Chyba powinniśmy wiedzieć, jaki rzeczywisty budżet kroi nam PiS na przyszły rok. Dziura budżetowa owszem 60 mld zł – największa w historii. Faktycznie rząd na poktycie dziury i spłatę zobowiązań musi pożyczyć 180 mld zł. I to jest faktyczna dziura – 3 razy większa niż podaje się do wiadomości. Trzeba wszak te pieniądze kiedyś spłacić.

180

Bardziej miarodajną liczbą są potrzeby pożyczkowe, czyli różnica między przychodami a rozchodami. Innymi słowy – suma jaką Polska będzie musiała w przyszłym roku pożyczyć, żeby sfinansować wszystkie zaplanowane wydatki budżetowe i obsłużyć swoje zobowiązania. Choćby pożyczyć pieniądze na spłatę zadłużenia, którego zapadalność przypada na 2017 rok.

Otóż zgodnie z projektem budżetu potrzeby pożyczkowe Polski w 2017 roku wyniosą… 180 mld zł. I to ta kwota, a nie 60 mld zł deficytu budżetowego, pokazuje rzeczywisty stan finansów państwa.

Angela Merkel przyjechała do Polski, ale nie dlatego, że polski głos tak bardzo się liczy w Unii Europejskiej. Ta wizyta to rutyna, Merkel sprawdza, czy z Polską PiS można się dogadać. Można? Jak sądzicie? W Warszawie byli przywódcy Grupy Wyszehradzkiej (V4).

merkel

Przedstawiciele państw Grupy Wyszehradzkiej deklarowali, że chcą, aby to stolice, a nie instytucje unijne, odgrywały wiodącą rolę zarówno w reformie Unii, jak i negocjacjach z Wielką Brytanią. Wszyscy są bardzo wyczuleni na podejmowanie decyzji ponad ich głowami. W powietrzu wisiał też temat zmian traktatowych, które wcześniej Warszawa cały czas sugerowała, twierdząc, że w wielu krajach Unii brakuje poczucia kontroli nad procesem integracji i wpływu na rozwój Wspólnoty. Według premier Szydło Unia traci impet i bez zmian w traktacie problemu nie da się rozwiązać.

Kanclerz Merkel od grzebania w unijnym traktacie na razie jest jak najdalsza. Namawiała do zmian w ramach obowiązujących traktatów. Ze względu na zagrożenie terroryzmem przekonywała, żeby wykorzystać możliwości, jakie daje Traktat Lizboński, bo jak twierdziła, zgodnie z jego regułami możemy planować wspólne działania, takie jak choćby projekt rejestracji osób wjeżdżających do strefy Schengen.

Lecz nawala nasza dyplomacja dyplomacja. Witold Waszczykowski chwali Erdogana, bo był w Ankarze, atakuje zaś Niemcy.

Ilustruje to dobrze to zestawienie.

CqznJ_hXYAAEB2K

Dyplomację Waszczykowskiego podsumowuje Waldemar Mystkowski.

niedyplomatyczny

Coraz bardziej niebezpieczną politykę zagraniczną uprawia szef dyplomacji Witold Waszczykowski. Nie łudzę się, że nie on ją formułuje. Spychani jesteśmy z głównego nurtu europejskiego, w ogóle zachodniego. Trzeba alarmować, póki nie staniemy się jakimś tajnym aneksem paktu, jak w 1939 roku.

Waszczykowski przyjechał z Ankary, gdzie rozmawiał z Recepem Tayyipem Erdoganem. Jest zachwycony swoim rozmówcą: Legalnie wybrany, demokratyczny prezydent i władze tureckie mają prawo, wręcz obowiązek, dbać o ład konstytucyjny, ład prawny i to czynią. U nas zwierzchnik Waszczykowskiego, Jarosław Kaczyński też dba o ład konstytucyjny, ład prawny, broni go przed Trybunałem Konstytucyjnym, Sądem Najwyższym. Inne słowa Waszczykowskiego o Erdoganie też są znane z ust jego pryncypała: – Nie widziałem po stronie prezydenta jakiejś zapiekłości, zaciekłości, aby doprowadzać do jakiejś zemsty i rewanżu. Po prostu chce zgodnie z prawem, prawem tureckim, wyjaśnić, co się stało i ewentualnie ukarać sprawców tego wydarzenia.

Toż to deja vu! Tak, Kaczyński mówił, że zemsty nie będzie itd. Toczka w toczkę. Waszczykowski wszak tak musi mówić o Erdoganie. Przypomnę, co mówił prezes PiS dwa lata temu w wywiadzie dla portalu wPolityce: – Trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne państwo. Mój śp. brat mówił wielokrotnie, że chciałby, żeby o Polsce tak mówiono. Ten rodzaj wielkości jest do zdobycia. To wymaga najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy polskich elit. I to we wszystkich dziedzinach.

Sprawdza się? Sprawdza. To jest ten kierunek oddalający nas od Zachodu, od demokracji, od Unii Europejskiej. Ci ostatni na Turcję patrzą z przerażeniem. No i tego samego dnia, po powrocie z Turcji Waszczykowski mówi o Niemczech, bo właśnie z wizytą (tak naprawdę kurtuazyjną) przebywa w Polsce Angela Merkel: – Czy [Niemcy – przyp. mój] będą realizować ją tylko i wyłącznie dla własnego interesu narodowego, czy będą postrzegać również interesy innych państw. To jest wielka odpowiedzialność Niemiec. Niestety w wielu przypadkach Niemcy uchylają się od niej. W wielu przypadkach widzimy chęć realizowania wyłącznie własnego narodowego celu.

