Kaczyński choćby wszedł na sto taboretów, zeżarł sto kotletów, tylko z tego wszystkiego nasmrodzi, a Lechowi Wałęsie do nosa nie podskoczy

Posted: 31 stycznia 2017 in Kościół, Polityka
Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

SĄ JUŻ ZNANE NAJNOWSZE WYNIKI BADAŃ. ZOBACZCIE SAMI. POLACY SIĘ POWOLI BUDZĄ

c3c6bq3wiaexnkt

Ewa Siedlecka „Wyborcza”) pisze o niszczeniu sądownictwa przez Ziobrę. Zmiany proponowane przez PiS to poważne zagrożenie dla niezależności sądów i niezawisłości sędziów, zmierzają do upolitycznienia sądownictwa – oceniają polscy sędziowie. Krajowa Rada Sądownictwa uznała, że w rażący sposób naruszają konstytucję.

Sędziowie ostro o pomysłach PiS na sądy. „Zagrażają niezależności, służą upolitycznieniu, sprzeczne w konstytucją”

sedziowie

W Warszawie obradowali w poniedziałek sędziowie, przedstawiciele okręgów i apelacji sądowych z całej Polski. I Krajowa Rada Sądownictwa, której dotyczy projekt przekazany w czwartek do konsultacji społecznych. Ministerstwo Sprawiedliwości dało na jego zaopiniowanie cztery dni robocze.Zmiany w ustawie o KRS to: przerwanie kadencji obecnej Rady, wybranie nowej – przez posłów, stworzenie w niej dwóch „zgromadzeń”, które będą mogły nawzajem blokować sędziowskie nominacje. W czwartek min. Zbigniew Ziobro mówił też o pomyśle wprowadzenia sędziów pokoju wybieranych przez obywateli do sądzenia drobnych spraw, o stworzeniu elektronicznego rejestru spraw, likwidacji większości stanowisk funkcyjnych w sądownictwie i powołaniu specjalnej Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym, w której oskarżycielami będą prokuratorzy.

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki mówił o tych zmianach jako demokratyzacji sądów. Tłumaczył, że jeśli sędziów do KRS wybiorą politycy (a nie, jak dotąd, sędziowie), to będzie tak, jakby wybierał ich cały naród. – Według polskiej konstytucji naród sprawuje władzę w sposób bezpośredni lub w sposób pośredni. Proszę powiedzieć, w jaki sposób dziś przeciętny obywatel ma wpływ na władzę sądowniczą? – mówił Jaki.

Zagrożona niezależność

Sędziowie z całej Polski przyjęli uchwałę: deklarują w niej, że chcą zmian w sądownictwie, ale te zapowiadane przez ministra Ziobrę „nie doprowadzą do usprawnienia i przyspieszenia postępowań sądowych”. Przypominają, że „Minister Sprawiedliwości nie wykonuje ustawowych obowiązków i blokuje obsadzanie wolnych miejsc sędziowskich” – w tej chwili już 500.

„Krajowa Rada Sądownictwa w formule proponowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości nie będzie gwarantować wyboru na stanowiska sędziowskie osób o najwyższych kwalifikacjach. (.) Proponowane zmiany stanowią poważne zagrożenie dla niezależności sądów i niezawisłości sędziów, będących fundamentem demokratycznego państwa prawa. Stracą na nich przede wszystkim obywatele i ich konstytucyjne prawo do sądu” – piszą sędziowie.

Dwie godziny po sędziach swoją opinię wydała KRS, która zebrała się na nadzwyczajnym posiedzeniu.

„Opiniowany projekt ustawy w rażący sposób narusza normy konstytucji” – czytamy w uchwale. KRS stwierdza, że odebranie sędziom prawa wyboru do Rady swoich przedstawicieli upolitycznia ją i narusza konstytucyjne zasady podziału władz, niezależności sądów i artykuł mówiący, że KRS stoi na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Stworzenie dwóch „zgromadzeń” w KRS oznacza odebranie jej konstytucyjnej kompetencji do wnioskowania o powoływanie sędziów, a także zmianę jej konstytucyjnego kształtu: z ciała jednolitego na dwuizbowe. Sprawia, że KRS nie będzie w stanie wykonywać konstytucyjnych obowiązków. I uprzywilejowuje polityków w KRS, bo głos dziesięciu członków zgromadzenia „politycznego” będzie ważył tyle samo co głos 15 sędziów ze zgromadzenia „sędziowskiego”.

