Macierewicz szybszy od eksplozji, a jego paranoja głośniejsza od wszelkiego rozumu. Polska pełna pisowskich ufoludków

Posted: 11 kwietnia 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , , , , ,

POCZUCIE WINY PROWADZI NAWET DO SZALEŃSTWA…

Stanisław Skarżyński (OKO.press, „Wyborcza”) pisze o nowym wynalazku Macierewicza ładunku termobarycznym. Z punktu widzenia nauki zamach w Smoleńsku jest tym samym co ufoludki w latających talerzach. Ze społecznego punktu widzenia – świadectwem fatalnej kondycji rozumu w Polsce.

Teoria o zamachu w Smoleńsku zwykle rozpatrywana jest w suchym porządku faktów. Analizując kolejne wypowiedzi Antoniego Macierewicza i jego akolitów wskazuje się ich błędy we wnioskowaniu, wytyka uznanie za udowodnione hipotez, które nie mają oparcia w faktach i przypomina raz po raz sekwencję zdarzeń, które doprowadziły do tego, że na kilkadziesiąt sekund przed katastrofą Tupolew w gęstej mgle leciał wprost na ścianę wzniesienia; mało brakowało, żeby odejście na drugi krąg się udało. Gdyby nie rosnąca tam brzoza, na której została trzecia część skrzydła, skończyłoby się na zadrapaniach i olbrzymim skandalu.

Tak jest i dziś, dzień po wyświetleniu najgłupszego filmu w historii prac „ekspertów” Macierewicza – internet i gazety wypełniają wyliczenia błędów logicznych, faktograficznych i fizycznych zawartych w prezentacji zespołu Wacława Berczyńskiego.

W porządku rozumu przyczyny katastrofy nie są żadną tajemnicą. Chcąc ją zgłębić przy pomocy oświeceniowego „szkiełka i oka” wystarczy czytać dużo mądrych dokumentów i w ten sposób poznać najlepsze z istniejących wyjaśnienie katastrofy, które jest dziełem ekspertów Jerzego Millera i Macieja Laska. Teoria nauki jest brutalna: dowód jest dobry tylko tak długo, jak długo nie zostanie obalony. Tymczasem naukową wartość ich raportu potwierdza to, że reaguje on na nowe fakty, takie jak poprawiony odczyt stenogramów czy kolejne badania.

Z punktu widzenia nauki zamach w Smoleńsku jest hipotezą bez śladu dowodu, ma dokładnie ten sam status naukowy co ufoludki w latających talerzach. Ale świadectwem kondycji rozumu w Polsce jest nie tylko to, że wciąż 14 procent Polek i Polaków wierzy w zamach, ale również to, że pozostali pozwolili, by wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała partia, której wiceprezesem jest najwybitniejszy w Polsce opowiadacz smoleńskich głupot. Na marginesie, fizyka to niejedyny przedmiot, na którym PiS jest z rozumem i wiedzą na bakier, lecz wykorzystuje to, że ocen nie wystawia nauczyciel, lecz obywatele w demokratycznym głosowaniu: czarodziejska stała się dzięki temu artmetyka, stosowana nie tylko w ekonomii, ale również w polityce zagranicznej, oraz gramatyka, w której Kaczyński może „wyłanczać”, a Krystyna Pawłowicz „wziąść”.

Za PiS stoi dobrze opisana potrzeba ludzka nakazująca sięgać po czary i fałszywe wyjaśnienia, by unikać poczucia zagrożenia ze strony rzeczywistości, która raz po raz demonstruje swoją bezwzględność. W porządku nauk społecznych to samo zjawisko z stoi za popularnością zamachu w Smoleńsku, za dociekaniami jak była ubrana, czy piła alkohol i czy „prowokowała” ofiara gwałtu oraz za tłumaczeniem bezrobocia lenistwem, nieuctwem i brakiem kręgosłupa tych, którzy są biedni i pozbawieni realnej możliwości zmiany owego stanu.

Tyle że dostrzegając to, dochodzi się paradoksu. Polski zwolennik rozumnego podejścia do świata musi – rozumem właśnie – przyjąć do wiadomości, że nie przez rozum wiedzie dziś droga do sukcesu. Dowodem fakt, jak licznie nasi współobywatele i współobywatelki albo sami ulegają potrzebie nadawania światu sensu przez  myślenie magiczne, albo – to postawa powszechniejsza – owo myślenie magiczne szczególnie im nie przeszkadza.

