Archiwum dla Październik, 2016

Tysiące dzieciaków jedzie w niedzielę do drugiego rodzica i idzie z nim na lody! Terlikowski wolałby żeby chodzili na cmentarz.

cvmeqlwwcaah0x8

Film smoleński o spotkaniu Donalda Tuska z Władimirem Putinem tuż po katastrofie w sieci jest znany w wersji skróconej od 6 lat, a teraz w całości. Film nie wnosi nic do wiedzy o katastrofie.

KIEDYŚ OSZUKALI POLAKÓW Z TRZEMA TENORAMI Z MADRYTU. DZIŚ OSZUKUJĄ Z MISIEWICZEM. CAŁA TA „FATALNA ZMIANA” NIE POTRAFI ODEJŚĆ OD KORYTA…

cvmvglywyaexjjv

W nocy z środy na czwartek w sieci znalazł się nowy film dokumentujący wydarzenia tuż po katastrofie smoleńskiej. Zdjęcia rozczarują zwolenników teorii spisku.

nowy

Film udostępnił prawicowy tygodnik „Gazeta Warszawska”, który czuje się jego właścicielem, bo przez całą emisję ekran wypełnia jego wychodzące z tła logo, co nieco przeszkadza w odbiorze. Jeszcze bardziej przeszkadza dźwięk – mikrofony kamer wychwytują głównie terkot generatorów prądu zasilających teren badań, tak że dialogi są trudne do odczytania.

Niemal na pewno zdjęcia robili operatorzy TVP dopuszczeni do polskiej delegacji rządowej, delegacji PiS oraz ekipy Władimira Putina.

Materiał nosi ślady montażu i składa się z kilkunastu części. Wszystko wskazuje na to, że w trakcie montażu wycięte zostały drastyczne fotografie zwłok znajdowanych na wrakowisku i ciał przygotowanych do transportu.

Cały film udostępniony przez tygodnik trwa ponad 1 godz. 10 min, ale zdjęcia z 10 kwietnia zaczynają się ok. 21. min. Pierwsza część pokazuje przygotowania do uroczystości w Katyniu i częściowo ich przebieg. Centralną postacią jest tu Andrzej Przewoźnik, szef Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i jeden z historyków najbardziej zasłużonych dla upamiętnienia zbrodni katyńskiej. Przewoźnik zginął 10 kwietnia 2010 r. razem z delegacją prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Sekwencję „smoleńską” otwiera zdjęcie trumien znoszonych przez ekipy ratunkowe, a kończą znane sceny, w których Putin z Tuskiem w niebieskim namiocie wysłuchują raportu o przygotowaniach do sekcji zwłok w Moskwie i pracach na miejscu katastrofy.

W trumnach leżą zwłoki prezydenta, marszałka Senatu Krzysztofa Putry oraz prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Opisywaliśmy je kiedyś w „Wyborczej”. Rosjanie postarali się, by prezydenci i marszałek spoczęli w trumnach wyściełanych i obitych czerwoną, ozdobną tkaniną. Wbrew informacjom podawanym po katastrofie trumny nie leżą „w błocie”, lecz na suchym kawałku ziemi pokrytym trawą.

Kolejne sceny pokazują spotkanie ekipy Tuska i Putina, przechodzenie polityków po terenie katastrofy i składane naprędce raporty (tłumaczone z rosyjskiego na Polski). Z tych scen pochodzi znany już od dawna fragment (1 min 38 s rozmowy Putina z Tuskiem, opisywaliśmy go w środę).

(MISIEWICZ, JANNIGER – ONI ZOSTANĄ W RODZINIE)

cvm0_twwcaabigi

Najbardziej drastyczne fotografie to zdjęcia z wrakowiska, na których ratownicy odnajdują ubrania, wyjmują z nich portfele oraz dokumenty ofiar, a potem robią wstępną dokumentację fotograficzną.

Ok. 38. minuty filmu są sceny przyjazdu na miejsce szefowej MAK Tatiany Anodiny, towarzyszy jej Edmund Klich, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Widać też Polaków w kurtkach z nadrukiem PKWBL. Polskie mundury wojskowe można zobaczyć na większości zdjęć zbiorowych, są znane twarze: płk Krzysztof Parulski, szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, i płk Zbigniew Rzepa, potem jeden z prowadzących śledztwo smoleńskie.

Ludzi w polskich mundurach polowych jest na filmie kilkunastu, można zobaczyć, że biorą udział w pracach i poszukiwaniach.

Ze zdjęć jasno wynika, że Polacy od początku byli na miejscu i ściśle współpracowali z Rosjanami. W 57. minucie o tej współpracy mówi do kamery minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski

Kwiatkowski Informuje, że polscy prokuratorzy i eksperci są na miejscu, a część z nich poleci do Moskwy, gdzie będą przeprowadzane sekcje zwłok. Mówi też o znalezieniu czarnych skrzynek i o tym, że ich zwartość będzie komisyjnie odczytana.

Do najbardziej poruszających scen należy moment składania kwiatów przez Rosjan i Polaków zakończony modlitwą Donalda Tuska (47. minuta). To właśnie wtedy Putin robi gest, którym przygarnia polskiego premiera. Po Tusku hołd ofiarom oddają Waldemar Pawlak i szef MON Bogdan Klich.

Od 53. minuty pokazana jest delegacja PiS na czele z Jarosławem Kaczyńskim. On też się modli, a jego otoczenie prosi, by operator nie filmował zbyt natrętnie.

Wokół Kaczyńskiego jest wielu polityków i działaczy jego partii (Karol Karski, Adam Lipiński, Jan Maria Tomaszewski). Nie ma Antoniego Macierewicza, choć obecny szef MON był tego dnia w Smoleńsku. Po katastrofie nie zjawił się jednak na miejscu, lecz po zjedzeniu obiadu wrócił pociągiem do Warszawy.

CZY KTOŚ MOŻE NAM WYTŁUMACZYĆ, DLACZEGO ONI TAK KRĘCĄ?

cvmx3xpwcaatxsk

Donald Tusk na briefingu w Brukseli:

„W sprawie art. 7 i ewentualnego przeniesienia dyskusji o TK na forum RE już wypowiadałem się na początku tych spekulacji, czy to możliwe, czy nie. Dzisiaj wszystko na to wskazuje, ponieważ wiemy, że ewentualna decyzja musi zapadać jednogłośnie ws. danego kraju, który jest poddany takiej krytyce, wydaje się to dzisiaj – delikatnie mówiąc – mało prawdopodobne. Wolałbym zajmować się sprawami konkretnymi”

„Pozostaję bardzo krytyczny w ocenie tego, co robi dzisiejsza władza z TK w Polsce”

„Pozostaję bardzo krytyczny w ocenie tego, co robi dzisiejsza władza z TK w Polsce, ale chciałbym podejmować działania, które mogą przynieść efekt. Tak czy inaczej trzeba będzie poczekać na efekt pracy komisji. Nikogo nie zachęcam do działań, które polegają tylko na demonstracji, ale bardzo wspieram nasze wszystkich europejskich przyjaciół, którzy z dobrą wolą troszczą się o stan demokracji i praworządności w Polsce”

Tusk o słowach Macierewicza: To nie insynuacje, to objawy bardzo ciężkiej politycznej patologii

tusk-o-slowach

– Wszyscy wiedzą, że w trakcie tego spotkania [z Putinem] były obecne kamery polskie i rosyjskie. Towarzyszyło nam wiele osób. To nie insynuacje, to objawy bardzo ciężkiej politycznej patologii. Szczerze mówiąc, nie chce mi się tego komentować. To przykre, bo bardzo szkodliwe dla Polski. Komentowanie Antoniego Macierewicza jest ponad moją cierpliwość. Nie jestem mentalnie przygotowany, żeby komentować działania tego człowieka– mówił Donald Tusk na briefingu w Brukseli.

Paweł Wroński pisze o wrobieniu Antoniego Macierewicza.

uwaga

Szef MON nie ma dobrego dnia. Antoni Macierewicz poinformował posłów w Sejmie, że okręty Mistral zostały przekazane przez Egipt Rosji za… 1 dolara. Tymczasem okręt bierze udział w egipsko-francuskich ćwiczeniach, a informacja pochodzi z konta rosyjskiego żartownisia.

(JEST ODPOWIEDŹ MON)

cvne321xgaa4jjy

To był jeden z bardziej emocjonujących momentów debaty na temat kontraktu na śmigłowiec Caracal. Poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak chciał wspomóc ministra i zapytał, czy prawdą jest, że Polska kupiła od Francji śmigłowce w charakterze rekompensaty za zerwanie przez Paryż dostaw okrętów Mistral do Rosji. I czy prawdą jest, że następnie te okręty sprzedane Egiptowi trafiły jednak do Rosji za jednego dolara.

– Otóż jest prawdą, że mistrale zostały w ostatnich dniach de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za jednego dolara. Ta operacja miała miejsce – powiedział Antoni Macierewicz.

To miało skompromitować poprzedni rząd PO-PSL. Świadczyłoby o tym, że z przyczyn politycznych zawarty został kontrakt zbrojeniowy, a Francja oszukała polskich sojuszników, przekazując okręty Rosji poprzez Egipt.

Informacją zainteresował się twitterowicz Exen. Opublikował wpisy z konta rosyjskiego trolla, w których rok temu poinformował o takiej transakcji. Na pierwszy rzut oka wyglądają na dość prostacki (dorobiona w programie graficznym czerwona gwiazda nie była szczytem wyrafinowania) żart.

(TO NIEMOŻLIWE, ŻEBY MÓJ TAJNY FILM – DOWÓD PRZECIWKO TUSKOWI, ZNAJDOWAŁ SIĘ OD 6 LAT NA YOUTUBE !!!)

cvnl-7hwaaa4msz

Tymczasem mistral – wyprodukowany przez Francuzów jako Władywostok, przemianowany przez Egipcjan na Abdel Nasser – spokojnie stacjonuje w porcie Aleksandria i jest na służbie w egipskiej flocie. Na przełomie września i października okręt brał udział w manewrach na Morzu Śródziemnym pod kryptonimem „Cleopatra”. Rosja dostarczyła też Egiptowi śmigłowce morskie Kamow Ka-52, które wtedy po raz pierwszy sprawdzane były w akcji.

Co więcej, żadne poważne światowe media z wyjątkiem propagandowych mediów rosyjskich i mediów publicznych w Polsce nie poinformowały o bulwersującej, „jednodolarowej” transakcji. Do tego Ministerstwo Obrony dysponuje Służbą Wywiadu Wojskowego, która, przynajmniej w przeszłości, na bieżąco analizowała kontrakty zbrojeniowe i przepływ uzbrojenia.

cvojwnswaaudpoc

Niedawno Antoni Macierewicz zatrudnił ponownie byłego rzecznika Bartłomieja Misiewicza, który ma teraz analizować dezinformacje wymierzone w bezpieczeństwo państwa. Ma już do analizowania przypadek, który zagroził bezpieczeństwu państwa w ten sposób, że skompromitował ministra obrony.

CYTUJEMY SŁOWA POSŁA ŻALKA Z PIS… SKOMENTUJCIE, BO NAM RĘCE OPADŁY.

cvnqbsxwaaaiuep

Waldemar Mystkowski pisze o powrocie Misiewicza.

niezatapialny

Zawieszony rzecznik MON zajmuje się tym, na czym zna się najlepiej.

Polska nie ma Ministerstwa Obrony Narodowej, ale ministerstwo dezinformacji, a może ministerstwo „wpadek PiS”. Tego ostatniego określenia użył Jarosław Kaczyński, który chwalił swoją partię, że jest cacy, tylko „be” jest ten Bartłomiej Misiewicz.„Oczywiście, były wpadki takie jak ten nieszczęsny Misiewicz. To się nie powinno było zdarzyć” – mówił prezes dla Onetu.

(TAK GŁUPIEGO TŁUMACZENIA JESZCZE OD ŻADNEGO MINISTRA NIE SŁYSZELIŚMY… GRATULUJEMY I ŚMIEJEMY SIĘ Z WAS WSZYSCY.)

cvobhtlxeaeeka0

Misiewicz podał się do dymisji z powodu nieuctwa, niepohamowanego pędu do synekur, czyli niekompetencji. Radio Zet zaś wykryło Misiewicza na szkoleniu oficerów WP na temat Obrony Terytorialnej Kraju. Można sobie wyobrazić miny oficerów, gdy patrzą na Misiewicza, jak ich poucza.

Szybko jednak Ministerstwo Obrony podało komunikat, że Misiewicz „zajmuje się analizą dezinformacji medialnych, wymierzonych w bezpieczeństwo państwa”. Jak rozumiem ten dezinformator zajmuje się dezinformacją na swój temat, bo za coś wszak dostał złoty medal.

Ministerstwo Macierewicza niczym nikogo już nie zszokuje. Można dalej mniemać, że były rzecznik, bo tę funkcję wcześniej sprawował Misiewicz, wyprodukował ów komunikat o dezinformacji. Ale musiał czytać dezinformator komentarze choćby poprzedniego ministra obrony Tomasza Siemoniaka, iż >>walczy z dezinformacją, że został przez min. Macierewicza „zawieszony we wszystkich funkcjach w MON”. Serial komediowy w MON trwa<<. Aby przykryć komunikat z dezinformacją, MON wypuścił kolejny komunikat na Twitterze z cyklu serial komediowy: „Jeśli dziennikarz, urzędnik państw. znał ten materiał i nie poinformował o tym prok. to działał na szkodę wyjaśn. przyczyn katastrofy smol.” [język MON – przyp.WM]. Anna Dryjańska nie omieszkała spytać:„Chcą zamknąć użytkowników You Tube za filmik, który jest tam od 6 lat?”.

