Rydzyk i Kaczyński jako Sralin oraz pomniejsze sralinki, pisowskie patriotyczne pralinki

Posted: 28 stycznia 2017 in Kościół, Polityka
Tagi: , , , , , , , , ,

CZYŻBY NIE TRAFILI NA GORĄCE ŹRÓDŁA??? Kasa zastąpiła słowo Boże…

c3nxee8xuauxsp4

O. Tadeusz Rydzyk walczy z rządem o rekordowe miliony. Wiadomo, wygra. Dlatego walczy.

fundacja

Fundacja Rydzyka sądzi się o ponad 30 mln zł. Ze spółką należącą w większości do Skarbu Państwa

Ponad 30 mln zł odszkodowania oczekuje fundacja Lux Veritatis, należąca m.in. do ojca Tadeusza Rydzyka, od spółki Exalo Drilling. Chodzi o odwierty, które w opinii fundacji zostały wykonane nienależycie. Lux Veritatis przegrało w 2015 r. rozprawę w sądzie pierwszej instancji, w piątek miały się odbyć przesłuchania przed sądem apelacyjnym. Jednak nie doszło do nich.

SEJMOWE MUPPET SHOW Ilustracja:

c3lnlf8wyaegacy

Zdaniem przedstawicieli Lux Veritatis, firma Poszukiwania Nafty i Gazu Jasło (dziś już nieistniejąca, jej następcą prawnym jest spółka Exalo Drilling, należąca do PGNiG, kontrolowanego przez Skarb Państwa) dopuściła się błędów w trakcie prac odwiertowych związanych z poszukiwaniami wód geotermalnych w Toruniu. Fundacja oskarża też firmę o opóźnienie startu projektu. – Firma, która jest własnością skarbu państwa, tak nam nogi podkładała, że to było dramatyczne – mówił o. Rydzyk.

Co ciekawe, zlecone innej firmie prace naprawcze po PNiG Jasło kosztowały 3 mln euro. Skąd więc oczekiwanie odszkodowania sięgającego aż 30 mln zł? – Chodziło o korzyści, jakie można by odnieść, gdyby projekt został uruchomiony w terminie – tłumaczy PAP Benedykt Fiutowski, radca prawny reprezentujący fundację.

Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Toruniu. Jako, że wykonawca prac był ubezpieczony, do procesu przystąpili także (w charakterze interwenientów) ubezpieczyciele firmy, m.in. PZU, którego głównym akcjonariuszem jest Skarb Państwa.

W listopadzie 2015 r. sąd oddalił powództwo Lux Veritatis uznając, że doszło do przedawnienia roszczeń. Fundacja odwołała się do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. – Jednym z zarzutów apelacji był zarzut, że sąd okręgowy nie przesłuchał stron, co jest niezbędne do ustalenia, jaka była intencja stron przy zawieraniu porozumienia – aneksu do umowy i podpisywaniu odpowiednich dokumentów, w tym protokołu – komentuje PAP mecenas Fiutowski.

W piątek miało się odbyć przesłuchanie przedstawicieli Lux Veritatis i Exalo Drilling, na którym sąd miał zapoznać się z interpretacjami zapisów w umowach. Jednak przedstawiciel firmy nie stawił się (nie odebrał wezwania).

PiS chciał odkupić TVN24.

pis-chcial

Dziennikarka współpracująca Onetem, Edyta Żemła, jako pierwsza ustaliła, ile budżet państwa kosztowały limuzyny, aby mogli nimi się rozbijać Macierewicze i jego Misiewicze.

tomasz-siemoniak

MON kupiło 30 limuzyn za prawie 35 milionów złotych. Dwie z nich rozbiły się pod Toruniem

Zakup 30 luksusowych limuzyn za prawie 35 milionów złotych resort obrony przeprowadził z wolnej ręki bez przetargu i kalkulacji kosztów. Pozwalał mu na to tzw. specustawa przyjęta przed szczytem NATO.

