Archiwum dla Grudzień, 2016

KTOŚ TU NIE CHCE POLSKI BEZ BARIER I BEZ PODZIAŁÓW… Ze strachu przed suwerenem?

c1aabuzuqaanlpt

Były prezes Trybunału Konstytucyjnegop prof. Marek Safjan proponuje, jak ma radzić sobie prawo bez Trybunału Konstytucyjnego, bo ten został kompletnie zdemolowany przez PiS.

zycie

„Funkcje sądów najwyższych – Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Sądu Najwyższego – muszą ulec wzmocnieniu w zakresie kontroli jednolitości orzecznictwa. Kontrola konstytucyjności powinna być bronią używaną ostrożnie, starannie i tylko wtedy, kiedy brak będzie innych mechanizmów i instrumentów ochrony konstytucyjnie gwarantowanych praw.

W państwie prawa od sędziów zależy bardzo wiele. Najważniejszym postulatem pozostaje niezależność i niezawisłość. Sędziowie nie mogą się bać podejmowania decyzji zgodnie z ich sumieniem i przekonaniem. Kiedyś pewien sędzia zadał mi pytanie, co ma zrobić, jeśli zastosowanie konstytucji w jakiejś sprawie może spowodować kłopoty w jego dalszej karierze. Odpowiedziałem, że jeżeli ma się bać, to niech zrezygnuje z funkcji sędziowskiej.”

TAKIEGO TEATRU JESZCZE W POLSCE NIE BYŁO…

c08i3mvuuaa3ds2

PODZIĘKUJMY BEACIE SZYDŁO ZA „DOBRĄ ZMIANĘ”.

c08zcafuqaep9ap

Ciekawy materiał opublikował „Dziennik”. Andrzej Andrysiak analizuje, jak to się stało, że Kaczyński wygrał.

c00mhlrwqaiusde

Jarosław Kaczyński w jednym wyprzedził swoich przeciwników: pierwszy zrozumiał, że polskiej polityce nie potrzeba debaty, ścierania się poglądów, dyskusji i sporów o pryncypia, lecz tabloidyzacji. Dopiero gdy uznasz obywateli za kompletnych głupców, gdy zobaczysz w nich zdegenerowane moralnie miernoty, a nie istoty myślące, przestaniesz się odwoływać do rozumu.

W 2016 r. furorę zrobił termin postprawda. Polityka była post, internet był post, media i wybory także. Postprawda to taki nowiutki eufemizm na kłamstwo, w którym to, co nieprawdziwe, podane jest na tacy razem z prawdami, tak że odbiorca jedno i drugie uznaje za wiarygodne. Kiedyś taką działalność nazywano tradycyjnie manipulacją, dziś, w czasach internetu, gdy kłamstwa, półprawdy i manipulacje rozchodzą się z prędkością błyskawicy, stworzono na taką działalność odrębną kategorię. I tak Donald Trump wygrał, bo zmieszał prawdę z nieprawdą i zrobił ludziom taki mętlik, że nie potrafili już odróżnić dobrego od złego. Austriacki populista o mało nie wygrał w wyborach prezydenckich, bo kłamał tylko w co trzecim zdaniu, a nie w każdym. A Wyspiarze zagłosowali za brexitem, bo zgłupieli zupełnie i dali się omamić gościom o mentalności hejterów.

TAKIE TAM POLAKÓW ROZMOWY W SIECI.

c08jrkxuqaausil

PiS dobiera się do ordynacji wyborczej, czyli chce za wszelką cenę zabezpieczyć swoje zwycięstwa wyborcze.

szykuja

To propozycja Ruchu Kontroli Wyborów przygotowana dla liderów PiS.

Jak piszą jego założyciele, Ruch powstał „w odpowiedzi na niespotykaną w historii skalę nieprawidłowości w trakcie wyborów samorządowych w 2014 r.”. Przy następnych głosowaniach RKW „ściśle współpracował” z powołanym przez PiS Komitetem Obrony Wyborów (kierował nim Marek Kuchciński). Szefem RKW jest Józef Orzeł – znajomy Jarosława Kaczyńskiego z czasów jego pierwszej partii Porozumienia Centrum. Niedawno Ministerstwo Spraw Zagranicznych w konkursie przyznało RKW 1,5 mln zł dotacji.

Co proponuje RKW?

Działacze chcą: *uchylenia kodeksu wyborczego i napisania go od nowa, co oznaczałoby wygaśnięcie kadencji Państwowej Komisji Wyborczej oraz komisarzy okręgowych; * zastąpienia dotychczasowych państwowych, sądowych i samorządowych organów wyborczych „społecznymi komisjami”, w ich skład mieliby wejść przedstawiciele partii i „stowarzyszeń rejestrowych występujących w roli obserwatorów”; * likwidacji ciszy wyborczej i głosowania listownego na terenie w kraju (byłoby możliwe jedynie za granicą); * rozpatrywania wszystkich protestów wyborczych przez tylko jeden sąd; * automatycznej powtórki wyborów, jeśli liczba głosów nieważnych wyniosłaby 5 proc.

RKW chce zmienić też przebieg wyborów. Głosowania miałyby się odbywać w soboty i być rejestrowane przez co najmniej dwie kamery. Pod okiem kamer odbywałoby się też przewożenie urn (półprzezroczystych) do komisji okręgowych. W konwoju jechałaby: policja, przedstawiciele obwodowych komisji i mężowie zaufania. Mężów już w poprzednich wyborach PiS wysyłał do niemal wszystkich komisji.

Liczenie głosów odbywałoby się publicznie w powyborczą niedzielę, zwaną przez RKW „Narodowym Świętem Demokracji”. Mają to robić członkowie komisji okręgowych, bo ci w obwodowych – zdaniem RKW – byli „często nieprzeszkoleni lub wręcz przeszkoleni do oszukiwania”.

KTO SIĘ WRÓBLEM URODZIŁ, KANARKIEM NIESTETY NIE BĘDZIE.

c07_4gvuuaamzuy

Waldemar Mystkowski pisze o ogromnym problemie PiS, Marku Kuchcińskim.

glowa

Marek Kuchciński zdaje się, że może zmienić funkcję z marszałka Sejmu na kozła ofiarnego. Jest drugą osobą w państwie, może być pierwszym kozłem PiS. Wiele na to wskazuje, bo nie ma dobrego rozwiązania dla jego sytuacji.

Opozycja żąda udostępnienia zapisu z kamer w Sali Kolumnowej, w której 16 grudnia głosowana była ustawa budżetowa, zdarzenie już jest nazywane Nocą Kryzysu. Opozycja może sobie żądać, a Kuchciński odpowiedzieć jak szatniarz z Barei: „Nie udostępnię zapisu i co mi zrobicie?”

Ale ponoć prezydent ma wątpliwości, a usłyszeliśmy to z ust jego rzecznika Marka Magierowskiego, który poinformował w TVN24, że „zaszły nowe okoliczności”. Chodzi o te głosy, które zaprotokołowane są w ilości 65, a dziennikarze TVN doliczyli się tylko 56. To są te okoliczności.

Jeżeli dorzucimy do tego, iż w sondażu dla „Newsweeka” większość Polaków chce dymisji Kuchcińskiego, to możemy z nadzieją oczekiwać, że marszałek Sejmu weźmie swoją drugą głowę w państwie w swoje ręce i złoży ją na ołtarzu świętego spokoju prezesa.

I do tego chyba to zmierza, acz PiS zechce obudować to ideologią „wina opozycji i KOD-u”. No, bo skąd u Dudy pojawiły się wątpliwości, gdyby ich nie miał Jarosław Kaczyński? Wszak prezydent nie ma takich przywar, jak wahanie, prezes każe, on się nie waha w sprawie wahania.

Na niekorzyść Kuchcińskiego działają też wątpliwości warszawskiej prokuratury, która zastanawia się, czy ścigać Kuchcińskiego, czy też nie. Jest sześć wniosków, aby dobrać się do marszałka jako drugiej głowy w państwie, pierwszy wniosek już nazajutrz po Nocy Kryzysu 17 grudnia został złożony przez Nowoczesną, ale prokuratura do dzisiaj się zastanawia. Nie zastanawiała się prokuratura, aby ścigać obywateli, którzy zakłócali wydobycie się z Sejmu w owej nocy 16 grudnia prezesa PiS i jego posłów. Cztery dni po zdarzeniu wszczęto śledztwo.

Kuchciński jest zagrożony z trzech artykułów Kodeksu Karnego, dwóch artykułów ustawy o prawie prasowym i z jednego artykułu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nie są one takie lekkie, bo wolność Kuchcińskiego jest zagrożona nawet karą do 5 lat więzienia.

Kuchciński więc, ma czego się bać. A nuż Kaczyńskiemu odwróci się sympatia do starego druha, jak niegdyś do Ludwika Dorna, który zresztą też był marszałkiem Sejmu. Prezes Dorna dzisiaj nie lubi i chętnie by go posadził, ale nie może, zaś Kuchcińskiego jeszcze dzisiaj lubi, ale może nie lubić go jutro, więc ten wizjoner może dojść do wniosku: niech sobie Kuchciński posiedzi, choć dzisiaj go lubię, a jutro mogę go przestać lubić, jak Dorna.

Kuchciński ma prawo bać się o swoją wolność i swoją głowę drugą w państwie, która może podlegać politycznej dekapitacji. Coś wisi w powietrzu i tak mi się widzi, że to głowa Kuchcińskiego, bo wątpliwości Dudy nie są przypadkowe, a tym bardziej wahania prokuratury, tj. Zbigniewa Ziobry.

Potoczy się głowa Kuchcińskiego, czy też nie potoczy? Oto jest pytanie.

DOBRE PYTANIE NA 2017 ROK.

jaka

Reklamy

SZACUNEK DLA PROTESTUJĄCYCH

c03mstfveaazll4

Wojciech Maziarski pisze o obsesji prezes. Niebywałe. Blisko 40-milionowy kraj w środku Europy ma się rozwijać wolniej, bo musi płacić cenę politycznych obsesji jednego jegomościa.

podziwu

Jesteśmy świadkami buntu, bo zabieramy pieniądze elitom, które je zagrabiły, ale warto tę politykę kontynuować, nawet jeśli tempo wzrostu gospodarczego Polski spadnie o 1 punkt procentowy – oświadczył Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla agencji Reuters.

Niebywałe. Blisko 40-milionowy kraj w środku Europy ma się rozwijać wolniej, bo musi płacić cenę politycznych obsesji zdziwaczałego, starzejącego się jegomościa, który uznał się za naczelnika państwa.

Przez ponad ćwierć wieku miliony Polaków harowały, by wydobyć ojczyznę z zacofania i dogonić zamożny Zachód. Obywatele krzątali się jak pracowite mrówki, zakładali firmy i firemki, budowali domy, fabryki i drogi, produkowali, co tylko się dało, tworzyli fundacje, reformowali oświatę, służbę zdrowia, służby publiczne.

Jedne rzeczy udały się lepiej, inne gorzej, niemniej w globalnym ujęciu polska transformacja okazała się wielkim sukcesem. I oto przychodzi człowiek, który oświadcza, że ten sukces to grabież, więc trzeba odebrać jego owoce „dotychczasowym elitom” i oddać je Misiewiczom.

dama

A kimże jest Prezes Tysiąclecia, który ma tupet postulować taką redystrybucję? Co robił on sam w czasie, kiedy tłumy jego rodaków ciężko pracowały? Przypomnijmy jego drogę i osiągnięcia.

W 1990 r., gdy Polska pod rządami Tadeusza Mazowieckiego i Leszka Balcerowicza budowała zręby nowego państwa, on dostał „Tygodnik Solidarność”. Nie, nie stworzył go. Przyszedł na gotowe – i przekształcił to pismo w narzędzie do zwalczania rządu. Nawet najstarsi czytelnicy nie pamiętają jednak, by cokolwiek sam napisał i opublikował. Redagowaniem też zajmowali się za niego inni – on skupił się na jedynej rzeczy, która go interesuje: na intrygowaniu i knuciu w zaciszu gabinetu.

Potem został ważnym dygnitarzem w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy i tu też próbował wykorzystać stanowisko do knucia przeciw rządowi. Został za to wywalony przez Lecha Wałęsę na zbity pysk.

Później sklecił mniejszościowy rząd Jana Olszewskiego, który w 1992 r. próbował wykosić przeciwników politycznych przy użyciu ubeckich teczek, ale mu się to nie udało i sam się wykosił.

Byłby to już zasłużony koniec kariery pana prezesa, który w 1993 r. nie dostał się nawet do parlamentu, gdyby nie premier Jerzy Buzek, który w 2000 r. powierzył funkcję ministra sprawiedliwości Lechowi Kaczyńskiemu. Od tej pory autorytet i pozycja brata stały się dla Jarosława wehikułem politycznym. To Lech Kaczyński został prezesem nowo utworzonej partii Prawo i Sprawiedliwość, to Lech Kaczyński wygrał wybory prezydenckie i zameldował panu prezesowi wykonanie zadania, to Lech Kaczyński został przez pana prezesa skierowany na pierwszą linię frontu w walce z Donaldem Tuskiem. Ta rywalizacja zakończyła się tragicznie na pniu brzozy koło lotniska w Smoleńsku.

A wtedy pan prezes otrzymał nowy wehikuł polityczny: trumnę brata i mit rzekomego zamachu. Wsiadł do tego wehikułu, schował się za bezbarwnymi postaciami Andrzeja Dudy i Beaty Szydło, o których nikt wcześniej nie słyszał – i dojechał do władzy, o której marzył od dawna.

Podziwu godna kariera. Droga Nikodema Dyzmy to przy niej pikuś.

I teraz ten człowiek, mający na koncie tak wiekopomne dokonania, mówi ciężko harującym Polakom: tempo wzrostu gospodarczego spadnie o 1 punkt, bo muszę zaprowadzić w kraju swoje porządki. Nie wiem, jak państwu, ale mi się scyzoryk w kieszeni sam otwiera.

Nikt nie powiedział tego bardziej precyzyjnie, niż Olbrychski w „Kropce nad i”.

c03ewccukaecop8

Duda nie chce być dudkiem. Alei tak na zwasze nim pozostanie. Bo Duda nie jest dla mnie prezydentem. O ustawce Dudy i nowej prezes TK Przyłębskiej pisze w „Wyborczej” Ewa Siedlecka. Ustawka może być bardzo finezyjna: Trybunał Konstytucyjny ma tę ustawę obalić. I w ten sposób przejęty przez PiS Trybunał ma się uwiarygodnić w oczach opinii publicznej. Ale zaskarżenie może posłużyć do odebrania wiarygodności „starym” sędziom TK.

prezydent

Prezydent po raz pierwszy posłał do Trybunału Konstytucyjnego PiS-owską ustawę przed podpisaniem. Chodzi o zmianę prawa o zgromadzeniach wprowadzającą uprzywilejowane „zgromadzenia cykliczne”. Wniosek do Trybunału nawiązuje argumentacją do opinii rzecznika praw obywatelskich przesłanej przed uchwaleniem ustawy marszałkowi Sejmu (Marek Kuchciński nie raczył udostępnić jej na stronie internetowej Sejmu, podobnie jak niezwykle krytycznej opinii Sądu Najwyższego).

Prezydent – tak jak RPO i SN – uznaje wolność zgromadzeń za warunek korzystania z innych praw i wolności obywatelskich, przywołuje orzecznictwo TK, a nawet wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie zakazania w 2005 r. przez prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego Parady Równości.

