PiS doszedł do władzy dzięki aferze podsłuchowej autorstwa skazanego Mariusza Kamińskiego i dalej praktykuje inwigilację wobec opozycji i społeczeństwa obywatelskiego

Posted: 14 czerwca 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , ,

SENTENCJA NA DZIŚ

PiS w ten sposób doszedł do władzy i tak ją sprawuje. Poprzez inwigilację i zastraszanie. Pisze o tym Wojciech Czuchnowski w „Wyborczej”. Nasi informatorzy: Afera podsłuchowa i nieznane dotąd nagrania to „kombinacja operacyjna” agentów CBA z Wrocławia związanych z Mariuszem Kamińskim, dziś koordynatorem służb specjalnych.

– Wypuszczenie tych nagrań to zaplanowany ruch. W ten sposób ich dysponenci chcą pokazać, że mają haki na opozycję i nie powiedzieli ostatniego słowa. Nieprzypadkowo w tych podsłuchach pojawia się np. nazwisko Ryszarda Petru – mówi były oficer służb specjalnych badający w latach 2014-15 tzw. aferę podsłuchową, która pomogła PiS wygrać wybory. Jest pewien, że taśm jest „znacznie więcej”. – Prawdziwi sprawcy afery podsłuchowej czują się dzisiaj bezkarni. Śledztwo zaledwie się o nich otarło. Służbami kierują ich koledzy, a rządzi partia, która najbardziej skorzystała na aferze – tłumaczy informator „Wyborczej”.

Jak się zaczęła afera podsłuchowa

Wybuchła w czerwcu 2014 r. – niemal dokładnie trzy lata temu. Tygodnik „Wprost” opublikował wtedy pierwsze nielegalne nagrania rozmów szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.

Gdy nagrania weszły do publicznego obiegu, kolejne „taśmy” ujawniły już media związane z PiS – TV Republika i tygodnik „Do Rzeczy”. Kompromitujące lub ośmieszające rząd podsłuchy wstrząsały opinią publiczną do wyborów w 2015 r.

Śledztwo prowadzone przez połączone siły Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Śledczego skupiło się na Marku Falencie, biznesmenie z branży węglowej, który miał zlecić kelnerom warszawskich restauracji Sowa & Przyjaciele i Amber Room zakładanie podsłuchów obsługiwanym gościom z kręgu polityki i wielkiego biznesu. Miała to być zemsta za nękanie przez służby i fiskusa firm Falenty.

Akt oskarżenia objął biznesmena, jego szwagra i dwóch kelnerów. W grudniu 2016 r. zapadł wyrok. W pierwszej instancji Falenta został nieprawomocnie skazany na 2,5 roku więzienia, pozostali – na wyroki w zawieszeniu. Kelnerów sąd potraktował łagodniej, bo współpracowali w śledztwie i obciążyli Falentę.

Nowe nagrania z afery podsłuchowej nie pochodzą ze śledztwa

Nieznane dotąd nagrania z 2014 r. z warszawskiej restauracji Sowa & Przyjaciele od ponad tygodnia emituje TVP Info. Są szeroko komentowane w publicznym radiu i w mediach związanych z obecną władzą.

Ich głównymi bohaterami są ks. Kazimierz Sowa (były szef religijnego kanału TVN, zaprzyjaźniony z politykami PO) i biznesmen Jerzy Mazgaj. Rozmawiają m.in. z Pawłem Grasiem, byłym szefem kancelarii Donalda Tuska, Włodzimierzem Karpińskim, ówczesnym ministrem skarbu, i gen. Marianem Janickim, byłym szefem BOR.

Źródłem nagrań nie są akta śledztwa i procesu w sprawie afery podsłuchowej. Nie ma ich na płytach, które w 2015 r. znaleźli agenci CBA prowadzący tajną operację dotyczącą innej sprawy. Nie odnotował ich też w swoich zapiskach Łukasz N. – kelner, który miał na zlecenie biznesmena Marka Falenty zakładać podsłuchy w warszawskich restauracjach podczas imprez z udziałem polityków PO.

– Potwierdza się to, co podejrzewaliśmy – ogon machał psem. Falenta był tylko pośrednim ogniwem. To nie on zainspirował Łukasza N., to kelner podsunął mu pomysł w taki sposób, by Falenta myślał, że wszystkim kieruje – tłumaczy jeden z naszych rozmówców. – Kelnerzy przekazywali Falencie tylko część podsłuchów. Komplet dostali ci, którzy mają je do dzisiaj i przekazują zaufanym mediom.

Afera podsłuchowa „kombinacją operacyjną” CBA?

Zdaniem informatorów „Wyborczej” afera podsłuchowa była „kombinacją operacyjną” agentów CBA z Wrocławia związanych politycznie i towarzysko z Mariuszem Kamińskim, założycielem tej służby w 2006 r., a dzisiaj koordynatorem służb specjalnych.

Z wrocławskimi agentami CBA współpracował Falenta, co wyszło na jaw w trakcie śledztwa i procesu. Biznesmen przekazywał im informacje z podsłuchów, a agenci dawali do zrozumienia, że nie interesuje ich to, jak je zdobył. – Znali źródło, bo Łukasz N. od dawna był współpracownikiem służb. Pracował już dla CBŚ, zanim powstała restauracja Sowa & Przyjaciele – mówi jeden z oficerów służb.

Według tajnych akt śledztwa podsłuchowego Łukasz N. zaczął współpracę z CBŚ w 2010 r. jako kelner w restauracji LemonGrass. Wiedziało o nim CBA. Początkowo nagrywał osoby ze świata przestępczego. Polityków zaczął rejestrować jesienią 2011 r. po kolejnych wyborach wygranych przez PO, gdy w LemonGrass odbyła się impreza zwycięzców.