Konstytucyjną zasadę podziału władz, niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz zasady powoływania sędziów narusza propozycja, by KRS przedstawiała prezydentowi kandydatów „do wyboru”, bo daje to prezydentowi dodatkową, nieopisaną w konstytucji kompetencję. Konstytucję narusza też przerwanie kadencji obecnej KRS i wybranie jej składu na nowo.

KRS zauważa, że zasady, według których swoich przedstawicieli do Rady wybierają: władza wykonawcza, ustawodawcza i sadownicza, zaakceptowało społeczeństwo w referendum konstytucyjnym. To odpowiedź na argument PiS, że sędziowie nie są wybierani przez obywateli.

„Projektowane przepisy prowadzą do jednoznacznego upolitycznienia Krajowej Rady Sądowniczej oraz pozbawienia samorządu sędziowskiego jakiegokolwiek wpływu na przedstawianie kandydatów na sędziów” – pisze KRS w uzasadnieniu opinii.

Pomysły PiS sprzeczne ze standardami Rady Europy

Opinia KRS została przyjęta przy trzech głosach sprzeciwu: posła Stanisława Piotrowicza (PiS) i senatorów PiS Rafała Ambrozika i Stanisława Gogacza. Na posiedzeniu nie było przedstawiciela prezydenta Wiesława Johanna, ministra Zbigniewa Ziobry i posłanki PiS Krystyny Pawłowicz.

Dokument ma 18 stron. KRS powołuje się w nim na wydaną tego samego dnia opinię Rady Wykonawczej Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa (ENCJ). To ciało złożone z przedstawicieli rad sądownictwa krajów Rady Europy.

„Projekt zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa może zaszkodzić niezależności sądownictwa w Polsce” – czytamy w opinii ENCJ. Według ENCJ pomysły Ministerstwa Sprawiedliwości co do KRS są sprzeczne ze standardami przyjętymi dla sądownictwa w Radzie Europy.

c3bye0kwcaeac1p

KOŚCIÓŁ W POLITYCE TO GŁOSI SŁOWO BOŻE CZY PO PROSTU BLUŹNI?

prokurator

W dziale ds. wojskowych Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald rozpoczęły się przesłuchania kierowców, uczestniczących w karambolu z udziałem kolumny Antoniego Macierewicza w miejscowości Lubicz pod Toruniem. Wezwanie w trybie pilnym dostał już kierowca lawety. Zarówno jego zdaniem, jak i pozostałych świadków, karambol spowodował kierowca prowadzący rządową limuzynę z Antonim Macierewiczem na pokładzie. Przebieg wypadku będzie badał prokurator z Żandarmerii Wojskowej, całkiem niedawno mianowany przez samego szefa MON.

Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że powodem karambolu mogły być niekorzystne warunki na drodze. Jeden z samochodów jadących w kolumnie rządowej miał stracić przyczepność i uderzyć w pojazd przed nim. Na oficjalny komunikat trzeba jednak jeszcze poczekać.

Sam minister utrzymuje, że auto, którym podróżował nie spowodowało wypadku. – „Jego przyczyna jest badana, ale jedno jest pewne – że nie został on spowodowany przez kierowcę samochodu, którym ja jechałem. Co do tego nie ma cienia wątpliwości, bo ten samochód został z tyłu uderzony przez jeden z innych samochodów” – oznajmił Antoni Macierewicz.

(TO TAK JAKBY PRZESTĘPCA MIANOWAŁ KUMPLA SĘDZIĄ W PROCESIE. Śmieszne, że sami nie wierzą w to, że będzie uczciwie, tylko muszą mieć nadzieję)

c3bma_twmaamdxx

W poniedziałkowym programie Radia Zet poseł PiS Krzysztof Łapiński, próbując odpowiadać na pytania Konrada Piaseckiego, wił się jak piskorz, nie kryjąc swojego zaskoczenia wiadomością, iż prokuratora prowadzącego sprawę mianował niedawno na to stanowisko sam szef MON. Łapińskiemu nie pozostawało mu nic innego, jak wyrazić nadzieję, że prokurator okaże się godny pokładanego w nim zaufania i będzie chciał udowodnić swoją niezależność. Już wkrótce przekonamy się, jak będzie.

