Kupa (18.12.14)

 

Prezydent Biedroń u Olejnik. Czy spotka się z biskupem Słupska? „Jak poprosi o audiencję…”

mig, wideo: TVN24/x-news, 18.12.2014
Robert Biedroń

Robert Biedroń (JACEK MARCZEWSKI)

Czy Robert Biedroń spotka się ze słupskim biskupem? „Jeżeli poprosi o audiencję, to oczywiście”. Nowy prezydent Słupska sam do biskupa chodzić nie będzie, krzyża w gabinecie nie ma. Ale unika, jak może, konfrontacyjnych wypowiedzi. Taka była cała jego rozmowa z Moniką Olejnik w „Kropce nad i”.
Monika Olejnik wiele pytań zadała w związku z homoseksualną orientacją i lewicowymi poglądami nowego prezydenta Słupska. Pytała m.in. o to, czy w jego gabinecie wisi krzyż. – Krzyża nie ma, jest portret Jana Pawła II, godło Rzeczpospolitej Polskiej i herb Słupska – wyliczył niezrażony Biedroń.

Zdjęcie użytkownika Obserwator Słupsk.

Obserwator Słupsk dodał(a) nowe zdjęcie.

Wytwórnia filmowa i telewizyjna · 2 799 osób lubi to

· 6 grudnia o 06:24 ·

Spotkanie z biskupem? „Jak poprosi…”

Dopytywany, czy spotka się z biskupem, na początku wypalił: „A dlaczego miałbym to robić?”. – Jeżeli poprosi o audiencję, to oczywiście, bardzo chętnie się spotkam, tak jak ze wszystkimi mieszkańcami – dodał potem.

– To ja jestem prezydentem tego miasta, nie widzę powodu, dla którego to ja miałbym prosić biskupa o audiencję – podkreślił, zaraz jednak zastrzegł, że „ma oczywiście pełen szacunek do wszystkich wyznań i będzie prowadził z nimi dialog”. – Ale nie wyobrażam sobie, że miałbym którekolwiek preferować.

„Ja nie jestem jakimś królem gejów”

W rozmowie w „Kropce nad i” Biedroń przyznał, że udzielając ślubów cywilnych jako urzędnik, „będzie zazdrościł” młodym parom.

– Niestety, nie będą to śluby różnorodne, będą to śluby polskie, zgodne z polskim prawem, a więc par różnopłciowych. Marzę, że kiedyś to ja będę stał po drugiej stronie i to ktoś mi będzie udzielał takiej ceremonii – mówił. Dopytywany o środowisko LGBT w Słupsku, stwierdził, że „jest różnorodne”. – Ja nie jestem jakimś królem gejów, żeby wszyscy geje i lesbijki mnie kochali. Jestem po prostu sobą, całe swoje życie chciałem po prostu żyć normalnie.

„Jak myślę, ile dobra mógłbym zrobić za te 16 mln zł…”

Pytany o przekazanie 16 mln zł na Świątynię Opatrzności Bożej w Warszawie Biedroń, również odniósł się do Słupska. – Jak się patrzy na to z perspektywy prezydenta biednego, skromnego miasta, to tak – irytuje mnie to. W Słupsku mamy ośrodek dla osób, które nie mają funduszy, by trafić domu opieki czy do szpitala. To są ludzie leżący – i w tym domu są trzymani w pomieszczeniach, gdzie nie dochodzi światło dzienne – mówił.

– Jak widzę, ile dobra mógłbym zrobić za te 16 mln, odnowić ten ośrodek, to myślę, że moi koledzy i koleżanki w Sejmie chyba nie do końca rozumieją rzeczywistość. Ja też nie do końca pewnie ją rozumiałem, dopóki nie zostałem prezydentem, a dziś 16 mln to prawie połowa mojego deficytu budżetowego – skwitował.

