Misiewicz, klejnoty Macierewicza, wraca do apteki?

Posted: 12 kwietnia 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , , ,

Sprawa Bartłomieja Misiewicza zdominowała cały dzień, wreszcie Poslka Grupa Zbrojeniowa rozwiązała z nim umowę o pracę.

NO I DUPA…

Tak sprawę komentowano. Paweł Wroński w „Wyborczej”. Jeszcze wczoraj politycy PiS byli zachwyceni zatrudnieniem Bartłomieja Misiewicza w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. A i Jarosława Kaczyńskiego nie poruszało zatrudnianie w spółkach skarbu państwa ludzi bez kompetencji.

Prezes Jarosław Kaczyński wykorzystując uprawnienia Komitetu Politycznego PiS zapowiedział, że „zaraz po przybyciu do siedziby partii” zawiesi w prawach członka PiS Bartłomieja Misiewicza, Zapowiedział też powołanie specjalnej komisji, która ma zbadać „przypadek Bartłomieja Misiewicza”.

Decyzja prezesa zapadła po bulwersujących informacjach w „Fakcie” i „Rzeczpospolitej” o tym, że totumfacki ministra obrony Antoniego Macierewicza ma zarabiać w Polskiej Grupie Zbrojeniowej 50 tys. złotych jako „pełnomocnik ds. komunikacji”. Co prawda sam Misiewicz doniesienia o tak wysokich zarobkach dementował. Także Polska Grupa Zbrojeniowa stwierdziła, że są to informacje nieprawdziwe. Jednak ani on, ani PGZ nie podały kwoty jego apanaży, co rodzi podejrzenia, że z punktu widzenia PiS są one kompromitujące.

A jeszcze wczoraj politycy PiS byli zachwyceni zatrudnieniem 27-latka bez wykształcenia i kompetencji w PGZ. Wicemarszałek Joachim Brudziński twierdził, że Misiewicz „zapisze się w historii europejskiego PR”. Także rzecznik prezydenta Marek Magierowski, który do tej pory Misiewicza krytykował, podkreślał talenty predestynujące byłego asystenta szefa MON na stanowisko w PGZ.

Cóż takiego złego się stało? W końcu stanowiska w spółkach skarbu państwa i urzędach państwowych obsiadła olbrzymia rzesza PiS-owskich funkcjonariuszy bez jakichkolwiek kompetencji. Prezesa Kaczyńskiego dotąd to nie poruszało. To prezes PiS wyraził zgodę, by to, co w przeszłości było patologią, stało się normą „dobrej zmiany”. W końcu jedyne spory, jakie pojawiły się w tym dziele zawłaszczania państwa, były próbą sił między koteriami w PiS – co widzieliśmy na przypadku starcia o prezesurę PZU albo przy dymisji ministra skarbu Dawida Jackiewicza.

Winą Macierewicza jest to, że decyzje wobec Misiewicza podejmuje za plecami szefa PiS, bez jego przyzwolenia, a nawet wbrew wskazaniu, by Misiewicz zniknął z życia publicznego. Dawał tym do zrozumienia, że Kaczyński jest bezsilny i zdany na dobrą wolę zwalczających się frakcji w PiS. Prezes zdający sobie sprawę ze słabnących sondaży oraz pogłosek o słabnięciu jego pozycji musi pokazać siłę, oraz pokazać społeczeństwu że jego ugrupowanie w odróżnieniu od poprzedników reaguje radykalnie.

W tym starciu przewagę ma Jarosław Kaczyński. Wszelkie „frukta” jakie obecnie posiada Antoni Macierewicz pochodzą z jego ręki. Działacze PiS zapewne z nakazu Kaczyńskiego musieli wręcz kłamać, wskazując w kampanii wyborczej, że to nie Macierewicz ma być szefem MON, a Jarosław Gowin.

Sprawa Misiewicza jest jednak dla Antoniego Macierewicza sprawą honorową. Ma swoje atuty. Do tej pory mimo demolowania armii, chaosu w polityce kadrowej i zakupach był promowany w PiS jako polityk sukcesu. Dla części twardego elektoratu PiS jest nie tylko kapłanem sekty smoleńskiej, ale i tym politykiem dzięki któremu to ugrupowanie wygrało wybory.

MIŁO PATRZEĆ NA TĘ WOJNĘ NA NOWOGRODZKIEJ 🙂 Pogrążają się nawzajem coraz bardziej…

Waldemar Mystkowski na koduj24.pl.

PiS wchodzi na orbitę nowej jakości. Możliwe, że będą na niej występować turbulencje, o jakich my normalni ludzie nie mamy pojęcia. Jarosław Kaczyński zapowiedział powołanie partyjnej komisji ds. Misiewicza.

Proszę nie rozdziawiać gąb. Prezes tak mówi i tak będzie. Oczywiście, rozumienie tego jest poza naszym zasięgiem. Ale najpierw prezes zawiesi Misiewicza jako członka.

