Kaczyński i Szydło machają szabelkami. Polegną z tego zakłamania

Posted: 23 marca 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , , , , ,

KOLEJNY SONDAŻ POTWIERDZA KONIEC „FATALNEJ ZMIANY”. PiS LECI W DÓŁ. GRATULACJE DLA PO.

KTOŚ SIĘ ZAKŁADA, CZY RACZEJ TRZYMACIE NASZĄ STRONĘ? 🙂

Orędzie Beaty Szydło przed unijnym szczytem w Rzymie jest tylko machaniem szabelką. Pisze o tym Roman Imielski („Wyborcza”). Nic o nas bez nas, będziemy twardo walczyć o nasze interesy, to my niesiemy na sztandarach prawdziwe wartości europejskie, a Zachód musi do nich wrócić – tak można streścić czwartkowe orędzie premier Beaty Szydło.

To była salwa armatnia przed sobotnim spotkaniem przywódców UE z okazji 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich, fundamentu zjednoczonej Europy.

Wystąpienia premier Szydło nie można oceniać bez powiązania go z niespodziewanym wyjazdem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego do Londynu i krótkiej rozmowy z premier Theresą May oraz czwartkowym porannym wywiadem szefowej rządu w TVN 24. Londyńska wyprawa prezesa Kaczyńskiego miała pokazać, że jednak nie jesteśmy osamotnieni w UE po klęsce bezsensownej szarży polskiego rządu w sprawie reelekcji Donalda Tuska na kolejna kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. I że spotykamy się z przywódcą państwa, którego suweren miał już dość tej złej Unii i postanowił ją opuścić.

Publiczne groźby padły rano w TVN 24 z ust premier Szydło, gdy zapowiedziała, że Polska może nie podpisać deklaracji rzymskiej o przyszłości UE. A przecież Warszawa jest do tego zdolna – premier Szydło nie podpisała już konkluzji szczytu w Brukseli 9 marca, gdy wszystkie pozostałe kraje poparły Tuska.

W wieczornym orędziu takich gróźb już nie było. Beata Szydłodużo mówiła o solidarności europejskiej, chrześcijańskich korzeniach wspólnoty, wielkie wartości UE. Przestrzegała przed różnymi prędkościami rozwoju Unii, o czym na Zachodzie kiedyś mówiło się po cichu, ale dziś mówi się już głośno. Przestrzegała, że jeśli UE się nie zmieni, po Brexicie mogą być kolejne „exity”. I jasno postawiła sprawę – w Rzymie przedstawimy wspólnie z partnerami z Grupy Wyszehradzkiej (także Czechy, Słowacja i Węgry) wspólny plan dla Europy. W skrócie to: integralność rynku, niepodzielność Europy, bezpieczeństwo oparte o NATO i wzrost znaczenia parlamentów narodowych. To tzw. deklaracja warszawska przyjęta podczas spotkania premierów czterech państw na początku marca w stolicy Polski.

Przeciętny Polak nieznający europejskich realiów i nie interesujący się za bardzo doniesieniami z Unii usłyszał, że Polska skończyła z polityką na kolanach i będzie głośno domagać się swoich praw i bronić swoich zasad. Prawda jest jednak taka, że deklaracja rzymska została już wykuta przez tzw. szerpów – specjalistów z poszczególnych państw – podczas żmudnych negocjacji. Z przecieków wiadomo, że została tak rozwodniona, iż wysłannicy polskiego rządu dali jej zielone światło. Słowem, wszystko jest dopięte prawie na ostatni guzik i premier Szydło doskonale o tym wie.
Po spotkaniu w Rzymie będzie jednak można sprzedać wyborcom w kraju legendę, że tylko twarde stanowisko rządu w Warszawie, poparte staraniami prezesa Kaczyńskiego i szefowej rządu, skłoniło Europę do otrzeźwienia.

