Kaczyński do psychiatry, Błaszczak z wiaderkiem po inteligencję, a Macierewicz w kosmos

Posted: 9 czerwca 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , , , , ,

TO NIE JEST ŻART!!! Warto poznać tę historię.

CIEKAWE, CO ONI WSZYSCY PRZEŻYLI W DZIECIŃSTWIE, ŻE TERAZ Z UPOREM MANIAKÓW ROBIĄ TAKI CYRK?

Posłom PiS należy wytaczać procesy. Tak jak mecenas Andrzej Tarnawski, z ktorym na portalu Koduj24.pl rozmawia Tamara Olszewska.

Poseł PiS zapłaci za swoją butę, kłamstwo i prostactwo – mówi Andrzej Tarnawski w rozmowie z Tamarą Olszewską.

Jak długo można znosić lekceważący stosunek polityków PiS do każdego, kto krytykuje ich władanie Polską? Jak długo można milczeć, gdy padają słowa pełne kłamstw, dzielące Polaków na dobrych i tych, którzy prawdziwymi Polakami nie są? Musi wreszcie przyjść ten moment, gdy trzeba powiedzieć dosyć. Musi też pojawić się człowiek, który ma odwagę i determinację, by zawalczyć o szacunek i dobre imię tysięcy, których szkaluje się, obraża, piętnuje. Tym człowiekiem okazał się mecenas Andrzej Tarnawski, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Tamara Olszewska – Pozwał Pan do sądu posła PiS-u. Jak to się zaczęło, jak narastał Pański gniew?

Andrzej Tarnawski: – Po objęciu władzy przez PiS rozpoczęła się demolka systemu ustrojowego i prawnego Polski. To państwo, w którym wreszcie można było żyć, które zostało wywalczone przez nas, nagle zaczęło być demolowane przez władze, której jedynym celem stała się droga do autorytaryzmu w najciemniejszych barwach. Najpierw poczułem zaskoczenie i niedowierzanie. Potem, gdy absolwent mojej uczelni, nauczyciel akademicki, pan Duda, złamał prawo, stosując akt łaski, by uwolnić sąd od niepotrzebnego, jego zdaniem, procesu, załamałem się. Jednocześnie poczułem, że to znowu ten czas, gdy nie można stać z boku. To mój obowiązek. Mój i każdego, komu nie obca jest troska o dobro publiczne, a sprawy państwa w szczególności. Dalsza eskalacja bezprawnych pociągnięć obozu rządzącego koncentrująca się wokół działania Trybunału Konstytucyjnego w połączeniu ze ślamazarną i często nieprofesjonalną reakcją części opozycji sejmowej upewniła mnie w przekonaniu, że trzeba zjednoczyć siły, żeby „Polska była Polską”. Stąd ja w KOD-zie, ruchu obywatelskim, który przyciągnął każdego, nie zgadzającego się na działania obecnej władzy.

– Co takiego konkretnego się stało, że złożył Pan pozew o zniesławienie przeciwko posłowi Jackowi Żalkowi, wiceprzewodniczącemu klubu parlamentarnego PiS?

– 27 lutego 2016 roku KOD zorganizował ogólnopolski marsz pod hasłem „My naród”. Przez ulice Warszawy przeszło ponad 80 tysięcy ludzi. Pokazaliśmy, że nie ma naszej zgody na bezprawie tej niby sprawiedliwej i praworządnej partii. Wydawało nam się, że nasz głos sprzeciwu stanie się słyszalny, może wart uwagi, a jednak nie. Oburzona władza rozpoczęła atak na uczestników marszu, a słowa pana Żalka dotknęły mnie najbardziej. Na początku marca na antenie TVN 24, komentując bieżące wydarzenia, oświadczył m.in. – „Jeśli to jest naród, to rozumiem, że jest to naród, który miał krępującą przeszłość w SB i UB, ale to nie jest naród polski”, a potem jeszcze –„Ludzie maszerujący w ramach hucpy KOD mają krępującą przeszłość w Urzędzie Bezpieczeństwa i Służbie Bezpieczeństwa, a wiec zakrwawionych w krwi polskiej organach sowieckiej dyktatury”. Odchorowałem te słowa. Skoczyło mi ciśnienie, co przy moim stanie zdrowia jest bardzo niebezpieczne, a potem powiedziałem sobie, że koniec z tym. Nie odpuszczę. Zapłaci ten młody człowiek za swoją butę, kłamstwo, prostactwo. Nie odpuszczę!

