Zamach smoleński nie istnieje, za to Krystyna Pawłowicz pozwala się śmiać ze swojej grubej d…

Posted: 4 kwietnia 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , , , ,

KOŚCIÓŁ JEST TAKIM STRÓŻEM MORALNOŚCI JAK PREZYDENT STRÓŻEM KONSTYTUCJI… BRAK SŁÓW 

A pani Krysia…

Prezes Sądu Najwyższego wierzy w państwo prawa. Pisze o tym Wojciech Czuchnowski („Wyborcza”). – Gwarancje niezawisłości są brutalnie demolowane, szkaluje się nas, bo uosabiamy prawo, które krępuje – w poruszającym wystąpieniu prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf wezwała sędziów do wytrwałości i odwagi.

Prezes SN wystąpiła na zjeździe Stowarzyszenia Sędziów „Iustitia” zorganizowanym w sobotę, kilka dni przed zaplanowanym przez rząd pierwszym czytaniem projektu zmiany ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. W środę przedstawi go Sejmowi minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Rząd chce, by członkowie KRS byli wybierani przez większość sejmową, a nie samorząd sędziowski. KRS kontroluje działalność sądów i ocenia pracę sędziów w Polsce, więc taka zmiana oznacza upolitycznienie sądów i uzależnienie ich od władzy ustawodawczej.

Prof. Gersdorf mówiła o nadchodzącej „bardzo trudnej godzinie” dla stanu sędziowskiego, ale też zachęcała, by pamiętać o przyszłości „która nadejdzie, kiedy walec historii przetoczy się już po naszym kraju”.

– Rozhuśtane nastroje mają wpływ także na życie prawne. W takich czasach rządzący perfekcyjnie wyzyskają frustracje i lęki społeczne do konsolidacji władzy, likwidując przeszkody stojące im na drodze. Najważniejszą z nich jest prawo. Dlatego właśnie w erdoganowskiej Turcji po wydarzeniach lipcowych 2016 r. z dnia na dzień represje dotknęły niemal 3 tysiące sędziów. – mówiła.

Prezes Sądu Najwyższego przekonywała sędziów, że „czas chaosu i rzekomych wielkich reform minie, choć będzie on okupiony ofiarami”. Jak powiedziała, w Polsce wróci „państwo prawa – prawdziwe, zbudowane na szacunku dla konstytucji i zasad prawnych”. – Wtedy sądy muszą się stać bardziej autonomiczne, operatywne, bliższe lokalnym społecznościom, niezależne od partii politycznych i nacisków z zewnątrz. Takich sądów potrzebuje Polska. Ale żeby to zaistniało, w dobie walki z sądami potrzebujemy dzielnych ludzi, którzy prawdziwe wartości, z jakimi szło do walki o Polskę pokolenie „Solidarności”, przeniosą na swoich barkach w nowe czasy – podkreślała prof. Gersdorf.

– Chcę was prosić o trzy rzeczy: wytrwałość, wewnętrzną niezawisłość i społeczną odpowiedzialność – apelowała. – Nie przejmujmy się, że dzisiaj się nas szkaluje. To boli, ale też pamiętajmy, że nie dzieje się to przypadkiem. Celowo manipuluje się nastrojami społecznymi. Za patrona tych manipulacji może uchodzić Carl Schmitt, niemiecki filozof prawa, któremu zawdzięczamy teorię „obiektywnego wroga”. Prowadzi się wojnę propagandową, bo uosabiamy prawo, które krępuje. Cele i metody tej walki nie są czyste, ale wytrwajmy! Mówmy głośno i prostymi słowami. Rejestrujmy każde naruszenie prawa, sami trzymajmy się zasad prawnych. To powinno być nasze credo – apelowała.

Sędzia Gersdorf wyjaśniła też, jak ważna dla sędziów jest „wewnętrzna niezawisłość”. – Gwarancje niezawisłości są na naszych oczach brutalnie demolowane, ale nie wolno nam samych siebie pozbawiać przekonania, że prawo to nie tylko instrument doraźnego oddziaływania, lecz coś więcej. Prawo to najpierw są zasady, a dopiero potem przepisy. Ktoś, kto tego nie czuje, jest zaledwie technikiem prawa, ale nie prawnikiem. Bądźmy blisko ludzi, ale nie kierujmy się sondażami popularności. Nie wyprzedzajmy oczekiwań społecznych co do umorzenia postępowania, niewinności, kary, wygranej lub przegranej na sali sądowej. Każdy sędzia, który poddałby się tym nastrojom, dzisiaj tak otwarcie formułowanym, okazałby brak przydatności do służby. Naszym podstawowym obowiązkiem jest orzekać nie tylko zgodnie z prawem, ale i własnym sumieniem. Tak ślubowaliśmy – przypominała.

