Zaduszki Piotra Szczęsnego, a wokół Orwell PiS

Posted: 2 listopada 2017 in Polityka
Tagi: , , , , , ,

„Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem”. Zaduszki za Piotra Szczęsnego pod PKiN

Adam Szostkiewicz na swoim blogu pisze o Szarym Człowieku, czyli Piotrze Szczęsnym (fragmenty).

Zaduszki Szarego Człowieka

Władza i media ją popierające mają nadzieję, że sprawa protestacyjnego samopodpalenia się Szarego Człowieka szybko zostanie zapomniana. W katolickim kraju, w czasie świątecznym poświęconym zmarłym, nie milkną głosy pogardy wobec Piotra S. i tych, którzy przynoszą znicze ku jego pamięci. Jak żyć w takim kraju, nie będąc miłośnikiem „dobrej zmiany”?

Niektórzy z przynoszących znicze już są szykanowani przez władzę. W Gorzowie Wielkopolskim policja wszczęła dochodzenie w sprawie zniczy, nekrologu i hasła „Macie krew na rękach” pod biurem poselskim pisowskiej minister pracy Elżbiety Rafalskiej. Pikietę obywatelską przed biurem obserwowali cywilni agenci.

(…)

O ileż przyzwoiciej byłoby zamiast posyłać policjantów, wygłosić krótkie przemówienie z kondolencjami dla Rodziny Szarego Człowieka i uderzyć się w piersi nie obecnej opozycji, lecz własne. Przecież pan Piotr też był obywatelem i patriotą, tak samo jego rodzina. Im też zależy na Polsce. Wszystkim należy się szacunek, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy.

Po ministrze Błaszczaku czy Kamińskim, po pośle Kaczyńskim czy premierce Szydło raczej się takiej przyzwoitości nie spodziewamy, ale od czego mamy „prezydenta wszystkich Polaków” i prymasa Polski? Nigdy nie jest za późno na przyzwoite zachowanie.

Dwa teksty Waldemara Mystkowskiego.

Burzyć mury to być otwartym na drugiego i na przyszłość

Polski katolicyzm to dziwna odmiana chrześcijaństwa. „Dziwna” – to zresztą bardzo lekkie określenie. Kilku egzorcystów diecezji płockiej opublikowało apel wzywający rodziców, aby nie pozwolili swoim dzieciom uczestniczyć w „inicjatywie zwanej Halloween”. Apel opublikowany został przez Katolicką Agencję Informacyjną, najważniejsze katolickie portale „Gościa Niedzielnego” i tygodnika „Niedzieli”. Tym samym – jakby – ten apel był oficjalnym stanowiskiem Kościoła katolickiego.

Czym jest ten apel? Jego pierwszy cel to wyzwolić lęk przed innością. Lęk to najlepsze narzędzie manipulacyjne, zalękniony zamienia się w agresora. Dziwna odmiana polskiego chrześcijaństwa działa ręka w rękę z dzisiejszą władzą. Ten lęk wyzwolił w dużej części Polaków bojaźń przed imigrantami i uchodźcami, przed mniemaną islamizacją, przed laicyzacją i przed przemianami kulturowymi, takimi jak gender.

Rządzący osiągnęli w tym sukces. Polska zalękniona jest łatwa do rządzenia, bo to Polska wycofana. naród wówczas nie żyje, nie jest otwarty, tylko broni się przed życiem, przed pełnią życia.
Znienawidzony przez władze PiS wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans wygłosił w Watykanie kapitalne przemówienie o swoim chrześcijaństwie: – „Moje chrześcijańskie dziedzictwo nic dla mnie nie znaczy, jeśli prowadzi do wykluczania innych niż my. Jeśli bycie chrześcijaninem nauczyło nas czegokolwiek przez ostatnie dwa tysiące lat, to umiejętności patrzenia na świat oczami „innego”. Nawet, gdy jest to afrykański uchodźca”.

Słowa Timmermansa są trawestacją z Dziejów Apostolskich, które mógł napisać św. Piotr, którego uważam za największego polityka w dziejach świata. To on swoimi misjami wywalczył przestrzeń dla chrześcijaństwa, dla tego imperium wiary, które dwa tysiące lat po nim wciąż jest największe.

Polski ryt chrześcijański w istocie jest antychrześcijański, bo nie ma w nim naczelnej wartości – solidarności. Bycie z drugim, pomaganie innemu. I znowu na pomoc przychodzi nam Timmermans, który w Watykanie mówił: – „Dzisiaj wierzymy, że nasze dzieci będą miały w życiu gorzej, niż my. Jeśli jedyna perspektywa, jaką mamy, to strata, zaczynamy pilnie strzec tego, co posiadamy. Wtedy sąsiad staje się wrogiem, a nie przyjacielem – jest to więc sprzeczne z zasadą solidarności. Jeśli widzę, że ktoś cierpi i obawiam się, że też mogę zacząć cierpieć, będę się trzymał od tej osoby z daleka – żeby się nie zarazić. To właśnie dzieje się dzisiaj w Europie – i musimy to naprawić”.

W Polsce przeżywamy kryzys wartości. Polityk polski potrafi powiedzieć z trybuny w Sejmie do innych: kanalie, mordy zdradzieckie, zaliczyć nas do gorszego sortu. Na tym ma być ufundowana Polska? Na nienawiści, odrazie, negatywnych odczuciach do bliźniego?