(PAN DOKTOR PRAWA SKIEROWAŁ USTAWĘ DO PANI MAGISTER PRAWA – PIERWSZE PRZEDSTAWIENIE UDAJĄCE TRÓJPODZIAŁ WŁADZY)

c03zfioviaqc00y

Czyżby w prezydencie Andrzeju Dudzie obudził się duch strażnika konstytucji? Obawiam się, że to „ustawka” realizująca polityczny plan PiS-u.

Po pierwsze, można przypuszczać, że po przejęciu Trybunału przez PiS prezydent będzie tam kierował każdą kontrowersyjną ustawę PiS-u, żeby dostała stempel konstytucyjności.

Po drugie, w tej sprawie ustawka może być bardziej finezyjna: Trybunał Konstytucyjny ma tę ustawę obalić. I w ten sposób przejęty przez PiS Trybunał ma się uwiarygodnić w oczach opinii publicznej.

I trzecia możliwość: zaskarżenie może posłużyć do odebrania wiarygodności „starym” sędziom TK, a także do pozbycia się ich z Trybunału. Najprawdopodobniej odmówią orzekania w pełnym składzie Trybunału, bo zasiądą w nim trzej dublerzy sędziów. Według orzeczenia TK z 3 i 9 grudnia zeszłego roku i postanowienia z lutego tego roku nie mają oni legitymacji do orzekania, bo ich wybór na zajęte już miejsca „nie wywołał skutków prawnych”. A jeśli sąd jest nienależycie obsadzony, to jego wyrok jest nieważny.

Jeśli „starzy” sędziowie odmówią orzekania z dublerami, zablokują tym samym możliwość osądzenia ustawy o zgromadzeniach. Bo – według ustawy o trybie działania TK – wnioski prewencyjne prezydenta (przed podpisaniem ustawy) są sądzone w tzw. pełnym składzie nie mniej niż jedenastu sędziów. A sędziów wybranych przez PiS jest siedmiu.

LEPIEJ „USTAWKI” OPISAĆ SIĘ NIE DA. BRAWO 🙂

c03f92uuaaaibos

Wtedy PiS ogłosi, że „starzy” sędziowie działają przeciwko społeczeństwu, uniemożliwiając osądzenie tak ważnej ustawy (choć przecież jeśli TK jej nie osądzi, nie wejdzie w życie i nasza wolność zgromadzeń nie ucierpi).

Może to być też pretekst do wytoczenia „starym” sędziom postępowań dyscyplinarnych. A jeśli będą konsekwentnie odmawiać zasiadania z dublerami – do czego może doprowadzić prezes Julia Przyłębska, odpowiednio wyznaczając składy i kierując więcej spraw na pełny skład – może się to skończyć karą złożenia ich z urzędu. A w razie gdyby chcieli korzystać ze zwolnień lekarskich, prezes Przyłębska nie będzie miała obiekcji, które miał  prezes Rzepliński, i naśle na nich odpowiednio skomponowaną i poinstruowaną kontrolę ZUS-u.

Do tej pory PiS blokował kontrolę konstytucyjności prawa. Teraz przeszliśmy na wyższy poziom: PiS przejął kontrolę nad ta kontrolą.

c03a0rnuoaaz2vk

Apel do Prezydenta RP. Panie Prezydencie, naród prosi o ułaskawienie Pana Falenty, Naród Błaga, Biskupi się modlą. Amen! – dir_ekt

c03jcyxuoaaanje

Waldemar Mystkowski pisze o prokuraturze, która chce zmiejszenia wyroku na ONR-owca.

spalenie

Wrocławska prokuratura uznała, że wyrok sądu w sprawie spalenia kukły Żyda jest za surowy i chce obniżenia wyroku. 10 miesięcy bezwzględnego więzienia dla piromana Piotra Rybaka prokuratura chce zamienić w apelacji na 10 miesięcy prac społecznych.

Czyżby nasz kraj pod obecną władzą stawał się chrześcijański? Przeciwnie. Prokuratura wysyła sygnał mało chrześcijańskim ruchom polityczno-społecznym, jak ONR, iż będą miały ulgi, jeżeli dopuszczą się niechrześcijańskich metod, jak spalenie kukły Żyda, który to akt nasuwa oczywiste skojarzenia historyczno-kulturowe.

Władza dopuszcza więcej brunatności. Dlaczego? Bo chce się nią wysługiwać w stosunku do opozycji i dlatego, że sama taką brunatnością się staje.

W sprawie owego Rybaka tak niska instancja prokuratury, jak Rejonowa Wrocław Stare Miasto, nie mogła decydować, ale decyzja przyszła z góry, z Prokuratury Okręgowej, a z pewnością z Krajowej. Cokolwiek o tym sądzić, widać w tym ruchu prokuratury „niewidzialną rękę Ziobry”.

Sygnowanie tej sprawy nazwiskiem ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego samo się narzuca, bo nie stoi za tym żaden namysł nad społecznym dobrem, ani tym bardziej wartość intelektualna i fachowa „czynnika z góry”. Na te dwie ostatnie wartości Zbigniewa Ziobry można tylko się żachnąć, jak to zrobiła pisowska dziennikarka Danuta Holecka, gdy Ziobrze wyrwało się z ust słowo mężczyzna, na określenie swoich walorów charakteru.

Skrajnie prawicowe organizacje i ich działacze przez obecnie rządzących są usprawiedliwiane i rozgrzeszane. PiS w ten sposób czyni ich bojówkami swoich interesów, bo nie tylko ingeruje „niewidzialna ręka Ziobry”, ale „nieskalane usta Błaszczaka”.

Błaszczak to kolejna postać o takich, a nie innych walorach, który potrafi odwrócić znaczenia i zło nazwać dobrem – oczywiście w interesie PiS. Przypominam o zdarzeniu, do którego doszło w sierpniu przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku w trakcie uroczystości pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka”. ONR zaatakował Mateusza Kijowskiego i Radomira Szumełdę. Błaszczak był łaskaw się wyrazić, iż to KOD zakłócił uroczystości… swoja obecnością.

Błaszczaka mimo to rozgrzeszam, bo on bez kartki nie jest zdolny sformułować własnej myśli, musi czytać to… co ma do powiedzenia, dlatego jego usta są nieskalane myślami własnymi.

Należy zatem się spodziewać, że za spaleniem kukły Żyda przyjdą kolejne akty nienawiści i ksenofobii, które nie doczekają się sankcji prokuratur i sądów. Precedens prawny staje się normatywny dla sądzenia takich aktów antychrześcijańskich. Mogą się zarzekać, klękać we wszelkich kościołach zarówno Ziobro i Błaszczak, i tak pozostaną w świetle swych czynów i słów antychrześcijańscy. Tombak nigdy nie będzie złotem, a mamy ministrów udających, że nimi są. Podróbki, ot co.

a-w

grudzien29

Andrzej Duda przestał być prezydentem Polski. Nie dorósł do tej funkcji. A o jego wywiadzie dla „Gazety Polskiej” pisze Rafał Zakrzewski („Wyborcza”). „Doszło dziś do sytuacji, w której opozycja chce pokazać Polskę jako miejsce, gdzie dochodzi do burd, w którym nie wiadomo, kto rządzi, gdzie nie ma stabilnej demokracji. Pachnie to momentami inspiracją z zewnątrz” – mówi Andrzej Duda w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”

dziennikarze-gazety

Prezydent Duda w bardzo długim – choć przez to wcale nie ciekawszym – dzisiejszym wywiadzie dla „Gazety Polskiej”przedstawił nam poprawnie pisowski obraz świata. W wersji dość wyważonej. Ale wyłuskałem dla państwa – z tych przydługich wywodów – garsteczkę rodzynek. Oto one.

Dobra zmiana idzie w zaplanowanym kierunku, sprawy z Trybunałem Konstytucyjnym się jakoś ułożą („ Mam nadzieję, że wszystkie sprawy będą biegły w sposób prawidłowy”), a konflikt o TK to wina byłego prezesa prof. Rzeplińskiego („ To pokazuje, jak zaciekłość polityczna może prowadzić do destabilizacji instytucji, jaką był Trybunał”).

grzegorz

Z polityką zagraniczną też w zasadzie wszystko jest OK. Z Niemcami prowadzimy „partnerskie rozmowy”, prezydent Trump lubi Polaków, powiedział to prezydentowi Dudzie – „i była to bardzo dobra rozmowa”. No, trochę kłopotów jest z Rosją – ale damy radę. Prezydent zapewnia też, że nie ma – jak podejrzewano – konfliktu z szefem MON Antonim Macierewiczem o dymisje i nominacje generalskie, choć „są między nami różnice zdań”.

Ale jedna rzecz jest mocna. Bo choć wywiad zaczyna zdanie: „W gruncie rzeczy opozycji najwyraźniej chodzi o wzniecanie niepokojów społecznych”, brzmiące jak z partyjnych przekazów dnia, to dalej prezydent poszybował ostrzej. Pytający go dziennikarze podrzucają rozmówcy taką oto tezę:

„doszło dziś do sytuacji, w której opozycja chce pokazać Polskę jako miejsce, gdzie dochodzi do burd, w którym nie wiadomo, kto rządzi, gdzie nie ma stabilnej demokracji. Pachnie to momentami inspiracją z zewnątrz”.

prezydent

A Andrzej Duda twórczo rozwija myśl dziennikarzy:

„To nie jest problem dnia dzisiejszego. Zmagamy się z nim od stuleci. To jest problem, który sprawił, że doszło do zaborów. Wówczas wpływy sąsiednich mocarstw były bardzo silne. One wynikały z uwikłań rodzinnych, magnackich, biznesowych czy wprost łapówkarskich lub innych, o których wiemy, że również mogą występować”.

Dziennikarze chcą jednak jaśniejszej odpowiedzi, dopytują: agenturalnych? I na to pada odpowiedź: – Byłoby naiwnością sądzić, że tych wpływów nie ma. Na pewno są.

(WŁAŚCIWY CZŁOWIEK NA WŁAŚCIWYM MIEJSCU)

c00s1pfukaa06kk

Dzięki wspólnemu wysiłkowi dziennikarzy „Gazety Polskiej” i prezydenta już wiemy, że opozycja jest czyjąś agenturą, choć nadal nie wiemy czyją. I to do końca rozmowy się nie wyjaśni.

Na koniec cytat, a może nawet maksyma – chciałoby się rzec – ku przestrodze: „Rozsądek i ostrożność zachować trzeba zawsze i zawsze trzeba się pilnować”.

bronislaw

I choć to myśl Andrzeja Dudy z tegoż wywiadu – prezydent się nie upilnował.

po-ustaleniach

Paweł Kośmiński pisze o wniosku o samorozwiązanie Sejmu. Według telewizji TVN w Sali Kolumnowej nad budżetem głosowało mniej posłów PiS, niż zapisano w protokole. Nowoczesna zwróciła się do marszałka Sejmu o udostępnienie zapisów ze wszystkich zainstalowanych tam kamer.

Opozycja protestuje na sali plenarnej Sejmu od dwóch tygodni. Chodzi nie tylko o pomysł PiS, by ograniczyć dziennikarzom dostęp do parlamentu, ale też o wątpliwe przyjęcie budżetu przez PiS w Sali Kolumnowej.

Z opublikowanego na stronie Sejmu stenogramu wynika, że marszałek Marek Kuchciński ignorował posłów opozycji, którzy próbowali składać wnioski formalne. Wiadomo też, że niektórych posłów, którzy rzekomo mieli liczyć tam głosy, w ogóle nie było na sali. Nie było też dziennikarzy, którzy mogliby rejestrować obrady, a jedyny udostępniony dotąd przez Kancelarię Sejmu zapis wideo obejmuje tylko przód pomieszczenia (podzielono je na osiem sektorów).

czy-wam

Kolejne wątpliwości co do legalności wydarzeń z 16 grudnia przynoszą ustalenia „Faktów” TVN. Posiłkując się nagraniem posła Michała Stasińskiego (Nowoczesna), dziennikarz stacji odtworzył głosowanie numer 17 w dwóch ostatnich sektorach sali. Zgodnie z protokołem „za” było 65 posłów PiS. Jednak z analizy materiału wideo wynika, że rękę podniosło jedynie 56 posłów partii Kaczyńskiego.

c00m1utxgaezeix

– Nie widać być może części rąk… Naprawdę, nie dajmy się zwariować – skomentował nagranie odpowiedzialny za jeden z tych sektorów poseł PiS Łukasz Schreiber. – To nie zdjęcia w różny sposób robione są dowodem na to, że posłowie głosowali, ale oczywiście protokół – stwierdził wicemarszałek i szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Rzeczniczka partii Beata Mazurek twierdzi, że internauci wykazali, że dziennikarz TVN nie policzył „co najmniej trzech głosów”, zaś „w ocenie tych, którzy liczyli głosy”, na sali było kworum.

– To dość żałosne, że PiS nie potrafi nawet oszukiwać – mówiła w środę Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. Partia złożyła wniosek o samorozwiązanie Sejmu i zwróciła się do marszałka o udostępnienie zapisów (z dźwiękiem) ze wszystkich kamer. Zapytała również, dlaczego na jedynym dostępnym nagraniu są fragmenty bez dźwięku. Nagranie posła Stasińskiego Nowoczesna przekaże prokuraturze.

Zarówno Lubnauer, jak i Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) zwróciły uwagę, że wejście do Sejmu mają obecnie tylko dziennikarze ze stałymi przepustkami. Mimo że marszałek Senatu Stanisław Karczewski obiecywał, że do czasu wypracowania nowych zasad obecności mediów będą obowiązywały stare.

We wtorek w tygodniku „wSieci” Jarosław Kaczyński stwierdził, że opozycja chciała przeprowadzić pucz. Tę tezę powtarza też szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej apelował w środę, „żeby panowie używali słów, które są w stanie zrozumieć”.

c00f-7xxeaa_trn

(ale dużo Puczystów,,,,brawo!!!! Jesteśmy z Was dumni.)

c00ugwgveaeik_t

Waldemar Mystkowski apeluje, aby ten „Mord demokracji” trwał i trwał.

nowoczesna

W gmachu Sejmu przy Wiejskiej z punktu widzenia narracji dzieją się fascynujące sprawy, które mają posmak gatunkowy. Wcale nie political non-fiction, ale serial criminal story z elementami political. Pierwszy sezon mamy za sobą, wchodzimy w drugi.

Tytuł dzieła „Mord demokracji”. Ostatni odcinek to wyżyny gatunkowe, tyle zawiązanych zostało wątków, że może od nich pomieszać się w głowie. Marszałek Sejmu czyta z kartki, że zawiesza posła opozycji za „panie marszałku kochanku” (aluzja historyczna do Radziwiłła Panie Kochanku) i „muzyka łagodzi obyczaje”. Czyżby scenarzysta miał słaby dzień, bo za takie wystąpienie nie wyklucza się z udziału na całym świecie, już pukamy się w czoło, ale zwrot akcji nadrabia tę mieliznę.