Polityka zagraniczna rządu PiS jest bowiem zakładnikiem polityki wewnętrznej. Co, niestety, jest dewastujące dla tej pierwszej i dla naszego kraju. Próba zablokowania Tuska była tego najlepszym dowodem, a już niedługo czekają nas duże większe wyzwania niż obsada stanowiska szefa Rady Europejskiej – wykuwanie nowego budżetu UE na lata 2021-27, negocjacje z Wielką Brytanią w sprawie jej wyjścia z Unii (i choćby zagwarantowania praw mieszkających tam Polaków), wreszcie głębsza integracja niektórych krajów wspólnoty, której zatrzymać się już nie da i która obejmuje wiele krajów naszego regionu (Słowacja i kraje bałtyckie już są w strefie euro, Rumunia właśnie zdecydowała o podjęciu starań ws. wejścia do przedsionka eurolandu). Na razie wszystko wskazuje na to, że polityka Warszawy zepchnie nas na peryferia Unii tylko dlatego, że ważniejsze od przyszłości Europy są dla rządzącego obozu wybory samorządowe w 2018 r, parlamentarne w 2019 r. i prezydenckie w 2020 r.

ŁAMISTRAJK W LONDYNIE

Dwa zaległe teksty Waldemara Mystkowskiego.

Kaczyński w Wlk. Brytanii, czyli PiSexit przed nami

Jarosław Kaczyński bez powiadomienia polskiej opinii publicznej wsiadł w samolot i poleciał do Londynu. Samo w sobie jest to ewenementem, bo ani prezes nie rusza się z Polski, ani specjalnie nie interesują go zewnętrzne sprawy ojczyzny. Dlaczego ukrywano owo zdarzenie, wszak nie ma powodu do tajnej dyplomacji? Powód może być w takim wypadku prosty, gdyż nie wiedziano, jakie efekty ów wyjazd przyniesie.

My z kolei jesteśmy skazani na snucie domysłów. Brytyjczycy nie mają z tym problemów, ich demokracja jest jedną z najstarszych na globie, więc puścili farbę, informując po prostu, że przyjeżdża do nich prezes PiS. Podali godzinę spotkania i zakres rozmowy z premier Wielkiej Brytanii Theresą May. A my znaleźliśmy się w czarnej dziurze, nie wiemy, jak przygotowana była wizyta posła Kaczyńskiego na 10 Downing Street.

Służby prasowe brytyjskiego rządu podały informacje, że prezes PiS stawi się na 10 Downing Street. Jego spotkanie z premier May będzie dotyczyć przyszłych negocjacji dotyczących wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, dwustronnych relacji pomiędzy oboma krajami, a także kwestii bezpieczeństwa europejskiego i współpracy w ramach NATO.

Strasznie to ogólne, czyli miałkie. Kaczyński z powodu takich spraw nie wyjeżdża z kraju, wysyła Beatę Szydło albo Andrzeja Dudę. Więc o co chodzi? Zwłaszcza, że nie pojechał z nim Witold Waszczykowski, co wskazuje, że jest skazany na przestanie być szefem dyplomacji.

Cel wizyty Kaczyńskiego w Londynie można odczytać w wypowiedzi wiceszefa dyplomacji Konrada Szymańskiego, który oświadczył, iż nie można wykluczyć tego, że Polska nie podpisze deklaracji o przyszłości Unii Europejskiej, która zostanie przedstawiona na szczycie unijnym w Rzymie. Szymański powiedział takie znamienne słowa: polskie władze są „od bardzo długiego czasu w ścisłym i konstruktywnym kontakcie ze wszystkimi stronami”.

Jakie strony są w Unii Europejskiej w sprawie deklaracji o przyszłości UE? Jakie? Niedawno poznaliśmy te strony – są jak 1:27. Stroną Polski jest Polska? Tenże Szymański powiedział jeszcze, że „Polska przedstawiła „rozsądne” propozycje do tekstu deklaracji o przyszłości Unii Europejskiej po Brexicie”.

Odczytuję, iż Kaczyński po to wyjechał do Londynu. Polska znalazła się w sytuacji 1 przeciw 27, a po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii – 1 do 26. Kaczyński pojechał, jak mówi Szymański, po „rozsądne propozycje”.

Jakie 10 Downing Street może nam podsunąć rozsądne propozycje po Brexicie? I w tym wypadku posłużę się pomysłem byłego ministra sprawiedliwości Borysa Budki: PiSexit. Przecież Kaczyński nie poleciał do Londynu, aby mówić o przegrańcu w Unii Europejskiej, jakim jest Wielka Brytanii po Brexicie. Nie pojechał, aby zadbać o warunki Polonii po Brexicie, bo to podejmowane jest i będzie w ichnim parlamencie. Polska pisowska w Unii Europejskiej znajduje się w sytuacji 1 do 26, jest samotna, izolowana, więc szuka kontaktu z podobnym, który sam się wykopał. Brytyjczycy zrobili to za pomocą referendum, Polacy z PiS za pomocą kompleksów prezesa, który stanął przeciw rodakowi Donaldowi Tuskowi.