(A JEŚLI NIE NOBLA, TO JAKĄ NAGRODĘ POWINIEN OTRZYMAĆ ANTONI?)

cvocmugwaaasxdz

Jakby tego było mało, minister Macierewicz w Sejmie oskarżył wszystkich polityków opozycji o działanie „przeciwko państwu polskiemu na rzecz międzynarodowych koncernów”. Chodzi o francuski Airbus i jego śmigłowce Caracale. Bo wg Macierewicza „13,5 mld zł powinno zasilić polski przemysł”. Czyżby Macierewicz chciał wykupić z rąk amerykańskich zakłady w Świdniku i Mielcu? A może zakład na Ukrainie, który ma zbudować za kilkanaście lat wspólny helikopter ukraińsko-polski?

Macierewicz w jednym wystąpieniu dezinformuje swoje dezinformację, jest dezinformatorem od dezinformacji nr 2 w kraju. Kto jest nr 1? Odpowiedź dał na tej samej sesji Sejmu Stefan Niesiołowski, który podsumował moje powyższe informacje na temat dezinformacji: „Zobowiązań dotrzymuje pan głównie wobec pana D’Amato, zwolenników Putina i Misiewicza. Jak się słuchało tego steku wyzwisk, kłamstw, obelg, to blisko jest pan do swojego mentora i nauczyciela. Brakowało tylko gestapo i gorszego sortu. Mam nadzieję, że za ten przetarg trafi pan przed właściwy trybunał”.

cvo2rasukaqr-vc

SZOK. PRZECZYTAJCIE WPIS TERLIKOWSKIEGO… CZY TE MĄDROŚCI BĘDĄ NAM POTEM PODAWANE W SZKOŁACH, KSIĄŻKACH I Z AMBONY?

cvnsd_iwiaajdsn

CZY BĘDĄ ROZSYŁANE LISTY GOŃCZE? Polub nas zanim będzie za późno:

cvhb8szwaaevq-p

Prezydenta mamy haniebnego. Gościu jest złamany przez Kaczyńskiego, a do tego nie potrafi przemawiać. Mowi tylko okrągłe zdania, frazesy.

SKĄD MY TO ZNAMY? HISTORIA ZATOCZYŁA KOŁO…

cvh2zglwgaahkqs

„Z niepokojem obserwujemy kryzys konstytucyjny, (…) który rozrósł się do rozmiarów stwarzających poważne zagrożenie dla ochrony rządów prawa i praw człowieka” – napisano w liście do Beaty Szydło i Andrzeja Dudy, do którego dotarła TVN 24. W piśmie organizacje pozarządowe apelują o przyjęcie zaleceń Komisji Europejskiej, m.in. zaprzysiężenie trzech sędziów TK wybranych przez poprzednią kadencję Sejmu czy opublikowanie wyroków TK. Pod tym apelem podpisało się 90 organizacji z Polski,Norwegii, Węgier, Słowacji czy Francji. Autorzy listu wytknęli też PiS „liczne wypowiedzi kierowane pod adresem TK, podważające jego rolę i stwarzające zagrożenie dla jego niezależności”.

Karczewski potwierdza tylko znane z historii, najgorsze zapędy PiS.

cvh5erhxgaqpbau

SKORO KOMISJA MA DZIAŁAĆ ZA NASZE PIENIĄDZE, NIECH ZWERYFIKUJE PRYWATYZACJE, KTÓRE OD LAT WYMAGAJĄ WYJAŚNIENIA

cvh95gwwgaah8l2

Macierewicz znowu został złapany na kłamstwie smoleńskim.

cvilf-axgaasnos

– Może będzie to zaskoczeniem, ale nie było w tej relacji i opisie ani słowa na temat brzozy, na temat przewrócenia się samolotu na plecy – mówi Antoni Macierewicz w dzisiejszej „Gazecie Polskiej”. Ale na nagraniu jest dokładnie odwrotnie, niż przekonuje szef MON.

– Tam, gdzie samolot powinien być na wysokości 60-80 m, tam drzewa przystrzyżone na wysokości tylko 8 m – tak tłumacz prezydenta Władimira Putina opowiada premierowi Donaldowi Tuskowi o tym, co się stało parę godzin wcześniej 10 kwietnia 2010 r. Wstępny przebieg katastrofy opowiada premierom Polski i Rosji ówczesny minister ds. nadzwyczajnych Siergiej Szojgu.

anna-dryjanska

Nagranie, o którym mówi Macierewicz, zostało zrobione kamerą TVP. Jest 10 kwietnia 2010 r., jest już ciemno, Tusk, Putin i Szojgu rozmawiają na miejscu katastrofy. Widać sporą grupę ludzi. Są m.in. ich tłumacze, ochrona, ambasador Polski w Rosji Jerzy Bahr, szef MON Bogdan Klich, wicepremier Waldemar Pawlak.

Nagranie na YouTube ma 1,38 minuty (zostało wyemitowane w kwietniu 2010 r.) i zadaje kłam temu, co o nim publicznie mówi Macierewicz w „Gazecie Polskiej”. Opowiada tam, że „zapis rozmowy jest – wstrząsający, ponieważ Putin i Szojgu mieli przedstawić stronie polskiej przebieg katastrofy, który nie pokrywa się z oficjalnym raportem komisji Millera”.

(CZY ZDĄŻĄ ZRUJNOWAĆ KRAJ CZY JAKIMŚ CUDEM NIE?)

cvipgazwiaawhzp

Macierewicz: „Może będzie to zaskoczeniem, ale nie było w tej relacji i opisie ani słowa na temat brzozy, na temat przewrócenia się samolotu na plecy. Była zaś mowa o tym, że stała się straszna rzecz, ale gdyby samolot leciał trochę dalej, to mógłby zniszczyć fabrykę”.

Tymczasem na nagraniu widać i słychać, jak tłumacz – przekazując relację Szojgu – pokazuje Tuskowi, że szczątki prezydenckiego tupolewa leżą ok. 200 m od pasa na lewo. Mówi, że gdyby maszyna kontynuowała lot jeszcze 800 m, to dalej są zakłady, w które zapewne by uderzyła. Tam, gdzie samolot powinien być na wysokości 60-80 m, drzewa „przystrzyżone” są na wysokości tylko 8 m. A ponieważ załoga tupolewa wypuściła już wtedy podwozie, samolot przewrócił się na grzbiet.

(LINDA NIE ZOSTAWIA SUCHEJ NITKI NA FATALNEJ ZMIANIE)

cvivf8gwgaadwvm

Porównując cytat z Macierewicza z opisem katastrofy przez Szojgu, można zauważyć, że zna on to samo nagranie, które publikujemy (mowa o fabryce) i że ewidentnie mija się z prawdą, relacjonując rozmowę Tusk – Putin. Przypomnijmy, że rządowa komisja Jerzego Millera i polscy prokuratorzy ustalili, że brzoza po zderzeniu ze skrzydłem tupolewa złamała się na wysokości blisko 7 m (licząc od poziomu podłoża). Fragmenty brzozy wbiły się w skrzydło tupolewa, a fragmenty skrzydła wbiły się w brzozę. Komisja Millera pokazała zdjęcia i brzozy, i skrzydła. Biegli wojskowej prokuratury przebadali próbki drzewa i wraku. Nie ma wątpliwości – to ta brzoza i to skrzydło. Chwilę później samolot obrócił się i zderzył z ziemią.

Samolot zawadził zresztą nie o jedną brzozę – spadając, ścinał wierzchołki wielu drzew i o tym właśnie usłyszał wieczorem 10 kwietnia Tusk.

Macierewicz zarzuca premierowi Tuskowi, że ten „nie raczył nikogo poinformować” o tym, że do rozmowy doszło. Tymczasem świadków jej było wielu, nagrała je kamera telewizji publicznej. To nagranie istnieje w sieci od sześciu lat i jest znane osobom interesującym się badaniem katastrofy smoleńskiej.

Macierewicz wreszcie twierdzi, że „Putin i Szojgu mieli przedstawić stronie polskiej przebieg katastrofy, który nie pokrywa się z oficjalnym raportem komisji Millera”. Trudno mówić o „pokrywaniu” się tych kilku zdań z całym raportem Millera. Komisja Millera, a potem biegli wojskowej prokuratury podali, że do tragedii doszło, bo samolot leciał za nisko, za szybko, w gęstej mgle, bez kontaktu wzrokowego z ziemią. Efektem było uderzenie w brzozę i inne drzewa.

cvih1c1wcaa2hbe

Macierewicz twierdzi także, że wieczorem 10 kwietnia Putin wiedział, co się stało, bo już ok. godziny 18 zostało odczytane nagranie z czarnej skrzynki rejestrującej rozmowy w kokpicie i korespondencję z wieżą kontroli lotów. – Mieli materiał dowodowy, który stał się podstawą tego obrazu wydarzeń. Mówię o tym dlatego, że Donald Tusk do dzisiaj nikomu tego spotkania nie relacjonował – tłumaczył szef MON.

Tymczasem rejestrator głosów został odczytany dopiero rano 11 kwietnia (jest protokół w tej sprawie) przez polskich i rosyjskich specjalistów, w obecności naszych dyplomatów.

cvhysk9wgaa9qf3

chce zwiększenia kar dla kiboli za rozboje. No to przypomnijmy jak ta walka do tej pory wyglądała w ich wykonaniu

cvl2wnwxyaaa_uz

cvl2wnxwiaapqft

cvhgd5rwcaavnpy

Jarosław Gowin był niedawno gościem Chińczyków. Po powrocie do ojczyzny wyjawił, że w niedalekiej przyszłości powstanie polsko-chiński satelita. W kosmos Azjaci mogliby go wysłać już za 2 lata.

macierewicz

– Chiny stają się w dziedzinie kosmosu nową potęgą i z dużą satysfakcją muszę poinformować, że doszło do uzgodnienia realizacji bardzo ambitnego projektu, czyli wprowadzenia na orbitę księżyca polsko-chińskiego satelity – chwali się minister nauki i szkolnictwa wyższego. Realizacja ambitnego planu odbyłaby się całkiem szybko, bo nawet w 2018 roku.

Jak tłumaczy Gowin, Chiny są otwarte na różnoraką współpracę, ale nic raczej nie zelektryzuje tak jak wiadomość o satelicie, którego wyposażaliby polscy naukowcy. Minister przekonuje, że nie są to mrzonki, ale realna szansa. Warto dodać, że w poniedziałek gruchnęła informacja o pierwszym rodzimym satelicie – ma zostać przygotowany w zaledwie 1,5 roku i nazywać się Światowid.

 cvhbaq6weaag7wa

Jeżeli dwa urządzenia wystartują w tym samym czasie rząd będzie mógł puchnąć z dumy. Do 2018 roku zostało jeszcze trochę czasu, kto wie, może również wtedy Antoni Macierewicz zaprezentuje śmigłowiec, o którym ostatnio mówił – powstałby na spółkę z Ukrainą.

adam-mazgula

Najpierw wycofał się z przetargu, potem ogłosił zakup z wolnej ręki, teraz zmienił zdanie na „potrzebę operacyjną”. CO ZROBI JUTRO???

cvhlocbwaae3qri

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji to kolejny pluton egzekucyjny PiS do rozliczenia się z elitami.

Prezes Kaczyński w charakterystyczny dla siebie, insynuacyjny sposób zapowiedział powołanie komisji weryfikacyjnej mającej zbadać niejasności w reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie w ostatnich latach. – Mamy do czynienia z czymś, co można określić jako mafia – stwierdził prezes PiS i dodał: „W tej mafii [w drugim zdaniu już nie ma sugestii, jest stwierdzenie – przyp. red.] uczestniczyli ludzie wysoko postawieni w hierarchii społecznej. To tylko pokazuje stan tzw. elit – ja tutaj zawsze używam cudzysłowu” – dodał Kaczyński.

pawel-wronski

Prezes PS wcale nie kryje, że komisja weryfikacyjna ma być nowym plutonem egzekucyjnym, przed którym postawi niewygodnego przeciwnika. Podobnie zresztą, jak komisja ds. afery Amber Gold. Partia Jarosława Kaczyńskiego raz jeszcze udowadnia, że chce leczyć skutki, a nie przyczynę. Bo rząd zamiast ustawy reprywatyzacyjnej, która rozwiązywałaby kwestie poszkodowanych dekretem Bieruta właścicieli stołecznych nieruchomości, woli szukać winnych w ratuszu i sądach wydających wyroki w sprawach o odszkodowań. Tyle, że imieniu rządu dokładnie to samo robi już CBA, sprawdzając dokumenty Ratusza i także sama prezydent Gronkiewicz-Waltz, która w tej sprawie zleciła audyt.

 cvhgcoyxgaa8vq2

Jeśli dodać do tego zapowiedziane ekshumacje, które dostarczą paliwa do podtrzymywania tematu smoleńskiego przez długie miesiące, to widać, że PiS po roku rządów przechodzi od fazy chleba – 500 plus, mieszkania – do fazy igrzysk. Wszystko wskazuje na to, że igrzyska te będą krwawe. Komisja weryfikacyjna ds reprywatyzacji nie będzie wszak służyć niczemu innemu niż stawianiu pod pręgierzem ludzi (jak to raczył ująć Kaczyński) tzw. elit. Przy okazji wykreuje może jeszcze paru nowych, prawicowych siepaczy.

cvep7vew8aa1skv

Na Koduj24.pl Waldemar Mystkowski docieka prawdziwych przyczyn komisji weryfikacyjnej.

kaczynski-uderza

Komisja Weryfikacyjna to rodzaj rewolucyjnego sądu ludowego, w którym wyroki będą zapadać pod dyktando PiS.

cvdtdykwyaa00gw

Projekt ustawy o Komisji Weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji w Warszawie został przedstawiony na konferencji prasowej przez posła Jarosława Kaczyńskiego. Uderzał na niej brak premier Beaty Szydło, choć z jej gabinetu był minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i zastępca tego ostatniego Patryk Jaki.