Biedroń o Pawłowicz: „Mam dysonans”

W rozmowie z Biedroniem Monika Olejnik pytała m.in. o wczorajsze skandaliczne zachowanie w Sejmie prof. Krystyny Pawłowicz. – Znam ją od innej strony – jako świetną konstytucjonalistkę, jako profesor, która przygotowała świetny projekt ustawy o zgromadzeniach, zresztą obowiązującej. Mam dysonans – przyznał Biedroń. – Wiem, że jest osobą głęboko wierzącą. Jadąc do studia pomyślałem, co mogłoby do niej przemówić – może porównanie do świątyni. Dla niej religia jest bardzo ważna – nie wyobrażam sobie, by prof. Pawłowicz jadła kanapkę czy sałatkę podczas mszy. A przecież Sejm to świątynia demokracji, a posiedzenie Sejmu to msza demokracji – stwierdził.

W dalszej części rozmowy, mówiąc o standardach polityki, nowy prezydent Słupska stwierdził, że obecni posłowie „nie do końca są odzwierciedleniem serca i umysłu narodu”. – Dziś przeciętny Kowalski nie jadłby w Sejmie kanapki i nie używał takich wulgaryzmów, jak niektórzy, i nie zachowywałby się tak, jak moja koleżanka, którą bardzo cenię za merytorykę.

W podobnym – koncyliacyjnym – stylu Biedroń wypowiedział się też o słupskiej posłance PiS Jolancie Szczypińskiej.

– Jolanta Szczypińska mi pogratulowała, wiem, że mi kibicuje. To jest zresztą fantastyczne, że dziś prezydent-gej zyskuje uznanie posłanki, która – wydaje się – nie była na to [jego zwycięstwo] przygotowana, w jej mieście – mówił Biedroń.

„Wszyscy w sali weselnej płakali”. Mąż naprawdę zaskoczył swoją żonę>>

Zobacz także

TOK FM

30 tys. ludzi kupiło kupę w ładnym opakowaniu. Producent uprzedzał, co tam jest

Łukasz Woźnicki, 18.12.2014
Pudełko z kupą oferowane przez Cards Against Humanity

Pudełko z kupą oferowane przez Cards Against Humanity (fot. Cards Against Humanity)

– Wycofujemy ze sprzedaży wszystkie nasze produkty. Zamiast tego oferujemy wam jedyną w życiu okazję, aby nabyć trochę byczego gówna – poinformowała klientów firma Cards Against Humanity. W ciągu dwóch godzin sprzedała 30 tys. pudełek z kupą. – Jak mogliście nam coś takie sprzedać? – złoszczą się zaskoczeni nabywcy
Kupę w pudełku można było zamówić tylko w jeden dzień – 27 listopada. To wtedy w Stanach Zjednoczonych przypadał tegoroczny czarny piątek. Czyli pierwszy piątek po Dniu Dziękczynienia, który rozpoczyna sezon bożonarodzeniowych zakupów. Z tej okazji wiele sklepów w USA oferuje klientom promocje i obniżki. A ludzie masowo szturmują sklepy, kupują, co tylko wpadnie im w ręce. Ale także wyrywają sobie paczki, tratują się, a nawet walczą o produkty.- Nienawidzimy czarnego piątku. Ten dzień wypada zaraz po Święcie Dziękczynienia, gdy ludzie powinni być wdzięczni za to, co mają. Ale my co roku oglądamy w mediach ten sam wielki spektakl. Ludzie biją się między sobą, aby zaoszczędzić na telewizorze 50 dolarów – mówi Max Temkin, jeden z twórców gry”Cards Against Humanity” (ang. Karty przeciw Ludzkości).Ocalić klientów przed bezsensownym wydawaniem pieniędzy

„Karty dla okropnych ludzi” są bardzo popularną w USA grą towarzyską. Polega na jak najzabawniejszym uzupełnianiu zdań za pomocą mało wybrednych zwrotów z wylosowanych kart. W 2010 roku twórcy gry zebrali w internecie 15 tys. dolarów i rozpoczęli dystrybucję. Popularność gry nie mija do dziś.

