Duda, Szydło, Kaczyński, proszę wstać, sąd idzie. Gdzieś w niedalekiej przyszłości

Posted: 17 marca 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , , , , , ,

INTERNAUCI JUŻ WIEDZĄ, JAK BĘDZIE

Monika Olejnik w „Wyborczej” pisze o sukcesach PiS.

HOŁDYS MA RACJĘ. TAKIEGO JADU JESZCZE W POLSCE NIE BYŁO.

Potwierdza się to, co odkrył i uświadomił prezes: że Tusk jest kandydatem niemieckim. Dowodem gazety, które oznajmiają: Volksdeutsch królem Europy

Wydawałoby się, że w październiku 2015 r., kiedy PiS zdobyło 235 mandatów w Sejmie, Polska odzyskała wolność.

Okazuje się, że jednak nie. Po wyniku 27 do 1 w Brukseli straciliśmy to, co nam dano. 10 marca na Krakowskim Przedmieściu prezes mówił: „Będzie wolna Polska, będzie prawda o Smoleńsku i będzie klęska tych, którzy są łotrami”.

Kim są łotry? To oczywiste: to ci, którzy ucieszyli się z tego, że Polak został ponownie przewodniczącym Rady Europejskiej.

Pan prezes myślał, że zrobi rewolucję w Brukseli ekspresowo, z przyjaciółmi z Budapesztu. W sobotę ogłoszono decyzję o kandydowaniu Jacka Saryusza-Wolskiego, a w czwartek w Brukseli były wybory. W poniedziałek Saryusz-Wolski został wykluczony z Europejskiej Partii Ludowej i tym samym premier Orbán zrezygnował z pomagania przyjacielowi.

Teraz prezesa potwornie denerwuje, kiedy politycy Platformy w telewizji pokazują tabliczki z napisem 27:1, więc mówi „Rzeczpospolitej”: „To jest sukces, który tak naprawdę ich kompromituje, bo przecież 1 to Polska, a 27 to inne kraje, i wpisuje się to w bardzo niedobrą, trwającą od XVII w. tradycję zdrady narodowej”. Ale choć „jesteście partią zewnętrzną, kompromitujecie Polskę”, to Polska jest państwem prawa, dlatego być może opozycja będzie mogła startować w wyborach.

Dla prezesa witającego na lotnisku kwiatami Beatę Szydło premier jest mężem stanu. Dzielnie walczyła w Brukseli, a teraz opowiada, że następnego dnia po głosowaniu przywódcy unijni mieli nietęgie miny. Dopadł ich kac moralny.

No i potwierdza się to, co odkrył i uświadomił prezes: że Tusk jest kandydatem niemieckim. Dowodem gazety w kioskach. Na okładce tej, której prezes dziękował w dniu wyborów, widać Tuska w mundurze Wehrmachtu. Na innej okładce tytuł oznajmia: „Volksdeutsch królem Europy”. Już pojawiają się pomysły, żeby zablokować Tuskowi możliwość głosowania w Sopocie, bo przecież nie jest Polakiem.

Jeszcze niedawno prezes mówił, że najlepszym kanclerzem dla Polski byłaby Angela Merkel. Prawda? Ale wiele się zmieniło. Merkel trzęsąca Unią i polskojęzyczny Niemiec na czele Rady Europejskiej – to już za wiele.

Dobrze chociaż, że zdrajcy, jak to zdrajcy, nie potrafią się dogadać, każdy ciągnie w swoją stronę. Kukiz i Petru przebąkują, że chcieliby odwołania ministra spraw zagranicznych, Platforma mówi o wotum nieufności dla rządu, ale nie rozmawia z przywódcami innych partii.

Zresztą, nawet gdyby się dogadali, nic nie osiągną. Wypracowaliśmy sprawdzoną strategię dobrego i złego policjanta: z jednej strony prezes Kaczyński zapewnia, że nie chce, żeby Polska wyszła z Unii, a z drugiej – minister spraw zagranicznych zamierza pokazywać ostre zęby, blokować inicjatywy, obniżać poziom zaufania i prowadzić bardzo ostrą grę.