Rządzący przenoszą się do innej sali – Sali Kolumnowej – a zwolennicy radziwiłłowskich powiedzonek zostają w sali głównej i decydują się na protest okupacyjny. Przenosimy się z kamerą za secesjonistami, mamy kolejny zwrot narracji – suspens. Większość sejmowa dokonuje spektakularnego wyjścia. Przeprowadza głosowanie przy braku kworum, co udowodnione zostaje przez jedną z niezależnych stacji telewizyjnych, w dwóch ostatnich sektorach 7. i 8. zamiast zaprotokołowanych 65. głosów poselskich, doliczyć się można 56.

aresztowac

Partie okupacyjne domagają się udostępnienia zapisów z kamer przemysłowych, aby wiedzieć, ilu naprawdę posłów głosowało. Uciekinierzy, którzy rządzą, nie godzą się na taka jawność. Jednego aktora, który swoje wszystkie kwestie czyta z kartki, nawet „dzień dobry” zastępują innym. Marek Kuchciński chyba zachorował, bo nie pokazuje się widzom na oczy, zastępuje go Ryszard Terlecki, ten jednak zamiast o kamerach w Sali Kolumnowej mówi o kamerze w sali głównej okupacyjnej, gdzie nie było głosowania, ale „znany poseł opozycji” buszował po prywatnych, acz porzuconych, rzeczach osobistych większości sejmowej.

Tym „znanym posłem” jest Sławomir Nitras z Platformy Obywatelskiej, ale nie grzebie po rzeczach osobistych, ale znajduje pod ławą poselską PiS bibliotekę jednego dzieła i to ideologa tej partii, wodza i scenarzysty, którego dziełem jest ów mord demokracji.

Czyż wyżej streszczony kryminał nie jest dziełem miary Alfreda Hitchcocka i jak ta wybitność amerykańska swoje dzieła opatrywała własną charakterystyczną sylwetką, tak nasz scenarzysta prezes Jarosław Kaczyński w tym serialu sygnuje swoistym signum temporis.

c00mhlrwqaiusde

Oglądalność dzieła bije rekordy. I w tym miejscu dochodzimy do clou tego felietonu, mianowicie jedna z partii opozycyjnych Nowoczesna chce przerwać dzieło Hitchcocka Kaczyńskiego, w którym każdy odcinek kończy się trzęsieniem ziemi, a napięcie nie dość, że utrzymuje się w następnych, to jeszcze wzrasta.

Mord na demokracji i jej drgawki przedśmiertne wchodzą w kolejną fazę emocji na najwyższym diapazonie, a Nowoczesna właśnie złożyła wniosek o samorozwiązanie Sejmu.

Czytacie to? Czy ich pogięło? W takim momencie napięcia, z tyloma nierozwiązanymi wątkami Hitchcocka, z którymi wchodzimy w drugi sezon, partia Ryszarda Petru chce porzucić dzieło.

Ależ nie! – krzyczymy my widzowie. Takie fascynujące dzieło musi trwać, nie można go przerywać, bo – zakładając, iż teoretycznie PiS przegra – demokracja zostanie reanimowana i następne dzieło political fiction będzie nudne, widzowie nie zechcą go oglądać i spadnie do poziomu normalności.

Już się przyzwyczailiśmy do podbijania politycznego bębenka, do wszelkich paranoi, zwrotów akcji, suspensów. Doszło do takiego momentu, że bez tych chorych emocji nie potrafimy funkcjonować, tak nas spaczono, że gdybyśmy mieli normalnie żyć, nie wiadomo, jak to by się skończyło.

Więcej pisowskiego „Mordu demokracji”, więcej idiotyzmu, bo on jest fascynujący, wykręca nam szare komórki. Normalność jest nudna, a idiotyzm PiS taki polski, że staje się antypolski. Nie ma takiego powykręcanego na umyśle scenarzysty, jak Kaczyński, a Nowoczesna chce ten spektakl przerwać. A fe!

polacy

grudzien28

Można obawiam się najgorszego w wydaniu PiS. Katarzyna Kolenda-Zaleska obawia się nawet uchwalenia nowej Konstytucji. Bezprawnej. PiS z pewnością tego nie planował. Ale teraz już wie. W Sali Kolumnowej Sejmu może uchwalić wszystko, co chce. Bez kontroli i bez opozycji.

katarzyna

To był niewiarygodnie korzystny przypadek, ale okupacja mównicy przez opozycję dała PiS pretekst do przeniesienia obrad. Zamiast wysłuchiwania dyskusji i żmudnych głosowań nad poprawkami do budżetu większość parlamentarna postanowiła hurtem odrzucić wszystkie poprawki, redukując rolę parlamentarnej opozycji do ornamentu i nawet nie udając, że jakakolwiek debata ma jakikolwiek sens. Nie ma.

Władza odkryła, że jest samowystarczalna. Nie musi się z nikim liczyć ani stwarzać jakichkolwiek pozorów. Jeśli udało się z budżetem, uda się ze wszystkim. PiS już zapowiada, że 11 stycznia może zacząć obrady właśnie w Sali Kolumnowej. I zrobi to z wielką przyjemnością.

prosze

Dziennikarzy nie wpuści się na salę, opozycji będzie się utrudniać wejście, głosy policzy się wedle zasady – nie widzę, ale wszystko jedno, czy widzę, czy nie widzę.

A potem w try miga uchwali się na przykład zmiany w sądownictwie, bo niezależny i niezawisły wymiar sprawiedliwości bardzo władzę uwiera. Później można szybko uporać się z ordynacją wyborczą. Tak pozmienia się granice okręgów, żeby zwiększyć szanse kandydatów PiS. Albo podwyższyć próg wyborczy. Albo wymyślić coś takiego, co pomoże władzy rządzić na wieki wieków amen. Przynajmniej w założeniu.

w-zylach

A na koniec, znienacka, będzie można zmienić konstytucję. PiS z paroma usłużnymi posłami z Kukiz’15 czy od Kornela Morawieckiego da radę, bo wystarczy tylko nie dopuścić na salę obrad opozycji, która podwyższałaby kworum i wymaganą większość. Do zmiany konstytucji potrzeba dwóch trzecich głosów. Gdy na Sali Kolumnowej znajdzie się, załóżmy, 234 posłów, konstytucję można zmienić 156 głosami. I sprawa załatwiona. Teoretycznie w majestacie prawa. Nowa konstytucja zmieni nasz ustrój i zmieni nasze prawa.

choru

Jeśli ktoś się dziś zastanawia, po co opozycja spędza w Sejmie święta, to właśnie po to, by uniemożliwić te zmiany większości parlamentarnej, bez żadnej debaty, kontroli i transparentności, bo władza zabarykadowana robi, co jej się żywnie podoba, narzucając swoje jedynie słuszne poglądy. To nie ma nic wspólnego z demokracją i na to zgody większości społeczeństwa nie ma. Nie ma zgody na autorytarne rządy jednego człowieka i dyktat jednej partii.

Poselski sprzeciw, z pewnością trudny i wyczerpujący, może być dla wielu ludzi niezrozumiały. Okupujący Sejm sami mają kłopot z wytłumaczeniem, dlaczego tam siedzą. A chodzi właśnie o to, by rządzący nie mogli się zamknąć w Sali Kolumnowej Sejmu.

to-jest

Grzegorz Schetyna o paranoi Kaczyńskiego.

gazeta

Paweł Wroński: Prezes Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnika „wSieci” oskarżył opozycję, w tym pana, o próbę przeprowadzenia puczu podczas głosowania nad budżetem państwa.

Grzegorz Schetyna: A hasłem do tego puczu były słowa posła Michała Szczerby z PO, że „muzyka łagodzi obyczaje”. Przeczytałem wywiad z Kaczyńskim. To jakiś absurd, paranoja. Teza o próbie przeprowadzenia puczu jest równie dziwaczna, co wizja państwa prezentowana przez prezesa PiS. Tam są nagromadzone jakieś polityczne hiperbole, nawiązania do Majdanu w Kijowie. A koronnym dowodem na pucz mają być… kanapki zamówione do Sejmu, zresztą przez marszałka Marka Kuchcińskiego z PiS z powodu konieczności przegłosowania ponad 400 poprawek do ustawy budżetowej. Bądźmy poważni.

Mam wrażenie, że Kaczyński zupełnie poważnie mówi o próbie puczu. Może pan i inni przywódcy opozycji spróbowaliby go przekonać, że próby puczu nie było.

– Namawia mnie pan, abym wszedł w logikę Kaczyńskiego. Przekonywanie prezesa PiS o tym, że puczu nie było, zostanie przez niego odebrane jako przyznanie, że taka próba naprawdę miała miejsce.

obywatelki

Czy próbował pan w ostatnich dniach w ogóle rozmawiać z Kaczyńskim? Ponoć bardzo odczuł moment, kiedy nie mógł wyjechać z Sejmu.

– PiS przecież od roku niszczy z niezwykłą konsekwencją instytucje demokratycznego państwa prawa. Prezes Kaczyński w wywiadzie dla agencji Reuters powiedział, że zgodziłby się na obniżenie wzrostu gospodarczego w Polsce za cenę zrealizowania jego politycznej wizji. Co to znaczy? Że Polacy mieliby stać się zakładnikiem wizji jednego polityka? Zresztą obniżenie wzrostu gospodarczego faktycznie może być ceną za realizację tej niebezpiecznej wizji. O tym mam z Kaczyńskim rozmawiać? O tym, czy wszyscy mamy zapłacić za jego wizje? Przecież byłaby to rozmowa o niszczeniu Polski. A o tym nie będę z nikim rozmawiał.

Moglibyście rozmawiać o tym, jak rozładować obecny konflikt. Sytuacja, w której najważniejszy polityk partii rządzącej oskarża opozycję o próbę siłowego przejęcia władzy, jest naprawdę poważna.

– Prezes Kaczyński opisuje pucz, który miał się dokonać, ale w jego przekonaniu na całe szczęście się nie dokonał, bo udało się temu zapobiec w ostatniej chwili. Ukazuje więc sytuację potencjalną, do której nie doszło. Używa podobnych konstrukcji myślowych do tych stosowanych przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana po stłumieniu puczu w sierpniu tego roku. Mówi o inspiracji z zewnątrz, o odosobnionych grupkach, o tym, że władza reprezentuje naród. Widać zresztą, że w to został już wprzęgnięty cały aparat propagandowy państwa PiS. Jednolity przekaz nadawany jest z rządowych mediów, jednolity komunikat formułują politycy partii rządzącej.

c0skhr1xcaajuwv

To groźne, opozycja jest traktowana jako niemal fizyczne zagrożenie.

– Owszem, to może być groźne. Bo takie myślenie i działanie jest groźne dla przyszłości Polski. W tym wszystkim dostrzegam także element pozytywny: działania władzy związane z próbami łamania zasad demokracji w Sejmie wywołały zjednoczenie opozycji i mocne obywatelskie wsparcie dla naszego protestu.

Czy rzeczywiście opozycja – Nowoczesna, PO i PSL – chciała doprowadzić do zablokowania budżetu i wywołać kryzys w państwie?

– PiS ma większość w Sejmie. Może spokojnie, zgodnie z zasadami cywilizowanego parlamentaryzmu, na sali plenarnej, gdzie odbywają się obrady Sejmu, ten budżet uchwalić. Nasza propozycja jest prosta: przywrócenie obecności mediów w parlamencie, odwieszenie posła Szczerby i powrót do głosowania nad budżetem.

PiS tego nie chce przyjąć.

– Niestety. Dlatego też nie zamierzamy się cofnąć w obronie polskiego parlamentaryzmu. Przedstawiliśmy w Wigilię dziesięć podstawowych wartości demokracji, czyli „Dekalog wolności”, którego będziemy twardo bronić. Kluczowa będzie data wznowienia obrad Sejmu – 11 stycznia. Sala plenarna czeka na obrady Sejmu. A my w sali plenarnej.

dzis

Waldemar Mystkowski pisze o głosowaniu w Sali Kolumnowej Sejmu.

pis

Dziennikarze TVN postanowili jeszcze raz przeanalizować sławne już głosowanie nad ustawą budżetową w Sali Kolumnowej Sejmu z 16 grudnia.

Z tego głosowania nie ma pełnej dokumentacji wizualnej, jakby do zdarzenia doszło „dawno, dawno temu”. Ale „dawną” mamy partię PiS, która czmychnęła z sali plenarnej przed opozycją parlamentarną, bo coś ma do ukrycia, a przede wszystkim do sprowokowania.

W każdym razie podczas głosowania Salę Kolumnową podzielono na 8 sektorów, do których przydzielono 8 posłów sekretarzy, którzy liczyli głosy.

O ile nie ma szans na policzenie głosów z głębi sali, bo kamery przemysłowe nie objęły wszystkich przebywających w niej posłów, to z tyłu sali, gdzie znajdowały się trzy rzędy krzeseł, które zostały podzielone na sektor 7 i 8 jest pełny zapis panoramiczny i obejmuje wszystkich głosujących – a to dzięki nagraniu posła Michała Stasińskiego z Nowoczesnej.

W tym fragmencie sali można policzyć głosujących posłów, zrobili to dziennikarze TVN i skonfrontowali z protokołem. Zapis tego fragmentu sali z sektorami 7 i 8 jest pełny w głosowaniu nr 17 o godzinie 21:58, gdy głosowano poprawki ustawy budżetowej na 2017 rok.

Dziennikarze doliczyli się 56 podniesionych rąk, a w protokole jest zapisane 65. Czyli pomyłka dotyczy aż 9 głosów, a zatem nie ma kworum zarówno podczas tego głosowania, jak i pozostałych.

Tę pomyłkę z przestawieniem cyfr nazywa się czeskim błędem. To jest tak, jakby Józef Szwejk opowiadał nam, że Jarosław Hasek pisze o jego przygodach. A przecież jest odwrotnie, to pisarz opowiada przygody swojego bohatera, Szwejka.

Taki szwejkizm wciskają nam PiS-owcy. Kit. Dopytywano też liczących głosy posłów sekretarzy, gdzie zaczyna się i kończy ich sektor, nie potrafili dokładnie tego określić, jak poseł Marcin Duszek, który o swoim terytorium powiedział: „To chyba było do trzeciej kolumny, do drugiej raczej nie…”. Gwoli pamięci – głosy w sektorze 7 liczył sekretarz Piotr Olszówka, a 8 sekretarz Łukasz Schreiber.

Nie jest usprawiedliwieniem, iż podczas głosowania podnosi się las rąk, w tym wypadku i podobnych ma zastosowanie alegoria, iż Las Birnam przyjdzie po tych, którzy dopuścili się zbrodni – zbrodni na demokracji, procedurach i przyzwoitości jako takiej.

war

ZNAJDŹ DROBNĄ RÓŻNICĘ 🙂

c0sp67twqaas2fl

Kleofas Wieniawa wraca do sławnego puczniętego Kaczyńskiego.

kaczynski-boi

Jarosław Kaczyński po świętach wychodzi z nowym atakiem na opozycję i społeczeństwo obywatelskie, nazywając publicystycznie to, co się stało puczem.

W wywiadzie dla „wSieci” mówi o Michała Szczerby „muzyka łagodzi obyczaje”, a może o „kochany panie marszałku”:

„Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu. Sygnały o takiej możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej.”

Ciemny lud może to kupi, że Marek Kuchciński nie zrozumiał, co usłyszał, mógł też działać wg założonego z góry planu. I zobaczyliśmy w działaniu łamagę, bo Kuchciński nie potrafi sklecić kilku sensownych zdań i to w poprawnym języku polskim. Po niefortunnej decyzji wykluczenia z sesji posła Szczerby, Kuchciński uciekł z sali posiedzeń, posłuchał prezesa PiS Kaczyńskiego, który kieruje się li tylko złą wolą i kompleksami. A dlaczego? Bo niewiele ma do zaproponowania. Nie-wie-le – podkreślam.

c0uh6rjxuaewpud

Kaczyński wmawia takie rzeczy, jak: „To była poważna próba sparaliżowania władzy w sposób siłowy, niedemokratyczny. Jej podstawą było założenie, że nie uchwalimy budżetu”. Na czym miałaby polegać ta siła? Czyżby na sali sejmowej zabrakło PiS-owi szabel do przegłosowania budżetu?