Przed rokiem Cards Against Humanity po raz pierwszy próbowała „ocalić” swoich klientów przed bezsensownym wydawaniem pieniędzy w czarny piątek. Firma zamiast obniżyć ceny, podwyższyła je. W tym roku zdecydowała się na rozwiązanie o wiele bardziej radykalne. Poinformowała klientów, że w czarny piątek wycofuje swoje produkty ze sprzedaży, aby mogli zaoszczędzić. Ale jednocześnie zaproponowała zupełnie nowy, ekskluzywny produkt: „Pudełko byczego gówna”. „Bycze gówno” to po angielsku „bullshit”, co oznacza także bzdurę.

Czy to, co sprzedajecie, to kupa? Tak

Karty Przeciw Ludzkości przygotowały 30 tys. pudełek z kupą. Cena: 6 dolarów za jedno. Wszystkie zostały zamówione w niespełna dwie godziny. Na nic zdały się powtarzane kilkakrotnie przez sprzedawców ostrzeżenia, że sprzedają dokładnie to, co reklamują.

– Tłumaczyliśmy to wielokrotnie i dokładnie. Każdy mógł przeczytać w opisie produktu, że dostarczymy im pod drzwi kupę od prawdziwego, żywego byka. W opisie były też nasze odpowiedzi na pytania: Czy sprzedajecie dziś jakiekolwiek swoje normalne produkty? – Nie. Czy to, co sprzedajecie, to kupa? – Tak. Czy w pudełku jest coś, co nie jest kupą? – Nie. Czy mogę zwrócić produkt, gdy zorientuję się, że w środku jest kupa? – Nie – opowiada Max Temkin.

Twórca gry opowiada, że pomysł na pudełka z kupą powstał podczas żartów: jak by to było, gdyby ludziom rzeczywiście sprzedać gówno. Firma znalazła w internecie ranczo w Teksasie, które oferuje wysuszone krowie łajno. Zostało tylko zaprojektować ładne pudełko. Powstało w tej samej firmie, która produkuje opakowania dla Apple.

– Ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że aż tylu ludzi zrobi wszystko, aby nie dopuścić do świadomości, że kupują pudełko z kupą – mówi Temkin.

To nie może być kupa. W środku muszą być karty

Eleganckie, czarne pudełka dotarły do 30 tys. klientów w ubiegłym tygodniu. Dostawę poprzedziła masa spekulacji, co naprawdę jest w środku. Amerykanie snuli w internecie dywagacje, że pewnie znajdą tam nowe karty do gry albo coś innego, co sprawi, że warto było nabyć kupę.

Wreszcie do domów nabywców przyszły paczki z pudełkami. Każde opatrzone słowem „Bullshit” i wizerunkami uśmiechniętej kupy. Na opakowaniach można było przeczytać, że „pudełko zostało wyprodukowane w Chinach, a kupa w USA”.

– O kur…! To naprawdę tylko kupa. Jestem pewien, że to prawdziwa, wysuszona kupa – mówi jeden z nabywców, który sfilmował moment otwarcia pudełka. Nie dowierza. Dokładnie ogląda kupę i pudełko.

– Nie sądzę, aby było tu cokolwiek jeszcze, aby były tu jeszcze jakieś karty. To po prostu kupa. Nie wiem, czego się spodziewałem – mówi. Dla pewności przełamuje kupę na pół. Nie, w środku też nie było żadnych kart.

W rzeczywistości sprzedaliśmy wam wartościową lekcję

Twórcy gry otrzymali dziesiątki wiadomości od rozżalonych klientów. Ludzie starali się anulować zamówienie, gdy odkryli, co jest w pudełku. – 30 tys. ludzi wyłożyło po 6 dolarów, aby kupić od was pieprzone gówno! Jak mogliście nam wysłać coś takiego? – złościł się jeden z nabywców w mailu opublikowanym przez firmę.

