Morawiecki dał dyla. Co z tobą, opozycjo?

Posted: 15 grudnia 2017 in Polityka
Tagi: , , ,

TO POWINNO SIĘ POKAZYWAĆ NA TWITTERZE KAŻDEGO DNIA. Aż do końca ich fatalnej kadencji.

Tamara Olszewska na potalu koduj24.pl pyta.

Opozycjo, co dalej?

Jesteśmy w takiej sytuacji, w której pojęcie „ja” trzeba zamienić na „my” – to nie czas na budowanie swojej pozycji.

Wydaje się, że prezydent jest zdecydowany, by podpisać ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. Jak mówił rzecznik Pałacu Prezydenckiego: – „Wszystkie rzeczy, które prezydent uznawał za złe w poprzednich ustawach – nie ma, a te, na których mu zależy – są”. To będzie koniec polskiej demokracji. To wciąż budzi niedowierzanie, szok i najzwyklejszą złość, ale… nie na tym chciałabym się dzisiaj skupić. Biorę swoją „lupę” w ręką i zwracam się w stronę opozycji.

Trochę tych ruchów prodemokratycznych mamy. Jest KOD, Obywatele RP, O.S.A., TAMA, ODnowa, Akcja Demokracja, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Czarny Protest, Dziewuchy Dziewuchom, Obywatelska Demokracja i jeszcze inni, którym działania PiS leżą ciężko na wątrobie. Dwoją się i troją, robią kawał dobrej roboty, są wszędzie i zawsze tam, gdzie głos opozycji jest najbardziej słyszalny, a jednak… oddźwięk społeczny pozostawia sporo do życzenia. A jednak manifestacje, marsze, protesty są coraz mniej liczne. 500 osób tu, z tysiąc tam, kilkadziesiąt jeszcze gdzie indziej… Odnoszę wrażenie, jakby cały potencjał oporu obywatelskiego rozmieniał się na drobne. Dlaczego?

Ile organizacji – tyle zaproszeń, by wziąć udział w ich inicjatywach. Nie wiem jak inni, ale ja to już zupełnie się pogubiłam. Różne daty, różne godziny, miejsca, a jeszcze często nakładają się na siebie i bądź tu człowieku mądry. Choćbym nie wiem, jak chciała, nie mam szans, by we wszystkich uczestniczyć. Chwilami odnoszę wrażenie, że właściwie to całe moje obecne życie polegałoby na jeżdżeniu to tu, to tam, pikietowaniu na szybko, bo za chwilę w innym miejscu, inna organizacja organizuje swoją akcję. Litości! Tak się po prostu nie da.

Popatrzmy na wczorajszy dzień, bo to najlepszy przykład tego „rozwarstwienia” opozycji. Warszawa i kilka różnych protestów. Miejsce numer jeden to kładka nad Górnośląską. Uczestnicy zostali spisani przez policję, ale twardo manifestowali dalej, choć o spokojnym przebiegu trudno było mówić. Miejsce numer dwa to to podnóże kładki nad Górnośląską, gdzie protestowała ODnowa. Miejsce numer trzy, czyli tzw. łączka przed Senatem. Tutaj dominowały organizacje kobiece i KOD. Były ogniste przemówienia, spotkania z senatorami. No i miejsce numer 4, gdzie Obywatele RP zablokowali jeden z wjazdów na teren Parlamentu, od strony ulicy Górnośląskiej.

Bogdan Borusewicz prosił uczestników o pozostanie na łączce, Paweł Kasprzak nawoływał do przyłączenia się do nich i… konsternacja. Kogo słuchać? Co robić dalej? Część poszła za głosem lidera Obywateli RP, część została na miejscu, a jeszcze inni poszli do domu. Reakcją policji na próbę zablokowania wjazdu na teren parlamentu było żądanie rozwiązania zgromadzenia przy kładce, czyli tam, gdzie znajdowała się grupa, Bogu Ducha winnej, ODnowy. Oczywiście, protesty trwały nadal, ale tak jakby każdy, w swoim kręgu. Czy tak to powinno wyglądać? O co w tym wszystkim chodzi?