Gwarantowane, że Unia się przestraszy. Tak dziurawych zębów w Europie dawno nie widzieli.

TO JEST TA PiS-OWSKA PRACA I POKORA…

PiS zagrabia pieniądze nie tylko polskie, ale także unijne. Pisze Agata Kondzińska.

Co ze sprawą konwencji PiS opłaconej w euro? Opozycja żąda wyjaśnień

– Będziemy domagać się wyjaśnień w sprawie konwencji PiS w Katowicach. Jeśli okaże się, że europejskie pieniądze zostały wydane niezgodnie z prawem, to będzie oznaczać, że PiS złamał unijne rozporządzenie o finansach partii. I polskie też – mówi Rafał Trzaskowski, były wiceminister spraw zagranicznych i poseł PO.

We wtorek „Wyborcza”, holenderski dziennik „NRC Handelsblad” i belgijski portal Apache.be opisały, że audytorzy z Parlamentu Europejskiego mają wątpliwości dotyczące konwencji programowej PiS z lipca 2015 r. Za jej organizację zapłacił ACRE, Sojusz Konserwatystów i Reformatorów w Europie. Zrzesza on m.in. PiS, brytyjskich torysów i turecką AKP prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Europosłowie ACRE zasiadają w europarlamencie we frakcji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR).

Audytorzy z europarlamentu przejrzeli dostępne w sieci materiały (m.in. nagrania na YouTubie) dotyczące konwencji w Katowicach. Dotąd nie znaleźli żadnego dowodu, że ACRE, choć wyłożyła pieniądze na konferencję, odegrała istotną rolę bądź była widoczna podczas trzydniowej imprezy. Jedynie w broszurze, która jest zbiorem propozycji programowych PiS, każdą stronę oznaczono logo ACRE – tuż obok logo partii Jarosława Kaczyńskiego. Na 50 paneli konwencji zaledwie kilka dotyczyło UE, np. Brexitu.

Według dyrektora ACRE na katowicką konferencję wydano 100 tys. euro. Nie wiemy, czy i ile dołożył do niej PiS. Skarbnik partii nie odpowiedziała na nasze pytania, choć wysłaliśmy je 6 marca. W rachunkach PiS z lipca 2015 r. w Krajowym Biurze Wyborczym nie znaleźliśmy wpłat związanych z konwencją.

– Rozważamy zawiadomienie prokuratury – mówi Katarzyna Lubnauer, rzeczniczka Nowoczesnej. Zaznacza jednak, że ma wiele wątpliwości dotyczących działań prokuratury pod rządami ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry: – Dlatego będziemy z uwagą śledzić działania Parlamentu Europejskiego, który dąży do wyjaśnienia sprawy.

Kto może zbadać finanse PiS

Przed rokiem Nowoczesna złożyła wniosek do prokuratury po wspólnej publikacji „Newsweeka” i duńskiej gazety „Ekstra Bladet” o tym, że Solidarna Polska – partia Zbigniewa Ziobry – urządziła swoją konwencję za pieniądze europarlamentu przeznaczone na kongres klimatyczny. Trzy miesiące później prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie. Do śledztwa dołączono też kongresy PO, PSL i SLD.

W rozmowie z belgijskim portalem Apache.be poseł PO Rafał Trzaskowski stwierdził, że rolą opozycji jest domagać się wyjaśnień, a rolą prokuratora wszcząć postępowanie z urzędu. – Jeśli okaże się, że unijne pieniądze były wydane niezgodnie z przeznaczeniem, będzie to oznaczało, że PiS złamał unijne rozporządzenie o finansowaniu partii – mówi Trzaskowski.

Zgodnie z rozporządzeniem o statusie oraz finansowaniu partii europejskich i ich fundacji nie można pieniędzy z UE wydawać na „bezpośrednie i pośrednie finansowanie partii krajowych”. Zapytaliśmy w Krajowym Biurze Wyborczym, czy sprawdzi raz jeszcze finanse PiS za 2015 r.?