Wrocławski łącznik Mariusza Kamińskiego

Łącznikiem pomiędzy Wrocławiem a Kamińskim miał być związany z PiS prawnik Martin Bożek. W latach 2006-09 był on podsekretarzem stanu w kancelarii premiera, członkiem komisji weryfikacyjnej ds. WSI Antoniego Macierewicza oraz szefem Zarządu Operacji Regionalnych CBA. Stąd znał agentów z Wrocławia.

Po odejściu Kamińskiego z CBA w 2009 r. Bożek został jego asystentem poselskim. Kandydował też do Sejmu z listy PiS. Nazwisko Bożka wypłynęło w śledztwie podsłuchowym, bo zostawił ślad w mailu. W kwietniu 2014 r. zachęcał swego przyjaciela Leszka Pietraszka, szefa ABW w Katowicach, do kontaktu z Falentą. Pisał, że biznesmen „chce się otworzyć” i że to „poukładany gość”. Przesłuchiwany w tej sprawie w lipcu 2014 r. zaprzeczał, że zna Falentę. Powtórzył to w sądzie 14 października 2016 r.

Bożek zeznawał, że „nie miał wiedzy”, iż Falenta „podsłuchuje najważniejsze osoby w państwie”. Powiedział też, że nie pamięta, skąd przed wybuchem afery wiedział o podsłuchach. Jego zdaniem „mówiło się o tym na mieście”.

Zaprzeczył też, by o podsłuchach informował Kamińskiego. Prokuratura odrzuciła wniosek Romana Giertycha, pełnomocnika podsłuchiwanych ministrów, by zbadać billingi telefoniczne Kamińskiego i jego współpracowników.

PiS zrobił czystkę w służbach

Po wygranych przez PiS wyborach Kamiński i jego ludzie przejęli kontrolę nad służbami specjalnymi. Dzisiaj kierują nimi bez wyjątku osoby związane z rządzącą partią. Kamiński został koordynatorem służb specjalnych i tak jak jego zastępca Maciej Wąsik jest posłem PiS. Zaraz po wyborach 2015 r. pod pretekstem ujawnienia tajemnicy służbowej pozbyli się szefa CBA Pawła Wojtunika. Na czele Biura stanął przyjaciel Kamińskiego – Ernest Bejda. Ze służby musieli odejść agenci, którzy tropili sprawców wycieku informacji o podsłuchach. Wrócili za to funkcjonariusze podejrzewani przez Wojtunika o udział w rozpętaniu afery.

Sam Bożek trzyma się dziś w cieniu. Jest radnym PiS w Kozienicach i jednym z głównych prawników państwowego dystrybutora prądu ENEA.

MOCNE SŁOWA PRAWDY OD PROFESOR STANISZKIS

Waldemar Mystkowski pisze o dyscyplinującej procedurze Komisji Europejskiej wobec władzy PiS.

Separacja, a po niej rozwód z Unią Europejską?

Polska rządzona przez PiS zostaje poddana kolejnej procedurze dyscyplinującej. Staczamy się po równi pochyłej. PiS znamionuje antywartości, aksjologia partii Kaczyńskiego to nieprawość i niesprawiedliwość, a także antychrześcijańskość. Tę pisowską antytetyczność poznaliśmy nadto przez niemal dwa lata ich władzy.

Do procedury, aby Polska przestrzegała reguły praworządności, dochodzi związana z naruszeniem prawa unijnego dotycząca odmowy udziału w programie relokacji uchodźców. Tak postanowiła Komisja Europejska, w której nie było dyskusji na ten temat. Szef KE Jean-Claude Juncker zakomunikował o wszczęciu procedury łamania prawa unijnego przez Polskę, Czechy i Węgry. Teraz trzy rządy dostaną listy o postanowieniu KE, dwa miesiące na wypełnienie zobowiązań, a jeżeli nie dojdzie do porozumienia, sprawa trafi na wokandę Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

Jaką decyzję podejmie rząd PiS? Raczej nie należy spodziewać solidarności unijnej, wszak trwa proces obrzydzania uchodźców poprzez straszenie Polaków terroryzmem, nazywanie uchodźców przed wojną, najczęściej kobiety i dzieci, terrorystami. PiS wyznaje w tej kwestii wartości pogańskie Hunów i Wandalów, którzy nie brali jeńców – zabijali. Przecież zabiciem jest pozostawienie bezbronnych na pastwę wojny.

Można spodziewać się sankcji finansowych w stosunku do Polski, a także dalszej separacji i niebranie pod uwagę naszych aspiracji, w tym bezpieczeństwa Polski w sytuacji, gdy będzie kształtowana polityka obronności UE.

Były ambasador w USA Ryszard Schnepf dla portalu gazeta.pl mówi, że „to jest póki co jeszcze łagodny początek separacji. Separacji trochę takiej jak w małżeństwie. My chcielibyśmy – polskie władze – żeby Unia Europejska miała jedynie minimalny wpływ na naszą politykę, zwłaszcza wewnętrzną. A z drugiej strony oczekiwalibyśmy, żeby alimenty z Brukseli były wypłacane – żeby środki dalej płynęły” – konkluduje Schnepf, acz nie dopowiadając do końca.

Po separacji następuje albo rozwód, albo jedna ze stron godzi się na warunki współżycia. Niestety, to my jesteśmy zależni od Unii, a nie ona od nas. Zresztą wartości pisowskie, jak niszczenie standardów demokratycznych i solidarności, są zupełnie inne niż cywilizowane, zachodnie. Czy pogodzimy się z kaczystowskim „Bye, bye, Europo”?

Kinga Kamińska, opozycjonistka w PRL, zwróciła odznaczenie i odmówiła odznaczenia nadanego jej mamie. SZACUNEK

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s