PiS. Pędzą przez Polskę karawany. Bo spieszno im do „dobrej zmiany”. Tu kogoś stukną, tam kogoś pukną. A wszędzie wzniosłą przemowę utną

Posted: 13 lutego 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , , , , , , ,

JESZCZE CIEPŁE INFO. BOR ZGODNIE Z ZAPOWIEDZIAMI PiS ZMIENI NAZWĘ I ZNACZNIE POSZERZY KOMPETENCJE. JAK WAM SIĘ PODOBA NOWA NAZWA I MUNDUR???

c4fefdtwqaifbyr

Jacek Żakowski nie ma litości dla PiS, co ta partia wyrabia, jak niszczy wszystko. Nie ma tygodnia bez wypadku z udziałem rządowej karawany. Teraz trafiło na panią premier, która za te nieszczęścia odpowiada.

c4e7kbrweaijyw6

Pędzą przez Polskę karawany. Bo spieszno im do „dobrej zmiany”. Tu kogoś stukną, tam kogoś pukną. A wszędzie wzniosłą przemowę utną. Marsowy uśmiech nie znika im z twarzy. Bez względu na to, co się wydarzy. Wciąż wszystko wiedzą, wszystko potrafią. I wciąż coś psują, lecz się nie trapią. Bo dobrą znają prezesa radę. Gdy nie dasz rady, zwal to na zdradę.

Przepraszam za rymowankę. Sama się układa. Bo polska polityka staje się tragikomiczna.

„Premier Szydło została poważnie poszkodowana” – oświadczył prezes, informując o kolejnym wypadku rządowej karawany. Jakie to arcypolskie. I megapisowskie. Spróbujcie w innym języku powiedzieć „pociąg mi uciekł” – czyli tak zakomunikować swoje spóźnienie na dworzec, żeby winny był pociąg. Pod rządami PiS kolejne pociągi Polsce uciekają i zawsze to one są winne.

Nie ma tygodnia bez wypadku z udziałem rządowej karawany. Teraz trafiło na panią premier, która za te nieszczęścia odpowiada. Jej podlega szef MSWiA nadzorujący szefa BOR, którego ona mianowała. A to BOR jest odpowiedzialny za gnające bez pamięci rządowe karawany. W tym sensie pani premier nie „została poszkodowana”, lecz sama „się poszkodowała”, oddając swoje (i innych) bezpieczeństwo osobom odpowiedzialnym za serię katastrof.

Te wypadki to nie przypadki. To skutki zastępowania potrafiących „swoimi”. Tam, gdzie działanie „swoich” weryfikuje się co dzień, skutki widać od razu. Poza stadniną w Janowie i BOR tak jest w dopłatach dla rolników, gdzie pojawiły się himalaje opóźnień, w Trybunale Konstytucyjnym, który nie umie legalnie wybrać sobie prezesa, w „Wiadomościach” tracących zbrzydzonych propagandą widzów czy w prokuraturze hucznie przystępującej do spraw, które spektakularnie przegrywa.

Władza wie, że szkodzi. Prezes akceptuje niższy PKB jako cenę za „dobrą zmianę”. Minister Morawiecki mówi, że niekompetentni kiedyś się nauczą – ważne, że są „swoi”. W poprzedniej „Polityce” Anna Dąbrowska opisała, jak minister Ziobro przygotował się na porażkę, przepychając ustawę, dzięki której jego prokuratura – to ona przystąpiła do sprawy, nie oskarżyciele prywatni – poniesie milionowe koszty właśnie przegranego przez Ziobrów procesu przeciw lekarzom zmarłego ojca ministra.

(NIE DZIWMY SIĘ, ŻE UNIA EUROPEJSKA WYŚMIAŁA TEN POMYSŁ KACZYŃSKIEGO)

c4ge1yyw8aicqch

Wiele szkód rząd próbuje jednak maskować dobrą miną. Szef MSZ mówi w Sejmie o paśmie sukcesów i ogłasza radykalną zmianę polityki. Sojusznicy PiS odrzucili poprawkę gwarantującą zachowanie praw przez brytyjską Polonię. Prezydent Duda broni Trumpa przed Merkel, a Trump zapowiada utrudnienie Polakom wjazdu do USA. Prezes jest zadowolony z rozmowy z panią kanclerz Merkel, która ogłasza, że trzon Unii odjeżdża, nie oglądając się na nas. Nasza gospodarka zwiększa opóźnienie, a unijna przyspiesza.