Tuż przed spotkaniem posła Kaczyńskiego z premier Wielkiej Brytanii doszło do zamachu terrorystycznego przed Pałacem Westminsterskim, parlamentem. Spotkanie zostało odwołane, ale nie zostały odwołane chęci prezesa do PiSexit.

GDZIE JEST KONSTYTUCYJNY ROZDZIAŁ KOŚCIOŁA OD PAŃSTWA? 

Kaczyński poległ w Londynie

W dalszym ciągu nie wiemy, jako kto poleciał do Londynu Jarosław Kaczyński na spotkanie z premier Theresą May. Jako „pan” poseł Kaczyński, szef PiS, a może… uzurpator?

Na briefingu przed spotkaniem na 10 Downing Street prezes PiS powiedział: „Po prostu to sytuacja, która prowadzi do tego, że czasem także szefowie partii rządzących z innymi szefami rozmawiają.” Czyli szef. Ale w kraju jest szef premier – nazywa się Beata Szydło, jest też szef prezydent – ten z kolei nazywa się Andrzej Duda, choć przegrywa z szefem obrony narodowej o zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi.

Coś ci szefowie w Polsce nie znają swoich kompetencji. Zwracam uwagę na jeszcze jedną okoliczność bałaganu w szefowaniu. Kaczyński jest, jaki jest, uważam, że nie zna za dobrze języka polskiego, stąd jego emocjonalny stosunek do określeń, metafor, stąd w buzi rodzą mu się takie potworki, jak: element animalny, gorszy sort, gestapo etc.

Szef Kaczyński był łaskaw przed spotkaniem z May powiedzieć: „Bardzo byśmy chcieli, żeby Wielka Brytania utrzymała ścisłe związki z UE, z Europą”. No, ten-tego, dech mi się zaparło. Jako kto reprezentuje Unię Europejską? Czyżby popultała się „szefowi” Kaczyńskiemu rola z takim kimś jak szef Rady Europejskiej Donald Tusk, a może z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem? Kaczyński pojechał negocjować warunki Brexitu? Nie piszę tego przypadkowo, bo prezes PiS tak artykułował, o sprawach polskich się nie zająknął.
Spotkanie wreszcie doszło do skutku. Trwało krótko, dziennikarze z pewnością włączyli stopery i podadzą nam czas. Nie omieszkał prezes stanąć i poinformować, o czym rozmawiał z premier May. Nie padły wielkie słowa o Unii Europejskiej, widocznie prezes został sprowadzony do parteru. Rozmawiał o sprawach polskich. Co prezes osiągnął? Więcej się dowiemy, gdy Kaczyński sprawę przemyśli, jak to onegdaj było, gdy rozmawiał z Davidem Cameronem. Prezes podał co innego niż Downing Street. Na razie Kaczyński w swoim nieokreślonym języku pochwalił się: „Pierwsze miejsce to przyszłość Polaków w Wielkiej Brytanii. Uzyskaliśmy zapewnienie, że już w pierwszej fazie negocjacji Wielka Brytania będzie chciała załatwić te sprawy w sposób pozytywny”.

Strasznie to przyziemne i ogólne, dla prezesa nużące, rozmawiać o sprawach Polaków na Wyspach. Ale prezes może nie wiedzieć, że rozstrzygnięcia o sprawach Polaków i innych emigrantów zapadną najpierw w rozmowach brytyjsko-unijnych, a nie bilateralnych, a następnie w ichnim parlamencie, w Westminsterze. To nie Polska, na Wyspach obowiązuje prawo i tak jest u nich od setek lat. Tam społeczeństwo obywatelskie nie walczy o praworządność.

Ponadto Kaczyński rozmawiał o postulatach „Polski w dziedzinie gospodarczej, obronnej, nawet podatkowej – chodzi o pewną wymianę informacji dotyczącej rajów podatkowych”. Tuszę napisać, że wypad do Londynu Kaczyńskiego zakończył się klęską, bo rozmowa jego z premier May dotyczyła spraw, które sprawny minister spraw zagranicznych załatwiłby ze swoim odpowiednikiem. Sprawny, tzn. taki jak Władysław Bartoszewski czy też Radosław Sikorski.