Poseł w randze prezesa zastrzegł się, że można „będzie rozszerzyć” ściganie w sprawie reprywatyzacji poza stolicę, ale to musi być zapisane w ustawie. Wygląda na to, że ten bubel prawniczy ma cel – uderzyć w Hannę Gronkiewicz-Waltz. To jest punktowe uderzenie w samorząd warszawski, aby uzyskać ponadto inne ważniejsze cele prezesa: zastąpienie HGW swoim komisarycznym prezydentem Warszawy i postawienie upragnionego pomnika w ulubionym miejscu miesięcznic.

(OKŁAMYWALI POLAKÓW W TRAKCIE DEBAT, W KAMPANII WYBORCZEJ, NA SPOTKANIACH Z LUDŹMI. MYŚLĄ, ŻE DZIŚ NIKT NIE PAMIĘTA? PAMIĘTAMY )

cvea6pwwcaaun-k

Poseł Kaczyński wie, że pomysł z Komisją Weryfikacyjną jest niekonstytucyjny, dlatego przy okazji przywalił w swój ulubiony worek treningowy: „Trybunał Konstytucyjny to nie zespół ludzi, na których zstąpił duch święty, w sferze sądowniczej potrzebne są daleko idące zmiany”.

Gronkiewicz-Waltz o tych „daleko idących zmianach” rzekła, że to teatr polityczny. Dodajmy teatr mało demokratyczny, bo uprawnienia Komisji Weryfikacyjnej będą śledcze, sądownicze i egzekucyjne. Komisja będzie ustanawiała cel weryfikacji, przeprowadzać śledztwo, wydawać wyroki w postaci wielomilionowych kar.

Takich uprawnień nie ma w Polsce żaden organ konstytucyjny, więc można sobie wyobrazić, co powie Trybunał Konstytucyjny. Ta komisja nie załatwia niczego w kwestii uporządkowania reprywatyzacji, na co liczyły partie opozycyjne. Chaos się jeszcze bardziej pogłębi, acz kilkadziesiąt bądź kilkaset milionów złotych zasili potrzeby władz pisowskich, a te nie mają dna.

cvfiivyxgac8zek

Bezprawie będzie jeszcze większe pod bacznym okiem PiS. Komisja Weryfikacyjna to rodzaj rewolucyjnego sądu ludowego, w którym wyroki będą zapadać według jedynie słusznej linii partyjnej. Przecież nie chodzi o reprywatyzację, bo ona musiałaby dotyczyć ponadto działalności Komisji Majątkowej, która oddawała nieruchomości Kościołowi katolickiemu. Przekręty za pomocą tego ciała były jeszcze większe niż podczas dzikiej reprywatyzacji w Warszawie.

Czy Kaczyńskiemu uda się przepchać tę ustawę przez Sejm? A kto mu stanie na przeszkodzie? Niedługo odchodzi prezes Andrzej Rzepliński, nawet gdyby Trybunał orzekł niezgodność z Konstytucją, to praktyki niepublikowania wyroków są już pisowską tradycją. A Komisja Wenecka została przegnana, bo „straciła zaufanie” władzy PiS.

cu-6_fyxyaasmbs

Pomysł z Komisją Weryfikacyjną ma wszelkie znamiona bolszewickie, nie trzyma się standardów demokratycznych. Komisja Europejska i Parlament Europejski wpiszą ją jako jeszcze jeden element naruszający praworządność w Polsce. Zaś Beata Szydło mogła sobie mówić w duchu podczas oglądania w telewizji konferencji prezesa: „Mogło być gorzej, nie zostanę tylko posłem, jak prezes Kaczyński, a będę prezydent – Warszawy”.

pawel-zalewski

PRZEKAŻCIE DALEJ. NIECH ZOBACZĄ WSZYSCY, KTÓRZY GŁOSOWALI NA PiS. I CI, KTÓRZY NIE POSZLI DO WYBORÓW. ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO…

cvclrvewcaat_03

JEDYNY OPOZYCYJNY SENATOR… PANIE POŚLE KACZYŃSKI, PANOWIE SENATOROWIE Z PiS, TO NIE JEST WASZE PRYWATNE PAŃSTWO.

cvhpfxqwyaedv3y

PANIE PROFESORZE. POLACY NIE ZOSTAWIĄ PANA SAMEGO. DZIĘKUJEMY GDAŃSKOWI ZA WSPANIAŁY PRZYKŁAD!

cu9mmzaweaakvum

Bogusław Linda był gościem programu Tomasza Lisa w „Onecie”. Bezlitośnie skomentował politykę rządu PiS, szczególnie w obszarze kultury. – Samo nieudacznictwo, brak kultury, brak okłady, brak inteligencji – stwierdził.

boguslaw-linda

Linda rzadko ujawnia swoje poglądy polityczne, ale tym razem sobie na to pozwolił. Pytany przez Tomasza Lisa o to, co rząd PiS zrobił przez miniony rok, stwierdził: – Musiałbym zacytować Herberta: wszystko jest sprawą smaku. To, jak nami zawłaszczają, jest strasznie przykre. Tak ziemniako-buro-brudne, nieładne, że ja się czuję trochę zawstydzony.

cu_ya0kwgaa0lqc

Dziennikarz dopytywał aktora, co pod rządami nowej władzy najbardziej mu się nie podoba – To, co nigdy nie powinno się okazywać, to burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza – skwitował Linda.

Aktor już wcześniej mówił m.in. o zmianach w mediach publicznych. – Szkoda mi i Jedynki, i Dwójki, bo przestały istnieć – komentował w TVN 24. Dodał, że właśnie TVP i Polskie Radio są największymi ofiarami „dobrej zmiany”.

636120484759560144

(Stefan Chwin dla „Newsweeka”)

O zamach terrorystyczny 10 kwietnia 2010 r. prokuratura Zbigniewa Ziobry podejrzewa Polaków i Rosjan. Śledczy zakładają, że mogli za nim stać: polska załoga tupolewa, nasz personel naziemny lub rosyjscy kontrolerzy lotu. Nie wyklucza też „zderzenia z ptakami i innymi ciałami obcymi”.

zamach

Zamach to jedna z trzech hipotez przyjętych przez specjalny zespół prokuratorów badających przyczyny katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Grupa powstała na początku marca tego roku. Kieruje nią zastępca prokuratora generalnego prok. Marek Pasionek. Śledczy przejęli postępowanie z prokuratury wojskowej, która została przez PiS zlikwidowana.

Zespół prok. Pasionka prowadzi postępowanie zupełnie od nowa. Chce sprawdzać hipotezy, które wojskowi śledczy i biegli już przeanalizowali i odrzucili.

W dokumencie, który prokuratura przygotowała dla rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, śledczy napisali, że będą weryfikować „trzy główne hipotezy przebiegu katastrofy, których badanie – wbrew niektórym informacjom medialnym – nigdy nie zostało formalnie zakończone”.

(MYŚL TECHNICZNA W NARODZIE GENIALNA! ANTONI ODLECI RAZ NA ZAWSZE)

cu-r-_-weaautrb

Zespół 12 prokuratorów. Za PO katastrofę badało nawet 80 osób

Dokument zawiera zarys planu dochodzenia prowadzonego obecnie przez 12 prokuratorów i bliżej nieokreśloną liczbę „przedstawicieli policji, Żandarmerii Wojskowej i innych służb państwowych, wykonujących zadania na jego rzecz”. Liczebność zespołu nie jest porażająca. Zaraz po katastrofie w dochodzenie zaangażowanych było nawet 80 prokuratorów, służby specjalne i cały sztab ekspertów. Dziś rząd PiS kompletnie dezawuuje ich pracę, a szef MON Antoni Macierewicz w minionych latach wielokrotnie zarzucał im, że kłamią, ukrywają prawdę, a nawet, że są zdrajcami.

Zespół prok. Pasionka powołał też ekspertów z zagranicy. Jakich? Nie wiadomo. Powodów można się domyślać: wśród polskich badaczy katastrof oraz kryminalistyków można znaleźć niewiele osób, które podpisałby się pod teorią zamachu forsowaną przez PiS.

Nowy zespół – mimo że co do zasady neguje ustalenia poprzedników – pracuje na ich dokumentacji (to ponad tysiąc tomów akt). Prok. Pasionka podzielił śledztwo smoleńskie na trzy główne wątki:

  1. „Doprowadzenie do katastrofy w następstwie błędu, niedopełnienia obowiązków albo przekroczenia uprawnień”. W tym punkcie prokuratorzy wskazują aż 10 różnych możliwych przyczyn wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r., m.in.: błąd w technice pilotowania, podjęcie przez załogę nieodpowiedniej decyzji o lądowaniu, nieprawidłową eksploatację samolotu, świadome naruszenie przez załogę przepisów, zły stan psychofizyczny załogi, niewłaściwą obsługę techniczną samolotu, niewłaściwą organizację lotu, niewystarczające przeszkolenie załogi, niewłaściwe zabezpieczenie lotu przed względem meteorologicznym, niewłaściwy remont samolotu, niewłaściwe działanie kontroli lotów.
  2. „Zaistnienie katastrofy w następstwie okoliczności niezależnych”. Tu śledczy mają 5 założeń, m.in. że do tragedii doszło ze względu na wady produkcyjne, konstrukcyjne, technologiczne i materiałowe, techniczne zużycie elementów samolotu, niespodziewane wejście samolotu w „strefę niebezpiecznych zjawisk atmosferycznych” lub „zderzenie z ptakami i innymi ciałami obcymi”.
  3. „Doprowadzenie do katastrofy przez celowe działanie innych osób”. Ta hipoteza dotyczy „zamachu lub zamachu terrorystycznego”. Zespół zakłada 7 hipotez. „Zamach lub zamach terrorystyczny” mógł być dokonany przez Polaków albo Rosjan: przy użyciu środków konwencjonalnych, niekonwencjonalnych, spowodowany presją na członków załogi, świadomym działaniem załogi, zamierzonym działaniem rosyjskich kontrolerów lotu, zamierzonym działaniem personelu naziemnego i sabotażem podczas remontu tupolewa (samolot przeszedł go rosyjskiej Samarze w 2009 r.).

Większość tych hipotez została negatywnie zweryfikowana zarówno przez rządową komisję Jerzego Millera, jak i wojskowych śledczych.

Ustalili oni, że do katastrofy doszło, ponieważ samolot leciał za nisko, za szybko, w gęstej mgle, bez kontaktu wzrokowego pilotów z ziemią. Wcześniej załoga złamała wiele procedur bezpieczeństwa.

cu-kbclwgaaccb7

Czy śledczy zbadali wrak? Czy mają to w planach?

W poniedziałek zadaliśmy prok. Pasionkowi kilka pytań: Dlaczego jego zespół twierdzi, że informacje o zakończeniu przez Prokuraturę Wojskową wątku zamachu są nieprawdziwe? Jakie konkretne zagraniczne instytucje badawcze i jacy eksperci z zagranicy zostali zaangażowani do śledztwa? Na jakiej podstawie powstała hipoteza o „zamachu terrorystycznym”? Czy jego zespół badał wrak tupolewa? A jeśli nie, to czy jest planowane badanie wraku?

Interesowało nas też, co prokuratura rozumie pod pojęciem „środków niekonwencjonalnych” użytych do rzekomego zamachu. Dotąd jedyny ślad tej teorii można znaleźć w publikacjach prawicowych mediów na temat „bomby próżniowej” lub „bomby paliwowo-powietrznej” na pokładzie oraz o „sparaliżowaniu systemów elektronicznych za pomocą zewnętrznego urządzenia”.

Dostaliśmy zbiorczą odpowiedź z prokuratury: „Na obecnym etapie śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem Prokuratura Krajowa nie przekazuje dodatkowych informacji. Nie komentuje jakichkolwiek pytań odnoszących się do planu śledztwa. Podstawowym powodem takiego stanowiska jest przyjęte założenie, że o podjętych decyzjach procesowych i terminach ich realizacji zostaną poinformowane w pierwszej kolejności rodziny ofiar katastrofy”.

Poprzednie śledztwo smoleńskie

W listopadzie 2015 r. kończąca działalność Naczelna Prokuratura Wojskowa podsumowała dotychczasowe ustalenia śledztwa. Przypomniała cztery główne przyczyny katastrofy. Wojskowi prokuratorzy ustalili, że główną winę za katastrofę smoleńską ponosi załoga tupolewa. Obciążyli winą również rosyjskich kontrolerów lotu oraz dwóch oficerów 36. Pułku Lotnictwa. Ci ostatni dostali zarzuty za dopuszczenie do lotu pilotów bez uprawnień.

Przyczyny katastrofy wskazane przez Naczelną Prokuraturę Wojskową:

  • niewłaściwe działanie załogi polegające na zniżaniu samolotu przez jego dowódcę poniżej warunków minimalnych do lądowania;
  • wyznaczenie na dowódców samolotu niewystarczająco przeszkolonego pilota i nawigatora;
  • niewydanie przez rosyjskiego kierownika lotów zakazu lądowania ze względu na mgłę i nieskierowanie samolotu na lotnisko zapasowe;
  • niewydanie przez kierownika strefy lądowania komendy odejścia na drugi krąg w sytuacji, kiedy samolot przekraczał minimalną wysokość zniżania – 100 metrów.

Wcześniej – po wieloletnich i szczegółowych badaniach – śledczy wykluczyli hipotezę o zamachu.

Jesienią ub.r. główna część śledztwa miała zostać umorzona z powodu „śmierci sprawców”, czyli członków załogi tupolewa.

cu-tf6-wyaai_wz

Głupie kroki, obraźliwe lapsusy, komiczne wpadki, nieracjonalne posunięcia to nie przyrodzona prawicy indolencja. Za maską „dyplomatołka” kryje się najgroźniejszy wróg Europy.

jakie

Zachowanie PiS na arenie międzynarodowej przestało dziwić i oburzać. Nic dziwnego – skoro przez blisko rok, dzień po dniu, wytyka się komuś niezręczności, braki wiedzy i grubiaństwo, to w końcu musi się pojawić znieczulenie i zniechęcenie oraz – w efekcie – obniżenie własnych standardów.