Większość sprowokowanych przez rząd karamboli dopiero nas jednak czeka. W szkołach, sądach, wojsku, gospodarce potężne pnie stoją na kursie i ścieżce, którymi pędzimy. A im bardziej karawana pędzi, tym częściej wpada na drzewa. Bo nie tylko szybkość się liczy. Kierunek też ma znaczenie. Łatwiej się rozpędzić, niż dojechać do celu.

c4emcgoweaafazs

KAŻDY ŻOŁNIERZ POWINIEN NAUCZYĆ SIĘ TEGO NA PAMIĘĆ

c4eucvcw8aa2xsa

PiS stawia wieżowiec w Warszawie. To jest układ – lepszy niż wszystkie inne. Piszą to tym w „Wyborczej” Iwona Szpala i Michał Wojtczuk. Ponad pół miliarda złotych ma kosztować wieżowiec spółki Srebrna, którą rządzą zaufani ludzie Jarosława Kaczyńskiego. Roszczenia do części działki pod budowę zgłaszają spadkobiercy przedwojennych właścicieli.

wiezowiec

Zapowiada się spektakularnie: 190 metrów, restauracja na dachu, taras widokowy, 70 tys. m kw. biur, kilka tysięcy pod usługi i handel. W podziemiach garaż na kilkaset aut.

W zeszłym tygodniu spółka złożyła wniosek o decyzję środowiskową. Dzieli ją tylko krok od pozwolenia na budowę.

Architekci mówią o inwestycji za 150 mln euro. Ale warto. Drapacz chmur na warszawskiej Woli to doskonały interes. Na samych czynszach można zarobić milion euro miesięcznie.

Srebrna nie jest rekinem

Srebrna nie jest deweloperskim rekinem, za co zbuduje wieżowiec? Na pytanie o model biznesowy przedsięwzięcia nie dostaliśmy odpowiedzi.

Prezesem spółki jest Małgorzata Kujda, posadę objęła po mężu Kazimierzu, który po ostatnich wyborach awansował na szefa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.

Panią prezes wspomaga Janina Goss, która za rządów PiS weszła do rad nadzorczych PGE i BOŚ i której Jarosław Kaczyński wciąż spłaca 200 tys. pożyczki. We władzach spółki są też Barbara Wojnarska, żona ministra Adama Lipińskiego, kierowcy prezesa PiS – Jacek Rudziński i Jacek Cieślikowski oraz jego kuzyn Grzegorz Jacek Tomaszewski, szef spółki wydającej „Gazetę Polską Codziennie”. A także europoseł Ryszard Czarnecki i asystentka Kaczyńskiego Barbara Skrzypek, nazywana w partii „panią Basią”.

Właścicielami spółki są Instytut im. Lecha Kaczyńskiego oraz „pani Basia” (ma dwa z 5886 udziałów) i jej syn Marcin (jeden udział).

Jak spółka zaufanych prezesa PiS stała się właścicielem działki przy Srebrnej? To spadek po majątku komunistycznego imperium wydawniczego RSW„Prasa-Książka-Ruch”. W III RP pierwsza partia Kaczyńskiego – Porozumienie Centrum – dostała 20 tys. m kw. gruntów, 20 tys. m kw. biur i kupiła popołudniówkę „Express Wieczorny” w ramach dzielenia medialnego tortu RSW między środowiska byłej opozycji solidarnościowej.

Projekt PC – Fundacja Prasowa Solidarności – skończył się klapą. W połowie lat 90. Fundacja była wydmuszką, ale obdarowała nieruchomościami kilka spółek założonych przez ludzi Kaczyńskiego. Wśród nich Srebrną, która była przechowalnią środowiska PC w chudych latach poza Sejmem.