c3pza9hxuaafu4e

  • Zamawiano najkosztowniejsze i najbardziej luksusowe wersje samochodów
  • Jak to możliwe, że MON bez przetargu kupił aż tyle tak drogich aut, które w dodatku nie służą wojsku tylko urzędnikom?
  • Luksusowymi autami jeżdżą też wiceministrowie obrony oraz niektórzy niżsi rangą urzędnicy resortu, m.in. Bartłomiej Misiewicz

Wśród nowo nabytych aut są trzy luksusowo wyposażone samochody marki BMW7 i osiemnaście BMW X5. Kupiono też jedenaście samochodów marki Audi Q7. Ceny tych limuzyn wahają się w granicach miliona złotych za sztukę. Zwłaszcza, że – jak wynika z naszych informacji – resort przy ich zakupie nie oszczędzał na wyposażeniu. Zamawiano najkosztowniejsze i najbardziej luksusowe wersje samochodów. Droższe są tylko auta S-klasy w wersji Maybach.

– Te samochody są też wyposażone w specjalną łączność oraz zabudowaną sygnalizację świetlną i dźwiękową dla pojazdów uprzywilejowanych – mówi Mateusz Multarzyński, redaktor naczelny magazynu „Special Ops”. Wozy nie są jednak opancerzone. To typowe luksusowe i bardzo komfortowe limuzyny do przewozu VIP-ów.

Karambole i skandale

Cała flota najnowszych samochodów MON-u znajduje się obecnie na stanie Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej z Warszawy, który chroni ministra obrony Antoniego Macierewicza.

Z naszych informacji wynika, że luksusowymi autami jeżdżą też wiceministrowie obrony oraz niektórzy niżsi rangą urzędnicy resortu, m.in. Bartłomiej Misiewicz, rzecznik prasowy i dyrektor biura politycznego MON. Jedną z tych właśnie limuzyn podjechał w Białymstoku pod klub nocny. O sprawie było głośno kilka dni temu.

Sprawa aut ministerstwa obrony powróciła, gdy dwa z nich rozbiły się pod Toruniem. Do karambolu doszło w środę przed godz. 18 na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym. W nieoznakowanym BMW X5 Żandarmerii Wojskowej podróżowali urzędnicy resortu obrony, w tym szef MON Antoni Macierewicz. Część samochodów zatrzymała się na czerwonym świetle, a samochody ŻW nie zdążyły wyhamować. W zderzeniu zostało poszkodowanych kilka osób.

Minister wracał z Torunia, gdzie brał udział w sympozjum „Oblicza dumy Polaków” w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej o. Tadeusza Rydzyka. Jechał do Warszawy na galę w Filharmonii Narodowej, podczas której tygodnik „wSieci” uhonorował Jarosława Kaczyńskiego tytułem Człowieka Wolności 2016 r.

BRAK SZACUNKU DO POWIERZONEGO MIENIA I LUDZKIEGO ŻYCIA. MÓGŁ ZABIĆ KIEROWCÓW STOJĄCYCH PRAWIDŁOWO NA ŚWIATŁACH…

c3niyedxaaajdju

Pod przykrywką szczytu NATO

Jak to możliwe, że MON bez przetargu kupił aż trzydzieści luksusowych aut, w dodatku takich, które nie służą wojsku tylko urzędnikom? Zabieg był prosty. Wykorzystano tzw. specustawę przygotowaną przed szczytem NATO, który odbył się w lipcu ubiegłego roku w Warszawie.

Wówczas przyjęto zasadę, że zakupy, które są związane z organizacją tej imprezy, zostaną wyłączone z trybu przetargowego. „Mając na względzie sprawne przygotowanie tego wydarzenia oraz zapewnienie bezpieczeństwa jego uczestników, uważa się za niezbędne wprowadzenie rozwiązania, zgodnie z którym udzielanie zamówień publicznych związanych z organizacją szczytu NATO zostanie wyłączone ze stosowania ustawy Prawo zamówień publicznych, przy zachowaniu podstawowych standardów udzielania zamówień” – argumentowali autorzy projektu.