Prezes SN wezwała sędziów, by zrobili „rachunek sumienia”. – Czy i jak angażowaliśmy się dotąd społecznie? Czy zabieraliśmy głos w ważnych sprawach publicznych? Prawnicy mają opinię, jaką mają, nie tylko dzięki nachalnej propagandzie. Ona po prostu wykorzystuje nasze słabości jako środowiska i w ogóle słabe poczucie dobra wspólnego w polskim społeczeństwie – oceniała.

Na koniec prezes Sądu Najwyższego podkreśliła: – Rzeczpospolita w kształcie demokratycznego państwa prawa nie odrodzi się bez wielkiego wysiłku każdego z nas! Zmieniajcie stale deformowany obraz prawa i prawników na lepsze. Tego wam i sobie samej życzę.

TWORKI TO ZA MAŁO czyli Internautom puszczają nerwy

GDZIE JEST ZAMACH ???

Agnieszka Kublik pisze o przegraniu zamochu smoleńskiego przez PiS. Jak się nie ma dowodów, to mnoży się teorie. Ale kiedy państwo PiS od ponad roku szuka dowodów, a ich nie znajduje, to znaczy, że dowody nie istnieją. „Non est” – jak lubi mówi Jarosław Kaczyński.

Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński we wtorek rano w Radiu ZET ogłosił nową smoleńską hipotezę: – Mogę sobie teoretycznie wyobrazić, że kontrolerzy [lotu] podają błędne informacje i jednocześnie jest w samolocie coś, co powoduje eksplozję.

Tak tłumaczył, jak pogodzić oskarżenia rosyjskich kontrolerów, że doprowadzili do katastrofy, z hipotezami Antoniego Macierewicza, że samolot rozpadł się jeszcze w powietrzu w wyniku eksplozji – Gdyby było sprowadzanie celowe ku katastrofie, a jednocześnie miał być wybuch, to te dwie przyczyny nie muszą być sprzeczne – dowodził Zieliński.

Teoretycznie jest to możliwe – były po prostu dwa zamachy, takie zabezpieczenie zamachowców. Za jednym staliby Rosjanie – celowo, w uniemożliwiającej kontakt wzrokowy z ziemią mgle sprowadzili samolot na ziemię tak, by się rozbił. Za drugim – nadal nie ustaleni sprawcy (Rosjanie, Polacy, a może działali w porozumieniu?), którzy na pokładzie Tu-154 M podłożyli ładunek wybuchowy. Albo ładunki, w tej sprawie Macierewicz i jego pseudoeksperci się plączą. Miały być dwa wybuchy, potem trzy, miała być eksplozja tuż nad ziemią, ładunek wybuchowy miał być podłożony w prezydenckiej salonce itd. Wersji było wiele.

Państwo PiS ma wszelkie narzędzia, by dowieść czego tylko chce w sprawie katastrofy smoleńskiej. Ma oddanych i gorliwych ludzi (i specjalny zespół prokuratorów, i specjalną komisję badania wypadków lotniczych) oraz tyle pieniędzy, ile tylko zechce (np. smoleńska podkomisja w MON w zeszłym roku kosztowała podatnika 1,5 mln zł, w tym roku – 2 mln zł.).

PiS obiecywał udowodnić, że raport o przyczynach katastrofy sporządzony przez rządową komisję Jerzego Millera jest fałszywy. Nie udowodnił. Miał udowodnić, że to nie załoga, która popełniła błędy i złamała procedury bezpieczeństwa jest winna, a zamachowcy. Nie udowodnił. Obiecywał powołać komisję międzynarodową do zbadania katastrofy. Nie powołał. Miał polecieć do Smoleńska na oględziny wraku. Nie poleciał.

Tyle złamanych obietnic. Bo to były obiecanki-cacanki, a głupiemu (elektoratowi) radość. Z próżnego i państwo PiS dowodów nie naleje.

DOBRY POMYSŁ

JESTEŚMY FANAMI CHORĄŻEGO BARDONIA !!!

NAJLEPSZY OPIS TEGO, CO AKTUALNIE DZIEJE SIĘ W POLSCE. CZYTAJCIE, CO TEŻ MY, JAKO NARÓD SOBIE „ZAFUNDOWALIŚMY”…

Waldemar Mystkowski pisze o walce wewnątrz PiS.

Dylematy Kaczyńskiego i jego polityczne trupy

Polityka PiS znalazła się na rozdrożu, spadające poparcie w sondażach będzie się utrwalać. Rozpocznie się szukanie antidotum na powstrzymanie słabnięcia, a w tego typu autokratycznych partiach wyjścia są dwa. Zwrócenie się do środka, w tym zaaprobowanie niektórych elementów liberalizmu bądź „więcej tego samego”.

Do tej pory Jarosław Kaczyński wybierał to drugie wyjście, „rewolucyjne”. Przynosiło ono pożądane skutki, zyskiwał więcej władzy, społeczeństwo radykalizowało się w sprzeciwie, ale nie odpływał własny elektorat. Sytuacja się zmieniła. Choć kierunki polityki są wyznaczane w głowie prezesa, to poszczególne działki są zarządzane przez jego nominatów.