To jedyne wytłumaczenie tego, jak słabą reakcję wywołał w Polsce sposób ogłoszenia decyzji o wystawieniu do wiatru koncernu Airbus Helicopters, który po czterech latach procedur przetargowych był bliski zdobycia wartego 13,5 mld zł kontraktu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii.

636120484759560143

Polska zerwała negocjacje offsetu czteroakapitowym komunikatem zamieszczonym na stronie Ministerstwa Rozwoju. Już to samo w sobie jest dyplomatycznym świństwem, ale jeśli ktoś miał wątpliwości, czy PiS zachowało się tylko niezręcznie, czy celowo po chamsku, to po chwili wiceminister obrony Bartosz Kownacki dodał, że „Polacy uczyli Francuzów jeść widelcami”.

Pewną niespodzianką jest to, że Europa wygląda na bardziej zaskoczoną niż Polska.Francuska prasa kipi oburzeniem, a w Polsce to jakoś przeszło.

Oczywiście, mogło być gorzej: minister Macierewicz mógł wytrzeć nos w krawat ambasadora, a minister Waszczykowski imitować żabi rechot podczas wywiadu dla francuskiej telewizji.

Jednak gdy wyjmie się tę decyzję rządu z polskiego politycznego piekiełka, to postępowanie Polski wobec Francji można opisać jako nieźle zaplanowany i przyzwoicie zrealizowany element projektu rozwalenia Unii Europejskiej od środka. W przypadku caracali widać to jak na dłoni.

Po pierwsze, gdyby władza nie chciała szkodzić Unii, Polska pod rządami „dobrej zmiany” dbałaby o relacje z Francją. W wyniku referendum Londyn – z którym PiS trzymało ostatnio sztamę – przestaje być europejską stolicą, więc w Europie jedyną przeciwwagą dla Berlina będzie Paryż. Rząd napluł więc w twarz jedynemu państwu, którego wspieranie mogło przeciwdziałać niemieckiej hegemonii.

Po drugie, spoliczkowana została Francja, która w imię solidarności europejskiej i ze względu na konflikt ukraiński wypowiedziała kontrakt na sprzedaż Rosji okrętów desantowych Mistral. Konsekwentnie opowiada się za sankcjami wobec Rosji oraz wraz z Niemcami reprezentuje Unię w formacie normandzkim, który jest jedynym dotąd narzędziem powstrzymującym agresję Rosji na Ukrainie. Paryż miał prawo oczekiwać, że będzie traktowany przez Polskę jako sojusznik.

Ale został potraktowany tak, jak traktuje się natręta albo wroga. Rząd PiS nie dość, że podjął decyzję bez ostrzeżenia i w najbardziej dotkliwym dla Francuzów momencie, bo na tydzień przed planowanymi wizytami ich prezydenta, ministrów obrony i spraw zagranicznych, to jeszcze nie zrobił nic, by cokolwiek wytłumaczyć. Trudno się dziwić francuskim mediom, że uważają to za celowe upokorzenie.

Można to wszystko zrzucić na właściwą PiS indolencję, ale warto rozważyć możliwość, że to głośne znieważenie Francji nie było ani niezręcznością, ani wypadkiem przy pracy. Ten cios w zjednoczoną Europę został wymierzony zbyt precyzyjnie. PiS świadomie sabotuje Europę, zasłaniając się otrzymaną od Władysława Bartoszewskiego maską „dyplomatołka”, która nakazuje obserwującym w miejsce cynizmu i wyrachowania podstawić brak kompetencji i głupotę.

(REŻIM NIE ZASŁUŻYŁ NA WOŚP. BRAWO TVN!!!!)

cu-fprtwcaqdet6

Odys orał brzeg morza, by uniknąć udziału w wyprawie na Troję. Udając szaleństwo, Hamlet przed Ofelią odegrał przedstawienie – „jeżeli koniecznie potrzebować będziesz wyjść za mąż, to wyjdź za głupca, bo rozsądni ludzie wiedzą dobrze, jakie z nich czynicie potwory” – by ją i innych przekonać, że jest tylko obłąkany miłością, choć w rzeczywistości planował krwawą zemstę.

Udawanie głupiego nie jest w polityce niczym nowym. Przypomnienie sobie tej prawdy pozwala wreszcie pogodzić pracowitość i zaangażowanie ludzi w rodzaju Waszczykowskiego i Macierewicza z oceanem absurdu, który przynosi ich praca. Konsekwentna podłość, lekceważenie, roszczeniowa postawa i brak solidarności mają przekonać Zachód, że przyjęcie do Wspólnoty krajów Europy Środkowo-Wschodniej było nieporozumieniem.

„Nikt nie ma szans dziś wygrać w Polsce wyborów z antyeuropejską retoryką. Nie obawiam się, że obóz polityczny Kaczyńskiego będzie próbować wyciągnąć Polskę ze struktur europejskich. Z powodu realizmu politycznego Polska jest nadal bezpieczna jako członek Unii” – przekonywał niedawno Donald Tusk. Jest w błędzie. Strategia udawania „dyplomatołka” pozwala PiS pogodzić bycie wrogiem zjednoczonej Europy z brakiem antyunijnej retoryki. Kaczyński wyciąga dziś Polskę z Unii – tyle że nie retoryką, ale działaniami.

636120484759560142

PiS zapewnia, że chce Polski w Unii, ale dużo ważniejszy jest bilans czynów – dla partii Kaczyńskiego miażdżący.

Od ubiegłorocznej kampanii wyborczej nie było ani jednej sprawy, w której PiS nie postąpiłoby inaczej niż głupio, obraźliwie, agresywnie – i zawsze na szkodę projektu zjednoczonej politycznie i społecznie Europy. Jedynym wspólnym mianownikiem dla wszystkich działań PiS jest konsekwencja w demonstrowaniu Europie, że Polska nie tylko nie chce brać udziału w dalszej integracji kontynentu, ale też zamierza złamać wszystkie ustalenia, na które dotąd się zgodziła.

Największym przedsięwzięciem było oczywiście zablokowanie wykonania decyzji rządu Ewy Kopacz w sprawie uchodźców. To długa, konsekwentna lista wypowiedzi zupełnie skandalicznych, które ciągle przebijają się na Zachód. Warto przypomnieć kilka szczególnie spektakularnych: rasistowskie wypowiedzi Kaczyńskiego na temat pasożytów i uchodźców, bujdę Szydło o „milionie uchodźców z Ukrainy”, wypowiedzenie przez ministra Szymańskiego porozumienia w momencie, gdy krew ofiar zamachów jeszcze płynęła ulicami Paryża.

Identycznie w sprawie brytyjskiego referendum. Pół biedy, że PiS w Parlamencie Europejskim współtworzy z torysami – których niedawny lider David Cameron w tym właśnie podobny jest do Kaczyńskiego, że dla własnego interesu politycznego nie cofnął się przed postawieniem na szali dobra kraju – eurosceptyczną frakcję „reformatorów”. Gorzej, że politycy PiS cały czas wspierają brytyjskich populistów; nie ma tygodnia, żeby Ryszard Czarnecki i Ryszard Legutko nie odwracali kota ogonem, wbrew elementarnym faktom obciążając Unię całą winą za wynik referendum.

Litanię można ciągnąć: ignorowanie Rady Europy i Komisji Europejskiej w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, wycinki w Puszczy Białowieskiej… To wszystko składa się w przemyślany plan: PiS może się ośmieszać do woli, upokarzać, kogo chce, bo ukryci za maską „dyplomatołków” politycy są chronieni przed zarzutem działania na szkodę państwa, który postawiono by każdemu, kto by taki sabotaż prowadził, nie ubrawszy się wcześniej w kaftan bezpieczeństwa.

POMOŻEMY :))))))))

cu_sslmwyaatf8t

PiS na takiej polityce nie może stracić. Jeśli Unia uderzy w ostre tony – przytnie środki unijne, nałoży sankcje albo w ramach retorsji zignoruje interesy Polski na arenie międzynarodowej – Kaczyński zyska kolejne argumenty. Dając się sprowokować, Europa pozwoli mu zamienić krzywdy zmyślone na prawdziwe i tym skuteczniej kontynuować separowanie Polski od Unii. Jeśli natomiast Europa nie da się sprowokować, Kaczyński zyska swobodę działania podobną do tej, którą cieszy się Orbán. Premier Węgier pluje Unii w twarz dzień po dniu: a to w sprawie kryzysu uchodźczego flirtuje z retoryką III Rzeszy, a to po nałożeniu sankcji na Rosję zaprasza Putina, a to zamyka jedno z niewielu wolnych mediów.

Unia wciąż znosi ten sabotaż. Kaczyński i Orbán liczą na kolejny kryzys, który nie zostawi państwom Zachodu wyboru i spowoduje, że odetną ciążące im państwa Europy Środkowej. A wtedy cała władza wpadnie w ręce czekających na nią wodzów.

Chyba że wcześniej tych wodzów pogonią ich własne społeczeństwa.

Nikt nie potrafi tak wkurzyć i poobrażać ludzi jak Jarosław Kaczyński. Nie tylko działania PiS, lecz także wypowiedzi prezesa skłaniają Polaków do wyjścia na ulice. A ponieważ Kaczyński rozpoczął właśnie propagandową ofensywę, by zatrzeć niedawne porażki władzy, wściekłości już przybywa.

pis

Do dziejów pogardy w Polsce wobec kobiet, ich praw i cierpień, a także wobec cierpień noworodków przejdzie stwierdzenie Kaczyńskiego dla PAP, że należy rodzić nawet dzieci zdeformowane i skazane na szybką śmierć tylko po to, by mogły być ochrzczone. W dodatku, jak obwieścił prezes PiS portalowi Onet, „czarny protest” zagraża „fundamentom narodowego jestestwa”. Czyli kto upomina się o prawa i godność kobiet, ten niszczy Polskę, co dobrze pokazuje, jak PiS wyobraża sobie ich miejsce w swoim państwie. Towarzyszą temu pokrętne wypowiedzi Kaczyńskiego co do zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, poświadczające, że taka groźba istnieje. Toteż coraz więcej kobiet i rodzin poczuje się zagrożonych przez PiS.

Tak jak coraz więcej nauczycieli i rodziców dostrzega niebezpieczeństwa reformy edukacji. PiS jest tu w pułapce. Jeśli szybko przełoży zmiany o rok, przyzna się do potężnej porażki, jeśli będzie z tym zwlekał, gniew ludzi tylko się nasili, a jeśli dokona tej reformy w 2017 r., uzyska i organizacyjną klęskę, i spotęgowaną wściekłość obywateli.

Zagrożenie wzrostem podatków czuje spora część klasy średniej. Coraz większa groźba wisi nad sędziami, bo szef PiS obiecał rychłą rozprawę z władzą sądowniczą. Co zbiega się z deklaracją rządu o końcu współpracy Polski z Komisją Wenecką. Nic nie pohamuje naszej władzy – tyle ta deklaracja mówi.

Taki też przekaz płynie z połajanek Kaczyńskiego. Niby nic nowego, ale jest poważna różnica. Dotąd prezes tłumaczył działania władzy, także te antydemokratyczne, powołując się na wolę ludu. Teraz „wola ludu” zanika w jego wypowiedziach. Wiedzą bowiem w PiS, że w relacjach władzy ze społeczeństwem panuje coraz większy kryzys. W dodatku kryzys nieuleczalny.

636120484759404139

PiS poszuka więc wsparcia dla swych rządów poza tą wielką częścią społeczeństwa, którą do siebie zraża. Cóż mu zostaje prócz nagiej siły, tylko pozornie trwałej? Poza wiernymi wyborcami i dużą częścią Kościoła jedynie środowiska narodowe. Zresztą do narodowców PiS najbliżej, bo niemało działaczy PiS wspiera te skrajne środowiska. A bliższy sojusz z narodowcami oznacza głębszą światopoglądową symbiozę. Toteż PiS ulegnie najpewniej dalszej ideologicznej radykalizacji. Wzmogą się ataki władzy na prawa obywatelskie, demokrację, Unię Europejską. Może nawet usłyszymy, że Polska aż tak bardzo Unii nie potrzebuje. I doświadczymy mocniejszych ataków na społeczeństwo obywatelskie. Nasili się również ksenofobia, przybędzie agresji wobec „obcych”.

cu_3ifvxyae7isi

PiS będzie się jednak wystrzegał fizycznej przemocy wobec przeciwników, ponieważ wie, że jeśli przeleje krew, rozpocznie gorącą wojnę domową, która tę władzę zmiecie. Poprzestanie zapewne na zastraszaniu bądź punktowych represjach ze strony służb i prokuratury. Ale o taką przemoc mogą się pokusić skrajni narodowcy.

PiS zechce nas jeszcze intensywniej odłączać od demokratycznego świata i wygaszać nasze aspiracje do godnego życia. Będzie budował nam wewnętrzne piekło. I na tym się przejedzie, bo zbyt okrzepliśmy w demokracji i zbyt nas wielu, by tolerować rządy wrogów lepszej Polski.

636120484759404138

Na .u puknęło 100.000 polubień. Dziękujemy.

cu_1hnkxgaedqge

KRYSTYNA PAWŁOWICZ ZAPOWIADA KONIEC TVN Zostanie tylko TVPiS, Trwam i Republika? Reszta WON?

cu5uoo3xgaa1jtr

Wojciech Markiewicz kpi z hollywoodzkiej produkcji filmowej PiS, która wyświetlana jesy w mózgu prezesa. Film patriotyczny aż smród czerwono-biały z tyłka idzie.

czlowiek

Pomysł stworzenia filmu „z hollywoodzkim rozmachem” sformułował Jarosław Kaczyński. Podchwycił go minister Gliński. Ostatnio w Nowym Jorku minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak sugerował, by w tej produkcji zagrali aktorzy z najwyższej półki – Tom Cruise i Mel Gibson. Projekt, który publikujemy, zdaniem naszego informatora z PiS, ma największe szanse na realizację.

