Pisowskie twarze zdradzieckie: Pawłowicz, Szefernaker, Tarczyński, Radziwiłł, Gliński, etc.

Posted: 1 października 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , ,

BRAWA DLA MONIKI. BRAWA DLA NIEZALEŻNYCH SĄDÓW. Dziwicie się jeszcze, że tak bardzo pis chce je przejąć?

Trzeba się bić o wolność słowa

Nikt już nie ma złudzeń, że PiS idzie po wolne media. „Musimy mieć 100-procentową pewność, że wszystko, co się dzieje w Polsce, jest kontrolowane przez polską władzę. Czwarta władza też musi być polską władzą” – powiedział wiceminister kultury Paweł Lewandowski. W „Newsweeku” przeprowadzono rozmowę o zakusach PiS na niezależne media oraz o szansach, by obronić niezawisłość czwartej władzy. Jak podkreśla jej pomysłodawczyni, dziennikarka Renata Grochal, takiej rozmowy w polskich mediach jeszcze nie było. O tym jak PiS chce przejąć czwartą władzę Grochal rozmawiała z trojgiem publicystów z innych redakcji. Pytanie kluczowe: czy niezależne media się obronią?

Wszyscy troje: Jacek Żakowski, Andrzej Morozowski i Dominika Wielowieyska ostrzegają, że pisowski zamach na wolne media uda się, jeśli społeczeństwo nie stanie w ich obronie. Zdaniem publicystów, jedna z najbardziej zażartych medialnych bitew rozegra się o stację TVN. Dlaczego? Stacja – która należy do właściciela z USA – od początku był na celowniku obecnej władzy. Andrzej Morozowski (TVN24) twierdzi, że przejęcie TVN24 to dla PiS „lepsze konfitury” niż zdobycie prasy regionalnej poprzez przejęcie grupy Polska Press. Dominika Wielowieyska z „Gazety Wyborczej” uważa, że jeśli TVN nie będzie chciał sprzedać kanału informacyjnego, to wtedy „będą naciski”. Dowody? „TVN, który stał się niedawno częścią wielkiego koncernu Discovery, dostał właśnie domiar 100 milionów zł od urzędu skarbowego” – przypomina Wielowieyska. TVN będzie się oczywiście odwoływał.

Renata Grochal pyta: Po co im niezależne media, skoro mają media publiczne i prawicowe? Jak zauważyła Dominika Wielowieyska, PiS i zaprzyjaźnieni z nim dziennikarze przez 20 ostatnich lat mogli budować swoje media, ale byli nieudolni. Dzisiaj radzą sobie lepiej, jednak powtarzają tę fałszywą narrację, żeby zdominować cały przekaz medialny i zniszczyć niezależne media, czytamy na newsweek.pl.  „PiS jest genialny w zakłamanym nazewnictwie. Podporządkowanie sobie sądów fałszywie nazywa reformą sądownictwa. Teraz mówi: Polska musi mieć wpływ na to, co robią media. To jest genialne, bo wpada w ucho i ludzie tego używają. Ale nie chodzi o żadną decentralizację, repolonizację czy udomowienie. Chodzi o podporządkowanie mediów PiS” – mówi Andrzej Morozowski.

PiSowi zagarnięcie niezależnych mediów jest potrzebne po to, żeby wygrać kolejne wybory – mówi Żakowski. Chociaż jest jednocześnie przekonany, że oni tego nie potrzebują, bo i tak je wygrają. „PiS zniszczy liberalne, uczciwe media w Polsce, tak jak zniszczył hodowlę konia arabskiego. Wyobraźcie sobie program Holeckiej w miejsce programu Olejnik. Czy ci sami widzowie będą to oglądać? Nie” – dopowiada Żakowski. Twierdzi, że jak 100 milionów kary nie podziała, będzie 300. I dlatego PiS chce jak najszybciej przejąć sądy, żeby TVN nie miał się gdzie odwoływać. Żadne z zaproszonej do rozmowy trójki dziennikarzy nie ma złudzeń. Jak ujęła to trafnie Dominika Wielowieyska: „Jarosław Kaczyński jest politykiem wojny, i to wojny na każdym froncie. Chce przejąć sądy, żeby wydawały takie wyroki, jakich on chce i przejąć media, aby nadawały taki przekaz, jaki jemu się podoba”. Dlatego teraz najważniejsze, to obronić wolne media.