– Politycy PiS od dawna nie przebierają w słowach. Obrażają również tych, którzy mają wyjątkowo piękną kartę opozycyjną. Pańska historia zaczęła się w marcu 49 lat temu.

– 14 marca 1968 na Placu Wolności w Katowicach „stałem tam, gdzie ZOMO”, czego efektem było ciężkie pobicie, tygodniowy pobyt w szpitalu i parotygodniowa niezdolność do pracy. W roku następnym miałem okazję wygłosić swe pierwsze w życiu przemówienie obrończe. We własnej sprawie. Zarzucono mi działanie na szkodę PRL, polegające na kontestacji „bratniej pomocy” udzielonej naszym południowym sąsiadom w sierpniu 1968. W okresie Wielkiej Solidarności aktywnie wspomagałem swoją radą struktury Solidarności i Solidarności Wiejskiej (rozmowy z delegacjami rządowymi w Ustrzykach Dolnych czy w Nowym Sączu), zaś po wprowadzeniu stanu wojennego byłem jednym z kilku etatowych obrońców w sprawach politycznych i pełnomocnikiem członków Solidarności czy KPN w sprawach cywilnych czy przed sądami pracy. W domu moim i sąsiednim, mej siostry Ewy Tarnawskiej–Wiejacha, przechowywali się miesiącami działacze Solidarności, którzy uciekli z miejsc internowania lub udało im się uniknąć aresztowania. Domy te służyły także jako dziuple drukarskie, z których wychodziły w nielegalny obieg „Kurierek Bocheński”, „Montinowiec” i parę innych tytułów, których już nie pamiętam, zaś mój syn – wówczas licealista – założył pisemko dla młodzieży szkół średnich „Nasz Głos”, które redagował i drukował w naszym mieszkaniu. Korzystając ze względnej swobody przemieszczania się po Polsce, podejmowałem się także zleceń o charakterze kurierskim. W tym charakterze odwiedziłem np. dwukrotnie we Wrocławiu ukrywającego się Kornela Morawieckiego – aktualnego parlamentarzystę.

W uznaniu mej postawy na przestrzeni kilkudziesięciu lat odznaczony zostałem w roku 1988 medalem „Plus Ultra” „za wytrwałość w pracy o ideały Solidarności” (Niezależna Oficyna Wydawnicza), w roku 2014 medalem „Dziękujemy za wolność” (Solidarność Nowa Huta) oraz w roku 2015 Krzyżem Oficerskim Orderu Polonia Restituta. Nic więc dziwnego, iż sugestie potwarcy kierowane pod adresem środowiska, z którym się utożsamiam i w którym nie znam nikogo, kto odpowiadałby odrażającym kalumniom serwowanym przez pozwanego – musiałem odebrać jako policzek.

– Na co Pan liczy?