Uwaga: już sam tytuł filmu („Człowiek ze stali”) podejmuje niełatwą przecież dyskusję z fałszowaną przez lata historią najnowszą naszej Ojczyzny (nawiązanie do tytułów „Człowiek z marmuru” i „Człowiek z żelaza”). W odróżnieniu od poprzedników „Człowiek ze stali” pokazuje prawdziwą historię obalenia komunizmu i jej prawdziwych bohaterów.

Czołówka: powyborcze, czyste jesienne niebo nad Warszawą 2015 r. W lewym dolnym rogu ekranu charakterystyczny zarys kopuły Sejmu. Plan ogólny i dynamiczna jazda w górę. Po chwili na niebie widoczne są powiększające się punkciki. To samoloty. Z lecącego wyżej wyskakują dwie postaci i kierują lot do niżej lecącego samolotu. Dynamiczne zbliżenie na wykrzywione pędem powietrza twarze skoczków: Mela Gibsona, potem Toma Cruise’a. Świst – wyciszenie. Napisy na stop-klatce: „Mel Gibson jako komandor Jarosław Kaczyński ps. Jary, Tom Cruise jako major Mariusz Błaszczak ps. Błysk”.

Scena 1: po napisach stop-klatka „rusza”. Z nadludzkim wysiłkiem skoczkowie otwierają drzwi samolotu pikującego już w stronę kopuły Sejmu. Pokonując ciążenie, kierują się do kabiny pilota. Jarosław Kaczyński toczy krótką walkę z pilotem, któremu twarz wykrzywia komunistyczna zaciekłość i pogarda (mógłby go zagrać Jerzy Zelnik – przyp. autora). Celny cios kończy sprawę, Kaczyński chwyta ster i wyprowadza maszynę ponad bezpieczny już Sejm. W fotelu drugiego pilota siada Mariusz Błaszczak-Cruise. Z kieszeni kombinezonu wyjmuje Snickersa: – Pan zje, komandorze. Bo głodny nie jest pan sobą. (Film ma być finansowany „w modelu publiczno-prywatnym” – twierdzi Jarosław Sellin). Gibson-Kaczyński spokojnie pilotuje samolot.

Lektor: – Tego pogodnego, jesiennego dnia omal nie doszło do tragedii. Kapitan Ziółko, chory z nienawiści postkomunista, inspirowany przez określone środowiska, wypełnił zbiorniki paliwa, po krótkim locie z Modlina wybuch miał unicestwić wszystkich obecnych na przepełnionej sali sejmowej. Na szczęście udało się tego uniknąć. Oto prawdziwa historia bohaterów i opowieść o tym, jak naprawdę toczyła się historia Polski, a nie jak przedstawiają ją nasi poprzednicy.

Uwaga: lektor powinien mieć niski, tubalny, a zarazem ciepły głos, który swoim tembrem oddawałby powagę sytuacji, a zarazem stwarzał poczucie bezpieczeństwa.

Scena 2: napis „35 lat temu”. Retrospekcja. Gdańsk. Stocznia. Plener, dzień. Lato. Gibson-Kaczyński szarmancko całuje piękną kobietę i przeskakuje płot stoczni. (Gibson powinien podpatrzyć Jarosława Kaczyńskiego, aby naśladować jego unikatowy sposób witania i żegnania się z kobietami – uwaga autora). Dynamiczna jazda do przodu. (…)

 Dlaczego to nie pan, ale inni podpisują porozumienie z władzą? – pyta Kaczyńskiego przed salą BHP niepokorny dziennikarz.

– Honory i zaszczyty to nie dla mnie – mówi Jarosław Kaczyński. – Mnie chodzi o dobro Polski i Polaków.

Lektor: nieliczni wtajemniczeni dziwią się, gdy 31 sierpnia zdezorientowani stoczniowcy wynoszą na ramionach pod bramę nie Jarego, ale kogoś innego. Jary już wie, że cała ta rewolucja to robota czerwonych. Zaczyna tworzyć misterną siatkę zaufanych współpracowników.

(…) Scena 13: napis „1981 r.”. Dworzec Wrocław Główny. Z warszawskiego pociągu wysiada Kaczyński-Gibson. Towarzyszy mu piękna, wysoka kobieta. Czeka na nich łącznik. Od półzbliżenia translokacja do otwarcia. Mężczyźni wymieniają porozumiewawcze spojrzenia i wszyscy wychodzą z dworca.

Lektor:  Zaplanowana przez Jarosława Kaczyńskiego akcja odbicia związkowych 80 mln zł i ukrycie ich przed bezpieką stała się głośna. Jednak przez lata ukrywano przed społeczeństwem udział późniejszego prezesa PiS w tej akcji. Obecnie trwają w IPN intensywne prace nad stworzeniem autentycznych dokumentów poświadczających rolę J.K. w tym brawurowym przedsięwzięciu.

Scena 14: Warszawa. Mieszkanie Lucjana Błaszczaka, inżyniera w FSO. 12-letni Mariusz z wypiekami na twarzy czyta w ukryciu przyniesioną przez ojca bibułę. A w niej informację o 80 mln zł.

Lektor:  O tym, kto tę akcję zorganizował i przeprowadził, mały Mariusz dowie się dopiero po latach od swojego mentora.

(…) Scena 31: napis „1996 r.”. Wnętrze pałacowe. Sypialnia z wielkim łożem. W pościeli roznegliżowana piękna kobieta, przypominająca sławną amerykańską aktorkę.  Jerry – mówi kobieta po angielsku – błagam cię, nie opuszczaj mnie. Z nikim nie było mi tak dobrze jak z tobą.

Kaczyński ze spokojem wkłada buty, zapina koszulę, wiąże krawat. Siada na skraju łoża, ciągnie rękę partnerki do swoich ust i mówi po angielsku: – Kochana Sharon! Najchętniej zostałbym z tobą na całe życie, ale ojczyzna wzywa.

cu5xyh1waaapka7

Anne Applebaum twierdzi, że być może fala populistów mija, odchodzą, Donald Trump i Kaczyński.

anne-applebaum

Nie wiem, czy polityka kiedykolwiek była wyłącznie lokalna; w każdym razie dzisiaj już taka nie jest. Idee przekraczają granice; taktyka polityczna rozpowszechnia się poprzez internet.

Kilka lat temu jeden z założycieli Jobbiku, węgierskiej skrajnie prawicowej partii politycznej, powiedział mi, że zainspirował go udział w wiecu zorganizowanym po drugiej stronie granicy przez Partię Wolności, skrajnie prawicową partię austriacką.Dzisiaj mógłby obserwować ten sam wiec na YouTubie, nie wychodząc z domu.

W ciągu ostatnich paru lat szybki przepływ idei i taktyk politycznych działał na korzyść nieliberalnych demokratów na Zachodzie i na całym świecie. Kilka kryzysów – migracja w Europie, wojna w Syrii, terroryzm islamski – i nerwowość na rynkach finansowych przyczyniły się do autentycznego poczucia niepewności. Media społecznościowe nasiliły niepokoje, podsycając silne emocje – zawiść, nienawiść, podejrzliwość – z ogromną szybkością. Wykorzystuje się automatyczne boty i armie trollów do walki wyborczej i do manipulowania opiniami wszędzie – od USA do Filipin i całej Europy.

Skutkiem było narastające poparcie dla przywódców proponujących proste rozwiązania – „tylko ja mogę to naprawić”; „aresztować handlarzy narkotyków”; „wyrzucić cudzoziemców”; „zbudować mur” – a także upaństwowienie gospodarki.

„Kult jednostki”, określenie wynalezione w innym miejscu i w innym czasie, nagle znalazł zastosowanie w kilkunastu demokracjach na całym świecie. Niektórzy znaleźli zwolenników – w tym Donald Trump w USA, Geert Wilders w Holandii, Marine Le Pen we Francji. Niektórzy wygrali wybory, a nieliczni, zdobywszy władzę, wykorzystali taktyki stosowane raczej przez dyktatury niż przez demokracje.

W Turcji trwa rozprawa z niezależnymi politykami, dziennikarzami i myślicielami. Na Węgrzech potentaci bliscy Fideszu Viktora Orbána wykupili większość mediów, a w ostatnim tygodniu zapewne pomogli w zamknięciu Nepszabadsagu, ostatniej zaangażowanej gazety opozycyjnej w tym kraju, bezpośrednio po wydrukowaniu przez nią kilku artykułów krytycznie odnoszących się do rządzącej partii. W Polsce rząd Prawa i Sprawiedliwości przekształcił telewizję państwową w bezpośrednie, niesubtelne narzędzie propagandy partyjnej.

W każdym wypadku sukcesy tych nowych partii można wyjaśnić podziałami, wyczerpaniem i polityczną słabością „liberalnych”, prodemokratycznych i proeuropejskich polityków.

Czy jednak ci politycy mogą także zacząć się uczyć od siebie nawzajem?

W całej Europie tworzą się lub przekształcają nowe partie – liberalne pod względem społecznym, proeuropejskie i antypopulistyczne – aby sprzeciwić się nieliberalnej fali. Podobnie jak ich przeciwnicy nie są „prawicowe” ani „lewicowe”, ale raczej reklamują się jako racjonalne i skuteczne – w przeciwieństwie do ksenofobii czy populizmu ich przeciwników – oraz reprezentujące grupy, a nie charyzmatyczne jednostki. W Hiszpanii partia Ciudadanos (nazwa ta oznacza obywateli) zdobyła poparcie dzięki kampanii przeciw regionalnemu nacjonalizmowi prowadzonej pod hasłem „Katalonia jest moją ojczyzną, Hiszpania jest moim krajem, a Europa jest naszą przyszłością”. W Polsce kampania przeciw nepotyzmowi przyniosła wyższe notowania Nowoczesnej.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni pojawiło się coś w rodzaju punktu zwrotnego. Na Węgrzech przywódcy podzielonej opozycji połączyli się, żeby zbojkotować referendum, które miało wzmocnić poparcie dla rządzącej partii i podsycić ksenofobię. Niejasno sformułowane pytanie; prowadzona na ogromną skalę propaganda państwowa (rząd wynajął w całym kraju ponad jedną czwartą wszystkich billboardów); zamieszczane w państwowych mediach historie o gwałtach i mordach popełnianych przez uchodźców miały namówić Węgrów do głosowania przeciw udzieleniu schronienia paru tysiącom uchodźców z syryjskiej wojny domowej.

Nie przyznano jakichkolwiek pieniędzy państwowych tym, którzy byli za udzieleniem im schronienia; ale 2 października większość Węgrów usłuchała wezwań opozycji do pozostania w domach: „Wprowadzające w błąd, fałszywe pytanie nie zasługuje na odpowiedź”, napisał Viktor Szigetvari, przewodniczący Egyutt (czyli Razem). Rząd „wygrał” referendum, i to ze znaczną przewagą. Ale niska frekwencja spowodowała nieważność tego referendum.

Pozapartyjne ruchy obywatelskie zaczęły też jednoczyć ludzi ponad dawnymi podziałami między partiami. Na drugi dzień po węgierskim referendum dziesiątki tysięcy Polek ubranych na czarno uczestniczyły w demonstracjach ulicznych w ponad kilkunastu miastach w całej Polsce, aby wyrazić sprzeciw wobec prawa, które miało wprowadzić kary więzienia dla kobiet poddających się aborcji. Większość uczestniczek twierdziła, że sprzeciwia się aborcji, ale jeszcze bardziej nie znosi surowości proponowanych rozwiązań. Niemal natychmiast rząd się wobec nich zdystansował.

Jest zbyt wcześnie, aby piać z zachwytu nad „liberalną falą”, nie mówiąc już o międzynarodowym ruchu, który zasługiwałby na baczną uwagę. Zachodzi jednak polityczna zmiana; wydarzenia w jednym kraju będą nadal wpływać na zachodzące w innym. Węgrzy być może zainspirowani powodzeniem osiągniętym w Polsce wyszli na ulice, żeby zaprotestować przeciw zamknięciu gazety. Podziwiający Ciudadanos w Londynie tęsknie mówią o stworzeniu czegoś podobnego w Wielkiej Brytanii. Jeżeli Trump przegra – a zwłaszcza, jeżeli przegra w sposób zdecydowany – zainspiruje to jeszcze więcej ludzi. Autorytaryzm zachowuje swoją uniwersalną atrakcyjność, ale zachowują ją też jego antidota.

kobiety

„Newsweek” przestrzega przed igrzyskami kaczystowskimi z polowaniem na Tuska.

cu5ejysw8aafvyj-640x836

Waldemar Mystkowski o temacie okładkowym „Newsweeka”. Tusk ścigany przez Kaczyńskiego.

kaczynskinahelu

W najnowszym „Newsweeku” głównym tematem jest plan Jarosława Kaczyńskiego, jak zemścić się na Donaldzie Tusku za Smoleńsk, jak go wyeliminować z polskiej polityki, w ogóle z polityki, bo jego silna pozycja zagraża PiS. Tusk jest groźny na miejscu i w Brukseli, gdyż siła jego może emanować na kraj, a Tusk, który by powrócił na łono ojczyzny, jest przekleństwem Kaczyńskiego. Przegrywał z nim od 2007 roku, a ostatnio wygrał, bo Tuska zabrakło. Na Nowogrodzkiej słowo Tusk może być tabu, jak kiedyś inne cztery litery JWHW, a wypowiadane jest tylko przez usta prezesa, gdy podstawione jest mu sitko, aby mógł pluć.

