PiSowski naród wybrany nawet nie zauważa, jak jest robiony w konia. Gary Kuper

Posted: 7 października 2017 in Polityka
Tagi: , , , ,

Duch w narodzie nie ginie

Leżę

Leżę i kwiczę

Trzymajcie mnie ludzie

JpdlJpdlJpdlJpdlJpdlJpdl

Tamara Olszewska na Koduj24.pl pisze o tym, że dajemy się nabierać.

A to się z nami Polakami porobiło…

PiS-owski „naród wybrany” nawet nie zauważa, jak jest robiony w konia przez funkcjonariuszy tej partii.

Coraz dziwniej żyje się w dzisiejszej Polsce. Ludzie skłóceni, dokoła sami wrogowie, świat nas nie rozumie i nie zachwyca się „dobrą zmianą”. Kornik drukarz, taki antypolski, pożera nam Puszczę, pozostawiając w spokoju jej część, tę po stronie białoruskiej. Policja walczy z białą różą, władza walczy z kobietami, szkoły państwowe nabierają charakteru katolickich, Polska Instytucja Kościelna szaleje, odbijając sobie poprzednie, zbyt „chude” lata. To cyrk, czy moja Polska? Głupieję po prostu.

Kilka dni temu wracałam do domu taksówką. Jeszcze nie zdążyłam się dobrze usadowić, a już kierowca poinformował mnie, że on wprawdzie za PiS-em nie przepada, ale jest wdzięczny obecnej władzy za walkę ze stalinowskimi ubekami. Stalinowscy ubecy? Grzecznie zapytałam, ileż to oni mają dzisiaj lat, bo Stalin zmarł w 1953 roku, więc to chyba ludzie ok. 90. roku życia, więc… jaka to właściwie walka? Z kim? Ze zmarłymi i tymi niedobitkami, którzy z racji wieku chyba nie są już żadnym zagrożeniem dla Polaków? Pan kierowca myślał chwilę i nagle wpadł na genialną odpowiedź. To jest walka z dziećmi i wnukami tych paskudów, bo potomstwo przejęło funkcje ubeckie. Szok! Stara jestem, ale nie wiedziałam, że w ubecji czy esbecji obowiązywała zasada dziedziczności. Cóż, człowiek całe życie się uczy.

Jestem w sklepie. Przede mną w kolejce dwie panie, tak w moim wieku, z zachwytem opowiadają sobie, jak to wreszcie w Polsce jest wspaniale. Wreszcie PiS robi porządek z tymi złodziejami, a zwykli obywatele mogą czuć się pełnowartościowymi Polakami. Jest bogato, jest pięknie. Nie wytrzymałam i zapytałam, o jakim złodziejstwie mowa. Panie spojrzały na mnie z oburzeniem i zadziwieniem wielkim, że jak to, nic nie wiem? Przecież politycy PiS wciąż o tym mówią, pan Jarosław Kaczyński piętnuje i za chwilę naród będzie oczyszczony z wszelkiego zła, a więzienia wypełnią się posłami opozycji i tymi wredotami, co to wciąż maszerują, manifestują, bo bronią poprzednich układów. Zero konkretów, zero przykładów, bo to nieistotne. Ważne, że PiS walczy, że wreszcie szanuje się człowieka i tyle.

Z każdej strony bombarduje mnie pisowska propaganda. Prym w tym wiodą media państwowe, które już dawno zapomniały o uczciwości dziennikarskiej i rzetelności przekazu. „Naród wybrany” z zachwytem słucha o sukcesach w polityce międzynarodowej, o Polsce, która wreszcie wstaje z kolan, odbudowie stoczni, reformie edukacji, wreszcie prawdziwej historii, kontroli nad kulturą. Słucha ten naród i wyjść z podziwu nie może. Jest cudownie, jest tak jak powinno, teraz nareszcie Polska jest Polską, alleluja i do przodu. Dziwne, że nie zauważa, jak jest robiony w konia. Nie widzi nepotyzmu, który jak szaleństwo ogarnął PiS, obsadzający nawet stanowiska babci klozetowych „swoimi”. Nie rozumie, że dzisiejsze rozdawnictwo pieniędzy odbije się również na nich w momencie nawet najmniejszego tąpnięcia gospodarki. Nie zamierza zawracać sobie głowy panem Macierewiczem, który tak umiejętnie rozwala cały potencjał polskiej armii. Cieszy się, że żądaniem reparacji dokopiemy Niemcom, nie zastanawiając się, że i oni mogą zażądać zwrotu ziem, jakie utracili na naszą korzyść po II wojnie światowej. Z radością sekunduje ten „naród” polityce antyrosyjskiej. Z uwielbieniem i zupełnie bezkrytycznie wsłuchuje się w głos swojej partii, która buja, oszukuje ich, nakręca emocje i traktuje ich jak stado bezwolnych owieczek, którym można wcisnąć każdy kit. Wszystko jest cacy. Jest tak jak powinno być. Teraz głos pisowskiego ludu głosem najważniejszym, najgłośniejszym, najbardziej słyszalnym.

Coraz częściej mam ochotę wrzasnąć, by ludzie się wreszcie obudzili z tego pisowskiego amoku. Czy naprawdę nie widzą, do czego zmierza ta władza? Czy rzeczywiście skłonni są zaakceptować obecny stan polityczny za poczucie, że wreszcie czują się ważni? Dlaczego tak trudno im zrozumieć, że wszyscy jesteśmy Polakami? Dlaczego nagle nie potrafimy i nie chcemy ze sobą rozmawiać?

To nie jest tak, że cierpię, bo PO straciło władzę, że wszystko, co było budziło moją akceptację. O nie, wręcz odwrotnie. Jednak nie mogę pogodzić się z tym, że teraz znaczna część narodu myśli emocjami, patrzy bardzo krótkowzrocznie, nie rozumie, że niebawem wszyscy zapłacimy wysoką cenę za działania partii, której celem jest zdobycie władzy bez granic. Nie mogę pogodzić się z myślą, że partia, która chce myśleć za nas, dyktować nam jak żyć, narzucać nam swoje poglądy i racje, ingerować w każdą dziedzinę życia osobistego i publicznego, cieszy się aż takim poparciem. Nie ma mojej akceptacji dla „skatolizowania” naszego życia, podporządkowania go regułom jedynego, słusznego Kościoła. Warto może poznać te państwa, gdzie władza oparta była na surowym egzekwowaniu zasad religijnych. Warto zobaczyć, co to zrobiło ze społeczeństwem… do tego zmierzamy?

Już jutro polscy katolicy oplotą nasz kraj różańcem. Jeden z organizatorów akcji mówi: –„Pragniemy odpowiedzieć na zaproszenie Matki Bożej do odmawiania różańca i wziąć udział w duchowym działaniu na rzecz przyszłości naszej, naszych dzieci, naszego kraju i całej Europy. Ostatnie wydarzenia w kraju jeszcze wyraźniej uzmysławiają nam, że potrzebna jest nam pomoc Stwórcy, który jest jedynym, prawdziwym gwarantem miłości, jedności i pokoju. Dlatego chcemy za wstawiennictwem Maryi prosić Go o pomoc”. Miłość, jedność, pokój… piękne słowa, ale ilu z tych, którzy jutro staną z różańcami w ręce, rozumie ich znaczenie, mają je w sercu?

Nie chcę społeczeństwa podzielonego na tych lepszych i gorszych. Chcę czuć się w moim kraju pełnoprawnym obywatelem. W kraju, w którym życie oparte jest na demokratycznych zasadach, ludzie potrafią ze sobą rozmawiać, a nacjonalizm i wszelkie fobie są piętnowane jako największe zagrożenie obywatelskie. Chcę, byśmy wszyscy czuli się bezpiecznie, by nasze prawa były respektowane, byśmy szanowali prawo do odmiennych poglądów czy postaw, pod warunkiem, że nikogo tym nie krzywdzimy. Chcę tej Polski, która może nie była doskonała, która wciąż uczyła się demokracji, ale była dla każdego z nas największą wartością. Wybaczcie mi więc wyborcy PiS-u, ale ja Waszej partii mówię jedno wielkie NIE. Mam nadzieję, że i Wy w końcu zrozumiecie, w co nas Jarosław Kaczyński wpędza… Nas wszystkich.

Marta Frej

Waldemar Mystkowski pisze jak państwo patriarchalne PiS walczy z kobietami.

Patriarcha Gary Kuper

Po Czarnym Wtorku nastąpiła Czarna Środa. Władze PiS urządziły zajazd na kilka oddziałów Centrum Praw Kobiet i lubuskiego Stowarzyszenia BABA. Z Mickiewiczem ma to tyle wspólnego, że tamten literacki datowany jest na 1812 rok, ten choć odbył się w roku 2017 winien być antydatowany na czas sprzed Konstytucji 3 Maja.

Tak się cofamy. Nie tylko cofkę mamy w standardzie ustroju państwa, coraz mniej demokratycznego, ale także cofkę obyczajów i praw. Dlaczego PiS przeszkadzają kobiety? Przecież Kaczyński kobiety w ręce całuje i przepuszcza w drzwiach. Otóż dlatego, bo dla Kaczyńskiego kobiety muszą pozostać w porządku obślinianych, a przepuszczanie w drzwiach to jego „łaska pańska”.

Najazd na organizacje kobiece ma wywołać „efekt mrożący”, czyli zastraszenie aktywistek, zmrozić zapał kobiet do protestów i domagania się tego, co im przynależne z racji równości.

Kobiety naruszyły porządek patriarchalny, który PiS zaprowadza wspólnie z Kościołem katolickima. Jakże to mają być równe? Kaczyński miałby nie ślinić płci nadobnej po rękach i ustępować w drzwiach? Przecież oni tacy szlachetni i piękni niczym Gary Cooper. To wyróżnienie być adorowaną przez Gary Coopera, nieprawdaż?

Gdy spolszczymy tego Gary Coopera, popukamy w jego intencje, rozłożymy go na czynniki pierwsze, to faktycznie wychodzi nam Gary i Kuper.

To jest ta Polska pisowsko-katolsko-patriarchalna, kobieta przy garach, a jak najdzie pana i władcę wola boża to ma nadstawić kuper. Oczywiście, kuper bez zabezpieczenia, wszak z tego rozmnożyć się może rodzina, aby kobieta po dziewięciu miesiącach mogła huśtać potomstwo swego pana w ramach wartości chrześcijańskich.

Kobiety zakłóciły porządek syndromu PiS „Gary Kuper” i póki partia Kaczyńskiego będzie u władzy – acz nie byłbym pewien, czy ewentualni następcy PiS aż tak daleko od tego syndromu odbiegają – będą kolejne najazdy na organizacje kobiece. Przecież prezes musi obśliniać rączki i przepuszczać w drzwiach. Jest jeden warunek, że nie będzie to wejście, jak w saloonach na Dzikim Zachodzie, w których sufrażystka w odpowiedniej chwili mogłaby się zatrzymać i skrzydłem drzwi wahadłowych prezes Kaczyński dostałby w papę. Tego się boi rodzimy Gary Kuper.

„Telegram do Macierewicza.” – na FB 👍😀✌️😂

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s