Warszawski ratusz chciał odebrać nieruchomości po byłej Fundacji, zawiadomił prokuraturę, podważał akty notarialne, ale sąd umorzył postępowanie.

Srebrna – spadkobiercy idą do sądu

Do sądu poszli też spadkobiercy przedwojennych właścicieli części działki, na której Srebrna chce stawiać drapacz chmur. – Przed wojną nasz ojciec wraz ze wspólnikiem wykupił udziały w gruncie. Należało do niego ok. 480 m kw. w rejonie Srebrnej – opowiadają nasi rozmówcy. Nie są jedynymi, którzy walczą o prawa do tej nieruchomości, znacjonalizowanej w 1945 roku dekretem Bieruta.

W urzędowej odpowiedzi z 1946 r. właściciele przeczytali, że przy Srebrnej ma być zakład poligraficzny, a zakład poligraficzny nie może być prywatny. Wrócili do sprawy po kilkudziesięciu latach, gdy w Warszawie rozpoczęła się reprywatyzacja.

Argumentów rodziny nie uznało Ministerstwo Infrastruktury, ale w 2010 r. sąd administracyjny nakazał ministerialnym urzędnikom wrócić do sprawy. Spadkobiercy zatrudnili adwokata. Został nim rekin warszawskiej reprywatyzacji Robert N.

– Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, co to za człowiek. Sprawiał wrażenie bardzo kompetentnego, zapewniał, że widzi możliwość wygrania sprawy – opowiada nam spadkobierca.

Ale gdy przyszło do starań o nieruchomość kontrolowaną przez spółkę ludzi Kaczyńskiego, zapał mecenasa N. osłabł. Zaczął unikać klientów, nie odbierał telefonów. Półtora roku temu nie przyszedł na ostatnią rozprawę w sądzie administracyjnym, wymawiając się innymi obowiązkami. Zeznawać musiał więc zaskoczony spadkobierca, przypominając sobie argumenty mecenasa.

Sprawę przegrał. Spadkobiercy odwołali się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zmienili adwokata, bo rekin reprywatyzacji Robert N. siedzi w areszcie.

CO JESZCZE NAZWĄ KACZYŃSKIM ? ULICE, PLACE, FABRYKI, TOALETY? ŚLĄSK TO SEPARATYŚCI, NIECH ZNIKNĄ Z POLSKIEJ MAPY.

c4gdxpcwyauoa0r

Waldemar Mystkowski pisze o tupolewizmie.

c4dpwi6w8aai-a1

Karawany PiS

Beata Szydło jest bohaterem mediów narodowych, ale już niekoniecznie profesjonalnych. Nie trzeba nazbyt wielkiej inteligencji, aby dopatrzeć się w jej wypadku syndromu właściwego dla PiS. Omijanie wszelkich procedur w imię tego, że „jakoś to będzie”, a że jakoś nie zamieniło się w jakość, tylko w bylejakość i lądowaniem na drzewie, rozpoczęło się zwalanie winy na Tuska i poprzedników. Za Tuska robi tym razem młody kierowca, który jednak nie chce wziąć na klatę bylecjactwa PiS. Nie dziwię mu się, bo on dopiero zaczyna życie.

Ostatnio polityka władz PiS toczy się od wypadku do wypadku. Zastanawiam się, czy nie wybrać się do bookmachera i postawić na kolejny wypadek drogowy jakiegoś ministra.

Wypadek miłosny (tytuł za Tadeuszem Konwickim), zatem nie drogowy, ma wicepremier Mateusz Morawiecki. Jak zorientowani wiedzą, wicepremier zakochał się w budżecie. W takich niebieskich migdałach lata mu uczucie. A jego miłość jest zależna od PKB, im wzrost tego jest wyższy, to wybranka kraśnieje i nabiera tuszy. Komisja Europejska właśnie ogłosiła obniżenie prognoz wzrostu PKB na 2017 roku. Tnie z przewidywanych 3,4 proc. wzrostu na 3,2. Niby nie dużo, ale w przeliczeniu na gotówkę idzie to w setki milionów złotych.