Ich decyzje i postawy to krzyk w stronę racjonalnych mediów, racjonalnych partii oraz racjonalnych współobywateli: „inaczej opowiedzcie nam tę historię. Nie przez rozum, ale przez serce. Nie tak, żeby to miało sens, ale przede wszystkim tak, żeby się chciało w to uwierzyć i dla tego żyć”.

Jak? Tego „szkiełko i oko” nie powiedzą. Ale jeśli nie dostaną opowieści mniej trucicielskiej, lecz równie emocjonalnej co smoleńska, dalej będą odpływać w objęcia współczesnych czarowników: Wacława Berczyńskiego, Antoniego Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego.

Misiewicz wraca. MON nie podlega żadnej kontroli. To groźne, bo dysponuje jedną dziesiątą budżetu państwa!

Paweł Wroński pisze o powrocie Misiewicza.Odnalazł się skarb ekipy Prawa i Sprawiedliwości – Bartłomiej Misiewicz. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, 10 kwietnia zaraz po obchodach smoleńskich zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej zdecydował, że Misiewicz zostanie pełnomocnikiem zarządu ds. komunikacji. Zarząd jest w całości obsadzony ludźmi ministra Macierewicza.

Całe szczęście. Przez dłuższy czas nawet wiceministrowie w MON nie wiedzieli, co robi ulubieniec ministra Macierewicza – z wykształcenia maturzysta z doświadczeniem technika w aptece Aronia w Łomiankach – szef gabinetu politycznego i rzecznik resortu. Szkoda byłoby, aby tak wielki talent polityczny marnował się w ukryciu.

To już drugie wejście Bartłomieja Misiewicza do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. We wrześniu ubiegłego roku okazało się, że został tam członkiem rady nadzorczej. Nie miał co prawda koniecznego wyższego wykształcenia ani nie ukończył kursu na członków rady nadzorczej, ale na jego potrzeby w sierpniu został zmieniony status PGZ. Ustąpił. Potem były lutowe nieszczęsne występy w nocnym klubie, ale z fotograficznej ustawki w tabloidach wynika, że Misiewicz lekko schudł, ustatkował się, znalazł miłość i być może nawet studiuje to „normalne prawo” na uczelni w Toruniu.

Bartłomiej Misiewicz stał się symbolem pisowskich rządów. Dzięki nim młodzi, niekompetentni, ale obdarzeni tupetem i protekcją partyjnych notabli i ojca Tadeusza Rydzyka mogą wierzyć, że też będą zajmować najbardziej eksponowane stanowiska i korzystać z uroków życia. W poprzednim, złym „minionym okresie”, gdy wybitny specjalista od PR Igor Ostachowicz – doradca premiera Donalda Tuska -został zatrudniony w zarządzie Orlenu jako specjalista od PR, protestowały zgodnie wszystkie media z „Wyborczą” na czele. Głosiliśmy, że jest to złamanie zasad oraz przyzwoitości. Ostachowicz w ciągu doby zrezygnował. W przypadku Misiewicza chyba nikt specjalnie głośno nie będzie protestował. A odetchnie z ulgą. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy ekipa PiS znacząco przesunęła zasady przyzwoitości, kierując się niezłomnie zasadą TKM.

Dlatego po tej nominacji należy złożyć serdeczne gratulacje Misiewiczowi, a jeszcze większe pracownikom MON oraz polskim żołnierzom. Do tej pory ulubieniec ministra Macierewicza skutecznie rozstawiał wszystkich po kątach w ministerstwie, testował poziom służalczości, nakazywał wojskowym oddawanie sobie honorów wojskowych, co wpływało dewastująco na morale żołnierzy. Teraz będzie mógł nadal być faktycznie u boku Antoniego Macierewicza, będzie mógł w PGZ robić to, co w MON za większe pieniądze, a szkody dla polskiej armii będą mniejsze.

