Towarzysz Kaczyński rządzi bez oficjalnej funkcji jako I sekretarz KC PiS

Posted: 9 lutego 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , , , , , , ,

c4ld1dpw8aalmnk

Rafał Zakrzewski („Wyborcza”) pisze o niebezpieczeństwie dla Polski ze strony Kaczyńskiego. Jak poseł Kaczyński zaczyna opowiadać o naszym bezpieczeństwie to ciarki zaczynają chodzić mi po plecach. Swymi myślami podzielił się w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”.

rafal-zakrzewski

„O bezpieczeństwie decyduje nie tylko wojsko, ale i cywile, administracja. Sprawne państwo jest w stanie uruchamiać działania proobronne, ale także mobilizować obywateli do angażowania się w budowanie bezpieczeństwa własnego kraju. Myślę choćby o działaniach w sferze kultury – wspieranie postaw patriotycznych, kreowanie odpowiednich wzorów zachowań. To wszystko tworzy potencjał obronny państwa.”

Jednym słowem poseł Kaczyński zarządził powszechną mobilizację. Chce też dorzucić parę naszych złotych na obronność – do 3 proc. PKB. To mnie już prawdziwie przeraziło. Bo po pierwsze – nie wiadomo, komu zabierze pieniądze na ten cel i po drugie – co jeszcze bardziej niebezpieczne – odda tę kasę w ręce ministra Macierewicza, a ten jak wiadomo ma same osiągnięcia w podnoszeniu naszej obronności. Pamiętamy jak wysadził w powietrze kontrakt z Francją na Caracale i obiecał szybko inne (nie wiadomo jakie) helikoptery. Jakoś do dziś nie latają nad polskim niebem.

Dodatkowo pozbył się hurtowo generałów i pułkowników – wśród nich wybitnych fachowców od uzbrojenia armii. Kto więc będzie wydawał obiecane przez posła Kaczyńskiego pieniądze? Może Misiewicz, jak wróci z urlopu.

Kaczyński chce też zwiększenia „możliwości obronnych obywateli”. Czyżby chodziło o wzmocnienie „prywatnej armii” szefa MON, którą tworzy – czyli Wojska Obrony Terytorialnej. Jednostek, które – jak sądzi wielu komentatorów – mogą posłużyć do wewnętrznej wojny z niechętnymi pisowskiej władzy obywatelami.

No i zostaje jeszcze jeden front – front obrony kultury. Pierwsza potyczka już się toczy.  To próba zniszczenia  świetnego Muzeum II wojny światowej – bo jest za mało patriotyczne. To budowanie kultu „żołnierzy wyklętych”,  i modelu patriotyzmu, w którym dla obcego nie ma miejsca.

Posłowi Kaczyńskiemu marzy się też ochronny parasol atomowy – „powinniśmy działać na rzecz włączenia Polski w amerykański system obrony atomowej”. Nie bardzo wiadomo, co to znaczy, ale jakby się udało, można by spróbować zamknąć inne fronty np. ten kulturalny. Z pożytkiem dla kultury.

Poseł Kaczyński odkąd PiS przejął całą władzę w Polsce bez przerwy wzywa do mobilizacji. Robi to na miesięcznicach smoleńskich wskazując na rosnące zagrożenie dla dobrej zmiany – czyhają na nią: a to elity, a to KOD, a to zdradziecka opozycja. O tych lękach mówi też w wywiadach:„Nie wykluczam, że podczas uchwalania nowego prawa [reforma wymiaru sprawiedliwości] może dojść do wydarzeń gwałtownych. Zapowiedział je Grzegorz Schetyna.”

Nie wiem, co wtedy będzie bardziej skuteczne: parasol atomowy, czy jednostki Macierewicza. Raczej to drugie.

c4lcnkcw8amsolp

Kai-Olaf Lang, ekspert berlińskiego think tanku Stiftung Wissenschaft und Politik mówi dla „Wyborczej”.

Michał Kokot: Jakie są wyniki spotkania Angeli Merkel z Beatą Szydło? Polska i Niemcy będą w stanie współpracować na arenie europejskiej?

Kai-Olaf Lang: Oczekiwania wobec wizyty kanclerz Merkel w Warszawie nie powinny być zbyt wygórowane. Ona oczywiście była ważna w kontekście tego, co obecnie dzieje się w polityce europejskiej. Ale – choć obydwie strony udowodniły, że mają zdolność do dialogu – nie wiemy, czy będą potrafiły współpracować. Na razie wygląda na to, że stosunki pomiędzy obydwoma krajami będą się układać partnersko, na podstawie rzeczowych argumentów.

Ale na razie mamy rozbieżne wizje Europy. Polska chce rewizji traktatów europejskich, Niemcy nie chcą przy nich mieszać, stawiając na większą integrację w UE. Oczywiście tylko w gronie tych państw, które tego chcą.