Kaczyński jako stary bolszewik najpierw poszuka winnych we własnych szeregach. Głowę dadzą najsłabsi, najdłużej utrzymają się najsilniejsi. Słabość autokratyczna nie polega na tym, że ktoś jest mniej merytoryczny, ale na tym, że ma mniejszy obszar władzy i jest w niej gorzej umocowany. Taką postacią silną – acz złowieszczą – jest Antoni Macierewicz, który niszczy Wojsko Polskie. Dokonał więcej, niż niejeden wróg zdołałby w konflikcie gorącym. Macierewicz może to robić, gdyż Kaczyńskiego nie obchodzi siła kraju na zewnątrz, jego interesuje władza na własnym podwórku. Syci się władzą, a nie jej skutkami.

Macierewicz tę zasadę najlepiej pojmuje, gdyż to on jest mistrzem dla prezesa, jest jego guru. W partii jednak rządzi prezes, a nie mistrz, partia jest od dysponowania obszarem władzy, a nie pedagogiki. Guru też dają głowę, ale nie najwybitniejsi, a ci się umacniają, zagarniają jak najwięcej dla siebie, aby mający nad nimi władzę polityczną tak łatwo za nich nie decydował, w tym wypadku odbierał.

Macierewicz bez przetargu zakupił dla rządu 3 samoloty za 2 mld zł, co kłóci się z prawem. Macierewicz zakupił spółkę telekomunikacyjną od światłowodów, która poszerza jego władzę. Mało mu tego, chce wejść w kompetencje ministerstwa cyfryzacji i decydować o bezpieczeństwie w cyberprzestrzeni. Nie zgadza się na to minister Anna Streżyńska, gdyż jej ministerstwo stawałoby się zbędne. Za Streżyńską stoi Jarosław Gowin, należy wszak do jej partii. Buldogi będą walczyć pod dywanem, ale umiejętności szczekania polityków PiS z pewnością przeniosą się do przestrzeni publicznej. Pieski pokojowe padną, buldogi przetrwają.

Jak słabym politycznie osadzonym jest Andrzej Duda, przekonał się on sam podczas konfliktu z Macierewiczem. Zmuszony był przyznać po spotkaniu z ministrem obrony, że wszystko jest cacy, a Macierewicz nawet nie chciał potwierdzić słów prezydenta. Mógł spokojnie w limuzynie rządowej podkręcić potencjometr w radiu, aby delektować się wygraną z prezydentem.

Ta sytuacja nie odpowiada otoczeniu Andrzeja Dudy i pewno jemu samemu. Ile można dać się upokarzać, zwłaszcza że Kaczyński nie może go zdymisjonować – przynajmniej do najbliższych wyborów. I to jest bardzo konkretna siła Kancelarii Prezydenta. Duda jest otoczony ludźmi zesłanymi mu przez Kaczyńskiego, ale nie wszystkimi, a nawet gdyby, to niektórzy z nich przejawiają większe ambicje niż tylko szusować po stokach narciarskich, bądź zanurzać się w akwelungu na Bałtyku, albo wybranym morzu wymarzonego Trójmorza.

W Kancelarii Prezydenta zaczęły się przetasowania. Takie są skutki nauki z porażki z Macierewiczem. Zrezygnował szef gabinetu prezydenta Adam Kwiatkowski, który zawsze wiernie służył Kaczyńskim. Na jego miejsce przyszedł Krzysztof Szczerski, minister prezydencki, lecz teraz jest pierwszym po bogu, jest szambelanem prezydenta, jego uchem i ustami, ale to on będzie teraz decydował o polityce prezydenta, bo Duda jest słaby, ale twarzą może być.

Otoczenie Dudy przejawia ambicje polityczne większe, niż chciałby im dać prezes Kaczyński. Przede wszystkim asekurują się ludzie prezydenta na czas po przegranej PiS, nie chcą polec wraz z partią macierzystą. Oni zależą w pierwszym rzędzie od kadencyjności, a dopiero potem od prezesa.

Prezes jest jeden, ale nie wiemy za wiele o jego nieśmiertelności – przynajmniej partyjnej. Walka w PiS to jeden front polityczny, który będzie zdecydowanie bardziej widoczny dla publiki niż dotychczas i rewolucyjne „więcej tego samego” dla pozostałych – dla demokracji, dla opozycji i społeczeństwa obywatelskiego.
Będą latać wióry i nie z powodu antyekologicznej polityki Jana Szyszki. Niejeden przed naszymi oczami przeleci trup polityczny. Takie będą rozstrzygnięcia dylematów Kaczyńskiego.

ŁAPY PRECZ. NIE MASZ ZGODY POLAKÓW NA MAJSTROWANIE PRZY KONSTYTUCJI !!!

SONDAŻE POTWIERDZAJĄ. PAKUJCIE WALIZKI

KONIEC PSUCIA POLSKI. KONIEC OŚMIESZANIA OJCZYZNY. POLACY MÓWIĄ DOŚĆ! Najnowszy sondaż IBRIS: PiS leci dalej w dół

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s