Czy można sądzić zawieszonego członka partyjnego? Jest to wielce nielogiczne i urąga inteligencji, ale nie znam statutu PiS, którego zresztą wykładnią jest wola prezesa, a to akt prawny niższej rangi niż konstytucja RP, więc dlaczego prezes miałby nie posługiwać się interpretacją typu: „widzimisię”.
Tak o tym prezes powiedział na konferencji prasowej: „Podpiszę decyzję o jego (Misiewicza – przyp. W. M.) zawieszeniu w prawach członka partii, a także podjąłem już decyzję o powołaniu komisji PiS ds. zbadania całej tej sprawy. Zarówno tego ostatniego wydarzenia, jak i tych poprzednich. W okresie między posiedzeniami Komitetu politycznego, prezes partii w PiS wypełnia funkcję Komitetu, więc mam prawo powołać taką komisję i z tego prawa mam zamiar skorzystać”.

Wyobrażacie sobie? Wchodzi Bartłomiej Misiewicz, a komisarz (czyli członek komisji PiS) na ten przykład Joachim Brudziński pyta: „Co ma zawieszony członek na obronę, iż wyraził zgodę na pensję 50 tys. zł miesięcznie plus prawdopodobna premia w wysokości rocznej pensji?”. W międzyczasie Brudziński na kalkulatorze pod stołem mnoży 50 tys. razy ilość miesięcy, czyli 12 – i wychodzi mu 600 tys. zł. Nie jestem pewien, czy Brudziński przeżyłby chwilę, gdy ekran kalkulatora wyświetliłby wysokość premii Misiewicza w Polskiej Grupie Zbrojeniowej?

A jeżeli by przeżył to, czy nie podyrdałby do Łomianek, aby zostać pomocnikiem aptekarza? Gwoli sprawiedliwości należy uwzględnić, iż PGZ informacje „Faktu” i „Rzeczpospolitej” sprostowała (uwaga: język polski w odwrocie): „W odpowiedzi na nieprawdziwe publikacje…” – tak brzmi komunikat.
Dla nas normalnych ludzi taki język polski musi być nienormalny, bo to nie język polski. Wszak publikacja jest prawdziwa, widziałem ja na własne oczy, nieprawdziwe mogą być informacje w publikacji. Streszczając ten komunikat, PGZ informuje, że Misiewicz nie zarabia 50 tys. zł miesięcznie. Lecz nie podają – ile zarabia. Przecież może więcej zarabiać.

Zresztą, co Misiewicz jest winien, że chcą dać mu miesięcznie 50 tys. zł? Winien jest zarząd spółki, który podjął decyzję o zatrudnieniu pomocnika aptekarza na polecenia ministra obrony Antoniego Macierewicza.

I o to chodzi. O wojnę między Kaczyńskim a Macierewiczem. Dla nas normalnych ludzi ta pisowska nienormalność jest nie do pojęcia. Och, gdyby w Tworkach nagrywali „Lot nad kukułczym gniazdem 2” w reżyserii Milosa Formana, to przyklasnąłbym, lecz wiem, że to będzie w reżyserii jakiegoś domorosłego Antoniego Krauzego.

Ta katastrofa z przykładowymi Misiewiczami zapowiada się na katastrofę smoleńską o zasięgu ogólnopolskim. Wyrżniemy w bagno tak, że możemy niepodległości nie pozbierać, tak nas rozpirzy.

WEDŁUG CENNIKA MACIEREWICZA, UZBROIMY CAŁĄ ARMIĘ!

Kleofas Wieniawa na TOK FM.

Antoni Macierewicz wybrał rodzaj broni, którym walczy z Jarosławem Kaczyńskim. Jakkolwiek ją nazwiemy: rapierem, koltem, młotem, pojedynek toczy się na warunkach ministra obrony.

Zauważmy, iż Macierewicz z Andrzejem Duda wygrał w sposób bezapelacyjny. Nie użył żadnej broni, choć Duda rzucał w twarz rękawiczkami, chusteczkami (w tym wypadku – listami), Macierewicz tylko orzekł, iż prezydent jest w stosunku do niego niehonorowy, nawet nie kwapił się stawić na konferencji prasowej z Dudą, aby zakomunikować swoje zwycięstwo.

„To się wie” – taki był werdykt orzeczenia zwycięstwa Macierewicza nad Dudą.

Macierewicz z Kaczyńskim fechtuje Misiewiczem. Ileż do tej pory zrobił uników, zasłon, ukłonów ironicznych- wysyłając Misiewicz na urlopy, chowając go w gabinetach ministerstwa, iż można nazwać Macierewicza Wołodyjowskim tej wojenki z prezesem PiS.

Kaczyński to Kmicic, bo dla mnie jego postawa z komisją PiS ds. Misiewicza i zawieszeniem członkostwa PiS tegoż Misia- to wartość zawołania: „Macierewicz, wstydu oszczędź!”.

Kaczyński na ratunek wezwał swoich zaciężnych z młotami (komisja PiS), aby Macierewicza – poprzez Misiewicza, jako broń – sprowadzili do pozycji horyzontalnej, czyli siłami partyjnymi obalili go.

A ja sekunduję im, aby walczyli jak najdłużej. Ile się da, wykrwawcie się!

I jak w klasykach tego typu wojenek, mogą zostać nawet grabarzem. Pochowam obydwóch i zatrzasnę księgę, niektórzy nazywają takie ciężkie okładki – wiekiem.

„I niech nikt o nich nie pamięta!” – tak winna brzmieć ostatnia fraza wiekopomnego dzieła PiS. Tako wam rzecze Kleofas.

Generał zwymyślał go w wulgarnych słowach i kazał iść do kokpitu. Sam meldował prezydentowi samolot gotowy do odlotu

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s