O tym, że „Misiewicz powinien zniknąć z życia publicznego”, mówił prezes Jarosław Kaczyński, „niedojrzałość Misiewicza” do zajmowania wyższych stanowisk wskazywał prezydent Andrzej Duda. Gratulacje należą się więc także ministrowi Macierewiczowi. Nominacja Misiewicza to może być znak ostatecznego zwycięstwa nad obiekcjami prezesa Kaczyńskiego i marudzeniem prezydenta Dudy. Cóż, w końcu jest to godna nagroda za wynalezienie „bezgłośnego wybuchu ładunku termobarycznego” na pokładzie Tu-154 w siódmą rocznicę katastrofy smoleńskiej.

Mam nadzieję, że Bartłomiej Misiewicz jeszcze z pewnością wypłynie. Wicemarszałek Joachim Brudziński już twierdzi, że przejdzie do historii europejskiego PR-u. Ma bowiem w sobie wszystkie cechy, które czynią zeń doskonałego działacza obecnej ekipy, bohatera naszych czasów.

PRZED KIM SIĘ TAK CHRONI? PRZED POLAKAMI? Piękny przykład dla żołnierzy.

Waldemar Mystkowski pisze o Macierewiczu.

Podkomisja Antoniego Macierewicza dokonała kopernikańskiego odkrycia o ładunku termobarycznym, który eksplodował w smoleńskim Tupolewie. Dlaczego inni nie wpadli na ten pomysł? Proste – bo nie ma żadnych dowodów, a podzespół Wacława Berczyńskiego, choć nie przedstawił cienia dowodu, za to dowiódł. Nawet udało się im pokonać prawa fizyki, iż wybuch jest szybszy od dźwięku, a rozum od fantazji.

Popularny portal lotniczy FlightGlobal.com zaczyna opis najnowszego dzieła podwładnych  Macierewicza „O obrotach sfer smoleńskich” od enuncjacji: „Polski rząd podsyca niezdrową urazę wobec katastrofy prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku, która teraz objawia się jako farsa urojeń”. Im głębiej w tekst, tym bardziej mnożą się określenia, jak: „obsesja”,  „urojona farsa” i „paranoja”. Zaś nieumiejętność przyznania się, iż katastrofa była tragicznym wypadkiem i niczym ponadto, jest „tchórzostwem na potwornym poziomie”.

Kopernik nie był tak odważny, jak Giordano Bruno, ani jak Macierewicz, poczekał z publikacją wiekopomnego dzieła, aż wyzionie ducha. Macierewicz jest tego świadomy, iż jego światłość mogłaby stać na przeszkodzie wielkich tego świata, więc utworzył wokół swojej osoby kordon nie do przeniknięcia dla wrogów.

Jak podaje portal onet.pl, ministra obrony chroni prawie stu żandarmów. Naprzeciw adresu Macierewicza na Żoliborzu zostało opróżnione mieszkanie, w którym ochrona pod bronią nie spuszcza 24 godzin na dobę osoby Macierewicza. Dyżury są pełnione rotacyjnie, jak zmiany warty w jednostkach wojskowych.

Kiedy Macierewicz ma gdzieś przebywać jakiś czas, wcześniej wkraczają pirotechnicy z psem, sprawdzają, czy miejsce jest czyste i niezagrożone. Kontrolowane są auta i samoloty, którymi podróżuje Macierewicz. Utrzymanie jest ogromnie wysokie, bo ci ochroniarze mają uposażenie większe niż żołnierze GROM, plus dodatki za niebezpieczeństwo. Całkiem możliwe, że posiłki serwowane Macierewiczowi są sprawdzane przez jakiegoś podręcznego kuchcika. Przeżyje kuchcik, Macierewicz zaczyna szamanie, zatruje się lub zejdzie, Macierewicz zaznaje głodu.

Nie są to jakieś moje dowcipy, to dzieje się w Polsce, tę paranoję ma minister. Wiemy, że ochrona Kaczyńskiego kosztuje rocznie blisko 1,5 mln zł, a Macierewicza jest grubo wyższa, lecz prezes jest tylko posłem. Macierewicz nie jest urojony, Macierewicz dostarcza urojenia, bo jest tych urojeń właścicielem. Taka to paranoja.

TYLKO KOMUNIŚCI POTRAFILI TAK KŁAMAĆ

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s