PiS jest nawałnicą, która nie opuszcza Polski – niszczy, co dopadnie

Posted: 26 sierpnia 2017 in Polityka
Tagi: , , , ,

Ze sztambucha Kryśki P.

Prezes na wybiegu.

Działaczka opozycji PRL nie pozostawia złudzeń, że nazwisko „Kaczyński” w historii Polski nic nie znaczyło, przynajmniej do 2005r.

Tamara Olszewska na Koduj24.pl pisze o nawałnicy, jaka spotkała PiS.

PiS odleciało wraz z nawałnicami

Na pierwszym miejscu premier oraz szefowie MON i MSWiA postawili gierki polityczne, a nie ludzi.

„I raz i dwa i trzy… kłamię ja i kłamiesz ty”. Nawałnica, która dwa tygodnie temu przeszła przez Polskę ujawniła całą „prawdę” o politykach PiS. Nie wiem, jak Wy, ale ja w osłupieniu wsłuchiwałam się w te wszystkie kłamstwa i zastanawiałam się, kim trzeba być, by w nie uwierzyć. Kim trzeba być, by wierzyć, że ktokolwiek w nie uwierzy.

Premier Szydło
Kilka dni trwało aż udało się tej pani pokonać daleką drogę i dotrzeć tam, gdzie ludziom zawalił się ich świat. Krąży po internecie fotka, jak to premier wita się z wojewodą. Ubrana we wzorzystą, lekką kurteczkę, eleganckie butki sportowe. Strój ewidentnie niedostosowany do spotkań w terenie, gdzie brud, powalone drzewa, błoto.

W końcu jednak przyjechała, machnęła sobie kilka fotek, udzieliła kilku wywiadów, ogrzała swój wizerunek w blasku fleszy i tyle… Zapomniała jak w 2015 roku, będąc jeszcze w opozycji, oskarżała premier Kopacz o bierność po przejściu nawałnic, a miesiąc później o polityczne rozgrywanie klęski związanej z suszą. Mówiła wtedy: – „Natomiast, kiedy ludzie potrzebują konkretnej pomocy, kiedy potrzebują konkretnych działań i rozwiązań, zamyka się w swoim gabinecie i tam debatuje. Dzisiaj miejsce polskiego premiera jest tam, gdzie są te nieszczęścia, jest wśród ludzi, którzy dzisiaj tej konkretnej pomocy potrzebują (…) Tam [w powiecie chrzanowskim – red.] spotkam się z ludźmi. Będziemy również próbowali taką inicjatywę podjąć, żeby oni nie zostali pozostawieni sami sobie”. Zapewne zapomniała, jak powinien reagować na ludzką tragedię polski premier, ale w internecie nic nie ginie, więc i te słowa zachowały się ku pamięci.

Minister Błaszczak
Następny członek pisowskiego rządu, który po kilku dniach raczył sobie przypomnieć, że warto się ruszyć i wydać odpowiednie dyspozycje, by pomóc ofiarom nawałnic. Długo społeczeństwo zastanawiało się, dlaczego tak późno rząd włącza się do akcji ratunkowej. Wyjaśnienie wydaje się być całkiem proste. Jak to powiedział pan Błaszczak w jednym z programów, „sytuacja w woj. pomorskim wynika z tego, że jest zdominowane przez samorządowców z totalnej opozycji”. Tak więc wszystko jasne. To ta wredna opozycja ściągnęła nawałnice nad Polskę, a potem z całych swych podłych sił broniła władzy dostępu i utrudniała przyjście z pomocą. Jednak każdy, normalnie myślący, już wie. Rząd postanowił wykorzystać tragedię ludzi dla realizacji własnych celów. Zamiast pomagać, postanowili zbić tutaj własny kapitał polityczny. Wykazać nieudolność władz samorządowych, by podbić swoje szanse w wyborach 2018 roku. Zapomniał Błaszczak jednak o pewnym drobiazgu. Zgodnie z rozporządzeniami, stanami kryzysowymi w województwach zajmują się wojewodowie i rząd, nie samorządy. Niby nic, a jednak pokazuje to bardzo wymownie, jakim kłamstwem posługuje się minister Państwa Polskiego.