– Postępowania dotyczące kontroli finansów Komitetu Wyborczego i kontroli finansów partii za 2015 r. są zakończone. A przepisy kodeksu wyborczego i ustawy o partiach politycznych nie przewidują wznowienia postępowania w tych sprawach – poinformował nas Krzysztof Lorentz, szef zespołu kontroli finansowania partii politycznych i kampanii wyborczych w KBW. – Takie rzeczy po zakończeniu badań kontrolnych mogą być badane tylko przez organy ścigania pod kątem ewentualnego popełnienia przestępstwa.

PiS nie odpowiada, ale straszy pozwem

PiS nie odpowiada na nasze pytania. W czwartek z rzecznik partii Beatą Mazurek próbował porozmawiać dziennikarz holenderskiego „NRC Handelsblad” i belgijskiego portalu Apache.be. Nie odebrała. W końcu szef biura prasowego PiS w Sejmie Krzysztof Wilamowski poprosił o pytania mailem. Wyjaśnień nie otrzymaliśmy.

Telefonów od nas nie odbiera też europoseł Tomasz Poręba, który kieruje konserwatywnym think tankiem New Direction, fundacją związaną z ACRE. Opisaliśmy, że New Direction w 2015 r. dostała mocne wsparcie od darczyńców z Polski. Wśród nich były m.in. firmy, które od lat współpracują z PiS. Fundacja twierdzi, że wszystko jest zgodne z prawem.

Poręba straszy „Wyborczą” pozwem na Twitterze: „Analizowane są wasze pomówienia i kłamstwa oraz agresywne najścia na niewinnych ludzi”. I jeszcze, że „pomówień, insynuacji, taniej sensacji a więc najczęściej artykułów »Wyborczej« nie komentuje z zasady”.

Do europosła Poręby dodzwonił się dziennikarz Apache.be. Kiedy się przedstawił, rozmowa została przerwana.

Waldemar Mystkowski pisze o konstruktywnym wotum nieufności dla rządu Szydło.

Czy Schetyna strzeli bramkę PiS-owi?

Platforma Obywatelska podeszła do wotum nieufności do rządu Beaty Szydło po bożemu, a nawet misyjnie. I proszę nie dopatrywać się w tym jakichś insynuacji z podtekstem nieprzyzwoitości, mam na myśli standard oczywistości. Konstruktywnym kandydatem do zastąpienie marionetki Kaczyńskiego nie jest marionetka Schetyny, ale sam Grzegorz Schetyna.

Szef Platformy nie chowa się za plecami innych, aby wyskakiwać co rusz jak diabełek ze swoją genialnością. Schetyna bierze na własną klatę odpowiedzialność – a będzie ją coraz ciężej brać, bo sytuacja Polski staje się coraz cięższa. I coraz trudniejszy będzie powrót do normalności.

Pacjent, który zachorował, a takim jest Polska pisowska, nie potrafi przyznać się do swojej choroby i postawionej diagnozy, tym samym nie potrafi zgodzić się na aplikowane lekarstwa. Taki pacjent zapiera się przed rozumem, porażkę nazywa sukcesem. Trzeba dużej dozy nieprzytomności, aby z wyniku 1 do 27 być „dumnym”, jak to powiedział Jarosław Kaczyński do Beaty Szydło po sromocie na brukselskim szczycie i wręczył jej kwiaty. Długo przyglądałem się zdjęciom witającego Kaczyńskiego swoją pacynkę, czy aby oczy moje się nie pomyliły, bo kwiaty powinny układać się w wieniec pogrzebowy. Za mniejszą porażkę Paris Saint-German z Barceloną kibice paryscy chcieli pogonić swoich boiskowych pupilów.

Jakimś kłopotem dla PO będzie Nowoczesna, gdyż nie został razem ustalony kandydat Schetyna, ale partia Ryszarda Petru jest z tym pogodzona, bo sondaże wróciły do wyników z dnia wyborów, a poza tym w interesie opozycji jest do pokazania Polakom, ile strat przynosi obecna władza. Choć wynik głosowania nad wotum nieufności jest do przewidzenia, jednak powinno niektórym uzmysławiać to, że do niego dochodzi – kolejna kropla spada na skałę, a będzie ich coraz więcej i więcej – i wreszcie zostanie wydrążona droga do usunięcia PiS od koryta.