Morawiecki też jest po wypadku, acz wypadku miłosnym. I co obiekt własnych westchnień mówi na temat prognoz Komisji Europejskiej? Odzywa się językiem PiS. Ministerstwo Finansów ogłasza, że zapoznało się z prognozami i powołuje się na inną rubrykę z danymi, mianowicie: „Polska będzie wśród sześciu najszybciej rozwijających się krajów członkowskich UE”.

Warto Morawieckiemu przypomnieć, że za Tuska Polska była najszybciej rozwijającym się krajem UE, była numerem 1. I jeszcze jedna okoliczność, której nie uwzględnia pisowska logika, bo jest alogiczna, iż wzrost 1 proc. PKB Niemiec jest dużo większe niż 1 proc. PKB Polski.

Ciekawe zjawisko intelektualne przedstawia jeszcze jeden kandydat, o którym pomyślę u bookmachera. Mianowicie Mariusz Błaszczak, ten ze wszystkim ma kolizję, bądź wypadek. Taki jego urok. Dlaczego nie udał się do Oświęcimia na miejsce wypadku premier Szydło, a tylko w modlitewnym zapale do Jarosława Kaczyńskiego deptał miesięcznie po Krakowskim Przedmieściu? Bo tutaj też było zagrożenie ze strony Obwateli RP. Czyżby Obywatele to drzewa, o które rozbija się umysłowość Błaszczaka. Coś mi wygląda, że rośnie las i to ten złowieszczy las Birnam.

Błaszczak za to ma pretensje do posła opozycji Borysa Budki z Platformy Obywatelskiej, iż pojechał do Oświęcimia: „Mógł to samo powiedzieć w Warszawie”. Ależ ministrze Błaszczak! Budka póki co nie chodzi w procesjach miesięcznicy po Krakowskim Przedmieściu, miał więc czas, aby w Oświęcimiu przekonać się, iż doszło do słynnego pisowskiego tupolewizmu, wykręcania prawdy i wrobianiu młodego kierowcy.

Błaszczak to nieustający temat na opowieść groteskową. Można o nim pisać i pisać, a temat się nie wyczerpie. Nie zawodzi w dostarczaniu tematów i powodu do śmiechu. Opozycja domaga się jego dymisji, a Błaszczak rzecze: „że nie jest przypisany do swego stanowiska”. I mam problem u bookmachera – do jakiego stanowiska jest przywiązany? O stanowisku ministerialnym nie on decyduje, ale prezes, zaś o stanowisku „ucha prezesa” decyduje głowa prezesa. Jest częścią aparycji prezesa Kaczyńskiego.

Ten ostani był rzec: „Premier Szydło została poważnie poszkodowana”. Oczywiście, została poszkodowana przez siebie, bo jakość BOR zależy od niej, gdyż te służby też dotknęły „dobre zmiany”. Do tego stopnia, że mogę sobie latać ciągle do bookmachera i stawiać, który z pisowskich polityków będzie miał wypadek. Ode mnie: „premier Szydło została uszkodzona” – i to dawno przed „dobrą zmianą”.

Pointę tym razem zaczerpnę z Jacka Żakowskiego, który wyrasta na Mickiewicza rymu częstochowskiego, a może nawet Mrożka:

„Pędzą przez Polskę karawany. Bo spieszno im do „dobrej zmiany”. Tu kogoś stukną, tam kogoś pukną. A wszędzie wzniosłą przemowę utną. Marsowy uśmiech nie znika im z twarzy. Bez względu na to, co się wydarzy. Wciąż wszystko wiedzą, wszystko potrafią. I wciąż coś psują, lecz się nie trapią. Bo dobrą znają prezesa radę. Gdy nie dasz rady, zwal to na zdradę”.

c4eaxrowmampiqf

Uprzejmie donoszę p. Błaszczak.

c4aylfrwcam4dxw

KACZYŃSKI NAWET NA CHWILĘ NIE PRZERWAŁ SZOPKI. RZĄD POKORNIE WYKONYWAŁ POLECENIA POSŁA JK. PREMIER BYŁA ZOSTAWIONA SAMA SOBIE…

c4e4kcmwyaa5rg6

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s