A może chodzi o to, że w ferworze dyskusji Mateusz Morawiecki musiałby puścić farbę, jak rzeczywiście z tym budżetem jest. Bo zaraz usłyszeliśmy Kaczyńskiego dla Reutersa, powiedział, że jest gotów poświęcić wzrost gospodarczy dla swojej wizji, a następnego dnia Morawiecki wygłosił nową teorię ekonomiczną – bodaj najdonoślejszą od czasów Kopernika – iż PKB nie jest bożkiem.

Sypią się finanse i gospodarka, choć jeszcze nie w tak spektakularny sposób, jak w Grecji, ale ta lawina dopiero ruszyła i możliwe, że już jest nie do powstrzymania.

Albo inny cytacik z wywiadu z prezesem:

„Czerpią z Majdanu, odwracając rzeczywiście znaczenia słów i faktów, ale czerpią. Nie wiem, jak można Polsce życzyć krwawych rozruchów. Ale, widać, tam żadnych hamulców nie ma.”

Po pierwsze Majdan był proeuropejski, PiS jest antyeuropejski, jeszcze tego nie mówi się głośno, ale kierunek marszu Kaczyńskiego ze swoją zdezorientowaną czeredą ma kierunek antyzachodni, antycywilizacyjny.

To nie opozycja, ani KOD i wszelkie Czarne Protesty mają Wojskową Obronę Terytoriaslną, ale PiS tworzy przybudówkę militarną, a w zasadzie bojówkę partyjną, bo ów WOT jest miltarnie li tylko mięsem armatnim, dlatego zresztą mamy generałowie z nawyższych stanowisk w Wojsku Polskim podają się do dymisji. A dlaczego Macierewicz jest ministrem, wszak to Szwejk pod każdym względem i do tego otoczny mniejszymi szwejami typu Misiewicze.

Kto szykuje sie na krwawy wewnętrzny konflikt? Proszę wskazać choć jeden cytat. Komuchy to samo wmawiali „Solidarności”. Mamy do czynienia z bardzo podobnym zjawiskiem, jak w latach 1980-81.

(PiS BĘDZIE WERYFIKOWAŁ FUNKCJONARIUSZY SB 🙂 W RAMACH USTAWY DEZUBEKIZACYJNEJ. MAJĄ SPORĄ WIEDZĘ NA TEN TEMAT, JAKBY NIE BYŁO.)

c0sh9kzwqaes1j0

Inny jeszcze cytat:

„Chcę jasno powiedzieć: nie złamią nas. Po naszej stronie jest wielka determinacja, silny mandat społeczny. Ale nie tylko. Mamy precyzyjne rozpoznanie, gdzie są nasze słabości, i ciężko pracujemy nad ich naprawianiem. Wiemy też, które punkty węzłowe w państwie należy pilnie zreformować, żeby jeszcze szybciej ruszyć do przodu. Nie zdołają nas zatrzymać w naprawie państwa.”

Prezesie Kaczyński intelektualnie i duchowo jesteśmy cieniutcy, nikt za wami nie stoi, żadne wielkie i znaczące polskie nazwiska w kulturze, ale macie policję i wojsko, bo rządzicie.

Nie można wiecznie udawać ofiarę, która porusza się z siedmioma dwumetrowymi ochroniarzami. Ostatni powyżej passus z wywiadu świadczy, że Kaczyńskiemu klepki puściły. Nie ma mandatu do rozwalania Polski, izolowania w Unii Europejskiej. 19 proc. uprawnionych do głosowania to mandat do administrowania krajem, reformowania, a nie deformowania.

Czego PiS się nie dotknie, deformuje, rozwala. Bo takie emploi polityczne, psychologiczne i fizyczne ma prezes. Deformator, psuj i kłamczuch.

Deformowanie państwa nie jest naprawą. Niszczenie elit nie jest wyrównywaniem szans dla innych, ale pozbawianie narodu głowy. Wiedział o tym Stalin, dlatego dokonał mordu w Katyniu. A w tej chwili Kaczyński zamierza dokonać cichego Katynia. Bez obawy naród się nie da. Dobrze, że prezes wspomniał Janukowycza, bo jego ślady mentalne do niego zmierzają, dlatego mamy wędrówki takiego niewydarzeńca jak Marek Karczewski na Białoruś do „ciepłego człowieka” Łukaszenki.

Majdan w Kijowie powstał spontanicznie, ruchy wyzwoleńcze zawsze są spontaniczne, nie można ich zaplanować. Trzeba znać historię, uczyć się jej, a nie używać żałosnej tromtadracji w otoczeniu „dziennikarzy”, jak Karnowscy, którym dał głos Kaczyński. I poszczekał na opozycję, poszczuł.

WSZYSCY ŻEGNAMY WIELKĄ KSIĘŻNICZKĘ.

c0tbaeqxaaaron

DZIEŃ DOBRY 🙂 ZAPRASZAMY NA PORANNE ĆWICZENIE WZROKU

c0qam6gxgaaqofl

Już cały internet się z tego śmieje :))) My wciąż nie przestajemy. Jarosław, Ty Polskę zostaw!

c0rhctvwqaa92si

Adam Szostkiewicz pisze o Kościele, który zawodzi.

wymowne

Kardynał Nycz postąpiłby po chrześcijańsku, gdyby poszedł podzielić się opłatkiem z protestującymi w Sejmie posłami PO i Nowoczesnej. W końcu posłowie opozycji to nie trędowaci. Reprezentują miliony wyborców, są wśród nich katolicy.

Zamiast do nich, kardynał poszedł do TVP kontrolowanej przez PiS i tam zdystansował się od protestu przeciwko pisowskiemu zamachowi sejmowemu.

Owszem, miękko, ale jednak. Metropolita warszawski powiedział w pisowskiej TVP niezmordowanie opluwającej protestujących posłów, że ich działanie jest przeciwko świętym i powinni protest zawiesić na czas świąt. Brzydko to zabrzmiało w ustach kogoś, kto jest uważany za biskupa umiarkowanego, otwartego także na poglądy nie-pisowskie wśród wiernych.

Jakiż to protest przeciw świętom? To protest mniejszości pozbawianej praw przez większość pod fałszywymi pretekstami. Posłanki i posłowie takich świąt w Sejmie nie planowali. Zmusił ich do pozostania w Sejmie PiS. W tej sytuacji miejsce Kościoła jest przy mniejszości. Tu nie chodzi o deklarację polityczną, poparcie tej czy innej partii, tylko o gest duszpasterski.

Biskupi w te święta kolejny raz stracili okazję, by przemówić po chrześcijańsku. A przecież mają skąd brać przykład. Jak nie ze św. Jana Pawła II, to może z orędzia królowej Elżbiety II, 6 minut a tyle treści i dobrych emocji. To naprawdę niezłe wzory, o niebo lepsze od pouczeń naszych biskupów radiomaryjnych. Po nich niepisowski katolik spodziewać się empatii, a nawet wysłuchania ich racji, nie może.

Ale żeby na dobrze ponad stu członków polskiego episkopatu ewangeliczną odwagę nazwania polityki pisowskiej po imieniu – „to jest dyktat, a dyktat kojarzy się nie dobrze” – miał tylko jeden z nich, emerytowany biskup Pieronek, to jednak ponury znak czasu w Kościele. A gdzie ci młodsi, obiecujący, wydawało się odporni na prawicowo-narodowe wzmożenie w stylu abp Jędraszewskiego? Czemu milczą? Przykro słuchać tego milczenia.

ŚPIEWAJMY RAZEM 🙂

c0rfrfcxgaan4wa

TAKA PRAWDA

c0q4x6yxeaawjjc

Anne Applebaum pisze dla Washington Post o polskich protestach.

mysl-cieplo

„Nieliberalna demokracja” jest niezbyt szczęśliwym określeniem będącym w obiegu dlatego, że trudno wymyślić lepsze. Wielu ludziom ta nazwa się nie podoba, gdyż uważają, że przywódca naruszający reguły demokracji w ogóle nie powinien być określany jako „demokrata” – może raczej powinno się mówić o „dyktaturze”.

c0rc8rzweaaioly

A jednak istnieje pewna postać polityki, która w praktyce wykracza poza granice tego, co nazywaliśmy „demokracją”, ale jeszcze nie jest w pełni dyktaturą, chociaż z pewnością może do niej doprowadzić, jak w Turcji czy w Rosji. W tej chwili najjaskrawszym przykładem nieliberalnej demokracji jest Polska, gdzie wybrany zgodnie z prawem rząd łamie konstytucję, zarówno pod względem litery prawa, jak i jego ducha. Od czasu przejęcia władzy jesienią 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość podważyło i pozbawiło władzy Trybunał Konstytucyjny, upolityczniło służbę cywilną i przekształciło media publiczne w prymitywny organ partyjnej propagandy. Minister obrony narodowej chce utworzyć „wojska obrony terytorialnej” podlegające bezpośrednio jemu, poza istniejącą strukturą dowodzenia. W obawie, że celem tego jest utworzenie paramilitarnych sił partii rządzącej, najwyżsi stopniem generałowie polskiej armii podali się do dymisji.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości uzyskali mandat do sprawowania władzy. Mają nieznaczną większość w parlamencie, którą uzyskali, zdobywając niewiele ponad jedną trzecią głosów wyborców, dzięki temu, że ich przeciwnicy z centroprawicy i centrolewicy byli podzieleni. Nie uzyskali jednak mandatu do zmiany systemu politycznego. Nie mają większości konstytucyjnej. Nie mają powszechnego poparcia większości wyborców. W ich umiarkowanej kampanii wyborczej nie wspominano o zmianie konstytucji, nie mówiąc już o upolitycznieniu służby cywilnej czy o wojskach obrony terytorialnej posłusznych wobec jednego tylko polityka.

c0rbfchwiaa0lmn

Co w takich warunkach powinna zrobić opozycja? Zwyczajni obywatele? Nie ma łatwych rozwiązań. Polscy politycy nadal mogą mówić przez prywatne kanały telewizyjne lub w Sejmie, co w rzeczywistości robili, chociaż z niewielkim skutkiem. Obywatele mogą demonstrować – i także to robili, wywierając nieco większy wpływ. Zwołano imponujące demonstracje w proteście przeciw atakowi rządu na Trybunał Konstytucyjny i wolność zgromadzeń. Protest kobiet w kilkunastu miastach doprowadził do wstrzymania projektu penalizacji aborcji. Wszystkie pozostałe protesty nie osiągnęły niczego poza paroma drobnymi legislacyjnymi poprawkami.

Gdy rząd dokręca śrubę, protestujący stają się coraz gniewniejsi. W ubiegłym tygodniu marszałek Sejmu wykluczył z obrad posła opozycji, który sprzeciwiał się przepisom utrudniającym dziennikarzom relacjonowanie obrad. Jego koledzy w proteście okupowali prezydium. W reakcji na to marszałek przeniósł posiedzenie do innej sali i przeprowadził tam głosowanie o wątpliwej legalności. Wydarzenia te były relacjonowane na żywo przez telewizję, tysiące ludzi przyszło więc pod Sejm, by ponownie zaprotestować.

Niektórzy z protestujących usiłowali zapobiec opuszczeniu gmachów sejmowych przez ministrów, byli nawet tacy, którzy rzucali się pod samochody. Ale i to nie przyniosło żadnych efektów. Rząd odmówił ponownego poddania pod głosowanie nieprawidłowo uchwalonych ustaw. Protestującym zagrożono postępowaniem karnym.

I tu dochodzimy do trudnego pytania: co dalej? Czy jeśli rząd postępuje niezgodnie z prawem, to właściwą odpowiedzią jest obywatelskie nieposłuszeństwo? Mogłoby to wywołać skutki odwrotne w stosunku do zamierzonych: wielu Polkom i Polakom nie podobałyby się chaotyczne albo gwałtowne protesty, a rząd grozi eskalacją działań. W ostentacyjny sposób zaparkowano przed budynkami Sejmu pojazdy do tłumienia zamieszek, co przypomniało nam komunistyczne lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku.

Dotychczas naciski zewnętrzne – protesty płynące z Unii Europejskiej, Rady Europy, Białego Domu – miały niewielki wpływ na rządzących w Polsce. Być może dlatego, że nie towarzyszyły im żadne sankcje. To jednak także stwarza dla opozycji dylemat: czy polscy politycy powinni wezwać Unię Europejską, by obcięła subsydia na rzecz Polski?

Z czasem rynki mogą wywrzeć naciski ekonomiczne. Osiemnaście miesięcy temu dyrektor jednego z europejskich banków powiedział mi, że jego polski zespół był najwydajniejszy i najefektywniejszy ze wszystkich, jakie mu podlegały. Obecnie zagraniczne banki, obawiając się nieprzewidywalnych podatków i kapryśnego systemu prawnego, sprzedają swoje polskie aktywa lub rozpatrują ich sprzedaż. Notowania giełdowe i wartość polskiego pieniądza od roku systematycznie spadają. Niemniej potrzeba czasu na to, żeby zniszczyć kwitnącą gospodarkę. Demokrację można rozmontować znacznie szybciej.

c0q_ghpxcaaztpa

Za dwa i pół roku odbędą się w Polsce nowe wybory. W jakich warunkach będą one przebiegać? Czy za dwa lata prywatne media jeszcze będą jeszcze funkcjonować, czy też rządowe naciski na reklamodawców doprowadzą do ich bankructwa? Czy sądownictwo zostanie upolitycznione? Czy subwencje rządowe dla zwolenników – wypłaty zasiłków, posady dla członków partii – staną się podstawą autorytaryzmu? Czy przeciwnicy polityczni zostaną postawieni w stan oskarżenia? Deklaruję, że tą ostatnią sprawą jestem osobiście zainteresowana: jestem żoną byłego ministra spraw zagranicznych Polski, obecnie niebiorącego udziału w polityce, którego wraz z innymi byłymi politykami przywódca rządzącej partii chce oskarżyć o „zdradę”.

Nie ma w tej chwili żadnych trafnych odpowiedzi na którekolwiek z tych pytań, bo nie ma żadnych oczywistych sposobów demokratycznego zwalczania nieliberalnej demokracji. A więc pomyśl ciepło o Polakach, którzy protestują w czasie świąt – w grudniu w Polsce bywa zimno. I trzymaj kciuki, by coś takiego nie zdarzyło się także w twoim kraju.

c0o04fzxuaiu0tb

OGROMNY CIOS DLA PiS PO ŚWIĘTACH… JAK AMERYKANIE MOGLI ZAPOMNIEĆ???? NIE ZAUWAŻYĆ??? TAK BEZCZELNIE POMINĄĆ??? JAK TERAZ ŻYĆ?

c0qcqi0xcaexhyg

Waldemar Mystkowski analizuje wywiad Kaczynskiego dla „wSieci”.

rozmyslania

Wyjaśniła się tajemnica uśmiechu Jarosława Kaczyńskiego, gdy w nocy z 16 na 17 grudnia wyjeżdżał z Sejmu. On już wiedział! To był pucz. Długo musieliśmy czekać, bo aż do wydania tygodnika „wSieci” po świętach Bożego Narodzenia, dlaczego prezes rechotał w służbowej limuzynie.

jaki-prezes

Kaczyński dzieli się odkryciem z tej nocy grudniowej z braćmi Karnowskimi, a poprzez nich z nami: „Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu. Sygnały o takiej możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej. To była poważna próba sparaliżowania władzy w sposób siłowy, niedemokratyczny. Jej podstawą było założenie, że nie uchwalimy budżetu”.

Poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba pełnił rolę podporucznika Piotra Wysockiego, który wszedł do Szkoły Podchorążych Piechoty w Łazienkach, przerwał zajęcia z taktyki – wygłosił mowę: „Polacy! Wybiła godzina zemsty. Dziś umrzeć lub zwyciężyć potrzeba! Idźmy, a piersi wasze niech będą Termopilami dla wrogów”.

(STRACH MIAŁ SPARALIŻOWAĆ SPOŁECZEŃSTWO. TYMCZASEM STRACH OGARNIA WŁADZĘ.)

c0qpprfxgaat8nr

Kiedyś perory były podniosłe, dzisiaj wystarczy: „Marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje”. I mamy pucz. Za Wysockim-Szczerbą rzucili się podchorążowie ku mównicy sejmowej, jak podchorążowie 29 listopada 1830 roku, którzy weszli do Belwederu, aby pojmać wielkiego księcia Konstantego. Wówczas namiestnikowi udało się zbiec w damskich fatałaszkach, dzisiaj Kaczyński nie musiał się przebierać, acz zbiegł z marszałkiem Kuchcińskim do sali kolumnowej w tym samym gmachu przy Wiejskiej.

Szczerba i podchorążowie posłowie pozostali przy swoim, tj. przy mównicy sejmowej przez całe święta, planują prowadzić pucz do 11 stycznia, a Konstanty Kaczyński dzieli się swymi myślami i zapowiada twardą walkę z puczystami: „Chcę jasno powiedzieć: nie złamią nas. Po naszej stronie jest wielka determinacja, silny mandat społeczny. Ale nie tylko. Mamy precyzyjne rozpoznanie, gdzie są nasze słabości, i ciężko pracujemy nad ich naprawianiem.”

c0qxbj6xaaaciic

Śmiejecie się? Na Twitterze mamy istne pandemonium żartów: „Cicho wszędzie, głucho wszędzie, pucz to będzie, pucz to będzie”. „Pucz się, pucz, to potęgi klucz”. „Tam sięgaj, gdzie pucz nie sięga”. „Pucznijcie się wszyscy w głowy.”, itd.

Czyżby miał „pucz puczem się odcisnąć”? Bowiem Kaczyński antycypuje: „Czerpią z Majdanu, odwracając rzeczywiście znaczenia słów i faktów, ale czerpią. Nie wiem, jak można Polsce życzyć krwawych rozruchów. Ale, widać, tam żadnych hamulców nie ma.”

Puczyści mają na razie jedyną broń: wyłączony mikrofon na mównicy sejmowej, zaś zaborcy wstawili nowe kraty w Sejmie, tak „naprawiają słabości”. Rozumiem, że przeciw puczystom zostaną rzucone policja, Wojsko Polskie, które są w rękach zaborców demokracji, a nawet „ciężko wypracowane” Macierewicza Wojska Obrony Terytorialnej.

Nie wiem, z kim prezes PiS spędzał święta Bożego Narodzenia, ani gdzie, ale głąbość tych myśli nasuwa mi podejrzenia, iż nie sięgają głębokości piasku w piaskownicy, ani tym bardziej jakiejkolwiek plaży, zwłaszcza że teraz nad Bałtykiem szaleje orkan. Te myśli o puczu zostały zrodzone na froncie walki w jakiejś kuwecie, tylko tak mogę wytłumaczyć powyższe brednie prezesa.

c0reahwxuaecjny

c0mqoorxaaaoosn

LINK DO HYMNU KOD-u – „CZARNY WALC” I INNYCH PIEŚNI WOLNOŚCI >>>>>

Ten rok był fatalny, następny bedzie jeszcze gorszy. Chciałoby się zatrzymać czas. Będziemy musieli sobie jednak radzić. Jarosław Makowski na portalu OKO.press prognozuje.

Cytuję końcówkę jego eseju.

2017

Spadki sondażowe PiS-owskiej władzy i rosnący opór może doprowadzić do wewnętrznych tarć. Ale, by jacyś politycy mieli odwagę wyjść z PiS, muszą być czyści jak łza. Każdy bowiem, kto zechce zdradzić, musi liczyć się z atakiem nie tylko PiS-owskich wyznawców i trolli, ale także służb specjalnych. Jak wiemy, Kaczyński ma służby i nie zawaha się ich użyć. Także wobec kolegów partyjnych, gdy okażą nielojalność.
Jeśli więc mam rację, to nadchodzący rok, rok 2017 będzie czasem, w którym historię postanowiliśmy brać szturmem. Sęk w tym że gdy człowiek historię bierze szturmem, okrucieństwo i brutalność staje się codziennością. Czy wciąż sądzicie, że nadchodzący rok będzie lepszy niż miniony? Porzućcie nadzieję…

JAK WIDAĆ, NAWET ZIOBRO ZA SWOJE OSZUSTWO Z PODPISEM, NIE PONOSI KONSEKWENCJI. KARY SĄ TYLKO DLA OPOZYCJI.

c0mmb3kweaaxw76

A TAK WYGLĄDA PRAWDA. PiS KŁAMIE NAWET W BOŻE NARODZENIE.

c0mhm2rw8aadmzx

Waldemar Mystkowski pisze o plemieniu protestu, które jest większe niż popierające rząd PiS plemienię „dobrej zmiany”.

protest

Można się sprzeczać, czy poprawny statystycznie, intelektualnie i „patriotycznie” jest podział Polaków na plemiona, zwłaszcza podział w aspekcie rządzącej ekipy (za lub przeciw), a ten podział plemienny to

– barwy poparcia, barwy dobrej zmiany,
– barwy protestu, barwy opozycji.

Portal OKO.press przygląda się tym plemionom od początku i to z liczydłem w ręku. Wychodzi na to, że PiS może liczyć na stałą „dobrozmianowców”, zaś protestujących przybywa i to o stałej dynamice wzrostu – kosztem obojętnych, którym wszystko jedno. Zatem „letnich” jest coraz mniej.

„Dobrozmianowców” od początku badań, tj. od czerwca 2016 da się określić na stałym poziomie 35 proc. Przybywa plemienia „protestu”, w czerwcu tych barw było („czarnych”) 34 proc., we wrześniu podskoczyło do 40 proc. , a obecnie obrońców demokracji można zawrzeć w 43 proc.

Od tych liczb ogólnych ważniejsza jest kwota przewagi jednego plemienia nad drugim i determinacji (impulsu do działania), to będzie decydujące dla poparcia politycznego, a także odpowiedzi na pytanie: jak politycy potrafią przekuć determinacje plemion na właściwe cele polityczne.

Wielkość przewagi plemienia protestu nad „dobrą zmianą” wynosi w liczbach bezwzględnych 20 proc.

c0jgduixcaegsm_

Podział plemienny jest widoczny w przedziałach wiekowych. Za „dobrą zmianą” opowiadają się ludzie starsi, za opozycją i protestem – młodsi. W wypadku tych ostatnich istnieje jeszcze podgrupa „ucieczkowa” – deklarujących wyjazd za granicę, ucieczka przed PiS-em.

W obydwu plemionach występuje na tych samych zasadach „ewolucji” poparcia „gen aktywisty”. W obydwu plemionach największa grupa to obojętni popierający, ale to aktywiści decydują o obliczu publicznym, medialnym.

Także gen aktywisty częściej występuje wśród plemienia protestu niż dobrej zmiany. Wśród protestujących co 4 osoba chce wyjść na ulicę, a wśród popierających PiS tylko co szósty. A zatem skonkludujmy, iż zdecydowanie więcej „rodzi się” protestujących, populacji tej przybywa, więcej rodzi się buntu niż go umiera.

Badania szczegółowe tych plemion weryfikują przewagę wśród protestujących z wyższym wykształceniem oraz pochodzących z największych miast i z Warszawy.

Protestują więc – wbrew propagandzie PiS – nie ci, którzy tracą przywileje, wpływy, stanowiska, czy dobra materialne, ale ci, którym odbierana jest przyszłość i nadzieja, czyli ludzie młodzi. Przewaga płci dotyka także protestujących, kobiet jest niemal dwukrotnie więcej niż mężczyzn.

W ostatecznych liczbach bezwzględnych tych, którzy deklarują wyjście na ulicę wygląda, iż plemię dobrej zmiany może liczyć w całym kraju na 1,8 mln poparcia (równowaga płci – po 0,9 mln kobiet i mężczyzn), a grupa plemienia protestu zawiera się w wielkości 3,4 mln gotowych do wyrażenia dezaprobaty, kobiet jest aż 2,15 mln, a Polaków 1,25 mln.

Stosunek plemion wyrażających aktywność jest korzystny dla protestujących, jak 11 do 6. Tych pierwszych przybywa kosztem obojętnych, a drudzy utrzymują się na stałym poziomie. Na podstawie powyższych wielkości można przewidywać przyszłość, dużo jednak zależy od polityków, którzy winni przekuwać poparcie plemion na realizacje polityczne. A więc protestujący mają przed sobą przyszłość, bo nie chcą przyszłości oddać beznadziei „dobrej zmiany”, jest ich zdecydowanie więcej i dynamiczniej „rozmnażają się”.

Polityczna homilia arcybiskupa Głódzia. BRAK SŁÓW.

c0jl6m1xgaamwky

Kleofas Wieniawa komentuje nową jakość polityków opozycji, która właśnie wykuwa się podczas protestu na sali sejmowej.

sila

W Sejmie wykuwa się zupełnie nowa jakość polityki. Taki mamy czas świąteczny. Może tak musiało być, bo innej drogi nie ma, że strawestuję podstawową myśl procesów historycznych sformułowaną przez najwybitniejszego myśliciela politycznego obok Platona, Hegla.

Protestujący politycy dorastają w tempie takim, w jakim młodzież w trakcie wojen.

Politycy Platformy Obywatelskiej zaprezentowali Dekalog Wolności. To dużo, dużo więcej niż public relations.

c0jerzcxcaaxtla

Tomasz Lis protest ujmuje:

Czym był Czarny Protest dla obrony praw kobiet, tym protest polityków jest dla polskiego parlamentaryzmu – znak nadziei, godności, siły.

A ja?

„Takie zjawiska jak wigilia Bożego Narodzenia i same święto pod Sejmem i na sali plenarnej Sejmu przechodzą do pamięci i do historii. To jest trwałe, bo potrzebuje nie lada wysiłku od uczestników, wcale nie takiego wysiłku powierzchownego politycznie, że protestuje się za sprawą nie podlegającą dyskusji, ale wysiłku wewnętrznego, za który się płaci rzeczywiste ceny, wysiłku z gruntu psychologicznego, egzystencjalnego. Wszak najważniejsze są nasze głosy wewnętrzne, ten w środku nas aniołek i ten diabełek. To one nas rozrywają wewnątrz, „debatują”.

Z tym się zmagają posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej protestujący w Sejmie. I to wnętrze wykuwa w nich szlachetność, a nie gorsza czy lepsza retoryka na konferencjach prasowych. Polityczny protest w Sejmie i pod nim to cezura, która wpisze się na trwałe w historii Polski i to po stronie tej najszlachetniejszej.”

c0jidbhwqaanjj2

CZEMU SIĘ DZIWISZ POLAKU? KOŚCIÓŁ MOŻNA KUPIĆ.

c0mkeroxgaauqhp

tlum

„Rodziny posła Sławomira Nitrasa, wbrew wcześniejszym deklaracjom, nie wpuszczono do Sejmu”

klamali

Wicenaczelny „Wyborczej” Jarosław Kurski radził na święta. Nie ma w całym roku drugiej takiej chwili, w której polityczne podziały ujawniałyby się tak boleśnie jak podczas wigilii. I żadne rytualne deklamacje – wygłaszane przez czynniki partyjno-rządowe o tzw. wspólnocie – tego nie zmienią.

wigilia

Mam w kwestii „wigilii w skłóconej rodzinie” osobiste doświadczenia, ale jestem ostatnim, który by komukolwiek chciał radzić. Sprawa to delikatna, bardzo indywidualna.

Jak przetrwać tę wigilię, niech się więc każdy martwi sam, ale o to, by polska demokracja nie podzieliła losu świątecznego karpia – powinniśmy się martwić wszyscy.

Dwa usypane naprzeciw siebie szańce ugruntowują władzę PiS. Im bardziej twierdze oblężone, mury wyższe, fosa głębsza – tym dla władzy dogodniej. Dlatego ta władza piętnuje opozycję jako przestępców i wyzywa uczestników ruchu KOD od komunistów, złodziei, ubeków, gestapo.

Bo to integruje obóz władzy. Przez głęboką fosę trudno kogokolwiek przeciągnąć do obozu demokracji.

c0esr1lxeaizpn5

Wielu ludzi z wielu powodów zagłosowało na „dobrą zmianę”, ale dziś nie czują się z tym komfortowo. Bronią swej decyzji sprzed roku, ale zaczynają mieć wątpliwości. Piętnowanie ich przy rodzinnej wigilii wpychałoby ich na powrót do obozu władzy.

Rozmawiajmy, wczuwając się w racje drugiej strony, z kolędą w tle, bo „muzyka łagodzi obyczaje”, o czym nie zdążył się przekonać pewien marszałek.

Każdy bowiem wyborca, który oddał głos na PiS, a dziś byłby gotów głosować inaczej – jest na wagę złota, liczy się podwójnie. Niechby autorytaryzm stracił jeden głos, a demokracja jeden zyskała.

Może demokracja zyska głos rolnika, który ziemię może kupić, ale jedynie za pośrednictwem księdza. Może zyska głos nauczyciela z gimnazjum. Głos kobiety, której odmówiono legalnej aborcji. Głos rodzica, któremu przeniosą dziecko do innej podstawówki. Głos mundurowego, któremu obcięto emeryturę. Głos wojskowego, któremu zdegradowano dowódcę. Górnika, któremu zamknięto kopalnię. Frankowicza, którego wystrychnięto na dudka. Sędziego po dyscyplinarce. Mieszkańca terenów sąsiadujących z obwodem kaliningradzkim, który już nie kupi tańszej benzyny. Itd., itp.

tu-jest

Pogadajmy ze szwagrem radnym PiS nie tylko o polityce, raczej o wycince drzew, o droższych samochodach, franku i dolarze. Żadnej nachalności, ot, rodzinny small talk przy barszczu z uszkami i kutii – byle bez awantur. No i kolędy, koniecznie kolędy – łagodzą obyczaje!

Wigilia to dobry czas. Rozmawiajmy, podsycajmy w sobie ciekawość, co myśli druga strona. Może się czegoś o niej dowiemy, a sami więcej zrozumiemy. Będziemy tu przecież żyć obok siebie, wszak połowa Polaków z Polski nie wyjedzie. Nawet wtedy, gdy Jarosław Kaczyński przegra wybory i stanie na czele zjednoczonej opozycji.

c0etbpqxeaapkgp

Podział społeczny to nie jest specyficznie polska cecha. Polska jest tylko temperatura sporu, jak ta, która doprowadziła do śmierci Gabriela Narutowicza, polska jest zapiekłość i pragnienie zemsty, jaką po wrześniowej klęsce władze Rzeczypospolitej na uchodźstwie objawiały wobec piłsudczyków i sanacji. Polska jest nasza swarliwość – i my sami na wskroś polscy.