Niewiarygodne!!!! A jednak. BAREJA BYŁBY DUMNY. NAWET PO DWÓCH LATACH RZĄDÓW POTRAFIĄ NAS JESZCZE ZASKOCZYĆ… :))))

Dwa zaległe teksty Waldemar Mystkowskiego.

Kuriozalne wiadomości Szefernakera

Jak marny jest PiS świadczy postać trolla Pawła Szefernakera, którego zatrudniła w swojej kancelarii pani Szydło. Jego zwierzchniczka nie wie, kiedy Polska została członkiem Unii Europejskiej, ten zaś wie odpowiednio mniej.

Napisać, iż Szefernaker to chodząca ignorancja, to nic nie napisać. Kim zatem jest ten człowiek? Czy tylko trollem, pomyłką w przestrzeni publicznej, czy wielokroć opisanym w literaturze pięknej i przedmiotu chromym moralnie karierowiczem? Troll to jest pasożyt. Zatem wiemy, że pasożytuje troll Szefernaker w przestrzeni polskiej polityki.

Jest na pewno wstydem dla nas, że ktoś taki jest, że ględzi i smędzi po mediach, bo przecież nie stwarza żadnej myśli. Jak by to powiedział wielki Miron Białoszewski: nie jest podmiotem, jest tylko pomiotem.

Nazwisko Szefernaker to lustro, w którym odbija się małość i upadłość. W gruncie rzeczy mógłby nazywać się Frankenstein, Putin, Kowalski. Nazwisko to jest miano, to jest pustka, nie jest polem semantycznym, to wydmuszka. W tak wydrążoną powłokę – jak pisał Joseph Conrad i Thomas Eliot – wlewamy treść albo pozostajemy „wydrążonymi ludźmi”.

Jakiej treści nabrała w środku wydmuszka o nazwisku Szefernaker? Treści zbuka. Gdy wypowiada się o jakimś problemie, odpowiednio on waniajet.

Jakiś czas temu Beata Szydło była łaskawa powiedzieć, że protesty lipcowe były zorganizowane i opłacane. No, jasne, że ludzie musieli się skrzyknąć, czyli zorganizować i opłacić z własnej kieszeni przejazd na miejsce protestu.

Waniajet? Tak. Tego zbuka można mniemać stworzyła postać wydrążona z taką właśnie treścią, jak Szefernaker, bo oto powiedział ten człowiek, iż ktoś z zewnątrz w internecie podgrzewał do protestów lipcowych, ponoć z kont z Ameryki Południowej.

Krzysztof Ziemiec takich niedorzeczności wysłuchuje i innym głupiutkim podaje ku informacyjnej wierze. W Polsce stało się coś ohydnego, takie postaci, jak Szefernaker są zatrudnieni na wysokich stanowiskach rządowych, nie posiadający kwalifikacji intelektualnych i moralnych, ale potrafi toto snuć teorie grafomańskie.

HIPOKRYZJA PIS W NAJCZYSTSZEJ POSTACI. WSZYSTKO WOLNO BEZ ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI I KARY. POLACY WAS ZA TO ROZLICZĄ

Pisowskie racje stanu i jej twarze: Tarczyński, Radziwiłł, Gliński, Karczewski

PiS to niewątpliwie ugrupowanie literackie. Tyle, ile codziennie dostarczają tematów, z przerobem nie nadążyłby nawet tytan pracy Józef Ignacy Kraszewski, który popełnił setki tomów. Niewątpliwie jakiś kronikarz zdałby się, aby ten okres transformacji – z demokracji do PRL-u – został opisany w zwartych publikacjach, jakiś nadwiślański Balzak od polskiej „Komedii ludzkiej”.

