Duda pełen łgarstw. KOD broni polskiej demokracji, przyzwoici ludzie nie mogą pozwolić, aby zło triumfowało

Posted: 30 sierpnia 2016 in Polityka
Tagi: , , , , , , , ,

CrC7aDRXYAA4Rql

Jak wyglądała sytuacja z Mateuszem Kijowskim i Radomirem Szumełdą z KOD pod gdańską Bazyliką, poznaliśmy najwcześniej. Ale też były zdarzenia gorsze. KOD-erka Małgorzata opowiada dla „Newsweeka”, co ją spotkało.

działaczka KOD

Małgorzata: Początkowo nie mieliśmy zamiaru wyciągać flag podczas nabożeństwa, żeby ktoś nie posądzał nas o prowokację. Gdy okazało się, że plac cały jest we flagach ONR i Młodzieży Wszechpolskiej uznaliśmy, że nie pozwolimy zawłaszczać radykalnym ugrupowaniom tego święta. Przyszliśmy ubrani na biało-czerwono, z KOD-owskimi przypinkami. Było nas widać.

Może dlatego prawica mówi o „prowokacji” ze strony KOD.
Przyszliśmy uczcić polskich bohaterów. Czy prowokacją można nazwać hasło „Uspokójmy się. Przekażmy sobie znak pokoju”? Nikt nie gwizdał. Nie jest też prawdą, że z naszej strony padały jakiekolwiek antyrządowe hasła.

Mateusz Kijowski i Radomir Szumełda [szef pomorskiego KOD, który zgłosił pobicie do prokuratury] byli już wówczas z wami?
Przyszli w trakcie. Radomir miał zakrwawioną dłoń i znaleźliśmy sanitariuszkę, która opatrzyła ranę. Mateusza lżono najbardziej. Nie jestem w stanie tego zacytować. Licząc naiwnie, że kobiet nie ruszą, otoczyłyśmy Mateusza. Nadal leciały inwektywy i groźby: „Puśćcie nas, już my się nim policzymy”.

CrDqPCIWAAA0OX4

Jednak policja wyprowadziła tylko was…
Mało tego wcześniej policja powiedziała, że mamy zejść z oczu prawdziwym Polakom i że nie zagwarantują nam bezpieczeństwa. Potem policjanci asystowali nam podczas opuszczenia placu. Za nami szedł tłum kilkudziesięciu panów w odzieży „patriotycznej”. Pewnie wśród nich byli też członkowie ONR, ale wydaje się, że byli to głównie agresywni „kibole”. Wciskali się pomiędzy nas, tak, by podzielić nas na grupki. W pewnym momencie zostałam sama. Dwóch osiłków mnie trzymało, a jeden w tym czasie bił mnie pięściami po plecach i żebrach.
Zasłaniałam sobie głowę i twarz żeby nie ucierpieć bardziej. Policja nie widziała tej sytuacji, bo byłam w tłumie kiboli. Skupiali się na wyprowadzeniu z placu najbardziej atakowanych Radomira i Mateusza.

Nikt nie zareagował?
Nikt tego nie widział, byłam otoczona przez „patriotów”. To trwało 2-3 minuty. Nie widziałam sprawców, bo zasłoniłam twarz i głowę, by chronić tę część ciała. Przyjęłam kilka silnych ciosów, miałam problem ze złapaniem oddechu. W końcu zdecydowałam się kopnąć jednego z nich w krocze. W ten sposób udało mi się uciec.

CrC3BInWIAAnZrn

Zgłosiła się pani do szpitala?
Zostałam przyjęta na SOR. Bardzo bolały mnie plecy i żebra, bałam się, że są złamane. Na szczęście prześwietlenie pokazało, że mam jedynie stłuczoną prawą nerkę i parę siniaków.

Czy agresja od początku towarzyszyła uroczystościom?
Nie. Najpierw stanęliśmy obok wozu transmisyjnego z flagami KOD, obok nas była grupa Młodzieży Wszechpolskiej. Początkowo przyglądali nam się uważnie, ale gdy zauważyli, że też modlimy się, nie komentujemy, razem wznosimy okrzyki „Cześć i chwała bohaterom” – byli przyjaźni. Agresja pojawiła się, gdy wóz transmisyjny odjechał – po jego drugiej stronie stali podchmieleni panowie w odzieży „patriotycznej”. Leciały wyzwiska, typu: „kurwy, komuniści, złodzieje, ubecy”. Były próby wyrwania flag. Słyszałam też kolejne epitety: „Po co świnie pchają się kościoła, że jesteśmy szmatami, kur…, jaka ze mnie kobieta, skoro popieram Matusza – alimenciarza. Nie wchodziłam w pyskówkę, bałam się że sprowokuje ich do większej agresji.