Wracam jeszcze raz do Piotra S., do którego będziemy co rusz wracali, obyśmy nie zmarnowali tego, co nam zostawił. Im dalej od jego samospalenia i śmierci, tym więcej dowiadujemy się, jakim był człowiekiem, ale dowiadujemy się też więcej o sobie.

Przede wszystkim Piotr S. to Piotr Szczęsny. W te dni zaduszne otwórzmy się na Piotra z Niepołomic: – „A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią!”.

Mamy o czym myśleć, a jeszcze więcej – działać. – „Musimy traktować nasze dziedzictwo jako zaproszenie, a nie jako przeszłość” (Timmermans). Musimy burzyć mury lęku, bo nimi podzieleni zostaniemy tchórzami, dla których wolność jest zbędna.

I JAK COŚ TAKIEGO NAZWAĆ? trwa…

Jawny Orwell PiS

Projekt ustawy o niejawności życia publicznego nosi oczywiście nazwę ustawy o jawności życia publicznego.

PiS do Orwella wnosi kosmetyczne poprawki, bo dzieło opisujące działania partii Kaczyńskiego nie nosi już tytułu „Rok 1984”, bo ten minął, ale winno być wznowione jako „Rok 2017”, a jeżeli PiS utrzyma się u władzy – czego nie życzę mojej ojczyźnie i dzielnym rodakom – „Rok 2018”.

Ustawa o jawności została napisana przez specsłużby, które z tytułu formalnego prowadzą działalność niejawną. Czy ktoś pojmuje ten absurd? Mamy jednak do czynienia z PiS, które sprawuje władzę absurdalnie, a nawet dadaistycznie. Rządzi prezes PiS, a nie premier, ośrodek decyzyjny jest na Nowogrodzkiej, a nie w Al. Ujazdowskich. Ministerstwo Obrony Narodowej jest Ministerstwem Głupich Kroków, bo nikt o zdrowych zmysłach nie przypisze Antoniemu Macierewiczowi zdolności do formułowania zadań obronnych dla Wojska Polskiego. Zachowuje się zresztą wzdłuż szpaleru żołnierzy tak, jak John Cleese w słynnym skeczu Monty Pythona.

I tak jest z jawnością. Informacji nie uzyska ten, kto arbitralnie zostanie zaliczony do „uporczywych”, a także nie uzyska, gdyby realizacja wniosku o informację „znacząco utrudniałaby działalność podmiotu zobowiązanego”. A kto chciałby udzielać niewygodnej dla siebie informacji, a może i kompromitującej? Zalicza się wówczas go do upierdliwców i utrudniających działalność.

To nie jest prawo do informacji, a jest to prawo do odmowy udzielenia informacji. Ciągle podkreślam, że język stosowany przez PiS nie jest językiem polskim, ale językiem totalitarnym, dla nas zrozumiałym ze względu na niedawno odeszły reżim jako język sowiecki. Całkiem zgrabnie określonym przez Bareję: „I co nam zrobisz?”.

Kolejną blokadą, aby nie ujawnić nieprawidłowości w urzędach państwowych jest opłata za przygotowanie informacji. Do tej pory opłata istniała, ale nie powodowała, że informacja nie została udzielona. Teraz opłata będzie żądana, czyli wymagana wcześniej, co będzie kolejną metodą, aby nie ujawniać.

Jawność życia publicznego poszerza krąg osób, które zobowiązane są składać oświadczenia majątkowe. Do posłów i samorządowców dochodzą egzaminatorzy na prawo jazdy, strażnicy miejscy, pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy, Prokuratorii Generalnej RP, urzędnicy służby cywilnej. A nawet strażacy.

O co chodzi? O haki chodzi, aby można w razie potrzeby wyciągnąć z oświadczeń niejasności – a te zawsze się pojawiają, gdy chodzi o pieniądze. Wówczas niewygodnego obywatela wydala się ze służby i na jego miejsce wsadza posłusznego pisiewicza.

Praktycznie ustawa znosi ochronę danych osobowych. Np. komuś odmówiono wydania na coś koncesji ze względów nieodpowiednich cech psychicznych. To będzie teraz jawne – ten ktoś zostanie mniemanym niezrównoważonym, a złe języki obwołają go, że wariat.

Pojawia się ponadto termin sygnalisty – w języku potocznym dotyczący donoszącego informację ważną dla organów ścigania. Taka osoba winna podlegać stosownej ochronie prawnej. W ustawie pisowskiej prokurator nie ma takiego obowiązku ochrony i może narazić sygnalistę na zemstę bądź szykany.

Projekt ustawy przygotowany był pod pieczą Mariusza Kamińskiego – tego kolesia z wyrokiem trzech lat bez zawiasów, które zostały mu zdjęte przez ułaskawienie Andrzeja Dudy, najprawdopodobniej nieprawnie – bez rejestracji w wykazie prac legislacyjnych. Projekt znienacka ujrzał światło dzienne 24 października. Wyznaczono mu – uwaga, uwaga – 6 dni na konsultacje społeczne!

Ów projekt to Orwell w pisowskiej postaci. Niejawność jest przedstawiana jako jawność, szef służb specjalnych z tak ważnym projektem wyskoczył, jak Filip z konopi.

To , które się zmaterializowało…

Po pierwsze- Trzaskowski jest warszawiakiem, a po drugie- nie załatwiał swojemu tacie posadki w wodociągach w Opolu.

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s