(DZIĘKI SUPER NIANI TO BYŁA SUPER WIGILIA. SZACUNEK.)

c0e33mnxaaaumv9

Przestrzegał nas przed nami samymi nieodżałowany Jan Nowak-Jeziorański. Mówił: „My, Polacy, jesteśmy największym zagrożeniem dla Polski”, „to my nie umiemy udźwignąć naszego sukcesu i naszego zwycięstwa”.

Życzę sobie i nam wszystkim, byśmy umieli. Byśmy w godzinie próby stanęli na wysokości zadania.

Gdy zaświeci pierwsza gwiazdka, myślami będę z posłami opozycji na ciemnej i zimnej sejmowej sali, a o północy – na nietypowej w tym roku pasterce – przed Sejmem.

Pamiętajmy o idiotach.

tomasz-sakiewicz

TO DOPIERO POCZĄTEK PROPONOWANYCH ZMIAN. CZYTAJ LINK:

c0e2kfixeaad_dt

Waldemar Mystkowski pisze o sensie protestu w Sejmie i przed Sejmem oraz o życzeniu Polaków.

zyczenie

Czego powszechnie Polacy sobie życzą, raczej wiemy, a przynajmniej intuicyjnie. Takie życzenia wyrażają protestujący posłowie w sali obrad podczas świąt Bożego Narodzenia. Mamy do czynienia z takim ze zjawiskiem nader rzadko, a może wcale nie spotykanym w skali globalnej.

To wnosimy oryginalnego w wianie dla ludzkości, Europy. Część elit politycznych nie godzi się na demontaż ustroju demokratycznego, opisany w literaturze przedmiotu, którzy dostają wsparcia od społeczeństwa obywatelskiego wyrażającego większość narodu.

c0e7cgexuaaz1ad

Takie zjawiska jak wigilia Bożego Narodzenia i same święto pod Sejmem i na sali plenarnej Sejmu przechodzą do pamięci i do historii. To jest trwałe, bo potrzebuje nie lada wysiłku od uczestników, wcale nie takiego wysiłku powierzchownego politycznie, że protestuje się za sprawą nie podlegającą dyskusji, ale wysiłku wewnętrznego, za który się płaci rzeczywiste ceny, wysiłku z gruntu psychologicznego, egzystencjalnego. Wszak najważniejsze są nasze głosy wewnętrzne, ten w środku nas aniołek i ten diabełek. To one nas rozrywają wewnątrz, „debatują”.

Z tym się zmagają posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej protestujący w Sejmie. I to wnętrze wykuwa w nich szlachetność, a nie gorsza czy lepsza retoryka na konferencjach prasowych. Polityczny protest w Sejmie i pod nim to cezura, która wpisze się na trwałe w historii Polski i to po stronie tej najszlachetniejszej.

oplatek

Niemniej ważne są życzenia wszystkich Polaków, życzenia polityczne dotyczące zjawisk społecznych i osób. Czego sobie życzymy, kogo sobie życzymy, a kogo nie.

W ramach świątecznego życzenia portal OKO.press zapytał o to Polaków. Pytania dotyczyły tematów obecnych na agendzie roku 2016, jak wprowadzenia reformy (bądź deformy) edukacji, protestów ulicznych, czy ma być ich więcej i czego mają dotyczyć, i bardziej szczegółowo pytano, odebrać stopnie generalskie postaciom spoczywających już na cmentarzu, Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, czy też nie.

c0evnuxw8auamjm

Wyniki życzeń świątecznych Polaków sukcesywnie będą publikowane, na pierwszy ogień poszedł mniemany dla siebie Konrad Wallenrod PiS, Stanisław Piotrowicz. Jako prokurator w PRL-u formułował zarzuty w stosunku do postaci opozycyjnych, a po roku 1989 roku jego „bohaterstwo” dalej było zakonspirowane i bronił pedofilii księdza z Tylawy.

OKO.press zadało pytanie, czy Piotrowicz ma nadal być przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, być taranem politycznym swego szefa Jarosława Kaczyńskiego, który na „sukces” byłego prokuratora reaguje rechotem aprobaty. Literacko owe zjawisko można byłoby nazwać bezwarunkową reakcją przepony na demontaż demokracji.

Otóż Polacy życzą sobie w sprawie złowieszczej postaci Piotrowicza: ustąp, odejdź. 59 proc. ankietowanych życzeń wyraża się: Piotrowicz musi odejść. Toleruje go tylko 19 proc.

c0ecjkcwqaarnd

Cząstkowe badania dotyczyły Piotrowicza przeszłości i teraźniejszości. Działalność prokuratorska w PRL tarana Kaczyńskiego jest w miarę obojętna dla najmłodszych, tylko 47 proc. młodzieży (18-24 lata) jest za dymisją Piotrowicza, najbardziej krytyczni wobec jego peerelowskiej działalności są 50-latkowie, nieco większa była zgoda u ludzi po 60-tce, tradycyjnego elektoratu PiS.

Wśród zwolenników PiS Piotrowicz ma poparcie tylko 40 proc., jedna trzecia pisowskiego elektoratu chciałaby, aby ustąpił i odszedł w polityczny niebyt.

Polacy w stosunku 3:1 życzą sobie, aby Piotrowicz odszedł. Ale wiemy, iż prezes PiS nie pozbędzie się swojej ikony walki ze standardami demokratycznymi, bo nie ma tak drugiej zdeterminowanej postaci, dla której argumenty rozumu muszą ustąpić przed wolą prezesa.

m-kidawa-blonska

Wyrazy wsparcia i solidarności z całego świata.

michal-szczerba-4

CAŁY ŚWIAT PATRZY Z PRZERAŻENIEM NA SZEREGOWEGO POSŁA WYPOWIADAJĄCEGO TE SŁOWA O POLSCE.

c0e83kqxcaelnbr

grudzien24

CZARNA STRONA MOCY.

c0ytqnywiaabzim

Monika Olejnik pisze o „dobrze”, które czyni Jarosław Kaczyński. Można zrobic na rzadko z tej miłości. Kiedy prezes w nocy z piątku na sobotę wsiadł do samochodu, można było zobaczyć jego trochę dziwny uśmiech…

kiedy

PiS czyni tyle dobra, a suweren wychodzi na ulice, blokuje wyjazd samochodów z Sejmu. Zamiast przygotowywać się do świąt, demonstruje na ulicach.

I to w imię czego? W imię posła Michała Szczerby, który został wykluczony z obrad. PiS sądzi, że przy pomocy paragrafu może zrobić wszystko. Jak posłowie są krnąbrni, to można im dawać kary albo wykluczać, nawet za słowa „panie marszałku kochany”.

chwala

Prezes ma jeszcze w zapasie „Solidarność” i Piotra Dudę, który zapowiedział: „Chcecie się policzyć, to nakryjemy was czapkami”.

Kiedy Jarosław Kaczyński robił w Sejmie event z „premierem z tabletu”, to nikomu nie przyszło do głowy, żeby go wykluczać z obrad. Wyszedł na trybunę sejmową – wtedy też okazało się, że już posiadł talent techniczny – i puszczał przez 20 minut z tabletu Piotra Glińskiego. Rzecz się działa, kiedy zgłoszono wotum nieufności wobec premiera Tuska.

Kiedy „Solidarność” otoczyła Sejm łańcuchami i nie wypuszczała posłów partii rządzących, opozycja oczywiście miała fory i wychodziła. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Skoro protestują, to trzeba wysłać kordony policji i przy okazji wzmocnić Żandarmerią Wojskową, otaczając Sejm barierkami. A tu się okazuje, że niedobry suweren wpada na pomysł i na barierkach maluje hasła ośmieszające władzę.

c0zygjpviaaehmd

Kiedy prezes w nocy z piątku na sobotę wsiadł do samochodu, można było zobaczyć jego trochę dziwny uśmiech. Posłowie PiS dostali instrukcję, jak wytłumaczyć ten uśmiech. Niechcący udało się do niej dotrzeć również dziennikowi „Fakt”: „Uśmiech nie schodzi na pewno od piątku z ust liderów opozycji, bo za pomocą medialnych manipulacji próbują destabilizować państwo. Prezes PiS uśmiechał się, bo na tę ilość kłamstw i obelg, jaka wylała się na niego w piątkowy wieczór, nie mogło być innej reakcji. Cynizm PO i Nowoczesnej jest przerażający” – tak tłumaczono zdjęcia uśmiechniętego prezesa.

Kaczyński postanowił wyciągnąć rękę do opozycji okupującej Sejm. Dziwne rzeczy miał w tej ręce: kary, straszenie więzieniem i prezent pod choinkę dla opozycji: niech sobie wybierze lidera, a ten będzie miał dużo praw.

koledowac

Ciekawa jestem, jakby się poczuł Kaczyński, gdyby taką propozycję złożył mu na przykład Leszek Miller – niech opozycja wybierze sobie lidera między Tuskiem, Kaczyńskim i Pawlakiem. Kosmos. Podobnie jak konferencja, gdzie w pięknej scenerii, na tle biało-czerwonych flag, zasiadły najważniejsze osoby w państwie, premier Szydło, marszałkowie Kuchciński i Karczewski, szef klubu PiS Ryszard Terlecki, no i oczywiście prezes.

Konferencja nie odbyła się na Nowogrodzkiej, bo przecież kpiono by z tego, nie odbyła się w Urzędzie Rady Ministrów, bo wtedy najważniejsza byłaby premier, nie odbyła się w Sejmie, bo tam siedzą niedobrzy posłowie – grunt był neutralny.

(NIE TYLKO W TELEWIZJI.)

c0yxxodwqae8hlq

I kto okazał się najważniejszy? Jarosław Kaczyński. On rozpoczął i zakończył, marszałek Kuchciński wygłosił swoją postprawdę, że głosowanie nad ustawą budżetową w Sali Kolumnowej odbyło się legalnie, i wszyscy mogli się rozejść bez pytań. Bo pytania drażnią pana prezesa, tak jak krnąbrni obywatele wokół Sejmu.

Na konferencji najważniejszych osób w państwie prezes się nie uśmiechał. Jak to tłumaczyć, na razie instrukcji brak.

dla

100% NASZYCH PIENIĘDZY PO PROSTU ZNIKNIE. PAŃSTWO POŁOŻY NA NICH ŁAPĘ. JAKIM PRAWEM???

c0zerp-xuaagxxs

Agata Czarnacka na Facebooku pisze o tym, jakie powodu każą nam protestować pod Sejmem.

agata-czarnacka

1. Media powinny być w Sejmie

Ograniczając kontakt mediów z dziennikarzami, władza próbuje np. wyeliminować problem przecieków z procesu legislacyjnego. Tyle że nie byłoby przecieków, gdyby nie było problemów zasługujących na przeciek.

2. Arbitralne wykluczenie posła z obrad

Tym razem padło na posła Michała Szczerbę z Platformy. Mówi się, że marszałek Kuchciński bardzo szybciutko wyrzucił z siebie wymagane przez Regulamin Sejmu upominające formułki (“Do rzeczy!” “Do porządku!”), zanim (prawidłowo) zarządził wykluczenie posła z obrad. Czyli ćwiczył to wcześniej i można się spodziewać powtarzania tego motywu. Może się nawet zdarzyć, że arbitralnie wykluczonych z obrad zostanie tylu posłów, że na sali posłowie PiS będą stanowili konstytucyjne dwie trzecie.

c0zc6fwxcaqpyis

3. Nieprawidłowo uchwalony budżet

PiS starało się przegłosować budżet dwoma blokami poprawek (zapewne jeden, opozycyjny, do odrzucenia, a drugi do przyjęcia). W ten sposób miało się rozprawić z kilkuset poprawkami w przyspieszonym tempie. Zestawianie poprawek w bloki ma sens, kiedy są jednobrzmiące (nic nie przeszkadza różnym klubom wpadać na te same pomysły), ale poprawki do budżetu były bardzo różne. Powinna się nad nimi odbyć normalna parlamentarna dyskusja, będąca wstępnym warunkiem przejrzystego wydawania pieniędzy publicznych.

TRUDNO W TO UWIERZYĆ…

c0ycvqcxuaas3th

4. Sfałszowanie stenogramu

Obrady w Sali Kolumnowej zostały zwołane w trybie budzącym wiele zastrzeżeń. Ustalenie, czy i jakie procedury zostały złamane, wypada zostawić prawnikom. Na pewno wiemy jednak, że w stenogramie z obrad znalazły się nieprawdziwe informacje, np. o osobach obecnych na sali, co podważa konstytucyjną zasadę sprawozdawania czynności legislacyjnych obywatelom.

kazdy

5. PiS coraz gorzej reaguje na protesty

Uchwalenie prawa o zgromadzeniach, przewidującego protesty lepsze i gorsze, słynny Płot PiS-u, wszczęcie śledztwa w sprawie obywatelskiego nieposłuszeństwa pod Sejmem w piątek, 16 grudnia, a także grożenie posłom opozycji nie wróżą dobrze polskiej demokracji. W Sali Kolumnowej odebrano możliwość protestowania w obronie przyrody ekologom. A Jarosław Kaczyński na wtorkowej konferencji mówił coś o zagrożeniu terroryzmem.*

* Polska ustawa antyterrorystyczna jest jedną z najostrzejszych na świecie i zawiera m.in. zapis o “strzale specjalnym”, czyli możliwości snajperskiego “zdjęcia” osoby, która w ocenie władz szykuje się do popełnienia przestępstwa. Ustawa, która weszła w życie w lipcu br., nie precyzuje rodzaju popełnianego przestępstwa “kwalifikującego się” do “strzału specjalnego”.

grand-central

SZACUNEK DLA TYCH, KTÓRZY PROTESTUJĄ W SEJMIE.

c0ztlbrxaaay3q2

Waldemar Mystkowski pisze o nasłaniu przez PiS prokuratury na protestujących pod Sejmem i na posłów opozycji.

pis-naslal

Warszawska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „szeregu zdarzeń mających miejsce na terenie Sejmu i w jego najbliższej okolicy 16 i 17 grudnia” – tak je opisuje rzecznik Prokuratury Okręgowej Michał Dziekański. Kierunek śledztwa jest skonkretyzowany, dotyczy „stosowania przemocy wobec posłów oraz innych osób w celu uniemożliwienia im swobodnego przemieszczania się po terenie Sejmu i jego opuszczenia oraz wywierania w ten sposób wpływu na czynności urzędowe Sejmu”.

Śledztwo zostało wszczęte „w oparciu o materiały dostarczone przez Policję”. A więc zdjęcia i filmu pochodzące z mediów i nagrania zarejestrowane przez służby medialne samej policji, bo władze PiS uczulają resorty siłowe na medialną obsługę swoich czynności, które są następnie wykorzystywane przez polityków na konferencjach prasowych, lubują się w tej technologii „zaprowadzania praworządności” szczególnie Zbigniew Ziobro i Mariusz Kamiński.

Praca śledcza prokuratury jest porządkowana wg art. 91 § 1. Kodeksu karnego, zagrożenie do 3 lat więzienia za stosowanie przemocy w celu zmuszenia do jakiegoś działania albo zaniechania tego działania, także 3 lata więzienia grozi z art. 224 § 1. Kk za „wywieranie wpływu na czynności urzędowe” przy użyciu przemocy bądź groźby.