SZOK !!!! BISKUP GŁÓDŹ WYKRZYKUJE „SPIER…LAJ” DO FOTOGRAFA… „Nigdy nie spotkałem się z takim chamstwem” RT

c3bryxuw8aeldnn

Tytus Kondracki to jeden z krakowskich fotografów, którzy mieli oficjalną akredytację na Ingres abp. Marka Jędraszewskiego. Właśnie ujawnił, jakimi słowami „potraktował” go biskup Sławoj Leszek Głódź. Tylko dlatego, że Kondracki fotografował wypakowywanie prezentów dla arcybiskupa, usłyszał, że ma „spier****”.

Z relacji fotografa wynika, że biskup emeryt nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy. „Spier****” .Usłyszałem tuż przed zapozowaniem do zdjęcia” – opisuje Kondracki. Jak twierdzi, zapytał Głodzia, czy wypada mu używać takiego języka. Jedna z obecnych tam kobiet miała odpowiedzieć, że trzeba wybaczyć biskupowi i „być miłosiernym”.

tytus-kondracki

O co poszło? Prawdopodobnie o zawartość bagażnika, w którym znajdować się miały prezenty dla nowego arcybiskupa krakowskiego Marka Jędraszewskiego. Sam Kondracki nie wie, jakie to były prezenty, a biskup się nie pochwalił. Wsiał do samochodu i odjechał.

c3bfz08w8aey-dt

Powyżej ostatni apostołowie – Gorszyciele prawdy.

annka

Wojciech Czuchnowski pisze o teczce Wałęsy. Zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego władza groziła Lechowi Wałęsie, że ujawni materiały o jego współpracy z SB. Przywódca „Solidarności” nie uległ i nie zdradził. Ale sprawa ciągnie się za nim do dzisiaj.

co-wynika

Eksperci ocenili, czy donosy w tej teczce pisał Lech Wałęsa. Zawartość teczki „Bolka” i jej kontekst historyczny przeanalizowali autorzy najnowszego numeru periodyku „Wolność i Solidarność” wydawanego przez Collegium Civitas i Europejskie Centrum Solidarności.

Pobierz dokument w formacie pdf >>

Bezpieka przyciska i grozi

Próbę szantażu wobec Wałęsy internowanego w Arłamowie opisuje Tomasz Kozłowski, naukowiec z IPN. Władze wysłały do Wałęsy ppłk. Czesława Wojtalika (w latach 70. wiceszefa SB w Gdańsku). „Wojtalik zagroził ujawnieniem współpracy z SB z początku lat siedemdziesiątych – pisze Kozłowski. – Wałęsa stracił pewność siebie. Z raportu oficera BOR wiemy, jakie wrażenie zrobiła ta wizyta: Denerwowało go zaglądanie do jego pokoju. Szybko zjadał posiłek i szedł do swego pokoju. Prawie cały dzień przestał oparty o parapet okna i spoglądający bezwiednie w bliżej nieokreśloną dal ”.

(PROSTY CZŁOWIEK, KTÓRY MIAŁ ODWAGĘ I WIERZYŁ, ŻE WYGRA. WTEDY REŻIM GO NIE ZŁAMAŁ. DZIŚ TEŻ NIE DA RADY.)

c3fm40oxaaakck_

Przewodniczący zdelegalizowanej „S” nie dał się złamać, stał się symbolem oporu. Gdy Komitet Noblowski wytypował Wałęsę do Pokojowej Nagrody Nobla, komuniści usiłowali go skompromitować aktami „Bolka”. W MSW powstał zespół fabrykujący donosy agenta, by dowieść jego współpracy w czasie powstawania Wolnych Związków Zawodowych i „S”. Fałszywki podrzucano m.in. Annie Walentynowicz.