Minister Macierewicz
Dopiero 15 sierpnia podjął decyzję o oddelegowaniu wojska na tereny, gdzie przeszły nawałnice. Jakże wymownie brzmią słowa sołtysa Rytla, który poinformował, że już w piątek Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego rozmawiało z MON, ale… no właśnie… Macierewicz uznał, że wojska nie da, bo nie ma takiej potrzeby i koniec. W końcu jednak żołnierze dotarli na miejsce. Pojawił się nawet sam wódz Macierewicz. Najpierw zakopał się w błocie, a potem rozejrzał się nieco i zwrócił do swoich żołnierzy: – „Ale uważajcie przede wszystkim, naprawdę, nie ma tutaj co ryzykować”. Czy była to dobra rada, by za bardzo się nie eksploatowali, nie brali się za prace z serii niebezpiecznych, grożących np. naderwaniem mięśni czy urazem kręgosłupa? Ciekawe podejście do sprawy, prawda?

Do pracy w usuwaniu skutków nawałnic Macierewicz nie dopuścił jednostek Obrony Terytorialnej. Dziwne, tym bardziej, że jednym z zadań WOT jest „ochrona ludności przed skutkami klęsk żywiołowych, likwidacja ich skutków, ochrona mienia, akcje poszukiwawcze oraz ratowanie lub ochrona zdrowia i życia ludzkiego, a także udział w realizacji zadań z zakresu zarządzania kryzysowego”. Dziennikarze zapytali o to Marka Pietrzaka, rzecznika WOT i usłyszeli, że powód jest całkowicie prosty. Na Pomorzu wciąż jeszcze nie powstały jednostki Obrony Terytorialnej, a z kolei o przesunięciu jednostek z innych regionów to ktoś inny decyduje (w domyśle – sam Macierewicz).

Gdyby ktoś zastanawiał się, dlaczego wojsko tak późno włączyło się w pomoc poszkodowanym, dlaczego WOT nie dostało okazji wykazania się, to i moja odpowiedź będzie prosta. 15 sierpnia miała miejsce defilada i choćby „żabami z nieba leciało” wojsko polskie i WOT musiało przemaszerować, pokazać swą moc i siłę, powalić naród na kolana swoim pięknem… i to było ważniejsze od działań na terenach objętych kataklizmem. Ważniejsze od tragedii ludzi.

Trzy najważniejsze osoby w państwie, których psim obowiązkiem było ruszyć szanowne cztery litery, by pomóc ofiarom nawałnic – premier, minister obrony i minister spraw wewnętrznych – nawaliły. Na pierwszym miejscu postawili gierki polityczne, a nie ludzi. Pokazali swoją „rzetelność”, „odpowiedzialność” i najzwyklejszą „ludzką uczciwość”. Teraz próbują zatrzeć to złe wrażenie, więc obiecują ostro sypnąć kasą i myślą, że to wystarczy. Myślą, że ludzie padną im do kolan w podzięce i w wyborach samorządowych im się odwdzięczą. A ja mam nadzieję, że wygra rozum i pamięć, że ludzie nie sprzedadzą się za ochłap…

BARDZO WAŻNE SŁOWA

DZIŚ CI, KTÓRYCH WTEDY NIE BYŁO, ZABIERAJĄ NAM PRAWO DO ŚWIĘTOWANIA ROCZNICY „SOLIDARNOŚCI”. TO JEST PO PROSTU WSTYD.

Magdalena Środa pisze na blogu na portalu naTemat.pl o trollach internetowych.

Troll to osobowość. Niektórzy po prostu lubią pluć i wyzywać od „k***w” i „dziwek”

Nawet jeśli troll to jest ktoś, kto zarabia na tym, że jest chamski (taka jego praca) to zarazem jest kimś, kto taki sposób zarabiania wybiera. Można usprawiedliwiać trolla, że to konieczność, „każdy z czegoś musi żyć!”. Dzisiaj mamy nieco więcej możliwości. Sądzę więc, że troll to nie praca, ale osobowość.

Ludzie rodzą się trollami i dopiero internet umożliwia im samopoznanie. Niektórzy po prostu lubią pluć, i zapewne w niczym nie są tak dobrzy. Trollowanie daje więc pieniądze i poczucie dumy, że się trafnie opluło. Najbardziej martwi mnie to, że wśród trolli (wszystko jedno czy zawodowych czy „z natury” lub z przekonania) są również kobiety.

Nie dlatego, żebym myślała, że kobiety są łagodniejsze, ale dlatego, że przez setki lat były grupą wykluczoną (z edukacji, pracy, polityki, nawet we własnym domu nie miały praw), więc powinny być bardziej wrażliwe na opresję innych i mniej ich opresjonować.

Gdy czytam post, jakiejś zapewne miłej, pani, która nie wiedząc jak mnie obrazić nazywa mnie „żydówką” (Żydzi to grupa chyba najbardziej opresjonowana w dziejach ludzkości) to sobie myślę czy ona w ogóle myśli? Bo to że przeciętny troll uwielbia przykładać słabszym – to raczej normalne. Ale trollica?! Słabsza jeszcze słabszym??