(POLSKA KARTKA ŚWIĄTECZNA A.D. 2016)

c0yzwq2xcaeeaa4-1

Czego konkretnie zatem dotyczy śledztwo, jakich szczególnych zdarzeń? Otóż policja rejestrowała wyjazd samochodami Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło, a także jak usuwani byli z ich drogi protestujący.

Śledztwo będzie ich dotyczyło, gdyż wówczas legitymowano blokujących budynek Sejmu. Choć rzecznik prokuratury nie określił konkretnie, które osoby posłów miałyby być poszkodowane, to wiadomo wszem, iż najbardziej spektakularny był wyjazd uśmiechniętego od ucha do ucha prezesa PiS.

Mamy więc śledztwo ws. poszkodowanego uśmiechniętego Kaczyńskiego, a przeciw protestującym, którzy wyrażali obywatelską dezaprobatę łamania regulaminu Sejmu przez posłów PiS.

W tej konkretnej sprawie blokowania Sejmu wypowiedział się Rzecznik Praw Obywatelskich, który określił za dopuszczalną zasadę protestu manifestujących przez blokowanie. RPO wyraził się, że zabranianie blokowania manifestującym jest naruszeniem prawa do wolności zgromadzeń, co gwarantuje zapis w Konstytucji i w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Przy obecnej władzy nie można przewidzieć, czy prawo nie zostanie wykorzystane do zastraszania protestujących. Manifestujący nie użyli przemocy ani gróźb, wg prawa bierne blokowanie nie jest przestępstwem. Blokujący nie weszli w bezpośredni kontakt cielesny z posłami PiS, blokada miała charakter krótkotrwały oraz – prawnie bardzo ważne – manifestujący nie wywarli wpływu na przebieg decyzji podejmowanych w Sejmie, bo doszło do blokowania po głosowaniach.

Łyso? Tak łyso powinno być, gdyż identyczne zarzuty sformułowano w 2012 roku wobec manifestacji Solidarności. Blokowani byli posłowie z powodu ustawy podwyższającej wiek emerytalny. Wówczas prokuratura umorzyła śledztwo.

Czy tak się stanie ze śledztwem obecnym? Nie można tego być pewnym, gdyż prokuratura w 2012 roku była niezależna od rządu, a dzisiaj minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro jest prokuratorem generalnym. Sam wszak groził nie tylko manifestującym, ale i posłom opozycji.

(ZGADNIJCIE, DLACZEGO PRZYŁĘBSKA ZACZĘŁA OD BLOKADY INFORMACJI?)

c0za2rxxeae-sde

Nawet w tej kwestii PiS złamał standardy praworządności. Partia rządząca nagina prawo i straszy nim obywateli, którzy nie uginają się naciąganej praworządności. Na szczęście jeszcze mamy sądy niezależne. Jeszcze… znając zug prezesa do dyktatury, sądy będzie chciał spacyfikować, ale nieprędko to mu się uda, bo wykształcenie prawnicze to nie matura, acz ta władza dąży do zdawałoby się zapomnianej formuły „nie matura, lecz chęć szczera czyni z ciebie sługę reżimu” (naciągnąłem ten idiom, ale PiS naciąga strunę przyzwoitości i ona kiedyś pęknie. Och, pęknie).

Śledztwo prokuratury może ponadto dotyczyć posłów opozycji, którzy blokowali mównicę, a obecnie protestują w sali posiedzeń Sejmu. Straszył już ich Kaczyński na konferencji prasowej, wyciągając rękę „do pojednania”. W komunikacie prokuratury można wszak przeczytać, iż śledztwo dotyczy także „stosowanie przemocy wobec posłów oraz innych osób w celu uniemożliwienia im swobodnego przemieszczania się po terenie Sejmu i jego opuszczenia oraz wywierania w ten sposób wpływu na czynności urzędowe Sejmu”.

Oczywiście język jest niejasny, nieprecyzyjny, bo takie jest PiS, jest to język kauzyperdów, którzy mają pojęcie o prawie, jak Pawlaki z „Samych swoich”: „racja musi być po naszej stronie”. Rozum niekoniecznie.

oj

BRAWO!

c0zccwixuaacnr7

grudzien23

LINK DO HYMNU KOD-u – „CZARNY WALC” I INNYCH PIEŚNI WOLNOŚCI >>>>>

Pisowski sędzia TK to postać z gruntu kaczystowska: zakłamana, zageabiająca i tandetna. Pisze o nim Maciej Orłowski („Wyborcza”).

propisowski

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Piotr Pszczółkowski przez kilkanaście lat zarabiał na długach szpitali – podaje portal OKO.press. Jego kancelaria miała ściśle współpracować z łódzkim Magellanem, największą firmą obracającą wierzytelnościami szpitali.
Pszczółkowski to jeden z najbardziej zaufanych ludzi PiS i prezesa Kaczyńskiego. Był m.in. oskarżycielem posiłkowym rodziny zabitego w łódzkim biurze PiS Marka Rosiaka, asystenta europosła Prawa i Sprawiedliwości Janusza Wojciechowskiego i pełnomocnikiem matki Zbigniewa Ziobry w sprawie przeciwko lekarzom, obwinianym przez rodzinę Ziobry o śmierć jej męża.
c0tebxcxcaej8ck
Pszczółkowski był też pełnomocnikiem 20 rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, w tym prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Brał udział w pracach parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej i tzw. konferencjach smoleńskich. W ostatnich wyborach parlamentarnych Pszczółkowski dostał się z list PiS do Sejmu.1 grudnia posłanka Krystyna Pawłowicz zgłosiła Pszczółkowskiego jako kandydata na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Posłowie PiS jednogłośnie poparli jego kandydaturę, a dwa dni później prezydent Andrzej Duda przyjął od Pszczółkowskiego ślubowanie. W styczniu tego roku ówczesny prezes TK Andrzej Rzepliński dopuścił Pszczółkowskiego do orzekania.

c0rpegcuoaa9bvm

320 tys. zł rocznego zysku ze ściągania długów szpitali

Jednak, jak podaje portal OKO.press,  zanim Pszczółkowski został sędzią Trybunału, zajmował się windykacją szpitalnych długów. Kilkanaście lat temu obecny sędzia Trybunału Konstytucyjnego trafił do największej firmy obracającej wierzytelnościami szpitali – łódzkiego Magellana.

W 2005 r. Magellan i Pszczółkowski mieli wspólnie powołać spółkę komandytową Kancelaria Prawnicza Pszczółkowski i Wspólnik. Przez kolejnych 10 lat mieli dzielić się zyskami z obsługi prawnej egzekucji szpitalnych długów. W tym czasie Magellan – jak pisze OKO.press – przejął i ściągnął ze szpitali setki milionów złotych. Tymczasem Kancelaria na windykacji i zastępstwie procesowym miała zarobić blisko 8 milionów złotych. Jak podaje OKO.press, tylko w ubiegłym roku wypracowała blisko 1,1 mln zł zysku, z czego 320 tys. zł trafiło do Pszczółkowskiego.

OKO.press: Pszczółkowski omijał przepisy by ściągać długi

OKO.press informuje, że w 2011 roku parlament wprowadził zakaz sprzedaży długów szpitali bez zgody ministerstwa zdrowia lub samorządu i kierownictwa szpitali. Magellan miał jednak znaleźć sposoby na obejście zakazu, a prawnicy spółki – także Piotr Pszczółkowski – zdaniem portalu wcielali te sposoby w życie. W ciągu 4 lat Magellan miał skupić wierzytelności Samodzielnego Specjalistycznego Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu o wartości około 5 mln złotych.

OD DZIŚ NAZYWAMY TEN TWÓR TRYBUNAŁEM NIEKONSTYTUCYJNYM.

c0tjrszxeaex22z

Według dyrektora SSSK nr 1 we Wrocławiu, Piotra Nowickiego to, co robił Magellan, było „obejściem przepisów”. – Jeśli dostawaliśmy od Magellana informację o przejęciu wierzytelności, sprawy najczęściej kończyły się w sądach – mówi portalowi Nowicki. OKO.press dodaje, że rozmawiało z przedstawicielami kilkunastu polskich szpitali współpracujących z Magellanem na przestrzeni ostatnich 15 lat.

– Współpraca to złe słowo – mówi Oko.press jeden z dyrektorów z Mazowsza.

– Z tą firmą nie współpracujemy w ogóle. Spłaciliśmy ją i nie chcemy z nią mieć raczej do czynienia – deklaruje w rozmowie z portalem księgowa jednej z placówek.

c0wgycwwgae1qro

Członek Sądu Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Łodzi

Jak podaje Kronika Sejmowa w numerze wydanym po zaprzysiężeniu Pszczółkowskiego na sędziego TK, „zajmuje się [on] szkoleniem pracowników korporacyjnych z podstaw prawa i zagadnień etycznych”, a „w samorządzie zawodowym pełnił funkcję członka Sądu Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Łodzi oraz zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi”.

c0svsngxuaafxfg

PiS został złapany na oszustwie przy liczeniu głosów nad uchwalaną najważniejszą ustawą w roku – budżetową.

oszustwa

Jeżeli zwykły poseł Jarosław Kaczyński powinien cokolwiek skierować do prokuratora, to z pewnością to co działo się na Sali Kolumnowej feralnego piątku, podczas głosowań nad ustawą budżetową. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, według stenogramu z tamtego posiedzenia Sejmu, poseł PSL Krystian Jarubas był jednym z 10 sekretarzy liczących głosy innych posłów. Pan poseł jest jednak zaskoczony tą informacją i twierdzi, że nie miał z tym nic wspólnego. Kto więc występował w jego imieniu? Stenogram ów jest znany od wtorku, ale sprawa posła-widmo wyszła na światło dzienne dopiero w środę późnym wieczorem. I to przypadkiem.

przestan

Wszystko dzięki tweetowi posłanki PiS Joanny Lichockiej. „Głosy liczyli sekretarze. Nie tylko z PiS. Także z PSL. Sugerujecie im fałszerstwo” – napisała posłanka, dyskutując o głosowaniu w Sali Kolumnowej. „Jedynym sekretarzem Sejmu z PSL jest poseł Krystian Jarubas. Wiem, że na 100 proc. nie liczył żadnych głosów” – odpowiedział jej Jakub Stefaniak, rzecznik PSL.

Tylko tyle i aż tyle.

„To jakiś skandal – powiedział „Wyborczej” poseł Krystian Jarubas, z którym udało się skontaktować w środę późnym wieczorem. Nie wiem, kto liczył głosy. Na pewno to nie byłem ja. Mnie wtedy nawet nie było na sali” – dodaje. Jarubas opowiada, że w trakcie głosowań w Sali Kolumnowej przebywał w kuluarach. Nie chciał uczestniczyć w obradach, bo uważa, że miejscem głosowań jest sala plenarna.
„Do Sali Kolumnowej wszedłem na dosłownie 1,5 minuty. Na pewno nie uczestniczyłem w liczeniu głosów – mówi. Widać wyraźnie, że PiS się pogubił. Podpisy sekretarzy powinny być na protokołach. Mojego podpisu tam nie będzie” – dodaje.

Na sekretarza też była powołana posłanka Kukiz 15 Elżbieta Borowska, która w nocy napisała na Twitterze, że również głosów nie liczyła.

W całym tym piątkowym” zawirowaniu” marszałek Kuchciński nie zwracał uwagi na posłów opozycji, którzy próbowali zgłaszać wnioski formalne i mieli zastrzeżenia do liczenia głosów. A szkoda, bo np. posłanka PO Joanna Mucha, wołała donośnie : „Głosy są liczone na odwal”. Ale marszałek zignorował jej słowa.

Jedynym sędzią w tej sprawie pozostaje opinia publiczna w Polsce – Jan Grabiec.

c0smaizveaakub7

3 X WIĘCEJ POLAKÓW WYSTAWIA PiS FATALNĄ OCENĘ. JUŻ NAS NIE OSZUKAJĄ OBIETNICAMI. „CIEMNY LUD” NIE KUPI WSZYSTKIEGO

c0tmvl-xgaebdes

Wakldemar Mystkowski pisze o groźbach Błaszczaka i wywiadzie prezesa dla Reutersa.

salomon

Mariusza Błaszczaka nie należy przekreślać, wyrabia się jako minister. Kiedyś Marek Migalski nazwał go niewidzialnym, bo prezentował się, jako ktoś kogo szturchniesz, a nawet potkniesz się o niego, to go nie zauważysz. I tak też mówił, cokolwiek powiedział, nie miało znaczenia. Niewidzialny w pewnym momencie wymienny był na ciamajda, gdyż w jednym z programów Moniki Olejnik nie wytrzymał, że się go wałkuje pytaniami, wyleciał z taką miną ze studia, że za drzwiami musiał się popłakać.

A teraz, proszę. Kolejna sesja sejmowa jest zaplanowana na 11 stycznia i Błaszczak rzecze, że jak opozycja nie zaprzestanie protestu w sali plenarnej, to oni mają obstukaną salę kolumnową: „Jeżeli oni nie ustąpią, to dalej obrady będą kontynuowane w sali, w której się odbywały w ostatni piątek”. Błaszczak nie powiedział, czy wezmą ze sobą Krystiana Jarubasa z PSL i Elżbietę Borowską z Kukiz ’15. W piątek wpisali ich do stenogramu, jako posłów-sekretarz liczących głosy, choć ich nie było.

Niemniej taki bystrzak z tego Błaszczaka, że mimowolnie nasuwa się porównanie go z Salomonem, który był rzekł w Księdze Mądrości: „Kto szuka mądrości, łatwo ją znajduje”. Błaszczak tę mądrość znalazł w sali kolumnowej. Minister spraw wewnętrznych uspokoił posłów opozycji z sali plenarnej: „Nie będziemy egzekwować, w sensie „wyciągania posłów”. Chciałem porównać Błaszczaka z Mojżeszem, który też wędrował, ale ręka mi zadrżała, bo Mojżesz jest zarezerwowany dla prezesa. Kaczyński wszak wędruje ze swoim ludem po Krakowskim Przedmieściu. Do Mojżesza jeszcze wrócę.

Najpierw powołam się na Grzegorza Schetynę, który zrozumiał potrzebę hierarchii prezesa PiS, odniósł się do jego propozycji przedstawionej w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Kaczyński zaproponował instytucjonalizację opozycji. Chodzi w niej o to, aby lider opozycji miał nadzwyczajne uprawnienia: „Osobiście uważam, że lider opozycji powinien mieć taki status jak wicepremier”.

Więc Schetyna pospieszył prezesowi na ratunek: „Zrobimy wszystko, żeby liderem opozycji w przyszłym Sejmie był Jarosław Kaczyński”. Przewodniczący Platformy dostał kindersztubę. Liderem opozycji nie będzie Beata Szydło, a nawet Andrzej Duda, tylko prezes, bo to jego prawa autorskie. Kaczyński może spać spokojnie.