W dodatku zamawiający mógł ograniczyć dostęp do informacji związanych z tymi zakupami. „Ze względu na rangę i charakter spotkania, jakim jest szczyt NATO, ujawnienie informacji związanych z organizacją szczytu NATO np. może spowodować istotne zagrożenie dla podstawowych interesów Rzeczypospolitej Polskiej jak i państw biorących udział w szczycie NATO w Warszawie w 2016 r. oraz zagrozić sojuszom i pozycji międzynarodowej naszego kraju” – napisano w uzasadnieniu projektu.

TOMASZ LIS POWIEDZIAŁBY, ŻE MISIEWICZ NIGDY NIE BYŁ W MEDIA MARKT

c3nqifqwiae8ak2

Urzędnicy się wożą, a wojsko ma przestarzały sprzęt

– Koszty szczytu NATO budziły bardzo dużo wątpliwości. A informacje o zakupie samochodów pokazały, że te wątpliwości okazały się zasadne. Zakup takiej ilości limuzyn tylko na dwa dni szczytu jest skandalem. Na podobnych spotkaniach, w jakich uczestniczyłem w Wali i w Chicago delegacje jeździły wynajętymi samochodami. Tam nikomu nie przysporzyłoby do głowy, by z budżetów resortów obrony wydawać bajońskie sumy na samochody, które będą służyły przez dwa dni. To jest niemoralne. Jak wojsko może się czuć, gdy widzi nawet niższych rangą urzędników w limuzynach, a żołnierze jeżdżą starym sprzętem – komentuje sprawę Tomasz Siemoniak poseł PO, były minister obrony narodowej.

Czy zakup luksusowych aut mógł był rzeczywiście potrzebny i służy bezpieczeństwu państwa? MON nie zamieścił na ten temat nawet informacji na stronie BIP-u, choć miał taki obowiązek.

CZEKAMY AŻ PAN MINISTER PUBLICZNIE PRZEPROSI OFIARY WYPADKU, KTÓRY SPOWODOWAŁ A MON WYPŁACI ODSZKODOWANIA OFIAROM KARAMBOLU POD TORUNIEM.

c3ndbfdwcaa91oa

CAŁA PRAWDA W JEDNYM OBRAZKU.

c3neq5mwmain5-z

Waldemar Mystkowski pisze o kolejnej demolce PiS, Muzeum II Wojny Światowej.

muzeum

Demolowanie wielkości Polaków przez Sralina i jego sralinków

demolowanie

Długo czekaliśmy na taką władzę, jak PiS, której zdolności destrukcyjne w pełni do tej pory nie zdążyliśmy poznać. Doceniam zdemolowanie Trybunału Konstytucyjnego, mediów publicznych, kolejne przymiarki – do sądownictwa, samorządów i ordynacji wyborczej.

Doceniam. Na ich miejsce nic nie powstanie, zapewniam. Bo niczym jest nieautentyczność, bezprawie, marnotrawstwo. Będzie doskwierać, będziemy płacić coraz większą cenę. Jednej rzeczy nie można zdemolować: pamięci. Wiedział o tym Stalin, dlatego do pamięci dobrał się w ten sposób, że likwidował ludzi z pamięcią. Hitler był jeszcze lepszy, bo likwidował ludzi i ich dzieła pamięci – książki.

Z historii wiemy, iż wystarczy, aby przetrwała jedna pozycja z Biblioteki Aleksandryjskiej przepisana przez jakiegoś benedyktyna, pamięć zostaje ocalona.

U nas jeszcze nie posunęła się obecna władza do „czynów” Stalina i jego prawicowego odpowiednika, Hitlera. Kaczyński et consortes starają się przeskoczyć ten etap likwidacji i od razu przejść do nieautentyczności, bezprawia, marnotrwawstwa.

Dwa ostatnie medialne zdarzenia dobrze to pokazują: pustka intelektualna i duchowa na gali Człowieka Wolności w Filharmonii Narodowej i wykład Antoniego Macierewicza na „uczelni” Rydzyka o dumie narodowej, a następnie dumne skasowanie w wypadku drogowym dwóch limuzyn rządowych wartych przeszło 2 mln zł.