„Jeśli kupujesz kupę i spodziewasz się, że będzie czymś, co nie jest kupą, to w rzeczywistości kupujesz wartościową lekcję za sześć dolarów” – odpisał nabywcom na Twitterze Max Temkin.

30 tys. nabywców zapłaciło Kartom Przeciw Ludzkości 180 tys. dolarów. Po odjęciu kosztów produkcji i przesyłki firmie zostało 6 tys. Twórcy gry przekazali pieniądze na jedną z organizacji dobroczynnych.

Zobacz także

wyborcza.pl

40 lat temu urodziła się „jądrowa” Marysia. Był przy tym sam Edward Gierek

Jacek Krywko, 18.12.2014
Promieniowanie Czerenkowa w reaktorze Maria

Promieniowanie Czerenkowa w reaktorze Maria (Jacek Krywko)

Maria – nasz jedyny reaktor jądrowy – zaczęła życie 17 grudnia 1974 roku. Odwiedził ją wtedy I sekretarz PZPR Edward Gierek. W ciągu tygodnia swojej pracy pomaga 100 tys. chorych na raka pacjentów. Zapewnia niemal jedną piątą światowych dostaw technetu 99m, pierwiastka wykorzystywanego w większości terapii onkologicznych. I jest jedynym polskim reaktorem nuklearnym.
40 lat temu Maria po raz pierwszy osiągnęła stan krytyczny. Od tego momentu zaczęła w niej zachodzić samopodtrzymująca się reakcja łańcuchowa. Pierwotnie miała służyć badaniom na potrzeby planowanej wtedy elektrowni atomowej Żarnowiec. Z elektrowni wyszły nici, ale Maria odnalazła się w tych niewesołych okolicznościach. Zajęła się nauką i medycyną. Jej moc to 30 MW. W pierwszym okresie swojej działalności pracowała z taką mocą niemal bez przerwy. Teraz jednak, ze względu na oszczędność paliwa, osiąga z reguły nieco poniżej 20 MW.Maria jest reaktorem o konstrukcji basenowo-kanałowej. Pręty z paliwem jądrowym, w tym wypadku niskowzbogaconym uranem, są zanurzone w głębokim na 7 m. basenie. Basen, kiedy reaktor nie pracuje, jest otwarty. Podczas pracy na powierzchnią wody umieszczane są specjalne pokrywy. Jedna z nich ma jednak okienko, przez które można zobaczyć reaktor i wydobywające się z niego tajemnicze, błękitne światło.Jest to zjawisko powstające, gdy elektrony poruszają się w wodzie z prędkością wyższą od prędkości światła (jest to możliwe, ponieważ światło w wodzie zwalnia). Maria to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie można je podziwiać gołym okiem. Promieniowanie Czerenkowa jest wyraźnie widoczne, ale nieszkodliwe dla zdrowia.

Basen z reaktorem można otworzyć, dlatego ze względów bezpieczeństwa, na otaczających go barierkach umieszczono koła ratunkowe. Są tam na wypadek gdyby ktoś do basenu przez przypadek wpadł. Jaki los czekałby nieszczęśnika chętnego na kąpiel w towarzystwie Marii? Niezbyt spektakularny. Woda oczywiście jest skażona, ale dawka promieniowania jaką otrzymalibyśmy wpadając do basenu byłaby bardzo niewielka. Oczywiście, trzeba by się po całym zajściu dokładnie umyć, ale nieumiejętność pływania przysporzyłaby znacznie więcej problemów niż sam reaktor. Do tej pory nic takiego się nie wydarzyło, choć podobno komuś wpadły do basenu okulary.

Czterdziestka to dla reaktora stosunkowo młody wiek. Na świecie pracują starsze. Maria zatem jeszcze na długo z nami zostanie. Po przeprowadzeniu odpowiednich modernizacji ma działać do 2060 roku.

Zobacz także

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s