– Chcę pokazać, że politycy nie mogą czuć się bezkarni. Tak jak każdy, muszą brać na siebie odpowiedzialność za każde kłamstwo, oszczerstwo. Jestem obywatelem tego kraju, wciąż mam swoje prawa i nie pozwolę, by niedouczony młokos obrażał mnie i moich kolegów. W szeregach KOD-u są opozycjoniści z czasów PRL. Ludzie w tamtych czasach prześladowani, wielokrotnie aresztowani, pozbawiani środków do życia. W szeregach KOD-u są ludzie, którzy mają wysoko rozwiniętą świadomość obywatelską, dla których demokracja to podstawa bezpiecznego i przyjaznego narodowi państwa. Jak można ustawiać nas po stronie byłych oprawców, jak można tak łgać, tak traktować Polaków, których jedyną winą jest niezgoda na antydemokratyczne działania PiS-u. Nie ma na to mojego przyzwolenia. W swoim pozwie wnoszę o nakazanie pozwanemu Jackowi Żalkowi, by w terminie do jednego tygodnia od uprawomocnienia się wyroku zamieścił w programie telewizyjnym stacji TVN 24 oświadczenie o treści następującej: „Jacek Żalek, poseł na Sejm R.P. przeprasza p. Andrzeja Tarnawskiego, sympatyka i aktywistę Komitetu Obrony Demokracji za oszczercze sugestie implikujące związki osobiste, towarzyskie czy rodzinne osób uczestniczących w tzw. Marszach KOD-u z aparatem przemocy b. PRL oraz ludźmi z tymże aparatem współpracującymi, które to pomówienia prezentował on publicznie za pośrednictwem środków masowej informacji, w tym m. innymi w programie publicystycznym TVN 24”. Oświadczenie to winno być wyemitowane dwukrotnie – dzień po dniu w porze pomiędzy godzinami 17.00 a 22.00.


Andrzej Tarnawski urodził się w Krakowie w 1940 roku. Ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, potem pracował jako asesor, sędzia Sądu Powiatowego w Katowicach; radca prawny, a od 1979 r. jako adwokat. Alpinista, ratownik ochotnik Grupy Tatrzańskiej GOPR, współzałożyciel TOPR.


Rozprawa Tarnawski kontra Żalek odbędzie się w Krakowie, ul. przy Rondzie 7, 5 lipca o godzinie 13.45 w sali K412. Liczę na to, że pojawią się koledzy pana Andrzeja z opozycji PRL oraz wszyscy, którzy nie zgadzają się na kłamstwa i agresję obecnej władzy.

CZY TO JEST TA WASZA PRACA I POKORA??? trwa…

W końcu! Fundacje Rydzyka ujawniły ile, od kogo i na co dostały pieniądze. Na liście są m.in. MSZ, MON, MRPiPS.

Waldemar Mystkowski pisze o Reducie Dobrego Imienia.

Reduta Dobrego Imienia na rykowisku

Zbieżność nazwiska i filmu jest wielce przypadkowa, bo film „Dzień Świra” powstał na początku obecnego wieku, a Reduta Dobrego Imienia, jak podobne przypadki kiczu patriotycznego „jelenia na rykowisku” wzrastają po dojściu PiS do władzy.

Marek Koterski raczej nie mógł zainspirować się niejakim Maciejem Świrskim, założycielem owej Reduty (itd.), bo gdzie Rzym, gdzie Krym. Wybitny filmowiec nie ma wiele wspólnego z grafomanem, acz stado takich Świrskich całkiem dobrze komponuje się w metaforę owego tytułowego świra.

Tych świrów z rykowiska jeleni obecnie jest skolko ugodno. W Polsce szczególnie rozpełzli się w XIX wieku, mieli usta pełne owego kiczu patriotycznego. Narzekali na nich wszyscy nasi wielcy, z Mickiewiczem i Słowackim na czele, a hr. Aleksander Fredro nawet złamał pióro, bo śmiał bawić publikę, a nie płakać w czasach zaborów.

Patriotyczny jeleń związany jest z XX-wieczną endecją. W imię tak pojętej polskości urządzali wyznawcy świra endeckiego w okresie międzywojnia pogromy Żydów, a antysemityzm był powszechny jak powietrze. Dlatego w czasie wojny z polskiego ciemnego ludu rekrutowali się szmalcownicy, co doprowadziło do rozlicznych Jedwabnych (bo nie było to tylko takie jedno miasteczko na Podlasiu).

Patriotyzm jeleni miał się dobrze w PRL-u, a jego nieformalnym politycznym naczelnikiem przez długi czas był Mieczysław Moczar. Po 1989 roku powoli odżywał, a obecnie dostaje skrzydeł oksymoronu – skrzydeł jelenia na rykowisku.