Chętnie Kaczyński wszedłby w buty dwóch największych satrapów w dziejach, ale nie może z różnych powodów, acz wypatruje okoliczności dziejowych, aby te lśniące oficerki nałożyć. Dlatego tę niemożność nazywam od słynnej literówki z lat 50. ubiegłego stulecia, gdy jakiś zecer, aby wyrazić swój bunt wobec systemu mógł tylko zmienić nazwisko Stalina na Sralin.

Taką niedoróbką satrapy jest Kaczyński, Sralin z Nowogrodzkiej, Sralin z Żoliborza. Doceniam Sralina za demolkę, bo wiem, że wielkość przeciwną mu, tę wielkość autentyczną, buduje się pokoleniami i to nie jest pewne, czy wynik będzie oczekiwany.

Aby Mickiewicz mógł napisać „Pana Tadeusza” przed nim równie zdolni poeci i pisarze musieli się zmagać z materią języka polskiego, aby on mógł wykuć takie cudowne frazy trznastozgłoskowca, jak w „ostatnim zajeździe na Litwie”. Tak samo Gombrowicz jest pokłosiem Żeromskiego, Sienkiewicza i Kaden-Bandrowskiego, bez nich Gombrowicz nie byłby Gombrowiczem.

Przez 27 lat po 1989 roku budowaliśmy ze znojem swoją Polskę, swoją dumę kraju średniego z niekoniecznie wybitnymi elitami politycznymi. I coś udało nam się zbudować, bodaj po raz pierwszy w historii „Polak to brzmiało dumnie”. Indywidualnie Polacy osiągali sukcesy nad którymi nie tylko oni pracowali, bo to była także pamięć poprzedników – często przegrańców. Zespoły Polaków dochodziły do osiągnięć porównywalnych z najlepszymi.

Właśnie jeden z przypadków dziejących się tu i teraz pokazuje, z jaką nikczemną, małą, nieautentyczną władzą mamy do czynienia. Myślę o Muzeum II Wojny Światowej, które jest na ukończeniu, a które ma podlegać podobnemu procesowi rozpadu jak Trybunał Konstytucyjny.

Prof. Pawłowi Machcewiczowi udało się osiągnąć autentyczność, bo był otwarty. A te dwie cechy czynią nas wielkimi. Nareszcie Polak i jego historia mogli być zrozumiani przez świat. Muzeum zachwycony jest wybitny i bodaj najlepszy obecnie na globie znawca historii naszego regionu profesor z Yale Timothy Snyder, który nawet nazwał pracę Machcewicza i jego kolegów historyków „cywilizacyjnym osiągnięciem”. Czytałem opisy, jak wygląda przedstawienie II wojny światowej i jak wygląda na tym tle nasza historii. Nareszcie doszliśmy do wielkości przedstawiania siebie, bo zrobiono to z otwartością i autentycznie.

Tylko tak dochodzi się do prawdy o sobie, czyli wielkości. Niestety, wicepremier i minister kultury Piotr Gliński 1 lutego wprowadza swoje władze do muzeum, które podporządkują wymowę wystawy bohaterszczyźnie Polaków w czasie II wojny światowej, czyli będzie prowincjonalnie, w odpowiednim zapaszku zakłamania i prężenie zwiotczałych muskułów. Będzie to, co aż nadto znamy z naszej historii i jej przedstawiania. W istocie jest to demolowanie naszej historii, jak zdemolowano Trybunał Konstytucyjny.

Taki jest wkład obecnej władzy Sralina et consortes, czyli jego sralinków. Oczywiście, że przegrają. Jakim jednak kosztem? Bo ten koszt my ponosimy i poniesiemy. My.

JEST SUKCES NA ARENIE MIĘDZYNARODOWEJ. CZŁOWIEK WOLNOŚCI MA SILNE WSPARCIE. WASZCZYKOWSKI MOŻE BYĆ DUMNY. Autor grafiki:

c3mv08kwiainkoo

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: