Ziobro, Misiewicz, Macierewicz – trójca piekielna. Demoralizatorzy

Posted: 13 kwietnia 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , , , , , ,

MA RACJĘ SZUBARTOWICZ. OHYDA.

772 POLICJANTÓW PILNUJE KAŻDEJ Z PiS-OWSKICH MIESIĘCZNIC. KOSZT: 150 TYS. ZŁ X 12 M-CY TAK BARDZO BOJĄ SIĘ POLAKÓW?

Niedługo Polska będzie państwem bezprawia. Pisze o tym Łukasz Woźnicki („Wyborcza”). Jeśli PiS wprowadzi swój plan w życie, jeszcze w tym roku stanowiska stracą prezesi sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych w całym kraju. Zastąpią ich zaufani sędziowie wskazani przez Zbigniewa Ziobrę. I przeprowadzą kolejną czystkę.

Posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt reformy prawa o ustroju sądów powszechnych, nazywanego „konstytucją sądów”. Szeroki zakres zmian wskazuje, że przepisy powstały w Ministerstwie Sprawiedliwości, chociaż projekt został złożony jako poselski. PiS chce, aby ustawa weszła w życie już 1 lipca 2017 r. Partia sięga po szybszą, poselską ścieżkę legislacyjną, by uniknąć obowiązku konsultacji międzyresortowych i publicznych. W ten sposób procedowany będzie projekt, który zmieni obraz całego polskiego sądownictwa.
– Ten projekt oznacza pełne przejście na tryb ręcznego sterowania przez ministra Ziobrę. Tu już nikt nie bawi się w pozory. Żadnego trójpodziału władzy w Polsce nie będzie. Będzie jednowładztwo – mówi „Wyborczej” sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Sędziowie z Iustitii przeanalizowali projekt posłów PiS. Oto najważniejsze zagrożenia, jakie niesie.

1. Czystka w sądach

W ciągu pół roku od wejścia w życie przepisów minister sprawiedliwości będzie mógł odwołać wszystkich prezesów i wiceprezesów sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych w całej Polsce. Żadne wymogi dotyczące odwołania nie będą go w tym czasie obowiązywały.

Odwołani zostaną także sędziowie funkcyjni. Nowi prezesi sądów, powołani przez ministra Ziobrę, dostaną sześć miesięcy na przegląd stanowisk funkcyjnych w sądach i prawo do wymiany wszystkich wizytatorów, przewodniczących wydziałów i ich zastępców.

– Odwołanie wszystkich prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych to rzecz bez precedensu. Mówimy tu o kilkuset osobach. A po odwołaniu wszystkich sędziów funkcyjnych liczba odwołanych może się zamknąć w kilku tysiącach. To pokazuje, do czego zmierza ten projekt – do całkowitej dominacji ministra Ziobry – mówi sędzia Krystian Markiewicz, prezes Iustitii.

2. Zaufani Ziobry prezesami i wiceprezesami

Minister sprawiedliwości powoła nowych prezesów sądów apelacyjnych, okręgowych i rejonowych. Nie będzie przy tym musiał zasięgnąć opinii zgromadzeń ogólnych sędziów poszczególnych sądów. Dziś taka opinia jest potrzebna, aby powołać prezesów sądów apelacyjnych oraz okręgowych. Prezesów sądów rejonowych powołują zaś prezesi sądów apelacyjnych.

Zgromadzenia mogą wydać opinię negatywną. Wtedy, aby kandydatura przeszła, potrzebna jest pozytywna opinia Krajowej Rady Sądownictwa. Projekt PiS znosi ten model. Dodatkowo daje ministrowi możliwość powoływania prezesów sądów rejonowych, a także wiceprezesów wszystkich sądów powszechnych – na wniosek prezesów i bez opinii kolegium sędziów.

– Minister będzie mógł każde stanowisko prezesa sądu powszechnego w Polsce obsadzić osobą, która będzie się cieszyła jego zaufaniem – mówi sędzia Bartłomiej Przymusiński.

3. Ziobro odwoła każdego prezesa, którego tylko będzie chciał

Projekt bardzo szeroko określa sytuacje, w których minister odwołuje prezesa sądu. Ziobro będzie mógł to zrobić, gdy stwierdzi „szczególnie niską efektywność działań w zakresie pełnionego nadzoru administracyjnego lub organizacji pracy w sądzie lub sądach niższych”.

Wiążący dziś ministra sprzeciw Krajowej Rady Sądownictwa nie będzie miał już znaczenia. Po zmianach opinia Rady będzie niewiążąca. Do tego minister uzyska możliwość odwoływania także prezesów sądów rejonowych, dziś jej nie ma.

