowany może dotyczyć tylko np. narkotyków, broni, fałszywych pieniędzy czy kradzionych rzeczy. Tymczasem agent Tomek kupił legalnie willę za pośrednictwem notariusza, licząc, że pieniądze za nią trafią do Jolanty Kwaśniewskiej. Tak się nie stało.

Kamiński wystąpił w sumie 32 razy o kontrolę operacyjną w całej sprawie; w 12 przypadkach sąd miał się nie zgodzić. W ówczesnym stanie prawnym ani sąd, ani prokurator generalny nie mieli wglądu w materiały operacyjne służb, a zgody wydawano na podstawie samego wniosku służby. W 2011 r. weszła w życie zmiana prawa, zgodnie z którą służby mają obowiązek dołączania do takiego wniosku materiałów operacyjnych uzasadniających go.

Prokuratura umorzyła sprawę legalności majątku Kwaśniewskich

W 2010 r. szef CBA Paweł Wojtunik złożył doniesienie o podejrzeniu nadużycia władzy i nielegalności działań operacyjnych CBA w związku z zakupem willi w Kazimierzu w 2009 r. Jak pisała „GW”, CBA kupiło dom w Kazimierzu. Celem CBA było udowodnienie, że Kwaśniewscy kupili dom na podstawioną osobę.

Agent Tomek za nieruchomość wartą 1,6 mln zł miał oferować dwa razy więcej, licząc, że pieniądze trafią do Kwaśniewskich. Ale w lipcu 2009 r. akcja została przerwana, bo pośredniczący w transakcji Jan J. wyjął część należności (1,5 mln zł) z torby, w której był nadajnik mający namierzyć, gdzie pieniądze zostaną zawiezione. Po publikacji Kamiński mówił, że część tych informacji jest „absolutnie nieprawdziwa”.

W 2010 r. katowicka prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie legalności majątku Kwaśniewskich, bo dom w Kazimierzu nigdy nie był własnością byłego prezydenta i jego małżonki.

Zobacz także

wyborcza.pl

Franciszkanie na progu bankructwa

bart, 19.12.2014
Franciszkanie

Franciszkanie (THOMAS COEX / AFP/EAST NEWS)

Zakon franciszkanów utopił miliony euro w hotelu w Rzymie, prawdopodobnie inwestował też w firmy zajmujące się handlem bronią. W Szwajcarii franciszkanom zajęto konta.
„Zakon ma poważne, podkreślam, poważne problemy finansowe, w tym wielkie długi. Wewnętrzne dochodzenie wykazało, że prawdopodobnie prowadzono podejrzane operacje finansowe, które podważyły stabilność finansową” – pismo takiej treści wysłał do franciszkańskich wspólnot na całym świecie Michael Anthony Perry, minister generalny zakonu.Ojciec Michael Anthony Perry, minister generalny zakonu

Podejrzane inwestycje i śledztwa. Szwajcarzy blokują konta

Oficjalnie nie wiadomo, co kryje się pod hasłem „podejrzane operacji finansowych” prowadzonych przez drugi co do wielkości katolicki zakon świata. Włoskie media wskazują jednak na jeden z hoteli znajdujących się przy palcu św. Piotra, z widokiem na bazylikę. Zakon kupił go za miliony euro i poniósł horrendalne koszty remontu.

Inny trop wiedzie do Szwajcarii. Poprzez tamtejsze banki franciszkanie mieli inwestować w spółki, które, jak się okazało, handlowały bronią. Przeciwko tym przedsiębiorstwom toczą się śledztwa, w związku z czym konta szwajcarskie franciszkanów zostały zajęte. Zakon – według włoskich mediów – stracił dostęp do dziesiątków milionów euro.

Skarbik rezygnuje, włoscy śledczy badają finanse

Ojciec Perry twierdzi, że wyrządzenie szkód zakonowi byli zamieszani ludzie spoza jego szeregów. A „podejrzane operacje” prowadzono w czasach, gdy zakonem kierował jego poprzednik – kardynał José Rodriguez Carballo. Obecnie przewodniczy on Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, czyli z ramienia Watykanu sprawuje nadzór nad zakonami.

Sprawa jest dla zakonu niezwykle niewygodna, bo jego założyciel św. Franciszek i jego naśladowcy żyli przecież w ubóstwie. Do tego nawiązuje też papież Franciszek.

Generalny skarbnik zakonu Giancarlo Lati zrezygnował, a finanse franciszkanów badają już włoscy śledczy.

Ojciec Perry prosi w liście współbraci o modlitwę.

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s