Ba, Kaczyński chce, abyśmy my także spali spokojnie. Oto w wywiadzie dla słynnej agencji Reuters o demokracji i praworządności w Polsce, którą podważa Komisja Europejska, był rzec: „To absolutna komedia, ponieważ w Polsce nie dzieje się nic, co naruszałoby prawo”.

jaroslaw-kaczynski

Cholera, a ja łażę na marsze KOD-u, nauczyłem się „Czarnego Walca” KOD-Kapeli, drę pysk na cały regulator: „Idziemy, śpiewamy, nim cię pokonamy, walc, czarny walc”. I po co? Prezes mówi, że wszystko jest OK. Nie zgadza się też, że on jakiś pierwszy sekretarz: „Czasami moja rola jest porównywana do roli pierwszego sekretarza w czasach komunizmu. Otóż pierwszy sekretarz miał ogromny budynek, z setkami pracowników. Nie byłbym w stanie nim zarządzać nawet gdybym był nieporównanie bardziej inteligentny niż jestem teraz i miał umysł Einsteina”.

W ten pośredni sposób dowiedziałem się, że Gomułka to miał umysł Einsteina. Kisiel zaś uważał go za ciemniaka. Wychodzi na to, że skromność Kaczyńskiego pozostanie z nim na Nowogrodzkiej, bo jest większym ciemniakiem niż Gomułka.

W wywiadzie jest więcej bredni, jako ta o sprawiedliwości dziejowej („po prostu zabieramy pieniądze elitom, które je gdzieś zagrabiły i podzieliły”), czy o jego autorytecie, który nie jest właściwie szanowany nawet przez jego podwładnych („w sferze politycznej mam poważny autorytet”, to w rzeczywistości „większość decyzji jest podejmowana bez mojej woli i świadomości”).

maciej-malenczuk

Mojżesz Kaczyński wyprowadza nas z Unii Europejskiej, bo mówiąc o reformie widzi jej kształt taki, jaki miała Europa przed II wojną światową: „Potrzebujemy reform, które wyraźnie określą, że Unia Europejska jest związkiem państw narodowych i że państwa narodowe są jej podstawą. Dodatkowo, potrzebujemy daleko idącej deregulacji”.

Podwładny Kaczyńskiego Błaszczak salę posiedzeń Sejmu przenosi do sali kolumnowej, bo tam nie będzie przeszkadzać PiS-owi opozycja. A może by tak przenieść od razu na Nowogrodzką. Demokrację mamy daleko zderegulowaną, prezesowi się marzy podobna w całej Europie. Więc niestety kończę ten felieton Czarnym Walcem: „Idziemy, śpiewamy, nim cię pokonamy”. Niech Schetyna mianuje Kaczyńskiego liderem opozycji w przyszłym Sejmie, ale nie za trzy lata. Dużo prędzej, bo tak nas zdereguluje, że nie będziemy mieli „woli i świadomości”.

c0txtttukaaqfp_

OTO JAK REAGUJE KOŚCIÓŁ, KIEDY SŁYSZ PRAWDĘ NA SWÓJ TEMAT. SZACUNEK DLA KSIĘDZA PROFESORA!

c0ttfuywqaenv-n

POPULISTYCZNE DROBNE ZAGRYWKI W ZAMIAN ZA NISZCZENIE POLSKI. TO NIE PRZEJDZIE. LIS MA RACJĘ – TO KOPANIE POLITYCZNEGO GROBU.

c0tonn7xeaawobq

grudzien22

WARTO WIEDZIEĆ!
http://koduj24.pl/oszustwa-na-sali-kolumnowej/

nie-wiem

Renata Grochal („Gazeta Wyborcza”) pisze o dyktatorskich zapędach prezesa PiS. To nie władza ma się cofnąć, a opozycja. Jeśli tego nie zrobi, grożą jej zarzuty karne – postraszył prezes PiS Jarosław Kaczyński na czwartkowej konferencji prasowej w sprawie kryzysu parlamentarnego.

renata-grochal

Kaczyński porównał opozycję do Samoobrony, co było kontynuacją narracji premier Beaty Szydło i Joachima Brudzińskiego o „warchołach oraz wichrzycielach”, którzy przeszkadzają w „dobrej zmianie”. Ale to nie opozycja odpowiada za to, co dzieje się w państwie, tylko PiS, który rządzi.To był teatr jednego aktora. Marszałkowie Sejmu Marek Kuchciński i Senatu Stanisław Karczewski, premier Szydło i szef klubu PiS Ryszard Terlecki byli jedynie statystami. Prezes Kaczyński ogłosił, że nie będzie ponownego głosowania nad budżetem, bo – jak zapewnił Kuchciński, głosowanie w Sali Kolumnowej było legalne, mimo że konstytucjonaliści mają wątpliwości.

Żaden z liderów PiS nie odniósł się do zarzutu, że skoro posłowie opozycji nie byli wpuszczani na Salę Kolumnową, to w ogóle nie może być mowy o posiedzeniu Sejmu, tylko o spotkaniu klubu PiS. Ani do tego, że w jednym bloku przegłosowano kilkaset poprawek, chociaż posłowie mogli być za jednymi zmianami, a przeciwko innym. PiS nie przejął się obawami konstytucjonalistów, że najważniejszy akt prawny przyjmowany przez Sejm może być podważany.

TAK WYGLĄDA TERAZ PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ W POLSCE… BRAK SŁÓW

c0rpegcuoaa9bvm

Ten sposób uchwalania prawa to kolejny – po paraliżu Trybunału Konstytucyjnego – sygnał dla inwestorów, że Polska przestaje być państwem przewidywalnym i pogrąża się w chaosie. Zamiast odpowiedzi na te wątpliwości dostaliśmy propagandowy spektakl w wykonaniu premier Szydło o tym, jak gospodarka świetnie się rozwija, chociaż wzrost PKB jest niższy, niż przewidywano, a poziom inwestycji spada.

Prezes Kaczyński zapowiedział, że w ramach wprowadzania pakietu demokratycznego w Sejmie porządek co piątego posiedzenia może ustalać opozycja, a jej lider powinien mieć specjalne uprawnienia. Choć nie wskazał który: Schetyna czy Petru. To jest próba wbicia klina w opozycję, która właśnie się jednoczy.

W rzeczywistości obietnice Kaczyńskiego są tylko zasłoną dymną, bo jak ów „pakiet demokratyczny” – obiecany zresztą przez PiS w trakcie kampanii wyborczej – działa w rzeczywistości, widzieliśmy w piątek, gdy marszałek Sejmu wykluczył posła PO Michała Szczerbę za słowa „panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje…”.

wsrod

Od roku prawa opozycji w Sejmie są łamane. PSL, z którym PiS wojuje na wsi, jako jedyny klub nie dostał stanowiska wicemarszałka Sejmu, a opozycja została pozbawiona możliwości kierowania komisją ds. specsłużb, co od lat było parlamentarnym obyczajem. Wyłączanie mikrofonu posłom opozycji stało się smutnym symbolem parlamentaryzmu a la PiS.

Jeśli ktoś liczył, że na dwa dni przed wigilią Bożego Narodzenia prezes Kaczyński pokaże, że potrafi się cofnąć, srogo się pomylił. Trudno się dziwić opozycji, która na znak protestu przeciwko działaniom PiS zamierza okupować salę plenarną do 11 stycznia.

Konferencja potwierdziła za to rzeczywistą hierarchię władzy w Polsce – poseł Kaczyński przemawiający przed marszałkami Sejmu i Senatu, a także premierem to wymowny sygnał, że Polska jest na drodze do autorytaryzmu i prezes nie zamierza z niej zawrócić.

oto

TAKI POMYSŁ. MOŻE ZROBIMY Z TEGO WIĘKSZĄ AKCJĘ?

c0rlucwxaaew5ix

A będzie tak!

richard

Marek Beylin pisze o najgorszym, co nas może spotkać. Co myśli władca, który ma ambicje dyktatora, gdy jego rządy przynoszą chaos, a sprzeciw nie ustaje? Że to wina wrogów. Wszak bez nich panowałby porządek.

strach

A zatem dopóki wrogowie zachowują siłę, będą podważać jego władzę i pogłębiać chaos. Jakiekolwiek kompromisy jedynie pogorszą sytuację: musiałby władca przyznać część racji swoim wrogom i uznać ich prawo do działania. A to niemożliwe, bo całą rację i wszystkie prawa ma mieć Jarosław Kaczyński.Kluczowa staje się więc kwestia, jak się pozbyć coraz butniejszej opozycji. Przyspieszone wybory? Nie, ich rezultat jest niepewny. O większości konstytucyjnej Kaczyński może dziś tylko pomarzyć. Ryzykuje natomiast przegraną albo utratę samodzielnej większości, a tym samym utratę instrumentów przemocy, za pomocą których PiS chce zaprowadzić porządek.

Kaczyński właśnie obezwładnił Trybunał Konstytucyjny. Nie chce, by jego rządy krępowało prawo. Prezydent Duda, podpisując ustawy niszczące TK, wiernie wspiera prezesa.

Pozostaje Kaczyńskiemu zmasowana akcja oczerniania opozycji i zastraszania jej. „Będą prowokacje, mogą strzelać snajperzy” – donosi bliski PiS portal wPolityce.pl. „To próba zamachu stanu” – krzyczą w PiS o protestach opozycji. We wtorek „zmilitaryzowany” Sejm, otoczony barierami i wypełniony policją, przypominał koszary. To sygnał dla nieposłusznych posłów, że tylko od niego – Kaczyńskiego – zależy ich mandat i bezpieczeństwo. To mój Sejm – mówi szef PiS parlamentarzystom i całemu narodowi.

drodzy

Podobnie robili komuniści przed wprowadzeniem stanu wojennego. Oskarżali „Solidarność”, że chce robić lincze i wywołać wojnę domową, a władza musi temu zapobiec.

Propaganda PiS działa podobnie. I zapewne Kaczyński zastanawia się nad scenariuszem siłowym, czymś w rodzaju stanu nadzwyczajnego. Niekoniecznie po to, by go dziś użyć, ale by mieć tę możliwość pod ręką. Tyle że może się ona okazać dla PiS samobójcza, bo nie jest pewne, czy policja i wojsko zechcą zwrócić się przeciw współobywatelom, a posłowie PiS zachowają posłuszeństwo.

Będziemy więc żyć w sytuacji pośredniej: wzmagającej się propagandy i wybiórczych represji. Nie zdziwiłbym się, gdyby PiS postanowił ścigać karnie posłów opozycji okupujących salę sejmową czy ludzi protestujących na ulicach. Możliwe jest też tolerowanie lub inspirowanie akcji antyopozycyjnych bojówek. Wszystko w nadziei, że da się opanować społeczeństwo.

PiS będzie więc robił to co teraz, tylko bardziej. Chce przede wszystkim wygrać wybory samorządowe w 2018 r. Ale radykalizując się, idąc na kolejne wojny, raczej zniechęci do siebie społeczeństwo. Bo coraz więcej ludzi uzna władzę za winną chaosu, bezprawia i nieznośnych napięć.

Co więc będzie, jeśli PiS przerżnie wybory samorządowe, co jest prawdopodobne, gdy opozycja się zjednoczy? Wtedy strach przed utratą władzy i odpowiedzialnością może ich skłonić do szaleńczych poczynań. Łącznie z próbami unieważnienia wyborów lokalnych i niedopuszczenia do parlamentarnych.

chcialas

W środę na prezesa nowego TK została zaprzysiężona sędzia Julia Przyłębska. – Wszystko się odbyło niezgodnie z konstytucją – ocenił Prof. Zoll.
Jak mówił, najpierw w sprzeczności z konstytucją Przyłębska została pełniącą obowiązki prezesa nowego TK. – Takiej funkcji nie przewiduje konstytucja. Konstytucja przewiduje stanowisko wiceprezesa, że jeśli nie ma prezesa, to ta osoba sprawuje funkcję prezesa Trybunału – zaznaczył.
Jak mówił Zoll, również przywrócenie trzech osób do… Zobacz więcej

to-nie

Waldemar Mystkowski pisze o perspektywach sankcji wobec Polski, które nałożyć może Komisja Europejska.

codziennie

Komisja Europejska wysłała Polsce kolejną serię rekomendacji wiążących się z Trybunałem Konstytucyjnym, nie są one rozumiane tak, jak życzyłby sobie rząd. Dotyczą niepublikowania wyroków TK, fali nowelizacji ustawy o TK, curiosum p.o. prezesa TK Julii Przyłębskiej.

Rząd dostał kolejne 2 miesiące na odpowiedź. Rzecznik rządu Rafał Bochenek od razu odpowiedział, że problem Trybunału jest rozwiązany: „Nie widzimy podstaw podstaw do tego, aby Komisja Europejska zajmowała się w tym momencie Trybunałem Konstytucyjnym”.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans zapowiedział, że Polsce nie odpuści. Ktokolwiek byłby na jego miejscu, powiedziałby to samo, bo Trybunał Konstytucyjny to z definicji główny standard Unii Europejskiej. Dotyczący trójpodziału władzy demokratycznej.

Rząd PiS i większość parlamentarna łamie tę zasadę, a przede wszystkim łamie Konstytucję RP. W obecnej sytuacji TK nie jest władny podjąć wiążącego prawnie wyroku. Niezależne jeszcze są sądy, najprawdopodobniej Sąd Najwyższy wyda wyrok w sprawie kolejnych nowelizacji o TK i wyborze Przyłębskiej.

Nie wdając się w subtelności – w lutym Komisja Europejska może nałożyć sankcje na Polskę, gdy PiS będzie się upierać (a będzie), iż wszystko jest O.K. A przecież nie jest. Jarosław Kaczyński nie zrobi w tej sprawie konferencji prasowej, mając po lewej swojej ręce Beatę Szydło, a po prawej Andrzeja Dudę i nie postraszy Timmermansa, jak straszy opozycję, iż zostaną wyciągnięte wobec niego konsekwencje prawne.

Acz znając Kaczyńskiego wcale nie zdziwiłbym się, gdyby sklasyfikował Timmermansa jako gorszy sort, a nawet „posądził” go o przynależność do UB, SB, czy gestapo. Prezes PiS sam jest politycznym absurdem i nie wstydzi się tego.

Aby nałożyć sankcje na Polskę, Komisja Europejska musi uzyskać jednomyślność krajów Unii Europejskiej, PiS liczy na Viktora Orbana, ale ten jest wytrawniejszym graczem niż Szydło skrzyżowana z Dudą i naddanym im Kaczyńskim, jak kapeluszem.

Więc możemy orzec, iż PiS stał się zakładnikiem Orbana, a ten jest – wszak to tajemnica poliszynela – zakładnikiem Władimira Putina. W ten oto sposób wpadliśmy w sidła Kremla. Nie należy też wykluczyć, iż Orban „zdradzi” PiS.

Któregoś pięknego dnia, jeszcze zanim nastanie wiosna, obudzimy się w kraju w którym Bruksela nałożyła sankcje gospodarcze (wstrzymując finansowanie z unijnej kasy) i polityczne, poprzez odebranie głosu w instytucjach unijnych. Przypominam, że sankcje nałożone zostały także na Rosję.

Jak wówczas zachowa się Kaczyński, mając po lewej i prawej swoje marionetki premiera i prezydenta? Boję się, że Timmermans potraktowany zostanie jak Michał Szczerba, prezes nasz kraj przeniesie do sali kolumnowej, gdzie bez Brukseli podejmie decyzję wyjścia z UE. Nierealne? Ależ rok temu wiele rzeczy wydawało się nierealnych, dzisiaj są realne.

Codziennie budzimy się z ręką w nowym nocniku. Któregoś dnia zabraknie nocników i usłyszymy, jak po 1795 roku i po 1945, iż „nie lzia”, a Kaczyński odpowie: „spasiba”.

marcin-celinski