Może to kwestia wizji? Każda z organizacji opozycyjnej ma swoje spojrzenie, jak o tę demokrację walczyć. Jedni są bardziej radykalni, organizują kontrmanifestacje, blokują przejazdy, wchodzą w bezpośredni zatarg z policją. Patrzą nieco z pogardą na tych „spokojniejszych”, śmiejąc się, że jeszcze nikt nie wygrał z władzą, trzymając w ręce kolorowe baloniki, uśmiechając się i rozsiewając wokół siebie aurę pokoju, spokoju i opanowania. Wciąż jeszcze wstrzymują się od bardziej ostrych działań, ale już lecą niewybredne inwektywy i jajka. Za chwilę nie uda się zapanować nad emocjami tłumu i może być niezła jazda, niezła wojenka uliczna. Obym była złym prorokiem, ale historia pokazuje nam, że od słów do bruku to często jeden, malutki krok.

Inni wolą właśnie spokojniej, wciąż wychodząc z założenia, że w państwie „bezprawia” to oni muszą dawać przykład działań zgodnych z prawem, zgodnych z Konstytucją. Prowadzą równolegle sporo działań, mieszczących się w zasadach „pracy organicznej”, w organizowanych przez siebie protestach stawiają na perfekcjonizm, starając się mocno trzymać w ryzach emocje zebranych. Bo trzeba uważnie, ostrożnie, trzeba tak dość zapobiegawczo.

Są również i ci, którzy działają całkowicie spontanicznie. Pojawia się problem, to hop… przyłączają się do grupy protestujących, wyrzucą z siebie wszystko, po czym wracają do domu i dalej funkcjonują z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Do czasu, gdy znowu zdenerwuje ich działanie PiS-u, adrenalina skoczy w górę… i tak na okrągło.

Może to kwestia najzwyklejszej rywalizacji? Bycie liderem to z jednej strony bardzo ciężka praca, ale też stawia człowieka w blasku fleszy. Nagle ktoś z tłumu staje się celebrytą, z którym bratają się politycy, dziennikarze uważnie słuchają, inni go cytują, powołują na jego słowa. Nagle jest ważny, dostrzegalny, zaczyna mieć wpływ na pewne decyzje, pewne przedsięwzięcia, bo przecież mieć po swojej stronie takiego „wypasionego” lidera to dla wielu niezła gratka. Gdzieś ginie pokora, wrażliwość na umiejętną ocenę sytuacji i… jak tu nagle rozmawiać z innymi liderami, w jakiś sposób podporządkować się ogólnym ustaleniom, kiedy „moje jest mojsze i najprawdziwsze”?

Może to kwestia wciąż zbytniej niedojrzałości obywatelskiej? Niby wiemy, o co walczymy z PiS-em, ale czy do końca rozumiemy, na czym ta demokracja polega? To nie tylko trójpodział władzy i przestrzeganie Konstytucji. Tę demokrację musimy mieć w sobie, kierować się nią nie tylko w polityce, ale i relacjach między nami. Trudno jest walczyć o demokrację, jeśli nie umie się słuchać, nie chce się budować kompromisów, twardo trzyma się własnych wizji, ma się przekonanie o swojej nieomylności, głosi się jedyną „najprawdziwszą prawdę”.

W lipcu 2017 roku powstała Koalicja Prodemokratyczna. To już kolejna… Czy uda jej się pogodzić liderów, programy ich organizacji? Czy uda jej się stworzyć zespół, który będzie umiał współpracować i współdziałać? Kiedy patrzę na dzisiejsze ugrupowania, jakoś nie ma we mnie optymizmu. Jeszcze nie teraz, bo wciąż każdy sobie, bo wciąż ważniejsza jest ta wewnętrzna walka o to, kto górą, kto lepszy, komu się bardziej co należy.