Wizyta była zabiegiem PR-owskim, acz jak wcześniej napisałem związana z szukaniem ewentualnych sojuszników po próbie wyjścia, ew. wypchnięciu Polski z Unii Europejskiej. Nie pójdzie Kaczyńskiemu jednak tak łatwo, bo PiS notuje odwrót suwerena. W sondażach partii Kaczyńskiego spada. Platforma Obywatelska niemal dogoniła PiS, a jeżeli dodamy do siebie punkty sondażowe opozycji, to należy stwierdzić: suweren nie popiera PiS, suweren popiera „totalną” opozycję.

Zamiast wypadów do Londynu, zamiast wcielania się prezesa w role, których nie potrafi zagrać, bo za mało dostał talentu, powinien prezes dla siebie i swoich marionetek szukać ratunku w swoim dawnym określeniu z kampanii wyborczej: „zemsty nie będzie”. A dzisiaj usta prezesa mogłaby opuścić taka fraza ze znakiem zapytania: „Panowie Schetyna, Petru, zemsty nie będzie?” Acz nie wiem, co czeka Beatę Szydło i Andrzeja Dudę za złamanie Konstytucji, nie wiem.

Wieniawa pisze o orędziu Szydło i Kaczyńskim w Londynie.

Pozostaje zagadką, po co Jarosław Kaczyński poleciał do Londynu? Przed spotkaniem z premier JKM Theresą May mówił: „Bardzo byśmy chcieli, żeby Wielka Brytania utrzymała ścisłe związki z UE, z Europą”.

Czy upoważnił ktokolwiek Kaczyńskiego do rozmów w imieniu władz Unii Europejskiej?

Nic mówił przed spotkaniem o sprawach polskich. Po krótkim spotkaniu z May: „„Pierwsze miejsce to przyszłość Polaków w Wielkiej Brytanii. Uzyskaliśmy zapewnienie, że już w pierwszej fazie negocjacji Wielka Brytania będzie chciała załatwić te sprawy w sposób pozytywny”.

Takie sprawy załatwia minister dyplomacji. Tyle. Odczytuję to jako klęskę prezesa, ale…

Nieprzypadkowe wszak może być: wyjazd Kaczyńskiego do Londynu i szczyt unijny w Rzymie. Poprzedni szczyt skończył się 1:27.

Do czego jednak potrzebna byłaby Wielka Brytania, która opuszcza Unię Europejską? Jako jedyny możliwy sojusznik po PiSexicie?

Przed wyjazdem na szczyt Beata Szydło wygłosiła orędzie. Całkiem puste, w każdym akapicie można byłoby wskazać, iż ona (albo lepiej: piszący jej przemówienie) nie za bardzo ma pojęcie, czym UE jest. Szydło mówiła o „deklaracji warszawskiej”, której uwzględnienie ma być warunkiem podpisania dokumentu szczytu w Rzymie:

„Polska przedstawi na szczycie w Rzymie cztery główne cele: potwierdzenie niepodzielności Wspólnoty, integralności wspólnego rynku i zasad ekonomicznych, budowania bezpieczeństwa Europy w oparciu o struktury NATO i wzmocnienia roli parlamentów narodowych”.

W „niepodzielności” chodzi o Europę różnych prędkości. Nie trzymamy głównego standardu UE: wartości demokratycznych, wypadamy więc z pierwszej prędkości. Zaś bezpieczeństwo Europy od poczatków – od EWG – oparte było o struktury NATO, a w kraju mamy Antoniego Macierewicza, który kraj rozbraja z kadry dowódczej, dowództwo Sojuszu to nadto dobrze widzi.

I kwestia, która umknęła oficjalnie Kaczyńskiemu i Szydło – odpływa suweren od PiS, to w tej chwili opozycja może twierdzić, że stoi za nią suweren, nie tylko porwierdzony jest trend sondażowy, że Platforma trzyma PiS za koszulkę, ale suma puktów sondażowych opozycji jest niemal jak 2:1 na jej korzyść, nawet gdy odliczymy Kukiza.

Polacy trzeźwieją, jest nadzieja, że państwo będzie normalnieć, acz jeszcze czekają nas duże turbulencje. Oby nie krwawe, bo i do tego może dojść.

>>>

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s