– Przepisy dają ministrowi sprawiedliwości praktycznie pełną dowolność w powoływaniu i odwoływaniu prezesów sądów – mówi sędzia Przymusiński.

4. Podległy ministrowi prokurator wybierze sędziego do sprawy

Projekt przewiduje odstępstwo od losowego przydzielania spraw sędziom: nie będzie go przy przydzielaniu spraw sędziom na dyżurach.

– Wystarczy, że prokurator będzie wiedział, że dany sędzia ma dyżur w danym dniu. Gdy wniesie sprawę, będzie miał pewność, że właśnie ten sędzia dostanie np. sprawę aresztową. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby był to sędzia, który właśnie wrócił z delegacji do Ministerstwa Sprawiedliwości i którego prezes przydzielił do newralgicznego wydziału – mówi sędzia Przymusiński.

5. Sędziowie będą pracować u prezydenta i w MSZ

Dziś w Ministerstwie Sprawiedliwości pracuje ponad 150 sędziów. Organizacje prawnicze wzywają ich, aby wrócili do orzekania albo złożyli urząd sędziowski. Tymczasem projekt wprowadza możliwość delegowania sędziów do kolejnych urzędów: Kancelarii Prezydenta i Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Dla delegowanych przewidziano specjalny dodatek (40 proc. wynagrodzenia), który za specjalne zasługi może być bez ograniczeń powiększony.

– Będzie to kolejna forma „nagrody” dla sędziów z kręgu ministra. Do tego bardzo niebezpieczna z uwagi na wymóg apolityczności sędziów. Odejście kolejnych sędziów osłabi sądy, do których wpływa ponad 15 mln spraw rocznie i w których już orzekają przeciążeni pracą sędziowie – mówi rzecznik Iustitii.

6. Minister będzie mógł naciskać na sędziów…

Dotąd minister sprawował tylko „zewnętrzny” nadzór nad sądami – mógł rozliczać prezesów sądów z pełnienia funkcji. Nie miał wpływu na nadzór wewnętrzny – np. wydawane sędziom przez prezesów polecenia. Według projektu, kiedy minister stwierdzi uchybienie w kierowaniu sądem przez prezesa lub wiceprezesa lub gdy stwierdzi uchybienie „w sprawowaniu przez niego nadzoru wewnętrznego”, będzie mógł się do niego zwrócić na piśmie i zażądać usunięcia skutków uchybienia.

7. …i nagradzać „zasłużonych” sędziów szybkimi awansami

Projekt wprowadza możliwość szybkiego awansu dla sędziów, którzy będą się cieszyli zaufaniem ministra. Prezesem sądu apelacyjnego będzie mógł zostać sędzia okręgowy, więc niższego szczebla. A okręgowego – rejonowy.

– Do sądu apelacyjnego będzie mógł awansować już sędzia sądu rejonowego. Dotąd musiał po drodze być sędzią sądu okręgowego. Wystarczy przejście procedury konkursowej przed KRS, która – według kolejnego projektu PiS – zostanie zdominowana przez osoby wybrane przez polityków. Prezesi ocenieni pozytywnie przez ministra będą dostawać wyższy dodatek. To kolejna marchewka – zauważa rzecznik Iustitii.

SCHETYNA MA RACJĘ

WZÓR CNÓT PAŃSTWA PiS

Waldemar Mystkowski pisze o Misiewiczu, Brudzińskim i – o rzeczach wartościowych.

Bartłomiej Misiewicz to typowy Pisiewicz, który został odznaczany złotym medalem za zasługi, a teraz sam zrezygnował z członkostwa w Partii. Po co zatem gremium 3 pisowskich postaci przez cztery godziny obradowało, aby stwierdzić, że „nie ma kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze publicznej, w spółkach skarbu państwa”?

Czy Joachimowi Brudzińskiemu, Markowi Suskiemu oraz Mariuszowi Kamińskiemu nie przyszło do głowy, że sami są takimi Misiewiczami-Pisiewiczami? Przecież nikt nie zdobywa kompetencji poprzez zasiedzenie ław sejmowych i partyjnych na Nowogrodzkiej. Nie nabywa się fachu wierząc w cudowność walorów umysłowych Jego Wysokości Prezesa na drabince z Tesco, bo nie tak spływa światłość rozumu.