Kaczyński rzeczywiście musi mieć plan na wyeliminowanie Tuska i to inny, niż nam wszystkim się wydaje. Wpływowe media europejskie, analizując sytuację Tuska, wróżą mu sukces na wybór na szefa Rady Europejskiej na drugą kadencję, a jeżeli dorzucają argument, że sprzeciwia się temu Kaczyński, to tylko oceniają, iż ta okoliczność Tuskowi pomoże.

Sprawczość Kaczyńskiego jest odwrotnością jego chciejstwa, więc Tusk powinien spać spokojnie. Portal Politico podkreśla silną pozycję Tuska, zauważa także, iż oprócz zemsty, prezesem powoduje chęć osłabienia struktur unijnych: „Dlatego atakuje instytucje europejskie. Tusk stoi mu na drodze”. Jak zauważa dyplomata hiszpański, Tusk to przeciwieństwo Kaczyńskiego: „Kto inny miałby objąć to stanowisko? Jest odpowiedzialny, można mu zaufać, potrafi utrzymać tajemnicę”. Ale czy Tusk rzeczywiście może spać spokojnie?

W kraju przekonaliśmy się, że nie. Wydawałoby się, że PiS zastosuje się do Konstytucji i prawa, będzie przestrzegał porządku, ale rozwala Trybunał Konstytucyjny, a partia Kaczyńskiego zaprzestała współpracy z Komisją Wenecką, co jest zerwaniem postanowień traktatów międzynarodowych. Kaczyński zdaje sobie sprawę, że w Unii na nikogo specjalnie nie może liczyć, aby zablokować kandydaturę Tuska, więc musi mieć za pazuchą jakiś niekonwencjonalny nagan, aby nim szantażować i szokować. Wszak jakiś pisowski prokurator może ze „swadą polemiczną” Stanisława Piotrowicza skonstruować akt oskarżenia Tuska czy to w sprawie katastrofy smoleńskiej, czy jeszcze bardziej prawdopodobne ws. Amber Gold i domagać się np. aresztu tymczasowego.

Z PiS-em przerabiamy coraz bardziej absurdalne sytuacje. Można się spodziewać takiego odlotu w kosmos, jak ogłoszenie przez Antoniego Macierewicza, iż z Ukrainą zbudujemy śmigłowce. Można się zapytać: znowu Macierewicz nałykał się helu? Kaczyński ciągle ma odloty i nas chciałby robić w balona, ale niestety to on fruwa w nierzeczywistości.

cu7o3hlxyaahvvv

cumeenuxeaacm7g

Tak PiS traktuje Polskę, zrywa współpracę z instytucją, z którą wiążą nas umowy międzynarodowe. Bezhołowie PiS – nie spełniają żadnych standardów prawnych, humanitarnych.

Tylko pluć potrafią, jak prezes mistrz na dopingu adrenaliny nienawiści.

waszczykowski1

Rząd Beaty Szydło przesłał do Wenecji dokument, w którym zarzuca Komisji stronniczość i nierzetelność. W ten sposób Polska – jak mówią „Wiadomości” – „kończy współpracę” z Komisją w kwestii Trybunału Konstytucyjnego. „To efekt przyjęcia przez Komisję Wenecją opinii na temat nowelizacji ustawy o TK” – podała TVP.

Godzenie w suwerenność Polski

„Wiadomości” dotarły do przesłanego dokumentu i przedstawiły trzy fragmenty. Pierwszy, w którym stwierdzono, że Komisja nie jest uprawniona do wyznaczania standardów konstytucyjnych i ingerowania w sprawy Polski:

Pomijając niewiążący charakter opinii należy zastanowić się na ile Komisja Wenecka jest uprawniona do wyznaczania standardów konstytucyjnych i ingerowania w wewnętrzne sprawy państwa oraz wymagania by wyznaczone przez nią zalecenia były realizowane

Drugi, w którym rząd nie zgadza się z zaproponowanym przez Komisję sposobem trybem wyboru Prezesa Trybunału:

Argumentem pozaprawnym i nie znajdującym podstaw w Konstytucji RP jest teza, że kandydatami na Prezesa Trybunału Konstytucyjnego maja być osoby cieszące się największym poparciem pozostałych sędziów. Komisja pomija przy tym znaczenie Prezydenta RP w procesie powoływania Prezesa TK

I trzeci, w którym uznano stanowisko Komisji za godzące w suwerenność Polski:

Stanowisko przedstawione przez Komisję w sprawie sędziów TK jest niedopuszczalne, godzi w suwerenność państwa i przeczy apolitycznemu charakterowi tego gremium

cu0tmq-waaagd0i

W ramach podsumowania, „Wiadomości” zacytowały słowa Jarosława Kaczyńskiego, według którego konflikt wokół Trybunału będzie trwał do zakończenia kadencji Andrzeja Rzeplińskiego jako prezesa TK. „Póki Rzepliński będzie prezesem nie da się nic zrobić. Ostentacyjnie i bezczelnie łamie prawo. To świadczy o jego osobowości. Brak mu wyraźnie zasobów kulturowych potrzebnych do tej funkcji” – uważa prezes PiS.

Komisja obraża Polskę

O zrywaniu współpracy z Komisją Wenecką mówił również Witold Waszczykowski na antenie TVN24. Zarzucił Komisji „jednostronną narrację” i pomijanie tego, co mówią przedstawiciele rządu.

– To Komisja w tej chwili obraża polski rząd i polskie społeczeństwo, ponieważ przedstawia kłamliwe, fałszywe, jednostronne raporty na temat Polski – orzekł szef MSZ i dodał, że rząd nie musiał jechać do Wenecji ponieważ wcześniej przesłał swoje stanowisko. – Wykazaliśmy błędy. Komisja Wenecka w swoich raportach myli instytucje polskie, myli odpowiednie paragrafy. Przedstawia jednostronną narrację, przyjmuje argumenty jednej stronie – dodał Waszczykowski.

Antoni Macierewicz rżnie publikę o polskich śmigłowcach.

cu0u5vexgaa2kih

cuy3icsweaeafbn

PROPAGANDA W CZYSTEJ POSTACI

cu1ff_tweau48ls

Zaproszenie dla Komisji

Przypomnijmy, że to właśnie Witold Waszczykowski poprosił Komisję Wenecką o opinię na temat uchwalonej w grudniu ub. roku nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

Eliza Michalik w felietonie o Czarnym Proteście. Jesteśmy – protestujące polskie kobiety – stare i młode, bogate i biedne, różne. Nie da się nas uciszyć ani wypchnąć na margines. Jesteśmy ponad połową społeczeństwa i bez nas Polska po prostu nie jest możliwa.

eliza-michalik

Władza ma problem z kobietami. Przez lata pogardzane i lekceważone, wreszcie podniosłyśmy głowy. I mamy szansę okazać się najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim Jarosław Kaczyński miał do czynienia, choć zwycięstwo, wbrew optymistycznym nastrojom, nie jest wcale przesądzone. Potrzebne są nam do niego, oprócz solidarności, mobilizacja i zwarcie. Jeśli osiądziemy na laurach, Kaczyński nas zabije. Dosłownie.

Strajków musi być więcej, większych i potężniejszych, inaczej fanatycy zrobią z nami, co zechcą.

anna-dryjanska-2

PiS okłamał kobiety (co nie jest niespodzianką – tchórze zawsze kłamią): po „czarnym proteście” wycofał projekt Ordo Iuris i wprowadził do procedowania inny, gorszy. Zakazujący nie tylko aborcji, ale też tabletek antykoncepcyjnych. Nakazujący kobiecie – co prawo międzynarodowe uznaje za tortury – noszenie w brzuchu dziecka przez dziewięć miesięcy nawet w przypadku, gdy od początku wiadomo, że będzie potworkiem bez mózgu czy głowy. Chcą nas wziąć zmęczeniem, myślą: „Raz się babsztylom udało, ale w końcu się znudzą. Nie dadzą rady”.

Próbują też zastraszania, na razie ostrożnie – sondując, na ile mogą sobie pozwolić. Bo tym przecież – badaniem naszych granic – jest nasyłanie na organizatorki „czarnego protestu” prokuratury i wyliniałych prorządowych związkowców, którzy burczą (sporo śmiechu), że ukradłyśmy im symbol „Solidarności” (do którego nie mają prawa i któremu, zupełnie na marginesie, ich dzisiejsza działalność urąga). Wiem – to jak poszczucie nas ratlerkami, ale zapewniam, że będzie ostrzej. Zagrażamy PiS-owi i PiS nam nie odpuści.

Nie odpuści, bo wie (nawet jeśli wiele z nas jeszcze sobie tego nie uświadamia), że w walce o swoje prawa mamy spore atuty. Nasza płeć choć raz jest naszą siłą. Na kobiety trudno wysłać policjantów z pałkami czy kiboli z bejsbolami, trudno też brutalnie usuwać spod Sejmu dziewczyny z dziećmi na rękach. PiS wie, jak by to wyglądało w telewizyjnym obrazku, i wie, że rozruchy społeczne zmiotłyby go wtedy w jednej chwili.

Trudno też nas wyzwać: od ludzi drugiego sortu (seksizm), od gestapówek i resortowych matek i córek, ubeczek i komuszyc, insynuować, że oderwano nas od koryta, żeśmy się nachapały i że płaci nam Putin. Nie jesteśmy beneficjentkami zmian, przedstawicielkami „spasionych elit” (choć te akurat zarzuty ze strony PiS-u pod adresem kogokolwiek nieodmiennie bawią: nie znam elit, które by się bardziej spasły – władzą, pieniędzmi, stanowiskami i wszystkim innym – niż członkowie PiS-u). Działamy ponad podziałami. Nie jesteśmy z KOD-u, PO czy Nowoczesnej. Jesteśmy stare, młode, bogate i biedne, różne. Nie da się nas zakrzyczeć ani uciszyć, udać, że nie istniejemy, czy wypchnąć na margines – jesteśmy ponad połową społeczeństwa i bez nas Polska po prostu nie jest możliwa.

Sukces „czarnego protestu” ma ponadto wymiar szerszy, mentalny. Pokazałyśmy, uświadomiłyśmy wielu ludziom, że powoli klaruje się w Polsce nowy podział polityczny, którego granica nie przebiega już po linii prawica – lewica, ale po linii: szacunek do praw człowieka i podstawowych wolności a przemoc, nacjonalizm i fanatyzm religijny.

Pokazałyśmy, że tworzy się – nie, już istnieje! – Polska, w której to, kim jesteś, określa nie to, czy i jak często chodzisz do kościoła, ale to, jakim jesteś człowiekiem. Czy szanujesz cudzą wolność tak jak własną, czy potrafisz pojąć, że na jedną rzecz można patrzeć z wielu punktów widzenia, czy rozumiesz, że ludzie, którzy się od ciebie różnią, nie są zagrożeniem, lecz darem i szansą. Czy też chcesz ich wszystkich uciszyć, odczłowieczyć, zaprzeczyć, że istnieją.

cu38tzkwyaab6m0

Rzecz jasna, nie powinniśmy brać pogardy i nienawiści PiS-u wobec kobiet do siebie: oni gardzą wszystkimi, nienawidzą i boją się wszystkich. Brak szacunku do kobiet po prostu najbardziej razi, kłuje w oczy i niesie ze sobą największe konsekwencje. Także dlatego, że nie jesteśmy same. Za naszymi plecami stoi armia mężczyzn, naszych mężów, kochanków, ojców i braci, naszych kolegów, przyjaciół i współpracowników, porządnych facetów, którzy nas wspierają i z nami maszerują. Mężczyzn, którzy już pokazali, że bez względu na swoje polityczne poglądy (protest kobiet poparła nawet część wyborców PiS-u) chcą naszej równości wobec prawa i tego, żeby traktowano nas jak ludzi.

Dlatego jesteśmy dla PiS-u najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim miał do czynienia, i dlatego musimy na siebie bardzo uważać: bo „czarny protest” awansował nas do rangi głównego wroga ideologicznego tej partii. A z wrogiem ideologicznym – znamy to z przeszłości – walczy się bezlitośnie, nie przebierając w środkach. Wróg ideologiczny jest groźny, bo skłania ludzi do myślenia i zasiewa wątpliwości.

Oczywiście – na koniec pozwolę sobie na optymistyczny akcent – jak bywało i w PRL-u, wszystko się może rozbić o brak intelektu u pisowskich żołnierzy, idealnie zobrazowany internetowym memem wypuszczonym przez nich zaraz po „czarnym poniedziałku” z napisem: „Nie pozwolimy wyprowadzać kobiet na ulicę”. Odpowiedź kobiet była natychmiastowa i nokautująca (mem został przez partię Kaczyńskiego w popłochu wycofany): „Polki nie są psami, żeby je wyprowadzać”.

Nie, nie jesteśmy. I o tym nie wolno nam zapomnieć.

cuz1r6_wyaavq26

cut372iweaattki

Ostatnie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o aborcji wywołały spór na temat tego, czy i jak PiS chce zmienić obowiązujące prawo. W wywiadzie dla Onetu prezes znów odniósł się do tego tematu.

mieliscie

Kaczyński przyznał w wywiadzie dla Onetu, że zaskoczyła go skala Czarnego Protestu.

Protest był groźny, ale mniej może dla partii, a bardziej dla fundamentów naszego narodowego jestestwa

– stwierdził. Dziennikarze dopytywali: dlaczego? „Bo był w istocie atakiem na Kościół i to atakiem bardzo ostrym” – odpowiedział prezes PiS.

Kaczyński odciął się od projektu Ordo Iuris, w którym postulowano zakaz aborcji. Podkreślił: „ja z tym projektem nie miałem nic wspólnego”.

Pytany z kolei o to, czy PiS chce zmienić obowiązujący kompromis aborcyjny, najpierw mówił tak:

Z całą pewnością będzie dużo różnych przedsięwzięć, które będą miały na celu doprowadzenie do sytuacji, by aborcji w Polsce było jak najmniej. Ale w jednym obszarze należy doprowadzić do zmian. Chodzi o aborcję eugeniczną, czyli ze względu na wady płodu

Sprecyzował, że ma na myśli „zwłaszcza chore dzieci z zespołem Downa”. Zaznaczył, że „trzeba zrobić to w sposób delikatny i z odpowiednim wsparciem dla kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji”.