– Niemcy chcą pokazać, również na potrzeby polityki wewnętrznej (ale i unijnej), że trzeba podtrzymywać dialog z każdym krajem. A Polska wciąż uchodzi za bardzo ważnego partnera zarówno w Niemczech, jak i w Europie, niezależnie od tego, kto jest nad Wisłą u władzy.

Rezygnacja ze ściślejszej integracji Polski z UE nie doprowadzi do jej zmarginalizowania w Europie?

– To będzie zależało od tego, jak wasz kraj zechce się pozycjonować podczas najbliższych sporów o reformy wewnątrz Unii. Domaganie się na obecnym etapie zmian traktatów założycielskich przez jednych jest postrzegane jako działanie usprawiedliwione, przez innych zaś jako ryzykowne. Skłaniałbym się ku tej drugiej stronie, bo naruszanie traktatów może wprowadzić dużą niepewność co do dalszego istnienia samej UE.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński przyznaje, że dla Polski byłoby najlepiej, gdyby Merkel pozostała kanclerzem. Ale w jesiennych wyborach do Bundestagu wygrana CDU/CSU wcale nie jest pewna. W niektórych sondażach wyprzedza ją SPD, której politycy nawołują do zniesienia sankcji nałożonych na Rosję po aneksji Krymu. Czy po przejęciu władzy spojrzeliby łaskawszym okiem na Moskwę mimo jej agresywnych poczynań wobec Ukrainy?

– Nie sądzę, by doszło do ostrego zwrotu. Socjaldemokraci będą raczej konsekwentni, jeśli chodzi o politykę wobec Rosji, i nie zniosą sankcji. Ale mogą poszukiwać dialogu w różnych kwestiach. Być może stwierdzą, że chcą wspierać Ukrainę, tyle że inaczej rozłożą akcenty – np. by ściślej współpracować z Moskwą w kwestiach gospodarczych, energetycznych.

Ale o losie sankcji najpewniej przesądzi to, co zrobi Donald Trump. Jeśli zechce je znieść, w UE będzie coraz trudniej je utrzymać z uwagi na opór Włoch czy Francji. Pamiętajmy też, że ktokolwiek wygra w Niemczech wybory, nie będzie rządził sam, ale w koalicji. Mniejsze partie będą więc zawsze korygować nieco politykę głównego koalicjanta.

c4ks9otxuaefpfj

Waldemar Mystkowski pisze o odejściach z armii najwyższych dowódców.

c4lakrowqaedbrt

Macierewicz ustrzelił polskich generałów

macierewicz

Fala odejść i dymisji w Wojsku Polskim jest porównywalna do strat w działaniach wojennych. Choć na wojnie generałowie masowo nie giną, w polskiej życiu publicznym stają się nieobecni, martwi. Jest to ewidentnie działania na rzecz osłabienia obronności Polski.

Możemy się wstrzymywać od oskarżeń, bo nie posiadamy twardych dowodów osłabiania polskiej armii, należy jednak glośno domagać się wyjaśnień tej dywersji w czasie pokoju. Niestety dywersantem jest minister obrony Antoni Macierewicz, a pomagają mu takie szemrane postaci, jak Bartłomiej Misiewicz.

Dlaczego tak się dzieje? Bo Macierewicz ma wyjątkowo silną pozycje w PiS, jest nie do ruszenia prezez prezesa Jarosława Kaczyńskiego, gdyż to on wykreował mit tej partii – katastrofę smoleńską.

Pytanie jest inne – o wiele wartościowsze – dlaczego Macierewicz osłabia Wojsko Polskie? O to należy twardo pytać. Sam nie odpowiada na pytania, a jeżeli już dojdzie do ewidentnych wpadek, jak z balującym Misiewiczem, badź wypadkiem pod Toruniem – wszczynane jest śledztwo w obronie Misiewicza i swojej, a przeciw tym, którzy domagają się wyjaśnień.

Ostatnio odeszło dwóch najważniejszych generałów, dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych gen. broni Mirosław Różański i także na własną prośbę podobnie postąpił gen. Mieczysław Gocuł, szef Sztabu Generalnego. Są zastępowani przez osoby z mniejszym doświadczeniem. Dzieje się tak z powodów politycznych.

Generałom odwagi mogą pozazdrościć politycy. Usłyszał co trzeba Andrzej Duda, gdy w środę podczas uroczystości pożegnania gen. Różański powiedział to, co skanduje KOD podczas protestów. Generał przypomniał o konstytucji i prawie: „Moim kolegom generałom, szczególnie tym ostatnio mianowanym i awansowanym, oprócz instrukcji i regulaminów, rekomenduję lekturę konstytucji i ustaw, aby poznać, czym jest polityczno-strategiczna dyrektywa obronna, czym są plany reagowania obronnego czy program pozamilitarnych przygotowań obronnych”.