Wniosek o konstruktywne wotum nieufności PO złoży w następnym tygodniu. Najbliższa sesja sejmowa jest przewidziana na 22-24 marca, a więc na niej nie dojdzie do głosowania, gdyż regulamin Sejmu precyzuje, glosowanie odbywa się „po upływie 7 dni od dnia jego (wniosku) zgłoszenia i nie później niż na następnym posiedzeniu Sejmu”. Kolejne zaplanowane posiedzenie Sejmu jest na 5-7 kwietnia, co wydaje się najbardziej prawdopodobnym terminem głosowania, ale też może być to 20-21 kwietnia. Podkreślam te daty, bo w międzyczasie dojdzie do hucznego święta PiS – 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Wiele zatem zależy do stron politycznego konfliktu. Jak Platforma chce rozegrać wotum nieufności i co w nim zostanie zapowiedziane, jakie otrzyma wsparcie ze strony społeczeństwa obywatelskiego. To nie tylko gra polityczna, bo z żelaznego elektoratu PiS schodzi powietrze, co wyraźnie widać było podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej. Protestujących przeciw PiS było więcej niż ludu smoleńskiego.

Opozycja potrzebuje zgrania, wspólnych projektów. PiS wcale nie wygląda na zdrowego zawodnika, wyraźnie widać, iż porusza się na glinianych nogach, nawet nie za bardzo zadziała na ich korzyść ustawa o zgromadzeniach, która zgodnie z prawem jest do obejścia. Mam nadzieję, że Grzegorz Schetyna okaże się kimś w rodzaju Lionela Messi i strzeli PiS choć jedną bramkę. Polacy przebierają nogami, aby wynik podwyższyć i aby był nawet lepszy niż 27:1.

NIKT, KTO SIĘ ZNA NA PRAWIE I KONSTYTUCJI, NIE MA WĄTPLIWOŚCI. TO BYŁA SZOPKA

Także Kleofas Wieniawa porusza kwestię wotum nieufności.

Grzegorz Schetyna wydaje się być naturalnym kandydatem na premiera przy wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło. Spięcia z Ryszardem Petru są niejako wpisane w opozycję wielopartyjną, Nowoczesna wraca do równowagi między sondażami a stanem posiadania posłów.

Platforma szybko odzyskuje rezon, Schetyna dość dobrze gospodaruje swoimi siłami w postaci 30-40 lernich posłów, których ma zdecydowanie lepszych niż PiS, w partii Kaczyńskiego nawet nawala Mateusz Morawiecki, bo okazuje się li tylko papierowym tygrysem.

Co zyskuje opozycja na wotum nieufności? Przede wszystkim należy silnie wbić do głów społeczeństwu, iż wynik szczytu, podczas którego głosowano nad reelekcją Tuska, 1:27 jest nieprzypadkowy.

I rezultat stosunków z UE będzie się pogarszał, bo UE jest skazana na przyspieszenie reformowania, a Poska pisowska nie załapie się do peletonu. Pod tą władzą jesteśmy skazani na przebieranie nogami pod tablicą: koniec wyścigu.

W którymś momencie wyścigu nie będzie, bo odjechał, odbył się, a „geniusz” z Nowogrodzkiej będzie pluł w sitko o winach innych.

Opozycja – a szczególnie PO – dużo może zyskać na tym spektaklu sejmowym, jeżeli zostanie on dobrze rozgrany i porwie społeczeństwo obywatelskie, tym bardziej, że ciemny lud pisowski depczący na miesięcznicach smoleńskich był ostatnio nawet mniej liczny niż protestujący Obywatele RP i KOD.

KANTAR Millward Brown dla 300POLITYKI: dawno w żadnej sprawie narracja PiS nie była tak odległa od opinii publicznej

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s