dla

Wkrótce obchody na Westerplatte. KOD będzie obecny?
Dostaliśmy jeszcze większej motywacji, by nie pozwalać zawłaszczać dat, symboli i wydarzeń. Oczywiście, będę 1 września na Westerplatte. Ale boję się o dzieci. Słyszałam, jak pod adresem dzieciaka krzyczano „bękart”, „twoi rodzice to komuniści”. Tu nie ma świętości, ani granic. Najgorsze, że te inwektywy pod adresem dzieci wykrzykują głównie starsze kobiety. Nie chciałabym żeby moje dzieci były świadkami takich incydentów. Chce walczyć dla nich o demokratyczną Polskę, ale nie chcę żeby miały takie wspomnienia z dzieciństwa.

CVO2nY_WUAAwEXe

Prof. Andrzej Rzepliński w rozmowie z Moniką Olejnik mówił o pisowskiej wojnie hybrydowej wobec Trybunału Konstytucyjnego, czyli de facto wobec konstytucji i o bezprawiu Zbigniewa Ziobry.

rzeplińskiSam

– Jestem pełen pokory wobec prawa, Konstytucji i społeczeństwu, któremu służę. Sam akt otworzenia śledztwa ws. prezesa TK – nawet nie wiem, jak to się nazywa – jest aktem bezprawia. To nie wymaga komentarza.

rzeplińskiJeżeli

– Tego nie wiem, czy będzie kolejna ustawa o TK. Jeżeli tak, to jest to element wojny hybrydowej, rozregulowania instytucji Trybunału. Tak, jak każdy z nas wymaga, oczekuje, ma prawo do stabilnego prawa, takie instytucje jak sądy – nie tylko konstytucyjne – wymagają stabilnego prawa, regulującego postępowanie. W przypadku TK jest to ustawa o Trybunale.

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze o mediach pełnych łgarstw.

media

W PiS toczy się walka o media narodowe i to przynajmniej na trzech poziomach –  politycznym, dziennikarskim i instytucjonalnym. Politycznie zarysowały się dwa obozy, które chciałyby mieć wpływ na to, co oficjalnie się mówi w mediach – obóz Kaczyńskiego i obóz z niewielkim przyczółkiem – obóz Dudy. Dziennikarskie dwa obozy – to obóz Sakiewicza („Gazety Polskiej”) i drugi – Karnowskich (wSieci). Wreszcie trzeci poziom instytucjonalny, który dzieli się na: Radę Mediów Narodowych i Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Wydawało się, że KRRiT stoi na przegranej pozycji, ale ostatnio zyskała dzięki decyzji – a w zasadzie braku takowej – obozu Dudy.

Politycznie – wydaje się, że jest wszystko jasne, walka toczy się w rodzinie PiS. Ale nie jest to tak oczywiste dla Dudy, bo prezydent jest w niedoczasie i pod pręgierzem politycznym. W lipcu zostało wybranych przez Sejm trzech członków KRRiT, wszyscy reprezentują PiS. Dwóch pozostałych ma wybrać prezydent, ale do tej pory tego nie zrobił. Zdziwieni? Raczej nie powinniście być. Mianowicie Duda zależny od Jarosława Kaczyńskiego, ma świadomość, iż grozi mu Trybunał Stanu, więc chce mieć wpływ na media, które w razie czego stanęłyby po jego stronie, gdyby prezes wskazał, jak to cesarz ma w zwyczaju, kciuk do dołu.

CrC2G_HWEAA8ieL

Obecna patowa sytuacja zapowiada dalszą walkę o media narodowe. Sakiewicz nie odda tak łatwo pola Karnowskim, Duda zawalczy o realny wpływ na KRRiT, a więc o czas antenowy dla ewentualnego orędzia dla siebie, gdy będzie mu palił się grunt pod nogami, a Czabański okopie się w swoim tworze RMN, bo tyle czasu poświęcił tej idei i posadzie, że teraz za friko nie podda się.

Media do niedawna publiczne idą na dno. Wydaje się, że nie są do uratowania, choć pisowcy mogą nałożyć podatek na wszystkich Polaków. W PiS jest gen autodestrukcji, czego się nie dotkną, zniszczą, skopią i jeszcze oskarżą innych. Media pełne łgarstw są już zniszczone, teraz na tych trzech poziomach walczą o grube miliony.

Cq7HbXtWIAAKCBV

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s