Fruwa ten jeleń nie tylko w estetycznym kiczu (przeglądnijcie te portale czerwono-białe – nieprzypadkowa kolejność barw). Jeleń fruwa w Reducie Dobrego Imienia, jak choćby w ostatnim liście „oburzonych naukowców”, w którym atakują historyka prof. Jana Grabowskiego, specjalistę od stosunków polsko-żydowskich w czasie wojny. Grabowski to jeden z najwybitniejszych badaczy Holocaustu z Uniwersytetu w Ottawie.

Nasze fruwające jelenie zarzucają swoim kiczowatym językiem (skądinąd godnym Moczara) to, że „stanowisko Jana Grabowskiego wobec wydarzeń w Jedwabnem oraz tzw. pogromu kieleckiego pozbawione jest kontekstu historycznego i w takiej formie wprowadzane do światowej opinii publicznej” oraz „przypisywanie Polakom współudziału w Zagładzie ze względu na istnienie tzw. granatowej policji”. Oburzonych naukowców jest 130, ale praktycznie nie ma wśród nich historyków, co przebadał portal OKO.press, są tacy jelenie, tj. specjaliści jak od krystalografii białek, petrografii eratyków skandynawskich oraz sadownictwa.

Reduta Dobrego Imienia to ryczący patriotyzm, wykładnię tego kiczu czerwono-białego (jak krawaty Leppera) otrzymujemy dzień w dzień, od kiedy PiS doszedł do władzy. To najdłuższy „Dzień świra” w naszej historii, dzień trwający dwa lata. To jest islamofobia bez islamistów w Polsce, antysemityzm bez Żydów, a wartości chrześcijańskie, jak w słynnej scenie „Dnia świra”, w której Polacy modlą się o niepowodzenie innych Polaków. To jest polskie rykowisko. Reduta Dobrego Imienia szkaluje imię Polaków, bo wyraża dążenie, iż Polak to jeleń, idiota, świr.

 

Kleofas Wieniawa pisze o pęknieciu w PiS.

W czwartek po zakończeniu prac w komisjach sejmowych miały być w Sejmie przegłosowane dwie ustawy dotyczące sądownictwa, tj. zniesienia niezależności sądów.

Nie doszło jednak do głosowań.

Dlaczego? Oficjalnie – PiS czeka na wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws. legalności wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa i zgodności trybu wyboru z Konstytucją. Wnioskował o to Zbigniew Ziobro.

Ale wiadomo było przed planowaniem głosowań, że TK dopiero wypowie się. Przyczyną przesunięcia głosowań jest obawa, iż wyniki głosowań nie przebiegałyby po myśli władz PiS, gdyż niektórzy koalicjanci z tzw. zjednoczonej prawicy wyłamaliby się z jednomyślności w kluczowych głosowaniach, szczególnie tych dotyczących wygaszenia kadencji sędziów zasiadających w KRS.

Krytyczne uwagi także zgłaszał Andrzej Duda.

Mamy zatem pierwszy tak poważny zgrzyt – pękniecie – w obozie PiS.

Teraz dojdzie do zakulisowego handelku. Jeżeli TK wypowie się zgodnie z „propozycją” Ziobry, to PiS niejako zyska „legitymację” dla zniszczenia niezależności sądu.

Duda zaś może spodziewać się Trybunału Stanu. Zniesienie niezależności sądów, gdy podpisze ustawy, jeszcze bardziej go pogrąży.

W tej chwili w obozie PiS toczy się walka o wizerunek, iż chcą zaprowadzić jak najmniejsze bezprawie. Brzmi to jak oksymoron, ale kompetencje tej wladzy są oksymoronem, tak jak trzymanie standardów demokratycznych.

NIE UŻYJEMY POLICJI PRZECIW MANIFESTANTOM” – PREMIER SZYDŁO. A WIĘC PYTAMY. ILE WARTE JEST SŁOWO POLITYKA PIS?

Dorn o Błaszczaku w : Chodzący Deficyt Inteligencji 😂😂😂😂

PIĄTECZEK, PIĄTUNIO, PIĄTUŚ 🙂 I CHŁOPAK DO TAŃCA I DO RÓŻAŃCA :))))

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s