Kiedy dziennikarze dopytywali dalej o zmianę kompromisu, Kaczyński odparł:

A ja mówię teraz o moim osobistym poglądzie: uważam, że powinna nastąpić zmiana, by dzieci z zespołem Downa mogły normalnie żyć. Nie widzę powodu, aby wyrażać zgodę państwową na ich eliminację.

I dodał:

Ale kierunek działań, zmierzający do ograniczenia liczby aborcji, będzie miał przede wszystkim charakter socjalny. Będzie się on odnosił nie tylko do dzieci z zespołem Downa, ale do wszystkich chorób dzieci.

Zaznaczył, że chodzi też o wypadki, w których – w jego przekonaniu – „o stosowaniu państwowego przymusu rodzenia nie może być mowy”.

Pytany, czy PiS zakaże usuwania ciąży z gwałtu stwierdził: „będziemy proponowali, żeby jednak to dziecko zostało urodzone, a potem oddane do adopcji. Ale będzie to tylko propozycja, a nie nakaz państwowy.”

maciej-lasek

– Podczas gdy większość państw UE nie zamierza pozwolić prawicowemu polskiemu rządowi na zablokowanie reelekcji Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej w przyszłym roku, jednocześnie byłaby zadowolona z ograniczenia jego wpływów w Brukseli – pisze portal POLITICO.

rzady

POLITICO przypomina wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego dla PAP sprzed dwóch dni, w której stwierdził on, że dalsze przewodnictwo Tuska byłoby szkodliwe dla Unii Europejskiej.

Jak zaznacza POLITICO, europejscy dyplomaci i decydenci podkreślają, że podobne wypowiedzi i działania Kaczyńskiego w stosunku do Tuska noszą znamiona zemsty. – Kaczyński ma plan. Chce utrzymania słabej UE. Dlatego atakuje instytucje europejskie. Tusk stoi mu na drodze – mówi POLITICO jeden z włoskich dyplomatów w Brukseli.

Portal powołuje się na przedstawicieli rządów 18 państw UE, którzy w rozmowie z POLITICO zadeklarowali, że chcieliby, żeby Tusk został na drugą kadencję. Przypomina też, że zgodnie z traktatem lizbońskim prezydent Rady Europejskiej wybierany jest kwalifikowaną większością głosów wszystkich państw członkowskich, co sprawia, że zablokowanie przez polski rząd wyboru Tuska na drugą kadencję nie będzie takie proste. Kadencja Tuska wygasa z końcem maja przyszłego roku.

cuuwhqrxeaanozc

– Kto inny miałby objąć to stanowisko? Jest odpowiedzialny, można mu zaufać, potrafi utrzymać tajemnicę  – mówi POLITICO anonimowo hiszpański dyplomata.

POLITICO podkreśla, że kluczowe jest poparcie Berlina, którym cieszy się Tusk. – Wszyscy mają świadomość, że kanclerz Angela Merkel rozpaczliwie potrzebuje Tuska, by utrzymywać spokój w państwach na Wschodzie – mówi anonimowy przedstawiciel Socjaldemokratycznej Partii Niemiec, SPD. I dodaje: – Merkel nie pozwoli Tuskowi upaść.

Portal zaznacza, że Tusk cieszy się także poparciem państw Grupy Wyszehradzkiej oraz mniejszych państw UE, jak Austria, Dania, Estonia i Portugalia. Przypomina, że Tusk ma też przeciwników, m.in. Włochów oraz Francuzów. Włosi podkreślają, że Tusk powinien zająć się raczej koordynacją szczytów Rady Europejskiej, niż podejmować próby nadawania tonu rozmowom.

– Co może ostatecznie ocalić Tuska to fakt, że jego odejście stworzyłoby kolejny problem dla UE, w czasie, gdy nie narzeka ona na brak wyzwań, takich jak stagnacja ekonomiczna, rosnący populizm i migracja – pisze POLITICO. Podkreśla też, że w przyszłym roku w Niemczech, we Francji i w Holandii odbywają się wybory, co również nie sprzyja zmianom personalnym w instytucjach europejskich.

cuukyxlxeaahefg

Krystyna Kofta podaje w 4 punktach program PiS.

prawdziwy

1.- „Będziemy dążyli do tego, żeby nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, po to, by mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię”. Tako rzecze prezes di tutti prezesi. Czy można wyrazić jaśniej stosunek do kobiet? Także do ich mężów, partnerów, matek, ojców? Jak łatwo się mówi, mając otwór gębowy i sprawne struny głosowe, rzeczy tak straszne dla kobiet! Masz urodzić, w bólach rodzić będziesz mówi Pismo, a więc uzurpuje sobie prezes di tutti prezesi rolę boską! Choć w Piśmie o aborcji i rodzeniu martwych płodów nie ma słowa. A jeśli rodzice dziecka są niewierzący to, co? Ochrzci się je z rozdzielnika.

2. Katastrofa smoleńska ma okazać się zamachem, w związku z czym trzeba ekshumować wszystkich, którzy w niej zginęli. To nic, że cztery ciała zostały spalone, że część rodzin dobrze rozpoznała swoich bliskich. Nic się nie liczy, ani wola rodzin, ani poczucie krzywdy i niepotrzebnej traumy. Macie cierpieć, bo ekspertom Macierewicza nie wystarczą już puszki i parówki do przeprowadzania eksperymentów. Pędząca brzoza też się nie sprawdziła. Chcą robić doświadczenia na żywym, sorry, martwym organizmie ofiar. Żywe organizmy ich żon, mężów, dzieci, innych krewnych oraz przyjaciół będą cierpieć, bo tak chce Macierewicz ze swoimi konsultantami. O co im chodzi? Szepczą ludzie, że może podłożą do którejś trumny trochę prochu, ale ja w to nie wierzę. Ekshumacja to sztuka dla sztuki. Zbliża się Wszystkich Świętych, każdy chce odwiedzić groby. Rodzinom pozostaje chyba tylko jeden sposób. Uprzedzić ekshumacje i spalić zwłoki bliskich. Do tego rodzina ma pełne prawo.

3. Zniszczyć wszelkie autorytety, wszystkich prawdziwych bohaterów i zastąpić ich swoimi fałszywymi. Nieposłusznych pouczy się ostro. W tym celu minister Macierewicz przygotowuje obronę 500+ pistolet, daje 500 zł = pistolet każdemu zwerbowanemu wojakowi. Tyle, ile na dziecko, bo ta formacja to jego ukochane dziecię.

4. Oderwać Polskę od Europy, żeby nie było gdzie się poskarżyć, gdy zdobędzie się już prokuraturę i sądy. Zdjąć flagi europejskie, nazwane szmatami przez posłankę PiS-u ksywa Profesor. Na takie polecenie pani premier Szydło zdjęła flagi europejskie.

Te punkty programu PiS-u zajmą rząd, prezydenta i działaczy partyjnych do końca tego roku i przez cały następny. Według prezesa, suweren tego chce, właśnie tego potrzebuje. Z sądami i prokuratorami może nie pójść zbyt łatwo, na kobietach połamiecie sobie zęby! Zmiotą was. Więcej niż dwa lata tych rządów kraj nie zniesie!

(Porozumienie z ’93 jest wymienione w podstawie powołania Komisji Millera )

cuyrsumwaaalqub

Waldemar Mystkowski odnosi się do Błaszczaka, który czyta z tabletu, bo tam napisano jego wiedzę.

blaszczakbroni

Minister Mariusz Błaszczak był łaskaw powiedzieć o KOD, że jego przestrogi o 11 listopada zmniejszyły zagrożenie ze strony KOD. Jak to sensownie rozebrać na czynniki pierwsze nie wiadomo, ale jak nie można od przodu, to może od tyłu. I tak starał się podejść Błaszczaka rozmawiający z nim w Radiu Zet Konrad Piasecki: – Ja panu zabiorę ten tablet – stwierdził i sięgnął po urządzenie. – Ale niech mi pan nie zabiera – prosił Błaszczak. – Ja bym chciał pańskie zdanie poznać – tłumaczył dziennikarz.

Błaszczak udzielał wywiadu, czytając z tabletu, toteż wiedza jego nie pochodzi z ministerialnej głowy. Piasecki niemal błagał: – Panie ministrze, no nie może mi pan odpowiedzieć na pytanie, no nie może. Próbuję pana zachęcić do powiedzenia, czy zmieniać prawo, czy nie zmieniać i pan unika tej odpowiedzi – mówił dziennikarz w programie „Gość Radia ZET”. – Odpowiedziałem panu. W życiu nie sposób odpowiedzieć ”tak” lub „nie” – przekonywał Błaszczak.

Błaszczak w tablecie przeczytał ponadto o języku agresji, którego ponoć ma używać Mateusz Kijowski, m.in. pisząc na Twitterze: „Nie damy zawłaszczać biało-czerwonych barw, nie damy zawłaszczać święta narodowego”. – To język agresji: „nie damy zawłaszczać”. Gdyby powiedział: „każdy ma prawo demonstrować, my również chcemy demonstrować”, ale ten język, to jest język konfrontacji.

Swoiste pojmowanie sprawowania władzy – poprzez tablet. Na portalu OKO.press przypomniano Błaszczakowi przebiegi Marszów Niepodległości 11 listopada. I tak – w roku 2011, 4 lata przed powstaniem KOD – po bijatykach z policją zatrzymano 210 osób. Ugrupowania prawicowe nawalały się z anarchistami. W kolejnych latach zatrzymani zostali tylko prawicowi demonstrujący i kibole. W 2012 roku zatrzymano 176 osób. W 2013 r. 72 osoby. Rekordowy był rok 2014 – 308 zatrzymanych osób. Warto też przypomnieć Błaszczakowi, iż KOD powstał 18 listopada 2015 roku, czyli tydzień po ubiegłorocznym Marszu Niepodległości.

A jeszcze bardziej istotna wiadomość jest taka, iż od listopada 2015 odbyło się ponad 20 marszów i manifestacji KOD w największych miastach w Polsce i kilkadziesiąt w mniejszych miejscowościach. Przez policję zostało zatrzymanych zero osób (cyfrowo: 0).

Tego Błaszczak może nie wiedzieć, bo nie ma napisane w tablecie. Dlatego mam prośbę do tych, którzy podrzucają teksty ministrowi spraw wewnętrznych, aby tego mojego artykuliku nie blokowali i mógł minister przeczytać o sobie i KOD.

cuw-dxfwiaa_m8c
Błaszczak, jak jego zwierzchnik Jarosław Kaczyński, oskarża absurdalnie. Mianowicie prezes PiS powiedział dla Onetu, iż Czarny Protest kobiet był atakiem na Kościół. Kaczyńskiemu z tabletu wystaje najwyżej Piotr Gliński, bo przecież kobiety nie protestowały przeciw Kościołowi, przedstawiciele tej instytucji nie zasiadają w Sejmie, a posłowie PiS nie chodzą w sutannach, najwyżej w komżach.

Błaszczakowi z tabletu wystaje prezes Kaczyński, a Kaczyńskiemu diabelski ogon zakłamania. Tak do tych zacofanych polityków dociera nowoczesność. Niestety, tablet nie zastąpi głowy ani charakteru.

kod1

kaczynski

Setki kobiet zebrały się pod domem Jarosława Kaczyńskiego i wyartykułowały, co o nim myślą. Prezes PiS związał się z Kościołem, z amboną jako trybuną i każe płacić cenę zniewoenia kobiet.

Nie wyszedł do kobiet ten „olbrzym” z taboretem. Film spod domu Kaczyńskiego:

gazeta.tv/plej >>>

jurek-urban-jr

Zastępca Macierewicza, wiceszef MON Bartosz Kownacki popełnił seppuku widelcem. Piszą o tym swiatowe media.

guardian1

„Pierwszy polityk, który popełnił samobójstwo widelcem” – kpi „Guardian”, a francuska telewizja LCI nazywa sprawę „kryzysem dyplomatycznym”. To echa słów wiceszefa MON Bartosza Kownackiego o Polakach, którzy nauczyli Francuzów korzystania z widelców.

cuowd-kwyaa_cyq

W środę w programie „Jeden na jeden” Kownacki był pytany o sprawę zerwanych negocjacji ws. umowy offsetowej dotyczącej kontraktu na zakup śmigłowców Caracal. Po ogłoszeniu decyzji wizytę w Polsce odwołał prezydent Francji Francois Hollande, a portal Wpolityce.pl poinformował, że polskie delegacje zaproszone przez Francuzów na targi przemysłu zbrojeniowego Euronaval 2016, które odbędą się tam w dniach 17-21 października, nie zostaną uznane za oficjalne. Kownacki skrytykował reakcję Paryża i stwierdził: – To są ludzie, którzy uczyli się od nas jeść widelcem parę wieków temu. Więc być może w taki sposób się teraz zachowują.

cuok8v5waaaf6fp

O słowach wiceministra pisze m.in. francuska agencja informacyjna AFP, a za nią francuskie media. Kanał informacyjny LCI nazywa słowa ministra wprost „kryzysem dyplomatycznym”, natomiast gazeta „L’Orient Le Jour” opisuje sytuację i przypomina, że słowa Kownackiego odnosiły się do informacji o tym, jakoby Henryk III Walezy, który był zarówno władcą Polski, jak i Francji, po raz pierwszy z widelcami miał spotkać się nad Wisłą. W depeszy autor artykułu przytacza jednak opinie ekspertów, którzy wskazują, iż dopiero w drodze powrotnej nad Sekwanę – w Wenecji – miał po raz pierwszy zobaczyć ich zastosowanie.

cuors9zweaatvnr

Nobla literackiego zdobył Bob Dylan.

bob-dylan

Zdziwieni? Pisze o tym Waldemar Mystkowski

nobel

Literackiego Nobla dostał Bob Dylan. Zaskoczenie? Nie jest to wystarczająco trafne pytanie, nawet gdy dodamy: ogromne zaskoczenie. Nobliwego Nobla dostaje nienobliwy pieśniarz, bo nim jest Dylan, śpiewał i śpiewa piosenki własne, jest postacią pierwszorzędną z czasów hipisowskich, „dzieci-kwiatów”, acz jego śpiewanie było żadne w stosunku do Joe Cockera, Roberta Planta, a nawet Simona i Garfunkela.

