Podsłuchy, destrukcja. PiS nie zatrzymuje się, demoluje Polskę. W sierpniu spacerujemy z Tuskiem

Posted: 27 lipca 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , ,

ZAPLANUJCIE SOBIE CZAS. Wszyscy idziemy 3 sierpnia na spacer razem z Tuskiem 🙂 Wkrótce szczegóły wydarzenia. Przekazujcie dalej !!!

W „Newsweeku” piszą o wywiadzie z prof. Antonim Dudkiem zamieszczonym w „Kulturze Liberalnej”.

„Kaczyński jest pierwszym z destruktorów. Polska będzie się staczać, aż do momentu krytycznego”

„Reforma” sądownictwa miała mocno przybliżyć Jarosława Kaczyńskiego do realizacji jego wizji IV RP. Dwa weta prezydenta Andrzeja Dudy wcielenie w życie tych planów odraczają w czasie. Jednak zdaniem politologa prof. Antoniego Dudka z UKSW „dobra zmiana” nie zakończy się w najbliższej przyszłości. Będzie trwać i „będzie polegała na rozwalaniu kolejnych instytucji”.

– Może to, że Kaczyński doszedł do władzy, jest efektem choroby, która toczyła organizm III RP od dłuższego czasu. A teraz wchodzimy w fazę destrukcji, która potrwa Bóg raczy wiedzieć jak długo – mówi prof. Dudek w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej”. – Kaczyński jest pierwszym z destruktorów, ale my będziemy się niestety staczać, aż do momentu krytycznego, wtedy odbijemy się od dna – dodaje.

Jak zaznacza, nie spodziewa się, żeby wskutek podwójnego weta prezydenta Andrzeja Dudy doszło do rozpadu obozu rządzącego. – W związku z tym prawdopodobnie będziemy obserwować – dłużej niż przez dwa najbliższe lata – proces tzw. przebudowy państwa przez PiS, która w istocie rzeczy będzie polegała na rozwalaniu kolejnych instytucji. Aż do momentu, kiedy się nagle okaże, że to wszystko działa gorzej niż przed 2015 roku – uzasadnia. – Wtedy pojawi się szansa, że ludzie wyniosą do władzy kogoś, kto zacznie to porządkować w inny sposób niż PiS – tłumaczy.

Opozycyjna mizeria

Wątpliwe jednak, żeby był to ktoś z dzisiejszej opozycji parlamentarnej, która zdaniem prof. Dudka nie rokuje najlepiej. Grzegorz Schetyna jest politycznie zużyty, natomiast Ryszard Petru ma duże problemy wizerunkowe. PSL? Nie wiadomo, czy w ogóle znajdzie się w nowym Sejmie.

Nawet strategia przyjęta przez Ruch Kukiz’15 okazała się nieskuteczna. – Na początku był bardzo życzliwy wobec PiS-u – w wielu sprawach popierał ich „za darmo”. A mimo to w zamian nie dostał niemal nic – zaznacza politolog. – Ostatnio Kaczyński powiedział, że ruch Kukiza to jest opozycja, która „mówi jak my, ale głosuje jak Platforma”. Czyli – mówiąc krótko – dla PiS-u nie ma dobrej opozycji. Każda jest zbyt opozycyjna – wyjaśnia.

– PiS i PO się zużywają. Otwiera się bramka dla nowych sił politycznych – przewiduje uczony. Na dowód swoich słów podaje wyniki wyborcze Platformy i PiS-u z ostatnich kilkunastu lat. – W 2015 roku łącznie te partie uzyskały o 10 proc. mniej głosów niż w okresie swojej największej popularności. Duopol słabnie – nie ma wątpliwości prof. Dudek.

Nie wyklucza też, że obecne przesilenie na szczytach władzy w połączeniu z nie najlepszą kondycją opozycji zaowocuje wykrystalizowaniem się nowej siły politycznej zebranej wokół prezydenta Dudy.

Możliwy jest jednak jeszcze inny scenariusz. Politolog w skrócie tłumaczy go tak – w wyborach samorządowych w jednym z największych polskich miast ktoś zupełnie nowy odnosi spektakularne zwycięstwo, a przez rok do wyborów parlamentarnych buduje swoje zaplecze polityczne i z nową formacją wchodzi do poważnej polityki w tych najważniejszych wyborach. – Nie mówię, że on musi wygrać – ale może całkowicie przebudować polską scenę polityczną – asekuruje się autor popularnych książek o historii politycznej III RP.