Andrzej Friszke, historyk z Collegium Civitas, opisuje niezłomną postawę Wałęsy na przesłuchaniach: „Unikał jakichkolwiek ocen czy rozmowy o szczegółach, w końcu odpowiedział krótko: Wyrosłem ze słusznego protestu klasy robotniczej i wierzyłem w mądrość świata pracy. Dziś jestem zobligowany tymi ludźmi, którzy siedzą. Siedzą między innymi przeze mnie. Moralnie jestem odpowiedzialny za tych ludzi ” – cytuje Friszke.

Od informatora do kontestatora

W periodyku „WiS” teczkę „Bolka” (750 stron) analizuje Jan Skórzyński z Collegium Civitas. Nie neguje, że po Grudniu ’70 Wałęsa, jeden z przywódców krwawo stłumionego protestu stoczniowców, zgodził się na współpracę.

Bezpieka zwerbowała wtedy ponad 130 robotników z Trójmiasta, w tym Wałęsę. Skórzyński odrzuca możliwość, że teczka była sfabrykowana, zawiera bowiem zbyt wiele prawdziwych szczegółów z życia Wałęsy i typowych dla niego zwrotów. „Kilkakrotnie przesłuchiwany, z pewnością straszony, niedoświadczony działacz robotniczy opowiedział o swoim udziale w protestach grudniowych i podjął zobowiązania wobec SB” – pisze Skórzyński. Przypomina, że przyznał to w zawoalowany sposób w swojej pierwszej autobiografii „Droga nadziei”. Wałęsa wspominał tam: „Prawdą jest też, że z tego starcia [z SB] nie wyszedłem zupełnie czysty. Postawili warunek: podpis! I wtedy podpisałem”.

(PANIE PREZYDENCIE, KOCHANY LECHU. DZIĘKUJEMY CI ZA ODWAGĘ, SPRYT I WOLNOŚĆ, KTÓRĄ TERAZ PRÓBUJĄ NAM ZNÓW ODEBRAĆ.)

c3ffrfcwyaaofsy

Skórzyński stwierdza, że na początku współpracy (1971-72) „informacje przekazywane przez Bolka naraziły wielu jego kolegów na prześladowania, ułatwiały pacyfikację oporu i pozwalały SB na kontrolowanie sytuacji w Stoczni Gdańskiej. Niezależnie od intencji Wałęsy w tej mierze rola jego donosów była jednoznacznie negatywna. Tę postawę można próbować zrozumieć, ale nie da się jej obronić”.

„Bolek” informował o planach drukowania nielegalnych ulotek, próbach strajku i o robotnikach, którzy mieli mieć broń odebraną milicjantom. Dostawał za to pieniądze.

Pod koniec 1971 r. zmienił postawę. Zaczął pouczać „prowadzących go” esbeków, jak należy traktować robotników. Krytykował władze za niedotrzymywanie zobowiązań złożonych po Grudniu. W analizie z 1972 r. SB pisze: „TW zamiast rozładowywać istniejącą atmosferę na zakładzie, pogłębiał ją swoimi wystąpieniami. Na zebraniu stawał po stronie tych, który sprzeciwiali się zarządzeniom dyrekcji, tłumacząc później na spotkaniu [z SB], że zrobił to po to, aby mieć w dalszym ciągu zaufanie u osób przez nas rozpracowywanych”.

c3fzlipwiaas6qr

Skórzyński: „Wedle opinii SB Bolek był informatorem nietypowym. Choć początkowo dobrze wypełniał swe zadania, to po pewnym czasie zaczął wyplątywać się z sieci bezpieki i zamiast donosów przekazywać jej własne opinie o sytuacji w stoczni i problemach pracowniczych. W dodatku zaczął publicznie występować z ostrą krytyką władz, podburzając innych i w rezultacie pełniąc rolę odwrotną niż ta, której oczekiwali od niego policyjni mocodawcy. Zamiast uśmierzać atmosferę i ułatwiać kontrolę załogi, stał się rozsadnikiem niezadowolenia i źródłem destabilizacji. W końcu miarka się przebrała – kierownictwo stoczni pozbyło się coraz bardziej kłopotliwego pracownika. Tajna policja nie interweniowała, by go zatrzymać w zakładzie. Najwidoczniej uznała, że przynosi więcej szkody niż pożytku”.