A następnie napisał na Facebooku jeszcze dosadniej, mianowicie o braku jakichkolwiek planów działania wojska: „Co prawda Moltke powiedział, że każdy plan jest nieaktualny z chwilą jego podpisania, ale działanie bez planu jest szkodliwe i nie można budować poprzez destrukcję”.

Nie tylko minister obrony, ale zwierzchnik wojska Andrzej Duda i jego Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie mają mają żadnych planów, działają przez destrukcję, czyli niszczenie tego, co zbudowali poprzednicy.

Destruktorem jest Macierewicz i jego cichym bojaźliwym wspólnikiem prezydent Duda, który się boi zająć głos w sprawach bezpieczeństwa Polski. Generał napisał, dlaczego odchodzi: „dowódcą nie powinien być żołnierz, który nie jest w stanie zapewnić warunków służby i bezpieczeństwa swoim podwładnym, nawet jeżeli nie zależy to od niego.”

I zadaje niemal narodowe pytanie: Quo vadis? Dokąd zmierza Polska – bez planów bezpieczeństwa, bez planów na przyszłość, z politykami, którzy celebrują tylko swoje funkcje i nie biorą odpowiedzialności za czyny.

Tacy doświadczeni generałowie, jak Różański, Gocuł, Waldemar Skrzypczak, będący poza wojska, są z punktu widzenia wroga martwymi dowódcami. I niestety nie zostali ustrzeleni przez jakichś „ruskich”, ale przez snajpera w randze ministra obrony narodowej oraz zwierzchnika sił zbrojnych Dudę, który jak do tej pory jest autorem głupich min: oczy postawione w słup, wydęte policzki w pucułowatej okazałości i zaciśnięte usta z bojaźni.

c4lrn9wwyac7fsr

Kleofas Wieniawa pisze o spotkaniu Merkel z politykami PiS.

merkel

Wizytę Angeli Merkel uważam za bardzo udaną dla Polski, niekoniecznie dla PiS, a dokładnie dla Jarosława Kaczyńskiego. Zaś kanclerz Niemiec przekonała się, jakimi marionetkami są Beata Szydło i Andrzej Duda.

Berlin postawił sobie cele – i je uzyskał: uszczelnienie granic UE i nowa polityka obronna. Kaczyński musiał na takie dictum przystać. Prezes PiS forsował swój pomysł z Donaldem Tuskiem, zlikwidowanie stanowiska szefa Rady Europejskiej.

Nic błędniejszego, a nawet obłędniejszego, bowiem Unia aby przetrwać, potrzebuje wzmocnienia swoich instytucji i urzędów, acz przy dwóch prędkościach (a te będą nieuchronne), Polska pod władaniem PiS z pewnością nie byłaby w pierwszej prędkości.

Dla nas Polaków jest pocieszające, iż w chwili podziału UE na prędkości, PiS nie będzie rządził.

Kaczyński jak Ferdynand Kiepski ma pomysły na bezpieczeństwo. 3 proc. PKB na obronę i marzenie ściętej glowy, aby USA prezydenta Donalda Trumpa objęło Polskę parasolem atomowym. Tak może tylko myśleć polityk obłędny.

Trump może najwyżej dokonać podziału świata na strefy wpływu i Polska nie znajdzie się pod ochroną USA. Musimy myśleć o europejskiej polityce obronnej, która była jednym  z dwóch najważniejszych celów wizyty Merkel.

A to znaczy, iż prędzej czy później PiS zmuszony zostanie zrezygnować z Antoniego Macierewicza, jako szefa MON, największego po 1989 roku psuja polskiej obronności. Niszczy kadry wojskowe (generalicję), wojsko nie dostaje najnowszego uzbrojenia, bowiem pieniądze, które miały być prezeznaczone na zakupy (m.in. caracale) są prezejadane przez populizm rządu PiS.

Nie będą udane (bo nie mogą) Wojska Obrony Terytorialnej, które faktycznie są tworzone do walk wewnętrznych z opozycją i społeczeństwem obywatelskim. PiS trochę sie otworzyło na politykę zagraniczną i od razu przekonaliśmy się, z jaką marną władzą mamy do czynienia.

I to jest sukces nasz i Merkel. Polacy nie moge tkwić w prowincjonalizmie Kaczyńskiego.

c4khkuswqaaw7dk

A SWOJĄ DROGĄ, W RÓŻOWYM POWINIEN CHODZI CAŁY PiS. Wyobrażacie sobie JK w różowych rajstopkach na różowej drabince?

c4lesjnwyawi4m

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s