PiS, czyli partia rewolucyjna

Zanim jednak do zmiany na polskiej scenie politycznej dojdzie, Polska ma obecny rząd i prezesa PiS rządzącego krajem z tylnego siedzenia. Prof. Dudek daleki jest jednak od stwierdzenia, że PiS wprowadził czy wprowadza w Polsce dyktaturę. Zaznacza, że z większością zmian obozu „dobrej zmiany” się nie zgadza, ale daje im czas, zanim podejmie się oceny.

Nie podziela natomiast obaw opozycji, co do zmierzchu polskiej demokracji. Ta samo odnosi się do oskarżeń o faszyzm pod adresem partii władzy. – Przesadza jednak także prezes Kaczyński, kiedy przekonuje, że PiS jest „umiarkowaną partia konserwatywną”. Być może ma elementy pewne konserwatywne, ale z pewnością nie jest „umiarkowany”. Jest partią rewolucyjną, która próbuje przywracać ład konserwatywny metodami rewolucyjnymi, co się z zasady nie może udać, bo jest wewnętrznie sprzeczne – mówi prof. Dudek. – Dlatego jeśli PiS porządzi dłużej, to podejrzewam, że podobnie jak piłsudczycy po śmierci Marszałka, będzie ewoluował w kierunku nacjonalizmu – dodaje.

Na razie nie spodziewa się jednak, żeby prezes Kaczyński był zdolny do wprowadzenia w Polsce dyktatury w wydaniu znanym chociażby z Korei Północnej czy Turcji. – Moim zdaniem kierownictwo PiS-u wciąż wierzy, że dzięki swojej znakomitej polityce wygra wybory w pełni demokratycznie. Na razie sondaże są dla nich całkiem korzystne – argumentuje.

– Żeby utrzymać się przy władzy wbrew woli zdecydowanej większości społeczeństwa – co dziś nie ma miejsca – Kaczyński musiałby podjąć działania, do których w moim przekonaniu nie jest zdolny. Po pierwsze, zastosować represje polityczne na masową skalę. A po drugie, sfałszować wybory – analizuje wykładowca z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Masowe represje wobec politycznych przeciwników, a zwłaszcza sfałszowanie wyborów byłyby zdaniem prof. Dudka gwoździem do trumny PiS-u i prezesa Kaczyńskiego. – Dzisiaj w Polsce operacja sfałszowania wyborów jest nie do ukrycia. A gdyby Polacy zobaczyli, że ich wybory sfałszowano, wtedy naprawdę mielibyśmy w Polsce drugi Majdan. Kaczyński o tym wie – konkluduje.

WITAJCIE W PAŃSTWIE PiS

Michał Wojtczuk pisze w „Wyborczej” o Lechu Kaczyńskim, „bohaterze” Powstania  Warszawskiego. Podczas uroczystości rocznicy Powstania Warszawskiego 1 sierpnia na Placu Krasińskich zamiast Apelu Poległych odczytany zostanie Apel Pamięci, w którym wymieniony zostanie m.in. b. prezydent państwa i stolicy Lech Kaczyński. Nie zostanie jednak wyczytany pełny tzw. apel smoleński.

Lech Kaczyński dołączony do Apelu Pamięci podczas rocznicy Powstania Warszawskiego

Decyzją szefa MON Antoniego Macierewicza (PiS), podczas każdej uroczystości z wojskową asystą odczytywany ma być tzw. apel smoleński, upamiętniający osoby, które zginęły w katastrofie smoleńskiej. W przeszłości prowadziło to do kontrowersji, m.in. na Pradze Południu zorganizowano dwie oddzielne uroczystości obchodów rocznicy Powstania Listopadowego, bo władze dzielnicy nie chciały apelu smoleńskiego, tłumacząc że tragiczny lot prezydenckiego tupolewa z kwietnia 2010 r. nie ma nic wspólnego z powstańczym zrywem z 1831 r.

Wiele wątpliwości budziło także odczytywanie apelu smoleńskiego podczas obchodów rocznicy powstania warszawskiego. Krytykowała to w ub. roku nawet Marta Kaczyńska, córka Lecha Kaczyńskiego, b. prezydenta Polski i Warszawy.

Lech Kaczyński dołączony do Apelu Pamięci

Jak podaje radio RMF, podczas tegorocznych obchodów rocznicy powstania warszawskiego obowiązywać będzie taki sam kompromis, jak w ubiegłym roku. Zamiast Apelu Poległych, który był odczytywany do 2015 r. odczytany zostanie Apel Pamięci, w którym oprócz powstańców wymienione zostaną także nazwiska pięciu osób, które zginęły w Smoleńsku: Lecha Kaczyńskiego, prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, Czesława Cywińskiego, prezesa zarządu głównego światowego związku żołnierzy AK oraz dwóch żołnierzy powstania – Stanisława Komornickiego i Zbigniewa Dębskiego.

„Stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego, zginął na służbie w Smoleńsku”

W ubiegłorocznym apelu fragment z Lechem Kaczyńskim brzmiał: „Przywołuję wszystkich, którzy przez dziesiątki powojennych lat nie szczędzili wysiłku, by pamięć o powstańczym zrywie nie uległa zatarciu. Upokarzani i represjonowani przez siły zmierzające do wykorzenienia tradycji niepodległościowej nie wahali się utrwalać ją i przekazywać kolejnym pokoleniom. przywołuję prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz Czesława Cywińskiego, prezesa zarządu głównego światowego związku żołnierzy AK – współinicjatorów wielu akcji upamiętniających w kraju i i na emigracji niepodległościowy wysiłek AK. Przywołuję prezydenta miasta stołecznego, później prezydenta RP, zwierzchnika sił zbrojnych, Lecha Kaczyńskiego, który stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego – wiekopomny znak pamięci i edukacji o powstaniu. Wraz z żołnierzami powstania gen. Stanisławem Komornickim ps. „Nałęcz” oraz płk Zbigniewem Dębskim ps. „Prawdzic” zginęli na służbie Ojczyzny w katastrofie smoleńskiej, a ich dzieło na zawsze stanowić będzie hołd dla bohaterstwa powstańców Warszawskich”.

WYOBRAŹCIE SOBIE TERAZ PÓŁ MILIONA MŁODYCH KOCZUJĄCYCH POD SIEDZIBĄ PiS :))) To byłby piękny widok.

Waldemar Mystkowski pisze o patentowanym leniu Kukizie.

Kukiz chciałby się podczepić, jak szumowina

Paweł Kukiz chałturzy na Wiejskiej, tak jak markował jako muzyk na estradzie i wykonując cover „Paranoid” Black Sabbath. Nigdy nie był pierwszą ligą rynku muzycznego ani show biznesu, na rynku politycznym może być najwyżej kimś, kto przytuli kilku quasi-faszystów, a ci zrobią go i tak w bambuko.

W polityce jest pełno takiego szumu na powierzchni. Paweł Kukiz szumi, a nie tworzy. Tak było w muzyce, tak jest w polityce.

Nazywa to antysystemem, nie rozumiejąc, co ten termin miałby znaczyć. Tak jakby była antymuzyka. I bliżej mu do nieistniejącego świata antydźwieków, jeżeli uznamy, iż kicz muzyczny jest zaprzeczeniem muzyki, tak jak jest disco polo.

To że Kukiz się wyraża, nie znaczy, że wyraża myśli. Kukiz wyraża tych myśli brak. I tak należy go słuchać i czytać. W logice nazywa się to fałszem.

Kukiz w muzyce był zbudowany z braku talentu tworzenia muzyki, chyba że odtwarzał kogoś, tak w polityce jest coverem. Jemu „wsio rawno”, byle podkleić się, byle płynąć. W twórczości, w życiu prywatnym, w publicznym nazywa się to po prostu szumowiną.

Dlaczego tak się stało, że taki gość dostał się do polityki? Równie dobrze można zadać pytanie: dlaczego taki Marek Suski dostał się do Sejmu – i gdy odezwie się to bredzi i pogrąża, acz czasami na tyle kompromitująco, że uznaje się to za śmieszne?

Kukiz szumi jak kaczyzm. Jest naleciałością nad tą zarazą, która dopadła Polskę. Protestujące społeczeństwo przeciwko zniszczeniu sądownictwa i demokracji odniosło sukces. Więc Kukiz w te pędy chce się jako szum wpisać się w autentyczny bunt.

Kukiz znowu okazał się tylko szumem, chałturnikiem. Nie łudzę się, aby rozumiał Konstytucję, demokrację, Polskę. Ale jako szum chciałby do siebie przytulić coś z demokracji, z Polski. Dla niego nasza ojczyzną jest chałturą, jak chałturą był „Paranoid” Black Sabbath, z którego to utworu niewiele zrozumiał.

Kukiz nazwał największy bunt społeczny po 1989 roku, a w zasadzie po 1982, który wylał się na ulice – „Pucz- Reaktywacja”. Tak uczepił się muzyki, a teraz polityki ten gość i chciałby płynąć. Najpierw chciałby płynąć z kaczyzmem, potem z nami, a gdy został zdemaskowany – plunął reakcyjnie. Retorycznie także jest szumem, język polski to dla niego język obcy. Szumowina. Kukiza komuszy język z lat 1980-81 i stanu wojennego.

SZACUNEK. To jest ta różnica klas. PiS już dawno nasłałby prokuratora…

DZIŚ TEŻ SPACERUJEMY :)))

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s