Epizod w biografii

(NIE DONOSIŁ NA KOLEGÓW I NIKT PRZEZ NIEGO NIE CIERPIAŁ. STAŁ NA CZELE NAJWIĘKSZEGO ZRYWU WOLNOŚCIOWEGO W POLSCE. I ŻADEN PiS TEGO NIE ZMIENI)

c3fxibqwqaamdt_

Kontakty Wałęsy z SB trwały do 1975 r., ale naprawdę znamiona współpracy miały jego relacje z lat 1971-72. Potem zaczął unikać spotkań, przychodził bez raportów i istotnych dla bezpieki informacji. Nie reagował na pouczenia i przydzielane zadania.

W lutym 1975 r. esbek ostrzegł Wałęsę, że jest decyzja, by go zwolnić z pracy za „wichrzycielstwo”. Wałęsa „oświadczył, że nie da się tak zwolnić i będzie dochodził swoich praw”. Skórzyński: „Ostatnie słowa skierowane do oficera prowadzącego dobrze ilustrują ewolucję, jaka się dokonała w młodym stoczniowcu. W ciągu kilku lat przeszedł drogę od człowieka zastraszonego, gotowego do współpracy z władzami, do hardego, świadomego swych praw robotnika. Następne lata potwierdzą trwałość tej przemiany, doprowadzając Lecha Wałęsę na czoło ruchu walczącego o wolność Polski”.

Autor podkreśla: „Wszelkie kontakty z SB zakończyły się na kilka lat przed przystąpieniem Wałęsy do ruchu opozycyjnego. Jeśli więc w okresie pogrudniowym był uwikłany we współpracę z policją, to potrafił się z tego uzależnienia wyrwać. Od roku 1976 władze traktowały go jako przeciwnika. I tak już było do końca PRL”.

Skórzyński podsumowuje: „Historię Bolka można odczytać na kilka sposobów. W jednym ujęciu będzie to opowieść o ludzkiej słabości, zdradzie i kolaboracji, w drugim – o początkowym załamaniu i późniejszym stopniowym podnoszeniu się z upadku, o społecznym i obywatelskim dojrzewaniu młodego robotnika w niejednoznacznej moralnie atmosferze rządów Edwarda Gierka. Jeszcze inna narracja to opis przebiegłej gry prowadzonej przez przyszłego przywódcę Solidarności , który wyprowadził w pole aparat bezpieczeństwa PRL.

Nie zacierając negatywnych konsekwencji współpracy Lecha Wałęsy z SB, widzę w tym jedynie epizod jego biografii, istotny, ale niedefiniujący politycznego życiorysu przywódcy Solidarności ”.

Waldemar Mystkowski pisze o kadrach PiS na przykładzie Karczewskiego.

karczewski

DOPROWADZAJĄ DO KATASTROF NA WŁASNE ŻYCZENIE

c3bqdnnweae82tb

Karczewski osiwał z braku zasług

Problemem polskiej polityki i przestrzeni publicznej jest z pewnością Jarosław Kaczyński i jakość jego partii. PiS stara się wpisać w globalny scenariusz, iż zachodzące zmiany na świecie i Europie mają przełożenie na Polskę, na które prezes i jego partia odpowiadają.

Otóż nic bardziej mylnego. PiS działa przeciwskutecznie nowym zjawiskom, pogłębia ich przyczyny, wprowadza jeszcze większy zamęt. Jedyną receptą PiS jest odświeżenie XIX wiecznego wzorca sprawowania władzy, a wraz z nią zniszczenie nowoczesnych instytucji i miękkich wartości, takich jak zaufanie, ten kapitał społeczny, który nigdy w naszym kraju nie był ważny. Obecnie jest jeszcze gorzej, bo Polak bardziej wierzy obcemu niż drugiemu Polakowi. Przecież elektorat PiS Niemca, a nawet Rosjanina nie nazwie niepełnosprawnym, a Polaka – tak. To jest „sukces” Kaczyńskiego.