Bo „żyd”, w języku polskim to nie przynależność etniczna czy kulturowa ale wyzwisko. Jak już ktoś nie ma wyobraźni lub – przeciwnie – ma resztki poczucia wstydu (trolle z reguły nie znają tego uczucia) to używa innych dosadnych określeń odnoszących się z reguły do opresjonowanych kobiet takich jak k… czy dziwka, ale jak już jest na samym trollim dnie to korzysta z chwytów nazistowskiej propagandy. Brrr! Ciekawe ilu trolli pracowało lub współpracowało z gestapo?

Twardy elektorat PiS.

TAKA PRAWDA. Macron raz jeszcze wymierzył PiS siarczysty policzek.

Też płaczę 😂😂😂

Waldemar Mystkowski pisze o Macronie w kontekście polskim.

Macron pokazał miejsce Polsce pisowskiej

Prezydent Francji Emmanuel Macron zafundował nam narrację o Polsce. Narrację, która opowiadana jest w Paryżu, ale nie tylko, bo w Brukseli i na niemal całym „zgniłym Zachodzie”. Macron wybrał się do naszej części Europy i skrzętnie ominął Polsce.

Francuz ma do załatwienia jedną ważną obietnicę z kampanii prezydenckiej i wydawałoby się, że Polska nie jest w tej kwestii do ominięcia, ale ciągle nie doceniamy władzy PiS. Potrafią wiele. Z naszego regionu to z Polski najwięcej jest delegowanych pracowników do realizacji kontraktów w innym państwie Unii, szczególnie we Francji. Macron chce, aby obowiązywała zasada: za tę samą pracę powinna zostać wypłacona ta sama płaca. Aby francuscy pracownicy byli konkurencyjni dla polskich, aby nie dochodziło do socjalnego dumpingu i nieuczciwej konkurencji.

Ta kwestia socjalna wydawałoby się szczególnie leży w gestii władz pisowskich. Okazuje się, że jednak tak nie jest. Bo w pakiecie zawsze pojawiają się inne sprawy polityczne, w tym przestrzeganie standardów demokratycznych i wolności obywatelskie.

Macron podzielił się narracją o Polsce. W Bułgarii powiedział, iż „Europa to region stworzony na podstawie wartości, związanych z demokracją i wolnością publiczną, z czym Polska jest dziś w konflikcie”. Te słowa są szczególnie nieprzyjemne dla rządu Beaty Szydło, bo następne wskazują, czym Polska staje się dla zachodniej Europy: – „Polska nie definiuje europejskiej przyszłości dzisiaj i nie będzie definiować Europy jutro”. Taka asertywność w dyplomacji jest wykluczająca: – „Polska się izoluje w Europie”.

To już nie tylko słowa. Za sprawą PiS doszło do „wygaszenia” Trójkąta Weimarskiego, teraz przestała istnieć Grupa Wyszehradzka, Francję poparły Czechy i Słowacja. Powstał nowy regionalny format „Trójkąt z Austerlitz”, składający się z Austrii, Czech i Słowacji, który jest nawiązaniem do historycznego zwycięstwa Francuzów w 1805 roku.

Macron niczym Napoleon odniósł zwycięstwo. Z czym zatem została Polska? W tym wypadku z upieraniem się, iż nie zgadza się z naruszeniem w kwestii wysyłania pracowników do krajów unijnych i ma obowiązywać dyrektywa, jak wcześniej. Niestety, ta przegrana socjalna w UE wygląda jak 1:27 w kwestii niepoparcia Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej.

Rząd PiS przegrywa w Unii bitwę za bitwą. Spójrzmy na tournee Francuza poprzez inny okular, mianowicie rodak Macrona Stendhal o narracji jako takiej był łaskaw rzec: – „Powieść to jest zwierciadło przechadzające się po gościńcu. To odbija lazur nieba, to błoto przydrożnej kałuży.”

Przeszedł więc Macron po Europie środkowo-wschodniej, Mitteleuropie, jak po gościńcu, i co zobaczyliśmy w tym lustrze? Osamotnioną Polskę, bez przyjaciół, z samymi wrogami bliskiej i dalekiej zagranicy, czyli znaleźliśmy się porzuceni w „błocie przydrożnej kałuży”. Jak długo Polacy będą się godzić na tę sytuację?

Nasz hirouuu…😉 narodowy … 😅

KTO JEST ZA? :)))

Witajcie w państwie pis

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s