Chciałoby się sparafrazować Mikołaja Gogola. Nad kogo kompetencjami obradujecie? Nad swoimi. Brudziński tylko potwierdził, iż jest nawet lepszym Misiewiczem niż oryginalny Misiewicz, jest super-Misiewiczem, jest esencją Misiewicza, bo oto uzasadniając przed sitkiem wyrok partyjnego sądu, poświęcił gros swojej wypowiedzi Platformie Obywatelskiej. Nawet w takiej prostej sprawie nie potrafi mówić na temat.

Misiu Brudziński – tak nazwę tego człowieka bez żadnych osiągnięć, bez właściwości intelektualnych i moralnych (charakterologicznych) – został Misiewiczem-Pisiewiczem dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu, który go wyrwał z podobnego położenia pomocnika aptekarza. Brudziński nie istnieje bez Kaczyńskiego, jak Misiewicz bez Macierewicza.

Podobno Beata Szydło zażądała wczoraj „usunięcia z PGZ Bartłomieja Misiewicza” – jak powiedział jej rzecznik Rafał Bochenek. Po czasie wszyscy się podpisują pod sukcesem rezygnacji Misiewicza z członkostwa w Partii. Misiewicz nie został jednak odznaczony i nagrodzony posadami przez siebie. On jest li tylko ofiarą. Tak jak ofiarą jest Brudziński.

To zdarzenie bez znaczenia dla życia publicznego zdominowało dzień, co mi się nie podoba. Chciałbym stanąć na przekór bezsensowi, podrzucić taki oto apel Krystyny Jandy na FB: „Bądźmy razem”. „Proszę państwa, jestem dumna, że Polska jest częścią zjednoczonej Europy. Było to marzenie pokoleń. Spełniło się – nie zmarnujmy tego. Dowiedziałam się, że 19 kwietnia przyjeżdża do Warszawy Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, żeby stanąć tu, przed prokuraturą. Niektórzy chcą mu odebrać prawo występowania pod biało-czerwoną flagą. Byłoby dobrze, gdybyśmy przywitali go wszyscy tego dnia, zamanifestowali jedność i solidarność z Europą w jej trudnym momencie i poparli Polaka, któremu udało się zdobyć jedno z najwyższych stanowisk europejskich. Byłoby dobrze. Bądźmy razem. Składam państwu najserdeczniejsze życzenia, dobrych świąt”.

Kto by się spodziewał, że Tusk tak urośnie, że nasze oczekiwania w stosunku do niego będą – zachowując proporcje – jak do Józefa Piłsudskiego 11 listopada 1918 roku na dworcu w Warszawie i do Ignacego Paderewskiego 26 grudnia 1918 roku w Poznaniu.

Przesadzam? A kto spodziewał się rok temu, że rozwalony zostanie Trybunał Konstytucyjny, że zdemolowany trójpodział władzy. Polska ma wroga wewnętrznego, zjadający kraj od wewnątrz liszaj – Partię.

KOLEJNA PORAŻKA PAŃSTWA PiS. SĄD POTWIERDZA ICH BEZPRAWNE DZIAŁANIA.

Kleofas Wieniawa zajmuje się tchórzostwem Macierewicza.

10 kwietnia 2010 roku odcisnął się w psychice Antoniego Macierewicza diabelskim kopytkiem paniki. Tę zdeformowaną racjonalność słychać w jego wypowiedziach o tym zdarzeniu. Tylko Macierewicz był dla Jarosława Kaczyńskiego wielce pomocnym, aby zbudować mit o „bohaterszczyźnie” (a w rzeczywistości: odpowiedzialności za katastrofę) Lecha Kaczyńskiego.

Do osoby Macierewicza potrzeba dobrego pióra, aby go opisać. Nie każdy pisarz chce się babrać w takiej marności, zresztą usprawiedliwieniem jest, iż Macierewicze sa opisani w literaturze.

Nieracjonalność łatwo poddaje się panice, bo sama jest funkcją braków normalności, dlatego musi budować światy alternatywne, aby względnie egzystować.

Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów”.

Tacy ludzie otaczają się niepełnowartościowymi osobnikami, jak Bartłomiej Misiewicz. Przez to stają się w jakiś sposób dla siebie wartościowi, nie mają wówczas kłopotów z otoczeniem, bo niepelnowartościowy nie będzie sankcjonował normalności.

W normalnej Polsce po 1989 roku z Macierewicza wyszła nienormalność, jak karaluch z Gregora Samsy.

TOMASZ LIS – GENIALNIE. 🙂

MACIEREWICZ WRĘCZY OSOBIŚCIE. Z OKRZYKIEM „BRAWO WACEK!”

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s