Wiem jedno. Podzielona opozycja jest jak miód na serce PiS-u, bo nie stanowi ona właściwie żadnego zagrożenia. Ot, troszkę poszczeka, pokąsa, ale nic więcej. Ciekawe, co musi się jeszcze wydarzyć, by liderzy organizacji opozycyjnych to zrozumieli. By zrozumieli, że jesteśmy w takiej sytuacji, w której pojęcie „ja” trzeba zamienić na „my”. Nie czas na budowanie swojej pozycji. Czas na wspólne działania, czas na Polskę…

Txt:  10 grup interesów w obozie władzy. Coraz silniejsze napięcia. Wszystko trzyma razem tylko i wyłącznie Jarosław Kaczyński.

Waldemar Mystkowski pisze o Morawieckim w Brukseli.

Morawiecki dał nogę z Brukseli

Wygląda na to, że pierwszy wyjazd za granicę i pierwszy szczyt Unii Europejskiej skończył się klęską dla nowego premiera rządu polskiego Mateusza Morawieckiego. Nominat Jarosława Kaczyńskiego spanikował i kilka godzin przed końcem spotkania przywódców europejskich po prostu uciekł, dał nogę.

Tego jeszcze nie mieliśmy w naszej historii i chyba także pozostali przywódcy europejscy tak się nie zachowali. Z czym do Brukseli pojechał premier Morawiecki? Z buńczucznym nastawieniem prezesa, który go klepnął, aby odkręcał wszystko, co może, co zostało spaprane przez politykę PiS. Przede wszystkim Morawiecki niczego nie może załatwić bez zgody Kaczyńskiego.

Najpierw usłyszeliśmy, jak Morawiecki się napiął, zapowiedział przed spotkaniem z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, że w kontekście deformy polskiego wymiaru sprawiedliwości wytknie mu specyfikę reformy wymiaru sprawiedliwości we Francji po upadku Francji Vichy.

Morawiecki myśli, że na świecie uprawia się politykę wedle syndromu resortowych dzieci, albo poprzez narrację „przez 8 lat Platforma Obywatelska to i tamto”, przez absurdalne kolokwium historyczne. Doszło do spotkania z Macronem w cztery oczy, niczego takiego – oczywista oczywistość – nie powiedział.

Widać teraz, iż Morawiecki dostał tego tchórza po spotkaniu z prezydentem Francji. Dowiedział się, co to jest twarda polityka i jakie standardy demokratyczne obowiązują na Zachodzie. Tym bardziej, że Macron wraz z kanclerz Niemiec Angelą Merkel zapowiedzieli poparcie wniosku o uruchomieniu artykułu 7 unijnego traktatu, czyli dotyczącego sankcji z powodu poważnego zagrożenia dla praworządności w  Polsce.

To zdarzy się po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej. Na takie wody został rzucony Morawiecki, więc nie bądźmy zdziwieni, że zaczął wołać w panice „ratunku!” i uciekł do Warszawy.

Donald Tusk zaproponował Morawieckiemu spotkanie, ale ten nie zareagował. Tusk sformułował bardzo jasno cel takiego spotkania: przekonać „kolegów z Polski, żeby byli bardzo otwarci i gotowi do znalezienia wspólnych, konsensualnych rozwiązań”.

Co jednak Morawiecki może? Niewiele. Prezes Kaczyński nie pozwolił mu się spotkać z Tuskiem. Ucieczka Morawieckiego przez korespondentów z Brukseli najpierw była interpretowana, że premier pobieżył na wigilię partyjną. Co zdaje się było wielce ironiczną metaforą imposybilizmu Morawieckiego.

Dopiero po kilku godzinach wydany został komunikat służb prasowych PiS, iż Morawiecki ma w Warszawie uzyskać dostęp do „bardzo pilnych, tajnych dokumentów”. Jakby tych papierów nie można było poznać w ambasadzie, która do takich nagłych zdarzeń jest przygotowana.

Morawiecki niewiele może, jest bezsilny, miał okazję przekonać się, jak Polska została zdegradowana, do czego doprowadziła polityka PiS. Uciekł z Brukseli prosto w warszawskie ramiona Kaczyńskiego.

Koniec demokracji. Tylko Duda postawi parafę pod właśnie przyjętą w Senacie ustawę o KRS. Witajcie rodacy w dyktaturze!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s