Komedią nie jest to, co przeżywa lud, ale to, co dostarczają producenci gagów, suspensów, anegdot z jednego tylko gmachu przy ulicy Wiejskiej. Nowogrodzką obsługuje „Ucho prezesa”, choć drugi sezon na razie jest gorszy.

Oto pojęcie – zdawałoby się abstrakcyjne i wprost z politologicznych podręczników – zostało urealnione: racja stanu, a do tego jeszcze – polska racja stanu. Niejeden inteligentny podrapałby się po głowie, gdyby miał odpowiedzieć w takich „Milionerach”, co jest racją stanu. Możliwe, że przegrałby sporą sumkę. Ale nie Marek Suski, on przy odpowiedzi nie musi się drapać z oczywistego powodu, bo nie ma głowy, za to zna odpowiedź: Dominik Tarczyński.

Polską racją stanu jest poseł PiS Tarczyński, przeciwko któremu wystąpił inny poseł (może już były) Łukasz Rzepecki i na komisji sejmowej głosował za pozbawieniem immunitetu „polskiej racji stanu”. Ten Rzepecki mógł być jedynym sprawiedliwym w PiS, ale go wywalili.

Minister Konstanty Radziwiłł nie jest twarzą polskiej racji stanu, choć jego rodzina w historii sprzeniewierzyła się wielokroć polskim racjom. Radziwiłł dzisiaj – jak to określił Bartosz Arłukowicz, poprzedni minister zdrowia – zajmuje się wyłącznie walką z kobietami, o czym świadczą próby zaostrzenia aborcji, zniesienie standardów okołoporodowych, teraz likwidacja in vitro.

Dlaczego z Radziwiłła taki mizogin? Może mamy do czynienia z genem typowym dla PiS: zemsta. Konstanty Radziwiłł mści się za Barbarę Radziwiłłównę (XVI wiek), drugą żonę Zygmunt II Augusta. Ale dlaczego Radziwiłł mści się na mężczyznach?

Ministerstwo Zdrowia zamierza wprowadzić przepisy, które skończą z piciem alkoholu – piwa – pod chmurką. Wypić będzie można tylko w lokalach i w domu. Ciekawe, jak potraktowane zostaną ogródki piwne. Jeszcze tylko wprowadzić godzinę 13-tą, od której będzie można kupić alkohol i przeżyjemy deja vu, acz nie wrócimy do czasów Barbary Radziwiłłówny.

Minister Piotr Gliński chciałby być twarzą kultury, ale tyle ma wspólnego z kulturą, że jest ministrem kultury, co ja z trudem uznaję, a jego brat Robert wprost nazywa go „idiotą”. Ja tak go nie nazywam, bom człowiek kultury. Gliński zrobił umizgi do ludzi kultury i koszty autorskie odliczenia 50 proc. uzysku zamierza zwiększyć dwukrotnie z 80 tys. zł do 160 tys. Glińskiemu to nie pomoże, bo świat kultury w 100 proc. zgadza się z Robertem Glińskim, a poza tym kultura z PiS-em nie chodzi w żadnej parze, choć ponoć do opery i filharmonii zaczął uczęszczać Stanisław Karczewski, który szykuje się do startu w wyborach na prezydenta Warszawy. Mam nadzieję, ze warszawiacy wystawią lokalnego Jacka Jaśkowiaka i Karczewskiemu pójdzie w pięty, przestanie chodzić do opery.

Żeby to była wartościowa komedia należy mieć świadomość, że zwiększenie limitu dla twórców jest projektem Platformy Obywatelskiej, wczoraj Gliński był przeciw, ale nastąpiła noc cudów – pewnie za klepnięciem prezesa na Nowogrodzkiej – i minister zmienił zdanie o 180 proc.

Pisowskie racje stanu mają oblicza Tarczyńskiego, świętoszka Radziwiłła i małokulturalnego„kurtularnego” Glińskiego.

KTO PAMIĘTA TAKIE SAME AKCJE W CZASACH KOMUNY? Znów nadeszły…

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s