Czy jednak Kaczyńskiemu, a za nim podążającemu, jak w dym Waszczykowskiemu, nie chodzi o to, aby Polska leżała? Do tego zmierzamy. Przecież prowadzą nas prosto w ramiona przyjaciela Orbana, a ostatnio Erdogana. Przy niekorzystnym układzie zewnętrznym – a takim może być dojście do władzy Trumpa w USA, Le Pen we Francji, zaś w Niemczech Merkel nie jest wiecznie żywa – Polska może jeszcze raz wylądować w tajnym aneksie paktu jakichś Schmidt-Iwanow. Możemy leżeć, jak Waszczykowski ze swym językiem niedyplomatycznym.

niemieckie

Inny tekst warto przypominać, jakie sa fundamenty Kaczyńskiego.

fundamenty2

Prof. Wojciech Sadurski przypomina nam, do czego dąży Jarosław Kaczyński, bo prezes PiS nie ukrywa swoich zamiarów, tylko my przykrywamy jego słowa (mówione i zapisane) złudą.

Najgorsza forma nadziei – łudzić się, ona faktycznie nie umiera, bo złuda jest lenistwem intelektualnym. Kaczyński zapisał swoje zamiary w dokumencie programowym PiS z 2011 roku w „Raporcie o stanie III Rzeczypospolitej”, w którym czarno na białym stoi, co będzie realizowane, gdy jego partia dojdzie do władzy. Mianowicie – dobrze urządzone państwo musi posiadać „nowy centralny ośrodek dyspozycji politycznej”.

Ośrodek, czapę, a nie podlegać rozproszeniu – trójpodziałowi władzy. Ośrodek jest nawet sprecyzowany, gdyż „tego ośrodka nie należy automatycznie utożsamiać z rządem, prezydentem czy jakimkolwiek organem państwowym”. Wszak prezydent bądź premier mogą być „nasi”, ale niegodni zaufania, ale dopóki realizują „wskazane wyżej cele narodowe”, są poręcznymi narzędziami, lecz nie są centralnym ośrodkiem. Dlatego tak, a nie inaczej Kaczyński traktuje prezydenta Andrzeja Dudę i premier Beatę Szydło. Nie są ośrodkiem dyspozycji politycznej, są delegowani do realizacji jego celów narodowych.

Prof. Sadurski wskazuje genezę myślenia Kaczyńskiego o państwie. Pobierał ją z prezesem w tych samych źródłach, mianowicie u prof. Stanisława Ehrlicha, postaci dla myśli politycznej wybitnej, która jednak operowała w materii teorii, a nie praktycznie. Kaczyński pozostał ortodoksą filozofii politycznej Erlicha i właśnie przekuwa ją w czyny. Prezes PiS ma świadomość, że tego rodzaju myśl centralistyczną dobrze jest rzeźbić w plastycznym materiale demokracji, której trzeba odejmować rozproszone funkcje i skupiać je w jednych rękach.

Trójpodział demokracji więc będzie poddawany skupieniu do jednego „ośrodka dyspozycji politycznej”. Trybunał Konstytucyjny już jest niemal sparaliżowany, czyli – w języku prezesa – prawo zapisane w Konstytucji zostało odzyskane, będzie teraz interpretowane w centralnym ośrodku. Prokuratura jest już opanowana, a także media publiczne, obecnie narodowe.
Teraz kolej na samorządy i NGO-sy, gdyż ich rozproszenie kłóci się z założeniami programowymi PiS, czyli prezesa. Trochę to potrwa, widać jednak w zarysach formy, za pomocą których będą skupiane w „centralnym ośrodku”.

Dlaczego zatem Kaczyński ma tak słabe zaplecze intelektualno-ideowe w przeciętnych postaciach Szydło, Dudy? Kaczyński jest fundamentalistą myślenia o państwie zarządzanym centralnie. Wszelacy Dornowie, Zalewscy, Ujazdowscy wypadli albo wypadną z okolic ośrodka. Dzisiaj ten centralny ośrodek jest jednoosobowy, jego mobilność też jest ograniczona: Nowogrodzka, Żoliborz, wypad jednodniowy do przyjaciela Orbana.Nie bądźmy więc zdziwieni tym, że prezes jest otoczony murem ochroniarzy. Nikt nie ma do niego dostępu, jest oczkiem w głowie interesów polityków PiS, którzy nie mają zielonego pojęcia o centralistycznym państwie prezesa, a demokratyczny trójpodział władzy jest dla nich czarną magią.

Kaczyńskiemu z demokracją nie po drodze. Demokracja jest narzędziem, w której wykuwa swoje państwo zaprojektowane w owym dokumencie z 2011 roku: państwo autorytarne, klerykalne i z nacjonalistyczną konstytucją. Czytajcie! A pozbędziecie się złudzeń co do Kaczyńskiego. On się nie cofnie, gdyż jest fundamentalistą „centralnego ośrodka dyspozycji politycznej”, czyli siebie! Kaczyński zabetonowany we własnym fundamencie.

Dziś w bajka polityczna, piórem uczyniona

Cq2VvNgWcAAMLML

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s