Słabością PiS jest więc ich prezes i jeszcze gorsze kadry, nie dziwmy się zatem, żeby utrzymać się u władzy, będą niszczyć demokratyczne instytucje, demokratyczne standardy. Tylko w ten sposób utrzymają cugle, ale z takiego powożenie rozpierzchnie się im także własny elektorat.

Zauważmy, jak słabymi powożącymi są poszczególni politycy PiS. Prezydenta Andrzeja Dudę nawet nie można porównać do notariusza, bo to uwłacza temu zawodowi, Beatę Szydło nikt poważnie nie traktuje, bo ona sama nie wie, co mówi, ma „szczęśliwie” logoreę, więc mówi i mówi – bez sensu. Niewielu chce w tym bezsensie wyławiać jakiekolwiek sensy. Podobnie przedstawia się marszałek Sejmu Marek Kuchciński, czy też marszałek izby refleksji, Senatu, Stanisław Karczewski.

Ten ostatni z refleksji ma tylko siwe włosy i żadnych publicznych zasług, aby ktokolwiek do jego refleksyjności się odwoływał. Karczewskiego nikt nie cytuje, a więc nie darzy szacunkiem jego refleksji. Karczewski najwyżej może zdobyć się na spostrzeęnie, iż Łukaszenka to ciepły człowiek.

Kaczyński do władzy dobrał sobie takich ludzi, jakich miał. Lepszych nie potrzebował, w istocie są to ludzie z odrzutu, ludzie zbędni, bo tylko tacy mogą bezrefleksyjnie stać na czele rozwalonych instytucji. Na czele Trybunału Konstytucyjnego stanęła leniwa Julia Przyłębska, której zatrudnić w normalnych czasach nie chciał nawet Sąd Okręgowy w Poznaniu, mimo wakatów.

I kimś takim jest Karczewski, Przyłębska Senatu, nawet mam wrażenie, iż jego jedynym walorem jest owa siwość, którą widzisz i możesz odnieść wrażenie, że w procesie życia jakiejś wiedzy nabył o życiu. Nie, nie nabył, chyba że za wiedzę uznamy kłamanie, mętniactwo, unikanie odpowiedzialności, tchórzliwość.

Ta Przyłębska Senatu rzecze o obecnej pracy mediów w Sejmie: „Generalne zasady są zachowane i one będą obowiązywać. Amen”. Generalnie – jest kluczem do mętniactwa. Media zostały odgrodzone od władzy, bo kuchnia obecnej władzy jest wyjątkowo nieprofesjonalna. Kuchciński musi czytać z kartki „dzień dobry”, bo może zapomnieć, że tak się wita, zaś Karczewski z refleksyjności ma tylko siwe włosy i może posiwiałe niewłasne myśli.

c3cqyaqwqaarvko

Karczewski bezrefleksyjnie powtarza pisowskie komunikaty dnia, a dzisiaj dotyczą one wymiaru sprawiedliwości, służby zdrowia i oświaty, bo to kolejne dziedziny, które Kaczyński wraz ze swymi fatalnymi kadrami demoluje. Nazywane są reformami. Karczewski mówi o tych referomach, że nie jest to „pójście na żadną wojnę”: „Chcemy wprowadzać reformy. Jeżeli wprowadzamy reformy dla społeczeństwa, dla Polski, Polaków, bo tego oczekują”.

Reforma edukacji polegać ma na tym, że młodzież będzie niekonkurencyjna w stosunku do rówieśników na świecie, zdrowia nie będzie zabierał smog. bo polski węgiel go nie wytwarza, zaś sądownictwo będzie bardziej demokratyczne, bo podległe reprezentantom narodu, czyli politykom.

Tak nas reformują w tym teatrzyku coraz bliższym dawno, dawno minionych czasów, Kaczyński i jego kadry, które nie są żadnymi elitami. Tym razem nieco skupiłem się na Karczewskim, który nie ma żadnych zasług dla kraju, ale stoi na czele izby refleksji. Polski nie stać na tak bezrefleksyjne postaci, Polska ma kadry, elity, które coś osiągnęły, potrafią mówić, pisać książki, wydawać sądy zgodne z prawem.

PiS zaś ma takich Karczewskich, którzy osiwiali z braku zasług.

BEZPRAWNY I BEZKARNY

c3bohw6waaahd1b

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s