Ale Dylan nie dostał Nobla za śpiewanie, bo takich nie przyznają. Dostał za władanie piórem, za czarowanie słowem, za odkrywanie słowem tajemnic życia, codzienności, naszej egzystencji. Dostał za literaturę. Takiego Nobla nie dostał Marcel Proust, ani James Joyce, ani Witold Gombrowicz. Dlaczego? Bo nie śpiewali?

Gdyby mnie spytano, jakim tekściarzom śpiewającym przyznałbyś literackiego Nobla? Po długim zastanawianiu się przyznałbym go Leonardowi Cohenowi, za wczesną jego twórczość i powieść, która jest skrzyżowaniem Joyce’a z Beckettem. Przyznałbym nieżyjącemu Johnowi Lennonowi za jego wspaniałe krótkie formy absurdalno-liryczne. Przyznałbym nieżyjącym Jackowi Kaczmarskiemu, Włodzimierzowi Wysockiemu i plejadzie francuskich pieśniarzy poetów.

O! Właśnie! Za nich Dylan dostał Nobla i za siebie, oczywiście. Dylan jest poetą estrady, nie nazbyt dobrze znanym w Polsce. Dlaczego? Bo to poeta. Słowo poetyckie różni się od literackiego, ale różni się szczególnie od słów ze słowników, a szczególnie ze słownika googlowskiego.

Słowo poetyckie to wiązanie atomów uczuć międzysłownych, co właśnie potrafi robić na estradzie Dylan. Nie znam uzasadnienia Akademii Szwedzkiej, ale takie może ono być. W zasadzie, my maluczcy, winniśmy zazdrościć Dylanowi. Bo lista czego on nie zdobył, jest krótsza niż zdobył. Ma na koncie Grammy, Oscara i Nagrodę Pulitzera.

I jeszcze najważniejsze. Dylan zdobył nagrodę za innego pieśniarza, swego poprzednika Homera, też opowiada naszą odyseję. Nie znacie jej? To przejdźcie na You Tube.

gazeta

Jarosław Kaczyński w imię współpracy z Kościołem katolickim nakazuje kobietom cierpienie. Inkwizycja w XXI wieku. „Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone” – powiedział prezes PiS.

strajk-kobiet

Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego zbulwersowała kobiety, które organizowały manifestacje przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego pod hasłem „czarnego poniedziałku”. Skrzykują się w internecie, żeby 24 października powtórzyć strajk kobiet w całej Polsce.

cuokzczwiaqnuu6

Wojciech Maziarski pisze o Kaczyńskim.

nic

Nie przypominam sobie, by wcześniej którykolwiek polityk zadeklarował w sposób tak jasny i pozbawiony niedomówień, że zmierza do zbudowania państwa wyznaniowego i do podporządkowania obywateli Kościołowi.

Wreszcie mamy pełną jasność – interes matki i dziecka nie ma żadnego znaczenia. Każdy płód musi być donoszony do końca, nawet za cenę niewyobrażalnych cierpień. Nawet taki, który nie ma szans na przeżycie. Dobro kobiety się nie liczy. Ból i męczarnie zdeformowanego, kalekiego i skazanego na śmierć dziecka też nie mają znaczenia. Nic się nie liczy – tylko to, by ksiądz mógł pokropić noworodka wodą święconą i wypowiedzieć sakramentalną formułkę. Przy okazji pewnie skasować też opłatę za chrzest, ale sza – o tym nie mówimy. Tu chodzi o wieczne życie duszy, a nie o przyziemne dobra materialne.

Ale właściwie co ma być z niewierzącymi, którzy nie zamierzają potomstwa chrzcić? Również mają nosić do końca i rodzić zdeformowane, niezdolne do życia płody?

Szanowne Panie, parasolki w dłoń!

Waldemar Mystkowski o prezesie i jego kompanie w habicie, Rydzyku.

cuk9r47wcaatly0

Kaczyński poświęca cierpienia młodych kobiet, które mają rodzić niezdolne do zycia dzieci, zdeformowane, tylko dlatego że jakiś klecha ma pokropić je, a tak naprawdę otrzymąc zapłatę.

Prezes PiS w liczbie mnogiej był się wyrazić, że „chcemy, aby kobiety rodziły dzieci skazane na śmierć, mocno zdeformowane, bu mogły zostac ochrzczone”.

Czy Kaczyński pytał się pana Boga, Buddy, Zeusa, Allaha, czy innego bóstwa, iż zgadza się on na niewyobrażalne cierpienia fizyczne i psychiczne młodych kobiet?

Kaczyński w XXI wieku płaci klasie duchownych polityczny haracz, bo mu w sondażach leci w dół, a także czuje rychłą porażkę i tym samym szuka sojuszników. Ceną może być dla niego system teokratyczny.

Kolejnym dowodem na zależności od kleru jest to, iż pracownicy prokuratur i sądów ze specjalnością rzeczników prasowych będą przechodzili szkolenia w zakresie komunikacji medialnej prowadzone przez pracowników naukowych słynnej szkoły o. Tadeusza Rydzyka.

3

Słynna ona jest, lecz nie z poziomu, lecz kuriozów i zdaje się, że tych pracowników należałoby nazywać „naukawymi”. Żeby było śmieszne, to suma 3 mln zł na szkolenia pochodzić będzie z budżetu państwa – 15%, ale 85% ze środków unijnych z Europejskiego Funduszu Społecznego, którymi dysponuje Ministerstwo Sprawiedliwości.

Jak szkolenia medialne miałyby wyglądać? Ano tak, że z rąk robi się piramidkę, a oczy stawia się w słup, bo nawet nie uczą poprawnie mówić po polsku, czego dowodem jest kulawy język o. Rydzyka.

Na chwilę Kaczyński wystraszył się kobiet, Czarne Parasolki pójdą w ruch, zaś kler będzie się tuczył pod różnymi pretekstami „naukawych” kaganków wiary.

cul9zmhwiaaeaxw

cuhcpr7w8aaa-8o

PO powoła zespół do „odkłamywania teorii Macierewicza i jego komisji”

maja

Platforma Obywatelska powoła parlamentarny zespół, który już od przyszłego tygodnia ma ujawnić „przypadki manipulowania informacjami ws. katastrofy smoleńskiej”. – Będzie odkłamywał to tydzień po tygodniu, każdą ich konferencję – zapowiedział szef klubu PO Sławomir Neumann, nawiązując do wystąpień ekspertów powołanych przez szefa MON Antoniego Macierewicza do badania katastrofy. W pracach zespołu PO też mają wziąć udział eksperci.

(Szydło: „Dla rządu gospodarka jest priorytetem, rząd chce też odbudowywać polski przemysł i wspierać firmy” – I dlatego olała Airbusa?)

cue8wfjwaaaz_bl

PO odpowiedziała też Jarosławowi Kaczyńskiemu. Mówił on, że ci, którzy „ukrywali prawdę ws. przyczyn katastrofy smoleńskiej są znowu aktywni”. – Dzisiaj Jarosław Kaczyński ma wszystko, ma całe państwo i je zawłaszcza, i może tę katastrofę wyjaśnić. Nie słyszałem o jakiejś wyjątkowej aktywności w ściąganiu wraku do Polski, czarnych skrzynek do Polski, pomocy od Amerykanów w sprawie wyjaśnienia tej tragedii – ocenił szef klubu PO, Sławomir Neumann. – Słyszymy tylko insynuacje i o tym, że prawda jest za rogiem, tylko tego rogu jeszcze nie widać – dodał.

koduj24

Wojciech Maziarski pisze o TVP PiS rodem ze stanu wojennego. Paczuska, Bugała, Karnowski – warto zanotować sobie te nazwiska, bo za parę lat zatrą się w pamięci. Zostanie tylko ogólne wrażenie monstrualnego kłamstwa i skrajnej bezczelności, która codziennie wylewała się z telewizorów o godzinie 19.30.

paczuska

Ekipa Viktora Orbána doprowadziła do zamknięcia „Népszabadság” – głównej gazety opozycyjnej na Węgrzech. W proteście przeciw temu tłumy obywateli wyległy na ulice Budapesztu, a węgierski internet zaroił się od publikacji ujawniających kulisy tego zamachu na wolność słowa. To jeden z największych skandali politycznych tego sezonu politycznego, który zbulwersował opinię publiczną Węgier i Europy.

Tymczasem PiS-owski dziennik telewizyjny pod kierownictwem Marzeny Paczuskiej w materiale autorstwa Ewy Bugały z udziałem m.in. Michała Karnowskiego usiłował we wtorek wmówić widzom, że węgierski rząd nie miał z zamknięciem dziennika nic wspólnego, a decyzja wynikała z powodów czysto ekonomicznych. Uliczne protesty zaś to podstępna gra opozycji.

Przy okazji propagandyści PiS próbowali uszczypnąć w łydkę „Gazetę Wyborczą”, która stanęła w obronie kneblowanych dziennikarzy węgierskich.

Brawo, szanowni państwo z telewizora. Wspaniale kontynuujecie linię dziennika TVP z epoki stanu wojennego. Z pewnością w tamtych warunkach też byście się świetnie sprawdzili. Oczami wyobraźni widzę Michała Karnowskiego, jak opowiada, że Grzegorza Przemyka zabili sanitariusze i milicja nie miała z tym nic wspólnego. Ewa Bugała na pewno nakręciłaby udany demaskatorski materiał ujawniający, że internowany Lech Wałęsa tylko chleje wódę i myśli o zarobieniu kasy.

Paczuska, Bugała, Karnowski – warto zanotować sobie te nazwiska, bo za parę lat zatrą się w pamięci. Zostanie tylko ogólne wrażenie monstrualnego kłamstwa i skrajnej bezczelności, która codziennie wylewała się z telewizorów o godzinie 19.30. Trudno jednak będzie odtworzyć, kto konkretnie za to odpowiadał.

Bo czy ktoś jeszcze dziś pamięta personalia tych typków, które gnieździły się w peerelowskim telewizorze i dzień w dzień ujadały stamtąd na Polaków?

wwypadku

Waldemar Mystkowski podsumowuje katastrofę PiS

katastrofa

Platforma Obywatelska chce powołania komisji śledczej w sprawie przetargu na śmigłowce bojowe. Do tego jednak potrzeba większości sejmowej, zatem raczej do tego nie dojdzie. Acz warto byłoby prześledzić przetarg zorganizowany przez PO i dowiedzieć się, co mieli do zaproponowania wszyscy oferenci. A następnie: jak przebiegały negocjacje najpierw przedstawicieli rządu PO-PSL z Francuzami w sprawie offsetu, a jak było to torpedowane przez negocjatorów Morawieckiego i Macierewicza.

(MIELIBYŚMY TRZECIĄ FABRYKĘ ŚMIGŁOWCÓW W POLSCE…)

cuey9jpw8aacq-d

PiS zawsze ma w takich sytuacjach „plan”, bo takiego ma prezesa. Francuzi stali na straconej pozycji. Dzisiaj dla potrzeb komisji śledczej Airbus z pewnością udostępniłby swoje materiały. Kuchnia negocjacji pogrążyłaby PiS, więc nie należy się spodziewać w sprawie komisji żadnego sukcesu, acz zostanie uruchomiona toporna retoryka pisowska. Czy kiedyś będzie sens powołania takiej komisji? Raczej nie, bo po PiS mielibyśmy tylko komisje śledcze, ale prokuratorzy nie będą mieli prawa narzekać. Trzeba żyć, rządzić, a nie zajmować się ściganiem.

Dobrym pomysłem jest zespół ds. odkłamywania absurdów smoleńskich Macierewicza i jego komisji. W przeciwieństwie do tzw. ekspertów ministra obrony, PO posiada rzeczywistych ekspertów i z pewnością wezmą odpowiedzialność za to, aby udaremnić Macierewiczowi bredzenie smoleńskie. Jarosław Kaczyński będzie niepocieszony, gdyż prezes już zna paragrafy KK, a nawet wyrok na Donalda Tuska, o czym można przeczytać w najnowszym numerze „wSieci”.

cue1fldweaa3hpw

Zespół ds. ścigania bredni Macierewicza nie udaremni realizacji „planów” Ferdynanda Kaczyńskiego, aby wedle swoich kompleksów posadzić swoich wrogów. Na przykładzie tylko tych dwóch spraw – komisji, której raczej nie będzie i zespołu, widać, iż PiS-owi sypie się rządzenie. Czego się nie dotkną, katastrofa.

Jak zauważył w TOK FM Jan Wróbel, aby PiS mógł zachować mit smoleński w wersji obowiązującej, powinien utracić władzę, bo wówczas mogliby mówić, że „wiadome siły nie pozwalają na podjęcie oczywistych działań, takich jak odzyskanie wraku”, czy „ukrywają przytłaczające dowody”. „Wiadome siły” mają dzisiaj li tylko siłę sprawczą odkłamywania, a Ferdynandowi na Krakowskim Przedmieściu kończy się mantra, że lada moment poznamy prawdę o katastrofie smoleńskiej. W sprawie katastrofy smoleńskiej PiS doznaje kolejnej katastrofy.

JEST DRUGA PRÓBA ZAKAZU !!! CZYTAJ LINK: ——

cue4d0swiaacji5